Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Mirage

Taki jest świat

Polecane posty

Mirage

Ludzie myślą tylko o sobie. Ostatnie okruchy bezinteresowności można znaleźć jednie w rodzinach, a poza nimi to jest robione na pokaz. 

Tak nie jest? To zastanów się kiedy zrobiłeś coś dobrego dla obcej osoby? Nie pisz o pieniądzach, bo jeśli dajesz je komuś to robisz to dlatego, by poczuć się lepiej. 

Nie mogłam sobie przypomnieć ostatniego gestu bezinteresowności. Mam. Kilka tygodni temu pomogłam starszej Pani odczytać ceny na produktch. Takie nic. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Frau

...jestem młoda, energiczna i ciekawa świata. Pewnego dnia poczułam się osłabiona, straciłam przytomność. Budzę się w szpitalu i mówią mi, że  wykryli chorobę zagrażającą mojemu życiu.

Jest jeden ratunek. Jakiś lekarz potrafi mnie wyleczyć. Muszę tylko polecieć do USA i mieć 5 milionów? 

Dla mnie i mojej rodziny taka kwota to kosmos.

Miałabym gdzieś egoistyczne pobudki darczyńców, bo chciałabym za wszelką cenę żyć.

 

Drobne gesty, uśmiech, dobre słowo, są w cenie. Niestety. Poklepywanie po plecach w wielu przypadkach nie ukoi naszego cierpienia.

 

Sorry Mirage. Masz takie nie inne spojrzenie, bo nigdy nie potrzebowałeś milionów dla ratowania życia.

 

Z całego serca życzę Tobie, aby tak pozostało. 

Sobie i innych także.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

Historia  oczywiście zmyślona.  Jestem póki co zdrowa. 

Czasem trzeba sobie zrobić szybką wizualizację ludzkich dramatów, stawiając siebie w "roli głównej".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Pieniądze niekiedy ratują życie, nie jest tak że pieniądze to zła pomoc a zrobienie zakupow to dobra pomoc. Wszystko zależy od potrzeb osób potrzebujących. 

Żadna pomoc nie jest altruistyczna, bo z każdej darczyńca czerpie choćby samozadowolenie, podbudowując swoje ego. Jednak nie ważne z jakich pobudek ktoś pomaga, ale ważne, że potrzebujący dostaje pomoc.

Wczoraj pakowałam rzeczy, których nie noszę, aby oddać organizacji charytatywnej wspierającej osoby chore na raka, na sprzedaż w ich lumpeksach tzw charity shops. Czy robiłam to z dobrego serca? Pewnie tak, ale przede wszystkim, żeby oproznic moją szafę z niepotrzebnych rzeczy. Jednak wolę oddać na jakiś cel, niż wyrzucić do śmieci.  Jednak nie gloryfikowalabym samą  siebie, że taka dobra jestem.

 

Co do rzeczywistej pomocy  - tak, pomagam, mam staruszeczkę sąsiadkę, wystawiamy jej śmietniki, robimy zakupy, współpracujemy z opiekunkami, ktore do niej przychodzą 4 razy dziennie. Pieniądze też wpłacam raz w miesiącu, bo może moje parę groszy wspomoże kogoś i pozwoli mu żyć. Gdyby każdy tak mowil, że pieniężna pomoc jest nic nie warta, miliony ludzi by nie żyło. Wejdź na siepomaga.pl i powiedz wtedy ze pomoc finansowa jest mniej wazne wobec innej pomocy.  Naprawdę nie wiesz o czym mówisz.

Pomocy się nie priorytetyzuje, która lepsza a która gorsza. Każda pomoc jest ważna.

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
13 godzin temu, Mirage napisał:

Ostatnie okruchy bezinteresowności można znaleźć jednie w rodzinach, a poza nimi to jest robione na pokaz. 

Bywa i tak, że chętniej pomoże ktoś obcy niż własna rodzina.

 

13 godzin temu, Mirage napisał:

Nie pisz o pieniądzach

A dlaczego nie? Skoro ktoś właśnie takiej pomocy potrzebuje?

 

Ale zgadza się, rzadko się zdarza aby ktoś pomagał bezinteresownie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

Niestety, większość naszych problemów wynika z biedy, niedostatku.

Jak mnie ktoś poprosi o jedzenie, dam nawet wtedy, kiedy sama niewiele mam.

Jak mi przyjdzie ktoś z flaszką wina żeby się wypłakać na partnera, to wykręcam się  nawałem pracy i bólem wszystkich zębów.?

Edytowano przez Frau

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Frau napisał:

Niestety, większość naszych problemów wynika z biedy, niedostatku.

Jak mnie ktoś poprosi o jedzenie, dam nawet wtedy, kiedy sama niewiele mam.

Jak mi przyjdzie ktoś z flaszką wina żeby się wypłakać na partnera, to wykręcam się  nawałem pracy i bólem wszystkich zębów.?

Śmieje się, bo też mam alergie na kolezanki, które tylko narzekają na związek, ale nic nie robią, żeby zmienić sytuację.  Z czasem zaczynam współczuć tym facetom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
2 godziny temu, Maybe napisał:

Śmieje się, bo też mam alergie na kolezanki, które tylko narzekają na związek, ale nic nie robią, żeby zmienić sytuację.  Z czasem zaczynam współczuć tym facetom.

Ja mam alergię na ludzi, którzy odgrywają szopki, żeby wzbudzić litość otoczenia. 

Z tym partnerem to tak na chybił trafił palnęłam. 

W związkach nie ma winy bez przyczyny. Trudno coś mądrego doradzić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
35 minut temu, Frau napisał:

Ja mam alergię na ludzi, którzy odgrywają szopki, żeby wzbudzić litość otoczenia. 

Z tym partnerem to tak na chybił trafił palnęłam. 

W związkach nie ma winy bez przyczyny. Trudno coś mądrego doradzić. 

Daj spokój Frau megalomanów/ki (w tym często narcyzów/ki) eliminuję od razu że swojego otoczenia. Dla  mnie to ludzie nie-normalni, nie-uczciwi, siegający po manipulację. A ja w jakichkolwiek relacjach lubię szeroko pojętą normalność, otwartość, czyli szczerość, uczciwość.  Cała reszta mnie nie obchodzi . Po prostu nie mam na to czasu, za stara jestem na takie zabawy, więc spuszczam takich ludzi w klozecie, chyba ze sie ockną w końcu.

Dlatego jak taka koleżanka przychodzi i po raz setny mi sie żali na swojego faceta, dzieci, matkę, teściową, szefa, w sobie nie widząc problemu, to jak wywalę co o tym wszystkim naprawdę myślę, to więcej już nie przyjdzie ? I nie robię tego z premedytacją, ale tak to działa. Bo po co takiej osobie dawać rady? I po drugie, ja nie jestem ścianą płaczu bez emocji, gdzie można wiecznie wylewać swoje żale. To tak jak komus nasrać pod dywan i jakby nigdy nic wyjść do domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
38 minut temu, Maybe napisał:

Daj spokój Frau megalomanów/ki (w tym często narcyzów/ki) eliminuję od razu że swojego otoczenia. Dla  mnie to ludzie nie-normalni, nie-uczciwi, siegający po manipulację. A ja w jakichkolwiek relacjach lubię szeroko pojętą normalność, otwartość, czyli szczerość, uczciwość.  Cała reszta mnie nie obchodzi . Po prostu nie mam na to czasu, za stara jestem na takie zabawy, więc spuszczam takich ludzi w klozecie, chyba ze sie ockną w końcu.

Dlatego jak taka koleżanka przychodzi i po raz setny mi sie żali na swojego faceta, dzieci, matkę, teściową, szefa, w sobie nie widząc problemu, to jak wywalę co o tym wszystkim naprawdę myślę, to więcej już nie przyjdzie ? I nie robię tego z premedytacją, ale tak to działa. Bo po co takiej osobie dawać rady? I po drugie, ja nie jestem ścianą płaczu bez emocji, gdzie można wiecznie wylewać swoje żale. To tak jak komus nasrać pod dywan i jakby nigdy nic wyjść do domu.

Ktoś kiedyś powiedział: 

kultura osobista wymaga od nas tego, aby nie obarczać ludzi swoim nieszczęściem. 

Oczywiście odnoszę się do tych ludzi, którzy z wyrachowania robią z siebie pokrzywdzonych przez cały świat.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Frau napisał:

Ktoś kiedyś powiedział: 

kultura osobista wymaga od nas tego, aby nie obarczać ludzi swoim nieszczęściem. 

Oczywiście odnoszę się do tych ludzi, którzy z wyrachowania robią z siebie pokrzywdzonych przez cały świat.

 

A ja myślę, że to nie kwestia kultury, tylko chorej głowy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
40 minut temu, Maybe napisał:

A ja myślę, że to nie kwestia kultury, tylko chorej głowy :D

Nie szarżujmy. 

Ludzie są wylewni. Niektórzy aż nadto. 

Ja dla przykładu mówię sporo, nie mówiąc nic ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Przed chwilą, Frau napisał:

Nie szarżujmy. 

Ludzie są wylewni. Niektórzy aż nadto. 

Ja dla przykładu mówię sporo, nie mówiąc nic ?

Wylewność większa lub mniejsza a robienie z siebie wiecznej ofiary, nie probując niczego zmienić, w dodatku obarczanie innych swoimi problemami, to dwie różne sprawy.

To jest objaw, który wymaga porady psychologa. Aby innym z takim człowiekiem żyło się łatwiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
5 minut temu, Maybe napisał:

Wylewność większa lub mniejsza a robienie z siebie wiecznej ofiary, nie probując niczego zmienić, w dodatku obarczanie innych swoimi problemami, to dwie różne sprawy.

To jest objaw, który wymaga porady psychologa. Aby innym z takim człowiekiem żyło się łatwiej.

Pisząc co piszę, ciągle mam na uwadze swoją szwagierkę, która miała ujowego męża. Katowała nas każdym jego wybrykiem. Urlop na wsi w jej towarzystwie był katorgą. Wiedziała jak zyskać litość i pomoc finansową. Rodzice się zamartwiali po nocach, a ona urodziła jemu drugie dziecko... 

Na szczęście już po rozwodzie. Odetchnęłam. Pomyślałam czas na mnie. Powiem co mi na sercu leży ? 

Doopa blada. Znalazła jeszcze gorszego kochanka. I powtórka z rozrywki. 

Znowu siedziałam cicho i wszyscy przez to myślą, że jestem szczęśliwa ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
13 minut temu, Frau napisał:

Pisząc co piszę, ciągle mam na uwadze swoją szwagierkę, która miała ujowego męża. Katowała nas każdym jego wybrykiem. Urlop na wsi w jej towarzystwie był katorgą. Wiedziała jak zyskać litość i pomoc finansową. Rodzice się zamartwiali po nocach, a ona urodziła jemu drugie dziecko... 

Na szczęście już po rozwodzie. Odetchnęłam. Pomyślałam czas na mnie. Powiem co mi na sercu leży ? 

Doopa blada. Znalazła jeszcze gorszego kochanka. I powtórka z rozrywki. 

Znowu siedziałam cicho i wszyscy przez to myślą, że jestem szczęśliwa ?

Moim zdaniem swoich problemów też nie ma co ukrywać, jeśli się ma zaufane osoby, którym można się wyżalić, wyrzucić to z siebie, jednak też nie można swoimi problemami walić w kogoś jak w bęben, licząc na to, że ktoś będzie wiecznie ścianą płaczu i w końcu nie wyrazi swojego zdania. Jeśli ktoś nie próbuje zmienić sytuacji, to znaczy, że przede wszystkim ma problem ze sobą, a nie z mężem czy z kimś na kogo ciągle narzeka. 

Ludzie popełniają często te same błędy, bo uczenie się na własnych błędach to proces...nie zawsze uda sie od razu, faktem jest, że niektorym nie uda sie nigdy, z roznych powodow, może właśnie przez to że nie widzi się problemu w sobie. Dużo by pisać...

Gorzej gdy ktoś narzeka, wylewa to innym, szuka wiecznego wspolczucia i nic nie robi. 

Kiedyś miałam taką koleżankę, że nie mogłam nawet podzielić się z nią żadną radością, bo próbowała we mnie wyrobić poczucie winy, że ja mam tak dobrze a ona taka biedna, a jak nawet dzieliłam sie niepowodzeniem, to i tak rywalizowała ze mną, że ona ma gorzej ?... to jest kuźwa chore. A później jeszcze innej koleżance mówiła, że od ludzi z problemami wszyscy uciekają. Wszyscy mamy problemy, przyjaciele są od tego, żeby wesprzeć, czasem coś doradzić, czasem tylko wysłuchać, bo w dzieleniu tymi złymi rzeczami też nie ma niczego złego, ale nie można robić z kogoś jedynie ściany płaczu, szukając współczucia a wręcz litości.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
13 godzin temu, Maybe napisał:

Moim zdaniem swoich problemów też nie ma co ukrywać, jeśli się ma zaufane osoby, którym można się wyżalić, wyrzucić to z siebie, jednak też nie można swoimi problemami walić w kogoś jak w bęben, licząc na to, że ktoś będzie wiecznie ścianą płaczu i w końcu nie wyrazi swojego zdania. Jeśli ktoś nie próbuje zmienić sytuacji, to znaczy, że przede wszystkim ma problem ze sobą, a nie z mężem czy z kimś na kogo ciągle narzeka. 

Ludzie popełniają często te same błędy, bo uczenie się na własnych błędach to proces...nie zawsze uda sie od razu, faktem jest, że niektorym nie uda sie nigdy, z roznych powodow, może właśnie przez to że nie widzi się problemu w sobie. Dużo by pisać...

Gorzej gdy ktoś narzeka, wylewa to innym, szuka wiecznego wspolczucia i nic nie robi. 

Kiedyś miałam taką koleżankę, że nie mogłam nawet podzielić się z nią żadną radością, bo próbowała we mnie wyrobić poczucie winy, że ja mam tak dobrze a ona taka biedna, a jak nawet dzieliłam sie niepowodzeniem, to i tak rywalizowała ze mną, że ona ma gorzej ?... to jest kuźwa chore. A później jeszcze innej koleżance mówiła, że od ludzi z problemami wszyscy uciekają. Wszyscy mamy problemy, przyjaciele są od tego, żeby wesprzeć, czasem coś doradzić, czasem tylko wysłuchać, bo w dzieleniu tymi złymi rzeczami też nie ma niczego złego, ale nie można robić z kogoś jedynie ściany płaczu, szukając współczucia a wręcz litości.

 

Nikt nie wie tak dobrze jak ja, co jest dla mnie dobre. 

Każdy ma swoje problemy, po co więc innych obarczać moimi. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
48 minut temu, Frau napisał:

Nikt nie wie tak dobrze jak ja, co jest dla mnie dobre. 

Każdy ma swoje problemy, po co więc innych obarczać moimi. 

 

A ja różnie. Mam mądrych przyjaciół i czasem ich rada jest nieoceniona. Czasem z niej nie korzystam. Ale generalnie mówimy sobie o różnych rzeczach, dobrych i złych, nawet nie po to, żeby narzekać, czy oczekiwać rad, ale ot tak po prostu naturalnie, jak człowiek z człowiekiem bez udawania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
5 minut temu, Maybe napisał:

A ja różnie. Mam mądrych przyjaciół i czasem ich rada jest nieoceniona. Czasem z niej nie korzystam. Ale generalnie mówimy sobie o różnych rzeczach, dobrych i złych, nawet nie po to, żeby narzekać, czy oczekiwać rad, ale ot tak po prostu naturalnie, jak człowiek z człowiekiem bez udawania.

I bardzo dobrze. Nie neguję Twojego stylu życia/bycia.

Mój jest inny.

Udaję, że jestem mądra i sama sobie poradzę z każdym problemem ? 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 minuty temu, Frau napisał:

I bardzo dobrze. Nie neguję Twojego stylu życia/bycia.

Mój jest inny.

Udaję, że jestem mądra i sama sobie poradzę z każdym problemem ? 

 

No właśnie...I po co, na co....radzić zazwyczaj musimy sobie sami, bo nikt za nas nic nie zrobi, ale zwyczajnie lżej człowiekowi 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
4 minuty temu, Maybe napisał:

No właśnie...I po co, na co....radzić zazwyczaj musimy sobie sami, bo nikt za nas nic nie zrobi, ale zwyczajnie lżej człowiekowi 

Takich dobrych znajomych dobieram sobie pod kątem praktycznej zaradności życiowej.

Interesują mnie ich umiejętności, kreatywność. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
52 minuty temu, Frau napisał:

Takich dobrych znajomych dobieram sobie pod kątem praktycznej zaradności życiowej.

Interesują mnie ich umiejętności, kreatywność. 

 

Ja sobie jakoś specjalnie nie dobrałam, po prostu znamy się od szkoły. A że nasze jakieś tam priorytety, poglądy, sposób patrzenia na świat nie są diametralnie różne, to trwa to już tyle lat. Mówię oczywiście o przyjaciołach w liczbie 2. 

A znajomi są i ich nie ma, zmieniają się. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dorka84
9 godzin temu, Maybe napisał:

Ja sobie jakoś specjalnie nie dobrałam, po prostu znamy się od szkoły. A że nasze jakieś tam priorytety, poglądy, sposób patrzenia na świat nie są diametralnie różne, to trwa to już tyle lat. Mówię oczywiście o przyjaciołach w liczbie 2. 

A znajomi są i ich nie ma, zmieniają się. 

Dokładnie @Maybe, Przyjaciele, znajomi przychodzą i odchodzą, a rodzina zostaje z nami , na tzw dobre i złe czasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fifka
18 minut temu, dorka84 napisał:

Dokładnie @Maybe, Przyjaciele, znajomi przychodzą i odchodzą, a rodzina zostaje z nami , na tzw dobre i złe czasy.

@dorka84 nie strasz! Ja nie chcę żeby moja ze mną została ! ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dorka84
1 minutę temu, Fifka napisał:

@dorka84 nie strasz! Ja nie chcę żeby moja ze mną została ! ??

Nie chcesz, żeby z Tobą zostali? Rodzice, rodzeństwo? Wiesz ile bym dała żeby móc jeszcze raz spotkać swoją nieżyjącą już babcie, moc znowu ja przytulić , porozmawiać pośmiać się, tak jak za dawnych lat spędzić z nią trochę czasu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fifka
2 minuty temu, dorka84 napisał:

Nie chcesz, żeby z Tobą zostali? Rodzice, rodzeństwo? Wiesz ile bym dała żeby móc jeszcze raz spotkać swoją nieżyjącą już babcie, moc znowu ja przytulić , porozmawiać pośmiać się, tak jak za dawnych lat spędzić z nią trochę czasu. 

@dorka84 mówię o dobrych i złych czasach. Życie pozaziemskie zostawiam na boku tematu. ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...