Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Wesoły
BrakLoginu
1 minutę temu, Radunia napisał:

na mnie nie licz, ja znalazłam okruszek szarlotki

Amatorka słodkości :)
Za "mały" antałek masz...
szarlotka-krolewska-1_LIV5412-600x400.jp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Radunia
2 minuty temu, BrakLoginu napisał:

Amatorka słodkości :)
Za "mały" antałek masz...
szarlotka-krolewska-1_LIV5412-600x400.jp

uwielbiam porozumienia bez słów :D

220700.jpg

Beczki.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
1 minutę temu, Radunia napisał:

uwielbiam porozumienia bez słów :D

ale ciiii, bo nas wezmą za jakąś parę lub ludzi mających jakiś romans na forum :D
Fajnie, że jesteś. Nie było komu wysyłać tych słodkości. Wszyscy tutaj tylko lecą do alko :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Radunia
26 minut temu, BrakLoginu napisał:

ale ciiii, bo nas wezmą za jakąś parę lub ludzi mających jakiś romans na forum :D
Fajnie, że jesteś. Nie było komu wysyłać tych słodkości. Wszyscy tutaj tylko lecą do alko :P

:D  w sumie to cieszę się, że nie mam zbyt dużej konkurencji jeśli chodzi o słodkości :D Romans :P antałek nie idzie w parze z szarlotką :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
9 godzin temu, BrakLoginu napisał:

ale ciiii, bo nas wezmą za jakąś parę lub ludzi mających jakiś romans na forum :D
Fajnie, że jesteś. Nie było komu wysyłać tych słodkości. Wszyscy tutaj tylko lecą do alko :P

Wazeliniarz. ?????

Przed chwilą spełniłem swoje nocne majaki a mianowicie śniły mi sie dzisiaj naleśniki  z serem. Tak wiem że to takie banalne bo prawie wszystkim co noc śnią sie naleśniki z serem tylko że tym razem zrobiłem je trochę inaczej. Dosypałem trochę sody oczyszczonej i zamiast miksera użyłem blendera tylko zamiast zwykłych noży do rozdrabniania założyłem taką trzepaczkę do ubijania piany. Dosypałem też trochę wanilii i odrobinę cukru i szczyptę soli dla przełamania słodyczy. Mocno ubite ciasto zwyczajnie na patelnię. Ja używam kwadratowej bo same naleśniki są lepsze do zwijania i jednakowe na całej długości. Pięknie sie usmażyły lekko rosnąc na patelni od sody. Troszkę grubsze, mięsiste.  Teraz ser. Uzyłem serka wiejskiego który ma w sobie takie jakby bryłki w otoczce serwatki. Dodałem do tego taką dobrą łyżkę serka homogenizowanego. Teraz na tarce jarzynowej starłem twarde lekko kwaskowe jabłko oczywiście wcześniej obrane. Trochę cukry ale nie za dużo wymieszałem i już można robić ruloniki. W czasie przygotowywania tychże pychotek ciągle czułem na sobie coś co ja nazywam ,, wielowzrokiem,, Krótko mówiąc kilka par oczu wpatrywało sie we mnie a jednocześnie co chwilę było słychać  głośne mlaskanie i przełykanie śliny. Wiedziałem co to znaczy i zaczynałem sie przygotowywać do wkrótce zrealizowanego scenariusza rodem z Hitchcocka. Na wstępie zaskoczony zostałem przez dziewczyny Tzn Zizi, Radunię i Aliadę. To właśnie Aliada podeszła do mnie od tyłu zasłaniając oczy dłońmi

-Zgadnij Dyziu kto to?

Czysta ściema bo jak mógłbym nie rozpoznać tego zmysłowego zapachu skóry z czymkolwiek pomylić delikatny dotyk. mimo to pomyślałem że przyjmę tą grę.

-Nie wiem. Może to......emerytowany górnik w ciązy?

-zapanowała pozorna cisza bo można było usłyszeć stąpające stopki Zizi i Raduni po podłodze następnie uciekające do pokoju Aliady.

-Jesteś wstrętny Dionizy!

Zasyczała dziewczyna po chwili dodając

-A tyle razy mówiłeś mi ze jestem piękna,urocza, delikatna, Że uwielbiasz na mnie patrzeć, dotykać, że poznałbyś mnie na końcu świata w środku ciemnej nocy a tu bum!!!! Emerytowany górnik w ciąży.

Po potężnym razie w moje plecy odwróciła sie szybko i pobiegła chyba popłakując do swojej siedziby. Zrobiło mi się trochę głupio i przykro z powodu tego swojego kiepskiego żartu. Pomyślałem że ją przeproszę. Oczywiście zauważyłem że jeden z półmisków z naleśnikami zniknął no ale taka jest cena zamieszkania pod jednym dachem. Oczywiście na moje pukanie do drzwi odpowiadała cisza. Trudno. Powiedziałem tylko standardowe przepraszam i wróciłem do głównej izby w której był nasz aneks kuchenny.Na stole z dwóch pozostałych półmisków już jeden był pusty. Wkurzyłem się. Nie. Nie chodziło mi o te naleśniki tylko o te ślady błotne na podłodze. Te wielkie buciory z traperskim bieżnikiem to oczywiście Bili ale te małe tak jakby sportowe? Irka? Nie. Więc? hmmm no tak to adidaski Layne. A to łotrzyk. Poszedłem do ganku po mopa by trochę to ogarnąć. Nabrałem do wiadra ciepłej wody w pralni i wróciłem do izby. Koło okna nie daleko kominka stały dwie kobiety. To Primcia i Helena Wydawało się ze o czymś tajemniczym rozmawiają za kapeluszami zasłaniającymi ich twarze. A niech sobie pogadają.  Zacząłem swój taniec z mopem Koło stołu dopadło mnie przerażenie ale i radość. Na ostatnim półmisku centralnie leżał naleśnik z serem i tartym jabłuszkiem. Dla mnie. Jednak pomyśleli o mnie. Dobrze mi jest tutaj. Z nimi. Pod wspólnym dachem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
2 godziny temu, Dionizy napisał:

Po potężnym razie w moje plecy odwróciła sie

To nie ja (gdzieżbym), to ten górnik. I to on zjadł najwięcej naleśników.

Reszta to najprawdziwsza prawda, a naleśniki były boskie. Może niech Ci się teraz faworki przyśnią?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Helena

@DionizyFaktycznie naleśniczki pycha..iw1qy5oikq5u.gif

a o czym mogą rozmawiać panie w kapeluszach? zapewne tylko o nowych kapelusikach na wiosnę.

9d5u13py7kxh.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Dzień dobry. Jakoś tak nie zaglądałam do Was cały tydzień, ale czuje się tak jakby to było dłużej. Zycie i codzienność jednak nie zawsze pozawala na forum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Faworki powiadasz? Hmmm to chyba jeszcze nie pora na faworki ale jeśli chcesz?

Rutlawski. Nie przepraszaj tylko teraz nadrabiaj wszystko. Pisz pisz pisz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Dyziu, już dawno po naleśnikach. Co dzisiaj szykujesz pysznego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
W dniu 2.02.2019 o 11:01, Dionizy napisał:

Wazeliniarz. ?????

Od razu wazeliniarz :P Ktoś musi dbać o nasze panie :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
9 godzin temu, Zizi napisał:

Dyziu, już dawno po naleśnikach. Co dzisiaj szykujesz pysznego?

A na co masz ochotę? Może dziś coś takiego banalnego. Musiałem wykopać tunel by jakoś wyjechać samochodem z garażu a musiałem i tak pojechać do apteki no i do jakiegoś marketu po jakieś owoce. W sumie dobrze mamy teraz z tymi owocami Pamiętam jak w dzieciństwie o tej porze roku wygrzebywaliśmy z siana na stryszku jeszcze nasze jabłka które mimo wszystko się trochę psuły i prawie zawsze były takie podwiędnięte. A teraz? W sklepie jabłuszka z polskich hodowli prawie jak świeżo rwane no i zawsze kilka gatunków do wyboru. Kupiłem też kilka dyni piżmowych. Były takie zgrabne niezbyt duże o pięknym gruszkowatym kształcie. Oczywiście zaraz po moim powrocie do domu dopadła sie do mojego koszyka Słoneczna. Porozsypywała po stole owoce i wszystko na raz musiała spróbować Jabłko przegryzała pomidorem potem kęs z gruszki by zakończyć wszystko dość dwuznacznym pląsem z marchewkami. Początkowo miałem jej położyć takiego delikatnego klapsika w zgrabne pośladki ale.....  no właśnie. A co będzie jak odda? No ale przecież niech ona jakoś stąd pójdzie sobie bo przecież jej rytmiczne falowanie kobiecych atrybutów nie pozwoli mi zając sie czymkolwiek. Wczoraj pod wieczór wyciągnąłem z zamrażarki kawałek combra z sarniny. Leży jeszcze w przyprawach a dziś dokupiłem do niego kawałek pięknego podgardla. Wrzucę teraz tą sarninę i podgardle do worka takiego do pieczenia i tak na godzinkę do piekarnika na jakieś 220 stopni Chodzi o to by mięso trochę zmiękło ale nie straciło ze swojego smaku tak jak to miejsce w czasie gotowania. Mam teraz chwilkę dla siebie i swoich myśli. W moim ulubionym kwiatuszkowym kubeczku zaparzam sobie mieszankę ziół. Lipa, czarny bez, mięta i melisa. Do tego troszkę miodu z akacji. Siedzę z kubkiem w dłoniach wpatrzony w zasypany śniegiem świat. Surowa twarda biel a wszystko co wystaje spod niej wydaje się być czarne. Kontrasty. Piękno i chłód. Czerń i biel. ..... Po moich plecach powoli zaczęły wędrować ostre szpileczki paznokci. Tak ostre że nawet tak delikatny ruch powodował drżenie wszystkich mięśni przechodzących pod skórą Ostre pazurki przesuwały się coraz niżej by po lędźwiach przemknąć w kierunku pępusia. Nie skończyły jednak tam swojej ekspansji Teraz znowu zaczęły przesuwać się w stronę...... zaczynam szybko oddychać a tam zaczyna się coś dziać i to wcale nie są motyle. One nie rosną tak szybko i nie są takie twarde. Muszę uciec. Po chwili już uspokojony rozcinam na połowy po długości kupione dynie. Łyżką wydrążam gniazda pestkowe i wyrzucam a potem wycinam jeszcze trochę miąższu ale ten zastawiam. Mięso już się podpiekło. Rozcinam delikatnie worek. Trzeba uważać bo czasem wytworzy się w nim ciśnienie i po nakłuciu może buchnąć gorącem i poparzyć. Pięknie pachnie czosnkiem i rozmarynem. Te kilka ziaren jałowca też zrobiło swoje Mięso wyjąłem do  iski a soki pozostałe z pieczenia przez gęste sitko do rondelka. Maszynka z grubymi oczkami mieli sprawnie ciepła jeszcze sarninę. Potem drobne sito i podgardle też przeleciało Teraz jeszcze kawałki miąższu dyniowego i już wszystko. Wcześniej miałem ugotowany ryż. On też leci do miski z mielonym mięsem Teraz jeszcze tylko trochę zeszklonej cebulki i kilka podsmażonych z nią mrożonych kawałków borowików Mieszam sprawnie tak jak tylko to ja potrafię Troszkę soli, pieprzu ziołowego. Teraz ty napełniam połówki dyni i ukladam na blasze. Boże jak to już pachnie a co będzie dopiero jak trafi do pieca. Przed wstawieniem do piekarnika przykrywam każdą porcję kawałkiem dobrego żółtego sera. Hmmmmm dobrego sera. Jest taki ser na świecie którego smak pozostaje w ustach chyba do końca życia. Kiedyś dala mi go skosztować Jagna Reymontowiczówna w pobliżu dworu autora ,, Chłopów,, Nazywał sie ten ser Boryna . Nigdy nie zapomnę tego smaku i zapachu. Nie mam tego sera więc niech będzie ementaler. Teraz wszystko do pieca.

- Dionizy. Nie poznaje ciebie

Powiedziała Słoneczna wpatrzona w moją zmęczoną życiem twarz

-Dlaczego mnie nie poznajesz no i czy Ty mnie tak naprawdę znasz?

Zapanowało na chwilę milczenie

-Wiesz? Jest na całym świecie tylko jedna osoba która zna minie lepiej niż ja sam. Dla niej jestem gotowy na wszystko tylko że ona niczego nie chce ode mnie.

--To ta Jagna od Reymonta?

Nie odpowiedziałem

Na zielonych prostokątnych talerzach leżały parujące zapiekanki. Wszyscy nz zaciekawieniem oglądali z każdej strony, wąchali próbowali czubeczkiem języka.

-Dobre!!!!!

Wydarł sie Bili i teraz już wszyscy skupili się na jedzeniu. Layne nalał piwa do szklanek a Primcia przyniosła butelkę białego winka co to go dostałe od ciotuni ze Francyji Zaczęły sie dowcipy, pogaduchy, ploty. Jak to w domu. Tylko ona siedziała taka zamyślona jakby myślała o Antku który sie gdzieś zapodział w górach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
39 minut temu, Dionizy napisał:

wyciągnąłem z zamrażarki kawałek combra z sarniny

Sarenkę?

Taką co po lesie hasała na zielonej polanie? 

Coś ją w paśniku zimą dokarmiał?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
4 minuty temu, la primavera napisał:

Sarenkę?

Taką co po lesie hasała na zielonej polanie? 

Coś ją w paśniku zimą dokarmiał?

 

 

Tak Ta sama. Ale ostatnio przechodziła stany stresowe i podcięła sobie gardło Reszta to tylko troska o zagospodarowanie mięska. Zresztą znakomitego. 

Cieszę sie że Cię widzę Primavero.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Łamiesz mi serce. Mało to zdechłej wołowiny po Polsce krąży żebyś musiał się na sarenki porywać? 

Biorę wino i idę smutek po sarnich oczach topić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Widzę, że przegapiłam wczoraj Twoje piwo. Słaba ze mnie kompania do piwa bo go prawie w ogóle nie piję. 

Może nigdy nie trafiłam a dobre, bo znam tylko te marketowe i ani zapach ani smak mi nie pasuje. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
13 godzin temu, LayneStaley napisał:

To może jeszcze piwka, bo zostało trochę do rozlania :]

Ja nawet chętnie, dawno nie piłam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
Godzinę temu, Zizi napisał:

Ja nawet chętnie, dawno nie piłam :)

Przypomniała mi się nasza popijawa z Omam na czacie ;]

2 godziny temu, la primavera napisał:

Widzę, że przegapiłam wczoraj Twoje piwo. Słaba ze mnie kompania do piwa bo go prawie w ogóle nie piję. 

Może nigdy nie trafiłam a dobre, bo znam tylko te marketowe i ani zapach ani smak mi nie pasuje. 

 

Nic straconego. Nawarzone ze sto litrów. Na chmielu, więc gorzkie, ale jest sok z czarnego bzu, to można dolać. Zresztą Ty wczoraj winiacza obalałaś. Z kielicha, czy prosto z butelki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Moi drodzy. A mi niespodziewanie przyszła ochota na wafle z kajmakiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Helena
2 godziny temu, BrakLoginu napisał:

Ktoś coś wspominał o piwie? :P 

Ja wprawdzie b.rzadko piję ,ale jezeli już- to jest super z sokiem malinowym -pychota!

polecam ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Wina z butelki nigdy nie piłam. Muszę mieć w kieliszku. W lecie najczęsciej mieszam z wodą i wtedy mam w szklance.

Nie wiem co będzie z tej imprezy jak zjecie słodkiego andruta i popijecie piwem. To na pewno można łączyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Racja. że słodyczami tylko mocniejsze alkohole.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Albo po prostu nastąpi podział ról. Jedni wypiją, drudzy zjedzą.

I wszyscy będą zadowoleni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 750
    • Postów
      265 639
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      997
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    AndrzejWary2
    Najnowszy użytkownik
    AndrzejWary2
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Vitalinka
      Na koniec gdy głośno siorbnął szejka przez słomkę, gdy przez cały czas poruszał się cicho (zanim został agentem był żołnierzem, co ma misji, dał lokalnej dziewczynce czekoladę i jakiś chłopak ją za te czekoladę zastrzelił, gdyż broń w tym państwie była dostępna dla dzieci, a jedzenie nie i Joe miał po tym drugą traumę), ćwiczył nawet wstrzymywanie oddechu, co zostało mu z pierwszej traumy, którą zafundował mu ojciec w dzieciństwie, więc gdy siorbnal stał się na powrót niewinnym chłopcem...bo nigdy go tu wczesniej, w tym jego życiu prawdziwego nie było. Jak wskazuje tytuł.🙂 Dzięki uratowaniu dziewczynki, odkupił jakby swoje winy, które powstały oczywiście tylko w jego głowie i niosły go dalej przez życie, w którym ciągle miał myśli samobójcze (scena przy pociągu, scena gdy chciał się utopić razem ze zwłokami matki, scena w ostatnim domu gdzie patrzył na wysoką barierkę,a w ręku trzymał krawat i wyobrażenie strzelenia sobie w głowę gdy myślał,że dziewczynka odeszła,a ona poszła tylko do łazienki).  Mnie wzruszyły bardzo sceny, gdy trzymał wroga za rękę podczas jego śmierci,choć ten zabił mu matkę, to świadczyło, że był w głębi serca dobrym człowiekiem jak i to, że nie zabił chłopca, który wiedział jak do niego trafić, co niestety zrobili zabójcy jego matki, on zaś zostawił go przy życiu...naraził siebie, nie był więc bezwzględnym mordercą. Scena gdy wynoszono dziewczynkę z pokoju, gdy spojrzał na jej stopy, uruchomiła w nim wspomnienie zabitej na froncie za czekoladę dziewczynki, której w wyniku strzału drgały przedśmiertne stopy i ten obraz do niego wracał, za śmierć której bardzo się obwiniał, choć nic złego nie zrobił: dał jej tylko czekoladę...  Jednak w swojej głowie uruchomił poczucie winy: gdybym nie dał słodyczy dziewczynka by żyła. Tak działa mechanizm dziecka skrzywdzonego, obwinia się ono całe życie za winy innych, przejmuje je na siebie. Dlatego tak bardzo walczył o te druga porwaną dziewczynkę, jakby to w jego głowie miało ocalić  tę pierwszą... Na koniec gdy oboje: mała dziewczynka i dorosły mężczyzna (a raczej tylko ciało dorosłego mężczyzny, a w środku zagubiony chłopiec) nie wiedzieli oboje gdzie iść dalej... siedzieli w barze...zobaczyliśmy wtedy dwoje dzieci : dziewczynkę po traumie porwania i gwałtów oraz dorosłego człowieka,  którego nigdy tu naprawdę nie bylo ("you were never really here") bo oboje nie mieli szansy być normalnymi dziećmi, które mogły by normalnie dorosnąć...choć dla dziewczynki jest szansa,że nie zmarnuje reszty życia na miotanie się w swojej traumie i mam nadzieję,że nikt inny niż Joe nie potrafiłby jej lepiej zrozumieć i uchronić przed tym co sam przeszedł, dbając o nią, tak czule i wyrozumiałe, jak robił to o matkę, bo taką jego cierpliwość i troskę też w filmie pokazano ... Nie pozwoli jej by złe czyny innych ludzi (jak w jego przypadku ojca i tego chłopca co zabił dziewczynkę za czekoladę) zawładnęły nią i sprawiły, że będzie ona obwiniać o nie siebie, tak jak robi to każde dziecko, które spotkała krzywda że strony dorosłych (tak niestety się dzieje). Piękny film o traumie, piękne studium postaci....i nadzieja,że kolejne dziecko będzie uratowane, na tyle na ile to możliwe, mając opiekuna który jest empatyczny, który rozumie... Jestem filmem zachwycona, a i dowiedziałam się, że reżyserowała, go ta sama pani co film "Zgiń kochanie" którym też się zachwycałam. Może mam z nią po prostu podobna wrażliwość. Leon Zawodowiec był według mnie bardziej płytki w przekazie i bardziej nastawiony na efekciarstwo, być może dlatego osiągnął sukces. Ja z kolei nigdy nie byłam fanką "Leona". Ale jak się mówi są gusta i guściki i o nich podobno się nie dyskutuje, choć mogłoby się wydawać, że to własnie robimy tu😉, ale nie...myslę ,że po prostu piszemy o swoich własnych odczuciach, tak różnych, jakie może wywołać jeden i ten sam film...i to jest właśnie piękne🙂 Pozdrawiam Cię moja kochana Primavero dzięki, której zapałowi i miłości do oglądania filmów, trafiłam na moją kolejną "perelkę filmowa"🙂    
    • Nafto Chłopiec
      Pociąg powrotny opóźniony 4,5 godziny. Uśmiechajcie się brygada 😎
    • la primavera
      Każdy dzień jest dobry by go nie oglądać 🙂   Wybacz, ale wybitnie mi się nie podobał i zostanę przy swojej niechęci  do niego.To, co dla Ciebie znaczące i ważne, ja odebralam jako tani sposób na udawanie wielkiego kina. Główny bohater wymierzający sprawiedliwość - chyba kazdy inny film o tym był lepszy. I koniec czym miał być? Leonem zawodowcem? Scenariusz marny, niewiele mówi o postaciach, zatem gdy w któreś ze scen padło, że kiedyś był agentem - zapamiętałam 🙂     ,,Wędrówka na północ " Aż mi żal, że taki se. Przyroda- przepiękna, trasa długa i ciekawa, az by sie chcialo powędrować, dzwięki w filmie idealne,  bo i deszcz bębnił i wiatr  świstał, ale historii nie dostrzegłam. Czekałam na ten film, liczylam na coś w stylu ,,Osiem gór ", bo miało byc dwóch chłopaków, którzy wybrali się wspólnie  na  przejście 600kilometrowego Highlands- miesiąc w trasie, zatem i słońce i deszcz  i jakieś niespodzianki po drodze I nocne rozmowy i opisywanie widoków...takie mialam oczekiwania, tymczasem coraz bardziej to wszystko zmierzało gdzieś indziej. Lubię filmy drogi,  lubię gdy mało się dzieje, ale tego filmu nie polubiłam. Byłby lepszy jako film przyrodniczy, gdyby pokazał samą trasę i w tle głos Krystyny  Czubówny opisywał widoki, historię powstania,  możliwe trasy i co nas czeka podczas wędrówki.    Nie mam pomysłu co by tu kolejnego obejrzeć. Ale przeczytałam,,Chimerę" Małeckiego  która podobno ma być przeniesiona na ekran  i mysle, że powinien być z tego ciekawy film.  Mroczny, trudny, rozciagniety w czasie. Z  ciekawością zobaczę jak nakręcą wciąganie słonia na statek, którego Polska dostała od  Wietnamczyków w podziękowaniu za pomoc którą świadczyła załoga polskiego statku podczas wojny wietnamskiej 80 lat temu . Ciekawa historia,  mi w ogóle nie znana -o słoniu, który rzucał w marynarzy kapustą. A na imię miał Partyzant.     
    • Vitalinka
      A to dlatego zamiast reklam butów na obcasie zaczęły mi się tu wyświetlać reklamy ...DRABIN🤭Serio😄 Kocio ma jednak dwa metry🙂😉🙃
    • Vitalinka
      Dlatego chciałam konfitury, ale przemroziłam i mozna jeść na surowo, chyba najzdrowiej, a goryczka zniknęła.🙂
    • Vitalinka
      Niewiadoma🙂🌼🍂😺
    • Gregor
      Panikowanie 
    • Dżulia
      Zawsze można dodać cukru lub miodu i złagodzi smak.
    • Dżulia
      Masz rację. Jeszcze w historii Polski nie było takiej partii, która tak jak PiS podzieliła społeczeństwo.  Dlatego masz rację bo pisowcy uważają peło za zło, a peło uważa pisowców za zło
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
      No tak, w tym dynamicznym świecie...   Tak myslę, że to dobrze, bo Jesteś otwarty na naukę, wolny od dogmatów i pokorny wobec świata.
    • Dana
    • Natka
      Ingerować 
    • 4 odsłony ironii
      Dobry wieczór 🙂   Wpadam z piękną nutą😉 Mrozu wypuścił nowy album i...zero zaskoczenia. Zachwycam się i rozpływam. No uwielbiam gościa 😉    Lepsze czasy-przetestowałam wieczorną jazdą samochodem, puste oświetlone ulice i ten wokal-kocham ten klimat 😍      
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Dobranoc🎷🍁🍰🌙🍂
    • Vitalinka
      jak przytulnie🥰
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      A propos stópek🤗   💞
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Ja po dzisiejszym półmaratonie dwa paznokcie praktycznie out i olbrzymi krwiak na całego palca 😅
    • Vitalinka
      W sumie śmierdzące to też niezdrowe. Ja nie miałam nigdy problemów z postawą,  kręgosłup inaczej załatwiłam🙂
    • Vitalinka
      Nie był agentem, tylko kim innym jeszcze wcześniej i od tego się zaczęło, i nie dorabiał, tylko to była jakby "misja", choć brał kasę, ale nie robił tego tylko dla pieniędzy. Oj tam każdy flashback, miał znaczenie i można je było ułożyć w całość. Wszystko się łączy tam. Dosłownie każdy obraz jest potrzebny, każda scena. Nie ma tam nadmiaru. Wszystko jest po coś i jestem w stanie to obronić i wytłumaczyć🙂 To nie był Twój dzień na oglądanie tego filmu🙂
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...