Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
Sprostowanie - jednak w wielu miejscach natrafić można na kolejność odwrotną, więc teza o pierwszeństwie dawanym mężczyznom jest jeszcze do przeanalizowania i zbadania
Biorąc pod uwagę lekturę dziełka "Kobieta w Sejmie", dojść można do wniosku, że gdyby w tamtym czasie na czele rządu stała kobieta, byłaby premierką, a nie panią premier. Patrząc zaś na skłonność do rozróżniania płci w definiowaniu grup ludzi lub brak takiej skłonności wydaje mi się, że poprzestawanie dla zasady na nazwach męskoosobowych mających mieścić w swoim zasięgu i mężczyzn i kobiety, jest takim mimowolnym przesuwaniem kobiet w nieważność lub na dalsze miejsce w hierarchii (zaledwie domyślne).
Dziękuję @Pieprzna za inspirację całkiem ciekawym tematem, po krótkiej dyskusji na temat feminatywów w języku polskim. Jak wiadomo, prawa strona polskiej sceny politycznej reaguje na feminatywy mniej lub bardziej alergicznie, zarzucając tym słowotwórczym dążeniom lewacką proweniencję. Okazuje się, że nie jest to pełna prawda. Owszem, lewa strona sceny politycznej promuje współcześnie feminatywy, jednak nie jest to ich wymysł. Feminatywy nie są nowością. Były używane w Polsce przedwojennej i to przez osoby o poglądach politycznych, które nawet dzisiaj plasowałyby się na radykalnej prawicy. Gdzieś na prawo za PiS-em.
Wśród polskich prawicowych polityczek spotkać się można z oburzeniem na tytułowanie ich posłankami czy senatorkami. Dyrektorka czy profesorka wywołują uśmiechy politowania.
Chcę tu przybliżyć trochę epokę przedwojenną przy pomocy publikacji, na którą trafiłem przy okazji ww dyskusji. Tym dziełkiem, które mnie zainteresowało, jest zarys sprawozdania z działalności w Sejmie posłanek z Narodowej Organizacji Kobiet. Określenia "posłanka", "senatorka" są tam w wielkiej obfitości. Nie zauważyłem zwrotów "pani poseł", "pani senator", i to raczej nie dziwi bo taka tytulatura upowszechniła się w Polsce powojennej pod rządami PZPR. Zauważyłem jeszcze jedną ciekawą rzecz. Kobiety z NOK nie miały problemu z rozróżnianiem płci, chociaż nie zależało im na żelaznej konsekwencji w każdorazowym rozróżnianiu działaczy i działaczek, uczniów i uczennic, obywateli i obywatelek itd. Zupełnie inaczej wygląda raczej konsekwentne rozróżnianie płci w definiowaniu grup ludzi w wykonaniu dzisiejszej lewicy. Sławne już określenie "Polki i Polacy" tez jest mniej lub bardziej drażniące lub wywołujące uśmiech politowania u osób z prawej strony sceny politycznej i ich sympatyków a może nawet częściej sympatyczek. Ta ciekawa rzecz, którą zauważyłem, to różnica w kolejności zwrotów męskoosobowych i żeńskoosobowych w wypowiedziach pań z przedwojennej NOK. Gdy współczesna lewica mówi o "Polkach i Polakach" "polityczkach i politykach", działaczki narodowe z NOK dają pierwszeństwo mężczyznom. To pierwszeństwo dawane mężczyznom jest jakby standardem, chociaż w jednym przypadku zauważyłem kolejność odwrotną, i to w ważnym miejscu, bo w podsumowaniu całego sprawozdania. Poniżej postaram się zaciekawić wszyskich kilkoma fragmentami. Pogrubię tylko zwroty nawiązujące do dyskusji.
https://polona.pl/item-view/4e5dac0b-8dac-4326-aac4-87abd953e79f?page=0
,,Przyrzeczenie "
Ten film opowiada o ludobójstwie dokonanym przez Turkow na Ormianach i o miłosnym trójkącie wplatanym w tę wojnę. Wyszło średnio. Trochę za lekko jak na opowieść o tak strasznych wydarzeniach.i koniec taki trochę amerykański . Powinno to być dużo lepsze, ale do obejrzenia nadaje się jak najbardziej, pomimo, że film nie targa emocjami a historia miłosna też specjalnie nie angażuje. Podobał mi się Christian Bale w roli amerykańskiego reportera wojennego, najbardziej zaangażowany w rolę. Jego dziewczyna Anna to Ormianka ale wychowana we Francji, pracująca jako guewernantka a trzecią nogą w tym trójkącie jest Mikael, również Ormiańczyk, student medycyny, pomieszkując u wuja u którego pracuje Anna.
Reżyser tego film to nie byle kto, bo to Terry George, który zrobił taki film jak Hotel Ruanda Tematyka zbrodni nie jest mu obca, potrafi to tak pokazać, że zostaje w pamięci. Jednak nie w Przyrzeczeniu, które zrobił w wersji soft- przynajmniej ja tak je odebrałam.
Rozumiem. To Twoje subiektywne odczucia i nic się z tym nie zrobi. I robić nie trzeba. Każdy człowiek ma swoje subiektywne odczucia. I różne rzeczy go śmieszą. Nie będę Wam tu już zaśmiecał tematu tymi wywodami, chociaż dzięki Tobie zgłębiłem trochę temat, ale przeniosę te swoje refleksje do tematu ciekawego dla wszystkich. Tu tylko napiszę jeszcze, że ustawa nie ma chyba zmuszać do bezpłciowych ogłoszeń. Zawsze można używać spójnika "lub". Zatrudnię murarza/murarkę. I nie jest bezpłciowo. Wręcz przeciwnie - jest płciowo i antygenderowo (gdzie słowo "murarz" miałoby się odnosić zarówno do kandydata jak i do kandydatki)
No no, całkiem niezłe.
Nie mam nic przeciwko feminatywom jeśli nie brzmią śmiesznie. Sama mówię np.,że idę do ginekolożki. Ale nakazywanie ludziom pisania ogłoszeń bezpłciowo jest po prostu głupie. Tak samo wkurza mnie ta poprawność polityczna w mówieniu "Polki i Polacy". Jakoś do tej pory słysząc Polacy nie czułam się wykluczona.
Ależ proszę proszę, skoro dusi.
A ja zapytam, bo normalnie się uduszę pytaniem, jak nie zapytam, ...
To mówisz że można mu zaufać?, bo coś czuję że tak, ale nie wspomniał nic o chęci budowy atomu w Polsce przez Rząd i jaki byłby to wpływ na rynek energii w kontekście tego co mówi o pewnym spisku energetycznym
No i był Miś i Kobuszewski więc też wytłumaczone Perfekt 😜👋
W dawnej Polsce inna kobieca organizacja, również konserwatywno katolicka wydawała pismo "Ziemianka". Można sobie poczytać, co to było za pismo, jeśli ktoś ma ochotę: https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/8525/1/E_Maj_Ziemianka.pdf
Z opisu tej publicystyki wezmę mały fragment:
Wolelibyście zredagować to bez feminatywów? Kursanci brali udział w życiu kulturalnym (mimo, iż w kursach uczestniczyły kobiety)... Jedną z nagród przeznaczonych dla czytelników (pisma dla kobiet!) były wycieczki... W dziale "Zawiadomienia" zachęcano czytelników... itd?
Idąc przez życie w totalnej samotności nie jest tak kolorowo, a wszystko przychodzi ciężej. Świat jest piękny ale w szarych barwach, jeszcze nie odblokowałam większej palety kolorów.
Oczywiście, natomiast ten słowotwórczy lapsus jakoś też mnie nie martwi,
A była Pani może teraz na Krakowskim Przedmieściu. Wprawdzie nie mają tam nijakiego Wołka, jak mniemam, ale tyż piknie
@Pieprzna Była kiedyś w Polsce taka organizacja o nazwie Narodowa Organizacja Kobiet. Podejrzewam, że program tej organizacji przypadłby Ci do gustu.
Można poczytać : https://pl.wikipedia.org/wiki/Narodowa_Organizacja_Kobiet_(Polska)
Wśród członkiń tej organizacji były np. posłanki. Nie tak jak dzisiaj na prawicy można słyszeć oburzenie: "proszę nie nazywać mnie posłanką. Jestem panią poseł". To po prostu PRL[owski balast.
https://polona.pl/item-view/4e5dac0b-8dac-4326-aac4-87abd953e79f?page=0
do pracy na budowie/ w budowlance/ do prac murarskich, rolnych, do pracy w kształceniu/opiece nad dziećmi/osobami starszymi/ do kierowania zespołem/ pracy przy kasie/ do sprzątania pomieszczeń biurowych w gmachu sądu.
Zresztą myślę, że poszukiwanie osoby do pracy w charakterze murarza też jest mniej wykluczające, niż poszukiwanie murarza.