Skocz do zawartości


Żebrak

Monologi Żebraka

Polecane posty

Znajoma
24 minuty temu, Żebrak napisał:

O kurde! Z zupą pomidorową to było tak. Na początku miałem problemy z proporcjami. Nie ogarniałem tego. Wyszedł duży gar. Za duży. Wystarczyło na dwa tygodnie. Ryż gotuję osobno. Ma być lekko twardy. Ryż dogotowywałem. Nie pamiętam ile w sumie poszło mi torebek ryżu. Dużo. Bo u mnie to jest ryż z pomidorową a nie odwrotnie. 

 

Co znaczy, że jest bliżej niż dalej? Będzie rodziła? 

 

Nie jadam deserów. To mało męskie według mnie. Fetysz. Nie uznaję ciastek tortowych. Jedyne ciasta to drożdżowe z samą posypką lub owocami. 

Przecież desery są najlepsze. Siedzisz sobie wieczorem w fotelu i popijasz herbatę do np. herbatników. Jedząc w taki sposób ścigasz się z podłogą, bo ciastko jest bardzo kruche i delikatne. Gdybym miała wybrać jeden posiłek, byłby to deser w postaci pomidorowej chociażby. Beka straszna z Ciebie i Twojej zupy. Wszędzie ryż walający się po kuchni. Może ogórkowa wyjdzie lepiej? Sprawdź taką bułkę drożdżową z serem białym. To na górze nazywa się kruszonka. Takie jem i są dobre. Są też z makiem. Siostra? Przeżyła więcej życia niż planuje przeżyć. Tak powiedziała. Dobranoc. 

 

W jaki sposób jedząc? W taki, że moczysz te ciastka w herbacie. Dlaczego się to nie napisało? ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Żebrak
6 minut temu, Znajoma napisał:

Przeżyła więcej życia niż planuje przeżyć. Tak powiedziała. Dobranoc. 

To się planuje? Nie wiedziałem. Teraz już wiem. Ciekawą masz siostrę. Zazdroszczę. To może lepiej nie pisz dobranoc bo nie wiem co Ty planujesz. 

17 minut temu, Znajoma napisał:

W jaki sposób jedząc? W taki, że moczysz te ciastka w herbacie. Dlaczego się to nie napisało? ? 

O nie! Kiedyś miałem okazję jeść śniadanie w towarzystwie Francuzów. Przy jednym stoliku. Zerkam. Biorą rogala, przekrawają go, smarują masłem, nakładają dżem. Ok. Pełna akceptacja z mojej strony. Maczają rogala w kawie. Pełne zdziwienie z mojej strony. Podróże kształcą. Po konsumpcji rogala wypijają resztkę kawy. Dobrowolnie zrezygnowałem z reszty śniadania. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znajoma
7 minut temu, Żebrak napisał:

To się planuje? Nie wiedziałem. Teraz już wiem. Ciekawą masz siostrę. Zazdroszczę. To może lepiej nie pisz dobranoc bo nie wiem co Ty planujesz. 

Ponoć gdy masz plan wtedy wszystko wydaje się prostrze. Moja siostra jest piękna i bardzo ciekawy z niej człowiek. W dodatku jest zabawna i naiwna. To znaczy tak sympatycznie naiwna co czyni ją kobiecą. Znasz takich ludzi? Prostolinijnych i wyzbytych podejrzeń? Ona właśnie taka jest. Ta cecha jest godna podziwu i tak, pozazdroszczenia. Nie chcesz mojego dobranoc? Jutro powiem dzień dobry. Gdyby nie było powitań, nie byłoby pożegnań. Świat bez czekań na uśmiech jest smutny, dlatego przyjemnie jest powiedzieć dobranoc bo ono zwiastuje dzień dobry. Trzymaj się ciepło. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
2 minuty temu, Znajoma napisał:

Ponoć gdy masz plan wtedy wszystko wydaje się prostrze. Moja siostra jest piękna i bardzo ciekawy z niej człowiek. W dodatku jest zabawna i naiwna. To znaczy tak sympatycznie naiwna co czyni ją kobiecą. Znasz takich ludzi? Prostolinijnych i wyzbytych podejrzeń? Ona właśnie taka jest. Ta cecha jest godna podziwu i tak, pozazdroszczenia. Nie chcesz mojego dobranoc? Jutro powiem dzień dobry. Gdyby nie było powitań, nie byłoby pożegnań. Świat bez czekań na uśmiech jest smutny, dlatego przyjemnie jest powiedzieć dobranoc bo ono zwiastuje dzień dobry. Trzymaj się ciepło. ?

Wiesz co? Jestem prosty chłop, więc co do planów napiszę Ci tak: jak nie stanie tak jak było w planie to dupa a nie planowanie. Bez planów, dobranoc? Jak to mówią, karaluchy pod poduchy. Dalszego ciągu nie pamiętam. Nie mam dzieci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znajoma
28 minut temu, Żebrak napisał:

O nie! Kiedyś miałem okazję jeść śniadanie w towarzystwie Francuzów. Przy jednym stoliku. Zerkam. Biorą rogala, przekrawają go, smarują masłem, nakładają dżem. Ok. Pełna akceptacja z mojej strony. Maczają rogala w kawie. Pełne zdziwienie z mojej strony. Podróże kształcą. Po konsumpcji rogala wypijają resztkę kawy. Dobrowolnie zrezygnowałem z reszty śniadania. 

O tak. Też tak robię z croissantem. Jadłeś? Najlepsza końcówka kawy i resztki ciasteczka na dnie. 

 

6 minut temu, Żebrak napisał:

Wiesz co? Jestem prosty chłop, więc co do planów napiszę Ci tak: jak nie stanie tak jak było w planie to dupa a nie planowanie. Bez planów, dobranoc? Jak to mówią, karaluchy pod poduchy. Dalszego ciągu nie pamiętam. Nie mam dzieci. 

:)

 

Nie rozumiem dlaczego emoji wychodzą jakieś inne. Przepraszam, tam wyżej jest to: ? 

Wszystkiego dobrego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

 

Wracając do jedzenia. Inne miejsce, inny czas. Zmuliło mnie niby "europejskie" jedzenie. Z nazwy europejskie. Żołądek mój cierpiał. Chciałem coś miejscowego spróbować. Jadłodajnia o standarcie speluny. Skoro lokersi jedzą i żyją to istnieje szansa. Gulasz z jagnięciny. Kolor zajebiście czerwony a smak zajebiście ostry. Do tego ziemniaki puree w osobnej miseczce. Zero widelca. To se patrzę i kombinuję co i jak. Trzeba z ziemniaków zrobić w dłoni kuleczkę, zamoczyć w sosie i do buzi. Pychota. Piekło w ustach ale raj dla żołądka. 

8 minut temu, Znajoma napisał:

O tak. Też tak robię z croissantem. Jadłeś? Najlepsza końcówka kawy i resztki ciasteczka na dnie. 

Przestań proszę. Może być beka ze mnie ale ja tego nie akceptuję.

Wszystkiego najlepszego? 

Edytowano przez Żebrak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znajoma
10 minut temu, Żebrak napisał:

 

Wracając do jedzenia. Inne miejsce, inny czas. Zmuliło mnie niby "europejskie" jedzenie. Z nazwy europejskie. Żołądek mój cierpiał. Chciałem coś miejscowego spróbować. Jadłodajnia o standarcie speluny. Skoro lokersi jedzą i żyją to istnieje szansa. Gulasz z jagnięciny. Kolor zajebiście czerwony a smak zajebiście ostry. Do tego ziemniaki puree w osobnej miseczce. Zero widelca. To se patrzę i kombinuję co i jak. Trzeba z ziemniaków zrobić w dłoni kuleczkę, zamoczyć w sosie i do buzi. Pychota. Piekło w ustach ale raj dla żołądka. 

Przestań proszę. Może być beka ze mnie ale ja tego nie akceptuję.

Wszystkiego najlepszego? 

Nie śmieję się z Ciebie. Zapytałam czy jadłeś takiego rogalika francuskiego. Czy znasz tę nazwę. Nie czy jadłeś zamoczonego w kawie. Wierzę Ci o tym jedzeniu palcami bo znam kogoś, kto w ten sposób je ryż, kasze, mięso i tak karmi dzieci. Czyli z talerza zbiera garstkę, w kulkę ją formuje i do buzi. Wiem, że to tradycja w niektórych krajach i ma swoje znaczenie. Smak potraw jest inny. Bezpośredni kontakt ciała z ciałem, bliskość jedzenia. Ja jem frytki palcami i tak, to prawda, że smakuje inaczej niż widelcem. Gulasz z jagnięciny? Nigdy nie jadłam takiego mięsa i nie widziałam. Musi dziwnie pachnieć. Sprawdzę jak to wygląda w postaci gulaszu i opowiem Ci wrażenia jutro. Dziękuję za to, że poświęciłeś mi swój czas. To co? Do jutra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
2 minuty temu, Znajoma napisał:

Nie śmieję się z Ciebie. Zapytałam czy jadłeś takiego rogalika francuskiego. Czy znasz tę nazwę. Nie czy jadłeś zamoczonego w kawie. Wierzę Ci o tym jedzeniu palcami bo znam kogoś, kto w ten sposób je ryż, kasze, mięso i tak karmi dzieci. Czyli z talerza zbiera garstkę, w kulkę ją formuje i do buzi. Wiem, że to tradycja w niektórych krajach i ma swoje znaczenie. Smak potraw jest inny. Bezpośredni kontakt ciała z ciałem, bliskość jedzenia. Ja jem frytki palcami i tak, to prawda, że smakuje inaczej niż widelcem. Gulasz z jagnięciny? Nigdy nie jadłam takiego mięsa i nie widziałam. Musi dziwnie pachnieć. Sprawdzę jak to wygląda w postaci gulaszu i opowiem Ci wrażenia jutro. Dziękuję za to, że poświęciłeś mi swój czas. To co? Do jutra.

Do jutra. 

14 minut temu, Znajoma napisał:

 Zapytałam czy jadłeś takiego rogalika francuskiego. Czy znasz tę nazwę.

To nie są moje klimaty. Za to bagietka! U nas też jest, częściej funkcjonuje pod nazwą baton. Kompletne nieporozumienie. To nawet koło bagietki nie leżało. A ile oni mają ich rodzajów! Koński łeb mały. Mnie do gustu przypadła solanka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
8 godzin temu, Znajoma napisał:

.... bo ono zwiastuje dzień dobry. Trzymaj się ciepło. ?

No to trzymając się ciepło napiszę dzień dobry każdemu, który zabłądził na ten temat w nadziei, że przeczyta coś normalnego. Złudna Twa nadzieja, tu od czapy się pisze. 

 

Wszedłem TAM. Jak złodziej przez kartę incognito. To co w zamyśle ma być ośmieszaniem wroga publicznego numer jeden, sprawia, że chodzi dumny jak paw pławiąc się w zainteresowaniu, które mu się okazuje. Nic tak w wirtualu nie boli jak ignor. No cóż, dla mnie to typowy syndrom sztokholmski. 

 

Czasami brak reakcji jest najlepszą reakcją. 

Edytowano przez Żebrak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

A do.kawy co? Ano to. Taki mam dzisiaj nastrój:

 

Plan na dzisiaj wygląda tak. Jako, że została mi kapusta to co może być? Ciapkapusta. Dla niewtajemniczonych w mej zajefajnej kuchni oznajmiam. Ziemniaki wymieszane z kapustą i okraszone słoniną i doprawione na ostro. Bardzo lubię ostre smaki. A co przed ciapkapustą? Zgadłeś Drogi gościu! Śniadanie. A na śniadanie co? Smażona kiełbasa z cebulką! Jak ja kocham ten zapach! Do tego tradycyjnie świeży chleb, którego mi tradycyjnie nie chciano posmarować masłem irlandzkim. Dlatego nawyk wyjmowania go wcześniej z lodówki stał się już takim samym nawykiem jak chlanie wódki. Gotowanie, szykowanie to takie intelektualne przerwy w pracy, kiedy muszę pomyśleć. Tutaj też mi się dobrze myśli, takie oderwanie, bo jak zbyt długo jestem w "pracy" to myśli zaczynają krążyć po dziwnych kółkach. A mam o czym myśleć. Starą przedwojenną halę produkcyjną, z taką nitowaną konstrukcją stalową i ścianami wypełnionymi cegłami mam zamienić niemalże w Centrum Pompidou, oczywiście w granicach rozsądku i możliwości finansowych inwestora. Powiem Wam, ludzie mają kasę, prawdziwą kasę! Wstępny kosztorys wbił mnie w ziemię niemalże nie rozbijając przy tym mych klejnotów, a na nim nie zrobiło to większego wrażenia. 

Lubię i to:

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

 

 

Nie psując wtorkowego nastroju, cichutko na palcach oddalę się by wykonywać dalej swoją robotę. Nie martwcie się, każdy na swój sposób ma w życiu przesrane, a chleba nigdzie nie smarują z dwóch stron, czasami nawet z jednej nie smarują. Suchy też smakuje. Ważne by go mieć. I tyle. Miłego dnia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

 

 

Jeszcze na moment. Byłem przed chwilą TAM. Nie moja brocha po co tam piszecie, ale przed każdym ZOO jest tablica z dużym napisem: NIE KARMIĆ ZWIERZĄT. Oboje triumfują, mają powody. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 godzinę temu, Żebrak napisał:

 

 

Plan na dzisiaj wygląda tak. Jako, że została mi kapusta to co może być? Ciapkapusta. Dla niewtajemniczonych w mej zajefajnej kuchni oznajmiam. Ziemniaki wymieszane z kapustą i okraszone słoniną i doprawione na ostro. Bardzo lubię ostre smaki. A co przed ciapkapustą? Zgadłeś Drogi gościu! Śniadanie. A na śniadanie co? Smażona kiełbasa z cebulką! Jak ja kocham ten zapach! Do tego tradycyjnie świeży chleb, którego mi tradycyjnie nie chciano posmarować masłem irlandzkim. Dlatego nawyk wyjmowania go wcześniej z lodówki stał się już takim samym nawykiem jak chlanie wódki. Gotowanie, szykowanie to takie intelektualne przerwy w pracy, kiedy muszę pomyśleć. Tutaj też mi się dobrze myśli, takie oderwanie, bo jak zbyt długo jestem w "pracy" to myśli zaczynają krążyć po dziwnych kółkach. A mam o czym myśleć. Starą przedwojenną halę produkcyjną, z taką nitowaną konstrukcją stalową i ścianami wypełnionymi cegłami mam zamienić niemalże w Centrum Pompidou, oczywiście w granicach rozsądku i możliwości finansowych inwestora. Powiem Wam, ludzie mają kasę, prawdziwą kasę! Wstępny kosztorys wbił mnie w ziemię niemalże nie rozbijając przy tym mych klejnotów, a na nim nie zrobiło to większego wrażenia. 

Lubię i to:

 

Ja tez lubię jego muzykę aczkolwiek wpędza mnie w nostalgię. Idealnie pasuje do poezji bo chyba zawiera nawet jej elementy Dodaje w chwilach złych otuchy. Bardzo łagodnie wyciąga z zadumy po porcji Nalepy.

Widze że nie lubisz swojej pracy

Może być ciapkapusta. Ale równie dobrze moze na tej zasadzie skonstruować ciapmakaron czy ciapchleb sprzed trzech dni co jeszcze nie odszedł bo przecież kuchnia to miejsce swawoli w interpretacji przepisów i zaleceń i Miejsce twórczego podejścia do materii puki co nie ożywionej. Zastanawiam się czy w ten sam sposób można podejść do codzienności. Czy można przyrządzić sobie ciapmiłość w jakimś wielkim garze by była wielka Albo ciapszczęście? Takie na ostro-slodko bo przecież każdy z nas pragnie choć trochę słodkości. A co z ciapprzyjaciólmi?

Dobrze że ja dziś nic nie muszę robić co bardzo mnie raduje

Żeby jeszcze nie było tak pusto w moim kartonie po pralce automatycznej No i brandy się kończy Trzeba znaleźć 79 puszek po piwie by kupić nową flachę w drogerii

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

@Dionizy nie wiem na podstawie czego wysnułeś wniosek, że nie lubię tego co robię. Lubię. Chodziło mi w opisie, że muszę czasami wyjść na chwilę z myślowych kółek. Mam tendencje do zatracania się w tym co robię. Tracę poczucie czasu i rzeczywistości pracując, pisząc na forum, czytając, rozwiązując Sudoku, kochając. Chciałem zostać architektem, ale prozaiczne finanse nie pozwoliły mi na to. Zostałem jakby prawą ręką architekta. Sprawiam by do co wymyślił trzymało się kupy i dupy, by jego pomysły były realne, byśmy w razie czego nie wylądowali w pierdlu, znaczy ja, bo to moja skromna osoba odpowiada za ewentualną katastrofę budowlaną. A uwierz mi, to potrafi poskładać się jak domek z kart. Fajna to praca, bo trójka napaleńców siedzi na trzech krańcach kraju i robi coś wspólnie. Niby praca zbiorowa, ale z dużą dawką indywidualizmu. Ukłon w stronę możliwości dzisiejszej informatyki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znajoma

Administator śpi. Zauważyłam, że przychodzi około12 i wtedy otwiera drzwi do raju. Potem wszystko jest już płynne. Ciapkapusta? U mnie w rejonie mówi się sucha kapusta. Identycznie się ją wykonuje. Ziemniaki oddzielnie i kapusta oddzielnie ugotowane, na koniec połączone i mamałygę się robi. Osobiście lubię z usmażoną cebulką zamiast skwarków, choć w domu rodzinnym robiona jest jak Twoja. Nie jem jej z chlebem a z ogórkiem kiszonym. Lubię takie jedzenie. Proste i niewyszukane. Natomiast cebuli z kiełbaską nie jadam. Wolę jajka z pomidorami. Pomidory najpierw zesmażam na patelni aż zrobią się suche i dodaję wtedy jajka. Pomidory bez skórki bo gdy ze skórką to zostanie sama skórka, a miąż z pomidorów się rozpuści i wchłonie. Na bok, na talerz musztardę kładę i oczywiście chleb do tego. Nie kupuję pieczywa codziennie. Piekę chleb tanim i prędkim sposobem. Bułki kajzerki lubię i masło solone. Pewnie. Gdy jestem głodna wystarczy sama kromeczka z masłem i tak mi wystarczy. Bagietki kupuję takie długie, zwykle na zapiekanki. Wiesz jak? Pieczarki z cebulą duszę i układam na tej bagietce. Ale wcześniej trzeba wyżłobić rowek na farsz to więcej się zmieści i nie spadnie. Posypuję serem żółtym i zapiekam. Smakują jak sklepowe. Polecam. Pisałeś o bagietkach batonach. Co to za nazwa? To znaczy gdzie się tak mówi, bo pierwsze słyszę. To samo z solanką. W necie sprawdziłam i to są normalne bagietki takie jak jadam. Pewnie chodzi o producenta i z czego zrobione. Wracając do ragalików. Wiem o jakich pisałeś bo takie pamiętam. Te zwykłe w kształcie księżyca. Jadłam takie może dwadzieścia lat temu do kakao. Ile kaw dziennie pijesz? Przerwa? Miłego dnia życzę. Wszystkim. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znajoma

Nadal mnie nie ma widocznej. Wrócę po południu. ? W odpowiedzi na Tony Joe White taki utwór pasuje. Gary Moore - I'll Play the Blues for You. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
2 godziny temu, Żebrak napisał:

Jeszcze na moment. Byłem przed chwilą TAM. Nie moja brocha po co tam piszecie, ale przed każdym ZOO jest tablica z dużym napisem: NIE KARMIĆ ZWIERZĄT. Oboje triumfują, mają powody. 

A jednak Ty też tam wracasz. Gdyby nie brak konta zostawiłbyś ślad jak każdy. Cieszę się, że tu masz swój spokojny zakątek i mogę Cię poczytać. Miłego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

I ja Was witam ?

Poczytałam, wysłuchałam, nad swoim monologiem muszę popracować ?

Zdecydowanie łatwiejsze jest wstawienie linku 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan
23 godziny temu, Żebrak napisał:

No! Z dietą, na mój chłopski rozum,  to raczej mało ma wspólnego. Ilość mam na myśli. Chyba, że dla całej klatki schodowej gotujesz. 

Przecież napisałem, że raz nie wykonałem ani jednego ruchu. Do dzisiaj jak pomyślę, to że wstydu schowałbym się pod łóżko. Usprawiedliwia mnie tylko niebywałą atrakcyjność kobiety. 

Nieistotne. Kiedyś obczaisz?

 

Przychodzicie zawsze wtedy, kiedy muszę zająć się czymś innym?

Dla siebie, w sensie że gotuję a zje Partner w dwa dni. Potrafi zjeść tyle co pułk a może batalion i cholerka! tego Mu zazdroszczę

bo nic po nim nie widać a ja całe życie katować się muszę :D

23 godziny temu, Frau napisał:

I mnie ta ilość zaskoczyła ? 

A jeszcze bardziej, że tak szybko robisz gołąbki.

Kiedy może pokażę ale nie wiem jak. Może wpierw zrobię fotkę jak zaczynam a potem jak będzie gotowe i ile czasu minie.

A no i muszę wspomnieć, że gołąbki będą zrobione i nastawione ale jeszcze kilka godzin będę się dusiły. Kilka godzin, bo

ogromny gar. Dla małej porcji wystarczyłoby jakieś 40 minut.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Znajoma, wykonuję czarną robotę:

 

14 minut temu, hogan napisał:

Dla siebie, w sensie że gotuję a zje Partner w dwa dni. Potrafi zjeść tyle co pułk a może batalion i cholerka! tego Mu zazdroszczę

bo nic po nim nie widać a ja całe życie katować się muszę :D

Kiedy może pokażę ale nie wiem jak. Może wpierw zrobię fotkę jak zaczynam a potem jak będzie gotowe i ile czasu minie.

A no i muszę wspomnieć, że gołąbki będą zrobione i nastawione ale jeszcze kilka godzin będę się dusiły. Kilka godzin, bo

ogromny gar. Dla małej porcji wystarczyłoby jakieś 40 minut.

@hogan, co mogę napisać? Zmień partnera. Zaoszczędzisz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
15 minut temu, hogan napisał:

gołąbki będą zrobione i nastawione ale jeszcze kilka godzin będę się dusiły

To już nie tylko do nich strzelasz, a jeszcze je dusisz? Jakie to niehumanitarne! :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
9 minut temu, hogan napisał:

Dla siebie, w sensie że gotuję a zje Partner w dwa dni. Potrafi zjeść tyle co pułk a może batalion i cholerka! tego Mu zazdroszczę

bo nic po nim nie widać a ja całe życie katować się muszę :D

Kiedy może pokażę ale nie wiem jak. Może wpierw zrobię fotkę jak zaczynam a potem jak będzie gotowe i ile czasu minie.

A no i muszę wspomnieć, że gołąbki będą zrobione i nastawione ale jeszcze kilka godzin będę się dusiły. Kilka godzin, bo

ogromny gar. Dla małej porcji wystarczyłoby jakieś 40 minut.

To co innego. Teraz jestem w domu. Kiedy gotuję kapustę i ryż w osobnych garnkach, na patelni smażę cebulę. Dodaję do niej zmielone mięso ( często pieczarki). Gotowe gołąbki smażę na patelni, następnie przekładam do brytfanny i do piekarnika z tym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 minutę temu, Frau napisał:

To co innego. Teraz jestem w domu. Kiedy gotuję kapustę i ryż w osobnych garnkach, na patelni smażę cebulę. Dodaję do niej zmielone mięso ( często pieczarki). Gotowe gołąbki smażę na patelni, następnie przekładam do brytfanny i do piekarnika z tym. 

Właśnie! @Frau zostaniesz za to kobietą mojej kuchni. Nie dziękuj, to ja jesteś zaszczycony. Wersji z pieczarkami nie znam. Spróbuję następnym razem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Żebrak napisał:

Właśnie! @Frau zostaniesz za to kobietą mojej kuchni. Nie dziękuj, to ja jesteś zaszczycony. Wersji z pieczarkami nie znam. Spróbuję następnym razem. 

Czy ja we wcześniejszym komentarzu wspomniałam, że rzadko gołąbki robię? ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 885
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Na co mi ręczniki w obecnie liczbie sztuk ok 20? 😴
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...