Skocz do zawartości


Żebrak

Monologi Żebraka

Polecane posty

Maybe
3 minuty temu, Żebrak napisał:

No to lecę, miłej niedzieli! @Maybe, w razie czego to wezmę sześciopak. Może być? Wiesz, żeby tak nie latać zbyt często. Trzymaj się! 

Leć, leć nasz motylku ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Żebrak
6 godzin temu, Maybe napisał:

Leć, leć nasz motylku ?

Fatalnie się na kacu lata. Znosi mnie. Ciężko azymut utrzymać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Wczoraj z wiadomych względów nie miałem spójności myśli, wzroku i czynu, dlatego nie zauważyłem subtelnej zmiany. @hogan, wcześniej było "Kochany Żebraczku", ostało się tylko "Żebraczku". Możesz mi to jakoś wytłumaczyć?

 

Dzień dobry. Zapewne nie lubicie poniedziałku, ale poniedziałkową chyba nie pogardzicie? Mogę podać do łóżka, do stołu, do łazienki nie, bo to byłaby już przesada. Radzę Wam mimo wszystko powoli budzić się już do życia i brać przykład ze mnie. Zwarty i gotowy życzę miłego dnia. Zamiast nudy w pracy, orgazmów intelektualnych i przeniesienia Waszej zajebistości na stan konta bankowego. W końcu zostaniecie docenieni! Obiecuję. To było słowo na poniedziałek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
11 godzin temu, Żebrak napisał:

Fatalnie się na kacu lata. Znosi mnie. Ciężko azymut utrzymać.

W dzieciństwie motylkom nóżki wyrwałam. Tzn to był jednorazowy zryw. Nie wiem co mi odbiło.

50 minut temu, Żebrak napisał:

 

Dzień dobry. Zapewne nie lubicie poniedziałku, ale poniedziałkową chyba nie pogardzicie? Mogę podać do łóżka, do stołu, do łazienki nie, bo to byłaby już przesada. Radzę Wam mimo wszystko powoli budzić się już do życia i brać przykład ze mnie. Zwarty i gotowy życzę miłego dnia. Zamiast nudy w pracy, orgazmów intelektualnych i przeniesienia Waszej zajebistości na stan konta bankowego. W końcu zostaniecie docenieni! Obiecuję. To było słowo na poniedziałek. 

Mnie poniedziałki zniechęcają jak wszystkie inne dni pracujące, a że teraz leżę kołami do góry i wypoczywam, to tym bardziej są mi obojętne.

U mnie już wjeżdża druga kawa ... ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
36 minut temu, Maybe napisał:

W dzieciństwie motylkom nóżki wyrwałam. Tzn to był jednorazowy zryw. 

Jednorazowy zryw? A zamiłowanie do kajdanek, pejcza, obroży? 

37 minut temu, Maybe napisał:

U mnie już wjeżdża druga kawa ... ??

Sama wjeżdża? Takie: mówisz i masz? 

Ile zostało jeszcze tego urlopu? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 minuty temu, Żebrak napisał:

Jednorazowy zryw? A zamiłowanie do kajdanek, pejcza, obroży? 

To zależy ile wytrzyma partner ??

 

4 minuty temu, Żebrak napisał:

Sama wjeżdża? Takie: mówisz i masz? 

Ile zostało jeszcze tego urlopu? 

Taaaa sama...idę do kuchni i robię. Samo się nie zrobi.

 

Do 11 marca. Może dzień-dwa dłużej lub dzień-dwa krócej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
21 minut temu, Maybe napisał:

To zależy ile wytrzyma partner ??

 

Masz rację. Na koniec też można wyrwać mu rączki i nóżki jednorazowym zrywem?@Maybe, zaczynasz mi się podobać, znaczy Twoja pewność siebie. Z wielką przyjemnością bym ją trochę "nadgryzł", tak powolutku, stopniowo z defensywy przechodził do ofensywy. 

 

 

To teraz tutaj będzie o moim psie. Jako szczeniak był bity, to potwierdził weterynarz. Też jest przygarnięty ze schroniska, ale aż takich kłopotów by go pozyskać nie było. Do tej pory jest bardzo nieufny do ludzi. Znaczy do mężczyzn. Kobiety i dzieci akceptuje swoją psią ciekawością. Jak któryś facet chce go pogłaskać, mówię od razu, on ciebie ugryzie, ty jego nie. Daj mu spokój. Nie znam się na psach. Gdzieś usłyszałem, że to co pies wyprawia, kiedy wracamy do domu, wcale nie jest cieszeniem się ani okazywaniem uczuć. Podobnież w ten sposób daje nam do zrozumienia, że on jest najważniejszy i domaga się zainteresowania. Nie wiem czy to prawda, ale mój tylko podbiega merdając ogonem i tyle. Nie skacze, nie narzuca się. Jak to mówią, jest trzymany krótko. Niby pojętny, szybko uczył się ale w ogólnym rozrachunku i tak robi po swojemu. Wie, że nie wolno wchodzić na łóżko. Nie wchodzi kiedy jestem w domu. Kiedy wracam, widzę wgniecenia na pościeli. To samo z jedzeniem. Kiedy jestem w pobliżu od nikogo niczego nie weźmie z prawej dłoni. Jak mnie nie ma, wpierdziela z każdej. To co wyprawia na dworze to woła o pomstę do nieba. Niby musi czuć twardą rękę, ale do końca nie wiem kto kim rządzi. 

Edytowano przez Żebrak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Żebrak napisał:

Masz rację. Na koniec też można wyrwać mu rączki i nóżki jednorazowym zrywem?@Maybe, zaczynasz mi się podobać, znaczy Twoja pewność siebie. Z wielką przyjemnością bym ją trochę "nadgryzł", tak powolutku, stopniowo z defensywy przechodził do ofensywy. 

 

 

 

Próbuj. Najwyżej odwrócę się na pięcie i wyjdę :)

1 godzinę temu, Żebrak napisał:

 

To teraz tutaj będzie o moim psie. Jako szczeniak był bity, to potwierdził weterynarz. Też jest przygarnięty ze schroniska, ale aż takich kłopotów by go pozyskać nie było. Do tej pory jest bardzo nieufny do ludzi. Znaczy do mężczyzn. Kobiety i dzieci akceptuje swoją psią ciekawością. Jak któryś facet chce go pogłaskać, mówię od razu, on ciebie ugryzie, ty jego nie. Daj mu spokój. Nie znam się na psach. Gdzieś usłyszałem, że to co pies wyprawia, kiedy wracamy do domu, wcale nie jest cieszeniem się ani okazywaniem uczuć. Podobnież w ten sposób daje nam do zrozumienia, że on jest najważniejszy i domaga się zainteresowania. Nie wiem czy to prawda, ale mój tylko podbiega merdając ogonem i tyle. Nie skacze, nie narzuca się. Jak to mówią, jest trzymany krótko. Niby pojętny, szybko uczył się ale w ogólnym rozrachunku i tak robi po swojemu. Wie, że nie wolno wchodzić na łóżko. Nie wchodzi kiedy jestem w domu. Kiedy wracam, widzę wgniecenia na pościeli. To samo z jedzeniem. Kiedy jestem w pobliżu od nikogo niczego nie weźmie z prawej dłoni. Jak mnie nie ma, wpierdziela z każdej. To co wyprawia na dworze to woła o pomstę do nieba. Niby musi czuć twardą rękę, ale do końca nie wiem kto kim rządzi. 

A co mają powiedzieć właściciele kotów?

"Kotu o coś uniwersalnego – poza żarciem – chodzi. Psu chodzi wyłącznie o żarcie. Kot nieustannie poznaje i studiuje rzeczywistość, pies ją oszczekuje tępo. Kot ma własną wizję świata, pies takiej wizji nie ma. Kot jest panem, pies jest niewolnikiem. Kot jest nadbudową, pies jest bazą. Kot ma pysk wredny, ale inteligentny, pies ma mordę poczciwą, ale debilną. Kot jest wymagającym partnerem człowieka, pies jest jego ślepym i podatnym na upokarzające tresury lokajem. Pies nie ma tożsamości, ponieważ pies nie tylko chce być z człowiekiem, pies po prostu chce być człowiekiem, pies chce być ściśle jak człowiek. Kotu tego rodzaju upokarzająca i utopijna metamorfoza nawet do głowy nie przyjdzie. Kot chce być kotem. Kot ma wyraziście rozwinięte poczucie tożsamości, a on też – w przeciwieństwie do psa – godność swej tożsamości. Kot jest królewskim przykładem istnienia spełnionego, pies jest wiecznym niespełnieniem, ucieleśnieniem odwiecznej, trywialnej skargi, iż nigdy nie jest się tym, kim by się chciało być." (Jerzy Pilch)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Po pierwszym zdaniu czułem, że znam gościa. To jego widzenie rzeczywistości jest nie do podrobienia. Fajnie opisywał Wisłę, w której się urodził i wychował. Wiesz, tę Wisłę przyczepioną do Małysza. Pełną, jak nie w większości, ewangielików. 

30 minut temu, Maybe napisał:

Próbuj. Najwyżej odwrócę się na pięcie i wyjdę :)

Typowa egoistyczna sadocykorka. Przecież mówiłem, że będziesz miała swoje pięć minut, a ja całą wieczność. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
10 minut temu, Żebrak napisał:

Po pierwszym zdaniu czułem, że znam gościa. To jego widzenie rzeczywistości jest nie do podrobienia. Fajnie opisywał Wisłę, w której się urodził i wychował. Wiesz, tę Wisłę przyczepioną do Małysza. Pełną, jak nie w większości, ewangielików. 

Typowa egoistyczna sadocykorka. Przecież mówiłem, że będziesz miała swoje pięć minut, a ja całą wieczność. 

Nie czytalam....

Mnie to zwisa, po prostu gdy się męczę, wychodzę. Nie egoistyczna, ale dbająca o siebie i swoje granice.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
18 minut temu, Maybe napisał:

Nie czytalam....

Mnie to zwisa, po prostu gdy się męczę, wychodzę. Nie egoistyczna, ale dbająca o siebie i swoje granice.

Zdrowe podejście. Też tak mam. Nawet w zwykłym pisaniu, czy odpowiadaniu na posty, jeżeli coś mnie zaczyna męczyć, to dziękuję i tyle mnie widzieli. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Żebrak napisał:

Zdrowe podejście. Też tak mam. Nawet w zwykłym pisaniu, czy odpowiadaniu na posty, jeżeli coś mnie zaczyna męczyć, to dziękuję i tyle mnie widzieli. 

Bo nie mamy natury masochistów. Życie jest zbyt krótkie, żeby komuś coś udowadniać, napinać się i kopać z koniem.

 

Lepiej lepić lepieje i uciekać w knieje....?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 minutę temu, Maybe napisał:

Bo nie mamy natury masochistów. Życie jest zbyt krótkie, żeby komuś coś udowadniać, napinać się i kopać z koniem.

 

Lepiej lepić lepieje i uciekać w knieje....?

Może są tacy, którzy lubią umartwiać się za życia celem zbawienia po śmierci, nie wiem. 

Ostatnio przeczytałem, że nie jestem ani inteligenty, ani zabawny. Co ja na to mogę? Nic. Jest jak jest. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
9 minut temu, Maybe napisał:

Lepiej lepić lepieje i uciekać w knieje....

Też tak myślę :D

Wchodzę tu do Żebraka, na razie tylko dużym palcem od prawej stopy i badam teren. Nie wiem czy wejść dalej czy może zrobić w tył zwrot ;)  Nie pcham się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
3 minuty temu, Zuzia napisał:

Też tak myślę :D

Wchodzę tu do Żebraka, na razie tylko dużym palcem od prawej stopy i badam teren. Nie wiem czy wejść dalej czy może zrobić w tył zwrot ;)  Nie pcham się

Serdecznie zapraszam. Wielu już zdążyło zrobić w tył zwrot. Nie spełniam oczekiwanych nadziei, nie jestem lekarstwem na całe zło. Za to mam okresy, miesiączki, periody, andropauzę i menopauzę. Nie jestem normalny i nawet nie staram się takim być. Każdy ma lepsze lub gorsze dni, nie ukrywam ich. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
13 minut temu, Żebrak napisał:

Serdecznie zapraszam. Wielu już zdążyło zrobić w tył zwrot. Nie spełniam oczekiwanych nadziei, nie jestem lekarstwem na całe zło. Za to mam okresy, miesiączki, periody, andropauzę i menopauzę. Nie jestem normalny i nawet nie staram się takim być. Każdy ma lepsze lub gorsze dni, nie ukrywam ich. 

Jedną kawę w walentynki tu u Ciebie wypiłam już.

Co prawda przegryzłam jabłkiem bo lubię coś do kawy.

A co do normalności?  Jaka jest norma normalności? każdy jest inny, przez niektórych postrzegany jako normalny, a przez innych nie. Ja chyba do normalnych też nie należę, chyba że zmienię otoczenie. Ale to też na krótko, bo potem wyłażą jakieś dziwadła zachowań, rzucanych tekstów, przemyśleń.

Dziwny jest ten świat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 minutę temu, Zuzia napisał:

Jedną kawę w walentynki tu u Ciebie wypiłam już.

Co prawda przegryzłam jabłkiem bo lubię coś do kawy.

A co do normalności?  Jaka jest norma normalności? każdy jest inny, przez niektórych postrzegany jako normalny, a przez innych nie. Ja chyba do normalnych też nie należę, chyba że zmienię otoczenie. Ale to też na krótko, bo potem wyłażą jakieś dziwadła zachowań, rzucanych tekstów, przemyśleń.

Dziwny jest ten świat.

Nie, świat nie jest dziwny. Wiesz co mnie fascynuje w ludziach? Ten drugi stan, czyli ten przeciwstawny fajności. Nie wierzę, że można być fajnym cały czas. To tylko kontrola nad sobą doprowadzona niemalże do perfekcji. Co zauważyłem na forach? Jak ktoś ma gorszy czas to znika, nie pisze. To tak jakby w domu zakomunikować: znikam, bo mam gorsze dni. Wrócę. Chcę byście uwierzyli, że zawsze jestem zajebisty. 

Lubię landryny, lizaki i musujące cukierki. Prawdę powiedziawszy przekładam herbatę nad kawę. Jem ciasto drożdżowe z posypką i owocami albo samą posypką. Lubię kobiety ale nie umiem być ich przyjacielem. Nie wierzę w przyjaźń. 

 

 

Mam tendencje do zasiedzenia się. Czas na desant. Miłego dnia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan
6 godzin temu, Żebrak napisał:

Wczoraj z wiadomych względów nie miałem spójności myśli, wzroku i czynu, dlatego nie zauważyłem subtelnej zmiany. @hogan, wcześniej było "Kochany Żebraczku", ostało się tylko "Żebraczku". Możesz mi to jakoś wytłumaczyć?

 

Dzień dobry. Zapewne nie lubicie poniedziałku, ale poniedziałkową chyba nie pogardzicie? Mogę podać do łóżka, do stołu, do łazienki nie, bo to byłaby już przesada. Radzę Wam mimo wszystko powoli budzić się już do życia i brać przykład ze mnie. Zwarty i gotowy życzę miłego dnia. Zamiast nudy w pracy, orgazmów intelektualnych i przeniesienia Waszej zajebistości na stan konta bankowego. W końcu zostaniecie docenieni! Obiecuję. To było słowo na poniedziałek. 

Już spieszę z wyjaśnieniem! :D

Raz wystarczy, bo powtarzane w kółko staje się nudne i nie ma znaczenia czy będzie to Żebrak, Żebraczek czy Kochany Żebraczek.

A więc rzadziej lecz dobitniej. Dobrze, Żebraczku? :*

Nie sprawia mi różnicy dzień tygodnia, bo jak muszę pracować, to każdy dzień jest taki sam. Jak miałabym na stałe wolne weekendy, to pewnie odczułabym różnicę a tak, bywa, że na przykład w niedzielę pracuję a w poniedziałek się obijam... jak dziś z resztą.

Za kawę dziękuję i teraz mogę napisać Kochany Żebraczku, bo za taki gest, wyróżnienie się należy :D

4 godziny temu, Żebrak napisał:

 

To teraz tutaj będzie o moim psie. Jako szczeniak był bity, to potwierdził weterynarz. Też jest przygarnięty ze schroniska, ale aż takich kłopotów by go pozyskać nie było. Do tej pory jest bardzo nieufny do ludzi. Znaczy do mężczyzn. Kobiety i dzieci akceptuje swoją psią ciekawością. Jak któryś facet chce go pogłaskać, mówię od razu, on ciebie ugryzie, ty jego nie. Daj mu spokój. Nie znam się na psach. Gdzieś usłyszałem, że to co pies wyprawia, kiedy wracamy do domu, wcale nie jest cieszeniem się ani okazywaniem uczuć. Podobnież w ten sposób daje nam do zrozumienia, że on jest najważniejszy i domaga się zainteresowania. Nie wiem czy to prawda, ale mój tylko podbiega merdając ogonem i tyle. Nie skacze, nie narzuca się. Jak to mówią, jest trzymany krótko. Niby pojętny, szybko uczył się ale w ogólnym rozrachunku i tak robi po swojemu. Wie, że nie wolno wchodzić na łóżko. Nie wchodzi kiedy jestem w domu. Kiedy wracam, widzę wgniecenia na pościeli. To samo z jedzeniem. Kiedy jestem w pobliżu od nikogo niczego nie weźmie z prawej dłoni. Jak mnie nie ma, wpierdziela z każdej. To co wyprawia na dworze to woła o pomstę do nieba. Niby musi czuć twardą rękę, ale do końca nie wiem kto kim rządzi. 

W jakim wieku jest Twój pies i jaka rasa czy może mieszaniec? Wtedy będę wiedziała o co chodzi z jego niby przekorą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Zuzia napisał:

Też tak myślę :D

Wchodzę tu do Żebraka, na razie tylko dużym palcem od prawej stopy i badam teren. Nie wiem czy wejść dalej czy może zrobić w tył zwrot ;)  Nie pcham się

A ja się wpycham wszędzie, bez obaw, z uśmiechem na twarzy, wierząc że spotkam fajnych otwartych ludzi, nie doszukujacych się w słowach podstępu, ale później czasem wycofuje się, bo po co walczyć...

Zawsze później się okazuje kto jaki jest.... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
3 minuty temu, Maybe napisał:

A ja się wpycham wszędzie, bez obaw, z uśmiechem na twarzy, wierząc że spotkam fajnych otwartych ludzi, nie doszukujacych się w słowach podstępu, ale później czasem wycofuje się, bo po co walczyć...

Zawsze później się okazuje kto jaki jest.... ;)

Postepuję identycznie. Jestem tu  żeby z innymi pogadać. 

Nie chcę niczego ugrać, ani rywalizować ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
36 minut temu, Żebrak napisał:

To tylko kontrola nad sobą doprowadzona niemalże do perfekcji. Co zauważyłem na forach? Jak ktoś ma gorszy czas to znika, nie pisze. To tak jakby w domu zakomunikować: znikam, bo mam gorsze dni. Wrócę. Chcę byście uwierzyli, że zawsze jestem zajebisty. 

...

Nie wierzę w przyjaźń. 

 

O tak, bo każdy chce pokazać się tylko w swej zajebistosci, a czasem słyszałam że nie chce komuś psuć nastroju...

A ja myślę że mamy prawo sobie psuć humor nawzajem i wtedy można wykazać sie swoją wyrozumiałością, cierpliwością czy umiejętnością rozmowy, a nie zawsze w tonie "hihihaha". Żyjemy więc mamy swoje dni, dobre i złe.

 

To jak wierzysz w miłość, skoro w przyjaźń nie wierzysz, bazą do prawdziwej miłości jest przyjazn. Oj @Żebrak Żebrak znów kręcisz ;)

4 minuty temu, Frau napisał:

Postepuję identycznie. Jestem tu  żeby z innymi pogadać. 

Nie chcę niczego ugrać, ani rywalizować ?

W życiu realnym jest tyle rywalizacji, której się nie chce, a na którą się jest skazanym, że tutaj to już chce człowiek odpocząć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 godzinę temu, hogan napisał:

Już spieszę z wyjaśnieniem! :D

Raz wystarczy, bo powtarzane w kółko staje się nudne i nie ma znaczenia czy będzie to Żebrak, Żebraczek czy Kochany Żebraczek.

A więc rzadziej lecz dobitniej. Dobrze, Żebraczku? :*

Nie sprawia mi różnicy dzień tygodnia, bo jak muszę pracować, to każdy dzień jest taki sam. Jak miałabym na stałe wolne weekendy, to pewnie odczułabym różnicę a tak, bywa, że na przykład w niedzielę pracuję a w poniedziałek się obijam... jak dziś z resztą.

Za kawę dziękuję i teraz mogę napisać Kochany Żebraczku, bo za taki gest, wyróżnienie się należy :D

Kochana @hogan, tym postem sprawiłaś, że znowu uwierzyłem w miłość między kobietą a mężczyzną. Będąc zmuszony pozbyć się chwilowej chuci zwierzęcej, zacząłem tworzyć wiekopomne dzieło na Twoją cześć:

"Pośród mazurskiego sitowia. Listy miłosne Żebraka do @hogan"

Dział: liryka Miłosna. 

Tag: ostre porno. 

1 godzinę temu, hogan napisał:

W jakim wieku jest Twój pies i jaka rasa? Wtedy będę wiedziała o co chodzi z jego niby przekorą.:DA więc rzadziej lecz dobitniej. Dobrze, Żebraczku? :*:D

Skończy pięć lat. Sznaucer miniaturka. Rasowy. W wersji spolszczonej wabi się Książę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 godzinę temu, Maybe napisał:

O tak, bo każdy chce pokazać się tylko w swej zajebistosci, a czasem słyszałam że nie chce komuś psuć nastroju...

A ja myślę że mamy prawo sobie psuć humor nawzajem i wtedy można wykazać sie swoją wyrozumiałością, cierpliwością czy umiejętnością rozmowy, a nie zawsze w tonie "hihihaha". Żyjemy więc mamy swoje dni, dobre i złe.

 

To jak wierzysz w miłość, skoro w przyjaźń nie wierzysz, bazą do prawdziwej miłości jest przyjazn. Oj @Żebrak Żebrak znów kręcisz ;)

W życiu realnym jest tyle rywalizacji, której się nie chce, a na którą się jest skazanym, że tutaj to już chce człowiek odpocząć.

Zalajkowałem. Miłość rodzi się nagle. To nie jest proces. Jest przysłowiowe "ciul" i siedzisz w tym po uszy. Przyjaźń? Jeszcze napisz, że bezinteresowna. Napisz jak ją widzisz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...