Skocz do zawartości


kawaixanax

Kurs wpływania na Rzeczywistość

Polecane posty

Maybe
43 minuty temu, WtomiGraj napisał:

 

Ma się wprowadzić w błogostan zapalając zioło?

Bo ja wiem? To się dzieje bardzo automatycznie.

Nikt nie budzi się rano z założeniem na czym ma się skupiać. Twoja psychika tak reaguje a nie inaczej.

 

Stan szczęśliwości osiąga szczyty zmieniając swoje myślenie,  a tym samym postrzeganie wielu spraw, a nie stosując używki. Używki są doraźne. Swoimi myślami możesz pokierować sama. Możesz bad nimi zapanować i przekierunkowac. Na początku to wymaga kontroli, później automatycznie wyskakujesz na pozytywne myślenie. To tak jak tworzenie nowej ścieżki w twoim umyśle, musisz wiele razy pomyśleć pozytywnie aby mózg się do tego przyzwyczaił. Podobnie tworzy się ścieżka w lesie, trzeba wielokrotnie przejść tą samą droga żeby ta ścieżka powstała. 

Pozytywne myślenie nie oznacza głupiej hiperpozytywnosci, hiperradosci i tryskania humorem od rana do wieczora, to nie oznacza braku problemów ani smutków. Problemy spotykają każdego z nas. Ale to podejście o którym mówi kawa prowadzi do zbudowania w sobie takiej opoki, siły, że cokolwiek się dzieje, ja płynę dalej. Otrzepuję się z kurzu i idę dalej. W takich momentach właśnie najwazniejsze jest pokierować swoimi myslami a co za tym idzie działaniami. Tak jak napisał Rzeczka, jeśli jest coś do zrobienia, działam, jeśli coś ode mnie nie zależy, nie mam na to wpływu, odpuszczam i idę dalej, skupiam się na tym, na co mam wpływ i na pozytywnych aspektach życia. Mogę przejść okres zasmucenia, rozczarowania, żałoby, smutku lecz staram się w tym nie pogrążać,jeśli wiem że to nic nie zmieni. Więc albo działam albo idę dalej. Życie jest proste tylko my ludzie sobie je utrudniamy, a cała siła tkwi w naszym umyśle i jak myślimy. Więc to od ciebie zależy czy mimo przeciwności losu będziesz widziała też to, że szklanka jest do połowy pełna. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wyczerpany
Amani
7 godzin temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Rozumiem bunt przeciw ludziom, którzy "każą cieszyć się z rzeczy drobnych". Dawanie innym porad jak mają żyć i jakie mają mieć priorytety może być irytujące, ale... ja rzeczywiście cieszę się z rzeczy drobnych i łatwiej mi się właśnie z nich cieszyć, niż z wielkich. Przykłady? Życzliwy uśmiech obcej osoby (a zwłaszcza dziewczyny/kobiety) ;) , z którą poza tym nie będę miał najprawdopodobniej nic do czynienia. Taki zwykły przypadkowy przejaw świata niewrogiego - to jest coś, na co szczególnie zwracałem uwagę od czasów przedszkola a może i dawniej. Udana naprawa roweru lub innego sprzętu, mimo iż nie znam się na tym za bardzo. Podróż w rodzinne strony. mógłbym tak długo wymieniać. A rzeczy wielkie, które miałyby mnie cieszyć? Zdrowie? Wygrana określonej partii politycznej? Zniesienie niewolnictwa? W ich przypadku to raczej nie jest radość. Może coś w rodzaju uznania, ulgi, poczucia, że tak powinno być.
Bardziej cieszy jedno ciastko, niż talon na roczny przydział darmowych ciastek. :)

No właśnie... ja mogę wskazywać moje małe drobne rzeczy, ale czy one będą miały dla Ciebie jakieś znaczenie, to już inna sprawa. Z małymi rzeczami jest tak, że jeśli masz tendencje do patrzenia przez lornetę, to będziesz szukać rzeczy wielkich. Jeśli lubisz lupę, to te wielkie będą mniej istotne. Jeśli chodzi o te wielkie ciosy, to mam swoje podejście - jeśli nie mogę czegoś zmienić to mam prawo się tym nie przejmować, bo przejmowanie nic pozytywnego tu nie wnosi. W przypadku niektórych rzeczy wielkich sprawdzam, czy mam wpływ poprzez jakieś działania. Nie żyję tylko małymi, ale to małe cieszą. ?

Te małe rzeczy są istotne. Zgadzam się. I również zgadzam sie, ze jeśli nie mamy na coś wpływu, to musimy sie z tym pogodzić albo tym sie nie przejmować. 

 

Tyle ze nie przekonuje mnie gadanina, by się cieszyć z miejsca zamieszkania, bo gdzieś jest gorzej. Sorry. Problem w tym, ze ja lubie konkrety. Dalam nawet konkretny przykład. I jakoś nikt nie daje przykładów, jak te rzeczywistość zaklinać. 

 

Niech ktoś spróbuje powiedzieć samotnej matce dwójki dzieci, ze ma się cieszyć, bo nie mieszka w Afryce. To jest dopiero zaklinanie rzeczywistości. Każda sytuacja jest inna i owszem, żeby nie zwariować, trzeba się cieszyć małymi rzeczami. Tez tak robię. To jednak nie jest recepta na wszystkie przeciwności w życiu. A jeśli jest, to chciałam przeczytać konkretne propozycje. Czytam tylko o gorącym powietrzu, które ogrzewa tylk na moment. 

 

No właśnie i widzisz, ja mam i lupę i lornete. Jak przy robieniu zdjęć, trzeba zmieniać perspektywę. I owszem mnie również małe rzeczy cieszą, ale zgadzam się z @WtomiGraj, ze musi być równowaga i jeśli przygniatająca mnie ciężkie sytuacje życiowe, to te małe rzeczy nie sprawia, ze problemy znikną. Zgodzę się, ze mogą poprawiać nastrój, sprawiać, ze chcemy walczyć, ale to wszystko jest kwestia samozaparcia, chęci i siły. I tutaj kreowanie rzeczywistości, wg mnie nie ma nic do rzeczy ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

@Amani, w tej dyskusji bardzo blisko mi do słów Twoich i @WtomiGraj. Nie wierzę w zaklinanie rzeczywistości... ale inni mogą wierzyć i może im to nawet pomagać (jeśli tak sądzą). Ilu ludzi, tyle też może być możliwości podejścia do życia, do rzeczywistości, tyle też odrębnych wiar ;)
Jeśli miałbym coś do tego dodać, to chyba jeszcze tylko to, że zdolność do cieszenia się z drobnych rzeczy i stosunek do rzeczywistości to, przynajmniej u mnie, jakby niezależne od siebie "porządki", i naprawdę zdarza mi się w smutnym dla mnie czasie uśmiechnąć się do drobiazgu, ucieszyć się tą małą radością, bo to nie koliduje ze smutkiem. Jest obok. a w ogóle to czuję się jakby poza rzeczywistością, jestem typem ślimaka, który żyje w swojej muszli. Tą moją muszlą jest moja wyobraźnia, marzenia, wyobrażenia, nawet sny (cieszyłem się na przykład, gdy przyśnił mi się mój ojciec, którego prawie nie znałem... w taki sposób go poznawałem).

Aha - jeszcze to, że argument, który do Ciebie nie przemawia (ten o wyobrażeniu sobie gorszej sytuacji, w jakiej żyją inni ludzie) na mnie działa. Jest w pewnym sensie mobilizujący. Trzeba też tylko pamiętać, że nie zawsze da się to tak wprost poodwracać i wartościować (na przykład tej kobiecie z Afryki mogłoby się wydawać, że w Europie nie wytrzymałaby tego, na co siły znajdowała w znanym sobie miejscu). To nie jest argument bezsensowny, ale nie ma też mocy rozstrzygającej i w sposób konieczny perswazyjnej, że jeśli potrafisz sobie wyobrazić gorszą sytuację, w jakiej mogłabyś się znaleźć, to w zasadzie masz powód do szczęścia. Ty potrzebujesz innego argumentu i najprawdopodobniej sama go możesz znaleźć... albo już znalazłaś ?.    

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax
Napisano (edytowany)

Zamiast negować zalecałbym stosować. Wtedy jak komuś nie zadziała, może wrócić z reklamacją.

Ja w tym temacie daje sprawdzone recepty na życiowe zmagania, nie zamierzam nikogo "nawracać". Stosujcie, opisujcie rezultaty i odczucia i wtedy pogadamy czy jest sens coś robić czy nie. Narazie to wygląda tak jakby osoba która nigdy nie pływała, mówiła że pływanie jest bezsensu i nie daje żadnych pozytywnych rezultatów bo już kiedyś moczyła nogi w misce i nic to nie dało. 

Edytowano przez kawaixanax

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani

@kawaixanax jeszcze raz - jeśli chcesz kogoś nauczyć pływać, musisz pokazać mu technikę, a nie przekonywać, ze skoro Ty się nie boisz głębokiej wody, to inni tez nie powinni.

 

powiem Co, co mnie jednak bardziej uderzyło. Piszesz o tym wszystkim ładnie i tu nie mam wątpliwości. Ja chciałam przenieść to na grunt życiowy i okazało się, ze dla Ciebie jest grząski. Dlatego, wciąż dla mnie jest to gorące powietrze.

 

jednak... traci mi fałszem, a wiesz dlaczego? Tyle się napisałeś o szukaniu tych drobnych rzeczy, co co cieszą, a jeden post @WtomiGraj sprawił, ze zamiast tam skoncentrować się na dobrych, czy pozytywnych treściach, spojrzałes przez te lornete o której pisał @Tako rzeczka Brahmaputra. Dodając również niekoniecznie pozytywny komentarz i zarzucając ignorancję. 

 

I to jest takim gwoździem do trumny... ludzie, którzy potrafią cieszyć się z małych rzeczy i gromadzą wokół siebie pozytywna energię, w taki sam sposób reagują na innych. Wiec... wybacz. M

niech Ci się wydaje, ze moczyłam nogi w brodziku, a wymądrzam się o pływaniu w oceanie. ? 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
Dnia 4.07.2020 o 10:43, Maybe napisał:

Stan szczęśliwości osiąga szczyty zmieniając swoje myślenie,  a tym samym postrzeganie wielu spraw, a nie stosując używki. Używki są doraźne.

To był oczywiście przykład przerysowany. Nie popieram ucieczki w używki.

W trudnych sytuacjach życiowych (o takich pisałam), trzeba także brać pod uwagę skrajne wyczerpanie, gdy ktoś aż pada na twarz. Trudno wtedy o kreowanie rzeczywistości.

Dnia 4.07.2020 o 14:57, kawaixanax napisał:

zamiast negować zalecałbym stosować.

Potrzebne jest know-how.

Ale mimo wszystko zaciekawiłeś mnie. Daj jakiś link, pewnie opisałeś jakiś funkcjonujący gdzieś coaching, chętnie coś poczytam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Napisano (edytowany)
59 minut temu, WtomiGraj napisał:

To był oczywiście przykład przerysowany. Nie popieram ucieczki w używki.

W trudnych sytuacjach życiowych (o takich pisałam), trzeba także brać pod uwagę skrajne wyczerpanie, gdy ktoś aż pada na twarz. Trudno wtedy o kreowanie rzeczywistości.

Potrzebne jest know-how.

Ale mimo wszystko zaciekawiłeś mnie. Daj jakiś link, pewnie opisałeś jakiś funkcjonujący gdzieś coaching, chętnie coś poczytam.

Własnie problem jest w popadaniu w skrajnosci.... a większość sytuacji życiowych taka nie jest, co więcej my sami doprowadzamy się do skrajności przez własny upór i niechęć spojrzenia na sprawę zupełnie inaczej, pod innym kątem. 

Myślenia nikt nas nie nauczy, żaden coaching ani gotowe recepty tego nie zalatwią, trzeba to robić samemu, codziennie, sukcesywnie, w końcu dostrzeże się, że są inne możliwości, niż te których nas nauczono w szablony sposób. Tyle w temacie. 

 

 

 

Aaaa polecam książki Anthony'ego de Mello - uczą patrzenia z innej perspektywy. Ale roboty za nas nie zrobią. 

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

Uspokajam, temat nie został porzucony. Chwilowo jestem zawalony pracą i niestety nie mogę w tej chwili odnieść się do wszystkich poruszonych kwestii. 

W następnych dniach będę się odnosił do nauk Abrahama, rewolucyjnej metody 68 sekund (która w Ameryczce robi ostatnio furorę) i procesu osiągania dowolnego celu(np.znajdywaniu pracy) 

Widzimy się wkrótce ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

Witajcie ponownie. Ostatnie tygodnie wymusiły na mnie pełną koncentrację na celu, przez co byłem nieobecny. Paradoksalnie musiałem się zastosować do zasad o których już wspominałem lub o których nie zdążyłem jeszcze wspomnieć. 

* Ktoś pytał o formalne know how i lekturę: w dużej mierzę bazuję na książkach doktora Dispenzy, książkach z cyklu "Proś a będzie Ci dane", Transferingu Rzeczywistości, "Złotej Księdzę" pióra hrabiego St.Germaina, "Alchemii Duchowego rozwoju", reszta została wydedukowana na bazie własnych doświadczeń.

 

Lekcja 4

Proces osiągania celu na przykładzie znajdywania właściwej pracy. 

 

Klucze będzie koncentracja, swoiste zafazowanie się na celu. Mózg na który wywieramy konkretny wpływ musi odesłać informację zwrotne, iść za tematem, taka już jego natura. 

Krok 1

Wywarcie wpływu na podświadomość. 

 

Czyli tak: wiem kim jestem i co potrafię, wiem co chce robić, potrafię wyobrazić sobie siebie na konkretnym stanowisku, obraz jest jasny, wygaszam niepotrzebne emocję, jestem spokojny, wiem że rozwiązanie przyjdzie we właściwym czasie. 

Krok 1.1.

Powtarzalność.

fazuję się do czasu aż czuję co powinienem zrobić, muszę być spokojny, intuicja szepcze, wewnętrzny głos jest jasny jak nigdy. 

Krok 2

Świadome działanie. 

Fazowanie się poprzez działanie. Może być konieczne odsunięcie rozpraszaczy, tak jak ja to zrobiłem w ostatnich dniach. Wszystko co nie jest zgodne z celem, co jest czerwonym klockiem wśród niebieskich wyautowuję ze swojego życia. Nie pije browarka przed snem wiedząc że idę na rozmowę. Chcę następnego dnia dobrze wyglądać wyciszam się przed snem, nie oglądam telewizji itp. Angażuje się jakbym był na prochach, jeżdżę, rozmawiam i dzwonię, planuję co powiem, przyswajam nową wiedzę. Działam, na 100%, choć jak szczere to i z 80%.

Krok 2.2

Odpuszczanie.

Jeżeli tak w głębi ducha jestem przekonany że zrobiłem wszystko co mogłem, odpuszczam. (Więcej w Lekcji 1.)

Nagromadziłem energię, wypuszczam ją. Moje ingerencja na tym etapie przeszkadza w materializacji. Potrzebna jest przestrzeń. 

Krok 3

Szansa. 

Dostaję szansę, może to nie być ta o której marzyłem, ale wykorzystuję ją. Idę za wewnętrznym głosem. Przyjmuję tą nawet gorzej płatną pracę, ale staram się robić wszystko jak najlepiej. Tworzę kontinuum, obieram inny punkt początkowy z którego być może jest bliżej do końcowego rezultatu. Być może spotkam tu osoby które mi pomogą, trafi do mnie jakaś kluczowa informacja, coś mnie zainspiruję. A być może muszę przeczekać w tym miejscu na tą właściwą szansę? Lepiej robić cokolwiek niż nic. 

Krok 4 

Efekt Końcowy.

Do tej pory swoim działaniem, swoim myśleniem, swoją wiarą i swoją chemią mózgu poruszyłeś cały widzialny i niewidzialny wszechświat. Osiągasz zestrojenie ze swoim wyższym Ja. Czujesz wewnętrzną satysfakcję, nie jesteś już na poziomie osoby która narzeka i czegoś potrzebuję bo sama o to zawalczyła. W tym momencie następuję reakcja zwrotna wszechświata. Sprawy obierają właściwy bieg. 

 

Podsumowując. Zafiksuj się na czymś, daj z siebie wszystko i bierz to co daję los. Opowiadaj swoją historię w sposób świadomy, siła nie bierze się z nikąd i wszystko ma znaczenie. Tylę. 

 

Edytowano przez kawaixanax

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

"Pole kwantowe nie reaguję na to czego w danej chwili chcemy, lecz na to kim jesteśmy" 

~ Komentarz do Kroku 4

 

 

 

Edytowano przez kawaixanax

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

O to dlaczego warto utrzymywać się we wzniosłych stanach świadomości takich jak choćby wdzięczność. 

Wszystko jest energią która jest w ciągłym ruchu. Odczuwamy często odmienne stany, z jednej strony jest lekkość i entuzjazm a z drugiej ociężałość i brak możliwości, ten drugi stan charakteryzuje się wolniejszą energią przepływu, czyli jest bardziej materialny (jako że E=mc2). Obserwujmy swój stan i wchodźmy celowo w te wyższe wariancje np. Poprzez proces świadomej wdzięczności. 

spacer.png

Edytowano przez kawaixanax

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 761
    • Postów
      266 330
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      1 003
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    hnc2040
    Najnowszy użytkownik
    hnc2040
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      No còż,fotografię lubię i cenię, lecz fotograf ze mnie raczej pospolity, ale też żaden film czy zdjęcia nie oddają w pełni  piękna krajobrazu, i jakież zdjęcie odda ciepło nagrzanego od Słońca kamienia na którym przycupniesz na szlaku, zapachu lasu czy powiewu wiatru w twarz?  Albo smaku pożywnej zupy po kilku godzinnej wędrówce na kacu ! 🤣 ps wiem znajdą się zapewne malkontenci którzy zaproponują mi w tym momencie zdjecie kamienia kamerą termowizyjną  ale i ono nie jest w stanie oddać przyjemności .
    • 4 odsłony ironii
      A zrobię 😁 sztuczną krew gdzieś miałam, muszę poszukać 😁 tylko czy zdążymy 😁   Szukaj, szukaj, bo jednak jak Ci ta peleryna spadnie, to...zmarzniesz 😁   A musimy jeszcze coś ogarnąć. Dobra, uważaj! Dzwonię! 😁
    • Nafto Chłopiec
      Jednak źle napisałem, podobno taka od razu była koncepcja, żeby film był grany zaledwie dwa dni na całym świecie i ani dnia więcej. Tak czy inaczej były protesty żeby w ogóle wycofali go z kin. Nie dziwię się, za mocno polecieli 😂
    • Chi
      Ja chcę do doooomu      Spokojnego leniwego i takie tam    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Dwie pod jedną peleryną ? No no no zapowiada się ciekawie hahah     A tak serio to jutro idę czegoś poszukać bo nie mam się w co ubrać na taką imprezę.    Makijaż krwawy mi zrobisz ?        
    • Gość w kość
      kapryśne to słońce, pojawia się i znika🤨 ... a może to chmury są złośliwe...    
    • Pieprzna
    • la primavera
      ,,Co cię  nie zabije "   Dość przyzwoity film  o dwóch takich co kradli. Dorastali wśród  gangsterki  i tak też weszli w swoje dorosłe życie, w filmie nie ma ani słowa o tym, by kiedyś próbowali żyć inaczej. Teraz jako dorośli mężczyźni- jeden z nich ma żonę i dzieci- dalej są chłopcami na posyłki lokalnego gangstera. Nie są to żadne wielkie mafie ale też nie jest to kradzież kieszonkowa. To odbieranie haraczy, wymuszanie biciem, skoki na niewielkie pieniądze. Wikłają się w narkotyki,pijaństwo i coraz bliżej im do więziennych krat.  Po wyjściu jeden z nich, ten który ma rodzinę, chce porzucić gangsterkę. Łatwe to nie jest,bo rachunki rosną, o uczciwa pracę trudno a kolega namawia na ostatni skok.    Mark Ruffo i Ethan Hawk grają tu głównych bohaterów i robią to na tyle przyzwoicie, że da się obejrzeć.    Bo na przykład taki  film  jak ,,Córka króla mokradeł" już taki nie był. Początek ciekawy, bo poznajemy rodzine ktora żyje  w lesie przy mokradłach,  z dala od cywilizacji. Dziewczynka wpatrzona w ojca towarzyszy mu na polowaniach, uczy się od niego. Matka natomiast zachowuje sie jakby byla zla na caly świat. O co tu chodzi dowiadujemy się już wkrótce i robi się bardzo ciekawie. Niestety dalsza część filmu nie udźwignęła  początku. Im bliżej końca tym gorzej.   
    • la primavera
      Lepiej pokaż jak tam ładnie  Tu by się przydał taki gif z wilka i zająca,  że w tym roku już nie, ale za to w przyszłym to..ja wam jeszcze pokaże. 🙂 Pan od gifów może znajdzie? Ja nie o statystykach  tylko o moim odczuciu.  Bardzo ładne. Więcej czerwieni niż w Pieninach 🙂   Tu wczorajsze widoki  orawskie: w strone Tatr-     I na Babią -
    • Wikusia
    • KapitanJackSparrow
      Brum miała, nie ty🤦
    • Nafto Chłopiec
      Fart że udało mi się to obejrzeć, bo na całym świecie po dwóch dniach wycofują z kin 😛
    • Katecheta
      Drodzi Bracia i Siostry, w dzisiejszej katechezie misyjnej pragniemy pochylić się nad fundamentalnym pytaniem o to, gdzie i jak spotykamy Boga. Często w pędzie współczesnego świata zatracamy sens autentycznej modlitwy, dając się wciągnąć w zewnętrzną widowiskowość i religijną turystykę. W tym kontekście niezwykle otrzeźwiający, wręcz proroczy głos zabiera babcia Ula, której słowa w 100% zasługują na pełne uznanie i poparcie. 1. Krytyka powierzchowności i masowego zgiełku Jak celnie zauważa babcia Ula, wielkie pielgrzymki do takich miejsc jak Częstochowa czy Licheń bywają często traktowane bezrefleksyjnie, przez co stają się wręcz „totalną głupotą”. Zadajmy sobie pytanie: po co wydawać ogromne sumy pieniędzy na dalekie podróże, skoro zamiast duchowego odrodzenia spotykamy tam wszechobecne tłumy, hałas i zupełny brak spokoju? Prawdziwa modlitwa potrzebuje przestrzeni wewnętrznej, a zgiełk wielkich zgromadzeń masowych często zagłusza cichy głos Boga w ludzkim sercu. 2. Piękno i wystarczalność Kościoła Parafialnego Babcia Ula wskazuje nam jedyną słuszną i głęboko zakorzenioną drogę: „Lepiej pojechać do kościoła w swojej parafii”. Dlaczego? Ponieważ to właśnie tam czeka na nas prawdziwa, nienaruszona komercją przestrzeń świętości. Jak poucza nas ta mądra kobieta, w kościele parafialnym „jest cisza, skupienie, prawdziwa wiara”. Nie musimy pokonywać setek kilometrów, narażać się na zmęczenie i tracić zasobów materialnych, żeby oddać cześć Stwórcy i powierzyć Mu nasze intencje. Bóg nie czeka na nas na końcu dalekiej trasy – On jest obecny w tabernakulum tuż obok nas, w naszej lokalnej wspólnocie. „Wystarczy wasz kościół parafialny i tyle” – te słowa stanowią potężny fundament zdrowego, dojrzałego katolicyzmu.  3. Misja odnowy duchowej w codzienności Misyjny wymiar tej nauki jest jasny: zamiast szukać emocji i widowiskowości w dalekich wojażach religijnych, powinniśmy odkryć na nowo skarb, jaki mamy na wyciągnięcie ręki. Prawdziwa misja chrześcijańska zaczyna się w naszej parafii. To tam budujemy żywą wspólnotę, tam karmimy się Słowem Bożym w ciszy i adoracji, tam też dajemy świadectwo autentycznej wiary sąsiadom i bliskim. Niech mądrość babci Uli będzie dla nas drogowskazem do głębszego, bardziej refleksyjnego i wolnego od próżnego blichtru życia duchowego. Amen.
    • katrcheta
      Szczęść Boże Kilka lat mnie już nie było ale postanowiłem wrócić do tego żeby uczyć od nowa religii. katecheza misyjna uciążliwa alergia i brak pobytu w kościele kilka lat. kiedyś dawniej moje dziadki miały siwy telewizor i namawiali mnie do tego bym oglądał mszę świętą w telewizorze ja jednak oglądałem w telefonie było to często zimą kiedy moje dziadki też nie mogły być w kościele były to trudne lata, później przekonałem się do telewizora i oglądałem mszę świętą o godzinie siódmej rano była to msza święta w kościele miłosierdzia Bożego w łagiewnikach był organistą pokazywany tak często że znałem go ponieważ cały czas tą mszę świętą oglądałem rodzice też mnie namawiali do oglądania w telewizji nawet mój brat były to ciężkie lata. było kiedyś święto Wniebowzięcia najświętszej Maryi Panny wtedy ja oglądałem mszę świętą w telewizorze u dziadków później zrobiłem dobie dożynki domowe czułem się jakbym był w zakładzie karnym. wszędzie nuda wszędzie ciężko ale wtedy to mi dało cenną lekcję to cierpienie nauczyło mnie że nie ma potrzeby jeździć do dużych kościołów że to głupota i niepotrzebny wydatek bo wam się wydaje że to jest inwestowanie czasu w dobre rzeczy a ja wam wszelkich pielgrzymek odradzam bo w każdej chwili możecie wylądować w szpitalu lepiej wykorzystać ten czas na rozrywkę bo życie jest zbyt krótkie by je marnować na niepotrzebne do niczego pielgrzymki. ksiądz który mówił o śmierci nawet się nie spodziewał że zostanie przygnieciony krzyżem. trzeba korzystać ze szczęścia i rozrywek bo czasami na szczęście może być za późno.   
    • Gość w kość
    • Gość w kość
      Ok, domyślam się, i wierzę bez zadawania jakichkolwiek dodatkowych pytań,
    • Gość w kość
      ... a kto nie ma, ten nie ma...   sama prawda, idziesz w dobrym kierunku😉
    • Gość w kość
      od trzech dni praktycznie nie ma słońca, już przygotowałem utwór... ... a tu wyszło ogromne słońce!   będzie piękny zachód, ... albo i nie, bo chmur mnóstwo...   ... no i zaszło za chmury, skubane!   ... więc utwór jednak adekwatny🤨  
    • Gość w kość
      i w godzinę naładowałaś te baterie?!🤯      
    • KapitanJackSparrow
      zatem prześpj się ( spojleruje - bez koszuli)
    • Nafto Chłopiec
      Nie, nowy Ali G 😂
    • Wikusia
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...