Skocz do zawartości


Jacenty

Piszemy biografię

Polecane posty

Jacenty

Tworzymy biografię wyimaginowanej osoby...

-Z nieśmiałością zacznę:

 

Romuald urodził się w 1970 roku w łodzi (proszę nie mylić z miastem).Jego ojciec był rybakiem i dlatego te urodzenie przez przypadek nastąpiło właśnie w tym czułnie drzewnianym.Co prawda przez wiele lat z tego powodu zmagał się z uczuleniem na zapach dorszy i innych okoni.
Już od wczesnej młodości wszyscy go szanowali za talenty,które posiadał.Potrafił np.wysiadywać za spożywczakiem wypijając ku uciesze gawiedzi ponadnaturalne ilości taniego wina lub piwa-był w tym mistrzem osiedlowym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Bledny

Ale nie to było największym atutem Romualda. Otóż gdy się złościł, lub gdy był w strachu puszczał strasznego kalibru bąki. Kiedyś z tego powodu koledzy z osiedla poprosili go by poszedł z nimi na włam. Romuald bał się bardzo, co chcieli wykorzystać właśnie koledzy. Psy straciły trop i z piskiem uciekały do suk policyjnych. Taki był plan, jednak nie przewidzieli że łup będzie nosił piętno Romualda. Skradziona odzież nie nadawała się do niczego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Girl

Żył sobie tak spokojnie i pomału Romuald. Żył i nawet było mu całkiem przyjemnie. Jednak pewnego dnia spotkał na swojej drodze człowieka, który całkowicie zmienił wszystko..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomasz

Człowiek którego spotkał rzekł.. Prowadząc takie życie do niczego nie dojdziesz, w końcu wpadniesz, lepiej zostań politykiem albo księdzem, tam takie wyskoki ujdą ci płazem. Jak cię zwą? zapytał Romuald... Jestem Tadeusz, rzekł wsiadając do swojego Maybacha po czym ruszył z piskiem opon w stronę Torunia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Girl

Proboszcz tamtejsze parafii miał nadzieję, że Romuland szybko pojmie, jak ważną rolę ma pełnić. Już następnego dnia przypomniał się temu młodzieńcowi. Zadzwonił do niego, skoro świt, tak koło 9:30. Romuland był zaskoczony tak wczesną porą, jednak...  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

był podekscytowany jak efendi na wczasach pod gruszą bo pleban za pazuchy wyjął mocno podrapaną  taśmę VHS pamiętającą czasy Milenium i szybko umieścił ją w równie starym magnetowidzie Romualda. 

Usłyszeli znajome głosy..

-ja! Ja! ..schnell! Ja! Aaaaaaaa

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Girl

Romuland rad był z takiego obrotu sprawy. Czuł że znalazł człowieka, z którym może porozmawiać o wszystkim. Wyciągnął kieliszki i koniak, tak dla polepszenia i rozluźnienia atmosfery. Wtedy na ekranie telewizora dostrzegł znajomą twarz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

To był właśnie pierwszy przełom w jego młodości oraz  światopoglądzie.Już miał wstać i podejść do magnetowidu.Oparł się o poręcz fotela.Siedział dość długo i jadł czereśnie w swoim pokoju  gdy nagle zobaczył głowę Lenina.Rozczulił się i szybkim krokiem podążył do szuflady po swoją legitymację PZPR ale jej nie znalazł ponieważ ktoś mu ją najwidoczniej ukradł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

To zapewne był jego serdeczny kolega Krzysztof Bosak. Tylko on miał takie parcie na karierę w polityce. Choć był spadkobiercą nazistów, to miał prawicowe poglądy, lecz aby zaistnieć podszyłby się nawet pod wyznawcę Lenina. A wszystko po to, by później móc tworzyć rycerzy Maryji i żołnierzy Chrystusa, i zawojować świat. Romuald pomyślał, że może by wybaczyć Krzyśkowi tą kradzież i zostać chociaż koniem dla jednego z rycerzy, ale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bledny

Wtem usłyszał głos z niebios 

ROMUALDZIE, ROMUALDZIE, PRZED TOBA NIE LADA ZADANIE! MASZ STWORZYĆ NOWY PRZEPIS NA PIERNICZKI TORUŃSKIE! 

Niewiele myśląc sięgnął do kieszeni i jego oczom ukazał się kolejny cud. Biały proszek... mąka? Zastanawiał się zbliżając nos do proszku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

...Cóż to i skąd.Powąchał i stwierdził że to  proszek hipoalergiczny do białego DUŻY 5 KG.Już chciał krzyknąć "Ojciec prać?" ...

 

 Ale przypomniał sobie,że z węchem u niego coś nie tak więc nie wykluczył możliwości posiadania KOKAINY zwanej inaczej przez jego kumpli-(koka, koks, gram, porcja, śnieg, charlie, biała dama, witamina C).Zadowolony się znienacka zrobił od oparów i możliwości zarobienia na dealerce dużych pieniędzy lecz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Postanowił spróbować, bo dobry handlowiec wie co sprzedaje, zna plusy i minusy, zna też minusy dodatnie...

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bledny

I tak Romuald został matematykiem. Łamał co wzrok nie sięga sięgał co rozum nie złamie. A na matematyce znał się nawet lepiej niż na literaturze. Wiedział np że minusy dodatnie są wtedy gdy plus minus masz więcej niż miałes. Postanowił wiec wydać książkę o plusach bycia minusem. Do tego celu potrzebne mu były kartki i długopis. Wziął się ochoczo do pracy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cierpka

Wziął się ochoczo do pracy. Już trzymał długopis w ręku, już czule dotykał  papieru. Zastygł. Romuald zmarszczył w złości krzaczaste brwi, wstał i podszedł do okna. -0. Ogień leniwie dogasał w kominku. W głowie Romualda zaczęła kiełkować niepokorna myśl. A gdyby tak zostać frontmanem? Uśmiechnął się zawadiacko. Mógłbym śpiewać o plusach bycia minusem lub na odwrót. A wszystkie kobiety jeszcze by mnie kochały! Pozostała kwestia składu i nazwy zespołu.

Edytowano przez Cierpka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

Pojechał więc do zagłębia Disco Polo czyli Białegostoku po natchnienie i ewentualne zwerbowanie jakiegoś tubylca co umie grać jako tako.Myśał o minusach tego przedsięwzięcia ale wiedział,że minus i minus daje plus,więc się nie przejmował ponieważ idąc tym tokiem myślenia zawsze będzie na plusie.
Po dłuższych poszukiwaniach rejonów okołomonopolowych znalazł multiinstrumentalistę bezrobotnego lecz on był z Piątnicy ..no bo skąd.. a to zaważyło na dalszych losach jego kariery muzycznej dlatego że okręgowa spółdzielnia mleczarska mieści się we wsi Piątnica, leżącej nad Narwią, nieopodal Łomży. Czas płynie tu niespiesznie jak rzeka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Od imprezy do imprezy zakrapianej okowitą i w rytm "majteczki w kropeczki". Cała sielankę zagłuszył Kaźmirz przyjechawszy na wakacje bo na sam pierw zanucił melodie "dziewczyna bez zęba na przodzie" a później ryknął że "Mars napada". A później było już tylko gorzej. Zburzył atmosferę sielanki, a w Romualdzie zakiełkowała myśl, że może trzeba coś zrobić. Zwołał ludzi ze wsi do odmawiania różańca na granicach, aby przepędzić zło z gminy. Tak się zapalił, że poczul w swych lędźwiach powołanie .....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cierpka

Tak się zapalił, że poczuł w swych lędźwiach powołanie. Ujrzał JĄ w gromadzącym się tłumie. Miała cerę jak alabaster, jasne włosy miękko opadały na ramiona. Zwiewna sukienka kokieteryjnie dotykała jej ciała. W rękach trzymała świeżo ściętą nać pietruszki. Romuald od razu odtworzył ten zielony, soczysty zapach. Pogrążył się w zadumie. Myśli płynęły szybko jak okowita w jego krwi. Czy to zjawa? Anioł? I po co jej ta pietruszka w środku nocy? Zaintrygowany ruszył w jej kierunku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60

Nie trzymam długopisu. Odręcznie piszę tylko piórami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

 

"Nie trzymam długopisu. Odręcznie piszę tylko piórami" - rzekł Romuald do niewiasty. A dziewczę o alabastrowej skórze i wzroku kocicy zripostowało:

"Nie trzymam pietruszki. Ona wyrasta z mej dłoni"

Wtedy zrozumiał że ma do czynienia ze zjawiskiem nadprzyrodzonym lub odmianą Reptialianki. Wiedział już, że zaczyna się nowy rozdział w jego życiu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

"...więc przyglądał się sobie długo, aż doszedł do przekonania, że dotychczas sam nie doceniał swojej urody.
"Ot, człowiek od dziecka patrzy, to i przyzwyczaił się, a jak do czego przyzwyczaisz się, zaraz ci się zdaje, że to nic nadzwyczajnego...".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Tak, nasz bohater popadł w samozachwyt, niczym narcyz nad potokiem. Jednak kanony urody w świecie Reptialian były zgoła inne. Nie był więc łakomym łaskiej dla nowo poznanej pietruszkowej damy, gdyż...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

Nie był tym łakomym kąskiem dla niej ponieważ lekutko był od niej niższy,czego nie mogła zupełnie zaakceptować.

Niższy to mało powiedziane.Łatwiej go było przeskoczyć niż obejść.

Nie poddał się jednak i postanowił coś ztym zrobić.Poszedł powłucząc nogami do biblioteki miejskiej a tam z nienacka...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

zobaczył bardzo piekną bibliotekarkę.....jego serce zabiło mocniej....postanowił skorzystać z czytelni, żeby móc patrzeć na nią łakomym wzrokiem. I tak przemierzał przez Pana Tadeusza, zagłębił się w Soplicy, przeczytał wszystkie dzieła Mickiewicza, aż przeszedł do biografii królów polskich: Batorego, Chrobrego i Sobieskiego, a na końcu przeczytał Napoleona. Ten ostatni go poruszył, a najbardziej jego miłość do Heleny. Postanowił wziąć przykład z niskiego jak on sam, ale mężnego i kochliwego dowódcy, i chwiejnym ze zmęczenia krokiem ruszył do bibliotekarki. Dochodząc już do niej potknął się o sterty książek i z całą siłą wpadł w jej ramiona. Piękna bibliotekarka zaniemówiła......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

Zaniemówiona to ona była tylko chwilkę.Wyjął jej z ust gruby stary zakurzony tom(tytuł i autor nie znany bo strasznie zaśliniła),który miała w otworze gębowym przez te jego potknięcie się i zaczęła trajkotać jak dawniej niczym katarynka.Oboje stwierdzili,że Pan Tadeusz najbardziej im odpowiada a szczególnie Soplica więc zostawił ją samą i skoczył do spożywczaka po butelczynę.Gdy powrócił zauważył,że bibliotekarka zmieniła się...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 622
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...