Skocz do zawartości


dozgonny

strach rządzi moim życiem

Polecane posty

KapitanJackSparrow

Bry, o jak fajnie że wątek się toczy, ja nie czuję potrzeby pocieszania i tworzenia elaboratów psychologicznych, ale cieszę się że wy znajdujecie w sobie tą moc. Pzdr Lilka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


dozgonny
50 minut temu, Lili ♡ napisał:

Jeżeli pisanie może Ci w jakiś sposób pomóc, to pisz. 

Wiesz, ja rozumiem że łudzisz się, że coś Cie olśni, lub ktoś podsunie złotą radę, tylko jakiej rady oczekujesz? Nikt nie poda Ci gotowego przepisu na szczęście, bo nikt nie wie co przechodzisz i jak się czujesz. Ja Ci mogę napisać co ja uważam za stosowne i co robiłam gdy byłam w dołku życiowym, żeby stanąć na nogi. Ale czy to coś da? 

Przede wszystkim, oprócz mamy musisz zająć się również sobą. To naprawdę jest bardzo istotne. Jeżeli jesteś w głębokiej depresji, bez wsparcia psychologa będzie Ci ciężko, anonimowi ludzie z forum nie do końca mogą pomóc. Poza tym, jeżeli ze sobą nie zrobisz porządku, ciężej będzie Ci pomóc mamie. 

Czego tak naprawdę się boisz? 

Dobrze powiedziane. Masz sporo racji w tym co piszesz i chyba jako pierwsza okazałaś odrobinę zdrowego rozsądku. Wcześniej spotykałem w większości osoby, które na siłę chciały mnie uleczyć swoimi mądrościami i filozofią.
Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie mniej jednak z usług psychologa nie skorzystam. Jestem moim zdaniem na dobrej drodze. Oczywiście nie jest idealnie, ale jest lepiej niż kiedyś. Znalazłem sobie pasję, mam swoje zainteresowania i lubię czasami sobie gdzieś wyjechać. To w pewnym sensie zmieniło moją perspektywę patrzenia na świat i choć wiele jest jeszcze do zrobienia to jednak małymi kroczkami brnę do przodu. Wiadomo są lepsze i gorsze dni... musze tylko nauczyć się cierpliwości.
Czego się obawiam? 
W czasach szkoły lęk w dużej mierze dotyczył zajęć, lekcji, odpytywania, sprawdzianów, egzaminów, zaliczeń, obrony pracy dyplomowej... Sądziłem, że po okresie nauki wszystko zniknie i zapomnę o tym. Przez jakiś czas miałem spokój... do czasu. Nagle zacząłem bać się obowiązków związanych z pracą. Kolejne dni stawiały przede mną wyzwania, które niosły ze sobą formę oczekiwań. Rosło we mnie poczucie odpowiedzialności i przyjmowało formę stresu. Czyli można by powiedzieć, że stresujące jest dla mnie coś co niesie ze sobą formę odpowiedzialności. Dlatego też nawet nie myślę już o założeniu rodziny. Biorąc pod uwagę fakt, że trzeba dźwigać brzemię odpowiedzialności za siebie i za jej członków... to by mnie przerosło. Niemal zawsze w mojej głowie dostrzegałem negatywne skutki, konsekwencje... oczywiście hipotetyczne. Wszak to co miało nadejść jeszcze się nie stało, a ja już zakładałem najgorsze i tego się bałem. Tak jakby życie mnie przerastało i za wiele ode mnie oczekiwało. Tak naprawdę sam od siebie za wiele oczekiwałem. Nie byłem też dla siebie wyrozumiały. Nerwica bardzo negatywnie wpływała na moje zdolności poznawcze. Nauka przychodziła mi z trudem i dlatego poświęcałem jej tak dużo czasu. Nie wierzyłem w siebie i brakowało mi pewności siebie. Ze stresu zacząłem nawet wymiotować. Pogorszyło to znacznie moje kontakty z rówieśnikami. Odseparowałem się od nich i do tej pory jestem typem samotnika. Po jakimś czasie gdy sytuacja się skomplikowała udałem się do psychiatry, ten przepisał mi leki i przestałem... Już nie wymiotowałem, ale nerwy nadal dawały o sobie znać. Od tamtego czasu walczę sam. Po roku odstawiłem tabletki i nauczyłem się oczyszczać umysł z negatywnych myśli. Na początku to była tylko chwila, ale wraz z czasem wydłużała się i pewnego dnia odkryłem, że potrafię nad tym panować w wystarczającym stopniu. Idealnie nie jest i nadal zanim np. wyjdę do pracy to z 5 razy lecę do toalety aby się wypróżnić. Na szczęście jednak już nie wymiotuję. Wszystko to kwestia postrzegania otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety nie potrafię jej zaakceptować i rozmowa z psychologiem tego nie zmieni. Jest szereg czynników na które nie mam wpływu, a które w istotny sposób na mnie oddziałują. Nie chcę jednak o tym teraz tutaj pisać. Szczerze? Z wieloma kwestiami pomogłem sobie sam. Nie było to łatwe i trwało bardzo długo. To była bolesna lekcja i nadal trwa. Uczymy się całe życie... Dużo pomogło mi poznawanie samego siebie. Sporo czasu analizowałem różne sytuacje których doświadczyłem. Nie wyłaniał się z tego pozytywny obraz. Oblicze samego siebie przed którym przyszło mi stanąć było rozczarowaniem. Za wiele oczekiwałem... Dziś jednak obrałem inną drogę i mam tez inne cele. Postanowiłem zmniejszyć swoje oczekiwania i skoncentrować się tylko na tym co jest ważne i na co mam wpływ. Zaakceptowałem siebie i swój los. Niestety bywa, że zapominam... cofam się... lub przypominam o pewnych sprawach. Tak jest zazwyczaj w okresie świąteczno-noworocznym. Czego się boję pytasz. Najprościej rzecz ujmując, życia. Wszak życie jest jedną wielką zagadką i nikt nie wie co nas jutro spotka. Składa się z upadków i wzlotów. Porażek i sukcesów... Nie wiem czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ciśnienie w głowie podczas wymiotowania może doprowadzić do pęknięcia żyły w oku. Dzieje się tak wtedy, gdy wymiotuje się ponad 10 razy pod rząd i nie ma już czym, a mózg nadal ze strachu każe ci to robić. Wyczerpany i bez sił... szedłem na egzamin życia. Nie wiem jak to zaliczyłem... nie wiem jak ustałem na nogach. Nie mam dobrych wspomnień... Gdy inni nawiązywali znajomości, ja z obawy przed tym, że ktoś pozna mój sekret stałem z boku modląc się aby to już się skończyło. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jak w miarę ogarnę siebie to przyjdzie mi jeszcze walczyć o mamę, a przy okazji walczyć z ojcem, który niczego nie rozumie.... No i znów pogalopowałem z tekstem. Patataj... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
1 minutę temu, dozgonny napisał:

Dobrze powiedziane. Masz sporo racji w tym co piszesz i chyba jako pierwsza okazałaś odrobinę zdrowego rozsądku. Wcześniej spotykałem w większości osoby, które na siłę chciały mnie uleczyć swoimi mądrościami i filozofią.
Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie mniej jednak z usług psychologa nie skorzystam. Jestem moim zdaniem na dobrej drodze. Oczywiście nie jest idealnie, ale jest lepiej niż kiedyś. Znalazłem sobie pasję, mam swoje zainteresowania i lubię czasami sobie gdzieś wyjechać. To w pewnym sensie zmieniło moją perspektywę patrzenia na świat i choć wiele jest jeszcze do zrobienia to jednak małymi kroczkami brnę do przodu. Wiadomo są lepsze i gorsze dni... musze tylko nauczyć się cierpliwości.
Czego się obawiam? 
W czasach szkoły lęk w dużej mierze dotyczył zajęć, lekcji, odpytywania, sprawdzianów, egzaminów, zaliczeń, obrony pracy dyplomowej... Sądziłem, że po okresie nauki wszystko zniknie i zapomnę o tym. Przez jakiś czas miałem spokój... do czasu. Nagle zacząłem bać się obowiązków związanych z pracą. Kolejne dni stawiały przede mną wyzwania, które niosły ze sobą formę oczekiwań. Rosło we mnie poczucie odpowiedzialności i przyjmowało formę stresu. Czyli można by powiedzieć, że stresujące jest dla mnie coś co niesie ze sobą formę odpowiedzialności. Dlatego też nawet nie myślę już o założeniu rodziny. Biorąc pod uwagę fakt, że trzeba dźwigać brzemię odpowiedzialności za siebie i za jej członków... to by mnie przerosło. Niemal zawsze w mojej głowie dostrzegałem negatywne skutki, konsekwencje... oczywiście hipotetyczne. Wszak to co miało nadejść jeszcze się nie stało, a ja już zakładałem najgorsze i tego się bałem. Tak jakby życie mnie przerastało i za wiele ode mnie oczekiwało. Tak naprawdę sam od siebie za wiele oczekiwałem. Nie byłem też dla siebie wyrozumiały. Nerwica bardzo negatywnie wpływała na moje zdolności poznawcze. Nauka przychodziła mi z trudem i dlatego poświęcałem jej tak dużo czasu. Nie wierzyłem w siebie i brakowało mi pewności siebie. Ze stresu zacząłem nawet wymiotować. Pogorszyło to znacznie moje kontakty z rówieśnikami. Odseparowałem się od nich i do tej pory jestem typem samotnika. Po jakimś czasie gdy sytuacja się skomplikowała udałem się do psychiatry, ten przepisał mi leki i przestałem... Już nie wymiotowałem, ale nerwy nadal dawały o sobie znać. Od tamtego czasu walczę sam. Po roku odstawiłem tabletki i nauczyłem się oczyszczać umysł z negatywnych myśli. Na początku to była tylko chwila, ale wraz z czasem wydłużała się i pewnego dnia odkryłem, że potrafię nad tym panować w wystarczającym stopniu. Idealnie nie jest i nadal zanim np. wyjdę do pracy to z 5 razy lecę do toalety aby się wypróżnić. Na szczęście jednak już nie wymiotuję. Wszystko to kwestia postrzegania otaczającej mnie rzeczywistości. Niestety nie potrafię jej zaakceptować i rozmowa z psychologiem tego nie zmieni. Jest szereg czynników na które nie mam wpływu, a które w istotny sposób na mnie oddziałują. Nie chcę jednak o tym teraz tutaj pisać. Szczerze? Z wieloma kwestiami pomogłem sobie sam. Nie było to łatwe i trwało bardzo długo. To była bolesna lekcja i nadal trwa. Uczymy się całe życie... Dużo pomogło mi poznawanie samego siebie. Sporo czasu analizowałem różne sytuacje których doświadczyłem. Nie wyłaniał się z tego pozytywny obraz. Oblicze samego siebie przed którym przyszło mi stanąć było rozczarowaniem. Za wiele oczekiwałem... Dziś jednak obrałem inną drogę i mam tez inne cele. Postanowiłem zmniejszyć swoje oczekiwania i skoncentrować się tylko na tym co jest ważne i na co mam wpływ. Zaakceptowałem siebie i swój los. Niestety bywa, że zapominam... cofam się... lub przypominam o pewnych sprawach. Tak jest zazwyczaj w okresie świąteczno-noworocznym. Czego się boję pytasz. Najprościej rzecz ujmując, życia. Wszak życie jest jedną wielką zagadką i nikt nie wie co nas jutro spotka. Składa się z upadków i wzlotów. Porażek i sukcesów... Nie wiem czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ciśnienie w głowie podczas wymiotowania może doprowadzić do pęknięcia żyły w oku. Dzieje się tak wtedy, gdy wymiotuje się ponad 10 razy pod rząd i nie ma już czym, a mózg nadal ze strachu każe ci to robić. Wyczerpany i bez sił... szedłem na egzamin życia. Nie wiem jak to zaliczyłem... nie wiem jak ustałem na nogach. Nie mam dobrych wspomnień... Gdy inni nawiązywali znajomości, ja z obawy przed tym, że ktoś pozna mój sekret stałem z boku modląc się aby to już się skończyło. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jak w miarę ogarnę siebie to przyjdzie mi jeszcze walczyć o mamę, a przy okazji walczyć z ojcem, który niczego nie rozumie.... No i znów pogalopowałem z tekstem. Patataj... 

Ożesz...kuuur...😂 Napisz nam jak zaruchaleś 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
2 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Ożesz...kuuur...😂 Napisz nam jak zaruchaleś 😁

Kapitanie... 🙄 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
3 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Pardon 💐

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Celowo użyłem prostego iście żołnierskiego komunikatu aby postawić w kontraście a być może uleczyć lepiej niż pięciu psychologów 😁

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
2 minuty temu, Lili ♡ napisał:

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Przyznaj jednak że gdyby wykorzystać jego talent pisarski do elaboratów to ciekawe co by wyszło gdyby zadany przeze mnie temat przewodni tu się pojawił 🤔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
8 minut temu, Lili ♡ napisał:

Full House Reaction GIF

 

Nie no, ja wiem że kolega wali niezłe elaboraty, ale ma problem, nie wolno się z tego śmiać 

Jak żmij życzy ludziom śmierci, raka odbytu i wszystkich chce wyruchać to jest ok bo to "prank", a tutaj taki niewinny żart i szybka reakcja haha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
5 minut temu, Jakiś gość napisał:

Jak żmij życzy ludziom śmierci, raka odbytu i wszystkich chce wyruchać to jest ok bo to "prank", a tutaj taki niewinny żart i szybka reakcja haha

Bo ze Żmijem sypiam regularnie, z Kapitanem tylko od święta. Sam rozumiesz, że nie mogę inaczej 😴 

 

Ps. Jesteś amebą skoro nie rozróżniasz dwóch całkowicie innych sytuacji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
13 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Przyznaj jednak że gdyby wykorzystać jego talent pisarski do elaboratów to ciekawe co by wyszło gdyby zadany przeze mnie temat przewodni tu się pojawił 🤔

Myślę, że dobra opowieść. Ale nie tak dobra jak Twoja 😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
2 minuty temu, Lili ♡ napisał:

Ps. Jesteś amebą skoro nie rozróżniasz dwóch całkowicie innych sytuacji. 

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
3 minuty temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Nim dobiegniesz tu już będziesz wyśmiana 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jakiś gość
1 minutę temu, KapitanJackSparrow napisał:

Nim dobiegniesz tu już będziesz wyśmiana 😁

Oj będzie będzie :)))

To właśnie przy pożegnaniu z wami napisała że ją obgadujecie i wyśmiewacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
5 minut temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Mimo, że wyszło jak wyszło to na klikę nie gadam. Mogę się z kimś nie dogadywać, ale klikę tworzy kilka osób które lubię i szanuje, więc nie będę ich obgadywać. Leć leć, bo się ośmieszasz 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny
2 godziny temu, KapitanJackSparrow napisał:

Ożesz...kuuur...😂 Napisz nam jak zaruchaleś 😁

Słuchaj kolego, jak chcesz to idź do rynsztoku... tam poczujesz się jak w domu. Nikt na siłę tutaj Ciebie nie trzyma. Zostajesz? To się szczylu zachowuj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
1 godzinę temu, dozgonny napisał:

Słuchaj kolego,

tak bym mu powiedział,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
5 godzin temu, dozgonny napisał:

Słuchaj kolego, jak chcesz to idź do rynsztoku... tam poczujesz się jak w domu. Nikt na siłę tutaj Ciebie nie trzyma. Zostajesz? To się szczylu zachowuj.

Dla twojej wiadomości ogarnął mnie pusty śmiech 🤣 I po co to szczylu? Widać, że z ciebie jest niezły napinacz internetowy, cały czar nieporadności życiowej,  który tu roztaczasz właśnie tym słowem prysł, bo oto okazuje się, że nie jesteś taka ostatnia doopa wołowa na jaką starasz się tu uchodzić, skamląc do kobietek jak ci ciężko. Ach żałuję, że twój post przeczytałem ledwie dwa zdania, po czym porzuciłem to zajęcie, zniesmaczony twoją pizdowatością, bo bym pewnie lepiej zrozumiał i ujął twój problem. Widocznie nie za bardzo żałuję ...bo nawet teraz nie mam zamiaru skazić swojego umysłu twoją logiką. I choć już ciebie nie lubię 😴dobrze ci radzę przestań upokarzać płeć męską. Zastąp grabę pochwą, one naprawdę dają nam siłę i napędzają do działania. Są tylko dwa warunki. Musisz znaleźć sposób by przekonać jakąś samiczkę do siebie ( a nie ukrywajmy do tej pory marnie ci idzie ) a gdy już upolujesz jakąś ranną antylopę z deformacjami to! .....i teraz najważniejsze, w odpowiednim momencie musi ci stanąć. 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
4 godziny temu, Gość w kość napisał:

tak bym mu powiedział,

😁😁😁😁😁😂😂😂😂😂  Petarda ! 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
7 godzin temu, Jakiś gość napisał:

Dobrze amebko a teraz biegiem do Widmoka obgadywać klikę i ich wyśmiewać. Nara!

Poprawię swój post bo nie załapałem co autor miał na myśli i dopiero post Lili oswiecił.

Otóż zacytuję klasyka, mędrca i filozofa w postaci Noweusza. 

,,Dowody albo wypierdalaj" 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
7 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

Celowo użyłem prostego iście żołnierskiego komunikatu aby postawić w kontraście a być może uleczyć lepiej niż pięciu psychologów 😁

@Pieprzna chcesz o tym pogadać? Zapraszam na kozetkę. 😁 Zaraz was tu wszystkich kur....aaa wyleczę 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nafto Chłopiec
44 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

Otóż zacytuję klasyka, mędrca i filozofa w postaci Noweusza. 

,,Dowody albo wypierdalaj" 😁

🤣🤣🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny
5 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

Dla twojej wiadomości ogarnął mnie pusty śmiech 🤣 I po co to szczylu? Widać, że z ciebie jest niezły napinacz internetowy, cały czar nieporadności życiowej,  który tu roztaczasz właśnie tym słowem prysł, bo oto okazuje się, że nie jesteś taka ostatnia doopa wołowa na jaką starasz się tu uchodzić, skamląc do kobietek jak ci ciężko. Ach żałuję, że twój post przeczytałem ledwie dwa zdania, po czym porzuciłem to zajęcie, zniesmaczony twoją pizdowatością, bo bym pewnie lepiej zrozumiał i ujął twój problem. Widocznie nie za bardzo żałuję ...bo nawet teraz nie mam zamiaru skazić swojego umysłu twoją logiką. I choć już ciebie nie lubię 😴dobrze ci radzę przestań upokarzać płeć męską. Zastąp grabę pochwą, one naprawdę dają nam siłę i napędzają do działania. Są tylko dwa warunki. Musisz znaleźć sposób by przekonać jakąś samiczkę do siebie ( a nie ukrywajmy do tej pory marnie ci idzie ) a gdy już upolujesz jakąś ranną antylopę z deformacjami to! .....i teraz najważniejsze, w odpowiednim momencie musi ci stanąć. 😁

Widzę, że na tym forum też istnieje życie prymitywne niczym nie różniące się od ameby. Radzę od czasu do czasu użyć do myślenia mózgu zamiast napletka. Te dwa organy takim osobnikom jak Ty często się mylą. Rozumiem, że to zbyt skomplikowane. Rozumiem też, że dalej nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Więc z mojej strony to ostatni wpis. Wiem, że z debilami nie wygram potyczki i nie mam zamiaru. Dla takich jak Ty mam inną maskę i uwierz mi na słowo w innych okolicznościach nie byłoby Ci do śmiechu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
3 minuty temu, dozgonny napisał:

Widzę, że na tym forum też istnieje życie prymitywne niczym nie różniące się od ameby. Radzę od czasu do czasu użyć do myślenia mózgu zamiast napletka. Te dwa organy takim osobnikom jak Ty często się mylą. Rozumiem, że to zbyt skomplikowane. Rozumiem też, że dalej nie ma sensu prowadzić tej dyskusji. Więc z mojej strony to ostatni wpis. Wiem, że z debilami nie wygram potyczki i nie mam zamiaru. Dla takich jak Ty mam inną maskę i uwierz mi na słowo w innych okolicznościach nie byłoby Ci do śmiechu. 

Oklaski 👏👏👏👏😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

@Pieprzna no zobacz jakie psychologiczne sukcesy mam,😁 jeden seans, kop po jajach i od razu inna gatka,😁 pół mężczyzny od razu wróciło do tego projekciku. 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 703
    • Postów
      261 113
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      954
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    virgilawightman
    Najnowszy użytkownik
    virgilawightman
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Don Joanni
      A czy w zasadzie nie jest tak, że w religijnej wizji Raju, w Królestwie Niebieskim, wszyscy uczestnicy Raju będą właśnie takimi idealnymi ludźmi, pozbawionymi ego i swoich wad i będą czerpać swoje szczęście z bliskości z Bogiem i z wielbienia Boga? Tam zdaje się też nie będzie zabijania "mrówek".
    • Butylec
      Może to nie kwestia kolonizacji, ale... 27 lutego 1886 r. na stanowisko arcybiskupa metropolity poznańsko-gnieźnieńskiego i prymasa Polski został powołany (pierwszy obcokrajowiec od czasów średniowiecza) niemiecki duchowny rzymskokatolicki Julius Dinder.  
    • Don Joanni
      Przyznam, że sam pomysł wydaje mi się ciekawy. Może trochę wyświechtany i kiczowaty jest ten początek, czyli przeszczepienie czegoś szczurowi i niekontrolowany "wyciek" i zarażenie... ale jakiś starter musieli znaleźć. Interesujące jest to, o czym piszesz w dalszej kolejności, ta gra światów - idealnego z nieidealnym. Miałem napisać, że z nieidealnym niepozbawionym wad, ale wygląda na to, że ten idealny też ma wadę, a przynajmniej można to tak interpretować. Myślę, że to fajnie, że głównymi "bohaterami" całego pomysłu są idee, wartości (tak chyba można do tego podejść abstrahując od rzeczywistych bohaterów. I pewnie wcale efektem tej gry między światami wartości nie muszą być pytania retoryczne ani oczywiste odpowiedzi. Na przykład pytanie o to, czy "stawianie mrówki na równi z człowiekiem jest dobre?" wcale nie jest pytaniem retorycznym i można dać odpowiedź, która nie spodobałaby się pytającemu. Bo z kolei, czy stawianie mrówki na równi z człowiekiem jest złe? Jeśli tak, to dlaczego? Z czego wynika potrzeba większej dbałości o interes człowieka? Przez wieki wkładano nam do głów, że jest tak dlatego, że tylko człowiek jest w stanie odróżnić dobro od zła, jest istotą wartościową, świadomą, potrafiącą działąć etycznie. A czy właśnie nie jest etycznym wyłożeniem się i potknięciem traktowanie istot, którym odmawiamy zdolności rozróżniania dobra i zła w sposób, jaki etycznie jest uznawany za coś złego? (zabijanie, niewolenie, eksploatowanie, sprowadzanie do roli produktów). Okazuje się, że najbardziej stabilną podstawą do empatycznego podejścia do innych zwierząt, jest postawa religijna a nie filozoficzna. Religijna, odwołująca się do kategorii dobra i zła. Z drugiej strony jednak żyjemy przecież w rzeczywistości. w określonym świecie. I te zwierzęta, których może byśmy nie chcieli nawet zabijać w empatycznym odruchu, same zabijają inne zwierzęta, mogą też zniewolić inne i wykorzystywać. Dlaczego więc im można a nam nie? A my sobie narzucamy taki zakaz? I tu pojawia się pytanie, czy ci, którzy potrafią rozróżnić dobro od zła powinni bez obaw wzorować się na działalności istot nieodróżniających dobra od zła?  Bardzo trudno o prostą odpowiedź i może takiej nie ma. Są wybory drogi życiowej, intuicja itp. Przepraszam, trochę mnie poniosło, ale to dlatego, że sam ten pomysł serialu jest taki refleksjogenny. Daje też wiele możliwości do zajęcia się różnymi problemami. Ty zauważyłaś problem samotności. Ja też chyba bym zwrócił na to uwagę. Ciekawe, jak to rozwiązali w tym pomyśle idealnego społeczeństwa. Czy ci idealni ludzie tworzą pary? To by było dziwne, bo na jakiej zasadzie, jeśli wszyscy są identyczni. Co z seksem w takim razie? Jeśli ktoś ma potrzebę współżycia, może zwrócić się o to (o pomoc?) do dowolnej osoby? Jest w tym pomyśle szerokie pole do eksploracji. Ale jak to bywa w życiu - nawet najlepszy pomysł można spieprzyć. W każdym razie ja spróbuję obejrzeć
    • Chi
    • Chi
      Piątek, piąteczek, Piątunio      
    • Gość w kość
    • Pinkypony
    • Pinkypony
    • Pinkypony
    • Pinkypony
    • Haaa... :)
      Dzięki za uwagę. Może rzeczywiście niepotrzebnie mnie to skrzywiło? Zwrócę na tę scenę uwagę następnym razem. O ile dobrze pamiętam, kobieta wrzucała wiadro trzymając za ten ruchomy uchwyr lub za sznur, czyli raczej dnem do dołu. Nie widać sceny zanurzenia. Przypuszczam, że wiadro upadło na bok, ale... można też przyjąć, że obróciło się dnem do góry 🙂
    • la primavera
      A to jest ciekawe. Sprawdzę, mam taką studnię na oku. Gdy zrobi się cieplej to pójdę  sprawdzić tę metodę Dziennikarstwo już dawno przeniosło się do internetu.      Z powodu kilkudniowego uziemienia miałam czas by serial obejrzeć. Myslalm, że to historia  zamknięta w dziewięć odcinków,  a to dopiero pierwsza  seria,  nie wiem ile jest jeszcze zaplanowych. Zmęczyłam te odcinki i więcej tego  oglądać nie zamierzam. Odcinki wleką się,  tak, że zaczęłam je przewijać  szybciej. W wielu nic się nie dzieje. Zdjęcia są ok, najładniejszy wizualnie  odcinek to 7 albo 8 bo to podróż Manuela z Paragwaju do Stanów, widoki są bajkowe. Jakiż piękny jest nasz świat.    Ale do rzeczy. Naukowcy przechwytują sygnał z kosmosu,  który nie jest zwykłym sygnałem, tak do końca nie zostało to nazwane-  wszepiaja to coś szczurom z których jeden gryzie laborantka, co powoduje u niej drgawki i zmianę  zachowania.Całując, liżąc  przekazuje to dalej a wkrótce ten tajemniczy sygnał rozlewa sie masowo na swiat doprowadzajac do naglej zmiany wszystkich ludzi. Dostają drgawek,  których pewna cześć z nich nie przeżyje- upadną,  spowodują wypadek itp- a reszta po chwili wstanie i będzie nowym gatunkiem człowieka.  Polega on na tym, że indywidualność zostaje zniesiona, każdy jest taki sam, gdyż baza wiedzy jest dostepnna dla nich wszystkich,  każdy umie wszystko- leczyć  liczyć,  mówić w językach. Ta nowa inteligencja  zamieszkuje w ciałach ludzi. Jest całkowicie niezdolna do czynienia zła, nie może kłamać, zabijać, i zawsze sluzy pomocą. Nie zerwie nawet jabłka z drzewa,  nie mówiąc o zabijaniu i jedzeniu zwierząt ( za to co jedzą o, to jest ciekawe).  Brzmi pięknie, ale jak ujął bohater  filmu- czy stawianie  mrówki na rowni z człowiekiem jest dobre? Na całej ziemi 12 osób zostało sobą, tajemniczy wirus ich nie dosięgnął. Reagują różnie,  jedni chcą dołączyć do nowych ludzi z przyklejonymi uśmiechami,  inni świetnie się bawią  wykorzystując to, że tamci spełniają wszystkie życzenia, ale jest dwoje osób, daleko od siebie, które nie godzą się z nową sytuacja. Pierwszy to Manuel z Paragwaj,  o którym w pierwszej serii było niewiele,  tyle żeby zrozumieć,  że on  nie chce z nimi żadnego kontaktu i nie nazywa ich prawdziwymik osobami, tylko złodziejami prawdziwych ludzi. Druga to autorka ksiazek- chyba zalatujących tanimi romansidłami- Carol, która również nie godzi się z sytuacją,  ale próbuje ją  zrozumieć,  nawiązuje  z nimi kontakt by pozyskac od nich wiedze i szuka sposobu by odwrócić  stan rzeczy. Jest to postać bardzo mnie denerwująca, w opisie miała to być najbardziej nieszczęśliwa kobieta na ziemi, ale nie wiem, czy to dobre słowo. Jej sposob bycia, zachowanie,  ciagle strojone miny męczą i draznią. Okropnie.Nie wiem czy to tak miało być, czy miała wprowadzić cos z komedii? Mialam sie śmiać? Dla mnie wyjątkowo niestrawna postac i kiedy w końcu pojawił się Manuel było to dobrą zmianą. Zatem mnie główna bohaterka  nie tyle co nie porwała co wręcz wyjątkowo zniechęcała do oglądania. Ale dałam radę. Teraz coś na plus: Ta opowieść porusza takie tematy jak samotność- można zastanowić się, dlaczego potrzebujemy obecnosci innych ludzi I że nic,  totalnie nic ich nie zastąpi, choćby i mieli przyklejone sztuczne uśmiechy,  byle tylko byli. Mówi też o uczuciach, bez których jesteśmy tylko cielesnych powłoką. Ci połączeni w jedną wielką ai może i są mądrzy, dobrzy, pomocni ale przy tym są najzwyklejszym niczym, bez tej indywidualności   bez przypisanych tylko sobie uczuciach,  które nie są odgórnie wszczepione w mózgi, tylko rodzą się w wolności  wyboru, możliwości posiadania i tworzenia tylko swoich myśli, są duszą każdego człowieka. Ładny pomysł, ciekawy temat ale format jak dla mnie niekoniecznie  ok. A, i jeszcze z ciekawostek jest tam duża rola polskiej aktorki- to postać Zosi, która  pochodzi z Gdańska. Jest opiekunka Carolyn, a jak Carolyn będzie  chciała to moze byc kimś więcej .  
    • Aaa...
      Filmu  nie znam, ale - każdy żeglarz Ci to powie - jeśli wrzucisz wiadro dnem do góry, w wodzie błyskawicznie się ono obraca - od razu napełnione. (Co innego, jeśli wrzucamy wiadro dnem do dołu, wtedy napełnianie jest powolne, chyba że to dno ma dodatkowe obciążenie.)
    • ale idzie wiosna
      To prawda. Wieje strasznie Mnie by nie zachęcił Rogowiecki (jakoś od wielu lat nie słucham radia... chyba że przypadkiem u kogoś w samochodzie, ani nie oglądam TV), za to spodobał mi się opis. Ten pomysł ucieczki od szczęścia, które tłamsi, do normalności, zwyczajności. Podejrzewam, że spokoju. Pomysł super. Ciekawe jak jest z realizacją. 
    • KapitanJackSparrow
    • KapitanJackSparrow
      Tera mi sju 😁wytłumacz  jakie babki
    • Gość w kość
    • Gość w kość
      druga kawa, trzeciej dziś nie będzie...   żyje się tylko dwa razy🤨  
    • Astafakasta
      Ja wolę ołówek 
    • Gość w kość
      chwila z kawą,    
    • Gość w kość
      on tylko babki...🤨
    • Liliana
    • Liliana
    • Liliana
    • Liliana
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...