Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

la primavera
9 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Jak było dla kogo i kobieta lubiła takie romantyczne gesty to oczywiście, że tak i to nie raz :) 

 

Ach, więc to Ty jesteś ten, który łąki ze stokrotek ograbia.

Ale nie rano, kiedy ledwo obudzona łąka kąpie się w porannej rosie, nawilża łodygi traw, wypoczęte kwiaty otwierają się i rozczesują swoje płatki. Nie w południe, gdy słońce gorącymi wyznaniami maluje piegi na skórze. Zjawiasx się z nią późnym popołudniem, gdy zachód nieba czerwienieje, gdy spracowane pszczoły wracają z łąk do ul, gdy w pobliskim lesie ptaki dają wczesnowiecxorny koncert. To jest dobra chwila, bo choć stokrotki powoli chowają swoje żółte słoneczka w białych płatkach, to zawsze chętnie dają się zerwać, wpleść we włosy, zaczepić za ucho, zaplątać się w wianku. Zawsze chętne stać się wyznaniem miłości. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dionizy
9 godzin temu, Rutlawski napisał:

Człowieniu, zazdroszczę Ci.

Mi? Bo nie wiesz jak jest przechlapane gdy spadnie poł merta śniegu za noc a rano trzeba gdzieś pilnie jechać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
W dniu 18.02.2019 o 10:03, la primavera napisał:

Ach, więc to Ty jesteś ten, który łąki ze stokrotek ograbia.

Przyznaję się bez bicia. Proszę o łagodny wymiar kary :D 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
13 godzin temu, Dionizy napisał:

Tylko zostawcie moje krokusy

 

A ty co? Że niby nie biegasz po lesie i konwalii nie zrywasz? Nosa im w dzbanuszki nie wkładasz i odurzony ich zapachem nie szeptasz im miłosnych zaklęć? Mrucząc cicho nie układasz słów w poetyckie wersy?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Nie zrywam konwalii Zbyt delikatne zbyt rozkochujące w sobie Nie. Zbyt bliski kontakt z nimi grozi utratą świadomości, a nawet życia. Tak jak to czasem bywa z miłością.A one zawierają toksyny.Wiesz ? mam u siebie w ogrodzie takie miejsce które nazywam Konwaliowy Gaj. U mnie każde miejsce jakoś sie nazywa. Konwaliowy Gaj robi się z roku na rok coraz większy i większy Niedługo trzeba będzie zmienić nazwę na np konwaliowa dżungla albo coś w tym stylu odzwierciedlającym stan faktyczny. Puki co w tym moim zakamarku białych dzwoneczków ustawiłem swoją wyobraźnią mały piękny domek. Z białymi ścianami i namalowanymi na nich kolorowymi kwiatami. Przed wejściem do domku po prawej stronie stoi maleńka ławeczka a na niej maleńki Dyzio który ucieka po kryjomu z realnego świata by spotkać się i chwilę poprzytulać sie ze swoją wróżka cudowną z północnych równin. Wiem ze pomyślisz że to są jakieś brednie i wymysły schizofrenika Może i są  ale nie zmienia to faktu że to mój świat marzeń który mnie napędza do trudów realnej codzienności wcale nie takiej łatwej dla mnie. Nie zrywam konwalii 

A wersy? one same płyną w mruczącym potoku i wiatr je niesie z pól. Rozsypują je wróble i sikorki. Wersy są wszędzie w około mnie. We mnie. Nie od święta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
9 godzin temu, Dionizy napisał:

Wiem ze pomyślisz 

Skąd wiesz co ja pomyślę, kiedy nawet ja nie wiem, co pomyślę, dopóki tego nie pomyślę.?

 

Cóż, konwalie w ogrodzie to takie małe dominatorki. Raz posadzone zostają na zawsze. Tworzą pod ziemią tajny system korzeniowy, plączą się ze sobą,  wpychają między inne rośliny, wychodzą z każdego miejsca. Lubię, te małe dzwoneczki, które poruszane wiatrem niosą swój dźwięk temu, kto chce słyszeć.

Te lesnie są bardziej pachnące, jak wszystko co z natury pochodzi. Poziomki, borówki,  maliny te z lasu to zupełnie inny aromat i smak niż te z ogrodu. Gdy byłam mała biegłyśmy z koleżanką w las z kubkiem po poziomki. Gdy udało nam się doniesc je do domu, to ucieralysmy je z cukrem i wiejską, tłustą śmietaną. Takie nasze małe ucztowanie.

U mojej babci na oknie latem stały słoiki z leśnymi malinani zasypanymi cukrem. Do słońca. Puszczały sok. Zimą miał być lekiem na przeziębienia, ale zimy jakoś nigdy nie dotrwał.

A może to wszystko tylko mi wydaje, może to sentyment i upływ lat nadaje smak i aromat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Takie słoje stały też u mnie w domu rodziców a suszone kwiaty lipy i czarnego bzu leżały w tetrowych woreczkach na takiej siatkowej półce nad piecem w dużym pokoju. Tak go nazywaliśmy. Duży Pokój. Teraz jak tam znajdę to on już nie jest taki duży. Ale to może ja za bardzo urosłem. Głupi jestem bo gdybym tak szybko i mocno nie rósł to może tamta bajka dzieciństwa ciągle by trwała.  Ale wtedy do mnie nie docierało że to wszystko zniknie minie pryśnie w niebyt. Teraz gdy jest jakaś uroczystość rodzinna i wszyscy moi zbiorą w moim Dużym Pokoju Śmiech, żarty, dokazywanie Tym razem to oni nie wiedzą że to wszystko minie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

A co się dzieje z @Zizi? Jakoś nam zamarła na forum, chyba nawet się rzadko pojawia i mało udziela?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
56 minut temu, BrakLoginu napisał:

A co się dzieje z @Zizi? Jakoś nam zamarła na forum, chyba nawet się rzadko pojawia i mało udziela?

No mało. Pewnie ma ważne powody. Wiosna idzie a to okres wytężonej pracy na wsiach. Takie życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
W dniu 21.02.2019 o 14:22, Dionizy napisał:

No mało. Pewnie ma ważne powody. Wiosna idzie a to okres wytężonej pracy na wsiach. Takie życie.

Byczy się :D

Jaka praca Dyziu, mróz na zewnątrz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Helena

Dobrego humoru w niedzielę wszystkim życzę!?b4pyr3u8ogci.jpg

Dzisiaj Dzień Niespodziewanego Całusa, czyli skradzionego, można więc skorzystać, przy okazji z tego, lecz trzeba uważać, całując po liczkach, żeby nie zarobić, klapsa po policzkach. Dobrze trzeba wybrać, kogo pocałować, bo taka przyjemność, może nas kosztować. W najlepszym przypadku, nosem złamania, w najgorszym zarzutem molestowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
21 godzin temu, Rutlawski napisał:

Pobycz się u nas.

Dobrze, postram się.

Komputer ciagle zajety najważniejszymi sprawami...

;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
Godzinę temu, Rutlawski napisał:

A jakie to sprawy?

Niecierpiące zwłoki ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
6 godzin temu, Rutlawski napisał:

Ty coś tu ukrywasz

Nic @Zizi przed nami nie ukrywa, jedynie zwłoki, ale dziwi mnie jej pełne zaufanie. Chyba nas traktuje jako swoich powierników, bo ja akurat jakbym kogoś kilim, to bym tego nie obwieszczał całemu forum :P
 

14 godzin temu, Zizi napisał:

Niecierpiące zwłoki ;)

Jak to pięknie ujęłaś, bo przecież zwłoki już nie mogą cierpieć :D 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Może cierpiały zanim Zizi z nimi skończyła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Ale teorie spiskowe tworzycie :D  Tak beztrosko klepnełam o zwłoce i masz babo placek....sprawa się rypła.

Wiecie? Ja to bym muchy nie skrzywdziła  ;) a tu takie coś...   :D

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Ja jednak myślę, że ukrywasz jakąś grubą aferę...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
15 godzin temu, Zizi napisał:

Ale teorie spiskowe tworzycie :D  Tak beztrosko klepnełam o zwłoce i masz babo placek....sprawa się rypła.

Ja od wczoraj próbuję skontaktować się z Antonio Maciarem, bo kto jeśli nie on rozwiąże zagadkę tych zwłok?! :P 

 

Chyba jednak idzie wiosna, bo trochę ludzi z chałupy wywiało, niby są, a jednak jakby ich było mniej tutaj.
Nie ma kto dorzucać do kominka, kto sprzątać, robić nalewki itp. Panie nie pieką, nie gotują. Ogólne jakieś rozprężenie w towarzystwie :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Ja to przeczuwałem Od jakiegoś czasu Zizi zrobiła sie taka milcząca,tajemnicze. Często zapatrzona w okno a raczej w ten las co jest za nim szeptała coś bezgłośnie..... Teraz tak zastanawiam sie czy to właśnie są tam pod lasem te zwłoki co nie cierpią. Może?  Jutro pójdę to sprawdzić. Pytanie jednak pozostaje. Kto to był i dlaczego. Teraz tak sobie pomyślałem ze każdy ma takiego osobnika którego chętnie by uśmiercił. Na którego widok ręce nerwowo poszukują karabinu lub chociaż jakiegoś granatu. W określonych warunkach trzeba by zastosować wyrzutnie rakiet typu ziemia ziemia. No ale czy Zizi miała kogos takiego? Nie wiem. Ona jest taka łagodna i wyrozumiała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Niestety zwykle to właśnie te łagodne i wyrozumiałe ludzie czynią najgorsze zbrodnie. Albo łagodność to fasada albo po prostu pękają psychicznie.

Teraz pytanie, czy to my zapoczatkowalismy psychiczny upadek Zizi?

 

@Dionizy, pójdę ja z Tobą do tego lasu, weźmiemy po szpadlu bo w stronę chatki niezbyt miły zapaszek dolatuje z tamtej strony.

Edytowano przez Rutlawski

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 898
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nafto Chłopiec
      https://zapodaj.net/plik-qkemdTo6el Najnowszy stan kolekcji 😎
    • Nomada
      Widziałam 😉
    • Nomada
      Również polecam, świetnie przedstawione chłodne fakty na temat ustroju politycznego, bez ubarwień i sztucznego dramatyzmu. No i pani ''doktór'', Joanna Kulig p o prostu wymiata ; ) Ten serial wywarł na mnie durze wrażenie i obudził wspomnienia.  Głogów lato 80, wakacje u kuzynki, dziś jawi się jak mara senna, ale wystrzały z karabinów i eksplozje granatów były prawdziwe. ''Ołowiane dzieci'' będę polecała szczególnie tym, którzy narzekają na obecny ustrój. ;  )  
    • Nomada
      Tak bywa ; ) Nie jestem lepsza w domysłach😁
    • ursusz
      Cześć. Ostatnio zgadałem się z jednym znajomym i ten stwierdził,że feromony to jeden z najczęściej stosowanych sposobów manipulacji. Że bardzo często różne osoby używają zapachu po to tylko aby lepiej nastawić w stosunku do siebie innych. Czy ktoś z Was używał kiedyś czegoś takiego? Jak wrażenia?
    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...