Skocz do zawartości


Gość

Kto ma racje

Polecane posty

Gość

Jestem w związku z chłopakiem, jest to już kilkuletni związek. Mieszkamy ze sobą od około miesiąca. Niestety nie jest tak jak ja sobie to wyobrażałam. Chłopak co drugi weekend (sobota, niedziela) jest w pracy, w pozostałe wolne weekendy (sobota, niedziela) jeździ do mamusi. Nie spędzamy weekendów w ogóle razem. W tygodniu nasze wspólne spędzaniu czasu wygląda tak: Wracamy z pracy, jemy razem obiad i chłopak idzie do osobnego pokoju i zajmuję się sobą. Ja siedzę osobno i też coś tam robię. Chłopak twierdzi że nie spędzamy razem weekendów ponieważ spedzamy razem czas w tygodniu który tak wygląda że on nie chcę ze mną ani nigdzie wyjść, ani obejrzeć filmu nic. Natomiast jeżeli ktoś go gdzieś zaprosi w tygodniu idzie/jedzie z radością na twarzy, nie jest zmęczony, cały radosny. Nie patrzy na to że weekendy są dla nas ponoć ..... 

Wczoraj ponoć pojechał na imprezę firmową (kolację) pociągiem z kilkoma kolegami i koleżanką z pracy. Miał wracać pociągiem o 22:00, napisał mi że wraca jednak autobusem o 23:40, autobus jedzie 40min i potem 20min na mieszkanie. Z matematyki wynika że powinien być ok. 1:00 w domu, był po 2:00 .....

Przed wyjściem na impreze kazał mi jeszcze posprzątać co niestety zrobiłam. Jak przyszedł ja udawałam że już śpię. Położył się, kiedy wydawało mi się że już śpi przeniosłam się do innego pokoju żeby z nim nie spać - nie spał - pytał sie co robię i dlaczego się przenoszę - powiedziałam że idę do pracy i żeby dał mi spokój. Rano wstałam i zebrałam się do pracy. Dzisiaj mam lekarza w jego rejonach gdzie nigdy nie byłam, miał mnie zawieźć. Pytał się rano na messengerze czy chce jechać do tego lekarza - odp że ja jadę - odpisał mi że rozumie że ma nie przyjeżdzać. Odpisałam że jak ma czas niech przyjeżdza jak nie to nie. Oburzył się że, ja niczego nie rozumiem, jestem głupia i on sobie jedzie do mamusi a ja mam sobie radzić sama. Odpisałam że ponoć tydzień spędzamy razem a praktycznie nie spędzamy i nie wiem czy nie lepszej opcji na spędzanie czasu razem. Napisałam też że okłamał mnie 2 razy co do godziny powrotu i że mam nadzieje że miło spędził czas wczoraj z Izą - koleżanka  z pracy i że nie będę im przeszkadzać. Już nie odpisał.

 

Uważacie, że ja w tej sytuacji zrobiłam coś nie tak, nie miałam prawa się pogniewać na niego. Nie wiem czemu był godzinę później, gdzie był,i co robił ale wątpie że jadł 5h w tej samej knajpie. W tygodniu ze mną nie chce nigdzie wychodzić , rozmawiać nic i to jest spędzanie czasu. Ja się właściwie nie gniewam że on pojechał tylko w jaki sposób zachowuje się w stosunku do mnie. Jak się teraz zachować - on wróci późno od mamusi albo w ogóle nie przyjedzie na noc, ja też będę późno żeby go nie spotkać. Jak się zachować dalej w stosunku do niego? nie sądze żebym to ja się zachowała nie fair. Podpowiedzcie co robić dalej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wesoły
BrakLoginu

A jak było z tym spędzaniem czasu zanim zamieszkaliście razem? Domyślam się, że było lepiej skoro zdecydowałaś się na poważniejszy krok?
W dzisiejszych czasach ludzie są bardziej zapracowani i zalatani, ale żeby nie znaleźć czasu dla siebie, dla kobiety? Trzeba mieć jakieś priorytety w życiu i jak brakuje tego czasu, to należy się nauczyć nim odpowiednio zarządzać.
Dziwne, że tak śmiga do mamusi, wiadomo, rodzina rzecz święta, ale nie wystarczy, że odwiedzi raz na jakiś czas, a nie od razu całe weekendy tam spędza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Nie mam konta dlatego tak odp.

Wcześniej zanim razem zamieszkaliśmy widywaliśmy się środy, piątki i weekendy. Czasami jeździłam na cały weekend do niego. Zawsze coś robiliśmy, jechaliśmy przynajmniej na głupi spacer na parku. On czas znajduję dla siebie dla innych, tylko dla mnie jest zmęczony, jemu się nie chcę. A jak w tym samym czasie napisałby kolega, czy właśnie z pracy to pobiegnie. Ze mną nie chcę nigdzie wyjść i mi nie chodzi o to że pojechał na tą "kolację". Tylko o to jak to wyglada ze mną- za mną siedzi w telefonie albo w osobnym pokoju, o 21:00 idzie spać bo jest zmęczony rano do pracy idzie. Wczoraj wróci o 2:00 rano wstaję do pracy o 6:00 i żaden problem. Ja nie byłam w stanie przy nim spać, musiałam się przenieść spać gdzieś indziej. Dzisiaj też ja mam focha a jemu się wydaje że to ona ma podstawy je mieć, poważnie???? Dzisiaj po pracy ma siłę jechać do mamusi a za mną nigdzie by nie wyszedł po mimo ładnej pogody. Ja sama dzisiaj wrócę późno bo nie chcę z nim siedzieć jak postanowi nie spać u mamusi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Nie mieć czasu dla swojej kobiety, to przynajmniej bardzo dziwne. Skoro wcześniej tobie więcej czasu poświęcał, to możliwe, że on jest z tych, co już "zdobyli" i nie muszą się bardziej starać. O tym świadczy chociażby to, że dla wszystkich innych ma czas, ale nie dla ciebie.
Próbowałaś z nim o tym wszystkim porozmawiać? Skoro tak szybko po wspólnym zamieszkaniu się zmienił w tej kwestii, to może go to przerosło? Możliwe, że chciał dalej żyć jak przedtem. On namawiał do wspólnego zamieszkania czy może to była twoja inicjatywa? Czasem szczera, spokojna i otwarta rozmowa potrafi czynić cuda :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

To była jego inicjatywa z próbą wspólnego zamieszkania. On ma czas dla mnie siedząc w telefonie obok mnie, nic nie rozmawiając - dla niego to jest wspólne spędzanie czasu. Już mu mówiłam odnośnie tego jak razem spędzamy czas ale żadnej reakcji nie było - powiedział że przecież jemy razem obiad, siedzimy razem. Już nie będę więcej podejmowała tematu. Pytanie tylko odnośnie sytuacji wczorajszej z tą jego kolacją z pracy - kto tu przesadza, ja czy on.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
20 minut temu, Kto ma racje napisał:

Pytanie tylko odnośnie sytuacji wczorajszej z tą jego kolacją z pracy - kto tu przesadza, ja czy on.

Z jednej strony, to takie wyliczanie czasu nie jest dobre, bo mógł się zwyczajnie zagadać czy coś. Rozumiem też ciebie, bo skoro nie ma czasu dla was, to jesteś podirytowana jego wyjściami ze znajomymi i raczej bym przyznał tobie rację.

Skoro rozmowy nic nie dają, to albo zaakceptujesz związek takim jakim jest i sama zaczniesz robić podobnie, czyli wybywać z domu ignorując jego osobę lub zwyczajnie z czasem się rozstaniecie, bo według mnie taka postać rzeczy prędzej czy później wypali, to co powoduje, że jeszcze jesteście razem. Związek to partnerstwo i zabieganie o siebie każdego dnia. Tego tutaj kompletnie nie widzę i raczej jeśli nic się nie zmieni na plus, to nie widzę dla was świetlanej przyszłości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Ciesze się że, rozumiesz bo ja nie mam pretensji o to że on wychodzi i się spotyka z znajomymi czy z osobami z pracy, tylko że czas który teoretycznie wg niego jest dla nas jest przez niego marnowany i nie wykorzystany. A jak wychodzi z kimś w tygodniu nie mną to jest radość na mały bobas. Ja teraz właśnie z względu na to że nie chce z nim spędzać reszty dnia a nie wiem o której będzie w domu, będę wieczorem żeby się umyć, spać i wyjść do pracy. Wcześniej tak nie miałam, a teraz to już chyba za dużo. Inaczej chyba nie zrozumie że teraz to ja mam mieć prawo pretensję nie on - w co też wątpie. A ja też musze się wyciszyć żeby nie powiedzieć o 2 słowa za dużo ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Nie chcę się zakładać, ale jeśli oboje będziecie się unikać tj. zaczniesz robić dokładnie to co on, to pewnie będzie wielce oburzony całą sytuacją :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Już był bardzo oburzony całą sytuacją jak wróciłam późno bo ok. 21:00, był już na mieszkaniu nic się nie odezwałam, umyłam porobiłam swoje i chciałam się położyć. To powiedział że nie śpi ze mną ponieważ poprzedniej nocy ja postanowiłam z nim nie spać i teraz tak już będzie. Niestety puściły mi nerwy, wygarnełam wszystko i on w nerwach powiedział że mam się wyprowadzić. Spaliśmy osobno, rano wyszłam do pracy. Walczyć jeszcze coś czy się po prostu spakować? Oczywiście uważa że wszystko jest w porządku i nie ma sobie nic do zarzucenia. Ja nie chcę odpuszczać ale już sama nie wiem ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Wyszło niestety na moje. Bez szczerej i otwartej rozmowy raczej nie da się tego poukładać, a skoro on nie chce rozmawiać, to głową muru nie przebijesz. Nie chcę bawić się we wróżkę, ale jak tak czytam, to jakby ta cała historia miała drugie dno.
Nie przestaje mnie to dziwić, że ludzie, a zwłaszcza partnerzy nie potrafią ze sobą rozmawiać. Dla mnie prócz uczucia to dialog jest szalenie ważny. Bez rozmowy ludzie stają się dla siebie obcy, nie ma wtedy bliższych relacji, brak kompromisów, rozwiązywania problemów. Dla mnie taki związek jest bez sensu, bo nie da się we dwoje iść przez życie, gdy tylko jedna osoba zabiega o to, by było dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Próbowałbyś jeszcze dzisiaj porozmawiać, czy po prostu pojechać i zabrać swoje rzeczy? Wczoraj to ja go zarzuciłam tylko zarzatmi a bo "ty taki, siaki" i  się zdenerwował - taka jest prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja bym porozmawiał, ale widać tutaj większy kryzys, więc to, by musiała być na prawdę otwarta i szczera rozmowa. Zbyt pochopnie nie ma co się pakować, no chyba, że partner będzie nieugięty, ale wtedy przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

A co ja mam powiedzieć na wstępie, jak to wszystko zacząć, tą rozmowę.

Myślałam żeby zrobić tak nie pisać ani nie dzwonić do niego teraz nic, po pracy też nie - pozałatwiać swoje sprawy na mieście i przyjechać ok. 20:00 spróbować porozmawiać, wcześniej nic nie pisać i nie dzwonić żeby każdy z nas miał chwilę na przemyślenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Najlepiej opowiedzieć o swoich uczuciach, odczuciach, obawach, jak to widzisz ze swojej strony i co byś zmieniła, by było lepiej. Oboje powinniście się zastanowić co dalej z tą relacją, dokąd to zmierza i czy we właściwym kierunku.
Jeśli on wyrazi chęci popracowania nad waszym związkiem, to pewnie nie skończy się na jednej rozmowie, ale może z czasem uda wam się wypracować kompromisy. Jak będzie owocna rozmowa lub jej zupełny brak, to w obu przypadkach będziesz już pewnie wiedziała jakie kroki podjąć.
Ty najlepiej znasz jego i siebie, to będziesz wiedziała jak poprowadzić rozmowę. Najlepiej na spokojnie, bo agresja rodzi agresję i jest złym doradcą.
Widać, że Ci na nim zależy i możliwe, że się dogadacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Zależy mi na nim ale też już nie tak bardzo jak kiedyś, to na pewno. Uważasz że dobrym pomysłem jest nic nie odzywanie się teraz i zapukać o tej 20:00 pogadać - on i tak myśli że ja przyjadę spakuje się i pojadę. Chodź mi się wydaje że myśli że ja będę jeszcze chciała rozmawiać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
29 minut temu, Kto ma racje napisał:

Uważasz że dobrym pomysłem jest nic nie odzywanie się teraz i zapukać o tej 20:00 pogadać

Według mnie dobrym, bo to da wam czas na ochłonięcie i przemyślenie przynajmniej wczorajszych wydarzeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Ok, to spróbuje podejść do tego jeszcze raz, ostatni. Dzięki za wsparcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

A powiedz mi jeszcze jako mężczyzna. Jeżeli partner tak jak w moim przypadku moim swojej dziewczynie (w dużych nerwach w danym momencie i to ogólnie kłótni w trakcie dnia) że zrywa i ma się wyprowadzić to jemu jeszcze coś w ogóle zależy, można to wytłumaczyć nerwami? Czy jakby na prawdę zależało nie powiedziałby tego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
56 minut temu, Kto ma racje napisał:

Czy jakby na prawdę zależało nie powiedziałby tego?

Jego nie znam, więc mogę tylko mówić za siebie. Dla mnie zerwanie to zerwanie. Według mnie jemu słabo zależy, ale to tylko moje zdanie, bo jednak mało poświęca Tobie czasu, wiadomo, nie można być ze sobą 24h, każdy musi mieć swoje sprawy i swoje życie, ale jednak trzeba drugiej osobie też poświęcić sporo uwagi.
Mogę się mylić, ale on jeszcze chyba nie dorósł do poważnego związku, a na pewno do wspólnego mieszkania z partnerką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Widzisz, to jest w takiej sytuacji jeszcze rozmawiać ..... ? ja sama nie wiem czy rozmawiać czy się spakować i wyjść :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja przytaczam, to co ja mam w głowie, jego nie znam. Mimo wszystko na rozmowę raczej nigdy nie jest za późno, jak nie dojdziecie do porozumienia, jeśli on nie chce z Tobą być lub zwyczajnie uczucie się wypaliło, to zdążysz się wyprowadzić. Lepiej spróbować nawet ostatni raz, by później nie żałować :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Wiele można powiedzieć na podstawie Twoich wpisów.

Nurtuje mnie jednak czemu doszukujesz się kto ma rację?

I co z tego jak będziesz wiedzieć, że racja np. jest po twojej stronie?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma racje

Wiele można powiedzieć tzn? Ponieważ mojemu partnerowi sie wydaję że nie ma nic za uszami przez okres całego naszego związku a ja mam bardzo dużo. Ja oczywiście mam, ale on też ma nie jest Święty. Ale tego nie widzi, tylko ja jestem głupia i brzydka bo schudłam ostatnio trochę 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 633
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Gregor
    • Gość w kość
      życie jest skomplikowane, i kropka🤨   ... ale OK, przynajmniej wreszcie tytuł, który widziałem... ... poczułem się w jakimś tam stopniu spełniony🤔
    • Gość w kość
      serdecznie dziękuję, że moje dolegliwości pozwalasz mi nazywać wedle mojego uznania😛   ... a teraz pozwól, że oddam się kawowej medytacji...  
    • Gość w kość
      może musiałbym, ale nie chcę😛   z kibicowania już w większości się wypisałem, pozostałem przede wszystkim przy reprezentacji Polski w piłce nożnej, choć to akurat niezbyt zdrowe, ... niby to przepracowałem i już nie podchodzę tak emocjonalnie jak kiedyś, ale i tak było mi w jakimś stopniu przykro po tym finale baraży... ... a tu nagle jakieś mądrale ośmieliły się napisać, że dobrze się stało🤨
    • Miły gość
      ☺️🤗
    • Miły gość
      Nietypowy 
    • wędrowiec
      Nie powinno się używać określenia " nie żyje" , ponieważ po jednym życiu jest zaraz drugie życie.  
    • wędrowiec
      Zakupienie pełnowartościowych ziół jest teraz utrudnione gdyż obróbka wstępna poszła w kierunku pozyskiwania bardzo drogigo olejku z ziół i sprzedawania go w buteleczkach 10 ml. Resztę wytłoczyn zpowrotem zamieniają w suszone zioła i pakują w torebki do sprzedaży detalicznej. Na opakowaniu nic nie ma napisane że to pochodzi z wytłoczyn. Tak się dzieje np. na targowiskach.  
    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...