Skocz do zawartości


Polecane posty

Maybe

Linkuje artykuł, który o tym mówi z psychologicznego pkt widzenia... szczególnie dla niedowiarków, że to bzdury... a wg mnie można być szczęśliwym mimo wszystko, a nie tylko z jakiegoś powodu i nie znaczy to, że problemy znikają, że widzimy wszystko na różowo I przenosiny się do krainy jednorożców... No nie, istnieje wszystko, cała barwa, tyle że inaczej na to patrzymy, nasza psychika lepiej to znosi, mamy więcej spokoju, tolerancji dla złych rzeczy, pokory życiowej i szczęścia. 

 

https://zwierciadlo.pl/psychologia/zaprogramowany-na-szczescie-twoj-mozg-moze-chlonac-dobro

 

Dla chętnych, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej polecam artykuł. Bo w zasadzie nic nie ryzykujemy, a możemy udoskonalić nasze życie, które mamy jedno. 

 

Wczoraj też wpadłam na filmik Zosi Stylistki i Kasi Sawickiej o ludziach WWO - również polecam. Jest mnóstwo książek na ten temat, ale ten filmik jest taki od strony praktycznej - jak to jest, jak trzeba odbijać nadmiar bodźców żeby nie zwariować. Połączyłam te tematy bo myślę, że są spójne. Ludzie wysoce wrażliwi często mają problem z opanowaniem chaosu jaki mają w głowie, stosują w tym celu różne techniki. I co istotne to nie wyłącznie ludzie zamknięci w sobie, spokojni i pokazujący swoją wrażliwość na każdym kroku (ci ostatni zazwyczaj są przewrażliwieni wyłącznie na własnym punkcie a nie wrażliwi), a jest często wręcz odwrotnie. Powierzchownosc bywa zwodnicza. 

 

Poza tym polecam kanał Kasi, zresztą Zosi również ?

 

Oba tematy korelują, bo im więcej bodźców odbieramy tym większe przemęczenie odczuwamy i trudniej o to szczęście, pozytywność, radość. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Alma

No tak, szczęście może być stanem umysłu, choć osobiście wolę słówko spokojność.

A czy przypadkiem nie dopływa się do tego samego portu dzięki przenikliwości umysłu? ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
5 godzin temu, Alma napisał:

No tak, szczęście może być stanem umysłu, choć osobiście wolę słówko spokojność.

A czy przypadkiem nie dopływa się do tego samego portu dzięki przenikliwości umysłu? ?

Tak spokojność to dobre określenie bo niektorzy szczęście kojarzą z wieczną euforią, a przecież w takim stanie nikt nigdy nie trwa wiecznie, serce by mu nawet nie wytrzymało.

 

Tzn co masz na myśli z tą przenikliwością umysłu? Umysł jest przenikliwy gdy osiąga pewien spokój. Tyle że nie każdy ten spokoj potrafi zachować, bo zapędom się w jakieś złe rejony, popada w skrajności. Osiągnięcie tego spokoju to kwestia pewnej wiedzy, albo książkowej albo wynikającej z doświadczeń i umiejętności wyciągania pewnych wniosków, albo jedno i drugie. Wtedy dostajemy olśnienia, że zamiast się zamartwiać czymś czy uporczywie walić głową w mur po prostu lepiej odpuścić, i np. zmierzając do znienawidzonej pracy, której zwyczajnie nie możemy w danej chwili zmienić, specjalnie idziemy przez park by choć chwile zanużyć się w kojącej zieleni, nie myśleć o tym co nas dręczy, nakarmić kaczki, uśmiechnąć się do paru ludzi po prostu zauważyć, że prócz tej okropnej roboty jest jeszcze cos poza nią. To są techniki, które problemu nie rozwiążą, ale pomogą przez niego przejść łagodniej. Nawet zdrowy rozsądek nam to podpowiada, żeby nie zwariować w danym momencie życia. A w dobrych momentach, tym bardziej można się cieszyć małymi rzeczami. 

 

Ale napisz, co masz na myśli Almo.... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Przenikliwość umysła wymaga ustawicznego treningu, samoobserwacji, weryfikacji, do czego zmierzają moje działania, a wtedy szakale emocji (ha, jakie dynamiczne porównanko) nie rozszarpują Cię co kwilka. ?

 

Dodam jeszcze cosik, mój najulubieńszy miszczunio, Thanissaro, często-gęsto zachęca do przyjrzenia się swoim intencjom.

Najuczciwiej jak tylko się potrafi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
8 godzin temu, Alma napisał:

Przenikliwość umysła wymaga ustawicznego treningu, samoobserwacji, weryfikacji, do czego zmierzają moje działania, a wtedy szakale emocji (ha, jakie dynamiczne porównanko) nie rozszarpują Cię co kwilka. ?

 

Dodam jeszcze cosik, mój najulubieńszy miszczunio, Thanissaro, często-gęsto zachęca do przyjrzenia się swoim intencjom.

Najuczciwiej jak tylko się potrafi.

Wlasnie tyle, że ludziom często trudno się przyznać przed sobą do własnych błędów, a co dopiero do złych intencji, nie analizują też swojego postępowania, to sztuka ktorej też trzeba się nauczyć. 

Generalnie warto być szczerym przynajmniej ze samym sobą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Tak, początkowo jest tjudno przyznawać się przed sobą do wielu rzeczy.

Kwestia wprawy pojawia się szybciej, niż sądzisz, Maybe ? ...zwłaszcza, gdy zorientuje się człek, że wszyscy tak mają...?

 

Co do intencji, to warto nań detalicznie lookać, niekoniecznie metkować/sortować na: 'dobre, złe i brzydkie' ;)

Często także podczas autoprzyglądactwa zmienia się nam hierarchia wartości, ocena tego, co dobre, a co tylko średnie. I staje się bardziej samoswoja, realnie autorska, a nie jedynie odbiegająca od najbardziej sklepanych standardów.

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
54 minuty temu, Alma napisał:

Tak, początkowo jest tjudno przyznawać się przed sobą do wielu rzeczy.

Kwestia wprawy pojawia się szybciej, niż sądzisz, Maybe ? ...zwłaszcza, gdy zorientuje się człek, że wszyscy tak mają...?

 

Co do intencji, to warto nań detalicznie lookać, niekoniecznie metkować/sortować na: 'dobre, złe i brzydkie' ;)

Często także podczas autoprzyglądactwa zmienia się nam hierarchia wartości, ocena tego, co dobre, a co tylko średnie. I staje się bardziej samoswoja, realnie autorska, a nie jedynie odbiegająca od najbardziej sklepanych standardów.

Nie mam nigdy problemu z przyznaniem się do błędów, no może czasem, nad intencjami się nie zastanawiałam, a może nawet są ważniejsze. Dzięki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
Dnia 23.07.2020 o 08:44, Maybe napisał:

 wg mnie można być szczęśliwym mimo wszystko, a nie tylko z jakiegoś powodu i nie znaczy to, że problemy znikają, że widzimy wszystko na różowo I przenosiny się do krainy jednorożców... 

Można i tak to interpretować, ale nie wyobrażam sobie szczęścia bez powodu. Jest różnica między pogodnym, zdystansowanym i uśmiechniętym a szczęśliwym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Sisi napisał:

Można i tak to interpretować, ale nie wyobrażam sobie szczęścia bez powodu. Jest różnica między pogodnym, zdystansowanym i uśmiechniętym a szczęśliwym. 

Bo interpretujesz szczęście jako stan euforii. 

Dla mnie ta spokojnosc zycia jest już uczuciem szczęścia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
2 godziny temu, Maybe napisał:

Bo interpretujesz szczęście jako stan euforii. 

Raczej jako fakt lub skutek. Szczęście nie zawsze bywa euforią.

Na ten moment jestem szczęśliwa z ilości postów - 666 (stwierdzenie faktu). Liczba powstała na skutek aktywności na forum. Wywołała uśmiech, ale niekoniecznie euforię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
9 minut temu, Sisi napisał:

Raczej jako fakt lub skutek. Szczęście nie zawsze bywa euforią.

Na ten moment jestem szczęśliwa z ilości postów - 666 (stwierdzenie faktu). Liczba powstała na skutek aktywności na forum. Wywołała uśmiech, ale niekoniecznie euforię.

No ja nie muszę mieć wielkiego powodu do czucia się szczęśliwa. Wystarczy mi że jestem zdrowa. Może to kwestia oczekiwań I umiejętność doceniania właśnie małych rzeczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
Przed chwilą, Maybe napisał:

No ja nie muszę mieć wielkiego powodu do czucia się szczęśliwa. Wystarczy mi że jestem zdrowa.

Zdrowie nie jest stanem umysłu, a szczęśliwi z jego powodu jesteśmy. Innym do szczęścia potrzeba uśmiechu drugiego człowieka.

Ktoś z kolei powie, że jest szczęśliwy, bo wygrał 5 zł w totka. Są tacy, którzy podnosząc 10 groszy chuchają na szczęście. Jak widać pojęcie względne. Zatem to fakty, skutki i nie zawsze euforia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 minuty temu, Sisi napisał:

Zdrowie nie jest stanem umysłu, a szczęśliwi z jego powodu jesteśmy. Innym do szczęścia potrzeba uśmiechu drugiego człowieka.

Ktoś z kolei powie, że jest szczęśliwy, bo wygrał 5 zł w totka. Są tacy, którzy podnosząc 10 groszy chuchają na szczęście. Jak widać pojęcie względne. Zatem to fakty, skutki i nie zawsze euforia.

No właśnie to kwestia oczekiwań I nastawienia. Oczekiwania wynikają z twojego umysłu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
1 minutę temu, Maybe napisał:

No właśnie to kwestia oczekiwań I nastawienia. Oczekiwania wynikają z twojego umysłu. 

Bycie szczęśliwym to nie oczekiwania. To tu i teraz. Nawet niespodziewanie. Żaden stan mojego czy twojego umysłu. Ale możesz uważać inaczej.

Masz do tego prawo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
8 minut temu, Sisi napisał:

Bycie szczęśliwym to nie oczekiwania. To tu i teraz. Nawet niespodziewanie. Żaden stan mojego czy twojego umysłu. Ale możesz uważać inaczej.

Masz do tego prawo.

Oczywiście że oczekiwania, im więcej oczekujesz tym więcej rozczarowań możesz zaznać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax
1 godzinę temu, Sisi napisał:

Zdrowie nie jest stanem umysłu, a szczęśliwi z jego powodu jesteśmy. 

Kompletnie się nie zgodzę. Zdrowie podobnie jak każdy inny stan jestestwa jest programem wykreowanym przez umysł. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
9 godzin temu, Maybe napisał:

Oczywiście że oczekiwania, im więcej oczekujesz tym więcej rozczarowań możesz zaznać. 

Dlatego nie oczekuję od życia niczego, nawet od innych. Jak już to od siebie i to w granicach rozsądku. Jak już pisałam szczęście to pojęcie względne podobnie, jak uroda czy bycie bogatym. To tylko słowa. Coś w stylu dlaczego na muchę mówi się mucha, a na szczęście - szczęście. Wszystko to symbolika, dzięki której możemy się porozumieć.

 

Zaczyna robić się masło maślane, więc spadam z tematu.

8 godzin temu, kawaixanax napisał:

Kompletnie się nie zgodzę. Zdrowie podobnie jak każdy inny stan jestestwa jest programem wykreowanym przez umysł. 

No i dobrze, że się nie zgadzasz. Ja z Tobą też i możemy rozejść się ze swoimi poglądami :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karina

Pokorna Maybe, rozchorowała sie na depresję i wylądowala w DPS. Życie ją uczy tolerancji. Bierze na to leki.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
luna

Stan umysłu popada w ruinę od niewłaściwego "szczęścia."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
13 minut temu, luna napisał:

Stan umysłu popada w ruinę od niewłaściwego "szczęścia."

Pewnie, jak ktoś chce być w wiecznej euforii to może się zajechać. 

Albo stan umysłu ubożeje, gdy uzależniamy szczęście od posiadania czegoś lub kogoś. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Afrykańscy Pigmeje łapią małpy w taki sposób, że wkładają banana do klatki o bardzo wąskich przerwach między bambusowymi prętami. Małpa widzi smakowity owoc, wkłada łapę do klatki, chwyta go, ale nie może wyjąć. Nie jest jednak w stanie puścić banana, nawet gdy widzi zbliżających się myśliwych. No i traci nie tylko ten owoc, lecz także wolność, a nawet życie. My postępujemy podobnie, uważając, że tylko dzięki nowemu samochodowi czy wygranej na loterii będziemy szczęśliwi! Nie tylko ręka, ale i nogi utykają nam w klatce, kiedy wszystko poza tymi naszymi bananami uznajemy za bezwartościowe. Oddajemy wolność, nierzadko zdrowie, a także całe piękno świata i smak życia za złudzenie posiadania i bezpieczeństwo.
Wyrzeczenie się „banana” daje poczucie obfitości, bo kiedy o nim zapominamy, zaczynamy dostrzegać wszystko, co poza klatką może nam dać świat. 
Właśnie! Komfort ani posiadanie nie są warunkiem szczęścia. Jest nim wyrzeczenie. Dzięki niewygodom żyjemy pełniej! Doświadczamy życia intensywniej, bo poza strefą komfortu wyostrzają się nasze zmysły: słuch, wzrok, węch, dotyk. A to dlatego, że nie możemy postępować rutynowo, automatycznie, schematycznie. Jesteśmy więc obecni w swoim życiu, jesteśmy tu i teraz. Kreatywni, otwarci.
To tylko nasze neurotyczne pragnienia, uzależnienia przeszkadzają nam cieszyć się obfitością życia. Co więcej, im bardziej dbamy o swoją wygodę, tym bardziej rośnie w nas lęk, że ją stracimy. Tym więcej energii wkładamy w to, aby te wygody pomnożyć. Ale to znów wzmacnia w nas lęk przed utratą tego, co wydaje się nam warunkiem szczęścia i bezpieczeństwa. I tak wpadamy w błędne koło, bo lęku możemy się pozbyć, tylko wyrzekając się konsumpcyjnych pragnień i ograniczając je. Jeśli nam się to uda, to jesteśmy jak małpa, która puściła banana: odzyskujemy wolność, ratujemy życie i rozwijamy swoją autonomię. [... ]
Trzeba przypomnieć sobie, że zaledwie 75 lat temu skończyła się straszna wojna, podczas której miliony ludzi utraciły wszystko. Tych ludzi trzeba pytać, jak to zrobili, w imię czego chciało im się jeszcze żyć. Już prawie wszyscy odeszli, ale na szczęście zostawili po sobie sporo książek…

~Wojciech Eichelberger

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nietamten

A czy jest jakiekolwiek uczucie czy emocja, która nie jest stanem umysłu?

Jednak te stany umysłu nie są zawieszone w próżni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
2 godziny temu, Nietamten napisał:

A czy jest jakiekolwiek uczucie czy emocja, która nie jest stanem umysłu?

Moim zdaniem emocje są odzwierciedleniem stanu umysłu ale też nie do końca. W jakimś sensie trzeba chyba oddzielić uczucia i rozum. To tak jak z nieszczęśliwą miłością, często nie potrafimy przestać kochać choć wiemy, że ta osoba nas zawiodła lub zdradziła. Uczucia to proces a na myśli chyba łatwiej wpływać ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nietamten

Rozum to również funkcja umysłu, tylko bardziej oparta na abstrakcyjnych koncepcjach.

Rozum jest przez to bardziej niezależny od doświadczeń i stąd możliwy dystans o którym wspomniałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
Napisano (edytowany)
7 minut temu, Nietamten napisał:

Rozum to również funkcja umysłu, tylko bardziej oparta na abstrakcyjnych koncepcjach.

Rozum jest przez to bardziej niezależny od doświadczeń i stąd możliwy dystans o którym wspomniałaś.

Dokładnie, więc w życiu lepiej kierować się rozumem i panować nad emocjami. 

Emocje oczywiście nie są złe i dobrze dać się ponieść zwłaszcza tym pozytywnym ale tylko wtedy gdy rozum nie ma żadnych przeciwwskazań ?

Zanim dopuści się uczucia do głosu warto posłuchać najpierw rozumu. 

Uczucia nie są obiektywne i mogą wyprowadzić na manowce. Nie zawsze jednak jest to takie proste. 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...