Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


aja

Czy nieszczęśliwi i samotni ludzie sami są sobie winni?

Polecane posty

aja

Naszła mnie ostatnio taka refleksja... Mam wykładowcę, po którym widać, że jest to po prostu nieszczęśliwą i samotną osobą. Inteligentna, w miarę estetyczna (nie piękność, ale też nie jakaś straszna), zadbana... trochę z trudnym charakterem, to prawda, ale ogólnie to przyzwoity człowiek. I tak się zastanawiam - nie ułożyło jej się osobiste życie - teraz jest po 50 jest sama, ma wyłącznie swoją pracę (znowu nie taką super) i często zdarza jej się wpleść aluzję a propos tego, jak tak naprawdę jej nie wyszło...

Żal mi jej, ale jednocześnie czuję sie do niej bardzo podobna i szczerze boję się skończyć tak, jak ona (chociaż jestem na dobrej drodze). Dlatego zastanawiam się, jak to z tym nieszczęściem i samotnością jest? To bardziej wina człowieka i jego wyborów czy po prostu niektórzy nie mają szczęścia i najzwyczajniej w świecie im nie wychodzi? Tak wiele naszych decyzji jest przypadkowych, co jeśli ktoś podejmie je "źle" i skończy samotnie i nieszczęśliwie... przecież tacy ludzie też istnieją. Są osoby, które przeżywają nieszczęśliwe życie i umierają w samotności zapomniane przez prawie wszystkich... Czy to ich wina? Czy po prostu przypadek i na kogoś musi trafić? Bo jeśli tak, to ten świat jest naprawdę beznadziejnie urządzony...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Liriell

Uważam, że to tylko jej wina. Nikogo nie ma, bo może nie bywa w miejscach, gdzie może kogoś poznać? A może nawet nie chce z nikim być? Ma 50 lat i jest doświadczona przez życie - na pewno miała kiedyś chłopaka albo męża. Może "przejadła" się mężczyznami, po prostu ma ich dość? Może ma charakter, nie chce być z jakimś przypadkowym mężczyzną, aby tylko był? 

Niektórych ludzi ciężko zrozumieć. Niby żałują, że nikogo nie mają (partnera, przyjaciół), ale gdy dochodzi do sytuacji, w której mają szansę zbudować jakąś relację, wycofują się. Dlaczego? Sama nie wiem (a robię identycznie). Może uważa sama siebie za odludka i ma wrażenie, że i tak nikt jej nie polubi? Może została poważnie zraniona? 

Myślę, że na wiele rzeczy mamy wpływ. To nie jest tak, że ni stąd ni zowąd nagle ktoś zapragnie nam pomóc, być naszym przyjacielem czy partnerem. Jeśli jest osobą, która boi się relacji albo nie ma nic do zaoferowania (zakładam że nie znasz jej w życiu prywatnym), to ludzie po prostu się odsuwają, ponieważ na ogół przyjaźń albo związek z taką osobą jest kłopotliwy. A ludzie idą na łatwiznę.  

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zagubiny w tłumie

Często winni nieszczęściom danej osoby są domownicy , których nie zawsze się wybiera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oszołomiony
omam
59 minut temu, Zagubiny w tłumie napisał:

Często winni nieszczęściom danej osoby są domownicy , których nie zawsze się wybiera.

na pewno potrafią mocno zranić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
W dniu 26.04.2018 o 13:13, Liriell napisał:

Uważam, że to tylko jej wina. Nikogo nie ma, bo może nie bywa w miejscach, gdzie może kogoś poznać? A może nawet nie chce z nikim być? Ma 50 lat i jest doświadczona przez życie - na pewno miała kiedyś chłopaka albo męża. Może "przejadła" się mężczyznami, po prostu ma ich dość? Może ma charakter, nie chce być z jakimś przypadkowym mężczyzną, aby tylko był? 

Niektórych ludzi ciężko zrozumieć. Niby żałują, że nikogo nie mają (partnera, przyjaciół), ale gdy dochodzi do sytuacji, w której mają szansę zbudować jakąś relację, wycofują się. Dlaczego? Sama nie wiem (a robię identycznie). Może uważa sama siebie za odludka i ma wrażenie, że i tak nikt jej nie polubi? Może została poważnie zraniona? 

Myślę, że na wiele rzeczy mamy wpływ. To nie jest tak, że ni stąd ni zowąd nagle ktoś zapragnie nam pomóc, być naszym przyjacielem czy partnerem. Jeśli jest osobą, która boi się relacji albo nie ma nic do zaoferowania (zakładam że nie znasz jej w życiu prywatnym), to ludzie po prostu się odsuwają, ponieważ na ogół przyjaźń albo związek z taką osobą jest kłopotliwy. A ludzie idą na łatwiznę.  

Ładnie to ujęłaś.

Też jestem sam na chwilę obecną i mam świadomość tego, że to przez to, że odtrąciłem niektórych ludzi, poza tym zrobiłem się bardzo wybredny, co do osób, z którymi chcę spędzać czas. Często ludzie są sami "na własne życzenie".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Vertlain

Ludzie nadają na różnych częstotliwościach, ja np nie rozumiem częstotliwości na jakich nadaje większość ludzi, albo zrozumienie przychodzi mi z trudem, stąd też w zasadzie od zawsze jestem samotnikiem. Wcześniej zdecydowanie uznawałem to za niesprawiedliwość... ale sam też się pogrążyłem i obecnie już nie ma znaczenia.

Abstrahując, jest bez-zmienna odwieczna zasada : nieszczęśliwym ludziom się współczuje, zadaje się ze szczęśliwymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

tak a propos :P

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacek Zdw

" Są osoby, które przeżywają nieszczęśliwe życie i umierają w samotności zapomniane przez prawie wszystkich... Czy to ich wina? Czy po prostu przypadek i na kogoś musi trafić? Bo jeśli tak, to ten świat jest naprawdę beznadziejnie urządzony..."

-Coś w tym rodzaju niestety...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

Wszystkiemu winne są wyobrażenia i priorytety jakie się ma w życiu. Jeśli ktoś idzie na maksa w naukę, to jeszcze pół biedy, bo może się w ten sposób jakoś realizować intelektualnie, ale gorzej jak ludzie wkręcają sobie inne historię... np. mam depresję, więc nie będę robił nic. Nie wszyscy zdają sobie sprawę że mają świadomy wybór zarządzać swoim przeznaczeniem. Przyczyną wszystkich problemów są historię jakie sami sobie opowiadamy. Dobrze jest popracować nad celową zmianą. Niby nic wielkiego, ale niektórym ciężko to pojąć. Wystarczy na początek popracować nad małymi rzeczami, typu dbanie o to by ubrania były lepiej wyprasowane, by do mieszkania wpadało więcej światła, by zmienić kolor szminki i popracować nad makijażem. Od takich małych czynności, powtarzanych każdego dnia, zaczyna się prawdziwa lawina obfitości. W ten sposób po milimetrze przesuwa się tam gdzie chce się być. Dobrze jest odpowiedzieć sobie na pytanie: Czym są moje priorytety i ile dla mnie znaczą ? 

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piotr

nie rozumiem jak można być samotnych ?

trzeba samemu wyjść do ludzi !

chyba, że się ma wredne usposobienie lub lubi się samotność...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Vertlain
9 minut temu, Piotr napisał:

trzeba samemu wyjść do ludzi !

chyba, że się ma wredne usposobienie lub lubi się samotność...

Nie trzeba mieć "wrednego" usposobienia... wystarczy być postrzeganym jako "dziwak" albo po prostu ktoś nudny.

  • Lubię to! 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
10 godzin temu, kawaixanax napisał:

ludzie wkręcają sobie inne historię... np. mam depresję, więc nie będę robił nic

Trochę się zagalopowałeś kolego...

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
egzegeta

przyczyną samotności jest egzaltowanie się swym nieszczęściem. Trzeba uwierzyć, że to co mam i to czego nie mam, powinno się stać, powodem radości a nie smutku.

Np.: jeśli nie mam samochodu to cieszę się bo nie zatruwam spalinami środowiska .jeśli nie mam pracy to dobrze bo wysiadłam na jakiś czas z szybkiego expresu jakim jest współczesne życie i mam spokój, ...itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
26 minut temu, egzegeta napisał:

przyczyną samotności jest egzaltowanie się swym nieszczęściem. Trzeba uwierzyć, że to co mam i to czego nie mam, powinno się stać, powodem radości a nie smutku.

Np.: jeśli nie mam samochodu to cieszę się bo nie zatruwam spalinami środowiska .jeśli nie mam pracy to dobrze bo wysiadłam na jakiś czas z szybkiego expresu jakim jest współczesne życie i mam spokój, ...itp.

Szukanie pozytywów każdej sytuacji? Dobre podejście.  Na pewno lepiej tak, niż smutanie po kątach.

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Nie chodzi o szukanie pozytywów wszędzie tylko przesuwanie własnoręcznie zdarzeń wokół siebie i nadawanie im znaczenia, lekcji, rozwoju lub możliwości dla siebie.

 

Nie można od razu generalizowac, że każdy nieszczęśliwy człowiek jest sobie winny ale wiem też po prostu, że coś takiego jak pech nie istnieje.

 

W większości przypadków wspomniana wyżej egzaltacja zmartwień i samotności, tworzenie wokół dolujacej rzeczywistości sprawia, że sami sobie tworzymy samotny, zgryzliwy świat. 

 

Owszem, nie jest on perfekcyjny, otaczający nas ludzie również nie są i możemy ostro upaść za przeproszeniem dupą na chodnik; i to nieraz.

 

Jednak biorąc to pod uwagę ów świat nadal może być dla nas i to my dzień po dniu możemy wytrwale wykuwac nasza rzeczywistość a w rezultacie jej doświadczać.

Edytowano przez Rutlawski (zobacz historię edycji)
  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Helena

Ja uwazam ,iż ludzie samotni (niektórzy-oczywiście)sa samotni na własne zyczenie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mikołaj
52 minuty temu, Helena napisał:

Ja uwazam ,iż ludzie samotni (niektórzy-oczywiście)sa samotni na własne zyczenie ?

czy Helena mogła by rozwinąć swą wypowiedź?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania

Kolejny przykład zastosowania uogólnienia w przypadku, gdy jest to błędne.

 

Tak, wszystkie sytuacje są identyczne. Tak samo wszyscy ci "samotni" ludzie mają kocie oczy, kolorowe włosy, ich skóra świeci w nocy, a faceci na dodatek mają małego. 

 

Tak samo jest w każdym przypadku. Bez wyjątku.

Edytowano przez Wania (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

U mnie to się trochę zmieniło. Już coraz rzadziej jestem samotny - teraz jestem sam. I dobrze mi z tym. Spokojnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Samotność na własne życzenie, a samotność na własne życzenie podsycana splamieniem świadomości iż nie wie i nie rozumie dlaczego jest samotnym to osobna fauna w świecie postrzegania przyczyn i skutków owej hierarchii postrzegania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
egzegeta

Jak nie wie, czemu jest nieszczęśliwy ? ... Wtedy nie wie, gdy nie zna samego siebie.

A czemu nie zna samego siebie ? ... bo nie zna swego przeznaczenia.

A czemu nie zna swego przeznaczenia? .... bo nie wierzy słowu Boga.

A bez wiary w Boga nie pozna się swego przeznaczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Głodny

Nie są sami sobie winni. A co do przyczyny, to zgadzam się z Vertem całkowicie.

Jeśli nie musisz się pokazywać spektakularnie ze swoją osobowością, bo znasz swoją wartość to tego nie robisz. Wiesz to sam, wystarczy. Proste. To ludzie, inni, którzy mają się nami zainteresować liczą chyba na zbyt wiele, albo nie chcą nawet słowa odpowiedzieć, zareagować, a co dopiero spróbować zrobić coś wspólnie. Bo niby nuda, niby nic ciekawego.

Kurczę, po co te łańcuszki przyczynowe,  rozbuchane super świadomością poczucie własnego położenia w podobnej sytuacji. I korpo drabinka, która do celu i priorytetów ma zaprowadzić.  Albo brutalniej: na ciul ta świadomość i wiedza? Co ona daje? Chwilowo dużo, ale to dalej takie męczenie się i szukanie wytłumaczeń dla siebie. Zwłaszcza, że psychika zużywa się u takich samotników inaczej, często za szybko blaknie.

Podczas takich rozważań czas strasznie szybko ucieka. Parafrazując znalezione kiedyś: rozważasz ten temat i rozważasz, a czas Ci spitala i spitala :)  Trza coś z sobą robić. Czynnie.

Ostatecznie, żeby się ratować pozostaje Finnmark albo Spitsbergen. Mam wrażenie, że kiedyś, za jakieś powiedzmy 10 lat, gdy dalej będzie mi się odbijało brakiem towarzystwa, to będę się tam czuł jak w domu i między swymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tadeusz
W dniu ‎2018‎-‎04‎-‎25 o 13:25, aja napisał:

Naszła mnie ostatnio taka refleksja... Mam wykładowcę, po którym widać, że jest to po prostu nieszczęśliwą i samotną osobą. Inteligentna, w miarę estetyczna (nie piękność, ale też nie jakaś straszna), zadbana... trochę z trudnym charakterem, to prawda, ale ogólnie to przyzwoity człowiek. I tak się zastanawiam - nie ułożyło jej się osobiste życie - teraz jest po 50 jest sama, ma wyłącznie swoją pracę (znowu nie taką super) i często zdarza jej się wpleść aluzję a propos tego, jak tak naprawdę jej nie wyszło...

Żal mi jej, ale jednocześnie czuję sie do niej bardzo podobna i szczerze boję się skończyć tak, jak ona (chociaż jestem na dobrej drodze). Dlatego zastanawiam się, jak to z tym nieszczęściem i samotnością jest? To bardziej wina człowieka i jego wyborów czy po prostu niektórzy nie mają szczęścia i najzwyczajniej w świecie im nie wychodzi? Tak wiele naszych decyzji jest przypadkowych, co jeśli ktoś podejmie je "źle" i skończy samotnie i nieszczęśliwie... przecież tacy ludzie też istnieją. Są osoby, które przeżywają nieszczęśliwe życie i umierają w samotności zapomniane przez prawie wszystkich... Czy to ich wina? Czy po prostu przypadek i na kogoś musi trafić? Bo jeśli tak, to ten świat jest naprawdę beznadziejnie urządzony...

Ta pani wykładowca może być nieszczęśliwa z powodu najbardziej niewdzięcznego zawodu jakim jest nauczycielstwo a nie z powodu samotnego życia. Poza tym naczytałem się o wiele więcej od nieszczęśliwych mężatek, niż szczęśliwych z tego stanu . 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
błędny rycerz

Osoby nieszczęśliwe i samotne mają winy ale nierozpoznane. Gdy tylko rozpoznają je, to zaraz wracają do społeczeństwa.

Psycholożki w NFOZ nie zawsze potrafią rozjaśnić .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czerwona Róża

Często jest tak że podejmuje się źle decyzje w kwestii uczuc lub z jakiejs przyczyny wybiera się nieodpowiednia osobe do zwiazku.Ja uważam że najpierw dobrze jest zajrzec w glab siebie i poukładać swoje życie i siebie ogarnac najpierw i wtedy dopiero zaczac poważnie myslec o zwiazku bo do tego dwie osoby powinny być dojrzale emocjonalnie i odpowiedzialne.A samotnosc bywa lepsza niż bycie z byle kim lub z kims nieodoowiedzialnym lub jakas osoba ktora ma problem np z alkoholem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

W związku z Rozporządzeniem UE 2016/679 (znanym też jako „RODO”) informujemy w jaki sposób przetwarzamy dane osobowe pozostawiane podczas korzystania z forum Nastroik.pl. Zamykając ten komunikat wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych przez forum Nastroik.pl - Regulamin - Polityka prywatności