Skocz do zawartości


syn fubu

Kupie/wezmę Relanium i podobne

Polecane posty



Alma

Ciągnie Cię do eksperymentów, Syn Fubu?

Kurka wodna, uważaj na się, znaczy: nie przeginaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Może ktoś ma i nie używa. Nie mam ochoty stać teraz w kolejkach do lekarza. Proszę pisać jak tak.

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

U mnię w apteczce na takie wyjątkowe łokoliczności przyrody występywa nerwosolek. Bez recepty jest.

Może zanim sięgniesz po takie ekstrema jak relanium, warto sprawdzić lżejsze wersje.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Moja macierz dawno temu łykała relaniumy, chyba 'dwójki' i 'piątki'.

Łosobiście zwojów by mi było szkoda na to.

Mój pierwszy psiak po operacji dostał hydroksyzynę, po drugiej oxezepan.

I na wyliczeniu nazw moja wiedza raczej kończy siem. ?

 

A po nerwosolek zdarzyło misiem kilkakrotnie w ekstremalnych sytuacjone sięgnąć.

Odradzam natomiast neospazminkę. Tyż bez recepty. No chyba, że chcesz się wypłakać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Wyobraź sobie pełną michę gruboziarnistej kaszy.

To jakby podsumować ile malutkich hydroxyzyn już zjadłem.

A gdzie inne... ani nie zmąci to geniuszu ani nie ochłodzi.

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

...albo: 'ma kto żołądek na zbyciu? może być kapkę używany.'

 

A tak na serio, Syn Fubu, każde działanie skutkuje.

Wiem, że truiz i nudziarstwo, niemniej czasem wartałoby zastanowić siem...chyba, że masz pełną premedytacjum zużywania jedynego ciała, jakie dostałeś do dyspozycji. ?

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

"Żyj szybko, umrzyj młodo, pozostaw po sobie ładne zwłoki". 

Tusipect też był niezły, tyle, że już na receptę. Zawsze w okresie sesji studenckich półki pustoszały ÷)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Najwidoczniej mam gorsze samopoczucie od was... ?

1nST.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

No nie wiem.

Wniosek nie do końca zasadny, chociaż zapewne logiczny w niejednym mikroświecie ego.

Reasumując: tak se to tłumacz, Syn Fubu. ?

 

Słyszałam o tussipekcie, ale nie mam pojęcia, w czym rzecz, Layne. Lubiłam syropek pini, tyle że tak zwyczajnie - bez podtekstów. ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Alma, w ogóle zależy ci na jakimkolwiek odczuwaniu czegoś bardziej subtelnego a "zaaplikowanego"? Czy tylko przechodzisz okres abstynencji, a może od zawsze nią byłaś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nie, nie zawszeć byłam abstynentką.

Najdłużej alko - kole 2 latek, jako siedemnastka porzuciłam samozwańczo i skutecznie. Inne, powiedzmy, eksperymenty znacznie krócej, choć niektóre dużo bardziej ryzykowne niż promile...dawno to było.

Łobecnie, na ten przykład, odbywam sobie inicjujące szamańskie podróże...piechotką, w niezwykłych okolicznościach przyrody. Wiąże się to z ekstremalnym wysiłkiem fizycznym. Wolę przekraczać granice percepcji bez stymulantów.

houk

 

...i po houku: medytując na oddechu, można dojść bardzo daleko/wgłębnie. Wiem z autopsji. I ciało nie płaci za to, a wręcz naprzeciwko. ?

Myślę, że wyczerpująco, Syn Fubu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
18 godzin temu, Alma napisał:

Słyszałam o tussipekcie, ale nie mam pojęcia, w czym rzecz, Layne. 

Po większych ilościach były efekty ÷)

16 godzin temu, Alma napisał:

Łobecnie, na ten przykład, odbywam sobie inicjujące szamańskie podróże...piechotką, w niezwykłych okolicznościach przyrody. Wiąże się to z ekstremalnym wysiłkiem fizycznym. Wolę przekraczać granice percepcji bez stymulantów.

houk

Również przeszedłem na jasną stronę mocy. Lubię takie wędrowki, szczególnie z psem u boku. Las, górka, park. Zacząłem cieszyć się trzeźwością i doceniać jej aspekty. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nie wiem, czy się już zorientowałeś, Layne, ale ja to taka więcej harcerka jestem, ewentualnie siostra miłosierdzia/siłaczka. ? Nie ciągło se mła na ciemną stronę mocy, jeno czułam powołanie do ratowania zagubionych baranów. I w takich łokolicznościach zaistniały różniste eksperymenta poznawcze.

Słówko wyjaśnienia o 'paraszamańskich progach'.

Podam przykłady: całodniowy marsz w upale powyżej 30 stopni, z małymi racjami wody, żarcia albo i bez żarcia, wielogodzinny marsz w -20 stopniowym mrozie, na głodniaka itp., itede.

Taki hard-korek zmusza organizm do solidnego czerpania z rezerw, a umysł do skupienia na chwilce łobecnej. Bardzo dobitnie zmusza. ?

 

Wędrówki z piesem - popieram, obustronnie pożyteczne. ??

 

 

 

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Wow. Niezły pomysł z tymi "paraszamańskimi..." @Alma. Na pewno mocne doświadczenie. Można się bardzo w siebie zagłębić, sprawdzić granice... Ciekawe. Zdarzyła mi się taka wędrówka, ale to bardziej z głupoty. W zimie w półbutach w góry do ukrytej chatki, która okazała się zamknięta, więc trzeba było wracać.  Też bez żarełka i barrrrdzo zimno. 

Podziwiam takie rozwojowe aktywności.

Jest pewien pozytywny element przejścia z ciemnej strony. Trzeźwość cieszy bardzo i się ją docenia, bo jest czymś świeżym, wnosi nowe do życia i można obserwować zachodzące powoli zmiany. Wiadomo, że po czasie powszednieje i staje się po prostu zajebistym aspektem egzystencji ÷)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Pomysł zaadoptowałam sobie po przeczytaniu o indiańskich inicjacjach plemiennych dla dwunastolatków.

Wypuszczali chłopca samego na pustynię i miał sobie wodę znaleźć...wyniuchać czy jakoś tak ?.

Do tego dołożyłam medytację w marszu i ruskie metody zdrowotnych głodówek, tylko tam jest dużo płynów i codziennie sporo kilosów i opieka lekarska.

Jeśli kiedyś fundniesz sobie dłuższy marsz, nawet bez ekstremalnych łokoliczności przyrody, i w trakcie zsynchronizujesz choć trochę oddech z rytmem kroków, to sam zobaczysz, Layne. ?

Wielu współczesnych miszczuniów poleca medytację w marszu, bo to bardziej współgra z kolosalną ilością bodźców w naszym świecie.

 

Sprawny umysł - ważny element egzystencji...no i tego, ekhem, ekhem, sprawna wątroba, żołądek? ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
9 minut temu, Alma napisał:

Sprawny umysł - ważny element egzystencji...no i tego, ekhem, ekhem, sprawna wątroba, żołądek?

he.  :} żarty się Ciebie trzymają, harcereczko ;]

Jak wygląda medytacja w marszu (tylko nie wklejaj linków do artykułów - opowiedz;)?

Idziesz i skupiasz się na oddechu, kroku, otoczeniu? Synchronizujesz się?

Dużo wędrowałem, będąc na wakacjach w tamtym roku. Lasy i góry. Świetnie się czułem. Jedne z moich lepszych wakacji. Do tego dużo czasu spędziłem samemu.

2 godziny temu, Alma napisał:

ewentualnie siostra miłosierdzia/siłaczka

a z tym to trzeba uważać, bo się można ostro przejechać :s

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nawet nie miałabym linka?

Jest taki człek, Thich Nhat Hanh (wiem, brzmi gorzej niż stół z powyłamywanymi...). Napisał 'Cud uważności', 'Każdy krok niesie pokój' i wiele innych, ale te dwie mom. Z tej drugiej zacytowam:

'...spacerujemy sobie powoli...

Medytacja w marszu służy odczuwaniu przyjemności chodzenia.

Nie dojścia, lecz właśnie chodzenia.

Celem jej jest bycie w tej chwili, świadomość oddechu i marszu, przyjemność płynąca z każdego postawionego kroku.

(...)

Pędząc bez tchu przed siebie, stopami odciskamy na Ziemi smutek i niepokój.

Musimy nauczyć się chodzić tak, by nasze stopy zostawiały odciski pogody i spokoju.

Każde dziecko potrafi tak chodzić, więc i my możemy się tego nauczyć...

(...)

W czasie spacerów medytacyjnych poruszamy się nieco wolniej niż zwykle i koordynujemy oddech z krokiem, stawiając, powiedzmy, 3 kroki na każdym wdechu i 3 kroki na każdym wydechu. Możemy powtarzać: wdech, wydech, wdech, wydech.

Słowo wdech pomaga nam wyodrębnić wdech.

(...)

Jeśli Twoje płuca domagają się nie trzech, a czterech kroków - ustąp, proszę, i daj im te cztery kroki.

Wdech i wydech wcale nie muszą mieć równej długości...

Jeśli idąc czujesz się szczęśliwy, spokojny i wesoły, to znaczy, że praktykujesz właściwie.'

 

Musiałam zacytować, bo nie uwierzyłbyś, jak prosta jest instrukcja.?

Inni doradzają suchy trening w swoim pokoju... nie wiem, wolę Thich'owe podejście.

Jak jeszcze masz w czymś niejasność, Layne, pytaj śmiało.

 

...a o przejażdżkach może inną razą ?

 

Swoją drogą, Layne, śmisznie wychodzi: w temacie o buddyzmie mnóstwo bzdur, a tu, zamiast o relanium...?

 

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
W dniu 11.01.2019 o 21:36, Alma napisał:

bo nie uwierzyłbyś, jak prosta jest instrukcja.

Zazwyczaj ludzie komplikują sobie życie, zapominając, że proste rozwiązania są najczęściej najlepsze. Chyba Gates powiedział, że mając do wyboru zatrudnić kogoś pracowitego lub leniwego, weźmie tego drugiego, bo wymyśli on drogę na skróty, wykombinuje jak zrobić coś prościej. Z doświadczenia wiem jednak, że wykonywanie rzeczy skomplikowanych bardziej imponuje ludzikom, a jak coś jest uproszczone, słyszysz: "aaaaa, to tylko tak..." 

Co do kroków i skupienia na oddechu. To na pewno pomaga być tu i teraz, nie błądzić gdzieś myślami,  rozpamiętywać. No i piszesz, że to droga do szczęścia... 

Na razie pogoda nie ta i nie chce się wychylać nosa na dwór. Kiedy wiosna przyjdzie, taki spacer musi być orzeźwiający. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Dopowiem ciut.

Na początku, gdy idę, w ogóle nie liczem kroków, skupiam się na oddechu, a kroki, ich rytm po mału 'wkradają się' w percepcję.

Lubiem liczyć oddechy: jeden na wdechu, jeden na wydechu, dwa na wdechu, dwa na wydechu i tak do dziesięciu lub też zwykłe mówienie w myślach: wdech, wydech, wdech, wydech... Kiedy dopływam do rytmu w oddechu, przy okazjum w krokach tyż już jest porządek.

Myślaki nie znikają przez długi czas, Layne, i niezupełnie o ich zniknięcie chodzi, nie na początkowych etapach...tzn. są patenty na to, ale i w tym wolę podejście Thich'a.

Odnotowujesz myśl, bez zaangażowania. Możesz podobnie podejść nawet do emocjonalnych węzłów, np. zauważasz, że są w Tobie jakieś gniewne gniewy, stwierdzasz, że jest w Tobie gniew i...wciąż oddychasz.

Chyba w marszu prościej o wypłukanie nadmiaru emocjonalnego niż w pasywnym 'siad'. ?

 

Thich'owa praktyka sprowadza siem do:

oddychaj-żyjesz + zwolnij, bądź uważny, ile się da + pogodny uśmiech, wewnątrz i ciut na zewnątrz. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Probowałem dzisiaj chwilę w drodze do pracy. Przy proporcji 1 krok - wdech, 1 krok - wydech sapałem jak po przebiegniętym maratonie :]

Chodzi o to żeby dojść do dziesięciu, czy zatrzymać sie np. na 3 kroki - wdech, najlepiej mi się szło w takim układzie. 

@syn fubu, nie mam tabsów. Nawet na przeziębienie nic za bardzo. Rutinoscorbin i jakieś piguły na sen, ale to mi potrzebne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Widzę, że kapinę Cię zaraziłam, Layne ? ...to i wypada sprostować nieporozumienie: łobecnie liczę oddechy, bez synchronizowania z krokiem, sam rytm oddechu zgrywa misiem z krokami.

Początkowo liczyłam, ile kroków wypada mi na jeden w miarę głęboki, spokojny oddech i, o ile dobrze pamiętam, to były u mnie 3 lub 4 kroki na jeden 'głębszy' (?).

Jeśli na jeden oddech dasz 1 krok, to wyjdzie Ci cóś w rodzaju rebirthingu, czyli szybko-miarowa 'posapka' ku ponownym narodzinom. Zdecydowanie nie polecam czynić tego samozdzielnie. A bez żartów: znacznie za szybko. Może być 2, 3, 4 kroki na oddech, ale na pewno nie jeden na jeden.

Gdy marszuję nieraz na długim i tjudnym dystansie, preferuję początkowe skupienie na samym oddechu i na intencji, ku czemu aktualny spacerek ma zmierzać, jakie strefy życia kcę sobie poobglądać w swojej łepetynie w trakcie chodzenia.

 

Z tego, co nieraz piszesz o sobie, Layne, o swoich emocjach, wnioskuję, luźno rzecz jasna, że technika pt.: 'siad i łoddychaj' niekoniecznie jest dla Cię na ten moment naturalna. Przy gonitwach myślaków łatwiej chiba aktywniejszą medytacjum na początek zarzucić, czyli w marszu na przykład lub w wolniutkim spacerku na piknym łonie natury, lub w jakiejś wersji gimnastycznej, typu taj czi. ?

 

Istotne jest, by zacząć, jak to mówi jeden z miszczuniów, których cenię i którym ufam: 'to jest coś, co musisz powołać do życia'. Tak mówi o ścieżce ku samodoskonaleniu (nie kcę tu epatować słówkiem 'osiewiecenie' ?), samo myślenie nie wystarczy, trza wykonywać jakieś akty wolicjonalne, a związane z konkretami.

Oddech jest tym, co nawet sam Budda uznawał za kluczową praktykę...według palijskich tekstów, najstarszych z najstarszych pism buddyjskich, Budda wielokrotnie wskazywał, że sama medytacja na oddechu jest wystarczającą techniką prowadzącą do bram nirwanki.

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 718
    • Postów
      261 896
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      971
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Stashaks
    Najnowszy użytkownik
    Stashaks
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      Co było ? No to  No i latino 😄  
    • 4 odsłony ironii
      Nooooo przyznam, że nie znałam tego hitu 😁  Dobra, to dopisujemy do listy 😉  Próbuję sobie przypomnieć, co to nam nasza mistrzyni dj-ka puszczała ostatnio...może Ty pamiętasz? Toż to była moc 😁 ale cóż to było???🤔 
    • KapitanJackSparrow
      Tfu takie same buty jak ty,  miało być 
    • Nomada
      Wiosna kieruje się swoimi prawami, coś odbiera i coś daje ;  ) Nasz najwierniejszy przyjaciel biega już po zielonych łąkach. To nie są proste odczucia ale takie uczą nas szacunku i pokory do życia stale. Nie jest łatwo pisać o tym, ale myślę że od pierwszego oddechu towarzyszy nam ''zielona łąka". ;  )    
    • KapitanJackSparrow
      Oni mają wszyscy jedne buty jak ty 😁
    • Nomada
      Rozumiem, jeśli jednak potraktować to jak skrót to może być Krajowe Towarzystwo Autyzmu ; )
    • Nomada
      Trzy słowa za trzy literki, szczodry jesteś. Tylko ja mam teraz dylemat. Do którego słowa mam się odnieść? 
    • Nomada
      Pomyśl, masz szczęście, że nie zapomniało o Tobie szczęście ;  )
    • Nomada
    • Nomada
      Noc wiele ukrywa
    • Miły gość
      Tkanina 
    • Miły gość
      Ej z tego co napisałaś to wychodzi że ja jestem ten piąty? Haha nie mi mama nie szuka żony 😅
    • Miły gość
      No w moim 😉 Jak żadna dziewczyna nie chce mi się oświadczyć, to i żony nie mam 😄
    • Monika
      Warto dodać:   Utwór Rihanny „Lift Me Up” z filmu Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu (2022) otrzymał nominację do Oscara 2023 w kategorii Najlepsza piosenka oryginalna. Była to pierwsza nominacja do Oscara w karierze artystki. Piosenka ta, będąca hołdem dla Chadwicka Bosemana, była również nominowana do Złotego Globu oraz Grammy🙂
    • Monika
      😄😄😄😄😄😄😄😄😄 Oni mają wszyscy jedną melodię, taki jeden podkład na syntezatorze i tylko inny tekst🤭
    • Monika
      Tańcujemy😄😄😄
    • Monika
      Mam identyczne buty!!!!
    • KapitanJackSparrow
      Ooo mówisz cisza? Dobrze zatem rozruszam to miejsce rytmami ....hmm jakby to powiedzieć.. sprawdzę twoją wytrzymałość psychiczną w zakresie gustibus. ,😄  ale jakby co to przyznaj sama w sam raz do playlisty dla naszej didżejki😄  
    • Monika
    • Monika
      Sprawdziłam, ten film to "Mufasa" i opowiada o początkach Mufasy i Skazy.   Rihanna zaśpiewała "Lift me up" do filmu Black Panther będąc w (chyba drugiej) ciąży.   A ostatnio do filmu "Smerfy".🙂   Po dwóch synkach udało jej się urodzić córeczkę🤗🤗 i chyba mając tyle firm nie związanych z branżą muzyczna zrobiła sobie przerwę od śpiewania🙂    Tak forsycje, o nie mi chodziło🙂  I jak to mlecze wyższe od Ciebie?😮
    • 4 odsłony ironii
      Ooo dziękuję 🙂 przyznam, że nie miałam pojęcia, że Rihanna wydała coś nowego. Filmu też nie oglądałam. Oj zaległości mam 😉    Forsycje 🙂 tak, one pięknie symbolizują wiosnę. I są najlepszym wyznacznikiem czasu, w którym przycina się róże i hortensje.  A mlecze...niedawno miałam okazję zobaczyć je w nieco innym rozmiarze-były wyższe ode mnie. Przyroda jest niesamowita 🙂   
    • la primavera
      ,,Pojedynek" Polski dramat wojenny opowiadający historię polskich oficerów internowanych przez ZSRR w '39 roku osadzonych w obozach w Starobielsku,  Kozielsku, Ostaszkowie, Charkowie . Film skupia się na obozu w Kozielsku, gdzie polscy oficerowie- przedstawiciele kultury, medycyny, nauk ścisłych trwają w niepewności swojego losu, choc nie przeczuwają okrutnego końca. Poddawani indoktrynacji, mamiemie obiecankami lepszego życia  pozostają niezłomni  i nie przyjmują wyciągniętej w ich stronę ręki władzy radzieckiej, która występuje tu w osobie majora NKWD Zarubina. Naprzeciwko niego staje myzyk, pianista- Karol Grabowski którego pierwowzorem jest podporucznik łączności Zbigniew Sylwan Grzybowski, laureat konkursu szopenowskiego  To będzie ten tytułowy pojedynek,  którego orężem nie będzie broń tylko słowa, bo major Zarubin nie jest okrutnym, wyzutym z człowieczeństwa, tyranem, despotą i prostakiem ale jest erudytą, poliglotą wrażliwym na kulturę. To jego wyznaczono do misji przekabacenia  polskich  intelektualistów do przejscia na stronę ZSRR. Była to próba nieudana,bo zdecydowana większość została niezlomna. Film nie opowiada o samej zbrodni katyńskiej,  lecz o czasie spędzonym w obozie. Co myśleli przetrzymywani tam oficerowie o sytuacji, jak wyobrażali sobie swoje dalsze losy, czego oczekiwali.Nie byli to zawodowi żołnierze,  byli rezerwistami, ich wartość nie przedstawiała się w sprawnym posługiwaniu się bronią lecz w zawodach które wykonywali przed wojną, poprzedzonych długą i nielatwą nauką - nauczycieli, muzyków, artystów, lekarzy, weterynarzy, matematykow, przyrodników, ekonomistów, naukowców. Władza radzecka chyba nigdy nie lubiła ludzi mądrzejszych od nich samych a jednak chciała  ich przejąć, przeciągnąć na swoją stronę.    Ten film to kawał dobrego kina.Zdjecia rewelacyjne, scena otwarcia  zatyka dech.  Świetni aktorzy pierwszego planu- Gierszal, Aidan Gillen ale i nie pozostająca w tyle reszta jak Pietrucha, Mecwaldowski. Tylko Linda nie wiem po co tam był..   Ale film dobry, chwyta za serce.      
    • Monika
      Poza tym ja nie wiem czy w Simbie była Rihanna,wiem że był Mads Mikkelsen jako Mufasa? (Ten zły, Mufasa był dobry czy zły?...ale skleroza🤭) ona była w Black Panther WAKANDA i stamtąd jej ostatnia piosenka "Lift me up"   A potem jeszcze nagrała soundtrack do Smerfów przecież. Wstawię go bo wiosenny:    
    • Monika
      Ty była Rihanna piosenka "Simba" 🙂 Pamiętam, bo to Rihanna i jako, że ona teraz urodziła trzeciego dzidziusia🤗🤗🤗 to się zastanawiałam czy to AI więc w sumie nie wiem co to było. Jest film Simba, ale to już chyba dawno wyszedł🙂   Też tak uważam. Jest pięknie. Te drzewa różowe i białe i magnolie 🤗 i te żółte krzaczki (nie wiem jak one się nazywają) i mlecze pierwsze...🌸🌷🌼🌱☀️🐦🦋🐞🌳
    • Natka
      Zytka (zdrobnienie od Zyta)
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...