Ireneo Napisano 23 Października 2018 Córka jest wegetarianką. Ja wszystkożerny. Korciło mnie sprawić jej manto - jako jej naczelny. Opamietałem się w porę. I nie z braku krzepy. Pochyliłem nad jej wyborem, ważąc wady i zalety. Różnimy sie zgodnie przy stole - nie zaglądamy pod widelce. Szanuję jej, ona moją wolę jak wystukuje nam serce. ............. Jeśli mogę cudzą wolę uszanować, (gdy nie staje mi na odciski) to mogłaby i bliźnich połowa, do swojej nie naginać wszystkich. Jak odmienić te serca twarde - wrogie wobec odmienności, okazujące tak wielu pogardę skrywaną pod maską pobożności? Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach