Skocz do zawartości


syn fubu

Kupie/wezmę Relanium i podobne

Polecane posty



Alma

Ciągnie Cię do eksperymentów, Syn Fubu?

Kurka wodna, uważaj na się, znaczy: nie przeginaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Może ktoś ma i nie używa. Nie mam ochoty stać teraz w kolejkach do lekarza. Proszę pisać jak tak.

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

U mnię w apteczce na takie wyjątkowe łokoliczności przyrody występywa nerwosolek. Bez recepty jest.

Może zanim sięgniesz po takie ekstrema jak relanium, warto sprawdzić lżejsze wersje.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Moja macierz dawno temu łykała relaniumy, chyba 'dwójki' i 'piątki'.

Łosobiście zwojów by mi było szkoda na to.

Mój pierwszy psiak po operacji dostał hydroksyzynę, po drugiej oxezepan.

I na wyliczeniu nazw moja wiedza raczej kończy siem. ?

 

A po nerwosolek zdarzyło misiem kilkakrotnie w ekstremalnych sytuacjone sięgnąć.

Odradzam natomiast neospazminkę. Tyż bez recepty. No chyba, że chcesz się wypłakać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Wyobraź sobie pełną michę gruboziarnistej kaszy.

To jakby podsumować ile malutkich hydroxyzyn już zjadłem.

A gdzie inne... ani nie zmąci to geniuszu ani nie ochłodzi.

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

...albo: 'ma kto żołądek na zbyciu? może być kapkę używany.'

 

A tak na serio, Syn Fubu, każde działanie skutkuje.

Wiem, że truiz i nudziarstwo, niemniej czasem wartałoby zastanowić siem...chyba, że masz pełną premedytacjum zużywania jedynego ciała, jakie dostałeś do dyspozycji. ?

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

"Żyj szybko, umrzyj młodo, pozostaw po sobie ładne zwłoki". 

Tusipect też był niezły, tyle, że już na receptę. Zawsze w okresie sesji studenckich półki pustoszały ÷)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Najwidoczniej mam gorsze samopoczucie od was... ?

1nST.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

No nie wiem.

Wniosek nie do końca zasadny, chociaż zapewne logiczny w niejednym mikroświecie ego.

Reasumując: tak se to tłumacz, Syn Fubu. ?

 

Słyszałam o tussipekcie, ale nie mam pojęcia, w czym rzecz, Layne. Lubiłam syropek pini, tyle że tak zwyczajnie - bez podtekstów. ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Alma, w ogóle zależy ci na jakimkolwiek odczuwaniu czegoś bardziej subtelnego a "zaaplikowanego"? Czy tylko przechodzisz okres abstynencji, a może od zawsze nią byłaś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nie, nie zawszeć byłam abstynentką.

Najdłużej alko - kole 2 latek, jako siedemnastka porzuciłam samozwańczo i skutecznie. Inne, powiedzmy, eksperymenty znacznie krócej, choć niektóre dużo bardziej ryzykowne niż promile...dawno to było.

Łobecnie, na ten przykład, odbywam sobie inicjujące szamańskie podróże...piechotką, w niezwykłych okolicznościach przyrody. Wiąże się to z ekstremalnym wysiłkiem fizycznym. Wolę przekraczać granice percepcji bez stymulantów.

houk

 

...i po houku: medytując na oddechu, można dojść bardzo daleko/wgłębnie. Wiem z autopsji. I ciało nie płaci za to, a wręcz naprzeciwko. ?

Myślę, że wyczerpująco, Syn Fubu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
18 godzin temu, Alma napisał:

Słyszałam o tussipekcie, ale nie mam pojęcia, w czym rzecz, Layne. 

Po większych ilościach były efekty ÷)

16 godzin temu, Alma napisał:

Łobecnie, na ten przykład, odbywam sobie inicjujące szamańskie podróże...piechotką, w niezwykłych okolicznościach przyrody. Wiąże się to z ekstremalnym wysiłkiem fizycznym. Wolę przekraczać granice percepcji bez stymulantów.

houk

Również przeszedłem na jasną stronę mocy. Lubię takie wędrowki, szczególnie z psem u boku. Las, górka, park. Zacząłem cieszyć się trzeźwością i doceniać jej aspekty. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nie wiem, czy się już zorientowałeś, Layne, ale ja to taka więcej harcerka jestem, ewentualnie siostra miłosierdzia/siłaczka. ? Nie ciągło se mła na ciemną stronę mocy, jeno czułam powołanie do ratowania zagubionych baranów. I w takich łokolicznościach zaistniały różniste eksperymenta poznawcze.

Słówko wyjaśnienia o 'paraszamańskich progach'.

Podam przykłady: całodniowy marsz w upale powyżej 30 stopni, z małymi racjami wody, żarcia albo i bez żarcia, wielogodzinny marsz w -20 stopniowym mrozie, na głodniaka itp., itede.

Taki hard-korek zmusza organizm do solidnego czerpania z rezerw, a umysł do skupienia na chwilce łobecnej. Bardzo dobitnie zmusza. ?

 

Wędrówki z piesem - popieram, obustronnie pożyteczne. ??

 

 

 

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Wow. Niezły pomysł z tymi "paraszamańskimi..." @Alma. Na pewno mocne doświadczenie. Można się bardzo w siebie zagłębić, sprawdzić granice... Ciekawe. Zdarzyła mi się taka wędrówka, ale to bardziej z głupoty. W zimie w półbutach w góry do ukrytej chatki, która okazała się zamknięta, więc trzeba było wracać.  Też bez żarełka i barrrrdzo zimno. 

Podziwiam takie rozwojowe aktywności.

Jest pewien pozytywny element przejścia z ciemnej strony. Trzeźwość cieszy bardzo i się ją docenia, bo jest czymś świeżym, wnosi nowe do życia i można obserwować zachodzące powoli zmiany. Wiadomo, że po czasie powszednieje i staje się po prostu zajebistym aspektem egzystencji ÷)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Pomysł zaadoptowałam sobie po przeczytaniu o indiańskich inicjacjach plemiennych dla dwunastolatków.

Wypuszczali chłopca samego na pustynię i miał sobie wodę znaleźć...wyniuchać czy jakoś tak ?.

Do tego dołożyłam medytację w marszu i ruskie metody zdrowotnych głodówek, tylko tam jest dużo płynów i codziennie sporo kilosów i opieka lekarska.

Jeśli kiedyś fundniesz sobie dłuższy marsz, nawet bez ekstremalnych łokoliczności przyrody, i w trakcie zsynchronizujesz choć trochę oddech z rytmem kroków, to sam zobaczysz, Layne. ?

Wielu współczesnych miszczuniów poleca medytację w marszu, bo to bardziej współgra z kolosalną ilością bodźców w naszym świecie.

 

Sprawny umysł - ważny element egzystencji...no i tego, ekhem, ekhem, sprawna wątroba, żołądek? ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
9 minut temu, Alma napisał:

Sprawny umysł - ważny element egzystencji...no i tego, ekhem, ekhem, sprawna wątroba, żołądek?

he.  :} żarty się Ciebie trzymają, harcereczko ;]

Jak wygląda medytacja w marszu (tylko nie wklejaj linków do artykułów - opowiedz;)?

Idziesz i skupiasz się na oddechu, kroku, otoczeniu? Synchronizujesz się?

Dużo wędrowałem, będąc na wakacjach w tamtym roku. Lasy i góry. Świetnie się czułem. Jedne z moich lepszych wakacji. Do tego dużo czasu spędziłem samemu.

2 godziny temu, Alma napisał:

ewentualnie siostra miłosierdzia/siłaczka

a z tym to trzeba uważać, bo się można ostro przejechać :s

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nawet nie miałabym linka?

Jest taki człek, Thich Nhat Hanh (wiem, brzmi gorzej niż stół z powyłamywanymi...). Napisał 'Cud uważności', 'Każdy krok niesie pokój' i wiele innych, ale te dwie mom. Z tej drugiej zacytowam:

'...spacerujemy sobie powoli...

Medytacja w marszu służy odczuwaniu przyjemności chodzenia.

Nie dojścia, lecz właśnie chodzenia.

Celem jej jest bycie w tej chwili, świadomość oddechu i marszu, przyjemność płynąca z każdego postawionego kroku.

(...)

Pędząc bez tchu przed siebie, stopami odciskamy na Ziemi smutek i niepokój.

Musimy nauczyć się chodzić tak, by nasze stopy zostawiały odciski pogody i spokoju.

Każde dziecko potrafi tak chodzić, więc i my możemy się tego nauczyć...

(...)

W czasie spacerów medytacyjnych poruszamy się nieco wolniej niż zwykle i koordynujemy oddech z krokiem, stawiając, powiedzmy, 3 kroki na każdym wdechu i 3 kroki na każdym wydechu. Możemy powtarzać: wdech, wydech, wdech, wydech.

Słowo wdech pomaga nam wyodrębnić wdech.

(...)

Jeśli Twoje płuca domagają się nie trzech, a czterech kroków - ustąp, proszę, i daj im te cztery kroki.

Wdech i wydech wcale nie muszą mieć równej długości...

Jeśli idąc czujesz się szczęśliwy, spokojny i wesoły, to znaczy, że praktykujesz właściwie.'

 

Musiałam zacytować, bo nie uwierzyłbyś, jak prosta jest instrukcja.?

Inni doradzają suchy trening w swoim pokoju... nie wiem, wolę Thich'owe podejście.

Jak jeszcze masz w czymś niejasność, Layne, pytaj śmiało.

 

...a o przejażdżkach może inną razą ?

 

Swoją drogą, Layne, śmisznie wychodzi: w temacie o buddyzmie mnóstwo bzdur, a tu, zamiast o relanium...?

 

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
W dniu 11.01.2019 o 21:36, Alma napisał:

bo nie uwierzyłbyś, jak prosta jest instrukcja.

Zazwyczaj ludzie komplikują sobie życie, zapominając, że proste rozwiązania są najczęściej najlepsze. Chyba Gates powiedział, że mając do wyboru zatrudnić kogoś pracowitego lub leniwego, weźmie tego drugiego, bo wymyśli on drogę na skróty, wykombinuje jak zrobić coś prościej. Z doświadczenia wiem jednak, że wykonywanie rzeczy skomplikowanych bardziej imponuje ludzikom, a jak coś jest uproszczone, słyszysz: "aaaaa, to tylko tak..." 

Co do kroków i skupienia na oddechu. To na pewno pomaga być tu i teraz, nie błądzić gdzieś myślami,  rozpamiętywać. No i piszesz, że to droga do szczęścia... 

Na razie pogoda nie ta i nie chce się wychylać nosa na dwór. Kiedy wiosna przyjdzie, taki spacer musi być orzeźwiający. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Dopowiem ciut.

Na początku, gdy idę, w ogóle nie liczem kroków, skupiam się na oddechu, a kroki, ich rytm po mału 'wkradają się' w percepcję.

Lubiem liczyć oddechy: jeden na wdechu, jeden na wydechu, dwa na wdechu, dwa na wydechu i tak do dziesięciu lub też zwykłe mówienie w myślach: wdech, wydech, wdech, wydech... Kiedy dopływam do rytmu w oddechu, przy okazjum w krokach tyż już jest porządek.

Myślaki nie znikają przez długi czas, Layne, i niezupełnie o ich zniknięcie chodzi, nie na początkowych etapach...tzn. są patenty na to, ale i w tym wolę podejście Thich'a.

Odnotowujesz myśl, bez zaangażowania. Możesz podobnie podejść nawet do emocjonalnych węzłów, np. zauważasz, że są w Tobie jakieś gniewne gniewy, stwierdzasz, że jest w Tobie gniew i...wciąż oddychasz.

Chyba w marszu prościej o wypłukanie nadmiaru emocjonalnego niż w pasywnym 'siad'. ?

 

Thich'owa praktyka sprowadza siem do:

oddychaj-żyjesz + zwolnij, bądź uważny, ile się da + pogodny uśmiech, wewnątrz i ciut na zewnątrz. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Probowałem dzisiaj chwilę w drodze do pracy. Przy proporcji 1 krok - wdech, 1 krok - wydech sapałem jak po przebiegniętym maratonie :]

Chodzi o to żeby dojść do dziesięciu, czy zatrzymać sie np. na 3 kroki - wdech, najlepiej mi się szło w takim układzie. 

@syn fubu, nie mam tabsów. Nawet na przeziębienie nic za bardzo. Rutinoscorbin i jakieś piguły na sen, ale to mi potrzebne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Widzę, że kapinę Cię zaraziłam, Layne ? ...to i wypada sprostować nieporozumienie: łobecnie liczę oddechy, bez synchronizowania z krokiem, sam rytm oddechu zgrywa misiem z krokami.

Początkowo liczyłam, ile kroków wypada mi na jeden w miarę głęboki, spokojny oddech i, o ile dobrze pamiętam, to były u mnie 3 lub 4 kroki na jeden 'głębszy' (?).

Jeśli na jeden oddech dasz 1 krok, to wyjdzie Ci cóś w rodzaju rebirthingu, czyli szybko-miarowa 'posapka' ku ponownym narodzinom. Zdecydowanie nie polecam czynić tego samozdzielnie. A bez żartów: znacznie za szybko. Może być 2, 3, 4 kroki na oddech, ale na pewno nie jeden na jeden.

Gdy marszuję nieraz na długim i tjudnym dystansie, preferuję początkowe skupienie na samym oddechu i na intencji, ku czemu aktualny spacerek ma zmierzać, jakie strefy życia kcę sobie poobglądać w swojej łepetynie w trakcie chodzenia.

 

Z tego, co nieraz piszesz o sobie, Layne, o swoich emocjach, wnioskuję, luźno rzecz jasna, że technika pt.: 'siad i łoddychaj' niekoniecznie jest dla Cię na ten moment naturalna. Przy gonitwach myślaków łatwiej chiba aktywniejszą medytacjum na początek zarzucić, czyli w marszu na przykład lub w wolniutkim spacerku na piknym łonie natury, lub w jakiejś wersji gimnastycznej, typu taj czi. ?

 

Istotne jest, by zacząć, jak to mówi jeden z miszczuniów, których cenię i którym ufam: 'to jest coś, co musisz powołać do życia'. Tak mówi o ścieżce ku samodoskonaleniu (nie kcę tu epatować słówkiem 'osiewiecenie' ?), samo myślenie nie wystarczy, trza wykonywać jakieś akty wolicjonalne, a związane z konkretami.

Oddech jest tym, co nawet sam Budda uznawał za kluczową praktykę...według palijskich tekstów, najstarszych z najstarszych pism buddyjskich, Budda wielokrotnie wskazywał, że sama medytacja na oddechu jest wystarczającą techniką prowadzącą do bram nirwanki.

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 731
    • Postów
      263 476
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      980
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Erazma
    Najnowszy użytkownik
    Erazma
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Astafakasta
      chemia medyczna to jest takie gówno, że wolałbym być skazany na branie narkotyków i krótsze życie przez to
    • Astafakasta
      Każdy w Internecie brzmi jak wyrocznia. Łatwo takiemu człowiekowi uwierzyć, gdy się szuka prawdy. Najchętniej bym ich jednak spalił w jednym kontenerze na małym ogniu. Nie ma tutaj miejsca na: może, chyba, raczej. Mówią tylko: tak jest, bo ja tak twierdzę. A człowiek się męczy latami przez te ich stwierdzenia. Dobrze, że nie mam już nic wspólnego z takimi i ich ludźmi. 
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • LadyTiger
      Ano właśnie, tak to jest z tymi emocjami, ale nie możesz im wejść na głowę, mając taki potencjał w Twojej sytuacji (widziałam Twoje ryciny).  Jestem niewiele młodsza od Ciebie, nie rób z nas emerytów, którym życie przeleciało przed oczami Polecam też z autopsji na social mediach szukać konkretnych informacji, a nie obserwować cudzych profili i się porównywać - to normalne, że ludzie tam koloryzują i pokazują tylko to, co najlepsze.  
    • Astafakasta
      Właśnie robię kurs grafika komputerowego, w niedzielę ma się zacząć i trwać 10 miesięcy, potem jak by wyszło to planuję studia w tym kierunku, gdyby się udało utrzymać w pracy. Dziś jestem na etapie rzucania palenia. Ćwiczę sporo hantlami, to nawet lubię. Uczę się angielskiego. Rysuję prawie co dzień martwe natury. Czytam też co nieco o sztuce. Ale w tym wszystkim jest taki haczyk, bo uważam, że moje dzialania w obrębie grafiki, rysunku czy czytania o sztuce są wymuszone. Boję się że to będzie mnie męczyło w pracy.
    • LadyTiger
      Nie musisz jej pomagać. Ja bym na Twoim miejscu (choć wiesz, nie potrafię się postawić w Twojej sytuacji, ale ja też swoje przeżyłam) nagrywała po kryjomu wszystko.  Moim zdaniem powinieneś zrobić to, co możesz zrobić i co postawi Cię choć trochę w innej pozycji,  czyli zacząć zarabiać.   
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Astafakasta
      Sami pojechali na wakacje, a dla mnie samotność. W chuju mam takich ludzi. Mam nadzieję, że im się też krzywda stanie i umrą z wielkim zawodem życiowym, że to już. 
    • Astafakasta
      Dopóki nie dotknie to zwykłego człowieka ludzie będą olewać te eksperymenty na ludziach robione przez uczciwych lekarzy, powiedzą: to patologia, należało mu się. 
    • Nomada
      No i już za chwilę lato ;  )   Arbuz świetnie nawadnia więc na letnie upały idealny     Arbuz to jeden z najbardziej soczystych i odświeżających owoców, szczególnie popularny w okresie letnim. Jego lekka, słodka konsystencja i wysoka zawartość wody sprawiają, że jest idealnym wyborem na ciepłe dni. Jednak poza swoim orzeźwiającym smakiem, arbuz kryje w sobie bogactwo wartości odżywczych oraz korzyści zdrowotnych. Warto przyjrzeć się, jakie dokładnie składniki odżywcze oferuje ten owoc oraz w jaki sposób może wpłynąć na zdrowie i samopoczucie. Poniższy artykuł omówi zarówno właściwości arbuza, jak i jego pozytywny wpływ na zdrowie. Arbuz - owoc czy warzywo? Poznaj klasyfikację tego soczystego smakołyka Botanicznie rzecz biorąc, arbuz jest owocem, jednak jego pochodzenie i sposób uprawy często sprawiają, że bywa mylony z warzywami. Należy on do rodziny dyniowatych (Cucurbitaceae), do której należą również ogórki, dynie czy melony. Z punktu widzenia kuchni, arbuz jest zazwyczaj spożywany jako owoc, ze względu na swoją słodycz i soczystość. Arbuz to jagoda – roślina, której owoc ma mięsiste wnętrze oraz zewnętrzną, twardą skórkę, co dodatkowo może sugerować jego warzywny charakter. Niemniej jednak, ze względu na swoje właściwości i sposób konsumpcji, w codziennym użyciu arbuz klasyfikowany jest jako owoc. Wartości odżywcze arbuza: Odkryj, jakie składniki odżywcze zawiera Arbuz jest owocem niskokalorycznym, ponieważ aż 90% jego masy stanowi woda. To sprawia, że jest doskonałym wyborem dla osób, które dbają o kaloryczność swojej diety, ale nie chcą rezygnować z orzeźwiających i smacznych owoców. W 100 gramach arbuza znajduje się zaledwie 30 kcal. Pomimo niskiej kaloryczności, arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Arbuz zawiera m.in.: Witaminę C, która jest silnym antyoksydantem i wspiera układ odpornościowy; Witaminę A w postaci beta-karotenu, który wpływa na zdrowie oczu i wspomaga procesy regeneracyjne skóry; Witaminę B6, która bierze udział w metabolizmie aminokwasów i wspiera układ nerwowy; Likopen, który jest związkiem o silnym działaniu antyoksydacyjnym, znanym z ochrony przed wolnymi rodnikami oraz wspierającym zdrowie serca. Arbuz dostarcza również niewielkich ilości magnezu, potasu i miedzi, które pomagają w regulacji ciśnienia krwi, wspierają funkcje mięśniowe oraz przyczyniają się do ogólnej równowagi elektrolitowej organizmu. Arbuz - właściwości zdrowotne i korzyści dla organizmu Arbuz posiada szereg właściwości zdrowotnych, które czynią go wartościowym dodatkiem do codziennej diety. Przede wszystkim jego wysoka zawartość wody sprawia, że jest doskonałym środkiem nawadniającym. Spożywanie arbuza może wspomóc utrzymanie odpowiedniego poziomu płynów w organizmie, co jest ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu krążenia oraz procesów metabolicznych. Arbuz zawiera likopen, który jest silnym antyoksydantem i ma udowodnione działanie ochronne przed stresem oksydacyjnym. Związek ten odgrywa ważną rolę w ochronie komórek przed uszkodzeniami, zmniejszając ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych oraz niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty. Spożywanie arbuza może również wspomagać zdrowie skóry – wysoka zawartość beta-karotenu oraz witaminy C sprzyja regeneracji komórek skóry, poprawiając jej elastyczność i kondycję. Czy arbuz jest zdrowy? Poznaj jego pozytywny wpływ na zdrowie Arbuz jest owocem, który można uznać za niezwykle zdrowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego właściwości nawadniające oraz niską kaloryczność. Jego regularne spożywanie może wspomóc utrzymanie zdrowia serca, dzięki obecności potasu, który reguluje ciśnienie krwi, oraz likopenu, który chroni naczynia krwionośne przed uszkodzeniami. Dodatkowo, arbuz może wspomagać trawienie dzięki zawartości błonnika pokarmowego, choć w stosunkowo małych ilościach. Jest to owoc, który może stanowić część diety odchudzającej, ponieważ daje uczucie sytości bez nadmiernego obciążania kalorycznego. Witaminy w arbuzie - znajdź naturalne wsparcie dla zdrowia w tym owocu Arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają różnorodne funkcje organizmu. Najważniejsze z nich to: Witamina C – pełni funkcję silnego antyoksydantu, wspomaga gojenie ran oraz wzmacnia układ odpornościowy. Witamina A – wspiera zdrowie oczu, wspomaga regenerację skóry i korzystnie wpływa na układ odpornościowy. Witamina B6 – uczestniczy w metabolizmie białek, wpływa na zdrowie układu nerwowego i pomaga regulować poziom glukozy we krwi.
    • Nomada
      Bolało mnie kolano ale kiedy okazało się, że ugotowałam moje ulubione buty to zapomniałam o kolanie😴
    • Nomada
      A to by się zgadzało, kawał cholery ze mnie ;  )
    • KapitanJackSparrow
      Uwielbiam tej, zawsze gdy jestem w Kalabrii zamawiam sobie podwójną porcję 😎
    • Astafakasta
      Jeśli ktoś pracuje w służbie zdrowia to ja nie uznaję, że to jest normalny człowiek i nie wpuszczę do siebie, będę izolowal. Odcinam się od tego typu ludzi za krzywdę, której na mnie dokonali. Jedynie sprzataczkom wybaczam. Reszta personelu to takie same dranstwo jak ci wszyscy wszystkowiedzacy lekarze i nie ma znaczenia, czy pracują w osrodkach zdrowia mniejszych czy wiekszych. Na internistke też mam wywalone. Nigdy nikomu krzywdy nie zrobilem gdy nie bylem pod wpływem leków. Zawsze bylem spokojnym, izolujacym się kolesiem jakich wielu. Autorytet lekarski to jest coś nie do podważenia. 
    • Astafakasta
      Dzięki.  Kłóciłem się z nimi, bo nie chciałem brać dodatkowej chemii, która mnie tylko gorzej otumaniala, a już i tak byłem zblazowany bardzo mocno po 9 letnim okresie brania narkotyków, z czego sam wyszedłem. Po lekach czułem się tak jakby mnie ktoś mocno kopał w głowę. Po każdej kłótni lądowałem bez mojej zgody w szpitalu psychiatrycznym i tak znowu szpryca na wejście z haloperidolu, bo "pacjent agresywny" według zeznań mojej matki i tylko jej się sluchali, mnie nikt o nic nie pytal. Miano mnie po prostu spacyfikować. Tych wizyt kuracji w izolacji okolo trzymiesiecznej na raz mam ponad 20 w ciagu tych 20 lat. Czuję się przemęczony postawą społeczeństwa wobec mnie. Zupełnie nie ufam już ludziom. Nienawidzę matki, a jeszcze muszę jej pomagać. Ludzie się tylko izoluja ode mnie na samą wzmiankę, że jestem na rencie. I bądź tu normalny. 
    • LadyTiger
      To, że mają wywalone na Twój punkt widzenia mnie nie dziwi - też mam toksyczną rodzinę Maja wywalone, że u nich siedzisz, nic nie robisz, odpier.... Ci coraz mocniej i to się nie zamierza skończyć? W to mi trudniej uwierzyć To tak jak piszę: prawnicy, alternatywni lekarze, specjalista od takich spraw na facebooku? Nie wiem. Dobrze, że o tym piszesz i  mówisz, może załóż vloga? Podcast? żeby o tym mówić światu? Nie mam pojęcia, czy to forum to akurat adekwatne miejsce, ale kto wie. 🤨
    • Astafakasta
      Wierzą, kazd6ma wywalone na to jaka jest prawda. Jestem już zmęczony rozgryzaniem tego tematu. Każdy z rodziny i nie tylko ma na mnie wywalone. Koniec tematu. Piekło się komuś należy. 
    • LadyTiger
      To ja nie wiem - albo Ci gorzej od tych leków, bo są źle dobrane; albo coś Ci jest, ale siedzą w domu sobie z tym nie poradzisz, więc to jest zła decyzja sądu,  albo nic Ci nie dolega, więc jesteś ofiarą systemu i trzeba szukać u prawników. Jaka może być jeszcze inna sytuacja? Co na to wszystko Twoja rodzina, co, wszyscy mają o tym takie samo zdanie? Wszyscy wierzą tym wszystkim lekarzom itd.?    Tu masz filmik tego gościa (jak nie dla Ciebie, to może forumowicze się zaciekawią)  
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...