Skocz do zawartości


dozgonny

strach rządzi moim życiem

Polecane posty

KapitanJackSparrow

Bry, o jak fajnie że wątek się toczy, ja nie czuję potrzeby pocieszania i tworzenia elaboratów psychologicznych, ale cieszę się że wy znajdujecie w sobie tą moc. Pzdr Lilka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


dozgonny
50 minut temu, Lili ♡ napisał:

Jeżeli pisanie może Ci w jakiś sposób pomóc, to pisz. 

Wiesz, ja rozumiem że łudzisz się, że coś Cie olśni, lub ktoś podsunie złotą radę, tylko jakiej rady oczekujesz? Nikt nie poda Ci gotowego przepisu na szczęście, bo nikt nie wie co przechodzisz i jak się czujesz. Ja Ci mogę napisać co ja uważam za stosowne i co robiłam gdy byłam w dołku życiowym, żeby stanąć na nogi. Ale czy to coś da? 

Przede wszystkim, oprócz mamy musisz zająć się również sobą. To naprawdę jest bardzo istotne. Jeżeli jesteś w głębokiej depresji, bez wsparcia psychologa będzie Ci ciężko, anonimowi ludzie z forum nie do końca mogą pomóc. Poza tym, jeżeli ze sobą nie zrobisz porządku, ciężej będzie Ci pomóc mamie. 

Czego tak naprawdę się boisz? 

Dobrze powiedziane. Masz sporo racji w tym co piszesz i chyba jako pierwsza okazałaś odrobinę zdrowego rozsądku. Wcześniej spotykałem w większości osoby, które na siłę chciały mnie uleczyć swoimi mądrościami i filozofią.
Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie mniej jednak z usług psychologa nie skorzystam. Jestem moim zdaniem na dobrej drodze. Oczywiście nie jest idealnie, ale jest lepiej niż kiedyś. Znalazłem sobie pasję, mam swoje zainteresowania i lubię czasami sobie gdzieś wyjechać. To w pewnym sensie zmieniło moją perspektywę patrzenia na świat i choć wiele jest jeszcze do zrobienia to jednak małymi kroczkami brnę do przodu. Wiadomo są lepsze i gorsze dni... musze tylko nauczyć się cierpliwości.
Czego się obawiam? 
W czasach szkoły lęk w dużej mierze dotyczył zajęć, lekcji, odpytywania, sprawdzianów, egzaminów, zaliczeń, obrony pracy dyplomowej... Sądziłem, że po okresie nauki wszystko zniknie i zapomnę o tym. Przez jakiś czas miałem spokój... do czasu. Nagle zacząłem bać się obowiązków związanych z pracą. Kolejne dni stawiały przede mną wyzwania, które niosły ze sobą formę oczekiwań. Rosło we mnie poczucie odpowiedzialności i przyjmowało formę stresu. Czyli można by powiedzieć, że stresujące jest dla mnie coś co niesie ze sobą formę odpowiedzialności. Dlatego też nawet nie myślę już o założeniu rodziny. Biorąc pod uwagę fakt, że trzeba dźwigać brzemię odpowiedzialności za siebie i za jej członków... to by mnie przerosło. Niemal zawsze w mojej głowie dostrzegałem negatywne skutki, konsekwencje... oczywiście hipotetyczne. Wszak to co miało nadejść jeszcze się nie stało, a ja już zakładałem najgorsze i tego się bałem. Tak jakby życie mnie przerastało i za wiele ode mnie oczekiwało. Tak naprawdę sam od siebie za wiele oczekiwałem. Nie byłem też dla siebie wyrozumiały. Nerwica bardzo negatywnie wpływała na moje zdolności poznawcze. Nauka przychodziła mi z trudem i dlatego poświęcałem jej tak dużo czasu. Nie wierzyłem w siebie i brakowało mi pewności siebie. Ze stresu zacząłem nawet wymiotować. Pogorszyło to znacznie moje kontakty z rówieśnikami. Odseparowałem się od nich i do tej pory jestem typem samotnika. Po jakimś czasie gdy sytuacja się skomplikowała udałem się do psychiatry, ten przepisał mi leki i przestałem... Już nie wymiotowałem, ale nerwy nadal dawały o sobie znać. Od tamtego czasu walczę sam. Po roku odstawiłem tabletki i nauczyłem się oczyszczać umysł z negatywnych myśli. Na początku to była tylko chwila, ale wraz z czasem wydłużała się i pewnego dnia odkryłem, że potrafię nad tym panować w wystarczającym stopniu. Idealnie nie jest i nadal zanim np. wyjdę do pracy to z 5 razy lecę do toalety aby się wypróżnić. Na szczęście jednak już nie wymiotuję. Wszystko to kwestia postrzegania otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety nie potrafię jej zaakceptować i rozmowa z psychologiem tego nie zmieni. Jest szereg czynników na które nie mam wpływu, a które w istotny sposób na mnie oddziałują. Nie chcę jednak o tym teraz tutaj pisać. Szczerze? Z wieloma kwestiami pomogłem sobie sam. Nie było to łatwe i trwało bardzo długo. To była bolesna lekcja i nadal trwa. Uczymy się całe życie... Dużo pomogło mi poznawanie samego siebie. Sporo czasu analizowałem różne sytuacje których doświadczyłem. Nie wyłaniał się z tego pozytywny obraz. Oblicze samego siebie przed którym przyszło mi stanąć było rozczarowaniem. Za wiele oczekiwałem... Dziś jednak obrałem inną drogę i mam tez inne cele. Postanowiłem zmniejszyć swoje oczekiwania i skoncentrować się tylko na tym co jest ważne i na co mam wpływ. Zaakceptowałem siebie i swój los. Niestety bywa, że zapominam... cofam się... lub przypominam o pewnych sprawach. Tak jest zazwyczaj w okresie świąteczno-noworocznym. Czego się boję pytasz. Najprościej rzecz ujmując, życia. Wszak życie jest jedną wielką zagadką i nikt nie wie co nas jutro spotka. Składa się z upadków i wzlotów. Porażek i sukcesów... Nie wiem czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ciśnienie w głowie podczas wymiotowania może doprowadzić do pęknięcia żyły w oku. Dzieje się tak wtedy, gdy wymiotuje się ponad 10 razy pod rząd i nie ma już czym, a mózg nadal ze strachu każe ci to robić. Wyczerpany i bez sił... szedłem na egzamin życia. Nie wiem jak to zaliczyłem... nie wiem jak ustałem na nogach. Nie mam dobrych wspomnień... Gdy inni nawiązywali znajomości, ja z obawy przed tym, że ktoś pozna mój sekret stałem z boku modląc się aby to już się skończyło. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jak w miarę ogarnę siebie to przyjdzie mi jeszcze walczyć o mamę, a przy okazji walczyć z ojcem, który niczego nie rozumie.... No i znów pogalopowałem z tekstem. Patataj... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
1 minutę temu, dozgonny napisał:

Dobrze powiedziane. Masz sporo racji w tym co piszesz i chyba jako pierwsza okazałaś odrobinę zdrowego rozsądku. Wcześniej spotykałem w większości osoby, które na siłę chciały mnie uleczyć swoimi mądrościami i filozofią.
Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie mniej jednak z usług psychologa nie skorzystam. Jestem moim zdaniem na dobrej drodze. Oczywiście nie jest idealnie, ale jest lepiej niż kiedyś. Znalazłem sobie pasję, mam swoje zainteresowania i lubię czasami sobie gdzieś wyjechać. To w pewnym sensie zmieniło moją perspektywę patrzenia na świat i choć wiele jest jeszcze do zrobienia to jednak małymi kroczkami brnę do przodu. Wiadomo są lepsze i gorsze dni... musze tylko nauczyć się cierpliwości.
Czego się obawiam? 
W czasach szkoły lęk w dużej mierze dotyczył zajęć, lekcji, odpytywania, sprawdzianów, egzaminów, zaliczeń, obrony pracy dyplomowej... Sądziłem, że po okresie nauki wszystko zniknie i zapomnę o tym. Przez jakiś czas miałem spokój... do czasu. Nagle zacząłem bać się obowiązków związanych z pracą. Kolejne dni stawiały przede mną wyzwania, które niosły ze sobą formę oczekiwań. Rosło we mnie poczucie odpowiedzialności i przyjmowało formę stresu. Czyli można by powiedzieć, że stresujące jest dla mnie coś co niesie ze sobą formę odpowiedzialności. Dlatego też nawet nie myślę już o założeniu rodziny. Biorąc pod uwagę fakt, że trzeba dźwigać brzemię odpowiedzialności za siebie i za jej członków... to by mnie przerosło. Niemal zawsze w mojej głowie dostrzegałem negatywne skutki, konsekwencje... oczywiście hipotetyczne. Wszak to co miało nadejść jeszcze się nie stało, a ja już zakładałem najgorsze i tego się bałem. Tak jakby życie mnie przerastało i za wiele ode mnie oczekiwało. Tak naprawdę sam od siebie za wiele oczekiwałem. Nie byłem też dla siebie wyrozumiały. Nerwica bardzo negatywnie wpływała na moje zdolności poznawcze. Nauka przychodziła mi z trudem i dlatego poświęcałem jej tak dużo czasu. Nie wierzyłem w siebie i brakowało mi pewności siebie. Ze stresu zacząłem nawet wymiotować. Pogorszyło to znacznie moje kontakty z rówieśnikami. Odseparowałem się od nich i do tej pory jestem typem samotnika. Po jakimś czasie gdy sytuacja się skomplikowała udałem się do psychiatry, ten przepisał mi leki i przestałem... Już nie wymiotowałem, ale nerwy nadal dawały o sobie znać. Od tamtego czasu walczę sam. Po roku odstawiłem tabletki i nauczyłem się oczyszczać umysł z negatywnych myśli. Na początku to była tylko chwila, ale wraz z czasem wydłużała się i pewnego dnia odkryłem, że potrafię nad tym panować w wystarczającym stopniu. Idealnie nie jest i nadal zanim np. wyjdę do pracy to z 5 razy lecę do toalety aby się wypróżnić. Na szczęście jednak już nie wymiotuję. Wszystko to kwestia postrzegania otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety nie potrafię jej zaakceptować i rozmowa z psychologiem tego nie zmieni. Jest szereg czynników na które nie mam wpływu, a które w istotny sposób na mnie oddziałują. Nie chcę jednak o tym teraz tutaj pisać. Szczerze? Z wieloma kwestiami pomogłem sobie sam. Nie było to łatwe i trwało bardzo długo. To była bolesna lekcja i nadal trwa. Uczymy się całe życie... Dużo pomogło mi poznawanie samego siebie. Sporo czasu analizowałem różne sytuacje których doświadczyłem. Nie wyłaniał się z tego pozytywny obraz. Oblicze samego siebie przed którym przyszło mi stanąć było rozczarowaniem. Za wiele oczekiwałem... Dziś jednak obrałem inną drogę i mam tez inne cele. Postanowiłem zmniejszyć swoje oczekiwania i skoncentrować się tylko na tym co jest ważne i na co mam wpływ. Zaakceptowałem siebie i swój los. Niestety bywa, że zapominam... cofam się... lub przypominam o pewnych sprawach. Tak jest zazwyczaj w okresie świąteczno-noworocznym. Czego się boję pytasz. Najprościej rzecz ujmując, życia. Wszak życie jest jedną wielką zagadką i nikt nie wie co nas jutro spotka. Składa się z upadków i wzlotów. Porażek i sukcesów... Nie wiem czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ciśnienie w głowie podczas wymiotowania może doprowadzić do pęknięcia żyły w oku. Dzieje się tak wtedy, gdy wymiotuje się ponad 10 razy pod rząd i nie ma już czym, a mózg nadal ze strachu każe ci to robić. Wyczerpany i bez sił... szedłem na egzamin życia. Nie wiem jak to zaliczyłem... nie wiem jak ustałem na nogach. Nie mam dobrych wspomnień... Gdy inni nawiązywali znajomości, ja z obawy przed tym, że ktoś pozna mój sekret stałem z boku modląc się aby to już się skończyło. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jak w miarę ogarnę siebie to przyjdzie mi jeszcze walczyć o mamę, a przy okazji walczyć z ojcem, który niczego nie rozumie.... No i znów pogalopowałem z tekstem. Patataj... 

Ożesz...kuuur...? Napisz nam jak zaruchaleś ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
2 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Ożesz...kuuur...? Napisz nam jak zaruchaleś ?

Kapitanie... ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
3 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Pardon ?

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Celowo użyłem prostego iście żołnierskiego komunikatu aby postawić w kontraście a być może uleczyć lepiej niż pięciu psychologów ?

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
2 minuty temu, Lili ♡ napisał:

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Przyznaj jednak że gdyby wykorzystać jego talent pisarski do elaboratów to ciekawe co by wyszło gdyby zadany przeze mnie temat przewodni tu się pojawił ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
8 minut temu, Lili ♡ napisał:

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Jak żmij życzy ludziom śmierci, raka odbytu i wszystkich chce wyruchać to jest ok bo to "prank", a tutaj taki niewinny żart i szybka reakcja haha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
5 minut temu, Jakiś gość napisał:

Jak żmij życzy ludziom śmierci, raka odbytu i wszystkich chce wyruchać to jest ok bo to "prank", a tutaj taki niewinny żart i szybka reakcja haha

Bo ze Żmijem sypiam regularnie, z Kapitanem tylko od święta. Sam rozumiesz, że nie mogę inaczej ? 

 

Ps. Jesteś amebą skoro nie rozróżniasz dwóch całkowicie innych sytuacji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
13 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Przyznaj jednak że gdyby wykorzystać jego talent pisarski do elaboratów to ciekawe co by wyszło gdyby zadany przeze mnie temat przewodni tu się pojawił ?

Myślę, że dobra opowieść. Ale nie tak dobra jak Twoja ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
2 minuty temu, Lili ♡ napisał:

Ps. Jesteś amebą skoro nie rozróżniasz dwóch całkowicie innych sytuacji. 

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
3 minuty temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Nim dobiegniesz tu już będziesz wyśmiana ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
1 minutę temu, KapitanJackSparrow napisał:

Nim dobiegniesz tu już będziesz wyśmiana ?

Oj będzie będzie :)))

To właśnie przy pożegnaniu z wami napisała że ją obgadujecie i wyśmiewacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
5 minut temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Mimo, że wyszło jak wyszło to na klikę nie gadam. Mogę się z kimś nie dogadywać, ale klikę tworzy kilka osób które lubię i szanuje, więc nie będę ich obgadywać. Leć leć, bo się ośmieszasz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny
2 godziny temu, KapitanJackSparrow napisał:

Ożesz...kuuur...? Napisz nam jak zaruchaleś ?

Słuchaj kolego, jak chcesz to idź do rynsztoku... tam poczujesz się jak w domu. Nikt na siłę tutaj Ciebie nie trzyma. Zostajesz? To się szczylu zachowuj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
1 godzinę temu, dozgonny napisał:

Słuchaj kolego,

tak bym mu powiedział,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
5 godzin temu, dozgonny napisał:

Słuchaj kolego, jak chcesz to idź do rynsztoku... tam poczujesz się jak w domu. Nikt na siłę tutaj Ciebie nie trzyma. Zostajesz? To się szczylu zachowuj.

Dla twojej wiadomości ogarnął mnie pusty śmiech ? I po co to szczylu? Widać, że z ciebie jest niezły napinacz internetowy, cały czar nieporadności życiowej,  który tu roztaczasz właśnie tym słowem prysł, bo oto okazuje się, że nie jesteś taka ostatnia doopa wołowa na jaką starasz się tu uchodzić, skamląc do kobietek jak ci ciężko. Ach żałuję, że twój post przeczytałem ledwie dwa zdania, po czym porzuciłem to zajęcie, zniesmaczony twoją pizdowatością, bo bym pewnie lepiej zrozumiał i ujął twój problem. Widocznie nie za bardzo żałuję ...bo nawet teraz nie mam zamiaru skazić swojego umysłu twoją logiką. I choć już ciebie nie lubię ?dobrze ci radzę przestań upokarzać płeć męską. Zastąp grabę pochwą, one naprawdę dają nam siłę i napędzają do działania. Są tylko dwa warunki. Musisz znaleźć sposób by przekonać jakąś samiczkę do siebie ( a nie ukrywajmy do tej pory marnie ci idzie ) a gdy już upolujesz jakąś ranną antylopę z deformacjami to! .....i teraz najważniejsze, w odpowiednim momencie musi ci stanąć. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
4 godziny temu, Gość w kość napisał:

tak bym mu powiedział,

??????????  Petarda ! ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
7 godzin temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Poprawię swój post bo nie załapałem co autor miał na myśli i dopiero post Lili oswiecił.

Otóż zacytuję klasyka, mędrca i filozofa w postaci Noweusza. 

,,Dowody albo wypierdalaj" ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
7 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

Celowo użyłem prostego iście żołnierskiego komunikatu aby postawić w kontraście a być może uleczyć lepiej niż pięciu psychologów ?

@Pieprzna chcesz o tym pogadać? Zapraszam na kozetkę. ? Zaraz was tu wszystkich kur....aaa wyleczę ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nafto Chłopiec
44 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Otóż zacytuję klasyka, mędrca i filozofa w postaci Noweusza. 

,,Dowody albo wypierdalaj" ?

???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny
5 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

Dla twojej wiadomości ogarnął mnie pusty śmiech ? I po co to szczylu? Widać, że z ciebie jest niezły napinacz internetowy, cały czar nieporadności życiowej,  który tu roztaczasz właśnie tym słowem prysł, bo oto okazuje się, że nie jesteś taka ostatnia doopa wołowa na jaką starasz się tu uchodzić, skamląc do kobietek jak ci ciężko. Ach żałuję, że twój post przeczytałem ledwie dwa zdania, po czym porzuciłem to zajęcie, zniesmaczony twoją pizdowatością, bo bym pewnie lepiej zrozumiał i ujął twój problem. Widocznie nie za bardzo żałuję ...bo nawet teraz nie mam zamiaru skazić swojego umysłu twoją logiką. I choć już ciebie nie lubię ?dobrze ci radzę przestań upokarzać płeć męską. Zastąp grabę pochwą, one naprawdę dają nam siłę i napędzają do działania. Są tylko dwa warunki. Musisz znaleźć sposób by przekonać jakąś samiczkę do siebie ( a nie ukrywajmy do tej pory marnie ci idzie ) a gdy już upolujesz jakąś ranną antylopę z deformacjami to! .....i teraz najważniejsze, w odpowiednim momencie musi ci stanąć. ?

Widzę, że na tym forum też istnieje życie prymitywne niczym nie różniące się od ameby. Radzę od czasu do czasu użyć do myślenia mózgu zamiast napletka. Te dwa organy takim osobnikom jak Ty często się mylą. Rozumiem, że to zbyt skomplikowane. Rozumiem też, że dalej nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Więc z mojej strony to ostatni wpis. Wiem, że z debilami nie wygram potyczki i nie mam zamiaru. Dla takich jak Ty mam inną maskę i uwierz mi na słowo w innych okolicznościach nie byłoby Ci do śmiechu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
3 minuty temu, dozgonny napisał:

Widzę, że na tym forum też istnieje życie prymitywne niczym nie różniące się od ameby. Radzę od czasu do czasu użyć do myślenia mózgu zamiast napletka. Te dwa organy takim osobnikom jak Ty często się mylą. Rozumiem, że to zbyt skomplikowane. Rozumiem też, że dalej nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Więc z mojej strony to ostatni wpis. Wiem, że z debilami nie wygram potyczki i nie mam zamiaru. Dla takich jak Ty mam inną maskę i uwierz mi na słowo w innych okolicznościach nie byłoby Ci do śmiechu. 

Oklaski ?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

@Pieprzna no zobacz jakie psychologiczne sukcesy mam,? jeden seans, kop po jajach i od razu inna gatka,? pół mężczyzny od razu wróciło do tego projekciku. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 765
    • Postów
      266 427
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      1 004
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    KasjuszMag
    Najnowszy użytkownik
    KasjuszMag
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Natka
      Ta bogini, co z piany morskiej się narodziła, Kapitanowi nieco w głowie zawróciła. Choć doktor zakazywał, Kapitan wciąż się stawiał, Bo mu się w niej nowa nadzieja skryła! Lecz nie wiedział, co go jeszcze czekało...
    • Natka
      Lepiej mieć fantazje w głowie, niż o nudzie wciąż opowiadać sobie. Lepiej zasnąć w czyichś ramionach, niż samotnie liczyć barany. Lepiej poczuć dreszczyk emocji, niż żyć bez żadnych pokus i namiętności. Lepiej mieć rumieńce na twarzy, niż nie wiedzieć, co się marzy. Lepiej czasem stracić głowę, niż mieć życie całkiem jałowe.
    • Natka
      Lepiej kochać choćby skrycie, niż przeżyć bez miłości życie. Lepiej czasem serce stracić, niż za szczęście nigdy nie zapłacić. Lepiej mieć marzenia szalone, niż nadzieje dawno pogrzebane. Lepiej iść za głosem serca, niż być życia więźniem i szydercą. Lepiej śmiać się do rozpuku, niż szukać szczęścia po omacku.
    • Natka
      Lepiej tańczyć na stole w kapeluszu, niż siedzieć cicho w kącie przy obrusie. Lepiej mieć kota na punkcie urody, niż na głowie same kłopoty. Lepiej zgubić rozum z miłości, niż rozsądek z nadmiaru zazdrości. Lepiej wypić lampkę szampana, niż od rana być zrzędliwą panią. Lepiej mieć fantazję bogatą, niż nudzić się przez całe lato.
    • Natka
      Lepiej mieć język cięty, niż charakter całkiem zmięty. Lepiej czasem pokazać rogi, niż dać sobie wejść na nogi. Lepiej być kobietą z temperamentem, niż mdłym życiowym ornamentem. Lepiej narobić trochę szumu, niż podporządkować się tłumowi. Lepiej mieć własne zdanie, niż cudze na każde śniadanie.
    • Natka
      Lepiej flirtować bez przyczyny, niż z samotności stroić miny. Lepiej mieć adoratorów kilku, niż jednego nudziarza w schowku. Lepiej całować się o świcie, niż przespać całe swoje życie. Lepiej mieć motyle w brzuchu, niż z miłości żyć bez ruchu. Lepiej kusić spojrzeniem skrycie, niż żałować przez całe życie.
    • Natka
      Z Mohamed kojarzy mi się: Prorok
    • Natka
      konduktor
    • Natka
      Nata przez chwilę wpatrywała się w @KapitanJackSparrow, próbując dociec, czy jego nagły głód ma związek z opętaniem, czy też z czymś znacznie bardziej przyziemnym. – Zgłodniałeś? – powtórzyła powoli, podnosząc się z podłogi. – A ja, głupia, myślałam, że właśnie przechodzisz duchową przemianę. Kapitan oblizał wargi i skinął głową. – Coś bym zjadł. Najlepiej na ciepło. Nata uśmiechnęła się słodko, poprawiła koronkową rękawiczkę i podeszła do niego o krok. – Doskonale. W takim razie mam dla pana dwie wiadomości. Pierwsza: w tym domu nie ma nic do jedzenia. Druga: jeśli jeszcze raz przyłapię pana na prześwietlaniu mojej garderoby, to osobiście dopilnuję, żeby ostatnią rzeczą, jaką pan przełknie, był własny wąs. Kapitan zbladł. – Pani chyba żartuje? – Ależ skąd. A teraz proszę otworzyć usta. – Dlaczego? – Chcę sprawdzić, czy aby na pewno nie zamieszkał tam ten demon, o którym pan tak uroczo mamrotał. Nie zdążył odpowiedzieć, bo z jego żołądka dobiegł przeciągły, bulgoczący odgłos. Nata cofnęła się gwałtownie. – Na wszystkie świętości! Kapitanie, to nie głód! To coś właśnie próbuje się wydostać!
    • Gość w kość
      dokładnie, może nawet nie chodzi o to,  czy wiedziałem, ale po prostu nigdy nad tym się nie zastanawiałem, dopóki nie trafiłem na to w ciemnym lesie...    
    • Gość w kość
      no, w zasadzie był jeden moment, w którym się zaśmiałem, nie pamiętam jaki to był moment i dlaczego, ale tak było...   nie wydaje mi się,... poza tym tam chyba nie było zbyt wiele do zagrania😁   trochę szkoda, bo tylko dlatego o tym napisałem, żeby zobaczyć zdanie innych, ... choć mniej niż połowa, to też już opinia🙂
    • LadyTiger
      Braun przed Trybunałem, czyli dopiero teraz zaczyna się akcja  
    • LadyTiger
      Na dzieciobójczynię i głupią gęś. I nie napaść, tylko aresztowanie obywatelskie. 
    • Vitalinka
      To są piękne buty! Czemu nikt się nie zachwyca?😲
    • Vitalinka
      Aaaaaaaa.... hahahah😄 To ta dolna część też?🤭
    • Vitalinka
      O tym samym pomyslałam😊
    • Vitalinka
      Na pewno nie ta z "chłopców z ferajny".  Boo sam przemyślał sobie wszystko, bez mojej ingerencji. Że kocha 🤗
    • Vitalinka
      Brak psa i kota w całym życiu?   To prawda. 
    • Vitalinka
      To się zaczęło na platformie 4 chan gdzie jakiś użytkownik zamieścił krótka, straszna historyjkę pod obrazkiem w stylu liminal space. Te połączenie obrazka i historii zyskało "kultową" sławę w internecie. Stało się viralem. W 2022 roku 16 letni chłopak Kane Prasons na swoim kanale na YT, zaczął zamieszczać filmiki w stylu "found footage" czyli niby znalezione niepokojące filmiki, które były inspirowane właśnie tym viralowym zdjęciem. Ich popularność sprawiła,że zainteresowali się nimi sponsorzy, którzy ufundowali chłopakowi możliwość nakręcenia pełnometrażowego filmu widząc w tym zysk i zarobek. I tak powstał ten film. Nie dałam rady obejrzeć nawet połowy. Nie że strachu.. z nudów i z powodu marnej gry aktorskiej. Masakra.  
    • 4 odsłony ironii
      Przecież masz jeszcze pelerynę 😁
    • Gość w kość
      Backrooms. Bez wyjścia   horror, obejrzałem, zachęcili mnie reklamą, niezłe opinie...   ma taki fajny klimat niepokoju, kiedy bohaterowie eksplorują kolejne dziwaczne pomieszczenia... dooglądałem do końca, bo byłem mimo wszystko zaintrygowany, co będzie dalej i jak to się rozwiąże... ale z czasem poczułem, że normalnie to nie może się zakończyć😬   tyle... nie wiem, nie rozumiem takiego kina,... może coś w tym jest,... ... ale myśląc o tym filmie do głowy przyszła mi ta scena,... ... tylko że ja się nie zachwyciłem,   Backrooms podobno ma jakieś początki na youtubie, ale ja nie z tych co na bieżąco,... ... i raczej w tym przypadku nie zamierzam tego zmieniać...
    • Gość w kość
      no, im jestem starszy, tym mniej mam ochotę używać...🤨 upieram się,  (jak kiedyś na zajęciach logopedycznych) że to miotła🤨 i bardzo dobrze, czasem można się sparzyć, ale bez (s)parzenia się nie byłoby życia🤷‍♂️
    • Gość w kość
      a więc nie chodzi o schroniska, tylko o ludzi,...   niedawno kilka schronisk odwiedziłem, i coś w tym jest: niektóre miały... klimat, inne nie bardzo...   ... a klimat w dużej mierze tworzą ludzie, i to nie tylko obsługa...   perfetto, la primavero😉   rozumiem, szczególnie jako introwertyk,   ... ale zauważyłem też,  że im mniej ludzi dookoła, tym bardziej chce mi się rozmawiać🤨   znam to, w tym roku ze dwa razy kończyłem przejściem przez las w ciemnościach, za drugim razem wysiadła mi czołówka😬   wiedziałaś, że zwierzętom świecą w nocy oczy, bo ja do tej pory nie wiedziałem🤨 ten moment, kiedy przechodzisz i widzisz w zaroślach nieruchome dwa świecące punkty, i nie wiesz co to za zwierzę, i czy masz iść dalej, czy zawrócić?   w każdym razie na końcu pomyślałem, że te zwierzęta były chyba jednak bardziej przerażone ode mnie...
    • Gość w kość
      a kto cię tam wie...    
    • Gość w kość
      mnóstwo liści spadło od wczoraj,... no, jak to za chwilę będzie wyglądać?!🤨    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...