Skocz do zawartości


Polecane posty

Dżulia

Ludzką samotność można rozpatrywać z różnych powodów i jeśli nie ma takiego tematu to warto tu porozmawiać.

Samotność mam na myśli życie w pojedynkę jest fajna...tak twierdzą samotni, ale  do czasu i dotyczy to zarówno wieku średniego jak i senioralnego.

Syndrom emerytalnym zajmują się psycholodzy, a o samotności w średnim wieku mówi się, że taki to wybór.

Jak myślicie; Dlaczego samotność jest dokuczliwa? Czy rzeczywiści jest to wybór czy przymus?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wesoły
BrakLoginu
12 godzin temu, Dżiulia napisał:

Czy rzeczywiści jest to wybór czy przymus?

Ja nigdy się zbytnio nie zagłębiałem w to, ale jakby tak się pochylić nad tym konkretnym pytaniem, to przynajmniej w moim przypadku samotność będzie swego rodzaju przymusem.
Przymusem, bo pewne wydarzenia w moim życiu jakby "zmusiły" mnie do tego, chociaż ja bym to nazwał takim "zawieszeniem", bo przynajmniej jeśli chodzi o związek, to ktoś tam kiedyś postawił nieco wyżej poprzeczkę, pokazał jak to może w praktyce fajnie wyglądać i już się człowiek nie zadowoli byle czym.

W sumie od zawsze uważałem, że jak być z kimś, byle nie być samym, to lepiej sobie darować.
Oczywiście jak widać moja wypowiedź odnosi się głównie do związku partnerskiego, ale samotność sama w sobie, aż tak mi nie dokucza, raczej staram się być wśród ludzi.

 

Ciekawy temat i jestem ciekaw jak on się rozwinie :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Ja raczej zawsze byłem samotnikiem, ale jednak nie całkowitym odludkiem. Całe dzieciństwo i okres nastoletni spędziłem w jakiejś paczce, ale wiecznie miałem też potrzebę spędzenia czasu samemu. Potrafię być sam i się nawet dobrze bawić. Zawsze miałem kobietę u swojego boku, więc żyłem w jakimś sensie wspólnym życiem. Teraz jestem sam i to z własnego wyboru. W pewnym sensie. Po jakimś czasie jest odczuwalny brak drugiej osoby i to jest chyba ta samotność. Po prostu nachodzi Cię i czynności, które normalnie sprawiają przyjemność już nie satysfakcjonują i włącza się potrzeba kogoś... ale tego kogoś nie ma. Wypełnianie tej pustki przypadkowymi ludźmi, albo dalszymi znajomymi nie działa. Brakuje głębi, metafizyki, połączenia na poziomie wyższym niż np. z ludźmi z pracy. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hagne

Dlaczego samotność dokucza? Bo człowiek ma potrzeby:

1. Potrzeba fizyczno-erotyczna, intymności - Na poziomie fizycznym, zespolenie męsko-damskie daje odczucie spełnienia, szczescia, zadowolenia.

2. Potrzeba emocjonalna - fajnie gdy ktoś nas kocha, my kochamy, wspieramy się, mamy komu ufać, pocieszyć, gdy coś nie wyjdzie. Swiętować,celebrować, gdy coś wyjdzie. 

3. Potrzeba przyjaźni- fajnie jest mieć w życiu znajomych wariatów, o których gdy się myśli, to tylko się chichocze i z którymi ma się nietuzinkowe wspomnienia. 

4. Ekonomiczno - egzystencjonalna. Samemu trudniej o przetrwanie, niż gdy się ma kogoś, albo dobrych przyjaciół, gdy ma się wsparcie w życiu.

 

Ja tam lubię być sama, jak mam tylko wolne to nikomu nie mówię, zaszywam się. Jeżdżę sama na wakacje, czas gdy mieszkałam sama, wspominam bardzo dobrze. Miałam fajnych znajomych, czas sprawił, że się paczka rozwaliła, ale było super, teraz to tylko tacy tam znajomi, do pogadania o pogodzie, żadnych szaleństw. A dlaczego jestem sama, nie w związku z mężczyzną? Bo nikogo tak bardzo nie kochałam i nie pragnęłam, jak chłopaka z którym byłam w szkole średniej - jest taką sentymentalno-uczuciową sinusoidą, sumą i skupieniem całej mojej tęsknoty. Zawsze jak się w życiu zatrzymuję, albo mnie nostalgia dopadnie, to myślę o nim i umieram z ciekawości co u niego.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
Mptiness
Napisano (edytowany)

Czego najbardziej brak w mojej samotni? Przytulenia.. to najbardziej da się odczuć. Czasami tego, wydawać by się mogło, banalnego zapewnienia "dasz sobie radę".

Negatywne odczucia, to lęk przed tym, co ma nastąpić.. momentem, kiedy będę zdana na łaskę innych ludzi. 

I to najbardziej, co mnie przeraża, to wizja samotnego umierania. Gdy nie wybiega się w przyszłość, to nie jest źle.

Edytowano przez Enigma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
1 godzinę temu, Enigma napisał:

I to najbardziej, co mnie przeraża, to wizja samotnego umierania.

Myślę, że ta obawa większości dotyczy, zwłaszcza samotnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

No już widzę, że brak w tym dziale SOCJOLOGII.

Moglibyśmy wtedy porównywać zmiany w kontekście tematu. 

Pięknie napisane o naszych potrzebach i mimo, że mądrzy ułożyli od najważniejszych, to dla każdego z nas ważność jest/będzie inna.

Temat jest o tyle ciekawy, że można przekazać nie konieczne własne doświadczenie.

 

Jak to mówią: "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma".

Tak też jest z samotnością, jest ona w pewnych okresie wspaniała, ale jeśli dopada nas chandra lub jakaś choroba to samotność nam nie odpowiada, a to świetnie uchwyciła Enigma.

Wasze wypowiedzi są bardzo interesujące i ustosunkuję się jutro, a właściwie dzisiaj.

Serdeczności i zapraszam do udziału w temacie.

17 minut temu, BrakLoginu napisał:

Myślę, że ta obawa większości dotyczy, zwłaszcza samotnych.

A co za różnica dla umierającego czy patrzą na niego czy też nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
Mptiness
5 godzin temu, Dżiulia napisał:

A co za różnica dla umierającego czy patrzą na niego czy też nie.

Przecież nie chodzi o patrzenie, ale poczucie, że bliska osoba jest obok, trzyma za rękę, pomaga w przejściu tej granicy życia i śmierci, że jest do końca.

Byłaś przy śmierci? Zdaje mi się, że nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
8 minut temu, Layne napisał:

Ja tam mogę umierać sam. Właściwie to bym wolał.

Mnie też chyba byłoby łatwiej bez  widzów w tym osobistym momencie. Nawet jeśli miałabym bliskie osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
Mptiness

Teraz tak mówisz. 

Znałam małżeństwo, które za życia nie umiało się porozumieć, ale gdy zbliżał się moment śmierci, a on był tego świadomy, to prosił swoją żonę, by była z nim do końca i trzymała go za rękę. Śmierć nawet takie mury potrafi skruszyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

W moim przypadku jest tak, że ja wolę robić dużo rzeczy samemu, gdy nikt nie patrzy. Jeszcze bym się speszył i nie umarł...

Fakt jest taki, że nie wiadomo, jaką kto by miał potrzebę w tym jakże osobistym momencie i można się teraz zarzekać, a na końcu mogłoby być inaczej. Na pewno jest to kwestia indywidualna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
10 godzin temu, Dżiulia napisał:

A co za różnica dla umierającego czy patrzą na niego czy też nie.

Pomijając już to, co dodała @Enigma, to jeszcze to wszystko przed, co się dzieje. Jak to mówią, by na starość miał kto podać szklankę wody. Chodzi też o samo poczucie bezpieczeństwa. Nie zawsze uda się, że ktoś będzie przy nas przed "ostatnią drogą", ale dobrze, by było wiedzieć, że nie jest się samemu.

4 godziny temu, Enigma napisał:

Byłaś przy śmierci? Zdaje mi się, że nie.

Nie mówiąc już o osobach z wypadków, bo i takie "przypadki" mi się w życiu zdarzyły, ale to były obce dla mnie osoby, więc raczej nie o tym mowa, ale byłem przy dwóch bardzo bliskich mi osobach. W obu przypadkach była, to rozmowa na zasadzie zapewnień, dania też tym osobom słowa, z którego się wywiązałem/wywiązuję. Mowa była również, o innych bliskich i o tym co nas otacza, o mnie, o nas itd. 
Tak trochę ogólnie napisałem, ale to jednak nie są sprawy na forum, a przynajmniej nie na "dziś". Dla mnie to było bardzo trudne, ale dało mi to bardzo dużo na przyszłość. Było ciężko, ale te osoby mnie naładowały energią na dalszą część życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
W dniu 29.05.2019 o 11:38, BrakLoginu napisał:

j w moim przypadku samotność będzie swego rodzaju przymusem.

-------

W sumie od zawsze uważałem, że jak być z kimś, byle nie być samym, to lepiej sobie darować.

Wspominasz o samotności z przymusu, ale przecież nawet taka nie musi istnieć do końca naszego życia, bo zarówno rozwiedzeni jak wdowcy mogą ułożyć życie z inną osobą.

-------
Polemizowałabym, bo przykładowo w chwilach zasłabnięcia, choroby czy bytności w szpitalu to dobrze mieć kogoś kto wszedłby mieszkania i zrobił o co poprosimy.
Ten ktoś, kto mieszka z nami razem zna lepiej nasze "lubienie".
Posłużę się przykładem. Moja koleżanka miała wielu znajomych, przyjaciół, syna, ale kiedy była w szpitalu poprosiła o wypranie jej ulubionej piżamy...powiem, że byłam trzecią osobą, która prała czystą piżamę. Poprzednio prana i płukana była w środkach mocno zapachowych, a ona tego nie znosiła. 
Człowiek powinien dążyć do kompromisów, nie powinien dbać li o swoją wygodę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
7 minut temu, Dżiulia napisał:

Wspominasz o samotności z przymusu, ale przecież nawet taka nie musi istnieć do końca naszego życia, bo zarówno rozwiedzeni jak wdowcy mogą ułożyć życie z inną osobą.

Tak, masz w zupełności rację i to też mojej osoby się tyczy, widocznie albo jeszcze taka osoba nie stanęła na mojej drodze, by zmienić mój stan lub jeszcze muszę trochę "odczekać", by coś drgnęło. 
Dla mnie jest na razie dobrze tak jak jest, ale ludzie, to raczej zwierzęta stadne, to i w pary też się dobierają :)

9 minut temu, Dżiulia napisał:

Człowiek powinien dążyć do kompromisów, nie powinien dbać li o swoją wygodę.

Kompromis, to bardzo przydatny wynalazek i bardzo dużo problemów rozwiązuje, ja też jestem jego zwolennikiem i polecam innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
W dniu 29.05.2019 o 18:20, Layne napisał:

Teraz jestem sam i to z własnego wyboru. W pewnym sensie. Po jakimś czasie jest odczuwalny brak drugiej osoby i to jest chyba ta samotność. 

----

Brakuje głębi, metafizyki, połączenia na poziomie wyższym niż np. z ludźmi z pracy. 

No właśnie, człowiek jest taką istotą, że stale pragnie czegoś innego.

Samotność jest dobra na jakiś czas, ale później brakuje powiedziałabym kogoś bliskiego. Człowiek potrzebuje "głasków" i innych serdeczności od osoby drugiej.

------

Jeśli chodzi o rozważania filozoficzne, to akurat samotność jest wskazana.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem zdanie o "połączeniu na wyższym poziomie".

W dniu 29.05.2019 o 20:01, hagne napisał:

Ja tam lubię być sama, 

------

A dlaczego jestem sama, nie w związku z mężczyzną? Bo nikogo tak bardzo nie kochałam i nie pragnęłam, jak chłopaka z którym byłam w szkole średniej - jest taką sentymentalno-uczuciową sinusoidą, sumą i skupieniem całej mojej tęsknoty. Zawsze jak się w życiu zatrzymuję, albo mnie nostalgia dopadnie, to myślę o nim i umieram z ciekawości co u niego.

Mam koleżankę, która twierdziła, że być samym z wyboru to jest to co uwielbia, ale jak minęło 30+, to zdanie zmieniła.

Teraz zajmuje się rękodziełem artystycznym, bo tak wypełnia pustkę, ale o braku drugiej osoby rozpowiada przy każdej okazji wszystkim znajomym.

 

Wiesz "prawdziwa miłość" dana jest podobno raz na całe życie.

Takich osób jak Ty jest bardzo wiele, bo każdą poznaną osobę porównują z tą kochaną.

Życie trzeba jakoś ułożyć jeśli nie można być z ukochanym.

Powiem Ci na marginesie, że miłość faceta do mojej przyjaciółki była bardzo silna.

Ona wyjechała z Polski i tam ułożyła życie, a kiedy on zginął w wypadku przyszedł powiedzie jej o swojej miłości i o tym, że go nie chciała, a przecież bardzo kochała go i nieprawdą jest, że go nie chciała, ale jakoś ułożyło się nie po ich myśli.

Może spróbuj na fejsie znaleźć go i zwyczajnie pogadać, a może jest samotny i myśli o tobie, lepiej zaryzykować i wiedzieć niż żyć w niepewności.

W dniu 29.05.2019 o 22:38, Enigma napisał:

Negatywne odczucia, to lęk przed tym, co ma nastąpić.. momentem, kiedy będę zdana na łaskę innych ludzi. 

Z tym się zgadzam, bo ja nie chciałbym być ciężarem ani dla moich dzieci, ani dla osób do tego przeznaczonych

16 godzin temu, Enigma napisał:

Byłaś przy śmierci? Zdaje mi się, że nie.

Byłam przy wielu śmierciach osób bliskich i obcych.

Świadome umieranie jest raczej rzadkością...ja nie spotkałam się z takim w mojej ocenie.

Ludzie w agonii są bez kontaktu ich świadomość nie jest włączona na naszą troskę.

12 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Dlaczego jest @ nik, czy to jakieś ułatwienie?

 

Nie zawsze uda się, że ktoś będzie przy nas przed "ostatnią drogą", ale dobrze, by było wiedzieć, że nie jest się samemu.

-------
Tak trochę ogólnie napisałem, ale to jednak nie są sprawy na forum, a przynajmniej nie na "dziś". Dla mnie to było bardzo trudne, ale dało mi to bardzo dużo na przyszłość. Było ciężko, ale te osoby mnie naładowały energią na dalszą część życia.

Tak, masz rację, bo nawet osoba z którą jest się pod jednym dachem w chwili śmierci może być gdzieś indziej, ale jeśli ma się taką osobę to, ma się świadomość, że nie jest się samym.

Mnie się wydaje na dzień dzisiejszy, że wolałabym być sama w takiej chwili.

-----

Rozumiem, że nie zawsze jesteśmy gotowi opowiadać o trudnych sytuacjach osobistych.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
50 minut temu, Dżiulia napisał:

Rozumiem, że nie zawsze jesteśmy gotowi opowiadać o trudnych sytuacjach osobistych.

Dla mnie to nie problem rozmawiać właśnie o tym co zdawkowo opisałem, ale to net, ogół i po co mają inni czytać moje wypociny? :) Chodziło o ojca i moją kobietę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
17 minut temu, BrakLoginu napisał:

Dla mnie to nie problem rozmawiać właśnie o tym co zdawkowo opisałem, ale to net, ogół i po co mają inni czytać moje wypociny? :) Chodziło o ojca i moją kobietę.

Nie wiem czy wypociny, bo czyta się przyjemnie ciekawe wypowiedzi do których i Twoje należą. Myślę, że nie chodzi oto by inni czytali co piszemy o prywatności, ale oto ole chcemy z niej o tym napisać.

Ja nie jestem zwolenniczką pisania o sobie na forach...dlaczego może kiedyś o tym powiem.

 

A jeszcze w sprawie kompromisu...tak, masz rację, że to wspaniały wynalazek, ale realizacja ciężka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
5 minut temu, Dżiulia napisał:

Ja nie jestem zwolenniczką pisania o sobie na forach...dlaczego może kiedyś o tym powiem.

Widzisz, ja tutaj bardzo dużo o sobie już napisałem, w tym wiele spraw, z których nie jestem dumny, nie mam z tym problemu, Teraz tak pomyślałem, że są osoby, które też straciły partnera/partnerkę i może kiedyś skrobnę trochę o tej historii, a zwłaszcza o tym wszystkim co było "po", bo jak obecnie znam tylko tutaj 2 osoby, co przez coś podobnego przeszły, ale będą nowi dochodzić, to możliwe, że im się przyda taka opowieść jak ja z tego "wychodziłem" i jak sobie z tym radziłem.

 

8 minut temu, Dżiulia napisał:

A jeszcze w sprawie kompromisu...tak, masz rację, że to wspaniały wynalazek, ale realizacja ciężka.

Rzekłbym, że realizacja bardzo ciężka, ale i bardzo łatwa. Wszystko zależy czego to dotyczy, a przede wszystkim z kim ten kompromis zawieramy. Przy pozytywnym podejściu do życia i sprawy dwojga czy więcej ludzi, to da się to szybko i pozytywnie załatwić :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

 

 

17 minut temu, BrakLoginu napisał:

Widzisz, ja tutaj bardzo dużo o sobie już napisałem, w tym wiele spraw, z których nie jestem dumny, nie mam z tym problemu, Teraz tak pomyślałem, że są osoby, które też straciły partnera/partnerkę i może kiedyś skrobnę trochę o tej historii, a zwłaszcza o tym wszystkim co było "po", bo jak obecnie znam tylko tutaj 2 osoby, co przez coś podobnego przeszły, ale będą nowi dochodzić, to możliwe, że im się przyda taka opowieść jak ja z tego "wychodziłem" i jak sobie z tym radziłem.

Ja nie widzę by było dużo...a wszystkich działów nie czytałam, bo tak naprawdę interesuje mnie ten dział, religia, trochę polityka i niewyjaśnione sprawy zarówno materialne jak duchowe,choć duchowe może bardziej.

Też uważam, że nasze reakcje w trudnych sytuacjach, czy następujące po nich winny być radą dla potomnych.

Ja tak jakoś mam, że po ciężkich przeżyciach nie musiałam jak piszesz z tego wychodzić, natomiast tylko jedno jest takie o którym opowiadam wyciska łzy za każdym razem.

 

18 minut temu, BrakLoginu napisał:

Rzekłbym, że realizacja bardzo ciężka, ale i bardzo łatwa. Wszystko zależy czego to dotyczy, a przede wszystkim z kim ten kompromis zawieramy. Przy pozytywnym podejściu do życia i sprawy dwojga czy więcej ludzi, to da się to szybko i pozytywnie załatwić :) 

Myślę, łatwa realizacja to przeanalizowanie naszej złej rekcji w danej sytuacji...zwyczajnie zgadzamy się z rozmówcą i jest konsensus.

Ooooo właśnie świetnie, że zwróciłeś uwagę  na pozytywne podejście, a ja dodałabym, iż w problemowych sytuacjach warto przed podjęciem decyzji postawić w roli tej drugiej osoby, a wtedy każda sprawa będzie rozwiązana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
3 minuty temu, Dżiulia napisał:

Ja tak jakoś mam, że po ciężkich przeżyciach nie musiałam jak piszesz z tego wychodzić

Nie było mi łatwo, ale nie wiem jak to nazwać, jak ubrać w słowa ten stan. Musiałem zwyczajnie upaść, by wstać, otrzepać się i pójść dalej. Dodam, że nie korzystałem z pomocy specjalistów, bo nie czułem takiej potrzeby. Za to osoby bliskie dały mi wsparcie, ale od początku do końca miałem świadomość, że muszę i tak sam to "załatwić" i poukładać sobie w głowie. Tak w telegraficznym skrócie, bo jak jednak napiszę ten temat, to lepiej nie pisać tutaj wszystkiego :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
1 minutę temu, BrakLoginu napisał:

Nie było mi łatwo, ale nie wiem jak to nazwać, jak ubrać w słowa ten stan. Musiałem zwyczajnie upaść, by wstać, otrzepać się i pójść dalej. Dodam, że nie korzystałem z pomocy specjalistów, bo nie czułem takiej potrzeby. Za to osoby bliskie dały mi wsparcie, ale od początku do końca miałem świadomość, że muszę i tak sam to "załatwić" i poukładać sobie w głowie. Tak w telegraficznym skrócie, bo jak jednak napiszę ten temat, to lepiej nie pisać tutaj wszystkiego :) 

Też tak myślę i chyba wiem dlaczego.

Dobranocka.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 minuty temu, Dżiulia napisał:

Też tak myślę i chyba wiem dlaczego.

Dobranocka.?

Nie wiem co wiesz i co też tak samo myślisz, bo nie wiem do czego się odniosłaś :P 
Dobrej. Spokojnych i słodkich :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
W dniu 31.05.2019 o 00:46, BrakLoginu napisał:

Nie wiem co wiesz i co też tak samo myślisz, bo nie wiem do czego się odniosłaś :P 
Dobrej. Spokojnych i słodkich :) 

 

Jak możesz nie wiedzieć do czego się odniosłam, chyba do niczego więcej nie mogłam niż do wypowiedzi.

A co wiem...że jest w takich sytuacjach ciężko i myślę, że poradzić sobie samemu jest wyczynem wielkiej wagi. Fakt...była grupa wsparcia, ale to Ty sam musiałeś się wziąć w przysłowiową "garść".

Teraz nadążasz.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...