Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
radość trwa we mnie

przyjaźń z Bogiem

Polecane posty

radość trwa we mnie

Miłosierdzie Boże jest prawdziwym szczęściem i wyzwoleniem. Nie ma lepszej przyjaźni od przyjaźni z Jezusem, który nas do końca umiłował. Doświadczyłam tego w szczególny sposób w konfesjonale, gdy przebaczył mi zło, z ludzkiej perspektywy, niewybaczalne. "Nie ma takiego grzechu, którego Pan Jezus by nie odpuścił", te słowa usłyszałam podczas spowiedzi.

 

Niezależnie od tego, jakie zło wyrządziłeś, Bóg Ci przebaczy, gdy tylko przyjdziesz do Niego z tą odrobiną ufności. On już dalej działa w naszych sercach.

Kiedyś nie wiedziałam jak bardzo potrzebuję Pana Jezusa w moim życiu. A jednak ten Przyjaciel odmienił moje życie. Pokochałam chodzenie do kościoła, a nie było mnie tam jakieś osiem lat    ( mam 20), kiedyś tego nie znosiłam. Wszystko zaczęło się półtora roku temu, gdy spojrzałam na obraz Jezusa Miłosiernego. Byłam wtedy w rozpaczy z powodu popełnionego zła, myślałam, że już nie ma dla mnie  miłosierdzia. I pierwszy raz naprawdę spojrzałam na ten obraz, nigdy wcześnie się tak nie przyglądałam. I poczułam ufność. Potem przyszłam do kościoła. Odmawiałam koronkę do Miłosierdzia Bożego, ta modlitwa właśnie mnie ocaliła i zaprowadziła do spowiedzi, gdzie spotkało mnie największe szczęście.

 

Poza tym, bardzo polecam też modlitwę do św Rity (" w sprawach trudnych i beznadziejnych"). Pomogła komuś mi bliskiemu w chorobie nowotworowej. 

Dla Boga nie ma nic niemożliwego, on zniża się do nas. Niech Jezus Miłosierny zawsze będzie z Tobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


porosty na dorodze

Czy są na pewno jakieś winy i krzywdy, których człowiek wybaczyć nie może? Wydaje mi się, że w tej kwestii możliwości człowieka są bardzo duże, że człowiek jest zdolny wybaczać a nawet być obojętnym na czynione mu krzywdy. Na przykład buddyści mają do tego tematu bardzo rozsądne i mądre podejście.
Czy na pewno nie ma takiego grzechu, którego Bóg by nam nie wybaczył? Twierdzenie takie nie jest zgodne z Ewangelią. Bo owszem - winy popełnione wobec Jezusa mogą być wybaczone, ale Jezus nie jest jedyną osobą decydującą o odpuszczaniu grzechów.
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Radunia

No to zimny prysznic na rozpalone czółka. Jeśli mnie skrzywdzisz, a ja ci tego nie wybaczę, a następnie ty sobie tego nie wybaczysz, to żaden ksiądz i żadne koronki i zdrowaśki nic tu nie pomogą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania
5 godzin temu, radość trwa we mnie napisał:

"Nie ma takiego grzechu, którego Pan Jezus by nie odpuścił", te słowa usłyszałam podczas spowiedzi.

A ja usłyszałem od wielu księży, że istnieje coś takiego jak "grzech przeciw Duchowi Świętemu", który nie zostanie odpuszczony - o czym Jezus zresztą napomknął. Jest o tym w trzech ewangeliach.

 

Zielonego pojęcia nie mam co to za grzech konkretnie.

 

Edytowano przez Wania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Nawrócenia to zwykły program komputerowy by człowiek z niższych poziomów mógł coś przeżywać i wyobrażać sobie bliskość boga. Przerabiałem to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
23 godziny temu, radość trwa we mnie napisał:

Poza tym, bardzo polecam też modlitwę do św Rity (" w sprawach trudnych i beznadziejnych"

Alleluja. Cieszę się Twoją wiarą i radością. Szczególnie tą wiarą w Ritę ona niewątpliwie wszystko może. Powiem o niej w środę pewnej zakonnicy którą spotkam zapewne w klinice onkologicznej. Pamiętam ją sprzed kilku miesięcy jako lekko pulchniutką uśmiechniętą kobietę w habicie. Ostatnio dwa tygodnie temu było jej już tylko połowę a zamiast swojej czapki zakonnej na głowie miała elastyczną czapeczkę. Pewnie jak większość przyjmujących chemioterapię straciła włosy. Ten zły wygląd to też pewnie jest zasługa wlewanych do żył trucizn.  Mało z nią rozmawiam Takie zwykłe dzień dobry. Coś mi tu nie gra. Bo przecież ona na pewno wierzy bardzo gorliwie i pewnie modli się do tej z objawień. Mimo to widać jak odchodzi w oczach. Więc albo jej wiara jest kiepska i dlatego nie jest wysłuchana, albo modlitwa leci nie pod ten adres i nie ma tam odbiorcy bo nie wie o tej Ricie. No i ostatnia możliwość to to ze wszystko jest jedna wielką ściemą. A może zamiast tych koronek, różańców i litanijek jako wierzący potraktować poważnie słowa Jezusa że jest tylko jedna droga i jeden pośrednik a jedyna właściwa modlitwa to ,,Ojcze nasz?,, Tyle że ja się na tym ni w ząb nie znam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
17 minut temu, Dionizy napisał:

Coś mi tu nie gra. Bo przecież ona na pewno wierzy bardzo gorliwie i pewnie modli się do tej z objawień. Mimo to widać jak odchodzi w oczach. Więc albo jej wiara jest kiepska i dlatego nie jest wysłuchana, albo modlitwa leci nie pod ten adres i nie ma tam odbiorcy bo nie wie o tej Ricie. No i ostatnia możliwość to to ze wszystko jest jedna wielką ściemą. 

Możliwe też, że jest pogodzona z tym co zapewne nazywa wolą Bożą. I modli się o wyzdrowienie, ale też żeby nie jej, ale Jego wola się stała. Może nawet cieszy się na spotkanie z Nim i ofiaruje swoje cierpienie i strach za innych?

Też nie rozumiem takiej postawy, bom do bólu przyziemna, ale niektórzy naprawdę tak mają. 

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
8 minut temu, aliada napisał:

Możliwe też, że jest pogodzona z tym co zapewne nazywa wolą Bożą. I modli się o wyzdrowienie, ale też żeby nie jej, ale Jego wola się stała. Może nawet cieszy się na spotkanie z Nim i ofiaruje swoje cierpienie i strach za innych?

Też nie rozumiem takiej postawy, bom do bólu przyziemna, ale niektórzy naprawdę tak mają. 

Wiem Aliado. Nawet rozumiem to pogodzenie sie z tą wolą. Ale musisz przyznać że gdy to odejście odbywa się w takich cierpieniach i w pewnym sensie upodleniu to nie świadczy dobrze o Dobrym Ojcu. I na nic tu tłumaczenie ze to dzieje sie z miłości i chęci uszlachetnienia wiary i takie jakieś tam pokrętne teorie. Jeśli Bóg chce kogoś zabrać do siebie bo jest tam mu do czegoś potrzebny powinien to zrobić szybko i bezboleśnie ukazując radość tego przejścia A tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
18 minut temu, Dionizy napisał:

Wiem Aliado. Nawet rozumiem to pogodzenie sie z tą wolą. Ale musisz przyznać że gdy to odejście odbywa się w takich cierpieniach i w pewnym sensie upodleniu to nie świadczy dobrze o Dobrym Ojcu. I na nic tu tłumaczenie ze to dzieje sie z miłości i chęci uszlachetnienia wiary i takie jakieś tam pokrętne teorie. Jeśli Bóg chce kogoś zabrać do siebie bo jest tam mu do czegoś potrzebny powinien to zrobić szybko i bezboleśnie ukazując radość tego przejścia A tak?

Prawda; a śmierć niewinnych dzieci, często w cierpieniach? Nie mogę tu być adwokatem Boga. Zresztą jestem niedowiarkiem, w skali religijności 1 - 10 gdzieś tak 1,5  i to wynikające głównie z tradycji, w której zostałam wychowana.

I jak już tu gdzieś pisałam, z reguły nie wchodzę w dyskusje na tematy religijne i wolałabym się tego trzymać. 

 

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
4 minuty temu, aliada napisał:

Prawda; a śmierć niewinnych dzieci, często w cierpieniach? Nie mogę tu być adwokatem Boga. Zresztą jestem niedowiarkiem, w skali religijności 1 - 10 gdzieś tak 1,5  i to wynikające głównie z tradycji, w której zostałam wychowana.

I jak już tu gdzieś pisałam, z reguły nie wchodzę w dyskusje na tematy religijne i wolałabym się tego trzymać. 

 

Jest to bardzo rozsądne. Mnie chyba też ostatnio trochę poniosło ale zdaje się ze trzeba to uspokoić bo nie prowadzi to do niczego dobrego. Lepiej żeć według swoich przekonań i tolerować przekonania innych bez względu na często bardzo absurdalny ich wydźwięk.

Miłego Dnia Księżniczko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
radość trwa we mnie

Grzech przeciwko Duchowi Świętemu to jest postawa całożyciowa. Nie chodzi o jeden grzech, nie chodzi też do końca nawet o popadanie wciąż w te same grzechy. Duch Święty namawia do nawrócenia, grzech dla którego nie ma przebaczenia polega na zamknięciu swojego serca na Boga, na nawoływanie do nawrócenia. I to do końca życia, bo jeśli ktoś się spowiada przed śmiercią i żałuje zła to nie jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Kiedyś przyszłam do spowiedzi i powiedziałam, że popełniłam ten grzech, bo tak wtedy myślałam. Odpowiedź księdza brzmiała mniej więcej: Nie popełniłaś skoro się spowiadasz.

Te informacje są sprawdzone, jeśli ktoś mi nie wierzy, niech spyta się spowiednika, czy dowolnego kapłana.

Kościół wymienia rodzaje postaw, które prowadzą do tego grzechu:

"Grzeszyć licząc zuchwale na miłosierdzie Boże,

Rozpaczać albo wątpić w miłosierdzie Boże,

Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,

Zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,

Mieć zatwardziałe serce wobec zbawiennych napomnień,

Aż do śmierci odkładać pokutę i nawrócenie."

 

Ale tu nie chodzi o jeden czyn.

 

Mówię Ci jeszcze raz: Nie ma takiego grzechu, którego by Ci Pan Jezus nie odpuścił, jeśli przychodzisz do Niego w sakramencie spowiedzi, jeśli Mu wyznajesz swoje zło i żałujesz. Każdy grzech przebaczy, takie jest Jego miłosierdzie.

 

Edytowano przez radość trwa we mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania
28 minut temu, radość trwa we mnie napisał:

Mówię Ci jeszcze raz: Nie ma takiego grzechu, którego by Ci Pan Jezus nie odpuścił,

A ja mówię, że jest, bo tak jest napisane w Biblii i podane jako słowa Jezusa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wietrzne pióro
20 minut temu, radość trwa we mnie napisał:

Grzech przeciwko Duchowi Świętemu to jest postawa całożyciowa. Nie chodzi o jeden grzech, nie chodzi też do końca nawet o popadanie wciąż w te same grzechy. Duch Święty namawia do nawrócenia, grzech dla którego nie ma przebaczenia polega na zamknięciu swojego serca na Boga, na nawoływanie do nawrócenia. I to do końca życia, bo jeśli ktoś się spowiada przed śmiercią i żałuje zła to nie jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Kiedyś przyszłam do spowiedzi i powiedziałam, że popełniłam ten grzech, bo tak wtedy myślałam. Odpowiedź księdza brzmiała mniej więcej: Nie popełniłaś skoro się spowiadasz.

Te informacje są sprawdzone, jeśli ktoś mi nie wierzy, niech spyta się spowiednika, czy dowolnego kapłana.

 

Mówię Ci jeszcze raz: Nie ma takiego grzechu, którego by Ci Pan Jezus nie odpuścił, jeśli przychodzisz do Niego w sakramencie spowiedzi, jeśli Mu wyznajesz swoje zło i żałujesz. Każdy grzech przebaczy, takie jest Jego miłosierdzie.

 

To jest taka interpretacja, wg której człowiek sam sobie jest winny, gdy dopuszcza się grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Rzekomo sam zamyka swoje serce na zbawczą inicjatywę Boga i Bóg nie jest w stanie zbawić takiego grzesznika. Jednakże z Biblii znamy opisy sytuacji, gdy Bóg nawraca grzeszników mimo ich zatwardziałości, albo też utwardza ich serca, by nie dostąpili szansy przebaczenia. Takim nawróconym wbrew swoim wcześniejszym poglądom, jest Szaweł. W Ewangelii zaś jest wyraźnie napisane, że w przypadku grzechu relacja jest pomiędzy sprawcą a Tym, Który może Przebaczyć i może nie przebaczyć. Wygląda to tak:
„Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12, 31n.) Nie jest to więc sprawa tego typu, że człowiek zamyka drzwi swego serca i nie wejdzie tam bez zaproszenia Bóg chcący go zbawić, bo człowiek o zamkniętym sercu nie jest zdolny do zaproszenia. Taka interpretacja, to próba rozmycia słów Ewangelii, by zgadzało się z potocznym przekazem o miłosiernym Bogu, który tylko kocha i wszystkich chce zbawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
radość trwa we mnie

Przecież przed chwilą wytłumaczyłam: Jest taki grzech, jeśli jest całożyciową postawą i ten ktoś nie przychodzi do spowiedzi.  Poza tym św. Faustyna pisze o tym, że nawet osoby konające mogą przyjąć Miłosierdzie Boże w ostatnich chwilach życia.

I wiesz, jej jednak ufam bardziej. A jeszcze bardziej Panu Jezusowi, którego słowa nie są sprzeczne z tym, co piszę.

No wiesz, ale ja mam pewność, że Bóg nas kocha i chce zbawić.

Edytowano przez radość trwa we mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wietrzne pióro

Bardziej ufasz Faustynie niż Ewangelii? Tak naprawdę jest ogromne ryzyko, że ufasz swoim pragnieniom. Chcesz miłosiernego Boga, który wszystko wybacza i takiego Boga czcisz, cieszysz się Nim. I owszem, powtarzasz, że chodzi o całościową postawę, całożyciową, chociaż jednocześnie podpowiadasz, że nawet na łożu śmierci można się nawrócić, mimo, iż całożyciowa postawa była grzeszna. To się jakoś ze sobą nie trzyma. Bo wg jednej interpretacji grzech przeciw Duchowi Świętemu polega na całożyciowej postawie zamknięcia się na Boga, a wg drugiej, wystarczy jedna chwila nawrócenia na łożu śmierci, by ta całożyciowa postawa została zmazana. Gdzie jest więc ten brak przebaczenia, o którym jest napisane w Ewangelii? Kto mija się z prawdą - Ewangelista? Czy może Faustyna nie uwzględniła grzechu przeciw Duchowi Świętemu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
radość trwa we mnie

Co do nawracania z zatwardziałości, to ja jestem tym przypadkiem. 

Całożyciowa postawa, czyli do końca. Kościół katolicki bardzo często modli się za konających, mogą oni doświadczyć łaski i przyjąć ją w tych ostatnich chwilach. Św. Faustyna jest jak najbardziej zgodna z Ewangelią, zachęcam do lektury fragmentów jej "Dzienniczka", albo do rozmowy z księdzem.

Ja kończę ze słowami z Dzienniczka:

"Miłość wypędza z duszy bojaźń. Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość, a Duch Jego — jest spokój. "

I niech ten pokój Pana Jezusa będzie z Wami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wietrzne pióro
1 godzinę temu, radość trwa we mnie napisał:

Kościół wymienia rodzaje postaw, które prowadzą do tego grzechu:

"Grzeszyć licząc zuchwale na miłosierdzie Boże,

Rozpaczać albo wątpić w miłosierdzie Boże,

Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,

Zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,

Mieć zatwardziałe serce wobec zbawiennych napomnień,

Aż do śmierci odkładać pokutę i nawrócenie."

 

Ale tu nie chodzi o jeden czyn.

 

Mówię Ci jeszcze raz: Nie ma takiego grzechu, którego by Ci Pan Jezus nie odpuścił, jeśli przychodzisz do Niego w sakramencie spowiedzi, jeśli Mu wyznajesz swoje zło i żałujesz. Każdy grzech przebaczy, takie jest Jego miłosierdzie.

 

Kościół podaje bardzo inteligentne rozwinięcie ewangelicznego zapisu, jednakże ze skrupulatnym pominięciem tego, co z zapisu owego wynika wprost, czyli dosłowne bluźnierstwo, (mający swoje miejsce w czasie jednostkowy akt wyrażenia swojego wrogiego zdania wobec Ducha Świętego). Intencją takiego pomijania jest chyba to, że Kościół nie chce sobie pozwolić na utratę nadziei swoich wiernych - ktoś, kto raz zgrzeszyłby przeciw Duchowi Św., nie miałby już czego szukać w Kościele. A to mogłoby oznaczać odpływ wiernych. 
Dlaczegóżby jednak "powiedzenie słowa przeciw Duchowi Św." miało oznaczać wyłącznie całościową postawę życiową bez nawrócenia, a "powiedzenie słowa przeciw Jezusowi" miałoby być tylko jednostkowym czynem łatwym do wybaczenia, a nie również w tym przypadku całościową postawą życiową wobec Jezusa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
W dniu 20.02.2019 o 17:48, radość trwa we mnie napisał:

"Grzeszyć licząc zuchwale na miłosierdzie Boże,

Rozpaczać albo wątpić w miłosierdzie Boże,

Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,

Zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,

Mieć zatwardziałe serce wobec zbawiennych napomnień,

Aż do śmierci odkładać pokutę i nawrócenie."

 

 

Pierwszy wers tej interpretacji jest kontrowersyjny w kontekście Twojej wypowiedzi zapewniającej o miłosierdziu Boga i przebaczeniu wszystkich grzechów. Czyż nie jest to zuchwała postawa, biorąc pod uwagę to, że jesteś chyba osobą grzeszną? Jeśli grzesznik przekonuje innych grzeszników, że Bóg wszystko przebaczy, to jest w tym zapewne podziw dla Boga, ale i zuchwałość, zwłaszcza w sytuacji niedopuszczania do siebie ewentualności takiej, że coś jednak przebaczone nie będzie.
Z kolei drugi wers w części mówiącej o wątpieniu w miłosierdzie, przeciwstawia się pierwszemu, jakby więc te dwa zdania dążyły do wzajemnego wyzerowania. Zostaje jeszcze ta rozpacz z wersu drugiego. Bo przecież jak nauczał Jezus w kazaniu na górze, "błogosławieni, którzy płaczą, bowiem oni śmiać się będą, zostaną pocieszeni".
Wers trzeci to tez pułapka, bo prawdy chrześcijańskie też ewoluują. Na przykład dzisiaj chrześcijanin uznaje życie człowieka od momentu poczęcia. Doktor Kościoła, Tomasz z Akwinu w swoim czasie przekonywał, że dusza wstępuje do ciała tworząc człowieka dopiero po kilku tygodniach od zapłodnienia. A przecież uznaną prawdą chrześcijańską jest ta, że człowiek to istota posiadająca ciało i duszę. Przed wstąpieniem duszy do ciała jeszcze człowieka nie ma. A ile jest takich prawd chrześcijańskich, z którymi musimy się zmierzyć na swojej drodze? Na przykład wg papieża Franciszka przyjęcie uchodźców to nasz obowiązek wynikający z miłości bliźniego i Ewangelii. Dla wielu chrześcijan to tylko prywatna opinia Franciszka.
Czwarty wers wygląda na neutralny, z tym że jednak to jest karkołomna interpretacja - przejście od bluźnierstwa wobec Ducha Świętego do żalu z tego powodu, że inny człowiek dostąpił łaski Bożej "a ja nie". W tej zazdrości jest przecież pragnienie dostąpienia tej łaski a nie pragnienie, by bliźni ją stracił. Pragnienie łaski Bożej jest uznaniem jej za coś cennego, dobrego.
Dwa ostatnie wersy tej kościelnej interpretacji napisane zostały chyba przez osobę, która zapomniała, że wiara jest łaską. Nie zależy od widzimisię człowieka. To Bóg  udziela łaski wiary, to Bóg utwardza serca, to Bóg nawraca, jeśli chce. Zostaje więc tylko to odkładanie pokuty, jeśli już mamy łaskę wiary.

Dodajmy do tego kwestię ludzkiego przebaczenia, o czym trafnie wspomniała Radunia. Jeśli człowiek nie przebaczy człowiekowi, to i Bóg człowiekowi nieprzebaczającemu nie przebaczy. Jeśli ktoś uważa, że istnieją takie winy człowieka wobec człowieka, których człowiek nie jest w stanie przebaczyć ("przebaczył mi zło z ludzkiej perspektywy niewybaczalne"), to powinien drżeć o to, by nikt wobec niego niewybaczalnego zła nie uczynił.

@radość trwa we mnie    Nie piszę tego w celu akademickiego podważania Twoich słów i walki na argumenty, ale by pokazać, że coś, co wygląda na załatwione, zaklepane, pewne, wcale jeszcze nie jest naszym udziałem.

Edytowano przez Tako rzeczka Brahmaputra
dopisek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
eloi

 

 

 

Nie wiem skąd się u was wzięły takie różnice, skoro w ewangelii jest wyraźnie napisane:" Kto powie przeciw Duchowi Świętemu... " Wyraźnie napisane: kto powie coś ...

 

Ten grzech dotyczy osób które udzielają innym lub sobie, złych rad życiowych przeciw wierze ewangelicznej.

Obecnie może dotyczyć też osób, które piszą przeciw wierze z ewangelii.

Grzech ciężki jest wtedy gdy jest świadomy, nieświadomie popełniony nie ma takiego wymiaru niszczącego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olus
Napisano (edytowany)

W katechizmie napisano:

Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu

KKK 1864 "Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczine ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie będą odpuszczone" (Mt 12,31) (Por. Mt 12, 31; Łk 12,10). Miłosierdzie Boże nie zna granic, lecz ten, kto świadomie odrzuca przyjęcie ze skruchą 2091 miłosierdzia Bożego, odrzuca przebaczenie swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego (Por. Jan Paweł II, enc. Dominum et Vivificantem, 46). Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby. http://www.teologia.pl/m_k/kkk1b03.htm

 

W wypowiedzi Jezusa nie ma słowa : może,

ale i tak już lepiej niż kiedyś.

 

 

Edytowano przez Olus

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
radość trwa we mnie

Fragment artykułu "Miłosierdzie Boże- ratunek dla człowieka"
( autor-ks. Jan Koclęga)

"Bóg w swoim niezgłębionym miłosierdziu nie zostawia nas samych. Pragnie zjednoczyć wszystkich ludzi ze sobą i obdarzyć szczęściem przebywania w swojej obecności. Nie nosi urazy, nie pamięta złego — przebacza. Upodobał sobie
w przebaczaniu. Miłosierdzie odnosi tryumf nad grzechem 
i słabością człowieka. Człowiek dostaje więc siłę, by powstawać i nawracać się. Przez Boże Miłosierdzie może on zaczynać od nowa, codziennie, nieustannie.

Bóg bogaty w miłosierdzie pragnie, by człowiek nie tylko został zbawiony, ale by za sprawą najwyższej miłości osiągnął najpełniejsze podobieństwo do Boga i cieszył się tym przez całą wieczność. Dlatego też miłosierny Pan bez przerwy pomaga nam czynić dobrze, nie odstępuje od człowieka, umacnia go swoją łaską i pobudza do czynienia dzieł miłosierdzia. Przejawem Jego miłosierdzia jest to, że ciągle udziela nam siebie i nie zniechęca się naszym egoizmem, słabością i miernotą. Człowiek staje się istotną częścią dzieła Bożego Miłosierdzia, uczestniczy w nim i ma w nim swój udział. Rozpoczyna się swoista współpraca w miłości między wielkim i niepojętym Bogiem a słabym człowiekiem. Rękami człowieka Bóg kontynuuje objawienie światu swojego miłosierdzia. Skuteczność i owocność tego działania zależą od postawy zaufania. Im człowiek mocniej zaufa, bardziej zjednoczy się z Bogiem, ukocha Go do końca, tym skuteczniej będzie przelewał Jego miłosierdzie na innych ludzi.

Sposób tego działania podaje Jezus w "Dzienniczku" św. Faustyny: 
" Z łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fenix
Dnia 20.02.2019 o 18:16, Wania napisał:

A ja mówię, że jest, bo tak jest napisane w Biblii i podane jako słowa Jezusa.

grzechem tym jest świadoma apostazja. Jednak jeszcze większym jest apostazja kogoś kto odszedł w zaświaty. Okazuje się że część osób po ziemskim życiu, widząc w zaświatach  jasno oświetloną bramę nieba, też potrafi dokonać apostazji odwracają się i odchodzą szukając innego szczęścia.

Jak to się kończy i gdzie w końcu sami trafiają to chyba wiecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
Dnia 17.02.2019 o 09:59, radość trwa we mnie napisał:

c

 

Poza tym, bardzo polecam też modlitwę do św Rity (" w sprawach trudnych i beznadziejnych"). Pomogła komuś mi bliskiemu w chorobie nowotworowej. 

.

Jedynym pośrednikiem między Bogiem, a ludźmi jest Jezus

Dnia 20.07.2019 o 07:15, fenix napisał:

grzechem tym jest świadoma apostazja. Jednak jeszcze większym jest apostazja kogoś kto odszedł w zaświaty. Okazuje się że część osób po ziemskim życiu, widząc w zaświatach  jasno oświetloną bramę nieba, też potrafi dokonać apostazji odwracają się i odchodzą szukając innego szczęścia.

Jak to się kończy i gdzie w końcu sami trafiają to chyba wiecie.

Cóż, po śmierci umieramy i nie żyjemy. Tak jest zapisane P.Św.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 731
    • Postów
      263 476
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      980
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Erazma
    Najnowszy użytkownik
    Erazma
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Astafakasta
      chemia medyczna to jest takie gówno, że wolałbym być skazany na branie narkotyków i krótsze życie przez to
    • Astafakasta
      Każdy w Internecie brzmi jak wyrocznia. Łatwo takiemu człowiekowi uwierzyć, gdy się szuka prawdy. Najchętniej bym ich jednak spalił w jednym kontenerze na małym ogniu. Nie ma tutaj miejsca na: może, chyba, raczej. Mówią tylko: tak jest, bo ja tak twierdzę. A człowiek się męczy latami przez te ich stwierdzenia. Dobrze, że nie mam już nic wspólnego z takimi i ich ludźmi. 
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • LadyTiger
      Ano właśnie, tak to jest z tymi emocjami, ale nie możesz im wejść na głowę, mając taki potencjał w Twojej sytuacji (widziałam Twoje ryciny).  Jestem niewiele młodsza od Ciebie, nie rób z nas emerytów, którym życie przeleciało przed oczami Polecam też z autopsji na social mediach szukać konkretnych informacji, a nie obserwować cudzych profili i się porównywać - to normalne, że ludzie tam koloryzują i pokazują tylko to, co najlepsze.  
    • Astafakasta
      Właśnie robię kurs grafika komputerowego, w niedzielę ma się zacząć i trwać 10 miesięcy, potem jak by wyszło to planuję studia w tym kierunku, gdyby się udało utrzymać w pracy. Dziś jestem na etapie rzucania palenia. Ćwiczę sporo hantlami, to nawet lubię. Uczę się angielskiego. Rysuję prawie co dzień martwe natury. Czytam też co nieco o sztuce. Ale w tym wszystkim jest taki haczyk, bo uważam, że moje dzialania w obrębie grafiki, rysunku czy czytania o sztuce są wymuszone. Boję się że to będzie mnie męczyło w pracy.
    • LadyTiger
      Nie musisz jej pomagać. Ja bym na Twoim miejscu (choć wiesz, nie potrafię się postawić w Twojej sytuacji, ale ja też swoje przeżyłam) nagrywała po kryjomu wszystko.  Moim zdaniem powinieneś zrobić to, co możesz zrobić i co postawi Cię choć trochę w innej pozycji,  czyli zacząć zarabiać.   
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Astafakasta
      Sami pojechali na wakacje, a dla mnie samotność. W chuju mam takich ludzi. Mam nadzieję, że im się też krzywda stanie i umrą z wielkim zawodem życiowym, że to już. 
    • Astafakasta
      Dopóki nie dotknie to zwykłego człowieka ludzie będą olewać te eksperymenty na ludziach robione przez uczciwych lekarzy, powiedzą: to patologia, należało mu się. 
    • Nomada
      No i już za chwilę lato ;  )   Arbuz świetnie nawadnia więc na letnie upały idealny     Arbuz to jeden z najbardziej soczystych i odświeżających owoców, szczególnie popularny w okresie letnim. Jego lekka, słodka konsystencja i wysoka zawartość wody sprawiają, że jest idealnym wyborem na ciepłe dni. Jednak poza swoim orzeźwiającym smakiem, arbuz kryje w sobie bogactwo wartości odżywczych oraz korzyści zdrowotnych. Warto przyjrzeć się, jakie dokładnie składniki odżywcze oferuje ten owoc oraz w jaki sposób może wpłynąć na zdrowie i samopoczucie. Poniższy artykuł omówi zarówno właściwości arbuza, jak i jego pozytywny wpływ na zdrowie. Arbuz - owoc czy warzywo? Poznaj klasyfikację tego soczystego smakołyka Botanicznie rzecz biorąc, arbuz jest owocem, jednak jego pochodzenie i sposób uprawy często sprawiają, że bywa mylony z warzywami. Należy on do rodziny dyniowatych (Cucurbitaceae), do której należą również ogórki, dynie czy melony. Z punktu widzenia kuchni, arbuz jest zazwyczaj spożywany jako owoc, ze względu na swoją słodycz i soczystość. Arbuz to jagoda – roślina, której owoc ma mięsiste wnętrze oraz zewnętrzną, twardą skórkę, co dodatkowo może sugerować jego warzywny charakter. Niemniej jednak, ze względu na swoje właściwości i sposób konsumpcji, w codziennym użyciu arbuz klasyfikowany jest jako owoc. Wartości odżywcze arbuza: Odkryj, jakie składniki odżywcze zawiera Arbuz jest owocem niskokalorycznym, ponieważ aż 90% jego masy stanowi woda. To sprawia, że jest doskonałym wyborem dla osób, które dbają o kaloryczność swojej diety, ale nie chcą rezygnować z orzeźwiających i smacznych owoców. W 100 gramach arbuza znajduje się zaledwie 30 kcal. Pomimo niskiej kaloryczności, arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Arbuz zawiera m.in.: Witaminę C, która jest silnym antyoksydantem i wspiera układ odpornościowy; Witaminę A w postaci beta-karotenu, który wpływa na zdrowie oczu i wspomaga procesy regeneracyjne skóry; Witaminę B6, która bierze udział w metabolizmie aminokwasów i wspiera układ nerwowy; Likopen, który jest związkiem o silnym działaniu antyoksydacyjnym, znanym z ochrony przed wolnymi rodnikami oraz wspierającym zdrowie serca. Arbuz dostarcza również niewielkich ilości magnezu, potasu i miedzi, które pomagają w regulacji ciśnienia krwi, wspierają funkcje mięśniowe oraz przyczyniają się do ogólnej równowagi elektrolitowej organizmu. Arbuz - właściwości zdrowotne i korzyści dla organizmu Arbuz posiada szereg właściwości zdrowotnych, które czynią go wartościowym dodatkiem do codziennej diety. Przede wszystkim jego wysoka zawartość wody sprawia, że jest doskonałym środkiem nawadniającym. Spożywanie arbuza może wspomóc utrzymanie odpowiedniego poziomu płynów w organizmie, co jest ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu krążenia oraz procesów metabolicznych. Arbuz zawiera likopen, który jest silnym antyoksydantem i ma udowodnione działanie ochronne przed stresem oksydacyjnym. Związek ten odgrywa ważną rolę w ochronie komórek przed uszkodzeniami, zmniejszając ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych oraz niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty. Spożywanie arbuza może również wspomagać zdrowie skóry – wysoka zawartość beta-karotenu oraz witaminy C sprzyja regeneracji komórek skóry, poprawiając jej elastyczność i kondycję. Czy arbuz jest zdrowy? Poznaj jego pozytywny wpływ na zdrowie Arbuz jest owocem, który można uznać za niezwykle zdrowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego właściwości nawadniające oraz niską kaloryczność. Jego regularne spożywanie może wspomóc utrzymanie zdrowia serca, dzięki obecności potasu, który reguluje ciśnienie krwi, oraz likopenu, który chroni naczynia krwionośne przed uszkodzeniami. Dodatkowo, arbuz może wspomagać trawienie dzięki zawartości błonnika pokarmowego, choć w stosunkowo małych ilościach. Jest to owoc, który może stanowić część diety odchudzającej, ponieważ daje uczucie sytości bez nadmiernego obciążania kalorycznego. Witaminy w arbuzie - znajdź naturalne wsparcie dla zdrowia w tym owocu Arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają różnorodne funkcje organizmu. Najważniejsze z nich to: Witamina C – pełni funkcję silnego antyoksydantu, wspomaga gojenie ran oraz wzmacnia układ odpornościowy. Witamina A – wspiera zdrowie oczu, wspomaga regenerację skóry i korzystnie wpływa na układ odpornościowy. Witamina B6 – uczestniczy w metabolizmie białek, wpływa na zdrowie układu nerwowego i pomaga regulować poziom glukozy we krwi.
    • Nomada
      Bolało mnie kolano ale kiedy okazało się, że ugotowałam moje ulubione buty to zapomniałam o kolanie😴
    • Nomada
      A to by się zgadzało, kawał cholery ze mnie ;  )
    • KapitanJackSparrow
      Uwielbiam tej, zawsze gdy jestem w Kalabrii zamawiam sobie podwójną porcję 😎
    • Astafakasta
      Jeśli ktoś pracuje w służbie zdrowia to ja nie uznaję, że to jest normalny człowiek i nie wpuszczę do siebie, będę izolowal. Odcinam się od tego typu ludzi za krzywdę, której na mnie dokonali. Jedynie sprzataczkom wybaczam. Reszta personelu to takie same dranstwo jak ci wszyscy wszystkowiedzacy lekarze i nie ma znaczenia, czy pracują w osrodkach zdrowia mniejszych czy wiekszych. Na internistke też mam wywalone. Nigdy nikomu krzywdy nie zrobilem gdy nie bylem pod wpływem leków. Zawsze bylem spokojnym, izolujacym się kolesiem jakich wielu. Autorytet lekarski to jest coś nie do podważenia. 
    • Astafakasta
      Dzięki.  Kłóciłem się z nimi, bo nie chciałem brać dodatkowej chemii, która mnie tylko gorzej otumaniala, a już i tak byłem zblazowany bardzo mocno po 9 letnim okresie brania narkotyków, z czego sam wyszedłem. Po lekach czułem się tak jakby mnie ktoś mocno kopał w głowę. Po każdej kłótni lądowałem bez mojej zgody w szpitalu psychiatrycznym i tak znowu szpryca na wejście z haloperidolu, bo "pacjent agresywny" według zeznań mojej matki i tylko jej się sluchali, mnie nikt o nic nie pytal. Miano mnie po prostu spacyfikować. Tych wizyt kuracji w izolacji okolo trzymiesiecznej na raz mam ponad 20 w ciagu tych 20 lat. Czuję się przemęczony postawą społeczeństwa wobec mnie. Zupełnie nie ufam już ludziom. Nienawidzę matki, a jeszcze muszę jej pomagać. Ludzie się tylko izoluja ode mnie na samą wzmiankę, że jestem na rencie. I bądź tu normalny. 
    • LadyTiger
      To, że mają wywalone na Twój punkt widzenia mnie nie dziwi - też mam toksyczną rodzinę Maja wywalone, że u nich siedzisz, nic nie robisz, odpier.... Ci coraz mocniej i to się nie zamierza skończyć? W to mi trudniej uwierzyć To tak jak piszę: prawnicy, alternatywni lekarze, specjalista od takich spraw na facebooku? Nie wiem. Dobrze, że o tym piszesz i  mówisz, może załóż vloga? Podcast? żeby o tym mówić światu? Nie mam pojęcia, czy to forum to akurat adekwatne miejsce, ale kto wie. 🤨
    • Astafakasta
      Wierzą, kazd6ma wywalone na to jaka jest prawda. Jestem już zmęczony rozgryzaniem tego tematu. Każdy z rodziny i nie tylko ma na mnie wywalone. Koniec tematu. Piekło się komuś należy. 
    • LadyTiger
      To ja nie wiem - albo Ci gorzej od tych leków, bo są źle dobrane; albo coś Ci jest, ale siedzą w domu sobie z tym nie poradzisz, więc to jest zła decyzja sądu,  albo nic Ci nie dolega, więc jesteś ofiarą systemu i trzeba szukać u prawników. Jaka może być jeszcze inna sytuacja? Co na to wszystko Twoja rodzina, co, wszyscy mają o tym takie samo zdanie? Wszyscy wierzą tym wszystkim lekarzom itd.?    Tu masz filmik tego gościa (jak nie dla Ciebie, to może forumowicze się zaciekawią)  
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...