Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Dionizy

Znam tą nazwę,,Powsin,, ale jakoś teraz sobie nie kojarzę gdzie to jest chociaż nie ma to aż takiego znaczenia bo przecież ,,......Piękna Nasza Polska Cała....,, ale pod Śnieżką najpiękniej. Dobijają mnie te wietrzne noce. W dzień jest nawet znośnie ale gdy tylko zapada wieczór robi się jakiś przeciąg. A góry na nowo zrobiły sie bardzo białe czyli napadało świeżego śniegu. Gdyby nie ten wiatr pewnie jutro pojechałbym w góry 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Rutlawski

Bardzo możliwe też, że jest wiele Powsinów w Polsce... Często tak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
59 minut temu, Rutlawski napisał:

Bardzo możliwe też, że jest wiele Powsinów w Polsce... Często tak jest.

I prawie każdy z nas ma jakiś swój "Powsin", gdzie rozpala pierwsze w roku ognisko. Mój akurat nazywa się Przywidz, jest tam nad jeziorem taki  niewidoczny z drogi cypelek... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Z ,,poświnem" się nie spotkałam. Ale u nas na kogoś kto lubi  chodzić do innych i mało we własnym domu siedzi mówi się,, powsinoga".  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
7 minut temu, la primavera napisał:

Z ,,poświnem" się nie spotkałam. Ale u nas na kogoś kto lubi  chodzić do innych i mało we własnym domu siedzi mówi się,, powsinoga".  

Po wsi nogą czyli chodzenie dość logiczny skład. I nad też tego określenia się używa i kilku innych równolegle 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Poprzedniego posta pisałem z telefonu i wyszło tak jak wyszło. Miało być ze u nas też używa sie tego określenia i kilku innych do nazwania domokrążców a najciekawszym regionalizmem jest : Zadkowa,, Już wyjaśniam. Kiedyś była kobieta o nazwisku Zadek. To prawda szczera. Ona jak rano wychodziła ze swojego mieszkania to wracała wieczorem U sąsiadów załapała sie na śniadanie pierwsze i drugie u innych zjadła obiad a jeszcze u innych podwieczorek i kolacje. Co ciekawe to jej mąż pracował w tartaku czyli dosć ciężko i dla niego zawsze był obiad w postaci zupki w proszku w torebce i kilku kromek chleba. Tak ona wryła sie w pejzaż mojej miejscowości ze do tej pory używa sie. jej nazwiska do określenia domokrążcy uciążliwego.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Dobrze że umiesz gotować Dyziu ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
8 godzin temu, Zizi napisał:

Dobrze że umiesz gotować Dyziu ;)

No. Ale w czasie gdy garnki na kuchni pełne to na wszelki wypadek przekrecam klucz w zamku. Miłego dnia wszystkim 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Zabawna historia  o tej pani Zadkowej. Nazwisko też niczego sobie.?

Może i ja coś opowiem:

Mieliśmy kiedyś sąsiadkę po drugiej stronie drogi która lubiła nas odwiedzać. Przychodziła do mojej mamy a gdy akurat jej nie było, to siedziała że mną. Była w wieku mojej babci, starsza, słabo widziała i trzeba ją było przeprowadzić przez drogę żeby nie wpadła pod auto.  Przychodziła tak raz w tygodniu, na godzinę albo dwie. Pamiętam, że była już zmęczona życiem, gdy ktoś że wsi umierał, to żałowała, że to nie ona. Wchodząc mówiła ,, pochwalony" wychodząc zostawiała nas z Bogiem.

Ta sąsiadka miała duże gospodarstwo, wprawdzie już  jej dzieci na nim pracowały ale rządzili na nim wspólnie. Można bylo kupić tam mleko, sery, zboże, ziemniaki. I kiedyś mama posłała mnie po kukurydzę dla kur. Wzięłam wiaderko i poszlam. Pokazała mi skąd mam sobie nasypać tej kukurydzy. Nasypalam i zapytałam ile płacę. Powiedziała, że nic. Zaoponowała, że za darmo to ja nie chcę. A ona mi mówi, że to nie jest za darmo, to jest ,,za to, że sobie mogę do was przyjść posiedzieć".

Nie od razu zrozumialam tę lekcję, ale ja zapamiętałam. Zrozumiałam przy innej okazji. A bylo to wtedy, gdy pojechałam w odległe miejsce po zakupy z koleżanką. Chciała mi się odwdzięczyć, że ja zabrałam i w kolejnym sklepie chciała zapłacić za moje zakupy. Nie była to duża kwota, chyba jakieś 10 czy 20 zł. Ale ja nie chciałam i mówiłam jej, żeby dała spokój, żeby nie przesadzała itp.  A ona się upierała, że przecież ją zabrałam, że paliwo drogie ...

Nasze przegadywanie słyszała pani sprzedawczyni. W pewnym momencie wzięła pieniądze od mojej koleżanki za moje zakupy a mi powiedziała ,, proszę pani, gdy ktoś chce się odwdzięczyć, to nie wolno jego wdzięcznością wzgardzić, trzeba mu na nią pozwolić''.

Taka to była historia.

 Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam. ?

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
Godzinę temu, la primavera napisał:

Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam. ?

Absolutnie nie <ziewa> :P

A tak poważnie, dobry morał z tej historii płynie, który zakończyłaś wypowiedzią pani sprzedawczyni. Skoro ktoś chce się zrewanżować i w taki czy inny sposób czuje potrzebę okazania wdzięczności, to ja się też z tym zgadzam, że jednak nie powinno się tej osobie odbierać takiej możliwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Bardzo mądre jest to co napisałaś Primavero. Bardzo lubię coś robić dla innych bezinteresownie także dawać jakieś drobne prezenty czy upominki ale dość niechętnie przyjmuję coś od innych. Pod wpływem tego co napisałaś zrozumiałem że to jest błąd ponieważ chyba tym zniechęcam ludzi do siebie i stawiam ich w trochę krępującej sytuacji. Faktycznie trzeba pozwolić się zrewanżować czy odwzajemnić innym bo to też jest bardzo ważne dla lepszego samopoczucia i dobrych relacji.

Zimno się zrobiło za oknem a tu trzeba iść do pracowni coś porobić bo wiosna coraz bliżej. Miłego dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

No właśnie, niektórzy mają problem z braniem od innych. Wolą sami dawać. Może to jakiś rodzaj egoizmu, że pozwalając komuś się odwdzięczyć nie możemy się wtedy szczycić swoją dobroczynnością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
W dniu 18.03.2019 o 11:35, la primavera napisał:

Taka to była historia.

 Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam

Fajna historia 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Przed chwilką przeglądałem jakiś temat i w pewnej chwili doznałem olśnienia. Mamy już wiosnę Lubię tą porę roku pomimo tego że każde wyjście gdzieś między ludzi kończy sie potwornym bólem karku i szyi. A wszystko przez te dziewczyny. Wyczuły pierwsze powiewy ciepła i budzące sie hormony i już!!! Zrzuciły grube kurtki, ocieplane spodnie długie kiecki i teraz drażnią czy raczej prowokują tych biednych facetów swoimi wdziękami, krągłościami zmysłowością. No i tak sobie zwyczajnie spacerując mężczyzna pobudzany chucią musi się na rozglądać. O tej porze roku pewnie ma znaczenie jakaś stylizacja płci pięknej. Sposób ubierania sie, fryzury, makijaże, umiejętność pięknych kroków i gestów ale już nie długo ( nie wiem czy no tym wiecie ) nadejdzie lato i wtedy gdzieś na plażach nadmorskich, nad jeziorami wszelkie stylizacje przestaną mieć znaczenie bo chłopak utuczony z potężnym brzuszyskiem może nie wiem jak się stylizować i napinać tak jakby nosił arbuzy  pod pachami, może sobie wysmarować pół kilo żelu na modnie zrobioną fryzurę a i tak nie będzie Van Damem ani Szwarcenegerem. Z dziewczynami w bikini sprawa ma się bardzo podobnie ale nie będę o tym pisać bo ktoś mnie uzna za jakiegoś szowinistę A teraz ubieramy dresiki i idziemy pobiegać i zrobić kilka brzuszków by nie było na plaży siary. Milusiego dnia. Wczoraj widziałem w ogrodzie pierwsze żaby. Robiły przymiarki do takiej żabiej wiosennej zabawy gdy noszą się ,, na barana ,, ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Ano wiosna. Wreszcie. Co za piękna pora roku. Ptaki wariują, śpiewają pod oknem od czwartej rano. Budziki wiosenne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
3 godziny temu, la primavera napisał:

Ptaki wariują, śpiewają pod oknem od czwartej rano. Budziki wiosenne.

No właśnie. Ja się pytam kto te "budziki" nastawił na tak wczesną porę?! :) 

3 godziny temu, Dionizy napisał:

A teraz ubieramy dresiki i idziemy pobiegać i zrobić kilka brzuszków by nie było na plaży siary. 

Bo te czynności jednak trzeba powtarzać systematycznie, a nie tylko gdy się lato zbliża i trzeba będzie co nie co z siebie zdjąć. Z tym, że ja brzuszek mam piwny i to bieganie czy rowerek, aż takich cudów nie robią. Ograniczyłem spożycie wspomnianego alkoholu i już jest zdecydowanie lepiej.

3 godziny temu, Zizi napisał:

Dyziu, podglądasz żabki? :P 

Ja myślę, że "żabki" to jakaś przykrywka czy też kryptonim czegoś poważniejszego :D 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
6 godzin temu, Zizi napisał:

Dyziu, podglądasz żabki? :P 

 

Tak Źabko☺ Jeśli tylko jest taka możliwość 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

No i mamy sobotę. Dziewczyny dziś takie jakieś rozanielone. Wystroiły się w kolorowe zwiewne sukienki i nucą coś prowokująco Nie można sie skupić na śniadaniu bo głowa wciąż lata to za jedną to za drugą a efekt jest taki że na jednym policzku mam masło z kanapki bo ręka nie nadążyła za goniącą oczami Radunię głową. Nie wspomnę już o po kłutej  widelcem brodzie i keczupie na koszuli. No a przecież tych pięknych kobiet jest tu sporo. Coś ostatnio nie widuję Aniołka. Pewnie gdzieś sie zapodziała na chwilę. Każdy z nas ma takie momenty ze się gdzieś chce zapodziać Zniknąć na chwilkę Pomilczeć. Dobrze gdy potem Ci bliscy wracają do nas. Ciekawe czy Wy macie też takie sny albo nocne wizje które wracają do Was pomimo upływu lat i czasem są jak klatki tego samego filmu tak jakby zaciete w jednym miejscu na kilku kadrach a czasem ten film powoli idzie do przodu pokazując coraz to nowe aspekty, sceny. Ja tak mam. Od kilku a może od kilkunastu lat co jakiś czas mam jeden sen. Znajduje sie na jakimś placu w jednym z miast starożytnych na Bliskim Wschodzie. Widzę w nim dokładnie kostkowate bryły niskich domostw ale też i inne budowle Wszystkie uliczki i ten plac oprócz małych fragmentów brukowanych pokryte jest lekko czerwonawym piachem. W pewnej niezbyt wielkiej odległości ode mnie zatrzymuje sie kobieta w stroju arabskim i tak naprawdę widać jej tylko oczy. Czarne, przenikliwe, budzące na plecach ciarki. Chwilę patrzymy na siebie bez słowa potem ona wykonuje jakiś bliżej nie określony gest i powoli odchodzi. Tu kończy sie scena powtarzana tak wiele razy w moich wizjach. Tak....Ostatnio ten film pokazał następne kadry Kobieta w czerni idzie kilka kroków przede mną nie zbyt szybko ale zdecydowanie i pewnie. Nie ogląda się. Podążam za nią chcac dogonić ale to nie jest możliwe. Chcę o coś zapytać ale tego też nie da sie zrobić Wychodzimy z miasta na wąski około kilometrowy pas lekko czerwonawej pustyni W oddali widać jakąś rzekę z rosnącymi wzdłuż brzegów jakimiś roślinami, drzewami. Kobieta zatrzymuje się ale nadal nie mogę sie do niej zbliżyć bardziej niż ona tego chce.....I tu wszystko się kończy. Ciekawe czy będę znowu musiał czekać wiele miesięcy by zobaczyć  co stanie sie dalej Dziwny jestem Wiem Macie takie sny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Aniołek będzie, ale ostatnio jest zapracowany. W końcu ktoś tu musi czarować, a kto jak nie @example123? Pomijając fakt, że nie wiele ona zna tych zaklęć :D 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
44 minuty temu, BrakLoginu napisał:

Aniołek będzie, ale ostatnio jest zapracowany. W końcu ktoś tu musi czarować, a kto jak nie @example123? Pomijając fakt, że nie wiele ona zna tych zaklęć :D 

A któż  to może wiedzieć? Trzeba by z nią spędzić gdzieś pod wielkim dębem kilka nocy przy pełni i nowiu księżyca i wtedy byłoby coś więcej wiadomo a tak? Tylko domysły. Tylko domysły panie dzieju 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Dionizy, Ty to masz sen. Może się naczytałeś o arabskich tajemniczych kobietach? Albo to sama Szeherezada sny ci plecie.

Ciekawe czy ktoś kogoś we śnie dogonił albo zdołał przed kimś uciec. Najbardziej męczące w snach jest właśnie uciekanie. Jak po bieżni, niby się biegnie ale  się nie posuwa do przodu.

 

W dniu 22.03.2019 o 11:31, BrakLoginu napisał:

No właśnie. Ja się pytam kto te "budziki" nastawił na tak wczesną porę?! 

 To wiosna. Trelami ptasimi Ciebie budzi, więc nie narzekaj. Chyba nie wolałabyś zegara z plastikową kukułką?

 

Cytrynek dzisiaj przeleciał mi koło nosa. Śliwki ozdobne listki wypuszczają, czereśnia już zaczyna palce kleić, szczygieł zbierał materiał na gniazdko, słońce ma młode- pełno ich na trawniku. 

Ależ to wszystko ładne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, la primavera napisał:

To wiosna. Trelami ptasimi Ciebie budzi, więc nie narzekaj. Chyba nie wolałabyś zegara z plastikową kukułką?

Mnie to nawet koguty budzą, więc nie narzekam. Niby miasto, a sąsiadka za płotem trzyma kury i alfonsów tych stadek :) 

Co do cytrynków, to mam taki kwiat wijący się do góry (nie pamiętam nazwy), ma jakiś chyba nektar, który one (i nie tylko one) szczególnie uwielbiają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
15 godzin temu, la primavera napisał:

Dionizy, Ty to masz sen. Może się naczytałeś o arabskich tajemniczych kobietach? Albo to sama Szeherezada sny ci plecie. 

Ciekawe czy ktoś kogoś we śnie dogonił albo zdołał przed kimś uciec. Najbardziej męczące w snach jest właśnie uciekanie. Jak po bieżni, niby się biegnie ale  się nie posuwa do przodu.

To nie jest taki zwykły sen On się powtarza co jakiś czas i nie traktuję go jako nocne miraże. Rak jak wspomniałem on się powtarza od wielu latw jednej formie dopiero niedawno zaczął pokazywać sie ciąg dalszy tamtej sceny. I choć nie wierzę w jakieś tam senniki i coś tam w tym stylu to ten mój ma dla mnie znaczenie którego jeszcze nie ogarniam. Miłej niedzieli. Ja za chwilę jadę połazić wśród staroci a potem zobaczę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
W dniu 23.03.2019 o 20:21, BrakLoginu napisał:


Co do cytrynków, to mam taki kwiat wijący się do góry (nie pamiętam nazwy), ma jakiś chyba nektar, który one (i nie tylko one) szczególnie uwielbiają.

Powojnik?Pewnie im dodatkowo cukrem sypiesz, żeby przylatywały. ?Motyli raj. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 750
    • Postów
      265 639
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      997
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    AndrzejWary2
    Najnowszy użytkownik
    AndrzejWary2
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Vitalinka
      Na koniec gdy głośno siorbnął szejka przez słomkę, gdy przez cały czas poruszał się cicho (zanim został agentem był żołnierzem, co ma misji, dał lokalnej dziewczynce czekoladę i jakiś chłopak ją za te czekoladę zastrzelił, gdyż broń w tym państwie była dostępna dla dzieci, a jedzenie nie i Joe miał po tym drugą traumę), ćwiczył nawet wstrzymywanie oddechu, co zostało mu z pierwszej traumy, którą zafundował mu ojciec w dzieciństwie, więc gdy siorbnal stał się na powrót niewinnym chłopcem...bo nigdy go tu wczesniej, w tym jego życiu prawdziwego nie było. Jak wskazuje tytuł.🙂 Dzięki uratowaniu dziewczynki, odkupił jakby swoje winy, które powstały oczywiście tylko w jego głowie i niosły go dalej przez życie, w którym ciągle miał myśli samobójcze (scena przy pociągu, scena gdy chciał się utopić razem ze zwłokami matki, scena w ostatnim domu gdzie patrzył na wysoką barierkę,a w ręku trzymał krawat i wyobrażenie strzelenia sobie w głowę gdy myślał,że dziewczynka odeszła,a ona poszła tylko do łazienki).  Mnie wzruszyły bardzo sceny, gdy trzymał wroga za rękę podczas jego śmierci,choć ten zabił mu matkę, to świadczyło, że był w głębi serca dobrym człowiekiem jak i to, że nie zabił chłopca, który wiedział jak do niego trafić, co niestety zrobili zabójcy jego matki, on zaś zostawił go przy życiu...naraził siebie, nie był więc bezwzględnym mordercą. Scena gdy wynoszono dziewczynkę z pokoju, gdy spojrzał na jej stopy, uruchomiła w nim wspomnienie zabitej na froncie za czekoladę dziewczynki, której w wyniku strzału drgały przedśmiertne stopy i ten obraz do niego wracał, za śmierć której bardzo się obwiniał, choć nic złego nie zrobił: dał jej tylko czekoladę...  Jednak w swojej głowie uruchomił poczucie winy: gdybym nie dał słodyczy dziewczynka by żyła. Tak działa mechanizm dziecka skrzywdzonego, obwinia się ono całe życie za winy innych, przejmuje je na siebie. Dlatego tak bardzo walczył o te druga porwaną dziewczynkę, jakby to w jego głowie miało ocalić  tę pierwszą... Na koniec gdy oboje: mała dziewczynka i dorosły mężczyzna (a raczej tylko ciało dorosłego mężczyzny, a w środku zagubiony chłopiec) nie wiedzieli oboje gdzie iść dalej... siedzieli w barze...zobaczyliśmy wtedy dwoje dzieci : dziewczynkę po traumie porwania i gwałtów oraz dorosłego człowieka,  którego nigdy tu naprawdę nie bylo ("you were never really here") bo oboje nie mieli szansy być normalnymi dziećmi, które mogły by normalnie dorosnąć...choć dla dziewczynki jest szansa,że nie zmarnuje reszty życia na miotanie się w swojej traumie i mam nadzieję,że nikt inny niż Joe nie potrafiłby jej lepiej zrozumieć i uchronić przed tym co sam przeszedł, dbając o nią, tak czule i wyrozumiałe, jak robił to o matkę, bo taką jego cierpliwość i troskę też w filmie pokazano ... Nie pozwoli jej by złe czyny innych ludzi (jak w jego przypadku ojca i tego chłopca co zabił dziewczynkę za czekoladę) zawładnęły nią i sprawiły, że będzie ona obwiniać o nie siebie, tak jak robi to każde dziecko, które spotkała krzywda że strony dorosłych (tak niestety się dzieje). Piękny film o traumie, piękne studium postaci....i nadzieja,że kolejne dziecko będzie uratowane, na tyle na ile to możliwe, mając opiekuna który jest empatyczny, który rozumie... Jestem filmem zachwycona, a i dowiedziałam się, że reżyserowała, go ta sama pani co film "Zgiń kochanie" którym też się zachwycałam. Może mam z nią po prostu podobna wrażliwość. Leon Zawodowiec był według mnie bardziej płytki w przekazie i bardziej nastawiony na efekciarstwo, być może dlatego osiągnął sukces. Ja z kolei nigdy nie byłam fanką "Leona". Ale jak się mówi są gusta i guściki i o nich podobno się nie dyskutuje, choć mogłoby się wydawać, że to własnie robimy tu😉, ale nie...myslę ,że po prostu piszemy o swoich własnych odczuciach, tak różnych, jakie może wywołać jeden i ten sam film...i to jest właśnie piękne🙂 Pozdrawiam Cię moja kochana Primavero dzięki, której zapałowi i miłości do oglądania filmów, trafiłam na moją kolejną "perelkę filmowa"🙂    
    • Nafto Chłopiec
      Pociąg powrotny opóźniony 4,5 godziny. Uśmiechajcie się brygada 😎
    • la primavera
      Każdy dzień jest dobry by go nie oglądać 🙂   Wybacz, ale wybitnie mi się nie podobał i zostanę przy swojej niechęci  do niego.To, co dla Ciebie znaczące i ważne, ja odebralam jako tani sposób na udawanie wielkiego kina. Główny bohater wymierzający sprawiedliwość - chyba kazdy inny film o tym był lepszy. I koniec czym miał być? Leonem zawodowcem? Scenariusz marny, niewiele mówi o postaciach, zatem gdy w któreś ze scen padło, że kiedyś był agentem - zapamiętałam 🙂     ,,Wędrówka na północ " Aż mi żal, że taki se. Przyroda- przepiękna, trasa długa i ciekawa, az by sie chcialo powędrować, dzwięki w filmie idealne,  bo i deszcz bębnił i wiatr  świstał, ale historii nie dostrzegłam. Czekałam na ten film, liczylam na coś w stylu ,,Osiem gór ", bo miało byc dwóch chłopaków, którzy wybrali się wspólnie  na  przejście 600kilometrowego Highlands- miesiąc w trasie, zatem i słońce i deszcz  i jakieś niespodzianki po drodze I nocne rozmowy i opisywanie widoków...takie mialam oczekiwania, tymczasem coraz bardziej to wszystko zmierzało gdzieś indziej. Lubię filmy drogi,  lubię gdy mało się dzieje, ale tego filmu nie polubiłam. Byłby lepszy jako film przyrodniczy, gdyby pokazał samą trasę i w tle głos Krystyny  Czubówny opisywał widoki, historię powstania,  możliwe trasy i co nas czeka podczas wędrówki.    Nie mam pomysłu co by tu kolejnego obejrzeć. Ale przeczytałam,,Chimerę" Małeckiego  która podobno ma być przeniesiona na ekran  i mysle, że powinien być z tego ciekawy film.  Mroczny, trudny, rozciagniety w czasie. Z  ciekawością zobaczę jak nakręcą wciąganie słonia na statek, którego Polska dostała od  Wietnamczyków w podziękowaniu za pomoc którą świadczyła załoga polskiego statku podczas wojny wietnamskiej 80 lat temu . Ciekawa historia,  mi w ogóle nie znana -o słoniu, który rzucał w marynarzy kapustą. A na imię miał Partyzant.     
    • Vitalinka
      A to dlatego zamiast reklam butów na obcasie zaczęły mi się tu wyświetlać reklamy ...DRABIN🤭Serio😄 Kocio ma jednak dwa metry🙂😉🙃
    • Vitalinka
      Dlatego chciałam konfitury, ale przemroziłam i mozna jeść na surowo, chyba najzdrowiej, a goryczka zniknęła.🙂
    • Vitalinka
      Niewiadoma🙂🌼🍂😺
    • Gregor
      Panikowanie 
    • Dżulia
      Zawsze można dodać cukru lub miodu i złagodzi smak.
    • Dżulia
      Masz rację. Jeszcze w historii Polski nie było takiej partii, która tak jak PiS podzieliła społeczeństwo.  Dlatego masz rację bo pisowcy uważają peło za zło, a peło uważa pisowców za zło
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
      No tak, w tym dynamicznym świecie...   Tak myslę, że to dobrze, bo Jesteś otwarty na naukę, wolny od dogmatów i pokorny wobec świata.
    • Dana
    • Natka
      Ingerować 
    • 4 odsłony ironii
      Dobry wieczór 🙂   Wpadam z piękną nutą😉 Mrozu wypuścił nowy album i...zero zaskoczenia. Zachwycam się i rozpływam. No uwielbiam gościa 😉    Lepsze czasy-przetestowałam wieczorną jazdą samochodem, puste oświetlone ulice i ten wokal-kocham ten klimat 😍      
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Dobranoc🎷🍁🍰🌙🍂
    • Vitalinka
      jak przytulnie🥰
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      A propos stópek🤗   💞
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Ja po dzisiejszym półmaratonie dwa paznokcie praktycznie out i olbrzymi krwiak na całego palca 😅
    • Vitalinka
      W sumie śmierdzące to też niezdrowe. Ja nie miałam nigdy problemów z postawą,  kręgosłup inaczej załatwiłam🙂
    • Vitalinka
      Nie był agentem, tylko kim innym jeszcze wcześniej i od tego się zaczęło, i nie dorabiał, tylko to była jakby "misja", choć brał kasę, ale nie robił tego tylko dla pieniędzy. Oj tam każdy flashback, miał znaczenie i można je było ułożyć w całość. Wszystko się łączy tam. Dosłownie każdy obraz jest potrzebny, każda scena. Nie ma tam nadmiaru. Wszystko jest po coś i jestem w stanie to obronić i wytłumaczyć🙂 To nie był Twój dzień na oglądanie tego filmu🙂
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...