Skocz do zawartości


Polecane posty

Ks Trigades Adiner

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


aloha
11 godzin temu, Ks Trigades Adiner napisał:

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

chodziu o ciało i Krow Pana Jezusa

No właśnie, czy Prawosławni tak jak Rzymskokatolicy, rozumieją iż chodzi o krew symbolizowaną  winem i ciało symbolizowane chlebem, czyli dosłownie ?

Jak ksiądz rozumie Jana 6;63 "Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem,  "

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ks Trigades Adiner

Bóg prognie przekazać nam przez Pana Jezusa że cioło jest mnij ważne nioż dusza i Bóg uzdtrowija najpierw dusze a jeśli to nom pisano potom duszę. Słowa oczuszcza dudsze alo nie oczuszcza cieła . Daltego po smiorci przyda nam sia tylk dusza umiera nam cieło ale nie dusza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aloha
44 minuty temu, Ks Trigades Adiner napisał:

Bóg prognie przekazać nam przez Pana Jezusa że cioło jest mnij ważne nioż dusza i Bóg uzdtrowija najpierw dusze a jeśli to nom pisano potom duszę. Słowa oczuszcza dudsze alo nie oczuszcza cieła . Daltego po smiorci przyda nam sia tylk dusza umiera nam cieło ale nie dusza

Szanowny i zacny człowieku na stanowisku, we fragmencie o który pytam jest mowa o DUCHU nie o  DUSZY !!!

No chyba że dla Ciebie to wszystko jedno ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ks Trigades Adiner

w tom frogmencie  to ma do tego dzałanie drogi panie

spożywanie ciała i krwi  pana Jezusa dosłownu   to już w Pismie swiatym zapisanu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Icona

spożywanie jest dosłowne bo z chwilą przyjęcia komunii świętej , niekiedy objawiał się rzeczywisty wygląd ciała pańskiego . w Garabandal , Lanciano , i inne , a obecnie w kilku kościołach na dalekim wschodzie są dostępne fotografie ( i filmy) otwartych ust tych osób co komunię św przyjęli sekundę wcześniej , widać wyraźnie ciało z krwią .

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aloha
W dniu 26.06.2018 o 18:19, Ks Trigades Adiner napisał:

w tom frogmencie  to ma do tego dzałanie drogi panie

spożywanie ciała i krwi  pana Jezusa dosłownu   to już w Pismie swiatym zapisanu

Chociażby już w tym 6 rozdziale Ewangelii Jana jest napisane tak :

" A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy?  Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej?  Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem,  "

 

Tak więc nauczanie Jezusa o spożywaniu Jego   należy rozumieć DUCHOWO-PRZENOŚNIE. Podobnie jak nakaz trwania w Nim jako Krzewie winnym w 15 rozdziale tej księgi, nie dotyczy dosłownej winorośli, lecz trwanie w nauce Jezusa Chrystusa.

W dniu 26.06.2018 o 19:47, Gość Icona napisał:

spożywanie jest dosłowne bo z chwilą przyjęcia komunii świętej , niekiedy objawiał się rzeczywisty wygląd ciała pańskiego . w Garabandal , Lanciano , i inne , a obecnie w kilku kościołach na dalekim wschodzie są dostępne fotografie ( i filmy) otwartych ust tych osób co komunię św przyjęli sekundę wcześniej , widać wyraźnie ciało z krwią .

 

Takie wydarzenia uważasz za cud ? Myślę że wielu ludzi uważa podobnie, jednakże pamiętać trzeba że każde nadprzyrodzone wydarzenie, może mieć DWA źródła...Boże i diabelskie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tadeusz

chciałeś napisać boże lub diabelskie , bo wątpie by były oba naraz .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ks Trigades Adiner
9 godzin temu, aloha napisał:

Chociażby już w tym 6 rozdziale Ewangelii Jana jest napisane tak :

" A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy?  Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej?  Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem,  "

 

Tak więc nauczanie Jezusa o spożywaniu Jego   należy rozumieć DUCHOWO-PRZENOŚNIE. Podobnie jak nakaz trwania w Nim jako Krzewie winnym w 15 rozdziale tej księgi, nie dotyczy dosłownej winorośli, lecz trwanie w nauce Jezusa Chrystusa.

 

droga czons twaich pogadówek jost prawdziowa ale w pierwszej czasci chodzi o to abyśmy spożyli cało i krow Pana jdzusa a nic innego . a ciało i krow sporzywamu podczas eucharystii pod postacia komunikantu i wina któro się przemionia w cieło i krow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aloha
18 godzin temu, Gość tadeusz napisał:

chciałeś napisać boże lub diabelskie , bo wątpie by były oba naraz .

Tak, masz rację :P

Cieszy mnie że zdajesz Sobie z tego sprawę, bo zbyt wielu ludzi naiwnie każde nadprzyrodzone wydarzenie przypisują Stwórcy.

12 godzin temu, Ks Trigades Adiner napisał:
21 godzin temu, aloha napisał:

Chociażby już w tym 6 rozdziale Ewangelii Jana jest napisane tak :

" A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy?  Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej?  Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem,  "

 

Tak więc nauczanie Jezusa o spożywaniu Jego   należy rozumieć DUCHOWO-PRZENOŚNIE. Podobnie jak nakaz trwania w Nim jako Krzewie winnym w 15 rozdziale tej księgi, nie dotyczy dosłownej winorośli, lecz trwanie w nauce Jezusa Chrystusa.

 

droga czons twaich pogadówek jost prawdziowa ale w pierwszej czasci chodzi o to abyśmy spożyli cało i krow Pana jdzusa a nic innego . a ciało i krow sporzywamu podczas eucharystii pod postacia komunikantu i wina któro się przemionia w cieło i krow

Przyjmowanie Wieczerzy Pańskiej jest wspominaniem Śmierci Jezusa Chrystusa ! Uważam że zwyczajne rozumienie wszystkich zapisów o tym, na to wskazuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ks Trigades Adiner

ja wiom jak się czyta i rozumuje Pismo świąto uczyłom się o tym w liceum w szkolju teologiczno historycznym profilom maturu z katehezu  i rZumium take zeczu że Matka Boza nie mioła wielu dziadków bo pan Jezus nazywał bliznich bracmi i siestrami wiom że jesczo co sektu swietków jechowyh gawarii ze tylko oni zostaną zbawienii gdysz w biblii jost licba którą toz znasz czy ze nalozy kliczyc ilju się wybaczu i talko 77 gdyż 77 to liczba nieskonconosci .Alo w tom tekście Bóg kaze abyśmy spozywali jewo ciało i krow pod postacia kumunikantu  i wina po przeistoczoniu oczuwiscie róznioew ludzi maja u bratorskim kosciolju prawosławnum  zamiast komunikantów katurw w armeniii sprowadził zakon Krzyrzowy jost zwyczjnów chleba a u katulików  zwyklo  spozuwa się talko ciało pod postacia komunkantuw a krew piju kapłon talko macie wyjątki w wialki czeteiork i waszo swianto katolickowe Boze Cieło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tadeusz

Skoro przemiana wody w wino była rzeczywista w Kanie Galilejskiej , tak i przemiana chleba w ciało a wina w krew Jezusa , też musi być rzeczywista . Tym bardziej , że o tej przemianie swego ciała i krwi oraz  spożywaniu , Jezus wielokrotnie mówił .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aloha
17 godzin temu, Gość tadeusz napisał:

Skoro przemiana wody w wino była rzeczywista w Kanie Galilejskiej , tak i przemiana chleba w ciało a wina w krew Jezusa , też musi być rzeczywista . Tym bardziej , że o tej przemianie swego ciała i krwi oraz  spożywaniu , Jezus wielokrotnie mówił .

Szanowny Tadeuszu, bądź uprzejmy wskazać rzekome teksty mówiące o przemianie, przeistoczeniu, uobecnieniu ? 
Gdyż ja znam na pewno ten fragment z 1 Koryntian 11;23-26

 

Cytat

Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb,  a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją.  Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie.

Bynajmniej tutaj nie ma nawet takiej sugestii o której piszesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ks Trigades Adiner
W dniu ‎29‎.‎06‎.‎2018 o 16:14, Gość tadeusz napisał:

Skoro przemiana wody w wino była rzeczywista w Kanie Galilejskiej , tak i przemiana chleba w ciało a wina w krew Jezusa , też musi być rzeczywista . Tym bardziej , że o tej przemianie swego ciała i krwi oraz  spożywaniu , Jezus wielokrotnie mówił .

prawdo

Własnio tu jost o preistoczoniu 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie zaginiony

pobyt Glorii w zaświatach:
" ... To była chwila strasznego bólu i potwornego strachu ...". Przepełniona strachem pojęłam, że dusze te nie mogą mi pomóc. W obliczu tego strachu i paniki ponownie zaczęłam wołać: „Kto się pomylił? To musi być jakiś błąd! Spójrzcie, jestem święta, wszyscy nazywali mnie za życia świętą. Nigdy nie kradłam i nigdy nie zabiłam. Nikomu nie zadałam cierpień. Zanim zbankrutowałam, za darmo leczyłam zęby i często nie żądałam pieniędzy, gdy nie mogli mi zapłacić.

Robiłam paczki dla biednych… Co ja tutaj robię?”  

Domagałam się respektowania moich praw! Byłam przecież taka dobra, powinnam trafić prościutko do Nieba. „Co tu robię? Chodziłam w każdą niedzielę na Mszę św., mimo że podawałam się za ateistkę. Wprawdzie nie zważałam na to, co mówił ksiądz, ale nigdy nie opuściłam Mszy św. Jeśli w całym życiu nie było mnie na niej pięć razy, to tylko tyle, nie więcej. Co ja tutaj zatem robię?! Uwolnijcie mnie stąd! Wyciągnijcie mnie stąd!” 

Krzyczałam i wrzeszczałam, pokryta tymi ohydnymi stworami, które się mnie uczepiły: „Jestem wyznania rzymsko-katolickiego, jestem praktykującą katoliczką, proszę, uwolnijcie mnie stąd!”. Gdzie się podziała moja pozycja społeczna?
Zostałam wciągnięta w jakiś tunel, który nagle pojawił się i prowadził w dół.  
Na początku było jeszcze trochę światła. Roiło się tu jak w ulu, tak wielu ludzi tu było. Dorośli, starcy, mężczyźni, kobiety – krzyczący głośno, przenikliwie, zgrzytający zębami. 
Byłam wciągana coraz głębiej i zmierzałam nieprzerwanie w dół, mimo że ciągle starałam się stamtąd wydostać. 
Światło stawało się coraz bardziej skąpe, a ja leciałam tym tunelem, aż ogarnęła mnie niezwykła ciemność. Górę spowijało światło, w dole zaś była coraz większa ciemność. 
Bezbronna zapadłam w tę ciemność, której nie da się z niczym porównać. Najciemniejsza ciemność tej ziemi jest przy niej jasnym południem. I tamtejsza ciemność wywołuje straszne cierpienia, przerażenie i wstyd. I strasznie cuchnie.

Widziałam coraz więcej strasznych postaci i istot zniekształconych w sposób, którego nie można sobie wyobrazić. A najgorszym doświadczeniem przy tym było dla mnie to, że – jak się zorientowałam – wychodził ze mnie okropny odór. 
Ile pieniędzy wydawałam w całym życiu na perfumy i odświeżacze powietrza, gdyż niczego bardziej nie nienawidziłam jak smrodu! I tak oto spostrzegłam, że moje grzechy nie były gdzieś poza moją duszą, ale były we mnie, wewnątrz mojej duszy, i to stamtąd rozprzestrzeniał się ów nieznośny smród. Przypominałam demona, straszną bestię, zniekształconą przez wszystkie moje okropności.

Moja matka, którą zauważyłam była ubrana w świetliste szaty Pana, a ja byłam ubrana w worek na śmieci – przez bestię, przez samego diabła.
Tam była żywa ciemność. Tam nic nie jest martwe lub nieruchome.

Po tym jak bezradna i bezbronna przemierzyłam ten tunel, dotarłam niespodziewanie na równe podłoże. Byłam w tym momencie całkowicie zrozpaczona, ale i ogarnięta silną wolą ucieczki, stałam się całkiem mała, maleńka.
 Wtedy nagle ujrzałam, że podłoże otwarło się. Wyglądało jak wielkie wrota, jak przeraźliwie wielką paszczę otchłani. Podłoże żyło, trzęsło się!!!

Czułam się strasznie , a pode mną była ta napawająca strachem, przerażająca otchłań, której po prostu nie jestem w stanie opisać ludzkimi słowami. 
Najgorsze było to, że nie czuło się tu wcale obecności i miłości Boga.

Nie było niczego – nawet promyka nadziei. Ta przepaść nieodparcie wsysała mnie w dół. 
Krzyczałam jak szalona.

Śmiertelnie przestraszyłam się, gdy zauważyłam, że nie mogłam zapobiec upadkowi, że nieprzerwanie wciągana byłam w dół. Wiedziałam, że jeśli spadnę, to nigdy stamtąd nie wrócę i że bez końca będę spadać coraz to głębiej i głębiej. Dokonałaby się śmierć mojej duszy, duchowa śmierć mojej duszy. Bezpowrotnie zatraciła bym się.
W czasie tego przerażającego horroru, na brzegu tej przepaści, poczułam nagle jak zjawił się św. Michał Archanioł i chwycił mnie za stopę.

Moje ciało wpadało już do otchłani, ale on przytrzymywał mnie za stopy.

To była chwila strasznego bólu i potwornego strachu ... , Świetlisty Anioł podniósł mnie niegodną i uratował ... ".
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość x

zaświatów ciąg dalszy:

Najważniejsze, że zostałam uratowana. 
Na koniec skończyły mi się imiona świętych, których przywoływałam. 
Żaden już nie przychodził mi na myśl i nagle zapadła grobowa cisza. Ta cisza sprawiała, że znowu czułam nieopisane cierpienia. 
Poczułam beznadziejną pustkę. Czułam się samotna i całkowicie opuszczona. Umiałam myśleć tylko o tym, że na ziemi wszyscy ludzie z pewnością myślą o mnie, przywołując moją reputację osoby dobrej, pięknej i świętej. Tę opinię umyślnie zbudowałam, dzięki stworzonemu przez siebie fikcyjnemu światu. Wszyscy opłakiwali mnie,  żadna z tych opłakujących mnie osób, które spodziewały się mojej śmierci – nawet moi najgorsi wrogowie – nie mogli wyobrazić sobie, w jak beznadziejnej sytuacji znajdowałam się, czyli tuż przed wiecznym potępieniem, przed odejściem do piekła, w którego istnienie większość z tych płaczących osób całkiem już nie wierzyła.

Te myśli kłębiły się w moim umyśle. Ciągle kręciłam głową, wyrażając zaskoczenie z powodu rozdźwięku między moim położeniem a myślami opłakujących mnie osób. 
Wówczas wzniosłam oczy ku górze i ujrzałam oczy mojej matki. 
Nasze spojrzenia spotkały się. Spoglądamy na siebie, patrzymy sobie wprost w oczy.
Pośród wielkich cierpień wołam do niej: „Mamo! Co za hańba. Potępiają mnie. Stamtąd, gdzie muszę iść, nigdy już nie powrócę i nigdy więcej się nie zobaczymy.” 
Ujrzałam moich rodziców
Podczas gdy moje ciało na ziemi znajdowało się w śpiączce, ujrzałam małe światło. A wiedzcie, że jedno malutkie światełko w tej nieprzeniknionej ciemności jest już czymś wspaniałym, gdy znajdujecie się w takiej absolutnej, nie dającej się opisać ciemności. To najlepsze, co może się wam w tej sytuacji przytrafić. To największy prezent, o którym można pomarzyć i na którego otrzymanie nie ośmielacie się mieć nadziei. 
 Spoglądam w górę i zauważam tam mojego ojca. Umarł 5 lat przed tym wydarzeniem. Stał prawie na skraju tej przepaści. Miał trochę więcej światła niż ja, w dole. Kilka stopni wyżej zobaczyłam moją matkę. Miała jeszcze więcej światła. Była zatopiona w modlitwie, jakby w  postawie adoracji. 
Gdy ujrzałam ich oboje, wypełniła mnie taka radość, tak wielka, że nie mogąc się opanować zaczęłam wołać: „Tato! Mamo! Jakże się cieszę, że was widzę. Proszę, wyciągnijcie mnie stąd! Proszę was z całego serca, wyciągnijcie mnie stąd! Wydostańcie mnie stąd!” Gdy na mnie spojrzeli i mój tata zobaczył mnie w tej beznadziejnej sytuacji... musielibyście zobaczyć ten wielki ból, który mogłam wyczytać z ich twarzy... Po tamtej stronie natychmiast widzi się takie rzeczy, gdyż każdego rozpoznaje się do głębi. Tak więc popatrzyłam na nich i natychmiast odczułam ogromny smutek i cierpienie, jakie czuli moi rodzice, widząc mnie w takim stanie. 
Mój tata zaczął gorzko płakać, zasłonił twarz rękami i lamentował: „Córko! Moja córeczko!” A moja matka dalej modliła się. I tak oto zdałam sobie sprawę, że moi rodzice nie mogli mnie wydostać. Przy tym wszystkim wielkim cierpieniem było to, że moją sytuacją przyczyniłam się do tego, że także tam, gdzie byli, musieli dodatkowo znosić mój ból. Moje cierpienie potęgowało i to, że widziałam, jak dzielą je ze mną, nic nie mogąc dla mnie zrobić. 
Pojęłam również, że byli tu, ponieważ musieli zdać Panu sprawę z wychowania mnie. Byli ustanowionymi strażnikami talentów, które Bóg mi dał. Mieli obowiązek ustrzec mnie przed atakami szatana – swoim życiem i przykładem. Mieli obowiązek podtrzymywać łaski, dane mi przez Pana. 
Wszyscy rodzice są strażnikami talentów, które Bóg daje ich dzieciom. 
Gdy ujrzałam cierpienie moich rodziców, przede wszystkim mojego ojca, krzyczałam zrozpaczona: „Wyciągnijcie mnie stąd, zabierzcie mnie stąd!”
W tym momencie mojej matce została udzielona wielka, cudowna łaska. Przez cały czas była całkowicie nieruchoma. I nagle podniosła dwa palce ku górze. Dała mi przez to wyraźny znak, bym również spojrzała do góry. W tej samej chwili od moich oczu odpadły dwie wielkie skorupy, które sprawiały mi niewyobrażalny ból i były powodem mojej duchowej ślepoty. 
Odpadły i ujrzałam nagle niesamowicie piękny widok: naszego Pana, Jezusa Chrystusa. 

Z wielką skruchą i wstydem, wśród wielkich cierpień w sercu, zaczęłam drzeć się w niebogłosy: 
„Panie Jezu, zmiłuj się nade mną! Przebacz mi! Panie, daj mi drugą szansę!” 
I w tym momencie przeżyłam najpiękniejszy moment w całej tej historii. Brakuje mi po prostu słów, by właściwie opisać tę chwilę.

Oto nasz Pan, Jezus Chrystus, zszedł na dół i wyciągnął mnie z tej czarnej, okropnej otchłani, z tej napawającej strachem otchłani. 
I gdy mnie wyciągnął i ujął za rękę, wtedy te wszystkie stwory, te ohydne kreatury i te palące plamy, które wcześniej czułam, odpadły ode mnie. 
Uniósł mnie do góry i przeniósł na tę płaszczyznę, na której byłam już wcześniej wcześniej ...". Zaraz po tym zostałam przeniesiona do kaplicy, gdzie trwała msza pogrzebowa za mego kuzyna ... ".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie zaginiony

zaświatów cd:

"... Zaraz zostałam przeniesiona do kaplicy gdzie była msza pogrzebowa za mego siostrzeńca, który zginął od pioruna.
Zobaczyłam tam Najświętszą Pannę na kolanach, gdy kapłan ofiarował Naszego Pana Jezusa w Hostii, podczas Mszy św. odprawianej za duszę mojego kuzyna. Maryja Niepokalana modliła się też i za mnie! Klęcząc u stóp Naszego Pana Jezusa, z jej cudnych oczu bezustannie płynęły łzy, zbierała wszystkie modlitwy, jakie ludzie na ziemi ofiarowywali za mnie, i Bogu je oddawała.
W chwili Podniesienia, gdy kapłan podnosi Hostię, obecność Jezusa jest odczuwalna i wszyscy trwają pokornie na klęczkach, nawet złe duchy!

Wierzcie mi, że było dla mnie wstrząsające, kiedy ujrzałam jak, przy przejściu Naszego Pana Jezusa, wszystkie te stworzenia ciemne, nawet te straszne byty, rzucały się na ziemię przed Bogiem w imponującym uwielbieniu. 
Ujrzałam znów Niepokalaną Dziewicę, wdzięcznie klęczącą u stóp Pana, orędującą za moje ocalenie.
Wkrótce pan Jezus z miłością, nie dającą się wyrazić ludzkimi słowami, zwrócił się do mnie i powiedział: „Powrócisz na ziemię, otrzymasz drugą szansę...” 

Powiedział też z powagą: „Tej łaski powrotu nie otrzymujesz tylko dzięki modlitwom twoich przyjaciół i najbliższych.
 Możesz jednak powrócić dzięki modlitwie bardzo wielu ludzi, którzy nie są z tobą spokrewnieni i nie należą do twojej rodziny. 
 Tak wiele obcych ci osób gorzko płakało, modliło się za Mnie ze złamanym sercem i z głębi duszy.”W owym momencie ujrzałam, jak mnóstwo świateł, niczym małe białe płomienie, pełne bezinteresownej i czystej miłości, zaczęło świecić. I widzę nagle wszystkie osoby, które się za mnie modliły. 
 To było ukazanie mocy modlitwy wstawienniczej. Wszystkimi tymi światłami były tysiące osób, które dowiedziały się o moim wypadku z gazet, serwisów radiowych i telewizyjnych. Były poruszone tą wiadomością, płakały z tego powodu, wznosiły za mnie do Pana akty strzeliste, i naprawdę mi współczuły. Wiele z nich coś ofiarowało i poświęciło dla uratowania mnie. Wiedzcie, że Msza św. jest największym darem, jaki możecie komuś ofiarować. Eucharystia bowiem nie jest dziełem człowieka, a bezpośrednią interwencją Boga w świecie.

 Wówczas Pan rzekł do mnie: „Ten człowiek, którego tam widzisz, to osoba, która – mimo że jesteście sobie całkowicie obcy – odczuła tak wielką sympatię i wielką miłość, że trudno sobie wyobrazić.”

Pan pokazał mi, jak to wszystko się wydarzyło. Ten biedny mężczyzna indiańskiego pochodzenia, dla mnie święty rodak, żył na wsi u stóp Sierra Nevada de Santa Marta. Był to biedny i bardzo prosty rolnik. Nie miał wystarczająco dużo pożywienia dla własnej rodziny. Pożar zniszczył mu w owym roku zbiory. 

 Właśnie ten prosty człowiek zobaczył moje zdjęcie z artykułem o spaleniu mnie przez piorun, z wielkim pośpiechem i nie zwlekając długo, upadł na kolana i począł bardzo gorzko i rzewnie płakać. Uczynił to z tak wielką, wewnętrzną, bezinteresowną oraz dziecięcą miłością! 
I odmówił przy tym płaczącym głosem następującą modlitwę:
„Ojcze w Niebie, Panie mój i Boże, zmiłuj się nad moją siostrzyczką. Panie, uratuj ją, pomóż jej, Panie, nie pozwól, aby zginęła, wejrzyj łaskawie i zaopiekuj się nią. Jeśli uratujesz moją siostrzyczkę, obiecuję Ci, że pieszo przebędę pielgrzymkę do sanktuarium w Buga[21] i na pewno dotrzymam tej obietnicy. Ty zaś Boże pomóż mojej siostrzyczce i uratuj ją!”

Wyobraźcie sobie! Jakiś całkiem prosty i biedny rolnik, który nie klął na Boga ani Go nie obrażał, mimo że musiał znosić głód i pragnienie, który pojmował czym jest prawdziwa, bezinteresowna miłość, oferuje Panu przemierzenie naszego wielkiego kraju, by przebyć obiecaną pielgrzymkę za kogoś, kogo w ogóle nie znał i nigdy nie spotkał w swoim życiu. 

 Pan wyjaśnił mi: „Widzisz teraz! To nazywam miłością bliźniego!” 
Zaraz po tym powiedział mi: „Powrócisz na ziemię. O swoim przeżyciu nie opowiesz tysiąc, ale tysiące tysięcy razy. 

 To, co dziś usłyszeliście, albo co przed chwilą przeczytaliście, jest waszą drugą szansą, okazją, którą wszyscy, wy i ja, zawdzięczamy jedynie niezmierzonej dobroci naszego Boga. Skorzystajcie z tej oferty. Być może to jest wasza ostatnia okazja. Dzięki naszemu dobremu Panu przeżyłam to, co przeżyłam. W ten sposób dzięki łasce Boga mogę wam o tym mówić... ".

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie zaginiony

Oto bohaterka tych przeżyć w zaświatach, cała i uzdrowiona.

Podróżuje teraz po świecie i opowiada wszystko to, co jej się przydarzyło, tak jak obiecała.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wędrowiec

Dziewczynka z Korei (ze zboru protestanckiego) widziała Niebo i piekło. W tym filmie opowiada o małym sądzie Jezusa.

Wspomaga się w odpowiedziach swoimi rysunkami , a mama jej pomaga.

 

 

  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
za grobelny

Jeśli śni się komuś dawno zmarła babcia, daje pobożne rady i ostrzega przed złym światem, to znaczy, że życie po życiu jakieś istnieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

A czy do bycia na drugim świecie nie są potrzebni jeźdźcy z apokalipsy? No bo przecież wtedy nastąpi sąd i rozdawanie nagród 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
praktyk

Pewna mistyczka patrzyła kiedyś z okna swego domu na drogę , którą szły dwie koleżanki. Widziała bardzo pewną siebie dziewczynę ekstra uczesaną, super ubraną w najnowsze ciuchy, najnowsze buty i takież bajeranckie dodatki.
Obok niej szła licho ubrana szczupła dziewczyna, niosąc z trudem bagaż koleżanki, bo było jej ciężko. Uboga sukienka i marne obuwie nie pomagały swobodnie wędrować pod górę.
Wówczas mistyczce zachciało się spać i położyła się i zasnęła.
We śnie zobaczyła jak dalej obie przyjaciółki szły tą drogą. Teraz we śnie obie koleżanki wyglądały całkiem inaczej, nie do poznania.
Teraz uboga dziewczyna była ubrana w białą suknię aż do kostek, z pięknymi jasnymi włosami i diademem złotym na czole. Szła pewnym krokiem podtrzymując lekko swą przyjaciółkę, która szła z trudnością.
Z kolei jej koleżanka wyglądała całkiem inaczej. Była umęczona, w poplamionej krótkiej sukni , z podartymi rękawami i rozwianym uczesaniem i plamami na twarzy.

 

Jak chcesz wiedzieć jak jest ze stanem duszy,  to poproś bliską ci osobę niech opisze ci jak wyglądasz we śnie. Da się to zrobić, nie jest to zbyt trudne.
Wtedy zobaczysz prawdę obiektywną o sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

W temacie na postawione pytanie odpowiem krótko: Tak, istnieje życie po śmierci ciała. Życie jest wieczne, a nie tylko tu i teraz na Ziemi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
19 minut temu, Dżulia napisał:

W temacie na postawione pytanie odpowiem krótko: Tak, istnieje życie po śmierci ciała. Życie jest wieczne, a nie tylko tu i teraz na Ziemi.

Ta... powtarzasz tylko nauki Platona o duszy nieśmiertelnej.

Realia są zgoła inne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 632
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Gość w kość
      życie jest skomplikowane, i kropka🤨   ... ale OK, przynajmniej wreszcie tytuł, który widziałem... ... poczułem się w jakimś tam stopniu spełniony🤔
    • Gość w kość
      serdecznie dziękuję, że moje dolegliwości pozwalasz mi nazywać wedle mojego uznania😛   ... a teraz pozwól, że oddam się kawowej medytacji...  
    • Gość w kość
      może musiałbym, ale nie chcę😛   z kibicowania już w większości się wypisałem, pozostałem przede wszystkim przy reprezentacji Polski w piłce nożnej, choć to akurat niezbyt zdrowe, ... niby to przepracowałem i już nie podchodzę tak emocjonalnie jak kiedyś, ale i tak było mi w jakimś stopniu przykro po tym finale baraży... ... a tu nagle jakieś mądrale ośmieliły się napisać, że dobrze się stało🤨
    • Miły gość
      ☺️🤗
    • Miły gość
      Nietypowy 
    • wędrowiec
      Nie powinno się używać określenia " nie żyje" , ponieważ po jednym życiu jest zaraz drugie życie.  
    • wędrowiec
      Zakupienie pełnowartościowych ziół jest teraz utrudnione gdyż obróbka wstępna poszła w kierunku pozyskiwania bardzo drogigo olejku z ziół i sprzedawania go w buteleczkach 10 ml. Resztę wytłoczyn zpowrotem zamieniają w suszone zioła i pakują w torebki do sprzedaży detalicznej. Na opakowaniu nic nie ma napisane że to pochodzi z wytłoczyn. Tak się dzieje np. na targowiskach.  
    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...