Skocz do zawartości


Miejscowy

Ogólnie o polityce.

Polecane posty

Arkina
4 minuty temu, Pieprzna napisał:

Bardzo często ludzie są z góry uprzedzeni do tych metod właśnie dlatego, że kościół jest ich największym promotorem. Ale to nie on je wymyślił, tylko sobie wykorzystał bo są zgodne z telogią. Wiem, że są przypadki trudności w ich zastosowaniu, ale jakoś tak najbardziej krzyczą ci, którzy nie mają o ich praktycznym stosowaniu zielonego pojęcia. Np. ja mogłabym powiedzieć, że to nie dla mnie, bo skoro małe dziecko mnie w nocy budzi a starsze przynoszą wirusy ze szkoły, to na pewno przy niewyspaniu i chorobach mój wykres temperatury będzie szalony. Ale z doświadczenia wiem, że u mnie to jest parametr nie do zakłócenia choćby nie wiem co się działo.

To tylko takie luźne uwagi a nie jakiś zarzut do Ciebie ?

Nie jestem uprzedzona i chyba gdzieś nawet popierałam Twoje wywody w jakimś temacie o antykoncepcji na temat skuteczności metod naturalnych. 

One są po prostu nie dla mnie...przyznam się, że jestem zbyt leniwa a z drugiej strony mój organizm pod tym względem niezbyt stabilny. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Pieprzna

Pewnie dzisiaj już zmierzamy do końca rozmowy, trochę żeśmy stron nabili, ale i tak odczuwam wielki niedosyt. Zaburzyliśmy koncept tematu. Trzeba to choć jednym zdaniem spróbować naprawić.

Spoiler

PiS jest zły.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
1 minutę temu, Arkina napisał:

Nie jestem uprzedzona i chyba gdzieś nawet popierałam Twoje wywody w jakimś temacie o antykoncepcji na temat skuteczności metod naturalnych. 

One są po prostu nie dla mnie...przyznam się, że jestem zbyt leniwa a z drugiej strony mój organizm pod tym względem niezbyt stabilny. 

Tak, pamiętam ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 minuty temu, Aco napisał:

Kurfa Maybe, to nie jest tak. Cenie wiele Twoich wypowiedzi i nie traktuje Ciebie jak debila. Jesteś mądra kobietą, która ma swoje zdanie. Różnimy się czasami, ale szanuję Twoje wypowiedzi. 

Aco ja się nie przejmuję tym, że w necie ktoś na mnie nakrzyczy czy brzydko mi powie, czy bzdury o mnie napisze...pewnie że się mogę nawet zagotować w dany momencie, choc tez nie zawsze, swoje powiem i tyle, tak czy siak później po mnie to spływa....w innym temacie mogę z tą samą osobą rozmawiać już, jakby tego nie było. Ludzie tego nie rozumieją. I jak w jednym temacie się zetną, to już koniec świata. Ja tu przychodzę podyskutować, a gdzie dyskusja, tam i wióry czasem lecą.

Bez jaj to internet. 

 

Faktem jest, że są ludzie, którzy za bardzo weszli mi za skórę i wtedy sobie daję spokój. Przynajmniej na jakiś czas. 10 lat ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 minuty temu, Pieprzna napisał:

Pewnie dzisiaj już zmierzamy do końca rozmowy, trochę żeśmy stron nabili, ale i tak odczuwam wielki niedosyt. Zaburzyliśmy koncept tematu. Trzeba to choć jednym zdaniem spróbować naprawić.

  Ukryj treść

PiS jest zły.

 

......a ja kocham Jarka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
12 minut temu, Pieprzna napisał:

A możesz wysilić pamięć i powiedzieć czy to była metoda kalendarzykowa w ścisłym tego słowa znaczeniu czy któraś z objawowo-termicznych? Bo moja mama (oczywiście starsza od ciebie) ma chyba z poradni książkę Kramarek czyli coś co ma ręce i nogi w odniesieniu do fizjologii kobiety.

Kalendarzykowa....I badanie śluzu. Ale to było 30 lat temu. Może wtedy kosciol tylko na tym się opierał.  Nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
57 minut temu, Maybe napisał:

Aco ja się nie przejmuję tym, że w necie ktoś na mnie nakrzyczy czy brzydko mi powie, czy bzdury o mnie napisze...pewnie że się mogę nawet zagotować w dany momencie, choc tez nie zawsze, swoje powiem i tyle, tak czy siak później po mnie to spływa....w innym temacie mogę z tą samą osobą rozmawiać już, jakby tego nie było. Ludzie tego nie rozumieją. I jak w jednym temacie się zetną, to już koniec świata. Ja tu przychodzę podyskutować, a gdzie dyskusja, tam i wióry czasem lecą.

Bez jaj to internet. 

 

Faktem jest, że są ludzie, którzy za bardzo weszli mi za skórę i wtedy sobie daję spokój. Przynajmniej na jakiś czas. 10 lat ?

Pieprzysz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
10 godzin temu, Pieprzna napisał:

Przychodzą choćby z Komunią Świętą raz w miesiącu jeśli zgłosisz taką potrzebę. Pamiętam jak sąsiadka chwaliła dwójkę wikariuszy, którzy mieli wspaniałe podejście do starych schorowanych osób. Przychodzili do jej przykutej do łóżka matki.

Przyjść przyjdą ale...tu poczynię pauzę...noo nie odbywa się to za darmo. Paradoksalnie sytuacja chorego na łóżku to trudne wyzwanie nawet dla dobrze sytuowanej rodziny...więc gdy mamy sytuację średnio zamożną czy wręcz ubogą to ta trudność potęguje się. i mówię z autopsji. Gdy kiedyś powiedziałem basta nie dajemy więcej kasy ? darmozjadowi przyszedł raz,  drugi.. alee już nie co tydzień, no opieką społeczną nie są to też i nic nie przyniesie, iii w końcu się obraził chyba że nic. I nie przyszedł ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
37 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Przyjść przyjdą ale...tu poczynię pauzę...noo nie odbywa się to za darmo.

To brzydko. Do naszej babki po udarze przychodzili raz w miesiącu i nigdy nie było wołania o kasę. Nawet mi do głowy nie przyszło żeby coś dawać z tej okazji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
16 minut temu, Pieprzna napisał:

To brzydko. Do naszej babki po udarze przychodzili raz w miesiącu i nigdy nie było wołania o kasę. Nawet mi do głowy nie przyszło żeby coś dawać z tej okazji.

Czuję, że ludzie często szukają okazji i potwierdzeń by z czystym sumieniem z czegoś zrezygnować. W większości pada na księży bo oni jakby są pośrednikiem między kościołem a mną. Nie pójdę na mszę, bo mnie akurat ten proboszcz wkurwia. Ludziom ciężko zrozumieć, że to taki sam człowiek jak ja, z takimi samymi wadami i przywarami. Wiem, wiem! Powinien świecić przykładem. Też powinienem. I Ty powinnaś, tamten też powinien. Jeżeli się czegoś nie chce robić to powód zawsze się znajdzie. Komu chciałoby się w niedzielę rano wyszykować i drałować na mszę. Gdyby sumienie gryzło, to zawsze księdza można obwiniać. Czy to jego wina, że w konfesjonale wkurwiam go na maksa, że raz jest czerwony jak burak, za chwilę blady jak ściana i czekam tylko kiedy zacznie przeklinać? Pytam: to jego wina czy moja? A potrafię testować ludzką cierpliwość, oj potrafię! Mam zrezygnować ze spowiedzi? Kler jest cholernie dobrym wytłumaczeniem na nasze zaniechanie.

Edytowano przez Żebrak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

A jak już czułem, a może było mi po prostu wstyd podejść kolejny raz do konfesjonału, pomyślałem że lepiej będzie pierdolnąć tym wszystkim, to właśnie wtedy wpadłem na genialny pomysł. Do Częstochowy nie miałem aż tak daleko. Na Jasnej Górze wysłuchał mnie zakonnik, Paulin. Powiem szczerze, tego to ja się po nim nie spodziewałem. Był bardzo spokojny, mówił ciepłym głosem. Bardzo dobitnie. Nie wiem ile klęczałem. Pamiętam, że kiedy podniosłem się na nogi to czułem się jakbym 0,7 litra wódki wypił duszkiem. Wiedział jak do mnie trafić. Udało mu się. Za to dziękuję. Szkoda tylko, że nie mogę częściej tam bywać. Grzeszę jak grzeszyłem, to jest wkomponowane w mój byt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

A tak na dobrą sprawę to po cholerę mi ta cała wiara? Czyste jakieś zabobony! No! Jakieś szopki i tyle. Jestem rozumnym człowiekiem, mam wolną wolę, nikt mnie nie będzie ograniczał. Dokładnie tak jest. I nie trzeba o tym mówić, wyśmiewać, udowadniać, żem moherowy beret. Po co ta nienawiść i plucie jadem? Czy wolny, szczęśliwy człowiek tak się zachowuje? Oczywiście to działa w dwie strony. Najbardziej wkurwiają mnie faryzeusze. Zachowują się tak, jakby se już miejsce w niebie wykupili. Wykupić to sobie mogą co najwyżej na cmentarzu.

 

Ale mam fazę na pisanie. Ja pierdziu! Nie wytrzymacie ze mną. Gdzie jest Miejscowy?! O polityce chcę!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Mówią, że wiara to łaska. Mówią, że samo przymuszanie się by chodzić do kościoła nic nie daje. Gdybym był prawdziwie mocnym facetem to pewnie bym nie chodził, bo i po co? Niestety, nie jestem. Potrzebuję tej Opatrzności, potrzebuję jedności i uspokojenia. Najlepiej czuję się w pustym, cichym kościele. Wtedy jestem bardzo wyciszony. A w upalne lato, to jedyne miejsce, w którym jest naprawdę chłodno. Nie lubię klimatyzacji. Nie leży mi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Piszecie o naukach kościoła że kalendarzyk, że po ślubie, że metody naturalne. Myślę że fundamentalizm kościoła się zmienia i kwestia czasu jest że pojawi się Biskup Piotrowy który powie wam że milsza Bogu antykoncepcja niż zabijanie płodu. I do wierzących pytanie mam, jak zniosą nowe obyczaje które nie będą już uznawane przez ludzi za grzechy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
29 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

I do wierzących pytanie mam, jak zniosą nowe obyczaje które nie będą już uznawane przez ludzi za grzechy?

Tak jak znieśli złagodzenie pojęcia post. W czym widzisz problem Sparrow? Ludzie dalej poszczą jeżeli chcą, jeżeli im to pomaga. Inaczej działa coś narzuconego, inaczej dobrowolnego. Robimy wszystko dla siebie, a nie innych. Złagodzenie kanonów ma też inny wymiar, wyjście na przeciw oczekiwaniom, no i żeby znowu nie mieli się do czego dopierd...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Wiem, że niektórzy wierzący niepraktykujący nie wyobrażają sobie żeby w piątek jeść mięso. Mimo wszystko coś tam w ludziach zostaje. Tak jak wykonanie znaku krzyża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
47 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Piszecie o naukach kościoła że kalendarzyk, że po ślubie, że metody naturalne. Myślę że fundamentalizm kościoła się zmienia i kwestia czasu jest że pojawi się Biskup Piotrowy który powie wam że milsza Bogu antykoncepcja niż zabijanie płodu. I do wierzących pytanie mam, jak zniosą nowe obyczaje które nie będą już uznawane przez ludzi za grzechy?

Po pierwsze ta nauka się nie zmieni choć wielu biskupów ciśnie żeby to zrobić. Nie proponuje się czegoś złego dla uniknięcia większego zła. Jeżeli Kościół Katolicki zacznie się dostosowywać do świata, to już po nim. Wystarczy, że protestanci robią szopkę z zasad.

Ale gdyby było tak jak mówisz... Fundamentaliści będą psioczyć na papieża i wzywać do przestrzegania starych zasad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
51 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Piszecie o naukach kościoła że kalendarzyk, że po ślubie, że metody naturalne. Myślę że fundamentalizm kościoła się zmienia i kwestia czasu jest że pojawi się Biskup Piotrowy który powie wam że milsza Bogu antykoncepcja niż zabijanie płodu. I do wierzących pytanie mam, jak zniosą nowe obyczaje które nie będą już uznawane przez ludzi za grzechy?

Zniesą,  zniesą, a większość nawet odetchnie z ulgą. 

Nawet mięsa w wigilię pałaszują. 

Przecież niektóre zasady w religii wymyślili ludzie, a nie wynikają z Biblii. Skoro życie się zmienia, zasady również muszą ulec zmianie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 minuty temu, Pieprzna napisał:

Po pierwsze ta nauka się nie zmieni choć wielu biskupów ciśnie żeby to zrobić. Nie proponuje się czegoś złego dla uniknięcia większego zła. Jeżeli Kościół Katolicki zacznie się dostosowywać do świata, to już po nim. Wystarczy, że protestanci robią szopkę z zasad.

Ale gdyby było tak jak mówisz... Fundamentaliści będą psioczyć na papieża i wzywać do przestrzegania starych zasad.

Ale Pieprzna przecież na przestrzeni wieków sie dostosował. Nawet mięso wam pozwolił jeść w wigilię,  choć to uważam za bezsens.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
16 minut temu, Maybe napisał:

Ale Pieprzna przecież na przestrzeni wieków sie dostosował. Nawet mięso wam pozwolił jeść w wigilię,  choć to uważam za bezsens.

Gdzie dieta a gdzie filozofia małżeństwa ? W piątki też mogą znieść post od mięsa wprowadzając w to miejsce inne czyny pokutne do wyboru. A kto chce może nadal pościć. Dawniej były domy gdzie i we wtorki poszczono. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 minuty temu, Pieprzna napisał:

Gdzie dieta a gdzie filozofia małżeństwa ? W piątki też mogą znieść post od mięsa wprowadzając w to miejsce inne czyny pokutne do wyboru. A kto chce może nadal pościć. Dawniej były domy gdzie i we wtorki poszczono. 

To ja dam ci zaraz linka do tych zmian. Gdyby Kościół się nie zmieniał, to np. nadal powinnaś się wstydzić, że jesteś kobietą. Za co min. niedawno Kościół przrpraszał. Podobnie za zbrodnie jakich dokonał.

Powiem więcej, twój Kościół nawet 10 przykazań Bożych zmienił.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
6 minut temu, Pieprzna napisał:

Gdzie dieta a gdzie filozofia małżeństwa ? 

Jak to gdzie? A wstrzemięźliwość w używaniu nie jest filozofią małżeńską? A zachowanie postów? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

O mój Boże! Doczekałem Sądu Ostatecznego. Portal pana koordynatora Mariusza Gawlik-Agnosiewicza pojawił się na salonach? To już chyba są ostatnie "mocne" argumenty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 622
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...