Skocz do zawartości


Devil85

Głupi naród?

Polecane posty

Aco
12 minut temu, Chi napisał:

 

Aco wybacz ale chyba nie bardzo mogę się zgodzić z tym, żeby zajmować się ocenianiem ofiar. To są trudne pod wieloma względami sytuacje i nie ma dwóch takich samych historii. Mówienie komuś - jak jesteś słabsza psychicznie niż gnój któremu dałaś się omotać, czy którego sobie wybrałaś, czy który sobie Ciebie upatrzył, czy....  jak zwał tak zwał - to sama jesteś sobie winna ? Otóż nie jest winna.  W takich sytuacjach powinno zdecydowanie wkraczać państwo. Niestety w Polsce instytucje pomocowe działają jak działają, do tego katolicka mentalność zaścianka jest jaka jest - bo to wstyd przecież, a co powie rodzina, a obiecał, że się poprawi, rozwód to grzech i nie będę mogła przyjmować komunii. Dlatego nie wiem po co prowadzić dyskusje w których kogokolwiek oceniamy ? Nie lepiej pogadać o tym, jak sobie wyobrażamy skuteczną pomoc takim rodzinom zwłaszcza jeśli są tam dzieci ?

Bo ja patrzę na to z innej perspektywy. Oceniam zawsze zachowania z którymi się zupełnie nie zgadzam. Gdzieś już to napisałem, że każdy przypadek jest inny, ale nie dajmy się zwariować, bo w ten sposób każda ofiara przemocy będzie "beatyfikowana", a tu nie  o to chodzi. Dlatego nie zawahałem się użyć określenia "głupia" bo wiele kobiet i nie tylko kobiet tak się właśnie zachowuje. To co powiedziałaś, bo wiara, bo co ludzie powiedzą, bo może się zmieni itd. Jak ktoś kieruje się takimi kategoriami, to przepraszam, ale dla mnie to głupota. 

To tak jak wiele kobiet zaufało przystojnym amantom oszustom i posprzedawały całe majątki, pozbyły się całego dorobku zycia, bo On pisał, że ma problemy finansowe ale zaraz wyjdzie na prostą. Tego też nie nazwiemy głupotą, naiwnością i brakiem zdrowego rozsądku? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Chi
Napisano (edytowany)
35 minut temu, Maybe napisał:

Nobody is perfect. I o to w tym wszystkim chodzi. Być może ta kobieta też wywodzi się z przymocowuje rodziny I stąd ta niezaradnosc. Można byłoby nawet mieć pretensje ze związała się z kimś z kim nie powinna. Wszystko wynosimy z dzieciństwa. Brak empatii również. Często dzieci po traumach, mimo że są ofiarami, stają się takimi samymi nieczułym na krzywdę innych. I tak można bez końca. 

Typową postawą dziecka straumaryzowanego jest też znieczulica, bo tylko swoje krzywdy uważa za największe I tylko siebie stawia w roli ofiary, nie patrząc na innych. 

Wybaczenie to klucz do zdrowienia, ale jest możliwe dopiero, gdy wyjdzie się właśnie z roli ofiary. 

Dzieci zawsze kochają rodziców i martwią się o nich, nie rozumieją co się dzieje, często obwiniają siebie o takie czy inne zachowania rodziców, boją się że rodzice przestaną je kochać - zwłaszcza że w domu gdzie między ojcem a matką trwa wojna - dzieci są na drugim albo i dalszym planie i nikt się nimi za bardzo nie przejmuje tak jak w "normalnym" domu. Od razu wyjaśniam  co rozumiem przez normalny dom. To takie miejsce gdzie dzieci są wychowywane w poczuciu bezpieczeństwa. Są otoczone troską i  u ważnością.  Nie jestem psychologiem, więc mogę sobie pisać tyle co wynika z moich życiowych doświadczeń i chyba muszę przemyśleć tę znieczulicę. Może tak jest w niektórych przypadkach, ale mam koleżankę z przemocowej rodziny, która przeszła swoje i jest fantastyczną mamą i ma świetny związek, ale ... ona faktycznie wydeptała trochę podłóg w gabinetach psychologicznych i wiele musiała przepracować.

 

32 minuty temu, Aco napisał:

Bo ja patrzę na to z innej perspektywy. Oceniam zawsze zachowania z którymi się zupełnie nie zgadzam. Gdzieś już to napisałem, że każdy przypadek jest inny, ale nie dajmy się zwariować, bo w ten sposób każda ofiara przemocy będzie "beatyfikowana", a tu nie  o to chodzi. Dlatego nie zawahałem się użyć określenia "głupia" bo wiele kobiet i nie tylko kobiet tak się właśnie zachowuje. To co powiedziałaś, bo wiara, bo co ludzie powiedzą, bo może się zmieni itd. Jak ktoś kieruje się takimi kategoriami, to przepraszam, ale dla mnie to głupota. 

To tak jak wiele kobiet zaufało przystojnym amantom oszustom i posprzedawały całe majątki, pozbyły się całego dorobku zycia, bo On pisał, że ma problemy finansowe ale zaraz wyjdzie na prostą. Tego też nie nazwiemy głupotą, naiwnością i brakiem zdrowego rozsądku? 

Nazwiemy, ale nazwanie a ocenianie to co innego. Nie chcę usprawiedliwiać kobiet, które sobie nie poradziły  z przemocą, bo oceny to często niesprawiedliwe kategoryzowanie i szufladkowanie. No i co z tego że nazwiesz kogoś głupią ? Chodzi o to żeby taka kobieta wiedziała gdzie się udać po pomoc i że ma prawo takiej pomocy oczekiwać bez wyzwisk, umniejszających jej godność epitetów czy przypisywania jej zachowań czasami nie mających nic wspólnego akurat z jej przypadkiem.  I powiem Ci, że piszę to jako osoba, która dzisiąt lat temu nie była aż tak "wyrozumiała". Doświadczenia życiowe i droga którą każdy z nas musi przejść uczą nas innego spojrzenia. Ja jestem osobą bardzo silną podobno. I przez długi czas nie mogłam zrozumieć jak można pozwolić się krzywdzić, pozwolić krzywdzić swoje dzieci. Teraz też tego nie rozumiem, ale nie oceniam i takie zachowania wywołują u mnie nie niechęć czy złość czy potrzebę oceniania jak kiedyś, ale chęć niesienia pomocy po prostu. 

Edytowano przez Chi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
8 minut temu, Chi napisał:

Dzieci zawsze kochają rodziców i martwią się o nich, nie rozumieją co się dzieje, często obwiniają siebie o takie czy inne zachowania rodziców, boją się że rodzice przestaną je kochać - zwłaszcza że w domu gdzie między ojcem a matką trwa wojna - dzieci są na drugim albo i dalszym planie i nikt się nimi za bardzo nie przejmuje tak jak w "normalnym" domu. Od razu wyjaśniam  co rozumiem przez normalny dom. To takie miejsce gdzie dzieci są wychowywane w poczuciu bezpieczeństwa. Są otoczone troską i  u ważnością.  Nie jestem psychologiem, więc mogę sobie pisać tyle co wynika z moich życiowych doświadczeń i chyba muszę przemyśleć tę znieczulicę. Może tak jest w niektórych przypadkach, ale mam koleżankę z przemocowej rodziny, która przeszła swoje i jest fantastyczną mamą i ma świetny związek, ale ... ona faktycznie wydeptała trochę podług w gabinetach psychologicznych i wiele musiała przepracować.

 

Zgoda, ale dzieci wychowywane nawet w najlepszych domach, pełnych miłości i szacunku potrafią wyrosnąć na prawdziwe kanalie, bez szacunku dla rodziców. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chi
6 minut temu, Aco napisał:

Zgoda, ale dzieci wychowywane nawet w najlepszych domach, pełnych miłości i szacunku potrafią wyrosnąć na prawdziwe kanalie, bez szacunku dla rodziców. 

A to już jest chyba przyczynek do innego tematu ;)

 

I tym sposobem, przypomniałam sobie dlaczego nie wychylam się z tematu muzycznego :D  Bo niekończące się dyskusje acz pouczające powodują że wszyscy poszli do domu,  a moja robota leży ;)  Udanego popołudnia ?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
16 minut temu, Chi napisał:

Dzieci zawsze kochają rodziców i martwią się o nich, nie rozumieją co się dzieje, często obwiniają siebie o takie czy inne zachowania rodziców, boją się że rodzice przestaną je kochać - zwłaszcza że w domu gdzie między ojcem a matką trwa wojna - dzieci są na drugim albo i dalszym planie i nikt się nimi za bardzo nie przejmuje tak jak w "normalnym" domu. Od razu wyjaśniam  co rozumiem przez normalny dom. To takie miejsce gdzie dzieci są wychowywane w poczuciu bezpieczeństwa. Są otoczone troską i  u ważnością.  Nie jestem psychologiem, więc mogę sobie pisać tyle co wynika z moich życiowych doświadczeń i chyba muszę przemyśleć tę znieczulicę. Może tak jest w niektórych przypadkach, ale mam koleżankę z przemocowej rodziny, która przeszła swoje i jest fantastyczną mamą i ma świetny związek, ale ... ona faktycznie wydeptała trochę podłóg w gabinetach psychologicznych i wiele musiała przepracować.

 

Nazwiemy, ale nazwanie a ocenianie to co innego. Nie chcę usprawiedliwiać kobiet, które sobie nie poradziły  z przemocą, bo oceny to często niesprawiedliwe kategoryzowanie i szufladkowanie. No i co z tego że nazwiesz kogoś głupią ? Chodzi o to żeby taka kobieta wiedziała gdzie się udać po pomoc i że ma prawo takiej pomocy oczekiwać bez wyzwisk, umniejszających jej godność epitetów czy przypisywania jej zachowań czasami nie mających nic wspólnego akurat z jej przypadkiem.  I powiem Ci, że piszę to jako osoba, która dzisiąt lat temu nie była aż tak "wyrozumiała". Doświadczenia życiowe i droga którą każdy z nas musi przejść uczą nas innego spojrzenia. Ja jestem osobą bardzo silną podobno. I przez długi czas nie mogłam zrozumieć jak można pozwolić się krzywdzić, pozwolić krzywdzić swoje dzieci. Teraz też tego nie rozumiem, ale nie oceniam i takie zachowania wywołują u mnie nie niechęć czy złość czy potrzebę oceniania jak kiedyś, ale chęć niesienia pomocy po prostu. 

Ja wszystko rozumiem i nie oceniam wszystkich jedną miarą, piszę o konkretnych przypadkach, kiedy kobieta ma szansę coś zmienić, a nie robi tego tylko dlatego, że a może, bo ludzie itd. Ktoś wyciąga do niej pomocną rękę, a Ona woli dalej w to brnąć.

4 minuty temu, Chi napisał:

A to już jest chyba przyczynek do innego tematu ;)

 

I tym sposobem, przypomniałam sobie dlaczego nie wychylam się z tematu muzycznego :D  Bo niekończące się dyskusje acz pouczające powodują że wszyscy poszli do domu,  a moja robota leży ;)  Udanego popołudnia ?

 

 

Wzajemnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
28 minut temu, Aco napisał:

Zgoda, ale dzieci wychowywane nawet w najlepszych domach, pełnych miłości i szacunku potrafią wyrosnąć na prawdziwe kanalie, bez szacunku dla rodziców. 

Na szacunek trzeba sobie zasłużyć, nawet w domach niepatologicznych rodzice też popełniają ogromne błędy wychowawcze, co gołym okiem nie widać. I kasa I blichtrem potrafią przykryć swoje nieumiejętności. 

Nic się nie bierze z niczego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
Napisano (edytowany)

Ha, czy istnieją idealni rodzice? 

W życiu w to nie uwierzę, każdy rodzic popełnia błędy mniejsze lub większe nawet nieświadomie. 

Nikt nie jest idealnym człowiekiem a co dopiero rodzicem. Nikt nas nie uczy tego, jak być mądra i kochająca matka czy ojcem. Sami coś wyniesiemy z domu, coś skorygujemy wg własnego uznania, przeczytamy innych mądrych ludzi i wcielamy w życie często intuicyjnie. 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
4 minuty temu, Arkina napisał:

Ha, czy istnieją idealni rodzice? 

W życiu w to nie uwierzę, każdy rodzic popełnia błędy mniejsze lub większe nawet nieświadomie. 

Nikt nie jest idealnym człowiekiem a co dopiero rodzicem. Nikt nas nie uczy tego, jak być mądra i kochająca matka czy ojcem. Sami coś wyniesiemy z domu, coś skorygujemy wg własnego uznania, przeczytamy innych mądrych ludzi i wcielamy w życie często intuicyjnie. 

 

Oczywiście, że nikt nie jest idealny. Znam psychologa, który ma dużą wiedzę teoretyczną i ma dobre opinie, a sam popełnia błędy wychowawcze, bo jak twierdzi każdy przypadek jest inny i czasami on traci cierpliwość do swoich dzieci. A co powiedzieć ma rodzic, który ma kilkoro dzieci i weź tu wyważ i oceń czy któreś nie poczuje się pokrzywdzone, mniej kochane itd. Mnie osobiście najbardziej wkurzają komentarze ludzi na zasadzie" to wina rodziców" tak wychowali swoje dzieci" a sami ich nigdy nie mięli, a robią z siebie ekspertów od wychowania cudzych dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
1 godzinę temu, Arkina napisał:

Nikt nie jest idealnym człowiekiem

jestem,

2 godziny temu, Maybe napisał:

Wybaczenie to klucz do zdrowienia

i dlatego wybaczam Wam wszystkie niedorzeczności tu wypisane,

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
39 minut temu, Gość w kość napisał:

jestem,

i dlatego wybaczam Wam wszystkie niedorzeczności tu wypisane,

 

My tobie też wybaczamy, że jesteś zakompleksiony i chcesz zabłysnąć. 

1 godzinę temu, Aco napisał:

Oczywiście, że nikt nie jest idealny. Znam psychologa, który ma dużą wiedzę teoretyczną i ma dobre opinie, a sam popełnia błędy wychowawcze, bo jak twierdzi każdy przypadek jest inny i czasami on traci cierpliwość do swoich dzieci. A co powiedzieć ma rodzic, który ma kilkoro dzieci i weź tu wyważ i oceń czy któreś nie poczuje się pokrzywdzone, mniej kochane itd. Mnie osobiście najbardziej wkurzają komentarze ludzi na zasadzie" to wina rodziców" tak wychowali swoje dzieci" a sami ich nigdy nie mięli, a robią z siebie ekspertów od wychowania cudzych dzieci.

Kobiety są winne że tkwią w związkach z oprawcami, matki będące ofiarami są winne że nie chronią dzieci, ale rodzice wiodący spokojne życie nie są winni, że źle wychowali dziecko I dali mu zły przykład?? To tak niewiele przecież, ale od matek które są ofiarami oczekujecie heroizmu i nazywacie winnymi... 

 

Oj ludzie, ludzie. ... Hipokryzja hipokryzję goni. Brak słów. 

Teraz wiem dlaczego nie lubię ludzi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 odsłony ironii

Ooo cóż za logika i wybiorcza empatia. Matka, która NIE REAGUJE I NIE ROBI NIC-podkreślam, bo widzę, że czytanie też jest wybiórcze, że nie mówię o wszystkich, ale tych biernych-jest biedna, zastraszana, bezradna, natomiast dzieci, które są przez patologicznych rodziców skazane na gehennę są znieczulicą. Matka nie jest znieczulicą, ona jest zastraszona i nie ma wyjścia, natomiast dzieci które nie mają żadnej pomocy to już znieczulica. Noooo jestem pod wrażeniem, naprawdę. Jak to było z tym komentowaniem z punktu siedzenia na kanapie? No właśnie. 

 

A argument 'bo co ludzie powiedzą' jest najlepszy. Tak, to jest usprawiedliwienie, faktycznie ?‍♀️ 

 

Mhmmm brak słów ?️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
25 minut temu, Maybe napisał:

My tobie też wybaczamy, że jesteś zakompleksiony i chcesz zabłysnąć. 

Kobiety są winne że tkwią w związkach z oprawcami, matki będące ofiarami są winne że nie chronią dzieci, ale rodzice wiodący spokojne życie nie są winni, że źle wychowali dziecko I dali mu zły przykład?? To tak niewiele przecież, ale od matek które są ofiarami oczekujecie heroizmu i nazywacie winnymi... 

 

Oj ludzie, ludzie. ... Hipokryzja hipokryzję goni. Brak słów. 

Teraz wiem dlaczego nie lubię ludzi :)

Ja uważam, że Ty na siłę próbujesz nam wmówić, że kobieta nie jest nigdy niczemu winna. A co do wychowania, to rodzic może zrobić wszystko co w jego mniemaniu jest dobre i zgodne z całą nauką tego świata, a to że ktoś pójdzie później swoimi ścieżkami, to nie jest wina rodzica, tylko nasza. Człowiek nie jest istotą doskonałą i popełnia w życiu błędy i nie można obwiniać za to wszystkich rodziców, bo to jest dopiero hipokryzja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
1 godzinę temu, Gość w kość napisał:

jestem

Jakaś manię wielkości masz ?

Skromnością to ty nie grzeszysz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
12 minut temu, 4 odsłony ironii napisał:

Ooo cóż za logika i wybiorcza empatia. Matka, która NIE REAGUJE I NIE ROBI NIC-podkreślam, bo widzę, że czytanie też jest wybiórcze, że nie mówię o wszystkich, ale tych biernych-jest biedna, zastraszana, bezradna, natomiast dzieci, które są przez patologicznych rodziców skazane na gehennę są znieczulicą. Matka nie jest znieczulicą, ona jest zastraszona i nie ma wyjścia, natomiast dzieci które nie mają żadnej pomocy to już znieczulica. Noooo jestem pod wrażeniem, naprawdę. Jak to było z tym komentowaniem z punktu siedzenia na kanapie? No właśnie. 

 

A argument 'bo co ludzie powiedzą' jest najlepszy. Tak, to jest usprawiedliwienie, faktycznie ?‍♀️ 

 

Mhmmm brak słów ?️

A wiesz z jakich powodów nie robi nic? 

 

Pytam tak samo jak na privie. 

11 minut temu, Aco napisał:

Ja uważam, że Ty na siłę próbujesz nam wmówić, że kobieta nie jest nigdy niczemu winna. A co do wychowania, to rodzic może zrobić wszystko co w jego mniemaniu jest dobre i zgodne z całą nauką tego świata, a to że ktoś pójdzie później swoimi ścieżkami, to nie jest wina rodzica, tylko nasza. Człowiek nie jest istotą doskonałą i popełnia w życiu błędy i nie można obwiniać za to wszystkich rodziców, bo to jest dopiero hipokryzja.

Niektore zapewne są winne, ale powiem tak jak Chi, w tak trudnych, beznadziejnych sytuacjach nie śmiem oceniać, bo nie chce przypadkiem kopnąć leżącego, wystarczy że wam to przychodzi z ogromną łatwością. 

I z równie lekką łatwością przychodzi wam usprawiedliwianie niepatologicznych rodziców, którzy nie potrafili wychować własnych dzieci na porządnych normalnych ludzi i dziwią się dlaczego są takie złe. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 odsłony ironii
13 minut temu, Maybe napisał:

A wiesz z jakich powodów nie robi nic?

A Ty wiesz z jakich, czy wierzysz na słowo? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
9 minut temu, Maybe napisał:

Niektore zapewne są winne, ale powiem tak jak Chi, w tak trudnych, beznadziejnych sytuacjach nie śmiem oceniać, bo nie chce przypadkiem kopnąć leżącego, wystarczy że wam to przychodzi z ogromną łatwością. 

I z równie lekką łatwością przychodzi wam usprawiedliwianie niepatologicznych rodziców, którzy nie potrafili wychować własnych dzieci na porządnych normalnych ludzi i dziwią się dlaczego są takie złe. 

 

Nie masz racji Maybe. Rodzice nie są zawsze winni na kogo wyrosną ich dzieci. Ludzie mają swój rozum i wybierają własną drogę, życia i kariery. Możesz tłumaczyć 10000 razy dziecku, żeby nie sięgało po alkohol, narkotyki, a Ono i tak zrobi to co w danym momencie będzie dla niego lepsze, a nie to co wpajali mu rodzice. U mojej Ciotki w domu nie pił nikt. Ani ciotka, ani Wujek katolicka rodzina, dzieciaki byli nawet ministrantami, zawsze grzeczni i kulturalni, dopóki nie skończyli 18 lat. Jeden ma poważny problem alkoholowy, drugi jest ogarnięty, ma rodzinę, pracę. Zupełne przeciwieństwo drugiego. Podobnie było w rodzinie gdzie dorastał mój ojciec. Wszyscy wyszli na ludzi, a brat ojca jakby był z zupełnie innego świata. I co? Babcia źle wychowała tego jednego? albo ciotka? 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
Napisano (edytowany)
45 minut temu, Aco napisał:

Nie masz racji Maybe. Rodzice nie są zawsze winni na kogo wyrosną ich dzieci. Ludzie mają swój rozum i wybierają własną drogę, życia i kariery. Możesz tłumaczyć 10000 razy dziecku, żeby nie sięgało po alkohol, narkotyki, a Ono i tak zrobi to co w danym momencie będzie dla niego lepsze, a nie to co wpajali mu rodzice. U mojej Ciotki w domu nie pił nikt. Ani ciotka, ani Wujek katolicka rodzina, dzieciaki byli nawet ministrantami, zawsze grzeczni i kulturalni, dopóki nie skończyli 18 lat. Jeden ma poważny problem alkoholowy, drugi jest ogarnięty, ma rodzinę, pracę. Zupełne przeciwieństwo drugiego. Podobnie było w rodzinie gdzie dorastał mój ojciec. Wszyscy wyszli na ludzi, a brat ojca jakby był z zupełnie innego świata. I co? Babcia źle wychowała tego jednego? albo ciotka? 

 

Takich przypadków jest bez liku. Niemniej wychowanie, sytuacja rodzinna to jest jeden z elementów które kształtują człowieka ale nie determinują na tyle by przesądzać że tak się stanie w każdym przypadku... Bo są geny środowisko a czasem jakiś z dupy przypadek sprawi że życie toczy się tym torem...

I na koniec kurna nie wiem czy na temat piszę bo raczyłem przeczytać Aco..mam nadzieję że a jednak w temacie. ?

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina

Dzieci moi drodzy mają też własne charakterki i nie są robotami które można zaprogramować jak chcemy. Możemy przekazać wartości ale ok 14 roku dzieci zaczynają smakować świat wg swoich pomysłów. Do dziś pamiętam w zeszłym roku akcje gdy zostałam wezwana do szkoły i dowiedziałam się od wychowawczyni, że mój syn pali z kolegami po kryjomu papierosy. 

Nogi sie pode mną ugiely ? 

Pomyslalam jprdl nogi z dupy mu powyrywam, to był wstrząs dla mnie. Kompletnie nie spodziewałam się tego po nim. Była rozmowa wychowawcza. Trulam mu z 1.5h wszystkie konsekwencje palenia itp itd. Obiecał poprawę i co za miesiąc dzwoni matka jednego kolegi z którym palil bo przez przypadek  zostawił fb (ten kolega) niewylogowanego na kompie rodziców i co tam znaleźli? Filmiki jak sobie jarają wspólnie. Narada z rodzicami i kolejne rozmowy z jakimiś konsekwencjami. Po drodze zdarzyły się jeszcze inne rzeczy. 

We wrześniu idzie do średniej szkoły i jestem z lekka przerażona. I co jestem zła matka? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
18 minut temu, Arkina napisał:

Dzieci moi drodzy mają też własne charakterki i nie są robotami które można zaprogramować jak chcemy. Możemy przekazać wartości ale ok 14 roku dzieci zaczynają smakować świat wg swoich pomysłów. Do dziś pamiętam w zeszłym roku akcje gdy zostałam wezwana do szkoły i dowiedziałam się od wychowawczyni, że mój syn pali z kolegami po kryjomu papierosy. 

Nogi sie pode mną ugiely ? 

Pomyslalam jprdl nogi z dupy mu powyrywam, to był wstrząs dla mnie. Kompletnie nie spodziewałam się tego po nim. Była rozmowa wychowawcza. Trulam mu z 1.5h wszystkie konsekwencje palenia itp itd. Obiecał poprawę i co za miesiąc dzwoni matka jednego kolegi z którym palil bo przez przypadek  zostawił fb (ten kolega) niewylogowanego na kompie rodziców i co tam znaleźli? Filmiki jak sobie jarają wspólnie. Narada z rodzicami i kolejne rozmowy z jakimiś konsekwencjami. Po drodze zdarzyły się jeszcze inne rzeczy. 

We wrześniu idzie do średniej szkoły i jestem z lekka przerażona. I co jestem zła matka? 

Mnie tego nie musisz tłumaczyć. Ale są ludzie, którzy tego nigdy nie zrozumią, albo nie chcą zrozumieć. Ja byłem wychowywany twardą ręką, a i tak potrafiłem wywijać mimo obitej du.py pasem. U mnie nie szło ani po dobroci, ani surowymi karami. Ja to nazywałem odpałami. Aż przyszedł moment, kiedy sam wydoroślałem i zrozumiałem co jest pięć.

18 minut temu, Arkina napisał:

Dzieci moi drodzy mają też własne charakterki i nie są robotami które można zaprogramować jak chcemy. Możemy przekazać wartości ale ok 14 roku dzieci zaczynają smakować świat wg swoich pomysłów. Do dziś pamiętam w zeszłym roku akcje gdy zostałam wezwana do szkoły i dowiedziałam się od wychowawczyni, że mój syn pali z kolegami po kryjomu papierosy. 

Nogi sie pode mną ugiely ? 

Pomyslalam jprdl nogi z dupy mu powyrywam, to był wstrząs dla mnie. Kompletnie nie spodziewałam się tego po nim. Była rozmowa wychowawcza. Trulam mu z 1.5h wszystkie konsekwencje palenia itp itd. Obiecał poprawę i co za miesiąc dzwoni matka jednego kolegi z którym palil bo przez przypadek  zostawił fb (ten kolega) niewylogowanego na kompie rodziców i co tam znaleźli? Filmiki jak sobie jarają wspólnie. Narada z rodzicami i kolejne rozmowy z jakimiś konsekwencjami. Po drodze zdarzyły się jeszcze inne rzeczy. 

We wrześniu idzie do średniej szkoły i jestem z lekka przerażona. I co jestem zła matka? 

Mnie tego nie musisz tłumaczyć. Ale są ludzie, którzy tego nigdy nie zrozumią, albo nie chcą zrozumieć. Ja byłem wychowywany twardą ręką, a i tak potrafiłem wywijać mimo obitej du.py pasem. U mnie nie szło ani po dobroci, ani surowymi karami. Ja to nazywałem odpałami. Aż przyszedł moment, kiedy sam wydoroślałem i zrozumiałem co jest pięć.

Jedynie co mnie ratowało, to to, że byłem wzorowym uczniem w podstawówce? Nauczyciele zawsze mówili, że uczeń bardzo dobry, ale łobuz jakich mało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan
23 godziny temu, 4 odsłony ironii napisał:

 

 

 

I na tym się skup. Mnie Twoje zdanie na temat mojego życia nie interesuje. A wiesz dokładnie tyle ile napisałaś, czyli 'chyba' , 'moim zdaniem'. A wiesz wielkie 0. Więc sobie daruj te swoje insynuacje wyssane z palca. 

 

 

Skoro masz w dupie, to nie wiesz jak to funkcjonuje, więc wiesz tyle co nic. 

 

A tak może powiedzieć tylko kobieta, która nie kiwnela palcem, żeby sięgnąć po pomoc. Nie tak to funkcjonuje moja droga, nie tak. Ale to trzeba by wiedzieć z autopsji, a nie z tego co ci się wydaje. 

Dobrze, że Ty masz o tym pojęcie. Gratuluję wszechwiedzy. Pamiętaj, to że Ty nie potrafiłaś działać tak jak powinnaś, żeby chronić dzieci, to nie znaczy że inne kobiety też są takie nieporadne. I nie osądzaj innych pisząc bzdury, kiedy nie wiesz co przeszli, twierdząc, że nie znają tematu na który się wypowiadają, tylko dlatego że nie wrzucaja na forum swojej historii. To że Tobie coś się wydaje, nie znaczy, że tak jest. A najwyraźniej źle Ci się wydaje. 

Jasne, bo Ty uważasz się za nieomylną, gratuluję i faktycznie, dyskusja z Tobą nie ma sensu.

 

Moja określenia typu, że coś mi się wydaje, są tylko dlatego aby dobitniej Ciebie nie urazić. Tak, wiem dokładnie a nie, że się mi wydaje. Tak jest dobitniej. Bardziej widzę Ciebie w roli kogoś, kto do dziś dnia nie uporał się z emocjami z przeszłości, stąd wyżywanie się na tych, którzy potrafili sobie z tym poradzić bez pomocy kogokolwiek. Chociaż było ciężko, czasem z rozpaczy było trzeba wyć do księżyca.

Na przyszłość, nie oceniaj, jeśli nie chcesz być oceniana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Są dwa wątki;

Kobieta i oprawca oraz wychowanie.

Oczywiście...wszyscy po trosze tutaj mają rację wszak "kat" "katowi" nierówny.

Napiszę o najgorszym przypadku choć znam innych wiele.

Dziecko zamknięte w piwnicy domu, a kobieta przywiązana w innym pomieszczeniu do kaloryfera...uwolniona, ale zakneblowana wtedy gdy ją gwałcił, chociaż nie przeszkadzało mu to robić kiedy z przywiązaną.

Znajomych odstawiał twierdząc, że albo chora, albo ktoś ważny jest z wizytą i nie może się spotkać/rozmawiać, albo wyjechała do rodziny.

Była tak pobita i zraniona nożem, że nie mogła mówić.

Zaniepokojona rodzina zgłaszała do różnych instytucji (niepokój z braku kontaktu), oczywiście wszystkie wizyty załatwił z wielką elokwencją i wiarygodnością, że wszystko jest ok. Trwał to dwa lata. Rodzina w końcu sama wzięła sprawę w swoje ręce i poprzez obserwację i nagranie..."kata" udupili.

Jakie są możliwości kobiety w tej sytuacji ?

 

Przytoczę inny przykład jaką "pomoc" można uzyskać, gdy człowiek jest bezradny.

Młody człowiek prowadzący firmę dobrze prosperującą...pandemia...krach.

Ludzie chcą pieniędzy za siedzenie w domu, innych rozwiązań nie przyjmują. 

Facet się załamał i nie trzeźwiał...nie pomagały rozmowy z żoną, matką, a nawet z ukochaną córką...stale pił. Nie awanturował, nie ubliżał nikomu (na marginesie bardzo porządny człowiek). Żona i matka szukają pomocy by wyrwać go z nałogu.

I tej pomocy nie uzyskały, bo nikt nie był wstanie im pomóc.

Zapożyczyły się i przy pomocy kuzyna zawieźli go do prywatnego szpitala na odtrucie. I wszystko się ułożyło.

Jeśli pomoc...to rodzina, a nie instytucje.

 

A wychowanie nie jest regułą wszak geny dziedziczymy (najwięcej po dziadkach), od rodziców mniej, stąd nie jesteśmy tacy jak rodzice.

Nie ma idealnej rp. na wychowanie dzieci.

Mnie wielokrotnie pytano jak wychowujemy dzieci, bo zawsze stawiano je za wzór...dla mnie było normalne i dla nich też, że trzeba pomóc w potrzebie innemu człowiekowi.

Ale młodszy nie zawsze był ideałem...w szkole średniej popalał papierosy o czym poinformowano mnie, a ja nie mogłam uwierzyć, ale byłam czujniejsza i zauważyłam go z papierosem wśród kolegów. Jakież to było "wychowawcze" z mojej strony...za ucho przyprowadziłam go do domu. Nie było żadnej rozmowy, ale od tamtej pory nie zapalił żadnego papierosa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 odsłony ironii
8 minut temu, hogan napisał:

Jasne, bo Ty uważasz się za nieomylną, gratuluję i faktycznie, dyskusja z Tobą nie ma sensu.

 

Moja określenia typu, że coś mi się wydaje, są tylko dlatego aby dobitniej Ciebie nie urazić. Tak, wiem dokładnie a nie, że się mi wydaje. Tak jest dobitniej. Bardziej widzę Ciebie w roli kogoś, kto do dziś dnia nie uporał się z emocjami z przeszłości, stąd wyżywanie się na tych, którzy potrafili sobie z tym poradzić bez pomocy kogokolwiek. Chociaż było ciężko, czasem z rozpaczy było trzeba wyć do księżyca.

Na przyszłość, nie oceniaj, jeśli nie chcesz być oceniana.

Nie Hogan, ja nie mam się za niomylna, tylko nie daje przyzwolenia na znęcania się nad niewinnymi istotami. Gdzie Ty wyczytałaś, że pisze o tych: 

 

9 minut temu, hogan napisał:

którzy potrafili sobie z tym poradzić bez pomocy kogokolwiek

Ja cały czas-co podkreślam już nie wiem który raz-piszę o tych kobietach, które nie zrobiły nic. Nic. Warto doczytać dokładnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
4 godziny temu, Maybe napisał:

chcesz zabłysnąć

tu?

w tym miejscu?

GIF by Steve Harvey TV

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
5 godzin temu, Arkina napisał:

Jakaś manię wielkości masz ?

nie,

mam tylko lekką "nietolerancję" na osoby, które zawsze mają rację,

ale... co kto lubi?

 

cóż,

pewnie każdy chce być mądry?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 624
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      Patrz znalazłem coś dla ciebie podoba się?
    • Vitalinka
      ...i taką bluzę....     OMG! Jaka ładna!😍
    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...