Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Karol143

Pytanie

Polecane posty

Karol143

Witam chciałbym omówić, jak i upewnić się, czy macie podobne zdanie do mojego mianowicie jaka kocia karma jest według was najbardziej odpowiednia. Zastanawiam się nad tym dlatego, że miałem kiedyś kota i myślę przygarnąć kolejnego. Ponieważ słyszałem wiele dobrych rzeczy o karmach takich marek jak Gourmet czy Whiskas i chciałbym się dowiedzieć jaką markę polecacie.

 

Znalazłem informacje na temat obydwu marek i sądzę, że karma Whiskas byłaby lepszą, z tego, co mi wiadomo to karma jest oferowana w małych, jak i dużych opakowaniach. Dodatkowo też karma też zawiera tak zwane paszteciki, które koty ponoć bardzo lubią. Co o tym myślicie może ktoś z was korzystał ma jakieś przemyślenia i chciałby się podzielić opinią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


SteelRat

Mięsna. Kot to drapieżnik. Whiskas czy Gourmet to szajs taki sam jak najtańsze marketówki i nic innego. Whiskasy potrafią zawierać 4% mięsa, to co to jest. Dobra karma (marek nie będę wymieniać) to powyżej 80% mięsa, bez problemu idzie takie dostać, tyle, że rzadko w sklepach zoologicznych (nie licząc Royal Canin, ale to drogie). A hodowałem koty parę ładnych lat...

 

Natomiast co jest szkodliwe dla tych zwierząt, to cukier. Dosłownie jest zabójczy, a jednocześnie uzależniający - kot chętniej je karmę z cukrem, tyle, że to nie świadczy, że jest ona dla niego dobra. Gourmet cukier zawiera, whiskas też - także to się raczej nadaje do śmietnika, niż dla kota.

 

Jak się ktoś nie liczy z pieniędzmi to polecam tego Canina, piorun, niech już by był. Jak się liczy a chce gotowe to jest sporo dobrych karm (nie, nie reklamowanych) znacznie tańszych. A już najtaniej można zbilansować kotu dietę dysponując dodatkami (witaminy, tauryna) w postaci saszetek uzupełniających (do dostania w sklepach dla hodowców, raczej nie w "małym zoo") + podroby zwierzęce (serca, płuca, wątroby - grunt, żeby mieszać) gotowane - albo i surowe jeśli jesteśmy pewni źródła.

Edytowano przez SteelRat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
4 godziny temu, SteelRat napisał:

Dobra karma (marek nie będę wymieniać)

Nic się nie stanie, jeżeli wymienisz.

 

Kotka mojej byłej na whiskasie z saszetek jedzie i JEJ smakuje, a jest wybredna. Tyle, że tylko tunczyk, wolowina i coś jeszcze, a którychś smaków nie toleruje. No i poza domem się stołuje, a w ramach wdzięczności czasami przyniesie jakiś korpus.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

A to nie wiedziałem, że tak można, to jednak częściowa reklama. Teraz mam niemieckie Gusto, i generalnie polecam karmy produkowane na rynek Szwedzki i Niemiecki - do dostania w sklepach internetowych. Co do tego, że kotu smakuje - rzecz jasna, że smakuje. To właśnie jest objawem uzależnienia. Cukier dla kota jest narkotykiem dość mocnym - praktycznie zbliżonym do alkoholu dla ludzi (choć oczywiście bez objawów... Wiadomo jakich). Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że zwyczajnie kotu szkodzi. Nie prowadzę już hodowli rasowców, obecnie mam jednego kota, który mi został... I tak już został. W jego wypadku nie zmieniałem diety - trzymam go na BARF (dieta bones and raw food) - w praktyce surowe mięso + odrobina gotowanego (puszki, ale 100% zwierzęce, bez dodatków) - działa dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

To samo wet mówił o pedigree. Dla psa to podobnie jak dla człowieka mcdonald's. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Jeśli to nie kłopot, SteelRat, to wymień jeszcze insze karmy, które polecasz.

Nie każdy kotowaty zaakceptuje barf, a przy nerkowych przypadłościach to w ogóle dość ryzykowne rozwiązanie, chyba...

 

Puszki i saszetki gurmeta kitki na ogół bardzo lubią, a przy niejadkach to bywa ważki argument. Karol, odradzam whiskasa, przynajmniej Eucanuba, Bosch lub Josera. Wcale nie tak dużo drożej, a finalnie pewnikiem wyjdzie taniej, bo dobrej karmy futrzak wszamie mniej i zdrowsiejszy budiet. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

Catz finefood - też "zachodnia", dodatkowo bez GMO, chociaż w przypadku kota to akurat bez znaczenia, ale niektórzy lubią. To z puszek. Jeśli chodzi o suche (suplementacja, choć przy catz nie trzeba) to Applaws - mój ma właściwie zawsze w miseczce chrupki, prawie tego nie je, no ale ma żeby między posiłkami miał co przegryźć.

 

Fajna i sprawdza się też Bozita (to akurat na rynek Szwedzki) - kawałki w zalewie, ale jakościowo naprawdę górna półka.

 

A to wszystko (mokre) w sumie za pół ceny markowych? Albo i mniej czasami jak się trafi. Suche wychodzi mi drożej, ale mój je tego tak mało, że to w sumie obojętne.

 

Hodowlane jak hodowałem to trzymałem na BARF bo najtaniej i jednocześnie zdrowo dla kotów, z suplementacją Applawsem, tylko nie jak co niektórzy że szykuje mięso dla siebie i co gorsze kawałki rzuci kotu, tylko normalnie na przykład łopatka wieprzowa (jako mięso główne) + serca z kurczaka i wątroba z indyka, wszystko drobno pokrojone, do słoików i pasteryzacja + właśnie suplementacja oraz - spory ogród gdzie mam sporo różnych traw, ziół i warzywek, które dla kotów są czasami, acz rzadko, wskazane - to już sobie same wybierały. I czymś podobnym w sumie i obecnego karmię, gotowe puszki to zabieramy na wyjazdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Ciekawe czy te nowoczesne koty umiałyby jeszcze upolować jakaś mysz. Koło mnie- czyli na wsi- w każdym domu kot, ale wszystkie rasowe więc świat widzą przez okno. Tylko dachowce mają jeszcze ten luksus chodzenia własnymi drogami i polowania na myszy w pobliskich łąkach.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Moja kociarnia długo była na Royal'u. bo łatwo niejadka zachęcić do regularnych posiłków tą karmą. Od jakiegoś czasu robię im mieszanki - z Royal'a nie tak prosto wyjść.

Bozity próbowałam kiedyś i owszem - sporo mięsa w mięsie, ale i szybko-psująca się jest. Jakoś żaden ze smaków nie był na tyle abstrakcyjny dla moich ogonków, by zjadły całe opakowanie. Teraz moje najmłodsiejsze bardziej chętne jeść, może i spróbowam znów z Bozitą.

Mokre szykuję moim domowym kitkom mieszając przeparzone, przemrożone wcześniej mielwone z taniutką puchą, lepszą puszką i saszetką Feliksa. Nie mam najlepszego mniemania o Feliksie, ale ta ichnia galasretka powoduje prawie amok żywnościowy, toteż odrobinę dodawam do jedzonka, życie musi dawać radochę.

SteelRat, zawsze mam wątpliwość, gdy dodawam mielwonego wołowo-wieprzowego do żarełka, czy aby świnina to w ogóle dobra jest dla czworonogów. Kiedyś tam, gdy jeszcze i psiak u nasz mieszkał, vet nam tłumaczył, że tylko wołowina lub drób, ryby. Z tego, co piszesz, barfujesz łeptowinką, czyli ona nie jest zua?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

Nie samą i zależy jakimi częściami. Mięso wieprzowe jest po prostu bardzo tłuste - szczególnie takie gotowe "mieleńce" co są w sklepie. Z łopatki - tłuszcz odkroić. A najlepiej to dostać gdzieś w miarę możliwości serce wieprzowe - sam mięsień w końcu. Schab z obciętym tłuszczem też dobry, ale bez przesady to jest kot, nie będę go karmić schabowym (no czasem dostanie).

 

Oczywiście, że to nie jest rzeczywisty BARF, do którego w praktyce zaliczałby się z kupowanych mięs królik i kurczak - w końcu żaden żbik nie upoluje dzika ani tym bardziej żubra :)

 

Natomiast mimo wszystko nie widzę nic złego w wieprzowinie. Tyle tylko, że tłuszcz wieprzowy jest dla kota niezdrowy. Choć to zależy od tego, co to za kot i jaką ma aktywność dzienną - mój wg. obroży z GPS dziennie przebiega (średnia prędkość ponad 12 km/h) około 5-10 kilometrów. Tak sam z siebie, po okolicy. Kota trzymanego w mieszkaniu w życiu bym wieprzowiną nie nakarmił, a tłustą - to absolutnie nie nawet aktywnego. No i przede wszystkim podroby - w naturze kot je wbrew pozorom mało mięsa (z uwagi na rozmiary i typ ofiar żywi się głównie ich wnętrznościami).

 

Oraz wieprzowina to z umiarem. Ja sam jadam wieprzka raz w tygodniu maks, co powoduje, że w praktyce i kot dostaje go raczej nie codziennie - wolę wołowinę, on też zresztą.

 

Można byłoby nie suplementować w ogóle, ale pozostaje kwestia tauryny, zawartej w praktyce tylko w mózgach ssaków. Świni też, ale ciężko o dostęp do móżdżków, są rzadko w mojej okolicy.

 

No i daję surowe - tylko przemrożone z uwagi na ewentualne pasożyty - z krwią, bardzo lubi pochłeptać. Wiadomo, że jak robię na zapas w słoiki, to nie da rady, żeby to było surowe po wygotowywaniu słojów, ale specjalnie mu się nie gotuje.

 

Vet mówi jak mówi - z tego powodu, że większości ludzi jak się powie, że kot może jeść wieprzka, to daliby mu to co sami oberżną od kotletów (w praktyce sam tłuszcz) lub mielone resztki (albo nie daj... garmażeryjne nie wiadomo co kupowane jako "mięso mielone" w markecie), na dodatek kotu domowemu który nie wychodzi, bawi się może z godzinę dziennie intensywnie... No nie, to jest przepis na Garfielda 2 z wiecznym wzdęciem. Krótko mówiąc dawać moim zdaniem można, ale z głową i pamiętając, że świnia to bomba kaloryczna więc dopasowując to do aktywności kota.

 

To tak jak z dawaniem surowego, krwawego mięsa - można, ale to ma być takie mięso, z którego właściciel sam by chętnie sporządził i zjadł tatara. Jak nie jest z tak pewnego źródła - przemrozić przynajmniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nawet ligawkę z najpewniejszego źródełka przemrażałam, SteelRat. Takie odruchowe behape mam.

 

Z tym vetem napisałam ogólnikiem, może sklaruję: to był nasz wieloletni vet, zaprzyjaźniony także przez wspólne upodobania literackie (mój drugi psiak miał na imię Fremen, kto czytał 'Diunę', wie w czym rzecz).

Doktorek był przeciwnikiem jakichkolwiek podrobów, w tym i serduszek, o co z moim mężykiem-wężykiem (gastronomicznie kształconym) zawsze się wykłócali...bo w podrobach masz eliminowane z organizma metale cienżkie, niby serca są najlepsze, ale ponoć fosforu i tak za dużo mają...z tego, co pomnę z tyrad doctorre'a.

W końcu nasz trochu przekonał i pewnie dzięki niemu Fremen, znaleziony przez teścia w stanie skrajnego wycieńczenia/zagłodzenia - w efekcie alergikiem całe życie był, miał tak zdyscyplinowaną, sensowną dietę. Dzień za dniem przez 9 lat. Oby Doktorka samo dobre spotykało za troskę, jaką Fremasiowi okazał.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zaginiony w tłumie

Piszecie o kotach, o psach a o ptakach zapomniało się? A ptaki to najlepszy przyjaciel człowieka, bo ze swej natury potrafią przynieść dobrą nowinę , ostrzec przed niebezpieczeństwem a nawet głodnemu przynieść kromkę chleba, np.: jak kiedyś Kruk w dziobie przyniósł Eliaszowi na pustyni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Panie dziejku drogi, a na tytuł tematu bądź łaskaw rzucić okiem.?

Ale jak chcesz, to piszy o pticach, nie mam zastrzeżeń, tyż ich lubię.?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 731
    • Postów
      263 476
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      980
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Erazma
    Najnowszy użytkownik
    Erazma
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Astafakasta
      chemia medyczna to jest takie gówno, że wolałbym być skazany na branie narkotyków i krótsze życie przez to
    • Astafakasta
      Każdy w Internecie brzmi jak wyrocznia. Łatwo takiemu człowiekowi uwierzyć, gdy się szuka prawdy. Najchętniej bym ich jednak spalił w jednym kontenerze na małym ogniu. Nie ma tutaj miejsca na: może, chyba, raczej. Mówią tylko: tak jest, bo ja tak twierdzę. A człowiek się męczy latami przez te ich stwierdzenia. Dobrze, że nie mam już nic wspólnego z takimi i ich ludźmi. 
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • LadyTiger
      Ano właśnie, tak to jest z tymi emocjami, ale nie możesz im wejść na głowę, mając taki potencjał w Twojej sytuacji (widziałam Twoje ryciny).  Jestem niewiele młodsza od Ciebie, nie rób z nas emerytów, którym życie przeleciało przed oczami Polecam też z autopsji na social mediach szukać konkretnych informacji, a nie obserwować cudzych profili i się porównywać - to normalne, że ludzie tam koloryzują i pokazują tylko to, co najlepsze.  
    • Astafakasta
      Właśnie robię kurs grafika komputerowego, w niedzielę ma się zacząć i trwać 10 miesięcy, potem jak by wyszło to planuję studia w tym kierunku, gdyby się udało utrzymać w pracy. Dziś jestem na etapie rzucania palenia. Ćwiczę sporo hantlami, to nawet lubię. Uczę się angielskiego. Rysuję prawie co dzień martwe natury. Czytam też co nieco o sztuce. Ale w tym wszystkim jest taki haczyk, bo uważam, że moje dzialania w obrębie grafiki, rysunku czy czytania o sztuce są wymuszone. Boję się że to będzie mnie męczyło w pracy.
    • LadyTiger
      Nie musisz jej pomagać. Ja bym na Twoim miejscu (choć wiesz, nie potrafię się postawić w Twojej sytuacji, ale ja też swoje przeżyłam) nagrywała po kryjomu wszystko.  Moim zdaniem powinieneś zrobić to, co możesz zrobić i co postawi Cię choć trochę w innej pozycji,  czyli zacząć zarabiać.   
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Astafakasta
      Sami pojechali na wakacje, a dla mnie samotność. W chuju mam takich ludzi. Mam nadzieję, że im się też krzywda stanie i umrą z wielkim zawodem życiowym, że to już. 
    • Astafakasta
      Dopóki nie dotknie to zwykłego człowieka ludzie będą olewać te eksperymenty na ludziach robione przez uczciwych lekarzy, powiedzą: to patologia, należało mu się. 
    • Nomada
      No i już za chwilę lato ;  )   Arbuz świetnie nawadnia więc na letnie upały idealny     Arbuz to jeden z najbardziej soczystych i odświeżających owoców, szczególnie popularny w okresie letnim. Jego lekka, słodka konsystencja i wysoka zawartość wody sprawiają, że jest idealnym wyborem na ciepłe dni. Jednak poza swoim orzeźwiającym smakiem, arbuz kryje w sobie bogactwo wartości odżywczych oraz korzyści zdrowotnych. Warto przyjrzeć się, jakie dokładnie składniki odżywcze oferuje ten owoc oraz w jaki sposób może wpłynąć na zdrowie i samopoczucie. Poniższy artykuł omówi zarówno właściwości arbuza, jak i jego pozytywny wpływ na zdrowie. Arbuz - owoc czy warzywo? Poznaj klasyfikację tego soczystego smakołyka Botanicznie rzecz biorąc, arbuz jest owocem, jednak jego pochodzenie i sposób uprawy często sprawiają, że bywa mylony z warzywami. Należy on do rodziny dyniowatych (Cucurbitaceae), do której należą również ogórki, dynie czy melony. Z punktu widzenia kuchni, arbuz jest zazwyczaj spożywany jako owoc, ze względu na swoją słodycz i soczystość. Arbuz to jagoda – roślina, której owoc ma mięsiste wnętrze oraz zewnętrzną, twardą skórkę, co dodatkowo może sugerować jego warzywny charakter. Niemniej jednak, ze względu na swoje właściwości i sposób konsumpcji, w codziennym użyciu arbuz klasyfikowany jest jako owoc. Wartości odżywcze arbuza: Odkryj, jakie składniki odżywcze zawiera Arbuz jest owocem niskokalorycznym, ponieważ aż 90% jego masy stanowi woda. To sprawia, że jest doskonałym wyborem dla osób, które dbają o kaloryczność swojej diety, ale nie chcą rezygnować z orzeźwiających i smacznych owoców. W 100 gramach arbuza znajduje się zaledwie 30 kcal. Pomimo niskiej kaloryczności, arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Arbuz zawiera m.in.: Witaminę C, która jest silnym antyoksydantem i wspiera układ odpornościowy; Witaminę A w postaci beta-karotenu, który wpływa na zdrowie oczu i wspomaga procesy regeneracyjne skóry; Witaminę B6, która bierze udział w metabolizmie aminokwasów i wspiera układ nerwowy; Likopen, który jest związkiem o silnym działaniu antyoksydacyjnym, znanym z ochrony przed wolnymi rodnikami oraz wspierającym zdrowie serca. Arbuz dostarcza również niewielkich ilości magnezu, potasu i miedzi, które pomagają w regulacji ciśnienia krwi, wspierają funkcje mięśniowe oraz przyczyniają się do ogólnej równowagi elektrolitowej organizmu. Arbuz - właściwości zdrowotne i korzyści dla organizmu Arbuz posiada szereg właściwości zdrowotnych, które czynią go wartościowym dodatkiem do codziennej diety. Przede wszystkim jego wysoka zawartość wody sprawia, że jest doskonałym środkiem nawadniającym. Spożywanie arbuza może wspomóc utrzymanie odpowiedniego poziomu płynów w organizmie, co jest ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu krążenia oraz procesów metabolicznych. Arbuz zawiera likopen, który jest silnym antyoksydantem i ma udowodnione działanie ochronne przed stresem oksydacyjnym. Związek ten odgrywa ważną rolę w ochronie komórek przed uszkodzeniami, zmniejszając ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych oraz niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty. Spożywanie arbuza może również wspomagać zdrowie skóry – wysoka zawartość beta-karotenu oraz witaminy C sprzyja regeneracji komórek skóry, poprawiając jej elastyczność i kondycję. Czy arbuz jest zdrowy? Poznaj jego pozytywny wpływ na zdrowie Arbuz jest owocem, który można uznać za niezwykle zdrowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego właściwości nawadniające oraz niską kaloryczność. Jego regularne spożywanie może wspomóc utrzymanie zdrowia serca, dzięki obecności potasu, który reguluje ciśnienie krwi, oraz likopenu, który chroni naczynia krwionośne przed uszkodzeniami. Dodatkowo, arbuz może wspomagać trawienie dzięki zawartości błonnika pokarmowego, choć w stosunkowo małych ilościach. Jest to owoc, który może stanowić część diety odchudzającej, ponieważ daje uczucie sytości bez nadmiernego obciążania kalorycznego. Witaminy w arbuzie - znajdź naturalne wsparcie dla zdrowia w tym owocu Arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają różnorodne funkcje organizmu. Najważniejsze z nich to: Witamina C – pełni funkcję silnego antyoksydantu, wspomaga gojenie ran oraz wzmacnia układ odpornościowy. Witamina A – wspiera zdrowie oczu, wspomaga regenerację skóry i korzystnie wpływa na układ odpornościowy. Witamina B6 – uczestniczy w metabolizmie białek, wpływa na zdrowie układu nerwowego i pomaga regulować poziom glukozy we krwi.
    • Nomada
      Bolało mnie kolano ale kiedy okazało się, że ugotowałam moje ulubione buty to zapomniałam o kolanie😴
    • Nomada
      A to by się zgadzało, kawał cholery ze mnie ;  )
    • KapitanJackSparrow
      Uwielbiam tej, zawsze gdy jestem w Kalabrii zamawiam sobie podwójną porcję 😎
    • Astafakasta
      Jeśli ktoś pracuje w służbie zdrowia to ja nie uznaję, że to jest normalny człowiek i nie wpuszczę do siebie, będę izolowal. Odcinam się od tego typu ludzi za krzywdę, której na mnie dokonali. Jedynie sprzataczkom wybaczam. Reszta personelu to takie same dranstwo jak ci wszyscy wszystkowiedzacy lekarze i nie ma znaczenia, czy pracują w osrodkach zdrowia mniejszych czy wiekszych. Na internistke też mam wywalone. Nigdy nikomu krzywdy nie zrobilem gdy nie bylem pod wpływem leków. Zawsze bylem spokojnym, izolujacym się kolesiem jakich wielu. Autorytet lekarski to jest coś nie do podważenia. 
    • Astafakasta
      Dzięki.  Kłóciłem się z nimi, bo nie chciałem brać dodatkowej chemii, która mnie tylko gorzej otumaniala, a już i tak byłem zblazowany bardzo mocno po 9 letnim okresie brania narkotyków, z czego sam wyszedłem. Po lekach czułem się tak jakby mnie ktoś mocno kopał w głowę. Po każdej kłótni lądowałem bez mojej zgody w szpitalu psychiatrycznym i tak znowu szpryca na wejście z haloperidolu, bo "pacjent agresywny" według zeznań mojej matki i tylko jej się sluchali, mnie nikt o nic nie pytal. Miano mnie po prostu spacyfikować. Tych wizyt kuracji w izolacji okolo trzymiesiecznej na raz mam ponad 20 w ciagu tych 20 lat. Czuję się przemęczony postawą społeczeństwa wobec mnie. Zupełnie nie ufam już ludziom. Nienawidzę matki, a jeszcze muszę jej pomagać. Ludzie się tylko izoluja ode mnie na samą wzmiankę, że jestem na rencie. I bądź tu normalny. 
    • LadyTiger
      To, że mają wywalone na Twój punkt widzenia mnie nie dziwi - też mam toksyczną rodzinę Maja wywalone, że u nich siedzisz, nic nie robisz, odpier.... Ci coraz mocniej i to się nie zamierza skończyć? W to mi trudniej uwierzyć To tak jak piszę: prawnicy, alternatywni lekarze, specjalista od takich spraw na facebooku? Nie wiem. Dobrze, że o tym piszesz i  mówisz, może załóż vloga? Podcast? żeby o tym mówić światu? Nie mam pojęcia, czy to forum to akurat adekwatne miejsce, ale kto wie. 🤨
    • Astafakasta
      Wierzą, kazd6ma wywalone na to jaka jest prawda. Jestem już zmęczony rozgryzaniem tego tematu. Każdy z rodziny i nie tylko ma na mnie wywalone. Koniec tematu. Piekło się komuś należy. 
    • LadyTiger
      To ja nie wiem - albo Ci gorzej od tych leków, bo są źle dobrane; albo coś Ci jest, ale siedzą w domu sobie z tym nie poradzisz, więc to jest zła decyzja sądu,  albo nic Ci nie dolega, więc jesteś ofiarą systemu i trzeba szukać u prawników. Jaka może być jeszcze inna sytuacja? Co na to wszystko Twoja rodzina, co, wszyscy mają o tym takie samo zdanie? Wszyscy wierzą tym wszystkim lekarzom itd.?    Tu masz filmik tego gościa (jak nie dla Ciebie, to może forumowicze się zaciekawią)  
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...