Skocz do zawartości


dozgonny

strach rządzi moim życiem

Polecane posty

dozgonny

Z racji tego, że niedawno tutaj się zarejestrowałem i staram siebie odnaleźć w tym nowym miejscu chciałbym przywitać się i zapytać o przekrój społeczny. Czy Wy jako stali bywalcy sądzicie, że warto tu zostać na dłużej i tym samym poznać wartościowe osoby, którym zdarza się tu zaglądać? Czy też może nie warto i lepiej się nie łudzić gdyż wszędzie jest tak samo. Być, albo nie być, kluczowe pytanie. Czy ktoś zdoła odpowiedzieć na nie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


dozgonny

Tak sobie myślę, że generalnie to sam powinienem odpowiedzieć sobie na to pytanie. To jednak wymaga czasu i cierpliwości. Nie mniej jednak chętnie poznam waszą opinię. Co do treści postu, a dokładniej tytułu... może jutro napiszę o tym coś więcej. Tymczasem życzę spokojnej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wściekły
Puszkin44

Ja jestem psycholem który 4 ostatnie lata spędził w szpitalu psychiatrycznym .

Mam nadzieję że znajdziemy wspólny język i tematy do rozmowy .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
8 godzin temu, dozgonny napisał:

przekrój społeczny

Panny, żony, rozwódki, matki, gospodynie domowe, księgowe, urzędniczki, kosmetyczki, kociary, psiary, katolki, ateistki, feministki, ziobrystki, kodziary, ministry, caryce, chude, pulchne, żartownisie, hejtery, ...

A panów niech jakiś pan przedstawi 😄 Może @Aco?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
skosik
15 godzin temu, Puszkin44 napisał:

Ja jestem psycholem który 4 ostatnie lata spędził w szpitalu psychiatrycznym .

Mam nadzieję że znajdziemy wspólny język i tematy do rozmowy .

 

Chwalisz się czy zaliż?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
RabinChan7
8 godzin temu, Pieprzna napisał:

Panny, żony, rozwódki, matki, gospodynie domowe, księgowe, urzędniczki, kosmetyczki, kociary, psiary, katolki, ateistki, feministki, ziobrystki, kodziary, ministry, caryce, chude, pulchne, żartownisie, hejtery, ...

A panów niech jakiś pan przedstawi 😄 Może @Aco?

Zodiakar nie ma na liście? Dziwna sprawa :)

Edytowano przez RabinChan7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wściekły
Puszkin44
59 minut temu, skosik napisał:

 

Chwalisz się czy zaliż?

Chwalę . DZieki temu  ze zastraszyłem Maciorę dostałem od UE jednosobowy pokój z balkonem w nowym budownictwie .

Dzisiaj się wprowadziłem .

Wieczorem założe o tym temat .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
30 minut temu, RabinChan7 napisał:

Zodiakar nie ma na liście? Dziwna sprawa :)

Gdyby pokopać w archiwalnych wpisach to pewnie też by się znalazły 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu
17 godzin temu, dozgonny napisał:

Być, albo nie być, kluczowe pytanie. Czy ktoś zdoła odpowiedzieć na nie? 

 

Zrymowało ci się. Szekspir i Hamlet byłby zadowolony z kontynuacji jego myśli.

 

"Być albo nie być - oto jest pytanie.

Kto postępuje godniej: ten, kto biernie

stoi pod gradem zajadłych strzał losu

Czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść

I w walce kładzie im kres?

Umrzeć - usnąć - i nic poza tym- i przyjąć

że śmierć uśmierza boleść serca i tysiące

Tych wstrząsów, które dostają się ciału

W spadku natury. O tak, taki koniec

Byłby czymś upragnionym.

Umrzeć - usnąć.

Spać - i śnić może? Ha, tu się pojawia

Przeszkoda: jakie mogą nas nawiedzać

Sny w drzemce śmierci, gdy ścichnie za nami

Doczesny zamęt? Niepewni, wolimy

Wstrzymać tę chwilę. I z tych chwil urasta

Długie, potulnie przecierpiane życie.

Bo gdyby nie ten wzgląd, którz by chciał znosić

To, czym nas chłoszcze i znieważa czas."

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
2 godziny temu, RabinChan7 napisał:

Zodiakar nie ma na liście? Dziwna sprawa :)

😏 Witam nowych kolegów 😎

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny

No cóż... jestem tu ponownie. Wkraczając w ten świat chyba przelałem tu swoje nadzieje. Wiem, naiwne to trochę i głupiutkie. Jednak dla kogoś takiego jak ja... życie wydaje się pozbawione logiki, sensu. Dlaczego zatem mam postępować racjonalnie? Napisałem, że życie moje przepełnia lęk, strach, obawa... i tak właśnie od dawien dawna się dzieje. Dla niektórych wyzwaniem jest wejście na wysoką górę dla innych wstanie z łóżka. Lata mijają, a ja nadal szukam swego miejsca i sensu. Żyję złudzeniami i karmię umysł marzeniami. Nie mniej jednak wiem, że potęgą mojego umysłu niewiele zwojuję. Walczyć ale o co? Gdy obserwujesz prymitywne zachowanie społeczeństwa wokół siebie, tego samego które uważa się za rozwiniętą cywilizację, gdy patrzysz jak umiera świat na naszych oczach, a ludziom zależy tylko na tym aby się napić w sylwestra. Gdy patrzysz na młode pokolenie zapatrzone w tiktokową patologię. Gdy wsłuchujesz się w spory polityczne. Wszystko traci sens. Za mądry aby być głupi, za durny aby być uczonym. Zawieszony między "ziemią, a niebem" tkwię w niemocy własnych możliwości i przyglądam się temu jak by to był tylko żart. Trudno jest dopuścić do siebie prawdę i zaakceptować to wszystko. Strach ogarnia słaby umysł... nie pozwala wstać. Pół biedy gdyby dotyczył jednej osoby, ale niestety dotyka tez najbliższą. Walcząc ze swoimi zmorami człowiek jest jeszcze w stanie jakoś to wszystko przez chwilę opanować. Jak jednak wspomóc kogoś kto jest ewidentnie żywym perpetuum mobile. Lęk potrafi sam siebie potęgować. Długotrwały stres powoduje pewne skutki uboczne w postaci różnego rodzaju nazwijmy to powikłań zdrowotnych. Te z kolei potrafią u osoby przewrażliwionej na punkcie własnego zdrowia wywołać kolejna dawkę stresu, nerwów, lęku... obaw... co prowadzi do nasilenia się skutków ubocznych. Przykładowo ból głowy. Ktoś boi się udaru i się stresuje, stres wywołuje ból głowy, a ten potęguje stres związany z irracjonalnym utożsamianiem go z ewentualną możliwością wystąpienia udaru. Jak pomóc takiej osobie gdy nie dociera do niej absolutnie nic... Strach gdy nie dotyka mnie, to i tak jest nieodłącznym elementem mojego życia. Sam tez z nim wiele lat wojowałem i nadal walczę. Jest poprawa, ale widzę, że nerwica lękowa to coś co ma swego rodzaju odporność i długi czas ważności. Dołożywszy do tego koktajlu depresję wychodzi niezła zagwozdka. Gdy tak człowiek każdego dnia zmaga się z czymś co dla innych nie istnieje, gdy po jednym kroku w przód, a 10 w tył... kładzie się wieczorem spać... marzy o tym by rano nigdy nie nastało. Gdybym jeszcze mógł wieść życie takie jakie chce. Walka toczy się na wielu płaszczyznach. W domu, w pracy, we własnym umyśle. Nikt tego nie ułatwia... rodzina, współpracownicy, najbliżsi. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma pozytywów... są tylko zagłuszacze. To one powodują, że człowiek przez chwilę ucieka w swój świat fantazji. Nie, wcale nie piszę tu o używkach. Zawsze jednak trzeba wracać i grać dalej swoją rolę w tej "bajce". Gdyby móc być kowalem własnego losu i wszystko poukładać tak jak trzeba. Ciekaw jestem czy zdołał bym to naprawić. Ha! Musiał bym chyba wygrać w lotto. Mam plan, który misternie sobie w głowie budowałem. Oczywiście oparty o nierealne zbiegi okoliczności i szczęście, którego nie posiadam aż tyle. Mój cudowny plan... baju baju... Brakuje sił, wiary, nadziei i energii. Zawsze na mojej drodze pojawia się ktoś kto udowadnia mi, że nie jestem nic wart, że nie warto. Zresztą natura nie obdarowała mnie talentem. Wiecie.. najlepszym przepisem na sukces nie posiadając talentu jest kłamstwo. Znam wielu ludzi, którzy kłamiąc dorabiają się niezłych pieniędzy. Kłamstwo ma szeroką skalę możliwości. Można kłamać że jest się dobrym mechanikiem, a tak naprawdę jest się partaczem. Można kłamać, że jest się kierownikiem, a tak naprawdę bazować na podłości, chamstwie i wiedzy innych. Ja nie potrafię kłamać. Brzydzę się oszustwem i nie potrafię wykorzystywać innych. Jestem za uczciwy i dlatego nie odniosę sukcesu. Rozpychanie się łokciami... to dziś recepta na sukces. Wiedza? Osoby które ją posiadają są tylko marionetkami w rękach tych co są brutalni i bezwzględni. Czym zatem obecny, cywilizowany świat różni się od tego starego? Chyba tylko zabawkami w naszych rękach. Mentalnie nadal jesteśmy w epoce kamienia łupanego kiedy to facet z największa maczugą zdobywał najwięcej samic. Czy zatem warto być i trwać, czy jest sens się starać i walczyć... czy nie jest tak, że jak komuś się uda to wszyscy krzywo na niego patrzą? Czym okupione jest nasze życie? Czy posiadamy sumienie? Co się tak naprawdę liczy? Czy chcemy przeżyć je godnie w zgodzie z otoczeniem, czy tylko zagarniać pod siebie wszystko rękoma, jak najwięcej... jakim kosztem? Nikt tego nie weryfikuje... Troszkę się zagalopowałem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jakiś gość
4 godziny temu, syn fubu napisał:

 

Zrymowało ci się. Szekspir i Hamlet byłby zadowolony z kontynuacji jego myśli.

 

"Być albo nie być - oto jest pytanie.

Kto postępuje godniej: ten, kto biernie

stoi pod gradem zajadłych strzał losu

Czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść

I w walce kładzie im kres?

Umrzeć - usnąć - i nic poza tym- i przyjąć

że śmierć uśmierza boleść serca i tysiące

Tych wstrząsów, które dostają się ciału

W spadku natury. O tak, taki koniec

Byłby czymś upragnionym.

Umrzeć - usnąć.

Spać - i śnić może? Ha, tu się pojawia

Przeszkoda: jakie mogą nas nawiedzać

Sny w drzemce śmierci, gdy ścichnie za nami

Doczesny zamęt? Niepewni, wolimy

Wstrzymać tę chwilę. I z tych chwil urasta

Długie, potulnie przecierpiane życie.

Bo gdyby nie ten wzgląd, którz by chciał znosić

To, czym nas chłoszcze i znieważa czas."

"Nie z dobrych chęci rodzi się poezja [...]
Nieee, z nadmiaru siły się rodzi!
Tu nikt mnie nie chce słuchać
Od lat rozmawiam tylko z tobą
Powoli zastępuję kwestię
Być albo nie być pytaniem
Po co być?
Carpe diem kurde balans
Albo i nie... [...]
Idę przez to zasrane życie[...]
Jak niewidomy przez ciemność i 
Taką mam ochotę czasami tą białą laską
Zdzielić kogoś przez łeb
Odchodzę bo sny co się nigdy nie kończą
Zwielokrotniają obcość zamkniętych drzwi"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡

@dozgonny już miałam się brać za pisanie elaboratu jak sobie poradzić z kryzysem egzystencjonalnym itd, ale dotrwałam do końca i wydaje mi się, że chyba nie ma sensu. Kluczową sprawą jest to, czy się leczysz. Czy korzystasz z pomocy psychologa lub psychiatry? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
***** ***
2 godziny temu, Lili ♡ napisał:

😏

Pod jakim znakiem? ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
24 minuty temu, ***** *** napisał:

Witaj Lili, jak się czujesz?

Hejka 💋 

Nie narzekam, ale czekam na zakończenie tego roku z nadzieją, że nowy przyniesie coś dobrego. Co u Ciebie, gwiazdorze? 😉

21 minut temu, ***** *** napisał:

Pod jakim znakiem? ;) 

Najlepszym (panna) 😎 A ja, z kim mam przyjemność? Muszę wiedzieć czy nasze znaki są kompatybilne 🙃

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
***** ***
4 minuty temu, Lili ♡ napisał:

Hejka 💋 

Nie narzekam, ale czekam na zakończenie tego roku z nadzieją, że nowy przyniesie coś dobrego. Co u Ciebie, gwiazdorze? 😉

Najlepszym (panna) 😎 A ja, z kim mam przyjemność? Muszę wiedzieć czy nasze znaki są kompatybilne 🙃

Też nie narzekam 🙂 Dni jak przez kalkę powtarzają się bez zmian i nie przewidują żadnych zmian na przyszłość.

Mój znak z żadnym nie jest kompatybilny - jestem zbyt potulny. :( 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny
44 minuty temu, Lili ♡ napisał:

@dozgonny już miałam się brać za pisanie elaboratu jak sobie poradzić z kryzysem egzystencjonalnym itd, ale dotrwałam do końca i wydaje mi się, że chyba nie ma sensu. Kluczową sprawą jest to, czy się leczysz. Czy korzystasz z pomocy psychologa lub psychiatry? 

Kiedyś, dawno temu... obecnie nie. Każdy z nas i tak musi sobie poradzić sam i poukładać wszystko w głowie jak ubrania w szufladzie. Osoba o której wspominałem aktualnie się leczy, ale przynajmniej z mojego punktu widzenia nic to nie pomaga. Skupia się na środkach farmakologicznych, które na dłuższą metę nie odnoszą rezultatów. U mnie patrząc na przeszłość jest poprawa, ale u niej nie ma, wręcz moim zdaniem pogarsza się... Są próby, ale nieskuteczne. Czasami sobie myślę, że tylko realna zmiana... w znaczeniu, sposób życia, miejsce zamieszkania, nowe perspektywy, itp. może odmienić spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość i wyeliminować w jakimś stopniu wszelkie problemy, bolączki, zmartwienia. Nadać nowy sens, znaczenie, ograniczyć lęk, dać nadzieje, przynieść ukojenie, spokój, przywrócić równowagę. Jednak moje daleko idące plany... to nierealne marzenia i na dodatek kosztowne, a i tak nie gwarantują powodzenia. Chciałbym pomóc mojej mamie. Tylko Ona jest teraz dla mnie ważna. Możecie się śmiać, ale nikogo innego nie mam na tym świecie kto byłby dla mnie ważny. Jej szczęście to moja radość. Zatem pomimo tego, że sam mam problemy to wiele z tego o czym marzę dotyczy Jej stanu zdrowia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
RabinChan7
18 godzin temu, Pieprzna napisał:

Gdyby pokopać w archiwalnych wpisach to pewnie też by się znalazły 😄

Jeszcze się nie orientuję w terenie, tak więc póki co nie wszczynam poszukiwań tego typu tematów czy wpisów :)

Edytowano przez RabinChan7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
RabinChan7
16 godzin temu, Lili ♡ napisał:

😏 Witam nowych kolegów 😎

A domyśliłabyś się mojego znaku po rozmowie? :) Były dwie osoby które po rozmowie trafnie zgadły mój znak zodiaku. A piszę że zgadły, bo nie wierzę w takie rzeczy, że urodzenie się w takim czy takim dniu, pod wpływem takiej czy takiej planety, determinuje ludzkie cechy :)

 

Również witam, ale piszę sam, rozdwojenia jaźni u mnie nie zdiagnozowano :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
14 godzin temu, ***** *** napisał:

Też nie narzekam 🙂 Dni jak przez kalkę powtarzają się bez zmian i nie przewidują żadnych zmian na przyszłość.

Mój znak z żadnym nie jest kompatybilny - jestem zbyt potulny. :( 

Czyli w sumie jest dobrze, bo jest chociaż stabilnie 😉

Ojj, to jak jesteś potulny to z każdym się dogadasz 🤗 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
14 godzin temu, dozgonny napisał:

Kiedyś, dawno temu... obecnie nie. Każdy z nas i tak musi sobie poradzić sam i poukładać wszystko w głowie jak ubrania w szufladzie. Osoba o której wspominałem aktualnie się leczy, ale przynajmniej z mojego punktu widzenia nic to nie pomaga. Skupia się na środkach farmakologicznych, które na dłuższą metę nie odnoszą rezultatów. U mnie patrząc na przeszłość jest poprawa, ale u niej nie ma, wręcz moim zdaniem pogarsza się... Są próby, ale nieskuteczne. Czasami sobie myślę, że tylko realna zmiana... w znaczeniu, sposób życia, miejsce zamieszkania, nowe perspektywy, itp. może odmienić spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość i wyeliminować w jakimś stopniu wszelkie problemy, bolączki, zmartwienia. Nadać nowy sens, znaczenie, ograniczyć lęk, dać nadzieje, przynieść ukojenie, spokój, przywrócić równowagę. Jednak moje daleko idące plany... to nierealne marzenia i na dodatek kosztowne, a i tak nie gwarantują powodzenia. Chciałbym pomóc mojej mamie. Tylko Ona jest teraz dla mnie ważna. Możecie się śmiać, ale nikogo innego nie mam na tym świecie kto byłby dla mnie ważny. Jej szczęście to moja radość. Zatem pomimo tego, że sam mam problemy to wiele z tego o czym marzę dotyczy Jej stanu zdrowia. 

Napewno zmiana środowiska, stylu życia itd zmienia nastawienie człowieka. Ale jeżeli człowiek boryka się z depresją, nerwicą czy innymi chorobami na podłożu psychicznym, to niestety, ale to będzie zmiana tylko chwilowa. Ja bym Tobie przede wszystkim radziła udać się do specjalisty na początek. Życzę Tobie i Twojej mamie dużo zdrowia ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
1 godzinę temu, RabinChan7 napisał:

A domyśliłabyś się mojego znaku po rozmowie? :) Były dwie osoby które po rozmowie trafnie zgadły mój znak zodiaku. A piszę że zgadły, bo nie wierzę w takie rzeczy, że urodzenie się w takim czy takim dniu, pod wpływem takiej czy takiej planety, determinuje ludzkie cechy :)

 

Również witam, ale piszę sam, rozdwojenia jaźni u mnie nie zdiagnozowano :)

Bardzo możliwe. Ale bardziej po rozmowie realnej. Zresztą, takie rzucanie znakami zodiaku nie znając kogoś, to taka loteria, że może akurat się trafi. Jeżeli się dłużej obserwuje człowieka, zna sie jego charakter, to wtedy bardziej można to określić. Oczywiście na charakter człowieka ma wiele czynników wpływ, niemniej znak zodiaku także. Wystarczy przeczytać charakterystykę swojego znaku, i można sprawdzić ile z tych rzeczy to prawda 😉

 

Wybacz, witałam tak zbiorowo cały nowy nabytek 😜

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dozgonny

Czyli w zasadzie nie ma o czym pisać... taka patowa sytuacja. Wszystko jasne, ale nie do końca da się z tym coś zrobić. Pozostaje trwać i dźwigać swój krzyż. Tak wiem i zdaje sobie sprawę z pewnych spraw, ale każdy jest inny. Niektórzy są podatni inni nie na sugestie i rady. Czasami śmieję się, że tutaj nawet Boska interwencja by nie pomogła. W zasadzie to niepotrzebnie ten temat zakładałem. Czasami łudzę się, że coś lub ktoś mnie olśni i znajdę rozwiązanie... Musze pogodzić się z sytuacją i wspierać mamę, a przy tym sam walczyć ze swoimi zmorami. Kilka lat temu spotkało mnie coś z czym trudno było mi się pogodzić. Dziś dziękuję Bogu za to, że sytuacja tak się potoczyła. Może nieraz jeszcze wraz z czasem docenię coś co spotkało mnie w przeszłości i zrozumiem istotę przeznaczenia. Pokora... uczę się jej każdego dnia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
4 godziny temu, dozgonny napisał:

Czyli w zasadzie nie ma o czym pisać... taka patowa sytuacja. Wszystko jasne, ale nie do końca da się z tym coś zrobić. Pozostaje trwać i dźwigać swój krzyż. Tak wiem i zdaje sobie sprawę z pewnych spraw, ale każdy jest inny. Niektórzy są podatni inni nie na sugestie i rady. Czasami śmieję się, że tutaj nawet Boska interwencja by nie pomogła. W zasadzie to niepotrzebnie ten temat zakładałem. Czasami łudzę się, że coś lub ktoś mnie olśni i znajdę rozwiązanie... Musze pogodzić się z sytuacją i wspierać mamę, a przy tym sam walczyć ze swoimi zmorami. Kilka lat temu spotkało mnie coś z czym trudno było mi się pogodzić. Dziś dziękuję Bogu za to, że sytuacja tak się potoczyła. Może nieraz jeszcze wraz z czasem docenię coś co spotkało mnie w przeszłości i zrozumiem istotę przeznaczenia. Pokora... uczę się jej każdego dnia. 

Jeżeli pisanie może Ci w jakiś sposób pomóc, to pisz. 

Wiesz, ja rozumiem że łudzisz się, że coś Cie olśni, lub ktoś podsunie złotą radę, tylko jakiej rady oczekujesz? Nikt nie poda Ci gotowego przepisu na szczęście, bo nikt nie wie co przechodzisz i jak się czujesz. Ja Ci mogę napisać co ja uważam za stosowne i co robiłam gdy byłam w dołku życiowym, żeby stanąć na nogi. Ale czy to coś da? 

Przede wszystkim, oprócz mamy musisz zająć się również sobą. To naprawdę jest bardzo istotne. Jeżeli jesteś w głębokiej depresji, bez wsparcia psychologa będzie Ci ciężko, anonimowi ludzie z forum nie do końca mogą pomóc. Poza tym, jeżeli ze sobą nie zrobisz porządku, ciężej będzie Ci pomóc mamie. 

Czego tak naprawdę się boisz? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...