Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
KAZIMIERZ PRZERWA-TETMAJER
Nie wiem, kto jesteś - - ledwo kilka razy
widziałem ciebie - - za każdym widzeniem
pierś ma się dziwnym podnosi wzruszeniem.
serce szalonym poczyna bić tętnem.
a usta moje palą te wyrazy.
które bym tylko w omdleniu namiętnem.
patrząc ci w oczy, wymówił westchnieniem.
Rozkosz i boleść czuję, gdy cię widzę,
i zdaje mi się, że cię kochać muszę,
i zdaje mi się, że cię nienawidzę - -
przekląłbym ciebie i oddał ci duszę.
Na myśl rozkoszy, jaką twój dać może
uścisk dziewiczy, oszaleć się boję - -
szukając ciebie, spotkania się trwożę - -
trucizną są mi cudne oczy twoje.
oczy błękitne i senne jak morze.
Na samą myśl tę, gdy cię półomdlałą
widzę w snach moich z lawy i płomienia,
gdy dłutem z ognia rzeźbię twoje ciało.
każdy kształt ciała, co gdy opierścieni,
zmysły w huragan i krew w burzę zmieni:
na samą myśl tę bliskim jest omdlenia.
Tonąc w srebrzystym ócz twoich błękicie,
pod stopy twoje rzuciłbym me życie,
a razem żądzę uczuwam szaloną
zabić cię jednym oczu moich błyskiem,
bo wołałbym cię śmierci poślubioną
widzieć niż z innym splecioną uściskiem...
BOLESŁAW LEŚMIAN
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym sadzie, w innym lesie -
Może by inaczej zaszumiał nam las
Wydłużony mgłami na bezkresie....
Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd
Jęłyby się dłonie dreszczem czynne -
Może by upadły z niedomyślnych ust
Jakieś inne słowa - jakieś inne...
Może by i słońce zniewoliło nas
Do spłynięcia duchem w róż kaskadzie,
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym lesie, w innym sadzie...
Adam Asnyk
Myślałem, że to sen
Myślałem, że to sen, lecz to prawda była:
Z nadziemskich jasnych sfer do mnie tu zstąpiła,
Przyniosła dziwny blask w swoich modrych oczach,
Przyniosła kwiatów woń na złotych warkoczach.
Podała rączkę swą - szliśmy z sobą razem,
Przed nami jaśniał świat cudnym krajobrazem,
Pośród rozkosznych łąk i gajów mirtowych,
Wiecznie zielonych wzgórz i wód szafirowych
Szliśmy, nie mówiąc nic - a mnie się wydało,
Żem życia mego pieśń wypowiedział całą,
Że z jej różanych ust jak z otwartej księgi
Czerpałem tajny skarb wiedzy i potęgi.
Wtem nagle przyszła myśl dziwna i szalona,
Żeby koniecznie dojść, skąd i kto jest ona.
I gdy zacząłem tak i ważyć, i badać,
Kwiaty zaczęły schnąć, a liście opadać,
I nastał szary mrok... a ja w swoim biegu
Stanąłem w gęstej mgle na przepaści brzegu.
Strwożony zmianą tą, zwróciłem się do niej;
Niestety, już jej dłoń nie była w mej dłoni.
Słyszałem tylko głos ginący w ciemności:
"Byłam natchnieniem twym, marą twej młodości!"
I pozostałem sam - i noc świat pokryła!
Myślałem, że to sen - lecz to prawda była!
... bo czasem/często (a może zawsze) bywa tak,
że w miejsce rozwiązanych spraw, problemów,
pojawiają się nowe...
każdy kij ma dwa końce?😉
... ale wciąż staram się trzymać spokój,
w końcu mamy weekend🙂
,,Za rzekę, w cień drzew "
Film na podstawie powieści Hemingwaya opowiada historię pułkownika Cantwella i dzieje się podczas ostatnich dni wojny we Włoszech.
Pułkownik ma poważnie chore serce, jego zycie zmierza ku końcowi. Na ostatni weekend wybiera sie do Wenecji, mowi wszystkim, ze chce jeszcze raz zapolowac na kaczki.
W Wenecji spotka młodą hrabinę, która spędzi z nim ten czas a tuż za nimi będzie podążał oddany mu sierzant znoszac jego niechęć i oschłośc.
Co młoda śliczna dziewczyna zobaczy w tym schorowanym i popijającym z piersiówki pułkowniku, że zostawi swój świat by poświęcić cały czas właśnie jemu? I dlaczego właśnie tu chce on spędzić ostatni weekend? Jaka przeszłość czeka za rzeką w cieniu drzew? Bo przecież nie przyjechał tu spacerować ciemną, pustą, wilgotna Wenecją i podziwiać freski na nie do końca zburzonych murach. A juz na pewno nie polowac na kaczki.
Dziś Walentynki, ale zadnego ładnego filmu o miłości ostatnio nie zobaczyłam. To niech będzie chociaż wejscie na szlak na górę zakochanych:
Walentynki to dobry pretekst, żeby na chwilę zwolnić i przypomnieć sobie, że miłe słowo naprawdę potrafi rozświetlić komuś dzień. Dlatego zostawiam tutaj kilka wersów – dla wszystkich, którzy wierzą w uczucia… i dla tych, którzy tylko udają, że nie wierzą 😉
Wśród codziennych spraw i zgiełku,
W biegu myśli, w pędzie chwil,
Niech ktoś szepnie Ci do ucha:
„Dobrze, że jesteś. Po prostu – Ty.”
Niech się serce dziś uśmiechnie,
Choćby świat był trochę zły,
Bo największym darem w życiu
Są obecność, ciepło i czyjeś „my”.
Walentynki to nie tylko róże i czekoladki. To też zwykła wiadomość, telefon bez powodu, uśmiech, który mówi więcej niż tysiąc słów. Niezależnie od tego, czy świętujecie w duecie, solo czy „to skomplikowane” – życzę Wam ciepła, spokoju i kogoś (albo czegoś), co sprawia, że serce bije odrobinę szybciej ❤️
Dla Pań z Nastroika
Każda z Was jest wyjątkowa!