Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Paulina68904

Nie mogę zdac prawa jazdy

Polecane posty

Paulina68904

Nie potrafię zdać praktycznego egzaminu na prawo jazdy. O ile teoria poszła gładko, bo za pierwszym razem; o tyle praktykę oblałam już 5 razy (+jedne egzamin przegapiłam przez własną głupotę) Łącznie wydałam pieniądze na 6 egzaminów... zaczynając od początku. W pierwszym podejściu nie ustawiłam się dobrze do lewej strony na drodze jednokierunkowej (2 razy) - po egzaminie. Za drugim podejściem nie wyszedł mi łuk (co nigdy wcześniej sie nie zdarzało na naukach jazdy) - po egzaminie. Trzecie podejście: przekroczenie prędkości na mieście - egzamin zakończony. Czwarty egzamin "przegapiłam".. -140 zł. Piąty : Nie ruszyłam pod górkę (również mi sie to nie zdarzyło nigdy wcześniej). I dziś... wymusiłam pierwszeństwo, ponieważ sygnalizacja świetlna była zepsuta. O ile w poprzednich egzaminach stres mną władał i nie myślałam racjonalnie, to teraz byłam opanowana i gotowa zdac.. niestety znowu nie wyszło. Nie wiem już gdzie leży problem.. brałam dodatkowe jazdy, uczyłam się przepisów po kilka godzin dziennie A to nadal nie pomaga... jestem totalnie załamana i brakuje mi chęci do życia....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


SteelRat

Ewidentnie w... zapominalstwie. W pierwszym podejściu zapomniałaś, że jedziesz jednokierunkową, drugie zjadł Cię stres, w trzecim typowe nie spoglądanie na licznik, czwarty znów zapomniane, a szósty raz znów zapominalstwo, przecież to że sygnalizacja była zepsuta widać z kawałka, to znów zapomniałaś spojrzeć na znaki (lub, jeśli ich nie było - o regule prawej ręki).

 

A skoro tak, to zapewne powodem roztargnienia jest stres i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Po prostu nie czujesz się pewnie za kierownicą;  stąd stres.

A może by zmienić sposób robienia prawa jazdy w Polsce? Np. na podobny do tego, jaki jest w Australii: po kursie albo i bez (jak wolisz) zdajesz egzamin teoretyczny - i możesz jeździć po drogach, ale tylko z osobą, która ma prawo jazdy, z ograniczoną prędkością, bez możliwości przewożenia dzieci i odpowiednio oznaczonym samochodem. Dopiero po np. pół roku  możesz przystąpić  do egzaminu praktycznego, obeznana z jazdą, pewniejsza swoich umiejętności, w mniejszym stresie. Komu by to przeszkadzało (oprócz instruktorów, którzy mniej zarobią na dodatkowych jazdach)?...

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan

Ludzie, a kto powiedział, że prawo jazdy jest niezbędne do życia. Nie idzie Ci to odpuść, czujesz, że to nie Twoja działka to odpuść.

Po, co się tak stresować i męczyć no chyba, że chcesz dofinansowywać WORD-y i czy instruktorów.

Rób to, co lubisz i czujesz się w tym dobrze. Prawo jazdy, to nie awans społeczny, że musisz go mieć bo inaczej jesteś wykluczona lub gorsza od reszty społeczeństwa.

 

46 minut temu, aliada napisał:

A może by zmienić sposób robienia prawa jazdy w Polsce? Np. na podobny do tego, jaki jest w Australii: po kursie albo i bez (jak wolisz) zdajesz egzamin teoretyczny - i możesz jeździć po drogach, ale tylko z osobą, która ma prawo jazdy, z ograniczoną prędkością,

 

--------------------------------------------------------bez możliwości przewożenia dzieci-------------------------------------------------------------------

 

i odpowiednio oznaczonym samochodem. Dopiero po np. pół roku  możesz przystąpić  do egzaminu praktycznego, obeznana z jazdą, pewniejsza swoich umiejętności, w mniejszym stresie. Komu by to przeszkadzało (oprócz instruktorów, którzy mniej zarobią na dodatkowych jazdach)?...

Czy to znaczy, że narażanie innych dzieci jest ok!

Swoich dzieci zabrać do samochodu nie możesz, ale jak rozjedziesz na pasach inne, czy walniesz swoim autem w inne w którym będzie jechać ciężarna mama  z bliźniakami na tylnym siedzeniu to już w porządku.

Czy uważasz, że to dobra droga i kierunek zmian.

 

Osobiście jestem za zniesieniem jakichkolwiek wymogów i przeszkód prawnych uniemożliwiających kierowaniem czymkolwiek nawet samolotem. Ale jednocześnie za zaostrzeniem kar za skutki wypadków. Ilość kierowców spadłaby drastycznie, ubyło by zagrożeń, ludzi którzy nie umieją jeździć a tylko posiadają uprawnienia wydane za 10 czy 20 podejściem. To są zagrożenia.

Każdy przedsiębiorca, czy firma mogłaby żądać od osoby, którą chce zatrudnić zrobienia kursu i zdania egzaminu w celu zapewnienia najwyższego poziomu usług. I mówię tu o faktycznej poprawie, a nie fikcji jaka jest za sprawa nagrywania rozmów telefonicznych aby usługa mogła mieć "wysoki" poziom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
Mptiness
5 godzin temu, Paulina68904 napisał:

Nie wiem już gdzie leży problem.. brałam dodatkowe jazdy

Tylko nie wykupuj tych dodatkowych godzin w tej szkole jazdy w której się uczyłaś. Znam przypadek, że dziewczyna też ciągle oblewała, a gdy zmieniła instruktora to zdała bez problemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
1 godzinę temu, alan napisał:

Czy to znaczy, że narażanie innych dzieci jest ok!

Swoich dzieci zabrać do samochodu nie możesz, ale jak rozjedziesz na pasach inne, czy walniesz swoim autem w inne w którym będzie jechać ciężarna mama  z bliźniakami na tylnym siedzeniu to już w porządku.

Myślę, że osoba, która samodzielnie wyjeżdża na drogę krótko po zdaniu egzaminu za siódmym czy dziesiątym podejściem, ma większe szanse, żeby w nie walnąć. I w ogóle stwarza większe zagrożenie na drodze.

 

W USA z kolei nawet nie trzeba zdawać teorii, żeby prowadzić  samochód z trzeźwą, dorosłą i mającą prawo jazdy osobą obok ciebie. Jeździć uczą nastolatków najczęściej rodzice, co jest uważam normalne i naturalne. Żeby dostać prawo jazdy wystarczy zdać egzamin. Nie wydaje mi się, żeby Amerykanie jeździli gorzej niż Polacy, choć nas przed wyjechaniem na drogę broni armia urzędników. Może nie dorośliśmy do takiej wolności po prostu, nie wiem.

 

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
1 minutę temu, aliada napisał:

Myślę, że osoba, która wyjeżdża na drogę krótko po zdaniu egzaminu za siódmym czy dziesiątym podejściem, ma większe szanse, żeby w nie walnąć.

 

W USA z kolei nawet nie trzeba zdawać teorii, żeby prowadzić  samochód z trzeźwą, dorosłą i mającą prawo jazdy osobą obok ciebie. Jeździć uczą nastolatków najczęściej rodzice, co jest uważam normalne i naturalne. Żeby dostać prawo jazdy wystarczy zdać egzamin. Nie wydaje mi się, żeby Amerykanie jeździli gorzej niż Polacy, choć nas przed wyjechaniem na drogę broni armia urzędników. Może nie dorośliśmy do takiej wolności po prostu, nie wiem.

 

Próbowałaś kiedyś w ten sposób kontrolować osobę kierującą? Ty masz prawo jazdy, a osoba kierująca nie ma.

Byłem już w takiej sytuacji tylko z tą różnicą, że osoba kierująca miała prawo jazdy ale zdolności, co do kierowania już nie.

Powiem Ci co możesz zrobić jak siedzisz obok - NIC!. Po prostu nic!. W opisywanym przypadku nie doszło do wypadku tylko dla tego że wyłączyłem stacyjkę i z boku zacząłem kierować samochodem. Był to stary gruchot i nie miał blokady kolumny kierowniczej inaczej było by bum!

Wydaje mi się, że nic na siłę. Nie każdy musi być kierowcą, tak jak nie każdy maluje obrazy czy pisze wiersze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

System praw jazdy w ogóle nie ma większego sensu, z samolotami bym aż tak nie szalał, bo tam odpowiedzialność za wypadek jest niemożliwa do poniesienia (zwykle jest śmiertelny) - ewentualnie jest zawsze najwyższa zależy jak spojrzeć, ale przy samochodach jak najbardziej, jestem za wydawaniem prawa jazdy każdemu pełnoletniemu obywatelowi - przynajmniej w zakresie kat. B.

 

I nie ma żadnej potrzeby, by było inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
6 minut temu, SteelRat napisał:

System praw jazdy w ogóle nie ma większego sensu, z samolotami bym aż tak nie szalał, bo tam odpowiedzialność za wypadek jest niemożliwa do poniesienia (zwykle jest śmiertelny) - ewentualnie jest zawsze najwyższa zależy jak spojrzeć, ale przy samochodach jak najbardziej, jestem za wydawaniem prawa jazdy każdemu pełnoletniemu obywatelowi - przynajmniej w zakresie kat. B.

 

I nie ma żadnej potrzeby, by było inaczej.

Logicznym jest, że nikt nie da samolotu czy statku, okrętu osobie nie przeszkolonej. Napisałem o tym w ostatnim zdaniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Głodny

To banał, ale trzeba podejść na pół bojowo i pół na luzie do praktycznego. Mówi to osoba, która zdawała praktyczny 8 razy. Z różnych powodów. Tia...kasy i czasu było szkoda :/  Na szczęście kiedyś było taniej i przepisy word-owe i drogowe były "prostsze", egzaminatorzy mniej speniani i te cholerne peugeoty 207, które były lepiej się prowadziły niż obecne h...daie.

Zdałem w końcu i nie żałuję tych nerwów, napięcia, zgryzot. A teraz ilekroć gdzieś jadę to czuję się bardzo pewnie. Fajka przed placem nie działa, piguły też. Nie rezygnuj, nie pal sprzęgła i oddychaj na luzie. I przytul się do kogoś przed. Pomaga ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

Ale można sobie kupić. Polecam zobaczyć - używane samoloty dwumiejscowe potrafią kosztować mniej niż nowe auto premium, jak dobrze poszukasz - to i czteromiejscowe, duże. W stanie do lotu, ale też do roboty - tyle co używane auto, o: https://www.plane4you.eu/pl/oferty/pzl-101-gawron-sp-ykd,424. O 30-metrowych jachtach nie wspomnę, ale tym akurat, rozmiarów w rzeczywistości dowolnych (brak limitu), może pływać każdy bez żadnych uprawnień (no chyba, że zarejestrowanym w Polsce, wtedy już trzeba mieć państwowe egzaminy itp).

Edytowano przez SteelRat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj

Ja też długo nie zdawałam, bo tego nie chciałam. Buntowałam się wewnętrznie, niestety pracodawca postawił mi taki warunek.

Instruktorom opadały szczęki, że z nimi tak dobrze jeżdżę, a jak przyjdzie do egzaminu oblewam na łuku (jak to - przeciez to mi wychodziło perfekcyjnie!), a coś we mnie po prostu krzyczało "NIE CHCĘ".

Potem zmieniłam pracę i teraz nie mam potrzeby ani parcia, żeby jeździć samochodem.

Same lekcje i egzaminy to rzeczywiście doświadczenia niepotrzebnych upokorzeń i strata pieniędzy dla cudzego widzimisię.

Sama bym sobie tego nie zafundowała.

 

 

Może masz podobnie. Coś w środku każe Ci nie zdawać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
1 godzinę temu, WtomiGraj napisał:

Coś w środku każe Ci nie zdawać.

i słuchasz tego głosu, bo... ?

tak jest Ci wygodniej?

czy może to głos rozsądku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
16 godzin temu, Gość w kość napisał:

i słuchasz tego głosu, bo... ?

Bo... to mój własny głos.

 

Prawo jazdy zrobiłam wbrew sobie, niezgodnie z wewnętrznym przekonaniem, tylko dlatego, że ktoś mi to narzucił.

Nikt nie lubi zniewolenia, narzucania cudzej woli. Wewnętrzne "ja" się buntowało, nie dało się oszukać.

 

W końcu dla tzw. świętego spokoju, by się nie czepiali, poszłam na egzamin blokując wszystkie myśli i emocje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
35 minut temu, WtomiGraj napisał:

Prawo jazdy zrobiłam wbrew sobie, niezgodnie z wewnętrznym przekonaniem, tylko dlatego, że ktoś mi to narzucił.

Ale masz, jeździsz, przydaje Ci się, więc wyszłaś na tym na plus. To by znaczyło, że czasem dobrze pozwolić komuś zadecydować za nas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
6 godzin temu, la primavera napisał:

Ale masz, jeździsz, przydaje Ci się,

Szczerze, nie bardzo mi się przydaje.

Na co dzień - komunikacja miejska a dalej - najlepszy pociąg.

 

Na moim przykładzie widać, ile zależy od psychiki.

Dnia 20.08.2019 o 12:26, Paulina68904 napisał:

A to nadal nie pomaga... jestem totalnie załamana i brakuje mi chęci do życia....

Czemu? Czujesz się bezwartościowa, że oblewasz? Może porównujesz się z innymi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
7 godzin temu, WtomiGraj napisał:

Bo... to mój własny głos.

 

i ufasz mu?

 

7 godzin temu, WtomiGraj napisał:

Nikt nie lubi zniewolenia, narzucania cudzej woli. Wewnętrzne "ja" się buntowało,

rozumiem,

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
Dnia 10.10.2020 o 17:41, WtomiGraj napisał:

nie bardzo mi się przydaje

Ale jakby zaszła konieczność- to jeździć umiesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan

Ciekawa jestem czy autorka tematu już zdała prawo jazdy.

Nie ma na to złotej reguły, borykałam się z tym samym problemem ale jedno jest pewne, nie można się poddać mimo opiniom, że ktoś może się nie nadawać. Co to znaczy, że ktoś może się nie nadawać? jest psychicznie chory? To nie dopuszczą do egzaminu. Nie ma rąk i nóg? Można takim ludziom także zdawać prawo jazdy ale w odpowiednich kategoriach i odpowiednio przystosowanych pojazdach.

A tak to, nie ma czegoś takiego, że ktoś może się nie nadawać. Jedyne co w tym jest, to że niektórym zajmuje to więcej czasu, czyli więcej nauki i więcej podejść do egzaminu ale w końcu każdy zda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
18 godzin temu, la primavera napisał:

Ale jakby zaszła konieczność- to jeździć umiesz.

No, jakby trzeba kogoś chorego do szpitala zawieźć, to fakt.

 

Minęło 12 lat, a wielkich ciągotek do jazdy nie ma.

Dnia 10.10.2020 o 18:45, Gość w kość napisał:

rozumiem,

Mały choleryk?. Aż takich scen nie było.

 

Każdy wie w czym się czuje komfortowo, a w czym nie. Ja za kółkiem - nie koniecznie.

Mój znajomy jest np. operatorem wózka widłowego bez prawa jazdy. Przestrzeń fabryczna mu bardziej odpowiada.

 

@Paulina68904

Może Ty po prostu chcesz za bardzo, coś jak skoczek narciarski?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan

WtomiGraj, w tym masz dużo racji, ze jak za bardzo nam zależy, to większe "szanse" na niepowodzenie.

Jak dołączyć stres jaki temu towarzyszy, przegrana murowana.

Moja zasada była taka, że wręcz twierdziłam, iż idę tylko się sprawdzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zimik

Stres faktycznie człowieka zżera. Ja miałem bardzo fajnych instruktorów jazdy ,chodziłem do Motostart. A i tak pomimo to ze dokupiłem sobie dodatkowe jazdy i wszystko dokładnie wdrożyłem w jazdę na egzaminie  to i tak mnie stres zjadł. Nie wiem czemu tak jest. Zdałem za drugim podejściem to i tak dobrze ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 685
    • Postów
      260 066
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      938
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Kirov
    Najnowszy użytkownik
    Kirov
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      Jesteś bardzo mądrym człowiekiem. Już dawno to spostrzegłam. Potrafisz wszystko tak dobrze nazwać.
    • naiwny
      Kościół to ludzie i kapłani a nie instytucja . Hierarchowie wikłający się w politykę nie są głosem Kościoła.
    • naiwny
      Miłość jest wtedy gdy zuważa się u kogoś winę i nie sądzi jej . Sądzenie innych to brak miłości.   Niestety istnieje też miłość ślepa , która ukrywa  błędy u innych i pozwala im brnąć na manowce.  
    • Pytanie
      Może coś krótko o tym, za co ma być sądzony?
    • KapitanJackSparrow
      Więc tak 2 z nich mega drogie  listek z pięciu tabletek ponad dwieście zł 😅 jakby policzyć ile tych tabletek to bankrut 😄 yyyyy jedna pozycja okazała się dostępna tylko ośrodkom badawczym . No chyba że coś źle ogarniam hi hi.  A witaminy okej ...ale D nie mogę chyba żeby robić jakieś cuda wianki.  Dobra na razie musi starczyć osseina wapń fosfor i hydrocoś tam ,😅 
    • znowu jasna góra
      W trakcie mszy na Jasnej Górze ksiądz, który chilę wcześniej wygłaszał homilię, podszedł do prezydenta Nawrockiego i wręczył mu prezent: szalik (wzorowany na szalikach kibicowskich) z napisem "CIEBIE BOGA WYCHWALAMY". I tak oto wymiar duchowy religii, sacrum, klęka przed profanum.  Kościół w ten sposób będzie trwał na wieki, ale Bóg jest w nim od dawna rekwizytem.
    • LadyTiger
      Kolejny update:    "Konfederacja Korony Polskiej 1 dzień temu ODWOŁANE❗️ Uwaga, termin II rozprawy sądowej ‪@GrzegorzBraunTV‬ wyznaczony na 12.01.2026 został odwołany. O nowym terminie powiadomimy bezzwłocznie. Bóg zapłać za okazane wsparcie!"   I co, łyso Ci? 
    • LadyTiger
      No akurat teraz, po Kamratach, chyba Braun jest zadowolony z braku takiej promocji   Mi się zawsze wydaje, że Stanowski chce z Braunem rozmawiać, tylko szkoda sponsorów
    • Nomada
      Jest sporo w temacie masażu limfatycznego i oczyszczania limfy. O tym może jutro ; )
    • Nomada
      Tak z ciekawości zapytam,  kiedy wyp😁łata?
    • Nomada
      Hmm, no chyba fajnie ; )   Trafiłam na pewną klinikę (nie w Polsce) która zajmuje się leczeniem algodystrofii. Możliwe, że to był rodzaj reklamy, ponieważ opisali w jaki sposób leczą ale nie napisali o efektach tych terapii. Poza kinesiotapingiem podawali pacjentom n-acetylocysteinę i uwaga! DMSO. Nie wiem czy w postaci tabletki czy raczej maść. Skupię się wiec dziś na tym organicznym związku siarki który ma silne działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne. W formie doustnej niestety skutkiem ubocznym jest przykry zapach ciała, dlatego osoby chore rezygnują z tej formy leczenia, mimo, że efekty są natychmiastowe i zdecydowanie poprawiają komfort życia.   https://www.sklepzycia.pl/blog/dmso-na-zwyrodnienia-stawow   Można zamienić na MSM, przyjmując od 6 do 10 gramów na dobę, lecz przy suplementacji MSM na efekty trzeba będzie poczekać.  
    • Nomada
      Dobrze, ogarniaj bo jest co ; )
    • la primavera
      ,,Granica mroku " To film o ratownikach medycznych utrzymany w takiej dynamice, że bardziej przypomina film akcji, bo glowni bohaterowie swoją karetką docierają  do ciemnych miejsc Nowego  Jorku, pelnych agresywnych ludzi,  gdzie ciągle coś się dzieje i ratując czyjeś życie nie są do końca pewni,  czy za chwilę  nie będą musieli ratowac swojego.  Wzywają ich do miejsc pełnych imigrantów,  narkomanów, ludzi żyjących według swoich praw, gdzie przemoc jest na porządku dziennym. Są poniżani, atakowani, obrażani, niechciani.. Do takiej pracy trafił Ollie (Tye Shridan- grał w Barze dobrych ludzi) jego partnerem w pracy i przewodnikiem po tym ciężkim terenie działań jest Rutkovski ( Sean Penn) a ich szefa gra Mike Tyson. Młody szybko poznaje specyfikę miejsc, wdraża się ale ciężkie sytuacje z którymi spotyka  się w pracy zostają z nim na resztę dnia. Nawet skrzydła anioła wyrysowane na jego kurtce nie potrafią  go unieść ponad to.  Rutkovski też niesie swoją historię , swoje lata doświadczenia w tej pracy, pytania czy pomoc należy się każdemu  i czy zawsze znaczy to samo. Penn w tej roli niezbyt mnie zachwycił   ciągle z tą obleśna wykałaczką w buzi, z pooraną bruzdami twarzą, zmęczonymi oczami był postacią  przerysowaną.    Ogólnie film w miarę ok, wciąga  bo ciągle coś dzieje.  
    • Astafakasta
    • la primavera
      ,,Bar dobrych ludzi"  Spodobał mi sie tytuł filmu, uznałam, że jest w nim obietnica  ładnego, ciepłego filmu. Liczylam na nieskomikowaną, lekko opowiedzianą przez George Clooneya historię.  I tak też było. Główny bohater  to JR - przyszly pisarz,  który póki co jest dzieckiem, mieszka z mamą u dziadków. To dom.pelny ludzi-są tam wujkowie, ciotki, kuzyni, a najważniejszą  postacią dla małego jest wujek Charlie ( Ben Affleck). Ojciec chłopca  buja się po świecie, jest radiowym didżejem.  Czasem sobie przypomina o synu który zna go właściwie tylko z głosu, zadzwoni, coś obieca i to by było na tyle z jego obecności w życiu chłopca. Ale nie jest to film o skrzywdzonym przez nieobecnego ojca  chłopcu, o nie, ponieważ jest wujek Charlie, który wszystko mu o życiu opowie, wszystkiego go nauczy i zawsze będzie go wspierał. Wujek.prowadzi bar - Dickens,  nazwa zobowiązuje,  zatem  wśród butelek z alkoholem leżą książki. Stali bywalcy i wujek Charlie to ci tytulowi dobrzy ludzie, tacy, wśród których chce się być. Młody tam pobiera życiowe lekcje ale tez zapoznaje się z literaturą i formuuje marzenie, by zostać pisarzem.  To ta.pierwsza, lepsza część filmu. W drugiej chłopak dorasta i zaczyna szukać sposobu by spełnić to marzenie. Poznaje nowy swiat,  nowych ludzi,  nowe rozczarowania. Ale  zawsze wraca do domu i do baru wujka Charliego pełnych dobrze życzących mu ludzi, którzy wyprawili go w świat dając mu  wiarę we własne możliwości ale też wiedzę o swoich ograniczeniach. Fajny film. Prosto, lekko, sympatycznie.           
    • Maryyyś
      Przebiegane, zapocone i z zakażeniem???
    • Natka
      Dziękuję! Widziałam go dawno temu, ale bez Twojej podpowiedzi raczej bym na to nie wpadła. 😊     Moja zagadka. Moniko, mam przeczucie, że to właśnie Ty ją rozwiążesz 😉                    
    • Argen
      Brawo! Twoja kolej
    • Fan Brauna
      Zastanawia mnie, dlaczego Stanowski nie chce już promować Brauna. Gdy Braun płacił temu lewicowemu publicyście — który zresztą sam przyznał się do swoich poglądów — wszystko było w porządku. Teraz jednak narracja wyraźnie się zmieniła. Być może Braun uznał, że lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i nie polegać na pośrednikach. Cała ta sytuacja pokazuje, jak szybko w polskiej przestrzeni medialnej zmieniają się relacje i sympatie, gdy w grę wchodzą pieniądze, wpływy i interesy.
    • LadyTiger
      Sprecyzuj, do czego się odnosisz. 
    • Natka
      Tak, ale ta historia dotyczy mnie. Stałam kiedyś w sklepie, zamyślona totalnie. Kasjerka mówi: „Miłego dnia”, a ja z pełną powagą odpowiadam: „Nawzajem, kocham Cię.” Zapadła cisza. Ona patrzy. Ja patrzę. Kolejka patrzy. Po sekundzie dodałam: „To… znaczy… miłego dnia” i uciekłam szybciej niż promocje w Lidlu. Od tamtej pory do tej kasy już nie podchodzę — mamy zbyt intymną historię. 😄   Czy kiedykolwiek tak bardzo zgubiłeś/aś orientację w sklepie, że krążyłeś/aś między półkami przez pół godziny, jak w labiryncie?
    • Natka
      Jak Cię złapię, to pójdziemy razem na piwo jak prawdziwe kumpele, żeby się porządnie nagadać i pośmiać
    • Natka
      Nie śledzę zbyt często forum Nastroik, ale Liliana pisze bardzo pięknie i ma świetne wyczucie stylu. Jej wypowiedzi czyta się z przyjemnością.
    • Natka
      Większą satysfakcję dają mi codzienne, drobne rzeczy. Są one częścią mojego życia na co dzień i często poprawiają mi nastrój, na przykład miła rozmowa, uśmiech drugiej osoby czy chwila spokoju. Duże, przełomowe wydarzenia zdarzają się rzadko, natomiast małe przyjemności mogą sprawiać radość każdego dnia.   Gdzie najchętniej wyjeżdżasz na urlop — lepsza jest egzotyka czy może spokojna polska wieś? Każdy wybór ma swój urok i daje inne możliwości odpoczynku. Jaki jest Twój wybór?
    • Natka
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...