- Niebo
- Borówka
- Szary
- Porzeczka
- Arbuz
- Truskawka
- Pomarańcz
- Banan
- Jabłko
- Szmaragd
- Czekolada
- Węgiel
-
Statystyki forum
-
Tematów9 723
-
Postów262 480
-
-
Statystyki użytkowników
-
Użytkowników972
-
Najwięcej dostępnych13 845
Najnowszy użytkownik
Stashaks
Dołączył -
-
Nowe Posty
-
Przez BrakLoginu · Napisano
Chciałem się z Wami podzielić czymś, co chodziło za mną od dawna. Wróciłem jakiś czas temu z wyprawy do północno-wschodnich Chin, a konkretnie do Harbinu. Pewnie większość z Was kojarzy to miasto z gigantycznym festiwalem lodu, ale ja szukałem tam czegoś zupełnie innego. Szukałem śladów „naszych”. Powiem Wam szczerze – dziwne to uczucie. Stoisz na środku chińskiej metropolii, 7000 kilometrów od Warszawy, a czujesz się trochę jak na spacerze po przedwojennym Krakowie czy Lwowie. Dlaczego Harbin? Dla przypomnienia tym, którzy nie siedzą w historii: Harbin praktycznie zbudowali nasi inżynierowie przy okazji tworzenia Kolei Wschodniochińskiej. Pod koniec XIX wieku to nie było chińskie miasto – to była wielokulturowa wieża Babel, w której Polacy rozdawali karty. Mieliśmy tam swoje szkoły, gazety, a nawet prężnie działające przedsiębiorstwa. Czy wiedzieliście, że najstarszy browar w Chinach – słynny Harbin Beer, który do dziś pije się w całym kraju – założył w 1900 roku Polak, Jan Wróblewski? To niesamowite, że chiński rynek piwa zaczął się od polskiego przedsiębiorcy. Co tam poczułem? Spacerując po głównej promenadzie – Zhongyang Dajie (dawna ulica Chińska) – mijałem kamienice, które projektowali polscy architekci. Gdyby nie te neony z chińskimi znakami, przysiągłbym, że jestem w Europie. Największe wrażenie zrobiły na mnie dwie rzeczy: Kościół św. Stanisława: Dziś znany jako Katedra Najświętszego Serca Pana Jezusa. Sama bryła przypomina o tych wszystkich polskich rodzinach, które tam chrzciły dzieci i brały śluby, wiedząc, że do wolnej Polski mają tysiące kilometrów przez stepy. Smak... polskiej kiełbasy: Tak, to nie żart. W Harbinie na każdym rogu kupicie „Hongchang”. To czerwona, wędzona kiełbasa, którą Chińczycy przejęli prosto od naszych masarzy. Smakuje niemal identycznie jak nasza podwawelska czy zwyczajna. Gryziesz ją i myślisz sobie: „Kurczę, przetrwaliśmy tu w najbardziej niespodziewany sposób – w menu”. Siedząc tam nad rzeką Songhua, myślałem o tym, jaką niesamowitą fantazję i odwagę mieli ci ludzie. Pojechali na koniec świata, w mrozy sięgające -40 stopni, i zbudowali tam sobie „małą Polskę”. Co ciekawe, historia zatoczyła koło – po wojnie wielu „Harbińczyków” wróciło do kraju i osiedliło się w Szczecinie, gdzie do dziś pielęgnują pamięć o tym niezwykłym miejscu. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję – lećcie do Harbinu. Nie tylko na lód, ale żeby poczuć dumę z tego, jak daleko potrafiliśmy zostawić swój ślad. Byliście kiedyś w miejscach, gdzie polskość przetrwała w tak nieoczywisty sposób? A może ktoś z Was ma w rodzinie historię związaną z Dalekim Wschodem? P.S. Obiecałem @Nomada, że wrzucę coś w ramach cyklu „Palcem po mapie”, ale uznałem, że Harbin zasługuje na oddzielny wątek. Wolę tworzyć osobne tematy dla konkretnych podróży – dzięki temu dyskusja jest bardziej uporządkowana i łatwiej się Wam będzie dopisać ze swoimi doświadczeniami. Co do fotek we wstępie: nie wrzucam swoich autorskich zdjęć ze względu na zobowiązania wobec moich obserwatorów w social mediach, a poza tym – co tu kryć – wolę na forum pozostać anonimowy -
-
Przez Vitalinka · Napisano
Świetnie zobrazowałeś to jak to, z w moim odczuciu, wyglądało. Ze mną trzeba jakoś tak...delikatniej. Ta piosenka jest chyba najcudniejszą piosenką świata. Taki idealny tekst... i głos tego wykonawcy...taki...że można się rozpłynąć...💗 -
-
Przez Vitalinka · Napisano
Ach nie wiem... Jakaś taka melancholia, nostalgia... Poczułam się taka jakby...niewystarczająca... i też zaczęłam trochę myśleć o tych, którzy odeszli. -
-
Przez Gość w kość · Napisano
polemizowałbym z tym szczęściem, no, ale jak trzeba...🤷♂️ w trawie powiadasz... -
Przez Nafto Chłopiec · Napisano
Moja narzeczona twierdzi że to ewidentna stresówka. Na szczęście jestem już zapisany na gastro i kolono to się dowiem co w trawie piszczy... -
Przez Gość w kość · Napisano
i kawa🤨 a w temacie: dobrze, nieźle, nienajgorzej... -
Przez Gość w kość · Napisano
gość po prostu kocha naturę, Vitalinka też tego nie (z)rozumiała, i w tym cały był ambaras... case solved🤨 kawa rozjaśnia umysł😲 -
Przez Gość w kość · Napisano
a może... melisa? ... skoro znowu przed biegiem... może to przedstartowy stres? -
-
Przez Nomada · Napisano
To nie ja, ale węgiel aktywny załatwi sprawę, 1 tabletka na 10kg masy ciała. Bez obaw ; ) -
Przez Nomada · Napisano
Dlaczego? Mi jest trochę zimno ale przynajmniej przestało padać. Dobrze, że padał deszcz trzy dni, podlewać nie trzeba a i wszystko stało się zieleńsze i bardziej soczyste. Tak, deszcz i słońce w maju to antidotum na zmartwienia majowe ; ) -
Przez Nomada · Napisano
Ukojony? To jakiś rodzaj transu. Miałam tak gdy byłam dzieckiem, ciotka się na mnie obraziła ; ) -
Przez Nomada · Napisano
Jak deko to nie szkodzi, gdyby kilogram to lepiej unikać ; ) -
Przez Aco · Napisano
Nie pochwalam tego, ale np po deszczu co się ma zapalić? Już nie przesadzaj z tym zanieczyszczaniem środowiska. -
-
Przez Vitalinka · Napisano
Ja bym chciała strasznie takie coś porobić😍 Gdzie tak można?🤗 Gdzie?🥺 -
Przez Vitalinka · Napisano
💗 ...mam wrażenie, że kiedyś wszyscy umieli lepiej śpiewać... -
-
Przez Vitalinka · Napisano
Jak nie pomagają syropy, to może trzeba zwiększyć nawodnienie. Jeśli to kaszel suchy to nawilży gardło, a jeśli mokry rozrzedzi wydzielinę i będzie ją łatwiej wykrztuszać. Czasem zapominamy o najprostszych rozwiązaniach.🙂 -
Przez Vitalinka · Napisano
Uważam, że nie powinniście pić alkoholu obydwoje. Człowiek. który po alkoholu jest agresywny to dla mnie ktoś kto wypada z kręgu znajomych na zawsze. Po prostu mnie to przeraza i choćbym nie wiem jak chciała się z powrotem przekonać to się go i tak już boję bezpowrotnie, więc uważam, że ta dziewczyna i tak się jakoś stara, pewnie ze względu na uczucie. -
-
Przez Vitalinka · Napisano
Pamiętam te tragedię, pamiętam jak bardzo płakałam i nie rozumiałam dlaczego? Dlaczego skoro rodzice tak pragną by ich synek żył, jakiś Sąd decyduje, że ma umrzeć... Nie wiem czy to przez szczepionkę, czy przez pieniądze potrzebne do utrzymania życia chłopca... Pamiętam rozpacz rodziców i to, że chyba oni chcieli opiekować się synkiem w domu...' Taka bezsilność jest okropna. Nie rozumiem i nie zrozumiem dlaczego.
-
-
Najnowsze Tematy
-
