Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
"Ostani wiking' -czyli komedia, dramat, kryminał zmieszane, wstrząśnięte i po prostu genialne.
Filmy Jensena są niezwykle, balansują na granicy absurdu, dotykają delikatnych tematów w lekki sposób ale nie błahy, czynią zabawnymi sytuacje z ludźmi ale samych ludzi nie wyśmiewają. Naginają aktualne poprawności, ironizują z panujących zasad. Jednocześnie wplatają w to poważne sprawy, traumy, krzywdy, trudne relacje rodzinne ale nimi nie przytlaczają, prawie nie przytlaczają bo jednak każdy ma inną wrażliwość.
Film opowiada historię Ankera, który odsiedział wyrok za kradzież. Zanim go złapali przekazal bratu, żeby zakopał pieniądze koło ich dawnego domu rodzinnego. Teraz wyszedł, wrócił do domu i chce odzyskać łup, tym bardziej, że pojawia się dawny wspólnik chętny na część pieniędzy . Manfred, brat Ankera nie jest do końca normalny ( zresztą kto w tym filmie jest normalny) cierpi od dziecka na chorobę psychiczną i aktualnie nie ma na imię Manfred tylko John, wiec nie potrafi powiedzieć gdzie są pieniądze, ponieważ nie jest Manfredem tylko Johnem. I to nie byle jakim Johnem bo..nie, to trzeba zobaczyć samemu.
Polecam te mieszankę wybuchową, spięta klamrą opowieści o tym, że nie byliśmy i nie będziemy nigdy równi a próby uczynienia nas takimi prowadzą nas do zatracenia, czyniąc karykaturą samych siebie. Świetnie, błyskotliwie opowiedzianą historia króla wikingów , którego syn stracił rękę, czuł się przez to inny i widział swoją odmienność. Wtedy król kazał wszystkim odciąć jedna rękę, żeby jego syn czuł się tak jak wszyscy. Bo jeśli każdy z nich nie ma ręki, to normalnością nie jest posiadanie dwoch rąk a tylko jednej. Taka to równość.Ale to nie koniec, zeby dowiedzieć się co było dalej w kraju wikingów trzeba obejrzeć film do końca.
Mads Mikkelsen, Nikolaj Lie Kaas, Nicolas Bro i jeszcze kilku innych świetnych aktorów zrobiło świetne widowisko, takie 12/10
Okazuje się, że tak, w pewnym sensie.
Z ostatniej chwili. Donald Trump przestaje kryć swoje prawdziwe intencje. Tym razem otwarcie przyznał, że wcale nie chodzi mu o ratowanie ludzi zamieszkujących Grenlandię (jak i o dobra tych ziem).
Jak twierdzi, otrzymał liczne wiadomości na Telegramie – i to nie od byle od kogo. O pomoc miały go błagać niedźwiedzie polarne, lisy arktyczne oraz wilki polarne, które rzekomo obawiają się nadchodzącej zagłady. Zwierzęta te wyraziły jednoznaczne stanowisko: chcą być „hamerykańskie”.
Nie wszyscy mieszkańcy Grenlandii podchodzą jednak do sprawy z takim entuzjazmem. Foki i morsy postawiły twarde warunki – zgoda na jakiekolwiek zmiany tylko pod warunkiem całkowitego niezakłócania ich spokoju. Podobne żądania wysunęły mewy oraz sowy, które jasno dały do zrozumienia, że nie interesują ich wielkie polityczne projekty, a jedynie cisza, spokój i niezmącony arktyczny krajobraz.
Tekst jest normalny, tylko przydługi - nie każdy sobie z nim poradzi, ale ja w Ciebie wierzę
Ostatnio piłam 2 cydry na sylwka, jeszcze wcześniej latem kieliszek czerwonego wina do pizzy. Więcej alko nie pamiętam
Chyba że liczymy takie małe pączusie z adwokatem i "Pawełka" 😁
Wkrótce okazało się że to nie był chłopiec tylko kapitan😅🤣, który skrył się w krzakach, licząc, że Nomada, tudzież inna niewiasta zapragnie skorzystać z porannej nagiej kąpieli jeziorku... Jak widać srodze się zawiódł, bo w istniejącym obecnie świecie elektroniki, kopiące się nago kobiety wyginęły jak mamuty.
Jak żyć mruknął niezadowolony ...