Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Karol143

Pytanie

Polecane posty

Karol143

Witam chciałbym omówić, jak i upewnić się, czy macie podobne zdanie do mojego mianowicie jaka kocia karma jest według was najbardziej odpowiednia. Zastanawiam się nad tym dlatego, że miałem kiedyś kota i myślę przygarnąć kolejnego. Ponieważ słyszałem wiele dobrych rzeczy o karmach takich marek jak Gourmet czy Whiskas i chciałbym się dowiedzieć jaką markę polecacie.

 

Znalazłem informacje na temat obydwu marek i sądzę, że karma Whiskas byłaby lepszą, z tego, co mi wiadomo to karma jest oferowana w małych, jak i dużych opakowaniach. Dodatkowo też karma też zawiera tak zwane paszteciki, które koty ponoć bardzo lubią. Co o tym myślicie może ktoś z was korzystał ma jakieś przemyślenia i chciałby się podzielić opinią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


SteelRat

Mięsna. Kot to drapieżnik. Whiskas czy Gourmet to szajs taki sam jak najtańsze marketówki i nic innego. Whiskasy potrafią zawierać 4% mięsa, to co to jest. Dobra karma (marek nie będę wymieniać) to powyżej 80% mięsa, bez problemu idzie takie dostać, tyle, że rzadko w sklepach zoologicznych (nie licząc Royal Canin, ale to drogie). A hodowałem koty parę ładnych lat...

 

Natomiast co jest szkodliwe dla tych zwierząt, to cukier. Dosłownie jest zabójczy, a jednocześnie uzależniający - kot chętniej je karmę z cukrem, tyle, że to nie świadczy, że jest ona dla niego dobra. Gourmet cukier zawiera, whiskas też - także to się raczej nadaje do śmietnika, niż dla kota.

 

Jak się ktoś nie liczy z pieniędzmi to polecam tego Canina, piorun, niech już by był. Jak się liczy a chce gotowe to jest sporo dobrych karm (nie, nie reklamowanych) znacznie tańszych. A już najtaniej można zbilansować kotu dietę dysponując dodatkami (witaminy, tauryna) w postaci saszetek uzupełniających (do dostania w sklepach dla hodowców, raczej nie w "małym zoo") + podroby zwierzęce (serca, płuca, wątroby - grunt, żeby mieszać) gotowane - albo i surowe jeśli jesteśmy pewni źródła.

Edytowano przez SteelRat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
4 godziny temu, SteelRat napisał:

Dobra karma (marek nie będę wymieniać)

Nic się nie stanie, jeżeli wymienisz.

 

Kotka mojej byłej na whiskasie z saszetek jedzie i JEJ smakuje, a jest wybredna. Tyle, że tylko tunczyk, wolowina i coś jeszcze, a którychś smaków nie toleruje. No i poza domem się stołuje, a w ramach wdzięczności czasami przyniesie jakiś korpus.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

A to nie wiedziałem, że tak można, to jednak częściowa reklama. Teraz mam niemieckie Gusto, i generalnie polecam karmy produkowane na rynek Szwedzki i Niemiecki - do dostania w sklepach internetowych. Co do tego, że kotu smakuje - rzecz jasna, że smakuje. To właśnie jest objawem uzależnienia. Cukier dla kota jest narkotykiem dość mocnym - praktycznie zbliżonym do alkoholu dla ludzi (choć oczywiście bez objawów... Wiadomo jakich). Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że zwyczajnie kotu szkodzi. Nie prowadzę już hodowli rasowców, obecnie mam jednego kota, który mi został... I tak już został. W jego wypadku nie zmieniałem diety - trzymam go na BARF (dieta bones and raw food) - w praktyce surowe mięso + odrobina gotowanego (puszki, ale 100% zwierzęce, bez dodatków) - działa dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

To samo wet mówił o pedigree. Dla psa to podobnie jak dla człowieka mcdonald's. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Jeśli to nie kłopot, SteelRat, to wymień jeszcze insze karmy, które polecasz.

Nie każdy kotowaty zaakceptuje barf, a przy nerkowych przypadłościach to w ogóle dość ryzykowne rozwiązanie, chyba...

 

Puszki i saszetki gurmeta kitki na ogół bardzo lubią, a przy niejadkach to bywa ważki argument. Karol, odradzam whiskasa, przynajmniej Eucanuba, Bosch lub Josera. Wcale nie tak dużo drożej, a finalnie pewnikiem wyjdzie taniej, bo dobrej karmy futrzak wszamie mniej i zdrowsiejszy budiet. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

Catz finefood - też "zachodnia", dodatkowo bez GMO, chociaż w przypadku kota to akurat bez znaczenia, ale niektórzy lubią. To z puszek. Jeśli chodzi o suche (suplementacja, choć przy catz nie trzeba) to Applaws - mój ma właściwie zawsze w miseczce chrupki, prawie tego nie je, no ale ma żeby między posiłkami miał co przegryźć.

 

Fajna i sprawdza się też Bozita (to akurat na rynek Szwedzki) - kawałki w zalewie, ale jakościowo naprawdę górna półka.

 

A to wszystko (mokre) w sumie za pół ceny markowych? Albo i mniej czasami jak się trafi. Suche wychodzi mi drożej, ale mój je tego tak mało, że to w sumie obojętne.

 

Hodowlane jak hodowałem to trzymałem na BARF bo najtaniej i jednocześnie zdrowo dla kotów, z suplementacją Applawsem, tylko nie jak co niektórzy że szykuje mięso dla siebie i co gorsze kawałki rzuci kotu, tylko normalnie na przykład łopatka wieprzowa (jako mięso główne) + serca z kurczaka i wątroba z indyka, wszystko drobno pokrojone, do słoików i pasteryzacja + właśnie suplementacja oraz - spory ogród gdzie mam sporo różnych traw, ziół i warzywek, które dla kotów są czasami, acz rzadko, wskazane - to już sobie same wybierały. I czymś podobnym w sumie i obecnego karmię, gotowe puszki to zabieramy na wyjazdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Ciekawe czy te nowoczesne koty umiałyby jeszcze upolować jakaś mysz. Koło mnie- czyli na wsi- w każdym domu kot, ale wszystkie rasowe więc świat widzą przez okno. Tylko dachowce mają jeszcze ten luksus chodzenia własnymi drogami i polowania na myszy w pobliskich łąkach.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Moja kociarnia długo była na Royal'u. bo łatwo niejadka zachęcić do regularnych posiłków tą karmą. Od jakiegoś czasu robię im mieszanki - z Royal'a nie tak prosto wyjść.

Bozity próbowałam kiedyś i owszem - sporo mięsa w mięsie, ale i szybko-psująca się jest. Jakoś żaden ze smaków nie był na tyle abstrakcyjny dla moich ogonków, by zjadły całe opakowanie. Teraz moje najmłodsiejsze bardziej chętne jeść, może i spróbowam znów z Bozitą.

Mokre szykuję moim domowym kitkom mieszając przeparzone, przemrożone wcześniej mielwone z taniutką puchą, lepszą puszką i saszetką Feliksa. Nie mam najlepszego mniemania o Feliksie, ale ta ichnia galasretka powoduje prawie amok żywnościowy, toteż odrobinę dodawam do jedzonka, życie musi dawać radochę.

SteelRat, zawsze mam wątpliwość, gdy dodawam mielwonego wołowo-wieprzowego do żarełka, czy aby świnina to w ogóle dobra jest dla czworonogów. Kiedyś tam, gdy jeszcze i psiak u nasz mieszkał, vet nam tłumaczył, że tylko wołowina lub drób, ryby. Z tego, co piszesz, barfujesz łeptowinką, czyli ona nie jest zua?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

Nie samą i zależy jakimi częściami. Mięso wieprzowe jest po prostu bardzo tłuste - szczególnie takie gotowe "mieleńce" co są w sklepie. Z łopatki - tłuszcz odkroić. A najlepiej to dostać gdzieś w miarę możliwości serce wieprzowe - sam mięsień w końcu. Schab z obciętym tłuszczem też dobry, ale bez przesady to jest kot, nie będę go karmić schabowym (no czasem dostanie).

 

Oczywiście, że to nie jest rzeczywisty BARF, do którego w praktyce zaliczałby się z kupowanych mięs królik i kurczak - w końcu żaden żbik nie upoluje dzika ani tym bardziej żubra :)

 

Natomiast mimo wszystko nie widzę nic złego w wieprzowinie. Tyle tylko, że tłuszcz wieprzowy jest dla kota niezdrowy. Choć to zależy od tego, co to za kot i jaką ma aktywność dzienną - mój wg. obroży z GPS dziennie przebiega (średnia prędkość ponad 12 km/h) około 5-10 kilometrów. Tak sam z siebie, po okolicy. Kota trzymanego w mieszkaniu w życiu bym wieprzowiną nie nakarmił, a tłustą - to absolutnie nie nawet aktywnego. No i przede wszystkim podroby - w naturze kot je wbrew pozorom mało mięsa (z uwagi na rozmiary i typ ofiar żywi się głównie ich wnętrznościami).

 

Oraz wieprzowina to z umiarem. Ja sam jadam wieprzka raz w tygodniu maks, co powoduje, że w praktyce i kot dostaje go raczej nie codziennie - wolę wołowinę, on też zresztą.

 

Można byłoby nie suplementować w ogóle, ale pozostaje kwestia tauryny, zawartej w praktyce tylko w mózgach ssaków. Świni też, ale ciężko o dostęp do móżdżków, są rzadko w mojej okolicy.

 

No i daję surowe - tylko przemrożone z uwagi na ewentualne pasożyty - z krwią, bardzo lubi pochłeptać. Wiadomo, że jak robię na zapas w słoiki, to nie da rady, żeby to było surowe po wygotowywaniu słojów, ale specjalnie mu się nie gotuje.

 

Vet mówi jak mówi - z tego powodu, że większości ludzi jak się powie, że kot może jeść wieprzka, to daliby mu to co sami oberżną od kotletów (w praktyce sam tłuszcz) lub mielone resztki (albo nie daj... garmażeryjne nie wiadomo co kupowane jako "mięso mielone" w markecie), na dodatek kotu domowemu który nie wychodzi, bawi się może z godzinę dziennie intensywnie... No nie, to jest przepis na Garfielda 2 z wiecznym wzdęciem. Krótko mówiąc dawać moim zdaniem można, ale z głową i pamiętając, że świnia to bomba kaloryczna więc dopasowując to do aktywności kota.

 

To tak jak z dawaniem surowego, krwawego mięsa - można, ale to ma być takie mięso, z którego właściciel sam by chętnie sporządził i zjadł tatara. Jak nie jest z tak pewnego źródła - przemrozić przynajmniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nawet ligawkę z najpewniejszego źródełka przemrażałam, SteelRat. Takie odruchowe behape mam.

 

Z tym vetem napisałam ogólnikiem, może sklaruję: to był nasz wieloletni vet, zaprzyjaźniony także przez wspólne upodobania literackie (mój drugi psiak miał na imię Fremen, kto czytał 'Diunę', wie w czym rzecz).

Doktorek był przeciwnikiem jakichkolwiek podrobów, w tym i serduszek, o co z moim mężykiem-wężykiem (gastronomicznie kształconym) zawsze się wykłócali...bo w podrobach masz eliminowane z organizma metale cienżkie, niby serca są najlepsze, ale ponoć fosforu i tak za dużo mają...z tego, co pomnę z tyrad doctorre'a.

W końcu nasz trochu przekonał i pewnie dzięki niemu Fremen, znaleziony przez teścia w stanie skrajnego wycieńczenia/zagłodzenia - w efekcie alergikiem całe życie był, miał tak zdyscyplinowaną, sensowną dietę. Dzień za dniem przez 9 lat. Oby Doktorka samo dobre spotykało za troskę, jaką Fremasiowi okazał.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zaginiony w tłumie

Piszecie o kotach, o psach a o ptakach zapomniało się? A ptaki to najlepszy przyjaciel człowieka, bo ze swej natury potrafią przynieść dobrą nowinę , ostrzec przed niebezpieczeństwem a nawet głodnemu przynieść kromkę chleba, np.: jak kiedyś Kruk w dziobie przyniósł Eliaszowi na pustyni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Panie dziejku drogi, a na tytuł tematu bądź łaskaw rzucić okiem.?

Ale jak chcesz, to piszy o pticach, nie mam zastrzeżeń, tyż ich lubię.?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 739
    • Postów
      264 386
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      992
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Chuckraivy
    Najnowszy użytkownik
    Chuckraivy
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nomada
      W odpowiedzi dla poprawy samopoczucia dziś będzie Agmatyna   Agmatyna to pochodna L-argininy. W suplementach przedtreningowych jest odpowiedzialna za maksymalizację efektu pompy mięśniowej. Jej profil działania jest jednak sporo szerszy niż w przypadku L-argininy czy L-cytruliny – agmatyna jest również neuroprzekaźnikiem i pełni funkcję modulatora w układzie nerwowym. Jednak co to oznacza w praktyce? Czym jest agmatyna? Agmatyna jest metabolitem L-argininy. W ograniczonym stopniu jest ona syntezowana w organizmie po spożyciu tego aminokwasu w procesie dekarboksylacji. Jest to amina biogenna, której główne efekty wynikają z jej działania na ośrodkowy układ nerwowy. Agmatyna jest antagonistą receptorów NMDA (N-metylo-D-asparaginianowych), dzięki czemu chroni neurony przed nadmiernym pobudzeniem. Ma to wiele pozytywnych skutków dla zdrowia i samopoczucia, bowiem agmatyna:        posiada właściwości antydepresyjne        działa neuroprotekcyjnie        pomaga radzić sobie ze stresem Jest również w stanie obniżać tolerancję na stymulanty, również te stosowane w suplementach przedtreningowych, takie jak kofeina oraz niektóre leki – między innymi opioidy. Agmatyna działa również na receptory imidazolowe, co sprawia, że rozszerza naczynia krwionośne oraz na nikotynowe receptory acetylocholinowe, dzięki czemu wspiera pamięć i zdolności rozwiązywania problemów logicznych. Agmatyna jako substancja pompująca Swoją popularność agmatyna osiągnęła dzięki obecności w suplementach przedtreningowych – jest jedną z najskuteczniejszych substancji pompujących, która dodatkowo ma dużo niższe dawkowanie niż jej bardziej popularni kuzyni – L-arginina czy L-cytrulina. Działa poprzez indukcję syntezy tlenku azotu, który rozszerza naczynia krwionośne. Jest to mechanizm podobny co w przypadku wyżej wymienionych aminokwasów, jednak agmatyna działa pod tym względem ponad 100 razy skuteczniej (!). Dzięki zwiększeniu ilości tlenku azotu w obiegu agmatyna powoduje znaczne rozszerzenie naczyń krwionośnych, a co za tym idzie maksymalizację pompy mięśniowej. Ułatwia w ten sposób dotlenienie pracujących mięśni oraz zaopatrzenie ich w glukozę. Efekt ten ma również znaczenie pod kątem potencji oraz libido – poprawa ukrwienia narządów płciowych poprawia odczucia podczas współżycia. Właściwości nootropowe agmatyny Agmatyna jako neuroprzekaźnik bierze udział w formowaniu się pamięci. Podczas uczenia się jej poziom w hipokampie (ośrodek mózgu, w którym zlokalizowana jest pamięć) zwiększa się i zmniejsza ilość będącego tam glutaminianu – neuoprzekaźnika pobudzającego. Co prawda udział agmatyny w poprawie pamięci roboczej nie został jeszcze potwierdzony lub obalony, jednak przesłanki odnośnie jej możliwości w powstawaniu wspomnień są co najmniej obiecujące. Agmatyna zwiększa również możliwości koncentracji oraz powoduje efekt nienachalnego relaksu i uspokojenia. Dzięki temu świetnie łączy się z innymi substancjami nootropowymi takimi jak różne formy choliny (CDP-Cholina, Alpha GPC) czy hupercyna A, która również jest antagonistą NMDA. Agmatyna na depresję Jedną z najciekawszych cech agmatyny są jej właściwości antydepresyjne. Są one widoczne już przy minimalnych dawkach. Depresja jest chorobą o wielu hipotezach pochodzenia. Przypadek każdego chorego jest różny, stąd ciężko wskazać jednoznaczną przyczynę zapadnięcia na nią. Ciekawe zaś jest to, że agmatyna działa przeciwdepresyjnie według większości znanych hipotez depresji. Z jednej strony posiada mechanizm działania podobny do ketaminy, która jest lekiem stosowanym do leczenia depresji lekoopornej, mianowicie blokuje glutaminian – neuroprzekaźnik, którego nadmierna ilość jest postrzegana jako przyczyna tej choroby według glutaminergicznej hipotezy depresji. Dodatkowo agmatyna podnosi poziomy neuroprzekaźników odpowiedzialnych za uczucie szczęścia – serotoniny, dopaminy i noradrenaliny. Do tego działa neuroprotekcyjnie (między innymi podnosi ilość BDNF – neurotroficznego czynnika wzrostu) oraz minimalizuje stres oksydacyjny. Udowodniono też działanie synergiczne agmatyny z bupropionem w zmniejszaniu objawów depresji – podawanie agmatyny wzmacniało działanie leku oraz zmniejszało objawy depresji1. Agmatyna a ból Antagoniści NMDA, między innymi agmatyna działają często przeciwbólowo. W pewnym badaniu naukowcy sprawdzili skuteczność i bezpieczeństwo podawania agmatyny przy zapaleniu nerwu wywołanego dyskopatią w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Przyjmowanie agmatyny w dawkach od 1,3g w górę znacznie obniżało raportowany przez pacjentów ból (o 26,7%) oraz podniosło wskaźnik jakości życia[ii]. Przyjmowanie agmatyny zostało określone przez naukowców jako bezpieczne i skuteczne narzędzie w minimalizowaniu objawów zapalenia nerwu wywołanego dyskopatią. Z tego względu podejrzewa się, że może być pomocna przy minimalizowaniu objawów bólu neuropatycznego2.  Dodatkowym efektem agmatyny jest synergicznie działanie ze znanymi lekami przeciwbólowymi jakimi jak morfina czy fentanyl – pomaga redukować odczuwany ból, umożliwia zmniejszenie tolerancji na te substancje oraz prawdopodobieństwo uzależnienia od nich[iii]. Agmatyna a odporność na stres W odpowiedzi na stres ludzki organizm wydziela zwiększoną ilość enzymu, który przekształca L-argininę w agmatynę. Jest to postrzegane jako mechanizm obronny organizmu, głównie przed uszkodzeniami neuronalnymi spowodowanymi zbyt wysokim poziomem kortyzolu. Agmatyna bierze również udział w zmniejszaniu odczuwanego lęku[iv]. Co więcej – naukowcy sugerują, że mechanizm alkoholu w zwalczaniu lęków może opierać się właśnie na zwiększaniu stężenia agmatyny w mózgu. Stwierdzenie to jest oparte na badaniu, w którym powodując wyczerpanie zapasów agmatyny znikał efekt przeciwlękowy alkoholu[v]. Agmatyna a apetyt Osoby, które mają problem z nabraniem wagi z pewnością docenią suplementację agmatyną. Dzięki aktywowaniu receptorów alfa-2-adrenergiczne agmatyna zwiększa apetyt. Działa niejako odwrotnie do johimbiny, która blokując je hamuje również apetyt. W badaniach na szczurach agmatyna umożliwiała już najedzonym szczurom dalsze jedzenie nie powodując większych zmian w zachowaniu tych, które w momencie jej przyjęcia już były głodne. Można więc przypuszczać, że agmatyna jest dobrym suplementem dla osób, które mają problem z przejadaniem odpowiedniej ilości kalorii w swojej diecie. Czy agmatyna jest bezpieczna? Według obecnej wiedzy agmatyna nie wykazuje skutków ubocznych. Przy większych dawkach, dochodzących do 3,5g dziennie pacjenci raportowali dyskomfort trawienny, który jednak mijał po kilku dniach codziennego przyjmowania tej dawki. Zbadano również długoterminowe bezpieczeństwo tej substancji – podawanie 2,67g agmatyny rozdzielonej na dwie dawki przez 5 lat nie spowodowało żadnych skutków ubocznych ani nie odbiło się negatywnie na zdrowiu badanych[vi].  Można więc z pewnością stwierdzić, że agmatyna jest substancją bezpieczną, szczególnie w standardowych dawkach. Dawkowanie Jak dawkować agmatynę? Jednorazowo zaleca się przyjmowanie około 500mg agmatyny, aby osiągnąć efekt nootropowy i około 1g w celu nasilenia efektu pompy mięśniowej. W przypadku depresji dawkowanie dochodzi do 2-3g dziennie.
    • Nomada
      Kolejny raz moja wina, no dobrze jakoś sobie poradzą, jak zwykle zresztą ;  )
    • Nomada
      A jeszcze ciekawiej się robi gdy tak reagują na każdą napotkaną przypadkowo kobietę ;  )
    • Nomada
      Lubiłam ten serial, czytałam że dzięki niemu udało się uratować kilka osób ;  )
    • Nomada
    • Vitalinka
      Lepiej być cukierkowatym,  niż jak Kość całym włochatym.
    • Vitalinka
      A ja lubię tak: zimę potem lato potem jesień...hmm wiosnę też lubię, a wyszła mi na końcu... Więc tak: zima,lato, wiosna...ale jesień też jest super.... zima (bo mi smutno jak się kończy) wiosna jesień i lato O TAK!🙂
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Nie, musisz pozostać stabilny, ale mógłbyś się trochę uwrażliwić i wyluzować🙂
    • Gość w kość
      oby mnie... ... to nie spotkało😱  
    • Vitalinka
      ...bo wchodzi we mnie Twoja szarzyzna w interreakcji z Tobą... Tak sobie pomyślałam😲
    • Vitalinka
      Tak wlazłam przez okno i urządzam sobie wycieczki i co mi zrobisz🙂
    • Vitalinka
      To pisze facet co mnie nazwał:   histeryczką bez klasy i infantylnym farmazonem,   oczywiście nie nazwałeś mnie tak dwa razy tylko cztery oddzielnie : że histeryczka, że bez klasy, że infantylna i że piszę farmazony! A ja to sobie tak połączyłam ładnie🙂  
    • LadyTiger
      Nie pozwólmy już nikomu odebrać nam kraju   
    • Gość w kość
      ale ja pisałem o treściach, a Ty sobie personalne wycieczki urządzasz,   to takie niecukierkowe🤔    
    • Vitalinka
      Tak to jest prawdziwe, ja tak miałam, jest to obustronne i to są hormony dopasowane idealnie, i nie jest to chemia tylko biologia🙂
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      No nie mów, ten filmik jest taki piękny, oglądałam go sto razy, zakochał się jak nic!
    • Vitalinka
      AAAAAAAAA muszę to odczarować! Natychmiast!    
    • Vitalinka
      Zepsułeś mi Marka Whalberga...😢
    • Vitalinka
      dziękuję za opinię. Ja natomiast uważam, że Ty jesteś za ponury. Ja jestem dla Ciebie cukierkowa, a Ty dla mnie szarobury jak kurz pod kanapą. Taki realistyczny do bólu, a świat też nie jest taki okropny!  Tyle, że dobro jest mało niewidoczne i źle się sprzedaje, dlatego pozytywne treści mogą wydawać się odrealnione. Muzyka też jest odrealniona, a pomimo to jej słuchasz, zaloguj się i mnie zablokuj i po problemie Ty Hakuno Matato, Ty🙂 A zresztą każdy może mieć swoje zdanie i też  jest ok🙂 
    • Vitalinka
      Ojej bidulek się żali, ale masz strasznie...
    • Vitalinka
      On tak niezrozumiale pisze. To akurat nie ma nic wspólnego z Tobą, nie przejmuj się.🙂 
    • Vitalinka
      Nigdy w życiu nie trzasnęłam drzwiami, strzelam focha i już🙂 ale szybko mi przechodzi, bo sobie myślę "eee, życie jest takie krótkie, za krótkie na spory, kłótnie"
    • Vitalinka
      Żę co?😄
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...