Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
kawaixanax

Kurs wpływania na Rzeczywistość

Polecane posty

Szczęśliwy
Maybe
43 minuty temu, WtomiGraj napisał:

 

Ma się wprowadzić w błogostan zapalając zioło?

Bo ja wiem? To się dzieje bardzo automatycznie.

Nikt nie budzi się rano z założeniem na czym ma się skupiać. Twoja psychika tak reaguje a nie inaczej.

 

Stan szczęśliwości osiąga szczyty zmieniając swoje myślenie,  a tym samym postrzeganie wielu spraw, a nie stosując używki. Używki są doraźne. Swoimi myślami możesz pokierować sama. Możesz bad nimi zapanować i przekierunkowac. Na początku to wymaga kontroli, później automatycznie wyskakujesz na pozytywne myślenie. To tak jak tworzenie nowej ścieżki w twoim umyśle, musisz wiele razy pomyśleć pozytywnie aby mózg się do tego przyzwyczaił. Podobnie tworzy się ścieżka w lesie, trzeba wielokrotnie przejść tą samą droga żeby ta ścieżka powstała. 

Pozytywne myślenie nie oznacza głupiej hiperpozytywnosci, hiperradosci i tryskania humorem od rana do wieczora, to nie oznacza braku problemów ani smutków. Problemy spotykają każdego z nas. Ale to podejście o którym mówi kawa prowadzi do zbudowania w sobie takiej opoki, siły, że cokolwiek się dzieje, ja płynę dalej. Otrzepuję się z kurzu i idę dalej. W takich momentach właśnie najwazniejsze jest pokierować swoimi myslami a co za tym idzie działaniami. Tak jak napisał Rzeczka, jeśli jest coś do zrobienia, działam, jeśli coś ode mnie nie zależy, nie mam na to wpływu, odpuszczam i idę dalej, skupiam się na tym, na co mam wpływ i na pozytywnych aspektach życia. Mogę przejść okres zasmucenia, rozczarowania, żałoby, smutku lecz staram się w tym nie pogrążać,jeśli wiem że to nic nie zmieni. Więc albo działam albo idę dalej. Życie jest proste tylko my ludzie sobie je utrudniamy, a cała siła tkwi w naszym umyśle i jak myślimy. Więc to od ciebie zależy czy mimo przeciwności losu będziesz widziała też to, że szklanka jest do połowy pełna. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Amani
7 godzin temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Rozumiem bunt przeciw ludziom, którzy "każą cieszyć się z rzeczy drobnych". Dawanie innym porad jak mają żyć i jakie mają mieć priorytety może być irytujące, ale... ja rzeczywiście cieszę się z rzeczy drobnych i łatwiej mi się właśnie z nich cieszyć, niż z wielkich. Przykłady? Życzliwy uśmiech obcej osoby (a zwłaszcza dziewczyny/kobiety) ;) , z którą poza tym nie będę miał najprawdopodobniej nic do czynienia. Taki zwykły przypadkowy przejaw świata niewrogiego - to jest coś, na co szczególnie zwracałem uwagę od czasów przedszkola a może i dawniej. Udana naprawa roweru lub innego sprzętu, mimo iż nie znam się na tym za bardzo. Podróż w rodzinne strony. mógłbym tak długo wymieniać. A rzeczy wielkie, które miałyby mnie cieszyć? Zdrowie? Wygrana określonej partii politycznej? Zniesienie niewolnictwa? W ich przypadku to raczej nie jest radość. Może coś w rodzaju uznania, ulgi, poczucia, że tak powinno być.
Bardziej cieszy jedno ciastko, niż talon na roczny przydział darmowych ciastek. :)

No właśnie... ja mogę wskazywać moje małe drobne rzeczy, ale czy one będą miały dla Ciebie jakieś znaczenie, to już inna sprawa. Z małymi rzeczami jest tak, że jeśli masz tendencje do patrzenia przez lornetę, to będziesz szukać rzeczy wielkich. Jeśli lubisz lupę, to te wielkie będą mniej istotne. Jeśli chodzi o te wielkie ciosy, to mam swoje podejście - jeśli nie mogę czegoś zmienić to mam prawo się tym nie przejmować, bo przejmowanie nic pozytywnego tu nie wnosi. W przypadku niektórych rzeczy wielkich sprawdzam, czy mam wpływ poprzez jakieś działania. Nie żyję tylko małymi, ale to małe cieszą. 🙂

Te małe rzeczy są istotne. Zgadzam się. I również zgadzam sie, ze jeśli nie mamy na coś wpływu, to musimy sie z tym pogodzić albo tym sie nie przejmować. 

 

Tyle ze nie przekonuje mnie gadanina, by się cieszyć z miejsca zamieszkania, bo gdzieś jest gorzej. Sorry. Problem w tym, ze ja lubie konkrety. Dalam nawet konkretny przykład. I jakoś nikt nie daje przykładów, jak te rzeczywistość zaklinać. 

 

Niech ktoś spróbuje powiedzieć samotnej matce dwójki dzieci, ze ma się cieszyć, bo nie mieszka w Afryce. To jest dopiero zaklinanie rzeczywistości. Każda sytuacja jest inna i owszem, żeby nie zwariować, trzeba się cieszyć małymi rzeczami. Tez tak robię. To jednak nie jest recepta na wszystkie przeciwności w życiu. A jeśli jest, to chciałam przeczytać konkretne propozycje. Czytam tylko o gorącym powietrzu, które ogrzewa tylk na moment. 

 

No właśnie i widzisz, ja mam i lupę i lornete. Jak przy robieniu zdjęć, trzeba zmieniać perspektywę. I owszem mnie również małe rzeczy cieszą, ale zgadzam się z @WtomiGraj, ze musi być równowaga i jeśli przygniatająca mnie ciężkie sytuacje życiowe, to te małe rzeczy nie sprawia, ze problemy znikną. Zgodzę się, ze mogą poprawiać nastrój, sprawiać, ze chcemy walczyć, ale to wszystko jest kwestia samozaparcia, chęci i siły. I tutaj kreowanie rzeczywistości, wg mnie nie ma nic do rzeczy 🙂 

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

@Amani, w tej dyskusji bardzo blisko mi do słów Twoich i @WtomiGraj. Nie wierzę w zaklinanie rzeczywistości... ale inni mogą wierzyć i może im to nawet pomagać (jeśli tak sądzą). Ilu ludzi, tyle też może być możliwości podejścia do życia, do rzeczywistości, tyle też odrębnych wiar ;)
Jeśli miałbym coś do tego dodać, to chyba jeszcze tylko to, że zdolność do cieszenia się z drobnych rzeczy i stosunek do rzeczywistości to, przynajmniej u mnie, jakby niezależne od siebie "porządki", i naprawdę zdarza mi się w smutnym dla mnie czasie uśmiechnąć się do drobiazgu, ucieszyć się tą małą radością, bo to nie koliduje ze smutkiem. Jest obok. a w ogóle to czuję się jakby poza rzeczywistością, jestem typem ślimaka, który żyje w swojej muszli. Tą moją muszlą jest moja wyobraźnia, marzenia, wyobrażenia, nawet sny (cieszyłem się na przykład, gdy przyśnił mi się mój ojciec, którego prawie nie znałem... w taki sposób go poznawałem).

Aha - jeszcze to, że argument, który do Ciebie nie przemawia (ten o wyobrażeniu sobie gorszej sytuacji, w jakiej żyją inni ludzie) na mnie działa. Jest w pewnym sensie mobilizujący. Trzeba też tylko pamiętać, że nie zawsze da się to tak wprost poodwracać i wartościować (na przykład tej kobiecie z Afryki mogłoby się wydawać, że w Europie nie wytrzymałaby tego, na co siły znajdowała w znanym sobie miejscu). To nie jest argument bezsensowny, ale nie ma też mocy rozstrzygającej i w sposób konieczny perswazyjnej, że jeśli potrafisz sobie wyobrazić gorszą sytuację, w jakiej mogłabyś się znaleźć, to w zasadzie masz powód do szczęścia. Ty potrzebujesz innego argumentu i najprawdopodobniej sama go możesz znaleźć... albo już znalazłaś 🙂.    

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

Zamiast negować zalecałbym stosować. Wtedy jak komuś nie zadziała, może wrócić z reklamacją.

Ja w tym temacie daje sprawdzone recepty na życiowe zmagania, nie zamierzam nikogo "nawracać". Stosujcie, opisujcie rezultaty i odczucia i wtedy pogadamy czy jest sens coś robić czy nie. Narazie to wygląda tak jakby osoba która nigdy nie pływała, mówiła że pływanie jest bezsensu i nie daje żadnych pozytywnych rezultatów bo już kiedyś moczyła nogi w misce i nic to nie dało. 

Edytowano przez kawaixanax (zobacz historię edycji)
  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Amani

@kawaixanax jeszcze raz - jeśli chcesz kogoś nauczyć pływać, musisz pokazać mu technikę, a nie przekonywać, ze skoro Ty się nie boisz głębokiej wody, to inni tez nie powinni.

 

powiem Co, co mnie jednak bardziej uderzyło. Piszesz o tym wszystkim ładnie i tu nie mam wątpliwości. Ja chciałam przenieść to na grunt życiowy i okazało się, ze dla Ciebie jest grząski. Dlatego, wciąż dla mnie jest to gorące powietrze.

 

jednak... traci mi fałszem, a wiesz dlaczego? Tyle się napisałeś o szukaniu tych drobnych rzeczy, co co cieszą, a jeden post @WtomiGraj sprawił, ze zamiast tam skoncentrować się na dobrych, czy pozytywnych treściach, spojrzałes przez te lornete o której pisał @Tako rzeczka Brahmaputra. Dodając również niekoniecznie pozytywny komentarz i zarzucając ignorancję. 

 

I to jest takim gwoździem do trumny... ludzie, którzy potrafią cieszyć się z małych rzeczy i gromadzą wokół siebie pozytywna energię, w taki sam sposób reagują na innych. Wiec... wybacz. M

niech Ci się wydaje, ze moczyłam nogi w brodziku, a wymądrzam się o pływaniu w oceanie. 🙂 

 

 

  • Lubię to! 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WtomiGraj
Dnia 4.07.2020 o 10:43, Maybe napisał:

Stan szczęśliwości osiąga szczyty zmieniając swoje myślenie,  a tym samym postrzeganie wielu spraw, a nie stosując używki. Używki są doraźne.

To był oczywiście przykład przerysowany. Nie popieram ucieczki w używki.

W trudnych sytuacjach życiowych (o takich pisałam), trzeba także brać pod uwagę skrajne wyczerpanie, gdy ktoś aż pada na twarz. Trudno wtedy o kreowanie rzeczywistości.

Dnia 4.07.2020 o 14:57, kawaixanax napisał:

zamiast negować zalecałbym stosować.

Potrzebne jest know-how.

Ale mimo wszystko zaciekawiłeś mnie. Daj jakiś link, pewnie opisałeś jakiś funkcjonujący gdzieś coaching, chętnie coś poczytam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
Maybe
59 minut temu, WtomiGraj napisał:

To był oczywiście przykład przerysowany. Nie popieram ucieczki w używki.

W trudnych sytuacjach życiowych (o takich pisałam), trzeba także brać pod uwagę skrajne wyczerpanie, gdy ktoś aż pada na twarz. Trudno wtedy o kreowanie rzeczywistości.

Potrzebne jest know-how.

Ale mimo wszystko zaciekawiłeś mnie. Daj jakiś link, pewnie opisałeś jakiś funkcjonujący gdzieś coaching, chętnie coś poczytam.

Własnie problem jest w popadaniu w skrajnosci.... a większość sytuacji życiowych taka nie jest, co więcej my sami doprowadzamy się do skrajności przez własny upór i niechęć spojrzenia na sprawę zupełnie inaczej, pod innym kątem. 

Myślenia nikt nas nie nauczy, żaden coaching ani gotowe recepty tego nie zalatwią, trzeba to robić samemu, codziennie, sukcesywnie, w końcu dostrzeże się, że są inne możliwości, niż te których nas nauczono w szablony sposób. Tyle w temacie. 

 

 

 

Aaaa polecam książki Anthony'ego de Mello - uczą patrzenia z innej perspektywy. Ale roboty za nas nie zrobią. 

Edytowano przez Maybe (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zaloguj się, aby obserwować  





Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

W związku z Rozporządzeniem UE 2016/679 (znanym też jako „RODO”) informujemy w jaki sposób przetwarzamy dane osobowe pozostawiane podczas korzystania z forum Nastroik.pl. Zamykając ten komunikat wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych przez forum Nastroik.pl - Regulamin - Polityka prywatności