Skocz do zawartości


Polecane posty

Wesoły
BrakLoginu

Późna pora widocznie była :) Dziękować, ale według mnie to nic nadzwyczajnego, możliwe, że bliżej dna jest łatwiej się podnieść :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Karteczka
W dniu 28.05.2019 o 23:04, Dżiulia napisał:

Ludzką samotność można rozpatrywać z różnych powodów i jeśli nie ma takiego tematu to warto tu porozmawiać.

Samotność mam na myśli życie w pojedynkę jest fajna...tak twierdzą samotni, ale  do czasu i dotyczy to zarówno wieku średniego jak i senioralnego.

Syndrom emerytalnym zajmują się psycholodzy, a o samotności w średnim wieku mówi się, że taki to wybór.

Jak myślicie; Dlaczego samotność jest dokuczliwa? Czy rzeczywiści jest to wybór czy przymus?

Lubię czasami pobyć sama ze sobą- brzmi to trochę egoistycznie ale tak nie jest .

Dzięki temu mogę faktycznie skutecznie zebrać myśli, przeanalizować swoje dylematy i odszukać rozwiązanie  problemu, który spędza mi sen z powiek . Jest to dla mnie na tyle ważne i niezbędne -szczególnie gdy muszę na coś spojrzeć z dystansu, znaleźć  sens ogółu i znaczenie myśli zawartej między wierszami. Dotyczy to kwestii zawodowych i życiowych.W samotności uczę się  obserwować otoczenie. Kiedy nic nie walczy o przykucue mojej uwagi.Mogę sobie wyrobić opinie nieskażone pośpiechem i  emocjami. Zaszywam się na  weekend z dala od miejskiego zgiełku i świateł. Nie jestem typem samotnika .Potrzebuję czasami się "zresetować ".

Edytowano przez Karteczka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
W dniu 3.06.2019 o 22:59, BrakLoginu napisał:

Późna pora widocznie była :) Dziękować, ale według mnie to nic nadzwyczajnego, możliwe, że bliżej dna jest łatwiej się podnieść :) 

Już miałam prosić o wyjaśnienie tego dziękowania, ale "EUREKA" odkryłam tego kciuka na dole 

wypowiedzi...oto chodzi?

Każdy ma inny rodzaj sprawy, która wcześniej lub później dojrzewa i nie zawsze trzeba czekać aż "ropień" dojrzeje do przecięcia/oczyszczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 minuty temu, Dżiulia napisał:

Już miałam prosić o wyjaśnienie tego dziękowania, ale "EUREKA" odkryłam tego kciuka na dole 

wypowiedzi...oto chodzi?

Tam przy tym "kciuku" podziękowałem, za objaśnienie tego czego nie zrozumiałem z racji późnej pory :) 
Ja mam przeważnie szare komórki na urlopie, więc nie zawsze dam radę połączyć wątki w całość :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
5 godzin temu, Karteczka napisał:

Lubię czasami pobyć sama ze sobą.

Nie jestem typem samotnika .Potrzebuję czasami się "zresetować ".

Tak jak Ty to przedstawiasz to chyba nie ma człowieka, który nie podpisałby się pod taką samotnością i każdy tak czyni, ale właśnie...człowiek jest zwierzęciem stadnym i jeśli ktoś piszę, że jest samotnym z wyboru to ja zwyczajnie w to nie wierzę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 minuty temu, Dżiulia napisał:

i jeśli ktoś piszę, że jest samotnym z wyboru to ja zwyczajnie w to nie wierzę. 

I tutaj pojawiam się ja, cały na biało, ten co jest samotny z wyboru <droczonko> :D 
To już sobie wyjaśniliśmy, ale lubię czasem wciąć się w wątek, więc nie bij :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
2 minuty temu, BrakLoginu napisał:

Tam przy tym "kciuku" podziękowałem, za objaśnienie tego czego nie zrozumiałem z racji późnej pory :) 
Ja mam przeważnie szare komórki na urlopie, więc nie zawsze dam radę połączyć wątki w całość :) 

Tak bywa, że myśl biegnie szybciej niż klikanie i dla piszącego jego wypowiedź jest jasna, bo trochę ma w pamięci, natomiast dla odbiorcy to w pamięci jest niedostępne.

To nie Twoje komórki są winne, a chyba moja szorstkość spowodowała urlopowanie.

2 minuty temu, BrakLoginu napisał:

I tutaj pojawiam się ja, cały na biało, ten co jest samotny z wyboru <droczonko> :D 
To już sobie wyjaśniliśmy, ale lubię czasem wciąć się w wątek, więc nie bij :) 

A co do "Komunii" chyba nie pierwszej się wybierasz w tejże bieli?

Jak samotność z wyboru...masz za sobą doświadczenie bycia mężem/partnerem i ojcem, a że teraz rozmyślasz co dalej w samotności, to żaden wybór o którym ja myślę, a Ty piszesz.

 

A co mi tam jak lubisz to wcinaj i obyś nie przekroczył wagi...to taka słowna gra.

Bić się nie umiem, no ale może zacznę się uczyć.;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
21 minut temu, Dżiulia napisał:

To nie Twoje komórki są winne, a chyba moja szorstkość spowodowała urlopowanie.

No i jak tu nie podziękować znowu? No nie da się, rozgrzeszyła mnie w momencik :D 

22 minuty temu, Dżiulia napisał:

Jak samotność z wyboru...masz za sobą doświadczenie bycia mężem/partnerem i ojcem, a że teraz rozmyślasz co dalej w samotności, to żaden wybór o którym ja myślę, a Ty piszesz.

Niepotrzebne skreśliłem, bo ja byłem, jestem i być może będę kawalerem :) 

Co do samotności, to ani mi nie ciąży, ani też singlem do końca życia nie mam zamiaru zostać (chyba, bo kto wie).
A takie pytanie poza konkursem, czy Dżiulia to Julia i czy ma swojego Romeo czy też szuka? 
To oczywiście nie jest zapytanie dla wyczucia gruntu, by później złożyć jakąś ofertę, ale tak pytam z ciekawości :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
18 minut temu, BrakLoginu napisał:

No i jak tu nie podziękować znowu? No nie da się, rozgrzeszyła mnie w momencik :D 

Fajnie by było gdym miała moc rozgrzeszania wkoło bym to czyniła i do konfesjonałów nie trzeba byłoby chodzić, a w sprawie podziękowań...najlepiej skocz po kwiaty, ale może jak kwiaciarnie otworzą. ;)

22 minuty temu, BrakLoginu napisał:

Niepotrzebne skreśliłem, bo ja byłem, jestem i być może będę kawalerem :)  

No co Ty...takie dalekosiężne plany masz bycia kawalerem?

Zmień stan, choćby dla urozmaicenia życia...a wesele, to fajna zabawa i nie pozwól by Cię ominęła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
3 minuty temu, Dżiulia napisał:

Fajnie by było gdym miała moc rozgrzeszania wkoło bym to czyniła i do konfesjonałów nie trzeba byłoby chodzić, a w sprawie podziękowań...najlepiej skocz po kwiaty, ale może jak kwiaciarnie otworzą. ;)

Mnie nie trza rozgrzeszać <poprawia aureolę>, ale niektórym, by się tutaj przydało :D 
Skoro kwiaciarnia, to nie romantyczka, bo tak, to taniej, by wyszło i z łąki jakieś stokrotki czy coś :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
26 minut temu, BrakLoginu napisał:

A takie pytanie poza konkursem, czy Dżiulia to Julia i czy ma swojego Romeo czy też szuka? To oczywiście nie jest zapytanie dla wyczucia gruntu, by później złożyć jakąś ofertę, ale tak pytam z ciekawości :) 

Jeśli nie ma celu pytanie, to jak cel ma odpowiedź?

A tak poważniej ... coś taki układny?

Całe życie się szuka jak nie męża to kochanka albo narzeczonego. ;)

A dla zaspokojenia ciekawości, choć lubię tajemniczość, to powiem, że z przymuszonego wyboru ona jest sama...bo wiesz białych koni obecnie brak, no jak może taki rycerz dotrzeć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
4 minuty temu, Dżiulia napisał:

A dla zaspokojenia ciekawości, choć lubię tajemniczość, to powiem, że z przymuszonego wyboru ona jest sama...bo wiesz białych koni obecnie brak, no jak może taki rycerz dotrzeć?

Ja układny? A tego nikt mi jeszcze (chyba) nie powiedział. Przymuszona do bycia samej, ciekawe ciekawe, kiedyś to będziesz musiała rozwinąć :D Jak nie biały rumak, to może rower?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
8 minut temu, BrakLoginu napisał:

Mnie nie trza rozgrzeszać <poprawia aureolę>, ale niektórym, by się tutaj przydało :D 
Skoro kwiaciarnia, to nie romantyczka, bo tak, to taniej, by wyszło i z łąki jakieś stokrotki czy coś :P 

I święty czasami grzeszy, to i Tobie by się przydało.

No trochę chciałam wznieść się na wyżyny ... znaczy załapać się na piękne kwiaty, ale mogą być stokrotki tyle, że teraz po ciemku nic nie można znaleźć.

No wirtualnymi też nie pogardzę...ale z wyżyn spadłam.

1 minutę temu, BrakLoginu napisał:

Ja układny? A tego nikt mi jeszcze (chyba) nie powiedział. Przymuszona do bycia samej, ciekawe ciekawe, kiedyś to będziesz musiała rozwinąć :D Jak nie biały rumak, to może rower?

Zawsze jest ten pierwszy raz.

Ja się już nie rozwijam. ;)

Rower?...może, ale na 4 kołach - jednakowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 minuty temu, Dżiulia napisał:

No wirtualnymi też nie pogardzę...ale z wyżyn spadłam.

No to ten tego... żeby trochę było po mojej, ale i po Twojej myśli. Wiesz, taki nowoczesny wynalazek zwany kompromisem :D 

 

pi%C4%99kne-bia%C5%82e-stokrotki-i-czerw

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
2 minuty temu, BrakLoginu napisał:

No to ten tego... żeby trochę było po mojej, ale i po Twojej myśli. Wiesz, taki nowoczesny wynalazek zwany kompromisem :D 

 

pi%C4%99kne-bia%C5%82e-stokrotki-i-czerw

Rozśmieszyłeś mnie. 

Dobrze, że przetarłam oczy i widzę jak jest późno.

Dobrej...a do rumianku to lepsze maki. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
Kahlan

Gdy bylam samotna w kontekscie zwiazku, nigdy nie mialamm parcia na szklo, zeby z kims byc. Bycie w zwiazku dla samego faktu braku samotnosci jest bez sensu, tutaj przeciez chodzi o milosc i umiejetnosc funkcjonowania razem, ale bez uzaleznienia od siebie wzajemnie. A jezeli chodzi o kwestie socjologiczne, to nie mam problemu w kontaktu z ludzmi, cenie szczerosc u innych osob, wiec nie mam wielu przyjaciol, a mimo, ze jestem raczej zamknieta w sobie, to lubie miec do kogo sobie pogadac, jak jestem skupiona w robieniu czegos.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
21 godzin temu, BrakLoginu napisał:

A takie pytanie poza konkursem, czy Dżiulia to Julia ...

Wg mnie Dżulia fonetycznie to Julia, natomiast ja dodałam "i" by wypowiadało się miękko, ale czy w takim wypadku jest to również Julia, tego nie wiem.

16 godzin temu, Kahlan napisał:

Gdy bylam samotna w kontekscie zwiazku, nigdy nie mialamm parcia na szklo, zeby z kims byc. Bycie w zwiazku dla samego faktu braku samotnosci jest bez sensu, tutaj przeciez chodzi o milosc i umiejetnosc funkcjonowania razem, ale bez uzaleznienia od siebie wzajemnie. A jezeli chodzi o kwestie socjologiczne, to nie mam problemu w kontaktu z ludzmi, cenie szczerosc u innych osob, wiec nie mam wielu przyjaciol, a mimo, ze jestem raczej zamknieta w sobie, to lubie miec do kogo sobie pogadac, jak jestem skupiona w robieniu czegos.

Tak, samotność może występować w związku, a to z przyczyny jak piszesz, braku miłości, ale najgorętsza miłość z czasem się wypala. Dobrze, jeśli w jednakowym stopniu wypalona jest u obu partnerów, wtedy podejmują jakieś sensowne rozwiązanie, ale kiedy występuje tylko u jednego z partnerów wtedy może dochodzić nawet do tragedii.

Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest "bycie dla samego bycia"gdzie miłość u partnerów się wypaliła, bo czasem kiedy ludziom lat przybywa kurczy grono towarzyskie wszak ludzie mają inne obowiązki np. pomoc dzieciom, czy opieka się wnukami...gdy zachodzi taka potrzeba.

Dzieci żyją swoim życiem w swojej komórce społecznej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Myślisz 2 pojęcia. Bycie dla samego bycia jest właśnie najgorsza rzeczą jaką może być.

 

To jest oczywiste, że w związku wypadają się pewne uczucia, emocje.

Moim zdaniem jednak nie da się tego nazwać miłością. Miłość sama w sobie nie powinna się "wypalic".

Zakochanie, zauroczenie, tęsknota, "zakręcenie druga osoba"...

Jednak po tym wszystkim pojawia się głębsze uczucie do drugiej osoby, można by powiedzieć decydujące I pokazujące czy na serio chcemy z tym kimś być.

A miłość jest składnią tego wszystkiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
W dniu 6.06.2019 o 05:51, Rutlawski napisał:

Myślisz 2 pojęcia. Bycie dla samego bycia jest właśnie najgorsza rzeczą jaką może być.

Nie bardzo wiem jakie dwa pojęcia mylę, ale Ty wiesz to, mi wyjaśnisz.

Ta najgorsza rzecz jest wielce dobrą w wieku senioralnym.

W dniu 6.06.2019 o 05:51, Rutlawski napisał:

To jest oczywiste, że w związku wypadają się pewne uczucia, emocje.

Jeśli "wypadają się pewne uczucia, emocje" to, pytam co to znaczy, bo wg mnie to nic innego jak wypalenie się uczuć, a emocje to tyle co uczucia, bo tak je można nazwać. 

W dniu 6.06.2019 o 05:51, Rutlawski napisał:

Moim zdaniem jednak nie da się tego nazwać miłością. Miłość sama w sobie nie powinna się "wypalic".

Zakochanie, zauroczenie, tęsknota, "zakręcenie druga osoba"...

Jednak po tym wszystkim pojawia się głębsze uczucie do drugiej osoby, można by powiedzieć decydujące I pokazujące czy na serio chcemy z tym kimś być.

A miłość jest składnią tego wszystkiego.

Nie neguję Twej teorii, bo masz prawo mieć swoją, ale wg mnie jest inaczej.

Miłość ma trzy komponenty (bliskość, zaangażowanie, namiętność). Badania o przebiegu miłości wykazują, iż ona zmienia intensywność i jeśli wygasa namiętność (a wygasa-tylko w różnym czasie związku) wtedy pozostaje intymna bliskość oraz wspólnota, ale zanika również intymność, a wtedy pozostaje tzw, związek pusty, gdzie partnerów łączą pewne wspólne cele np. wychowanie dzieci.
Zapodałam jeden z modeli, ale jest sporo innych. Miłość nie jest stałą lecz posiada wariat dynamiczny, tak więc zmienia się, a od nas zależy jak długo trwa dana faza, ale żadna z nich nie trwa wiecznie, czyli mówimy o wypaleniu.


 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski
20 godzin temu, Dżiulia napisał:

.

 

Jeśli "wypadają się pewne uczucia, emocje" to,a emocje to tyle co uczucia, bo tak je można nazwać. 

Nie neguję Twej teorii, bo masz prawo mieć swoją, ale wg mnie jest inaczej.

Miłość ma trzy komponenty (bliskość, zaangażowanie, namiętność). Badania o przebiegu miłości wykazują, iż ona zmienia intensywność i jeśli wygasa namiętność (a wygasa-tylko w różnym czasie związku) wtedy pozostaje intymna bliskość oraz wspólnota, ale zanika również intymność, a wtedy pozostaje tzw, związek pusty, gdzie partnerów łączą pewne wspólne cele np. wychowanie dzieci.
Zapodałam jeden z modeli, ale jest sporo innych. Miłość nie jest stałą lecz posiada wariat dynamiczny, tak więc zmienia się, a od nas zależy jak długo trwa dana faza, ale żadna z nich nie trwa wiecznie, czyli mówimy o wypaleniu.


 

No dobrze, zgadzamy się więc, że wypalaja się uczucia, emocje, których jednak ja nie nazywam miłością. Raczej według mnie to "rzeczy" które ja tworzą.

 

 

Zanika namiętność i intymność...

Tak jak napisałem w poście namiętność często w różnym czasie odchodzi (czy kompletnie zanika ciężko stwierdzić, u niektórych pewnie tak, u niektórych nie), ale na czym opierasz przekonanie, że zanika intymność?

Czy mówisz jedynie o intymnosci cielesnej?

 

Para będąca tylko ze soba dla dzieci, a nie czujaca miłości nie jest niczym dobrym. Nie dla niej, nawet nie dla dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
3 godziny temu, Rutlawski napisał:

No dobrze, zgadzamy się więc, że wypalaja się uczucia, emocje, których jednak ja nie nazywam miłością. Raczej według mnie to "rzeczy" które ja tworzą.

 

 

Zanika namiętność i intymność...

Tak jak napisałem w poście namiętność często w różnym czasie odchodzi (czy kompletnie zanika ciężko stwierdzić, u niektórych pewnie tak, u niektórych nie), ale na czym opierasz przekonanie, że zanika intymność?

Czy mówisz jedynie o intymnosci cielesnej?

 

Para będąca tylko ze soba dla dzieci, a nie czujaca miłości nie jest niczym dobrym. Nie dla niej, nawet nie dla dziecka.

Rozumiem, że już wiesz, iż nie było pomyłki, która mi wytknąłeś.

To teraz zaprezentuj swoją definicje miłości.

 

Przykład z wychowaniem dzieci ot jeden z wielu, bo może być również choroba jednego z partnerów i inne. 

 

Wypalenie miłości lub wypalenie w innej sferze nie musi być "na popiół", tak jak napisałam jest ona procesem dynamicznych, raz może być 20% a raz 5 i znowu trochę więcej lub mniej.

Piszesz wg własnej psychologii i widzę, że na tej płaszczyźnie raczej z Tobą nie pogadam. 

W podsumowaniu...miłość się wypala i nie musi u każdego w jednakowym stopniu i czasie.

To tak jak każdy ma paciorkowca, ale nie każdy musi zachorować.

A tak na marginesie; pewnie że lepiej jeśli jest miłość w rodzinie, ale np. matka alkoholiczka jest lepszą opcja dla dziecka niż Dom Dz. to wypowiedź psycholożki...kontrowersyjna, ale ja z nią się zgadzam i analogicznie dobro dla dziecka lepsze przy braku miłości partnerów niż wychowywanie dziecka przez jednego z partnerów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Hmmm... Piszesz, że że mną nie pogadasz w momencie gdy przedstawiam własny punkt widzenia i poglądy, po czym... Przedstawiasz własne jak skończona prawde. To faktycznie nie dojdziemy do konsensusu :)

 

Niemniej jasnej i czystej definicji miłości tu nie podam bo to opis z góry skazany na porażkę. Miłość można budować z wszystkich wymienionych powyżej przeze mnie rzeczy, ale ma tym konczy się moje teoretyczne opisywanie jej.

 

Co do Twojego przykładu z domem dziecka... Ciekawy punkt widzenia i warty przemyślenia, jednak nie można z góry określić co teoretycznie będzie lepsze. Zależy od rodzaju alkoholizmu, postępowania i zachowania tej matki.

 

Temat ciekawy, może warto by było założyć osobny, bo tu od oryginalnego tematu jakim była samotność, zbytnio zeszlismy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
1 godzinę temu, Rutlawski napisał:

Hmmm... Piszesz, że że mną nie pogadasz w momencie gdy przedstawiam własny punkt widzenia i poglądy, po czym... Przedstawiasz własne jak skończona prawde. To faktycznie nie dojdziemy do konsensusu :)

 

Niemniej jasnej i czystej definicji miłości tu nie podam bo to opis z góry skazany na porażkę.

No tak, bardzo delikatnie ujęłam, że się nie pogadamy, bo zauważyłam wcześniej, że nie znasz tematu o jakim piszę. Cieszę się, że to TY przedstawiłeś punkty widzenia; swój w oparciu o własną teorię, czyli własne doświadczenia, a ja z racji działu w jakim piszemy w oparciu o prace/badania psychologiczne. Teraz rozumiesz, dlaczego podejścia się różniły. 
Tu nie chcę powiedzieć, że wszystko musi być tak jak to mądrzy potwierdzili wynikami badań, wszak każda reguła ma wyjątki. A oboje wiemy doskonale, że miłość jest niematerialna i zdefiniować można ją poprzez działania (w tym; uczucia, mowa, myśli) innych osób lub siebie, ale to i tak nie odda całości tego pojęcia.
Mamy konsensus Twoja teoria zakluczona w tych moich prawdach skończonych jak określasz...tylko tyle, że nie moje, a  prof. psychologii, gdzie jak już wspomniałam, ze względu na dział nimi się podparłam...toż to nauka Drogi Kolego.

A w temacie mogę napisać, że miłość do siebie samego to zwyczajna samotność.
 

PS. Tobie daje pierwszeństwo na otwarcie nowego tematu, bo rzuciłeś tutaj pomysł, a jeśli zrezygnujesz to chętnie go zainauguruję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Itaka

Żaden człowiek nie jest samotny. Anioł stróż, święta opiekunka od imienia I i święta opiekunka od imienia z II ( z bierzmowania) czuwają nad nawet najbardziej samotną osobą. To już są trzy osoby.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...