Skocz do zawartości


Layne

Szczerość

Polecane posty

Layne

Szczerość. Raczej powszechnie ceniona cecha.  Mówi się, że mieć szczerego przyjaciela to skarb, powinno się być szczerym,  wyrażać to, co się myśli, ale ja uważam, że szczerość jest przereklamowana i gdyby każdy mówił każdemu, co o nim myśli, to trup walał by się za każdym rogiem. Przyjechała do mnie mama na święta i powiedziała, że zrobi pierogi. Zaproponowałem, że kupimy gotowe, bo zazwyczaj je biore i są całkiem smaczne, no ale ona się uparła, bo to domowe i pewnie chciała się wykazać. Zrobiła te pierogi i nie do końca mi smakowały, ale nie powiedzialem, że się nie udały, tylko skłamałem, że są lepsze od tych sklepowych. Uważam,  że postąpiłem właściwie i w tej sytuacji szczerość nie przyniosłaby żadnego pożytku, sprawilbym jej przykrość. Jest wiele takich sytuacji, gdzie szczerość wcale nie jest aż tak drogocenna jak ją piszą. Nie lubię do końca gdy mi inni mówią, co o mnie myślą, albo oceniają moje postepowanie, bo to tylko ich osąd i jest ich tak wiele jak wielu jest ludzi, a Ci często lubią sie wymądrzać i dowartościowywać czyimś kosztem,  zachowując się podobnie w danej sytuacji, albo nawet gorzej.

Co o tym sądzicie? Jaki jest wasz stosunek do szczerości?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wania

Nie zawsze jest opłacalna i nie zawsze jest pożądana.

Edytowano przez Wania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Byłam, jestem i aż po grób pozostanę zwolenniczką szczerości.

Dodać należy, że każdy z nas inaczej pojmuje szczerość, bo i semantyka i inne takie...

 

Od jakiegoś czasu, dzięki buddyjskim wskazaniom tradycji leśnej, gustowam w zręcznej szczerości.

Czyli nienachalnej, nie wypowiadanej, gdy nikt na nią nie czeka i, co ważne, formułowanej w zgrabny sposób.

Przykładami Layne'a pozwolę sobie to unaocznić: zamiast kłamstewka powiedziałabym: 'mama, nie były to Twoje najlepsze pierogi, ale były Twoje (przeca Ona i tak wie, że Jej nie wyjszły)'; nie oceniam postępowania, dopóki ktoś mnię o to nie pyta lub dopóki nie uważam za słuszne zwrócić komuś uwagi, np. gdy swoim czynem, słowem godzi w czyjeś istotne wartości; a po kiego grzyba mam komuś mówić, co o nim myślę? to tylko moja opinia, zapewne ważna dla se mła, ale po co mam kogoś nią częstować, zwłaszcza niezapytana.?

 

Szczerość to mówienie prawdy i w mojej obecnej wersji buddyzmu nie mogę łgać (nigdy to nie był sport dla mnie, ale teraz to naruszenie wskazań). Na swoją obronę mam jedynie, podobnie jak inni buddyści, zręczność wypowiedzi, myśli...pewnie, że czasem cosik nie wyjdzie zgrabnie ? , ale i tak wierzę w sens mówienia prawdy i w sens starań o to, by przy okazjum nie ranić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Szczerość, prawdomówność najlepiej stosować wobec samego siebie, a innych zostawić w spokoju. 

 

W kontaktach międzyludzkich szczerość może zamienić się w chamstwo, wytykanie błędów w imię ,, mówienia zawsze prawdy" często ma na celu tylko tyle, żeby samemu poczuć się lepszym.  

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
43 minuty temu, la primavera napisał:

W kontaktach międzyludzkich szczerość może zamienić się w chamstwo, wytykanie błędów w imię ,, mówienia zawsze prawdy" często ma na celu tylko tyle, żeby samemu poczuć się lepszym.  

Dokładnie tak najczęściej bywa, ale z bliskimi akurat postępujemy z goła inaczej. Im "sprzedajemy" prawdę w sposób taktowny, by nie urazić, a jednak powiedzieć jak się sprawy faktycznie mają. Przynajmniej ja tak mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Bliscy to bliscy. Nie chce się ich ranić. Zna się do nich drogę, któremu trzeba delikatnie, któremu prosto z mostu. 

I czy w ogóle trzeba ze swoimi mądrościami wyskakiwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Jest jeden istotny aspekt szczerości, o którym nikt nie wspomniał: szczera wypowiedź, zachowanie są pożyteczną informacją zwrotną. To bywa naprawdę ważne, zwłaszcza, gdy kurtuazja skłania otoczenie jakiejś osóbki do przemilczania niewygodnych, krępujących zachowań.

Kilkakrotnie się z tym zetknęłam. Ktoś pyta o jakieś swoje zachowania, a nikogo nie stać, by spróbować udzielić odpowiedzi. Zdarzyło misiem być tym wyjątkiem, który powiedział to, co wszystkim było wiadome, ale w oczywisty sposób niemiłe dla pytającego.

Of course, starałam się użyć jak najmniej boleściwych słówek...

Gdy po raz kolejny zostałam zapytana, pomyślałam, że może fakstycznie ktoś nie ma bladego pojęcia, jak odbieramy niektóre zachowania...dopytałam jedynie, czy rzeczywiście chce znać szczerą odpowiedź, bo może nie być to mniód na serducho...chciała...było jej potem przykro, były i szklanki w oczach, a baaardzo oględnie spreparowałam te kilka zdań, ale w kilka tydni wprowadziła korektę w tej strefie swoich nawyków, a sprawa dotyczyła cholernie ważnego aspektasa jej przyszłości.

...i nadal siem przyjaźnimy ?

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Znaczy, że jesteś wartościowym i mądrym osobnikiem w oczach tej osoby Alma. 

Istnieje róznica pomiędzy mówieniem na lewo i prawo każdemu, co się myśli, a wyrażeniu opini na prośbę pytającego. Jeżeli mam osobę, której ufam i wiem, że jest to człowiek rozgarnięty, to jego szczera opinia będzie dla mnie ważną wskazówką. 

Jest wiele czynników. Jak napisała LaPrimvera, są tacy, co pod przykrywką szczerości próbują dowartościować się czyimś kosztem, wbijając sprytnie szpilki w serce. Można byc szczerym, a nawet trzeba czasami, ale trzeba też wiedzieć, kiedy ugryźć się w język.  Trudna sztuka

P.s. A nadal się przyjaźnicie, bo powiedziałaś prawdę i ten ktoś to bardzo docenił i tego potrzebował. Pewnie to wzmocniło wasze więzi. Fajnie mieć kogoś takiego ÷D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Dzięki, Layne, ale tak rówżowo to chiba jednak nie jest. ?

Są kwilki, kiedy mam wybór między byciem sempatiko a byciem pożyteczną.

Kiedyś decyzjum było dla mnię oczywistościa, teraz paczam z inszej perspektywy.

Nie mówię, że zrobiłam źle, ale obecnie starałabym siem mniej inwazyjnie postąpić, naprowadzić kogoś substelniej.

Mam w sztambuchu aż 4 takie istotne interwencjone, każda z super skutkiem, a mimo to czasem powątpiewam w ich konieczność, w prawo do ingerowania...

...taka gmina ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Bardzo ciekawe wpisy. Zacznijmy od tego, że chyba nikt nie jest wobec siebie w 100% szczery, bo ilość wad i niedociągnieć w nas samych mogła by nas przytłoczyć. Nigdy więc też całkowicie szczerze nie pokazujemy się wobec innych, w pracy... I jest to ok.

 

Szczerość nie musi być dla samej szczerości, wręcz przeciwnie w sytuacjach zawodowych, międzyludzkich szczerość na siłę może zniszczyć wiele rzeczy, a ocena tego już zależy od naszej inteligencji.

 

Gdzie szczerość jest w takim razie poszukiwana? W przyjaźni, w związku, w rodzinie...

Tu jednak też od nas zależy by szczerość została przedstawiona w sposób nie chamski lub nie okrutny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Ostatnimi czasy szczerość mojej siostry tak oczyściła moje otoczenie, że aż z wrażenia schudłam... 

To ważne, ale trzeba umiejętnie przekazać swoje przemyślenia, spostrzeżenia i wyzbyć się niepotrzebnych emocji, przed trudną nieraz rozmową

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
34 minuty temu, Rutlawski napisał:

ocena tego już zależy od naszej inteligencji.

 

Myślę, że jest więcej czynników. Ego, samoocena, światopogląd...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123
29 minut temu, Zizi napisał:

Ostatnimi czasy szczerość mojej siostry tak oczyściła moje otoczenie, że aż z wrażenia schudłam... 

To ważne, ale trzeba umiejętnie przekazać swoje przemyślenia, spostrzeżenia i wyzbyć się niepotrzebnych emocji, przed trudną nieraz rozmową

Szczerość kochana a chamstwo to dwie różne sprawy. Ja mam takiego szwagra, który uważa, że jest szczery a wszyscy mu mówią, ze to zwyczajne chamstwo:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski
13 minut temu, LayneStaley napisał:

Myślę, że jest więcej czynników. Ego, samoocena, światopogląd...

Pewnie i tak.

 

No ale o to mi chodzi. Posród tych wszystkich czynników musimy wiedzieć, jak zachować się w danej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MXY

Według mnie wszystko zależy od sytuacji i od osoby, na pewno nie popieram takiej szczerości zawsze i wszędzie, choćby z tego względu, że może ona kogoś urazić, a przy tak błahych sprawach jak np. wspomniane wcześniej pierogi, to nie ma żadnego sensu, tylko sprawiłoby przykrość drugiej osobie. Po drugie, jeśli kogoś dobrze znamy, to też wyczuwamy do jakiego stopnia możemy się posunąć w tej swojej szczerości, albo czy należy ją jakoś ubrać w delikatne słowa, czy bez problemu można walić prosto z mostu. 

Jak we wszystkim, są sprawy ważne i mało ważne, w tych ważnych czasami trzeba konkretnie powiedzieć co się myśli, czasami dla dobra tej osoby, czasami dla dobra relacji z tą osobą, czasami dla ogólnego dobra, a w sprawach bzdurnych to już zależy, trzeba ocenić, ale jeśli to ma innych ranić, to jestem na nie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina

Szczerość to dobra cechą ale wypowiadana we właściwy sposób. Jeżeli chce komuś coś powiedzieć to mówię ale staram się przemyśleć jakich słów użyć aby nie urazić kogoś zbytnio. 

Szczerosc ma służyć i ma mieć znamiona dobrych intencji jak dla mnie. Szczerość nie jest chamstwem, chyba że kogoś chcemy zranic to wówczas robimy to celowo. Szczerość powinna być dozowana i dotyczyć istotnych rzeczy bo mówienie komuś za każdym razem ze cos nie robi tak jak trzeba to chyba też nie o to w tym wszystkim chodzi. Czasami szczerość nie jest wskazana chyba np na lozu smierci. Ktoś pyta czy umrze? Tutaj nie umiałabym powiedzieć. Tak, zostało ci niewiele czasu ☹️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Nie kopie się tylko leżącego i chorego. Nie podcina się skrzydeł dziecku.

Reszta powinna być przygotowana na szczerość. To my przecież wybieramy, co uznajemy za prawdę, a co nie. Jeśli ktoś mi powie, że jestem głupia, ignorantką czy mało inteligentna, czy że jednak jestem za gruba, albo maluje się jakbym miała maskę czy po ostrzyknięciu mam usta jak glonojad, to być może, że tak jest. Bo przecież mogę być taka, śmaka i owaka. Po pierwsze, to tylko subiektywna czyjaś opinia, z którą mogę się nie zgadzać, ale też nie muszę udowadniać, że jest inaczej. Po drugie, gdybym nie dopuszczała do siebie tej myśli, że jestem taka śmaka i owaka, musiałabym chyba być przeświadczona o swej mądrości, wszechwiedzy, idealności, piękności, zajebistości  lub mieć straszne kompleksy. Z narcyzmem i kompleksami trzeba walczyć (narcyzm też wynika z kompleksów). Ja mam tak, że jak coś za bardzo mnie zaboli, to zastanawiam się dlaczego....czy mam gorszy dzień, czy może ktoś strzelił w 10, dotknął tej pięty Achillesowej, czyli czegoś co rzeczywiście w sobie mam, ale nie dopuszczam tego do świadomości lub staram się skrzętnie ukryć lub kompleksow z którymi nie jestem pogodzona.

 

Każdy ceni szczerość ale tak naprawdę wiecznie mówimy o dyplomacji, takcie. A te dwie ostatnie z szczerością już nic nie mają wspólnego. 

 

Mnie się wydaje, że powinniśmy bardziej pracować nad umiejętnością przyjmowania tej szczerości, wyzbywania się kompleksów, wówczas mniej rzeczy nas dotyka.

 

Oczywiście, że nie popieram wyzwisk, mówienia komuś "wynos się stąd" (chyba że to moje mieszkanie ?) itp, ale powiedzenie komuś prosto z mostu co sądzę na jego temat, nie uważam za coś złego. Oczywiście jeśli to nie jest niepotrzebne, nie ma sytuacji w która zmuszalaby nas do tego, by o kimś wyrazić swoje zdanie, ale przy jakiejś konfrontacji. Nie o to chodzi, żeby koleżance w pracy powiedzieć bez potrzeby "ale masz wielką dupę" lub "ty zawsze robisz źle raporty", jeśli nie ma sytuacji która by wymagała od nas tego. Nie chodzi o notorycznym obwieszczeniu wszystkim dookoła, co na ich temat sądzę złego, bo to już świadczy o chęci dowartościowania się, czy jakimś sadyzmie. Jednak gdyby ludzie byli wobec siebie prawdziwie szczerzy częściej, świat byłby lepszy, ludzie by zaczęli pracować nad sobą częściej i więcej, nabralibyśmy wiekszej odporności psychicznej, mniej rzeczy by nas urażało. Bo teraz urazić może byle gówno, nawet to że ktoś śmie wyrazić swoje poglądy. Łatwiej by nam się żyło, naprawdę. Schemat korzyści wg mnie jest taki; mniej kompleksów -> samoocena rośnie -> większy dystans do siebie -> umiejętność przyjęcia czegoś na klatę -> refleksja -> stwierdzenie, że adwersarz kompletnie nie ma racji (bo tak też może być) lub praca nad sobą -> mniej kompleksow. Wszystko zatacza koło. To generuje świat bez tego wiecznego obrażania się, urażonej dumy, a później zawiści, złośliwości, knucia. 

 

Nie kopie się tylko leżących (w bardzo trudnej sytuacji), chorych i dzieci. W tych przypadkach czasem lepiej jednak ugryźć się w język.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...