Skocz do zawartości


dozgonny

strach rządzi moim życiem

Polecane posty

KapitanJackSparrow

Bry, o jak fajnie że wątek się toczy, ja nie czuję potrzeby pocieszania i tworzenia elaboratów psychologicznych, ale cieszę się że wy znajdujecie w sobie tą moc. Pzdr Lilka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


dozgonny
50 minut temu, Lili ♡ napisał:

Jeżeli pisanie może Ci w jakiś sposób pomóc, to pisz. 

Wiesz, ja rozumiem że łudzisz się, że coś Cie olśni, lub ktoś podsunie złotą radę, tylko jakiej rady oczekujesz? Nikt nie poda Ci gotowego przepisu na szczęście, bo nikt nie wie co przechodzisz i jak się czujesz. Ja Ci mogę napisać co ja uważam za stosowne i co robiłam gdy byłam w dołku życiowym, żeby stanąć na nogi. Ale czy to coś da? 

Przede wszystkim, oprócz mamy musisz zająć się również sobą. To naprawdę jest bardzo istotne. Jeżeli jesteś w głębokiej depresji, bez wsparcia psychologa będzie Ci ciężko, anonimowi ludzie z forum nie do końca mogą pomóc. Poza tym, jeżeli ze sobą nie zrobisz porządku, ciężej będzie Ci pomóc mamie. 

Czego tak naprawdę się boisz? 

Dobrze powiedziane. Masz sporo racji w tym co piszesz i chyba jako pierwsza okazałaś odrobinę zdrowego rozsądku. Wcześniej spotykałem w większości osoby, które na siłę chciały mnie uleczyć swoimi mądrościami i filozofią.
Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie mniej jednak z usług psychologa nie skorzystam. Jestem moim zdaniem na dobrej drodze. Oczywiście nie jest idealnie, ale jest lepiej niż kiedyś. Znalazłem sobie pasję, mam swoje zainteresowania i lubię czasami sobie gdzieś wyjechać. To w pewnym sensie zmieniło moją perspektywę patrzenia na świat i choć wiele jest jeszcze do zrobienia to jednak małymi kroczkami brnę do przodu. Wiadomo są lepsze i gorsze dni... musze tylko nauczyć się cierpliwości.
Czego się obawiam? 
W czasach szkoły lęk w dużej mierze dotyczył zajęć, lekcji, odpytywania, sprawdzianów, egzaminów, zaliczeń, obrony pracy dyplomowej... Sądziłem, że po okresie nauki wszystko zniknie i zapomnę o tym. Przez jakiś czas miałem spokój... do czasu. Nagle zacząłem bać się obowiązków związanych z pracą. Kolejne dni stawiały przede mną wyzwania, które niosły ze sobą formę oczekiwań. Rosło we mnie poczucie odpowiedzialności i przyjmowało formę stresu. Czyli można by powiedzieć, że stresujące jest dla mnie coś co niesie ze sobą formę odpowiedzialności. Dlatego też nawet nie myślę już o założeniu rodziny. Biorąc pod uwagę fakt, że trzeba dźwigać brzemię odpowiedzialności za siebie i za jej członków... to by mnie przerosło. Niemal zawsze w mojej głowie dostrzegałem negatywne skutki, konsekwencje... oczywiście hipotetyczne. Wszak to co miało nadejść jeszcze się nie stało, a ja już zakładałem najgorsze i tego się bałem. Tak jakby życie mnie przerastało i za wiele ode mnie oczekiwało. Tak naprawdę sam od siebie za wiele oczekiwałem. Nie byłem też dla siebie wyrozumiały. Nerwica bardzo negatywnie wpływała na moje zdolności poznawcze. Nauka przychodziła mi z trudem i dlatego poświęcałem jej tak dużo czasu. Nie wierzyłem w siebie i brakowało mi pewności siebie. Ze stresu zacząłem nawet wymiotować. Pogorszyło to znacznie moje kontakty z rówieśnikami. Odseparowałem się od nich i do tej pory jestem typem samotnika. Po jakimś czasie gdy sytuacja się skomplikowała udałem się do psychiatry, ten przepisał mi leki i przestałem... Już nie wymiotowałem, ale nerwy nadal dawały o sobie znać. Od tamtego czasu walczę sam. Po roku odstawiłem tabletki i nauczyłem się oczyszczać umysł z negatywnych myśli. Na początku to była tylko chwila, ale wraz z czasem wydłużała się i pewnego dnia odkryłem, że potrafię nad tym panować w wystarczającym stopniu. Idealnie nie jest i nadal zanim np. wyjdę do pracy to z 5 razy lecę do toalety aby się wypróżnić. Na szczęście jednak już nie wymiotuję. Wszystko to kwestia postrzegania otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety nie potrafię jej zaakceptować i rozmowa z psychologiem tego nie zmieni. Jest szereg czynników na które nie mam wpływu, a które w istotny sposób na mnie oddziałują. Nie chcę jednak o tym teraz tutaj pisać. Szczerze? Z wieloma kwestiami pomogłem sobie sam. Nie było to łatwe i trwało bardzo długo. To była bolesna lekcja i nadal trwa. Uczymy się całe życie... Dużo pomogło mi poznawanie samego siebie. Sporo czasu analizowałem różne sytuacje których doświadczyłem. Nie wyłaniał się z tego pozytywny obraz. Oblicze samego siebie przed którym przyszło mi stanąć było rozczarowaniem. Za wiele oczekiwałem... Dziś jednak obrałem inną drogę i mam tez inne cele. Postanowiłem zmniejszyć swoje oczekiwania i skoncentrować się tylko na tym co jest ważne i na co mam wpływ. Zaakceptowałem siebie i swój los. Niestety bywa, że zapominam... cofam się... lub przypominam o pewnych sprawach. Tak jest zazwyczaj w okresie świąteczno-noworocznym. Czego się boję pytasz. Najprościej rzecz ujmując, życia. Wszak życie jest jedną wielką zagadką i nikt nie wie co nas jutro spotka. Składa się z upadków i wzlotów. Porażek i sukcesów... Nie wiem czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ciśnienie w głowie podczas wymiotowania może doprowadzić do pęknięcia żyły w oku. Dzieje się tak wtedy, gdy wymiotuje się ponad 10 razy pod rząd i nie ma już czym, a mózg nadal ze strachu każe ci to robić. Wyczerpany i bez sił... szedłem na egzamin życia. Nie wiem jak to zaliczyłem... nie wiem jak ustałem na nogach. Nie mam dobrych wspomnień... Gdy inni nawiązywali znajomości, ja z obawy przed tym, że ktoś pozna mój sekret stałem z boku modląc się aby to już się skończyło. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jak w miarę ogarnę siebie to przyjdzie mi jeszcze walczyć o mamę, a przy okazji walczyć z ojcem, który niczego nie rozumie.... No i znów pogalopowałem z tekstem. Patataj... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
1 minutę temu, dozgonny napisał:

Dobrze powiedziane. Masz sporo racji w tym co piszesz i chyba jako pierwsza okazałaś odrobinę zdrowego rozsądku. Wcześniej spotykałem w większości osoby, które na siłę chciały mnie uleczyć swoimi mądrościami i filozofią.
Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie mniej jednak z usług psychologa nie skorzystam. Jestem moim zdaniem na dobrej drodze. Oczywiście nie jest idealnie, ale jest lepiej niż kiedyś. Znalazłem sobie pasję, mam swoje zainteresowania i lubię czasami sobie gdzieś wyjechać. To w pewnym sensie zmieniło moją perspektywę patrzenia na świat i choć wiele jest jeszcze do zrobienia to jednak małymi kroczkami brnę do przodu. Wiadomo są lepsze i gorsze dni... musze tylko nauczyć się cierpliwości.
Czego się obawiam? 
W czasach szkoły lęk w dużej mierze dotyczył zajęć, lekcji, odpytywania, sprawdzianów, egzaminów, zaliczeń, obrony pracy dyplomowej... Sądziłem, że po okresie nauki wszystko zniknie i zapomnę o tym. Przez jakiś czas miałem spokój... do czasu. Nagle zacząłem bać się obowiązków związanych z pracą. Kolejne dni stawiały przede mną wyzwania, które niosły ze sobą formę oczekiwań. Rosło we mnie poczucie odpowiedzialności i przyjmowało formę stresu. Czyli można by powiedzieć, że stresujące jest dla mnie coś co niesie ze sobą formę odpowiedzialności. Dlatego też nawet nie myślę już o założeniu rodziny. Biorąc pod uwagę fakt, że trzeba dźwigać brzemię odpowiedzialności za siebie i za jej członków... to by mnie przerosło. Niemal zawsze w mojej głowie dostrzegałem negatywne skutki, konsekwencje... oczywiście hipotetyczne. Wszak to co miało nadejść jeszcze się nie stało, a ja już zakładałem najgorsze i tego się bałem. Tak jakby życie mnie przerastało i za wiele ode mnie oczekiwało. Tak naprawdę sam od siebie za wiele oczekiwałem. Nie byłem też dla siebie wyrozumiały. Nerwica bardzo negatywnie wpływała na moje zdolności poznawcze. Nauka przychodziła mi z trudem i dlatego poświęcałem jej tak dużo czasu. Nie wierzyłem w siebie i brakowało mi pewności siebie. Ze stresu zacząłem nawet wymiotować. Pogorszyło to znacznie moje kontakty z rówieśnikami. Odseparowałem się od nich i do tej pory jestem typem samotnika. Po jakimś czasie gdy sytuacja się skomplikowała udałem się do psychiatry, ten przepisał mi leki i przestałem... Już nie wymiotowałem, ale nerwy nadal dawały o sobie znać. Od tamtego czasu walczę sam. Po roku odstawiłem tabletki i nauczyłem się oczyszczać umysł z negatywnych myśli. Na początku to była tylko chwila, ale wraz z czasem wydłużała się i pewnego dnia odkryłem, że potrafię nad tym panować w wystarczającym stopniu. Idealnie nie jest i nadal zanim np. wyjdę do pracy to z 5 razy lecę do toalety aby się wypróżnić. Na szczęście jednak już nie wymiotuję. Wszystko to kwestia postrzegania otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety nie potrafię jej zaakceptować i rozmowa z psychologiem tego nie zmieni. Jest szereg czynników na które nie mam wpływu, a które w istotny sposób na mnie oddziałują. Nie chcę jednak o tym teraz tutaj pisać. Szczerze? Z wieloma kwestiami pomogłem sobie sam. Nie było to łatwe i trwało bardzo długo. To była bolesna lekcja i nadal trwa. Uczymy się całe życie... Dużo pomogło mi poznawanie samego siebie. Sporo czasu analizowałem różne sytuacje których doświadczyłem. Nie wyłaniał się z tego pozytywny obraz. Oblicze samego siebie przed którym przyszło mi stanąć było rozczarowaniem. Za wiele oczekiwałem... Dziś jednak obrałem inną drogę i mam tez inne cele. Postanowiłem zmniejszyć swoje oczekiwania i skoncentrować się tylko na tym co jest ważne i na co mam wpływ. Zaakceptowałem siebie i swój los. Niestety bywa, że zapominam... cofam się... lub przypominam o pewnych sprawach. Tak jest zazwyczaj w okresie świąteczno-noworocznym. Czego się boję pytasz. Najprościej rzecz ujmując, życia. Wszak życie jest jedną wielką zagadką i nikt nie wie co nas jutro spotka. Składa się z upadków i wzlotów. Porażek i sukcesów... Nie wiem czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ciśnienie w głowie podczas wymiotowania może doprowadzić do pęknięcia żyły w oku. Dzieje się tak wtedy, gdy wymiotuje się ponad 10 razy pod rząd i nie ma już czym, a mózg nadal ze strachu każe ci to robić. Wyczerpany i bez sił... szedłem na egzamin życia. Nie wiem jak to zaliczyłem... nie wiem jak ustałem na nogach. Nie mam dobrych wspomnień... Gdy inni nawiązywali znajomości, ja z obawy przed tym, że ktoś pozna mój sekret stałem z boku modląc się aby to już się skończyło. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jak w miarę ogarnę siebie to przyjdzie mi jeszcze walczyć o mamę, a przy okazji walczyć z ojcem, który niczego nie rozumie.... No i znów pogalopowałem z tekstem. Patataj... 

Ożesz...kuuur...😂 Napisz nam jak zaruchaleś 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
2 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Ożesz...kuuur...😂 Napisz nam jak zaruchaleś 😁

Kapitanie... 🙄 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
3 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Pardon 💐

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Celowo użyłem prostego iście żołnierskiego komunikatu aby postawić w kontraście a być może uleczyć lepiej niż pięciu psychologów 😁

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
2 minuty temu, Lili ♡ napisał:

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Przyznaj jednak że gdyby wykorzystać jego talent pisarski do elaboratów to ciekawe co by wyszło gdyby zadany przeze mnie temat przewodni tu się pojawił 🤔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
8 minut temu, Lili ♡ napisał:

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Jak żmij życzy ludziom śmierci, raka odbytu i wszystkich chce wyruchać to jest ok bo to "prank", a tutaj taki niewinny żart i szybka reakcja haha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
5 minut temu, Jakiś gość napisał:

Jak żmij życzy ludziom śmierci, raka odbytu i wszystkich chce wyruchać to jest ok bo to "prank", a tutaj taki niewinny żart i szybka reakcja haha

Bo ze Żmijem sypiam regularnie, z Kapitanem tylko od święta. Sam rozumiesz, że nie mogę inaczej 😴 

 

Ps. Jesteś amebą skoro nie rozróżniasz dwóch całkowicie innych sytuacji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
13 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Przyznaj jednak że gdyby wykorzystać jego talent pisarski do elaboratów to ciekawe co by wyszło gdyby zadany przeze mnie temat przewodni tu się pojawił 🤔

Myślę, że dobra opowieść. Ale nie tak dobra jak Twoja 😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
2 minuty temu, Lili ♡ napisał:

Ps. Jesteś amebą skoro nie rozróżniasz dwóch całkowicie innych sytuacji. 

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
3 minuty temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Nim dobiegniesz tu już będziesz wyśmiana 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
1 minutę temu, KapitanJackSparrow napisał:

Nim dobiegniesz tu już będziesz wyśmiana 😁

Oj będzie będzie :)))

To właśnie przy pożegnaniu z wami napisała że ją obgadujecie i wyśmiewacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
5 minut temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Mimo, że wyszło jak wyszło to na klikę nie gadam. Mogę się z kimś nie dogadywać, ale klikę tworzy kilka osób które lubię i szanuje, więc nie będę ich obgadywać. Leć leć, bo się ośmieszasz 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny
2 godziny temu, KapitanJackSparrow napisał:

Ożesz...kuuur...😂 Napisz nam jak zaruchaleś 😁

Słuchaj kolego, jak chcesz to idź do rynsztoku... tam poczujesz się jak w domu. Nikt na siłę tutaj Ciebie nie trzyma. Zostajesz? To się szczylu zachowuj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
1 godzinę temu, dozgonny napisał:

Słuchaj kolego,

tak bym mu powiedział,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
5 godzin temu, dozgonny napisał:

Słuchaj kolego, jak chcesz to idź do rynsztoku... tam poczujesz się jak w domu. Nikt na siłę tutaj Ciebie nie trzyma. Zostajesz? To się szczylu zachowuj.

Dla twojej wiadomości ogarnął mnie pusty śmiech 🤣 I po co to szczylu? Widać, że z ciebie jest niezły napinacz internetowy, cały czar nieporadności życiowej,  który tu roztaczasz właśnie tym słowem prysł, bo oto okazuje się, że nie jesteś taka ostatnia doopa wołowa na jaką starasz się tu uchodzić, skamląc do kobietek jak ci ciężko. Ach żałuję, że twój post przeczytałem ledwie dwa zdania, po czym porzuciłem to zajęcie, zniesmaczony twoją pizdowatością, bo bym pewnie lepiej zrozumiał i ujął twój problem. Widocznie nie za bardzo żałuję ...bo nawet teraz nie mam zamiaru skazić swojego umysłu twoją logiką. I choć już ciebie nie lubię 😴dobrze ci radzę przestań upokarzać płeć męską. Zastąp grabę pochwą, one naprawdę dają nam siłę i napędzają do działania. Są tylko dwa warunki. Musisz znaleźć sposób by przekonać jakąś samiczkę do siebie ( a nie ukrywajmy do tej pory marnie ci idzie ) a gdy już upolujesz jakąś ranną antylopę z deformacjami to! .....i teraz najważniejsze, w odpowiednim momencie musi ci stanąć. 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
4 godziny temu, Gość w kość napisał:

tak bym mu powiedział,

😁😁😁😁😁😂😂😂😂😂  Petarda ! 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
7 godzin temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Poprawię swój post bo nie załapałem co autor miał na myśli i dopiero post Lili oswiecił.

Otóż zacytuję klasyka, mędrca i filozofa w postaci Noweusza. 

,,Dowody albo wypierdalaj" 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
7 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

Celowo użyłem prostego iście żołnierskiego komunikatu aby postawić w kontraście a być może uleczyć lepiej niż pięciu psychologów 😁

@Pieprzna chcesz o tym pogadać? Zapraszam na kozetkę. 😁 Zaraz was tu wszystkich kur....aaa wyleczę 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nafto Chłopiec
44 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Otóż zacytuję klasyka, mędrca i filozofa w postaci Noweusza. 

,,Dowody albo wypierdalaj" 😁

🤣🤣🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny
5 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

Dla twojej wiadomości ogarnął mnie pusty śmiech 🤣 I po co to szczylu? Widać, że z ciebie jest niezły napinacz internetowy, cały czar nieporadności życiowej,  który tu roztaczasz właśnie tym słowem prysł, bo oto okazuje się, że nie jesteś taka ostatnia doopa wołowa na jaką starasz się tu uchodzić, skamląc do kobietek jak ci ciężko. Ach żałuję, że twój post przeczytałem ledwie dwa zdania, po czym porzuciłem to zajęcie, zniesmaczony twoją pizdowatością, bo bym pewnie lepiej zrozumiał i ujął twój problem. Widocznie nie za bardzo żałuję ...bo nawet teraz nie mam zamiaru skazić swojego umysłu twoją logiką. I choć już ciebie nie lubię 😴dobrze ci radzę przestań upokarzać płeć męską. Zastąp grabę pochwą, one naprawdę dają nam siłę i napędzają do działania. Są tylko dwa warunki. Musisz znaleźć sposób by przekonać jakąś samiczkę do siebie ( a nie ukrywajmy do tej pory marnie ci idzie ) a gdy już upolujesz jakąś ranną antylopę z deformacjami to! .....i teraz najważniejsze, w odpowiednim momencie musi ci stanąć. 😁

Widzę, że na tym forum też istnieje życie prymitywne niczym nie różniące się od ameby. Radzę od czasu do czasu użyć do myślenia mózgu zamiast napletka. Te dwa organy takim osobnikom jak Ty często się mylą. Rozumiem, że to zbyt skomplikowane. Rozumiem też, że dalej nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Więc z mojej strony to ostatni wpis. Wiem, że z debilami nie wygram potyczki i nie mam zamiaru. Dla takich jak Ty mam inną maskę i uwierz mi na słowo w innych okolicznościach nie byłoby Ci do śmiechu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
3 minuty temu, dozgonny napisał:

Widzę, że na tym forum też istnieje życie prymitywne niczym nie różniące się od ameby. Radzę od czasu do czasu użyć do myślenia mózgu zamiast napletka. Te dwa organy takim osobnikom jak Ty często się mylą. Rozumiem, że to zbyt skomplikowane. Rozumiem też, że dalej nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Więc z mojej strony to ostatni wpis. Wiem, że z debilami nie wygram potyczki i nie mam zamiaru. Dla takich jak Ty mam inną maskę i uwierz mi na słowo w innych okolicznościach nie byłoby Ci do śmiechu. 

Oklaski 👏👏👏👏😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

@Pieprzna no zobacz jakie psychologiczne sukcesy mam,😁 jeden seans, kop po jajach i od razu inna gatka,😁 pół mężczyzny od razu wróciło do tego projekciku. 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...