Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Jacennty

Clarkson o Polonezie

Polecane posty

Jacennty

Przez 13 lat był scenarzystą najpopularniejszego programu motoryzacyjnego na świecie - "Top Gear".Patryk Mikiciuk nasz rodzimy dziennikarz motoryzacyjny powiedział,że chciałby cofnąć się w czasie i nigdy nie poznać tego Clarksona.

Naszego kultowego "Borewicza" przedstawił jak  coś najgorszego na świecie.Po filmiku i jego komentarzu widać,że to cham i prostak.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Maybe

A uważasz poloneza za super samochód?

 

Wbrew pozorom Clarkson lubi Polaków, warto poczytać jego książki. I nawet wie, że są drażliwi ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
Dnia 30.10.2021 o 07:37, Maybe napisał:

A uważasz poloneza za super samochód? 

Może polonez nie był jakimś tam super samochodem, ale jak na tamte czasy nie można było narzekać ta takie cacko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, FAMME napisał:

Może polonez nie był jakimś tam super samochodem, ale jak na tamte czasy nie można było narzekać ta takie cacko. 

Dla nas moze tak, ale nie był to samochód, którym zachwycałby sie świat. Nie ma co się oszukiwać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
1 minutę temu, Maybe napisał:

Dla nas moze tak, ale nie był to samochód, którym zachwycałby sie świat. Nie ma co się oszukiwać. 

Myślę że gdyby FSO udoskonalali swoje samochody, a nie stało w miejscu i klepali w koło to samo, to mógłby i  świat się zachwycać. W końcu za granicę też szły te samochody. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Przed chwilą, FAMME napisał:

Myślę że gdyby FSO udoskonalali swoje samochody, a nie stało w miejscu i klepali w koło to samo, to mógłby i  świat się zachwycać. W końcu za granicę też szły te samochody. 

O tak wszystko byłoby lepsze u nas, gdyby....

Nie wiem gdzie szły te samochody, ale chyba nie na zachód....my żyliśmy w innym świecie....wschodnim świecie za żelazną bramą....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
11 minut temu, Maybe napisał:

O tak wszystko byłoby lepsze u nas, gdyby....

Nie wiem gdzie szły te samochody, ale chyba nie na zachód....my żyliśmy w innym świecie....wschodnim świecie za żelazną bramą....

Nie narzekaj, kiedyś Polscy mafiozi takimi się wozili ?

Wiadomo że zachodnie były lepsze samochody, a jak otworzyli granice to zaleli nasz rynek i FSO upadło. Nic dziwnego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 minuty temu, FAMME napisał:

Nie narzekaj, kiedyś Polscy mafiozi takimi się wozili ?

Wiadomo że zachodnie były lepsze samochody, a jak otworzyli granice to zaleli nasz rynek i FSO upadło. Nic dziwnego. 

Nie narzekam. Sama jeździłam maluchem, dużym fiatem, polonezem gdy robiłam prawko.

Stwierdzam tylko fakty.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
1 minutę temu, Maybe napisał:

Nie narzekam. Sama jeździłam maluchem, dużym fiatem, polonezem gdy robiłam prawko.

Stwierdzam tylko fakty.

 

Malucha i poloneza też miałem i jeździłem. Poloneza miło wspominam, a malucha, cóż to samochodem nie powinno się nazywać ? Plus tamtych samochód to taki że były części tanie, a teraz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Przed chwilą, FAMME napisał:

Malucha i poloneza też miałem i jeździłem. Poloneza miło wspominam, a malucha, cóż to samochodem nie powinno się nazywać ? Plus tamtych samochód to taki że były części tanie, a teraz?

Daj spokój, maluchem na wczasy z dziećmi jeździłam z bagażami i wózkiem na dachu :D Trabanty były gorsze, tekturowe... ale trabanty nie nasze, wschodnio-niemieckie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
Przed chwilą, Maybe napisał:

Daj spokój, maluchem na wczasy z dziećmi jeździłam z bagażami i wózkiem na dachu :D Trabanty były gorsze, tekturowe... ale trabanty nie nasze, wschodnio-niemieckie ;)

Maluch to był najlepszy samochód na wycieczkę. Nie dość że pojemny bagażnik to zawsze się popsuł i można było przedłużyć sobie wakacje ? Trabanty zaskakiwały, bo niby stary samochód, a rdzy na nim nie widać ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, FAMME napisał:

Maluch to był najlepszy samochód na wycieczkę. Nie dość że pojemny bagażnik to zawsze się popsuł i można było przedłużyć sobie wakacje ? Trabanty zaskakiwały, bo niby stary samochód, a rdzy na nim nie widać ?

Ach o psuciu lepiej nie mów, od hamulców po wypadające wycieraczki :D

.....ale przynajmniej jest co wspominać, na zachodzie takich wspomnień nie mają. 

Lete spać, milej nocy!

 

PS mój pierwszy skasowany samochód to właśnie polonez, poszedł do kasacji....tak zaszalałam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
5 minut temu, Maybe napisał:

Ach o psuciu lepiej nie mów, od hamulców po wypadające wycieraczki :D

.....ale przynajmniej jest co wspominać, na zachodzie takich wspomnień nie mają. 

Lete spać, milej nocy!

 

PS mój pierwszy skasowany samochód to właśnie polonez, poszedł do kasacji....tak zaszalałam ;)

Właśnie, mogą pomarzyć o takich wspomnieniach?

 

To co Ty zrobiłaś że Poloneza skasowałaś? 

Dobranoc. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
10 godzin temu, FAMME napisał:

Właśnie, mogą pomarzyć o takich wspomnieniach?

 

To co Ty zrobiłaś że Poloneza skasowałaś? 

Dobranoc. 

 

Wymusiłam pierwszeństwo :P

Ale to był polonez mojego taty, a ja byłam świeżo po zdanym prawku. Jednak mama wylądowała w szpitalu ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
2 godziny temu, Maybe napisał:

Wymusiłam pierwszeństwo :P

Ale to był polonez mojego taty, a ja byłam świeżo po zdanym prawku. Jednak mama wylądowała w szpitalu ?

Od razu szalona na drodze ? Ale Tobie się nic nie stało? Twoja mama była z Tobą, czy jak się dowiedziała o samochodzie to źle się poczuła? ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
58 minut temu, FAMME napisał:

Od razu szalona na drodze ? Ale Tobie się nic nie stało? Twoja mama była z Tobą, czy jak się dowiedziała o samochodzie to źle się poczuła? ?

Grzecznie z rodzicami jechałam. W mamę uderzyło auto bo siedziała z tyłu. Ale miała tylko zbicie mięśnia i musieli jej dren włożyć bo ropa się zbierała, tata nic, kompletnie nic, choć spadła na nas szyba. Ja miałam nogi pokaleczone szybą ale tak powierzchniowo i obojczyk od pasa wywichniety. 

Drugi samochód duży fiat też do kasacji. Musiałam grzywnę zapłacić na rzecz domu dziecka czy coś tam i facet chciał ode mnie odszkodowanie na drodze cywilnej ale go uprosilam i załatwiliśmy sprawę polubownie, bo jego wina też była, za szybko zapierdzielał. Jechał na wakacje z żoną i dziećmi, żal mi nawet ich było. No ale takie życie.....to jedyny mój wypadek.

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
20 minut temu, Maybe napisał:

Grzecznie z rodzicami jechałam. W mamę uderzyło auto bo siedziała z tyłu. Ale miała tylko zbicie mięśnia i musieli jej dren włożyć bo ropa się zbierała, tata nic, kompletnie nic, choć spadła na nas szyba. Ja miałam nogi pokaleczone szybą ale tak powierzchniowo i obojczyk od pasa wywichniety. 

Drugi samochód duży fiat też do kasacji. Musiałam grzywnę zapłacić na rzecz domu dziecka czy coś tam i facet chciał ode mnie odszkodowanie na drodze cywilnej ale go uprosilam i załatwiliśmy sprawę polubownie, bo jego wina też była, za szybko zapierdzielał. Jechał na wakacje z żoną i dziećmi, żal mi nawet ich było. No ale takie życie.....to jedyny mój wypadek.

Niezły chrzest kierowcy ? Ja chyba nigdy nawet polonezem nie jechałam, rodzice mieli malucha i to dopiero na początku lat 90. A wcześniej wujek syrenkę w kolorze bahama yellow, to dopiero był wóz ?

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
31 minut temu, aliada napisał:

Niezły chrzest kierowcy ? Ja chyba nigdy nawet polonezem nie jechałam, rodzice mieli malucha i to dopiero na początku lat 90. A wcześniej wujek syrenkę w kolorze bahama yellow, to dopiero był wóz ?

Noooo był chrzest, później miałam uraz, ale mój tato stanął na wysokości zadania, powiedział, że nie mam się martwić, że najważniejsze, że jesteśmy cali, a samochód się kupi. A wcale nie byliśmy bogaci. Tata wiecznie brał jakieś nadgodziny. I rzeczywiście później kupił i kazał mi jeździć :D ale bałam się.....

Mój chrzestny miał Warszawę i wiózł mnie na przyjęcie do kościoła, to dopiero był wóz  ? 

Syrenkę miał mój kolega, tzn jego ojciec, czasem nas woził nią, ale biała była.....

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
49 minut temu, Maybe napisał:

Grzecznie z rodzicami jechałam. W mamę uderzyło auto bo siedziała z tyłu. Ale miała tylko zbicie mięśnia i musieli jej dren włożyć bo ropa się zbierała, tata nic, kompletnie nic, choć spadła na nas szyba. Ja miałam nogi pokaleczone szybą ale tak powierzchniowo i obojczyk od pasa wywichniety. 

Drugi samochód duży fiat też do kasacji. Musiałam grzywnę zapłacić na rzecz domu dziecka czy coś tam i facet chciał ode mnie odszkodowanie na drodze cywilnej ale go uprosilam i załatwiliśmy sprawę polubownie, bo jego wina też była, za szybko zapierdzielał. Jechał na wakacje z żoną i dziećmi, żal mi nawet ich było. No ale takie życie.....to jedyny mój wypadek.

Najważniejsze że tak się skończyło, a nie inaczej, każdy w życiu jakiś chrzest musi przejść. Właśnie wiózł dzieci i żonę, też powinien  bardziej uważać na drodze, bo później mógłby nie wybaczyć sobie do końca życia. Chrzest na samym początku przeszłaś bojowy, ale już po wszystkim nie zaraziłaś się do jazdy? Nie bałaś się wsiadać do samochodu? 

 

W życiu dwa samochody robiłem. Pierwszy to terenówka. Zachciało mi się kaskaderskiej jazdy, zarzuciło tyłem na łuku  no i uderzyłem tyłem w drzewo, a drugi to na Rosji ciężarówką. Pękł mi przewód hamulcowy co doprowadza powierze, od razu zblokowało przednie prawe koło i nie było szans na ratunek. Szybko samochód skierował razem ze mną  do głębokiego rowu. Ale teraz  miło to wspominam ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
31 minut temu, FAMME napisał:

Najważniejsze że tak się skończyło, a nie inaczej, każdy w życiu jakiś chrzest musi przejść. Właśnie wiózł dzieci i żonę, też powinien  bardziej uważać na drodze, bo później mógłby nie wybaczyć sobie do końca życia. Chrzest na samym początku przeszłaś bojowy, ale już po wszystkim nie zaraziłaś się do jazdy? Nie bałaś się wsiadać do samochodu? 

 

W życiu dwa samochody robiłem. Pierwszy to terenówka. Zachciało mi się kaskaderskiej jazdy, zarzuciło tyłem na łuku  no i uderzyłem tyłem w drzewo, a drugi to na Rosji ciężarówką. Pękł mi przewód hamulcowy co doprowadza powierze, od razu zblokowało przednie prawe koło i nie było szans na ratunek. Szybko samochód skierował razem ze mną  do głębokiego rowu. Ale teraz  miło to wspominam ?

Mialam uraz jak cholera. Ale tata gdy kupil kolejny samochod to mi kazał jeździć. Później mąż też mnie zmuszał, ale byłam niedzielnym kierowcą. Później się rozwiodłam, nie było mnie stać na samochód a gdy w końcu odbiłam się od dna i kupiłam swój własny, zaczęłam jeździć i jest ok, jeżdżę do dziś. Teraz nawet w UK (ruch lewostronny).

Facet jechał że Śląska nad morze, to jechał szybxiej niz powinie, wiadomo, też nie ma co się dziwić. Nie przypuszczał, że mu guła wyjedzie.....ale policja mierzyła mu drogę hamowania i ocenili, że jechał za szybko....żal mi było, bo jego dzieci w panice wybiegły z samochodu i uciekły w zboże....musieli ich szukac....ale nic im sie nie stało. To było poza miastem. 

 

To też miałeś przygody......

My kiedyś jechaliśmy z dziećmi nad morze wlasnie maluchem i dojeżdżając do skrzyżowania mielismy skrecic w lewo i patrzę a mój mąż przejeżdża skrzyżowanie i jedzie prosto, myślę se, jako wredna żona ? 'co za dureń, co on robi', ale oczy miał spanikowane, twarz blada jak ściana, więc wiedziałam, że coś jest nie tak, wiec milczę.....wyhamował w koncu, zjechał na pobocze i mówi....hamulce poszły....serce mi wtedy stanęło. Nie skręcił, bo nie wyrobiłby na zakręcie i wylądowalibysmy w rowie, albo na drzewie, a tak wyhamował silnikiem  i obyło się bez kraksy. No ale później szukanie mechanika itp....

 

Z perspektywy czasu wszystko się miło wspomina ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
57 minut temu, Maybe napisał:

Mialam uraz jak cholera. Ale tata gdy kupil kolejny samochod to mi kazał jeździć. Później mąż też mnie zmuszał, ale byłam niedzielnym kierowcą. Później się rozwiodłam, nie było mnie stać na samochód a gdy w końcu odbiłam się od dna i kupiłam swój własny, zaczęłam jeździć i jest ok, jeżdżę do dziś. Teraz nawet w UK (ruch lewostronny).

Facet jechał że Śląska nad morze, to jechał szybxiej niz powinie, wiadomo, też nie ma co się dziwić. Nie przypuszczał, że mu guła wyjedzie.....ale policja mierzyła mu drogę hamowania i ocenili, że jechał za szybko....żal mi było, bo jego dzieci w panice wybiegły z samochodu i uciekły w zboże....musieli ich szukac....ale nic im sie nie stało. To było poza miastem. 

 

To też miałeś przygody......

My kiedyś jechaliśmy z dziećmi nad morze wlasnie maluchem i dojeżdżając do skrzyżowania mielismy skrecic w lewo i patrzę a mój mąż przejeżdża skrzyżowanie i jedzie prosto, myślę se, jako wredna żona ? 'co za dureń, co on robi', ale oczy miał spanikowane, twarz blada jak ściana, więc wiedziałam, że coś jest nie tak, wiec milczę.....wyhamował w koncu, zjechał na pobocze i mówi....hamulce poszły....serce mi wtedy stanęło. Nie skręcił, bo nie wyrobiłby na zakręcie i wylądowalibysmy w rowie, albo na drzewie, a tak wyhamował silnikiem  i obyło się bez kraksy. No ale później szukanie mechanika itp....

 

Z perspektywy czasu wszystko się miło wspomina ?

 

I dobrze że miałaś takich motywujących, tak to może do dziś dnia bała byś się wsiadać za kierownicę. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Każda porażka jest nawozem sukcesu ?

Co by się nie działo to dzieci przeważnie najbardziej ucierpią przez głupotę dorosłych. 

 

Dobrze że Twój mąż zachował zimną krew i nie spanikował, też szczęście że kiedyś takiego nie było ruchu na drodze jaki jest teraz, bo w dzisiejszych czasach zatrzymać samochód bez hamulców graniczy z cudem, chyba że użyjemy barier jeśli takie są przy drodze. 

 

Dużo mówię takim niedzielnym kierowcą żeby pojechali na takie specjalne tory doszkalające jak wpadnie samochód w poślizg, albo jakiś duży parking bez przeszkód jak jest pokryty śniegiem. Mówię im  to żeby zobaczyli jak to jest kiedy samochód wpadnie w poślizg i co trzeba w danej sytuacji robić, żeby nie było zaskoczeniem i paniką na drodze. Ale niektórzy są oporni ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, FAMME napisał:

I dobrze że miałaś takich motywujących, tak to może do dziś dnia bała byś się wsiadać za kierownicę. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Każda porażka jest nawozem sukcesu ?

Co by się nie działo to dzieci przeważnie najbardziej ucierpią przez głupotę dorosłych. 

 

Dobrze że Twój mąż zachował zimną krew i nie spanikował, też szczęście że kiedyś takiego nie było ruchu na drodze jaki jest teraz, bo w dzisiejszych czasach zatrzymać samochód bez hamulców graniczy z cudem, chyba że użyjemy barier jeśli takie są przy drodze. 

 

Dużo mówię takim niedzielnym kierowcą żeby pojechali na takie specjalne tory doszkalające jak wpadnie samochód w poślizg, albo jakiś duży parking bez przeszkód jak jest pokryty śniegiem. Mówię im  to żeby zobaczyli jak to jest kiedy samochód wpadnie w poślizg i co trzeba w danej sytuacji robić, żeby nie było zaskoczeniem i paniką na drodze. Ale niektórzy są oporni ?

No na pewno szczęście, że wtedy było luźniej na drogach....faktem jest też że mój eks był bardzo dobrym kierowcą....tfu nadal jest!

Myślę, że niedzielni kierowcy nie jeżdżą jak jest ślizgo. Ale powiem szczerze, że sama nie wiem jakbym się zachowała. Powinni robić jakieś szkolenia ? 

W Anglii w małych miejscowościach jak spadnie więcej śniegu, to zakazują ruchu samochodom ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
23 minuty temu, Maybe napisał:

No na pewno szczęście, że wtedy było luźniej na drogach....faktem jest też że mój eks był bardzo dobrym kierowcą....tfu nadal jest!

Myślę, że niedzielni kierowcy nie jeżdżą jak jest ślizgo. Ale powiem szczerze, że sama nie wiem jakbym się zachowała. Powinni robić jakieś szkolenia ? 

W Anglii w małych miejscowościach jak spadnie więcej śniegu, to zakazują ruchu samochodom ?

 

Uwierz jeżdżą, tylko nie wiem czy to można nazwać jazdą ? Posłuchać ich do rowu ???

Powinni robić bo to jest przydatne, a nie uczyć jakiś głupot. 

Najważniejsze jak wpadniesz w poślizg ( lepiej żeby nie) to żebyś nie puściła kierownicy i nie zasłoniła sobie oczu ? To dlaczego nie pojedziesz gdzieś i nie sprawdzisz swoich umiejętności? Śnieg a tu samochodem nie można jeździć. 

Jak tam żyć ? wracaj do kraju??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 godziny temu, FAMME napisał:

Uwierz jeżdżą, tylko nie wiem czy to można nazwać jazdą ? Posłuchać ich do rowu ???

Powinni robić bo to jest przydatne, a nie uczyć jakiś głupot. 

Najważniejsze jak wpadniesz w poślizg ( lepiej żeby nie) to żebyś nie puściła kierownicy i nie zasłoniła sobie oczu ? To dlaczego nie pojedziesz gdzieś i nie sprawdzisz swoich umiejętności? Śnieg a tu samochodem nie można jeździć. 

Jak tam żyć ? wracaj do kraju??

Tak to jest na wsi.....No przesadzam, w małych miasteczkach....w dużych normalnie, ale czasem szkoły zamykają jak przymrozki się przedłużają :D Dla nich snieg i mróz to kataklizm.

Za to jak piździ, że aż płoty przewraca to mówią, że wiatr wieje ?‍♀️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 728
    • Postów
      263 107
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      978
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Erazma
    Najnowszy użytkownik
    Erazma
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Wikusia
    • glass
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • .. ciągle maj..
    • .. ciągle maj..
    • KapitanJackSparrow
      Uyyyy😬😅 ja ja jakbym Sklepy Cynamonowe czytał ...😅 Tak. Tak. Musisz być dla mnie mniej awangardowa bo ja za tobą nie nadążam 😬
    • KapitanJackSparrow
      Aaa krótkie fotostory jest na CPK możesz zobaczyć sama
    • LadyTiger
      Takie cudeńko znalazłam   
    • la primavera
      O nie, za co Ty przepraszasz? Jakie bez sensu?  Jesteś miła, ciekawa, życzliwa, sympatyczna, chętna do rozmowy i przede wszystkim jesteś  DKODKO, nie to co ja i ten mistrz streszczeń:   🙂   Czyli w Niżnych? Którymi szlakami żeś waść chadzał?    ,,Olli Maki. Najszczęśliwszy dzień jego życia" Fiński film o piekarzu, który został bokserem. Ale nie jest to fińska wersja Rockygo, to zupełnie inny film. Opowiada prawdziwa historię, która dzieje się w latach 60tych, zdjęcia  są czarno białe a film jest tak zrobiony, jakby naprawdę powstał w tamtych latach.    Zatem był sobie Olli, zwykły chłopak ze wsi, piekarz.  W filmie poznajemy go gdy jest już uznanym bokserem i dostaje szanse walki o mistrzostwo świata z aktualnym mistrzem Amerykaninem Moorem. Walka ma odbyć się w wadze piórkowej,  zatem nasz Olli musi trochę zejść z wagi.  Mierzy sie tez z nową sytuacją,  bo oprócz treningów musi tez równie dużo czasu poświęcić sponsorom,  dziennikarzom i wziąść na barki pokładane w nim nadzieje Finów na mistrza swiata. I jest jeszcze coś, co staje się ważniejsze niż wszystko- miłość, bo nasz Olli się zakochał.   Film jest taki nie dzisiejszy, spokojny, powolny. I bardzo ładny.  Dla tych, którzy chcą się dowiedzieć, co sprawiło, ze pewien dzień stał sie najważniejszym dniem z życia Olliego. I dla tych, którzy chcą zobaczyć jak kiedyś wyglądały przygotowania  do walki- też. 
    • Nomada
      Można i tak inspirowane Wtkiewiczem skomplikowane i nieoczywiste tylko po co    ;  )
    • Nomada
      Jak Kasia wyśpiewała? Hmm, raczej jak Piotr jeden raz ;  )
    • ..ciagle maj
      https://m.youtube.com/watch?v=_6ecckyjtmU&list=RD_6ecckyjtmU&start_radio=1&pp=oAcB
    • Vitalinka
      Nieprawda! Nie strzelił. Mamy sztamę. Ja po prostu nie chodzę wokół Ciebie na paluszkach. I nie przeklinaj!   Proszę o wyjaśnienie, nie zmieniaj tematu.  
    • KapitanJackSparrow
      I chuj sztamę strzelił 🤣
    • Vitalinka
      A ja nie wiem czemu Ty odebrałeś, że negatywnie ja uważam, że nie. Ty za to często jak baba (taka złośliwa i brzydka).   I nie odwracaj kota ogonem! Celujesz we mnie paluchem i wytrzeszczasz oczka i piszesz: WIDZIAŁEM!    CO TO MA BYĆ? Hę? Wytłumacz bym nie musiała odbierać ( według Ciebie) negatywnie🙂
    • KapitanJackSparrow
      Czemu cały czas wszystko odbierasz tak negatywnie? 
    • KapitanJackSparrow
    • Vitalinka
      🤗❤️
    • Vitalinka
      podobne trochę🙂
    • Vitalinka
      Zapomniałam o emotce mrugnięcia, a to dlatego, że ja nie mrugam jak żartuję, ja się wtedy uśmiecham (a żartuję z sympatią, nie złośliwie). Pomyślałam : kapitan Sparrow - rum, będzie śmiesznie, a Ty to chyba odebrałeś, że ja Ci dogaduje jakoś... ( a może pijesz ten rum, co wydało mi się jednak mało prawdopodobne, bo piją go tylko piraci😉) Pomyślałam, że często w necie, niektórzy będąc złośliwymi, uśmiechają się, co dla mnie też bywa mylące, bo ja takich osób w otoczeniu nie miałam, ale wiem, że tak jest, szczególnie w necie. J a często odbieram to na odwrót, często jak ktoś jest złośliwy myślę, że jest miły. Zresztą ja też często żartuję, ale tylko w realu jestem rozumiana, w necie zwykle nie (ale są wyjątki!!! na szczęście!). Dam uśmiech, szczery, nie złosliwy: 🙂 🤔 wygląda jakbyś widział mnie, ale jak? Boję się😶😉
    • Vitalinka
      No nie jest, dlatego sprawdziłam tez trailer do odpowiedniego filmu/ Może masz rację to za mało, zresztą tak tylko bez sensu się wypowiedziałam przepraszam🙂
    • Nomada
      Jeśli pozwolisz zostawię mini serial, podejrzewam, że w jednym odcinku można było wszystko zmieścić.   Ruchome piaski Ruchome piaski – szwedzki serial telewizyjny w reżyserii Pera-Olava Sørensena i Lisy Farzaneh, wyprodukowany przez FLX i udostępniony 5 kwietnia 2019 na platformie Netflix. Serial powstał w oparciu o wydaną w 2016 bestsellerową powieść pod tym samym tytułem autorstwa Maliny Persson Giolito. Opowiada historię toksycznego związku dwojga nastolatków która nie kończy się szczęśliwie.  
    • Nomada
      Podagrycznik    Podagrycznik - właściwości  Podagrycznik – właściwości tej rośliny są cenione od wieków, głównie ze względu na jej korzystny wpływ na zdrowie stawów i układ moczowy. Właściwości podagrycznika obejmują działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz moczopędne, dzięki czemu jest szczególnie polecany osobom cierpiącym na choroby reumatyczne, jak dna moczanowa. Roślina ta zawiera substancje, które wspierają detoksykację organizmu i wspomagają usuwanie toksyn z organizmu, co również wpływa na poprawę ogólnego samopoczucia. Działanie przeciwzapalne – pomaga w redukcji stanów zapalnych, szczególnie w przypadku chorób stawów. Właściwości moczopędne – wspomaga usuwanie nadmiaru wody z organizmu i zapobiega zatrzymywaniu płynów. Wsparcie układu pokarmowego – działa łagodząco na dolegliwości trawienne, takie jak wzdęcia czy niestrawność. Detoksykacja organizmu – wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn i nadmiaru kwasu moczowego. Przeciwbólowe działanie – pomaga łagodzić ból związany z dną moczanową i innymi problemami stawowymi. Podagrycznik w leczeniu chorób układu pokarmowego, wątroby, a także hemoroidów Chociaż nazwa tego ziela kojarzy się nie bez powodu z leczeniem podagry, to podagrycznik może być stosowany także we wspomaganiu lub leczeniu innych układów. Jest to zioło bardzo korzystnie wpływające na pracę jelit. Przyspieszy metabolizm, reguluje biegunki oraz zaparcia.  Dodatkowo, ma także dobroczynny wpływ na wątrobę. Dzieje się tak dzięki jego właściwościom odtruwającym, działa również oczyszczająco. Ponieważ wątroba to narząd w którym zachodzi detoksykacja, odtruwające działanie podagrycznika ma szczególnie wspomagający wpływ. Pomaga również wyleczyć dokuczliwą dolegliwość, jaką są hemoroidy. W tym celu warto zastosować maść z podagrycznika. Wspiera on gojenie się różnych ran, dlatego w przypadku żylaków odbytu także przyniesie ulgę. Dobroczynny chwast - podagrycznik jako bogate źródło witamin i minerałów Wszystkie właściwości podagrycznika wynikają z jego zawartości cennych substancji, witamin i minerałów. To właśnie one wpływają na pracę organizmu, przynoszą ulgę w chorobach i przyspieszają rekonwalescencję. Co zawiera podagrycznik zioło? Przede wszystkim: bardzo duże stężenie witaminy C witaminę B4 (cholinę) miedź cynk potas magnez żelazo bor mangan wapń przeciwutleniacze: flawonoidy karoten Tak bogaty skład tej rośliny sprawia, że ma ona tak dobroczynne właściwości i jej działanie na organizm jest bardzo szerokie. Można powiedzieć, że jest on lekiem występującym naturalnie w środowisku.  Podagrycznik w leczeniu podagry – sposób na dnę moczanową naszych babć, który stosujemy do dzisiaj Przeciwzapalne właściwości – podagrycznik pomaga łagodzić stany zapalne, które są charakterystyczne dla dny moczanowej, redukując ból i obrzęk stawów. Wsparcie w usuwaniu kwasu moczowego – roślina wspomaga oczyszczanie organizmu z nadmiaru kwasu moczowego, który jest główną przyczyną napadów dny moczanowej. Działanie moczopędne – pomaga w usuwaniu nadmiaru wody z organizmu, co zapobiega gromadzeniu się toksyn i nadmiaru kwasu moczowego w stawach. Zalecenia babć – stosowanie naparów z podagrycznika było tradycyjnym sposobem na poprawę funkcjonowania stawów i redukcję objawów dny moczanowej wśród starszych pokoleń. Łagodzenie bólu – zioło jest stosowane jako naturalny środek łagodzący ból związany z atakami dny moczanowej. Podagrycznik swą nazwę zawdzięcza właśnie wykorzystywaniu w leczeniu podagry, inaczej dny moczanowej, artretyzmu. Używano go do leczenia tego schorzenia już od setek lat. Istnieją nawet doniesienia, że aby przynieść stawom ulgę stosowali go już Neandertalczycy - są to więc czasy nawet wcześniejsze, niż czasy naszych babć. Używali go także mnisi w średniowieczu. Takie zapiski świadczą o tym, że jest to zioło niezwykle skuteczne w walce z bólem i zdeformowaniem stawów.  Dna moczanowa jest niezwykle dokuczliwą chorobą. Powodują ją zbyt duże stężenia kwasu moczowego w organizmie, które z kolei mogą być wynikiem diety wysokopurynowej. Dieta niskopurynowa w walce z podagrą. Napar z podagrycznika pozwala na usunięcie kwasu moczowego z organizmu. Dodatkowo pomoże także w naprawie mechanizmów metabolicznych, które zaburzone doprowadzają do powstania tej dolegliwości. Jak często pić podagrycznik? Przede wszystkim regularnie, aby leczenie przyniosło efekty. Można spożywać napar z tej rośliny trzy razy dziennie.  Wykonać można także leczniczy ocet z podagrycznika. Łyżeczkę octu miesza się z połową szklanki wody i wypija trzy razy dziennie przez dwa tygodnie. Ocet jest bardzo skutecznym "domowym" środkiem wspomagającym walkę z dną moczanową.  Podagrycznik z walce z niedoskonałościami cery Bogate właściwości jakie wykazuje podagrycznik pozwalają także na efektowną walkę z trądzikiem. Warto w tym celu przygotować napar (w taki sam sposób, w jaki przygotowuje się napój: 1 łyżka ziela na szklankę wrzątku) i wystudzić. Chłodnym naparem można przemywać cerę pokrytą trądzikiem. Jest to także skuteczne wspomaganie gojenia się drobnych ran oraz podrażnień.  Do łagodzenia objawów trądziku można wykorzystać również świeżo zebrane liście podagrycznika i przygotować z nich maseczkę.  Naturalny detoks organizmu z zastosowaniem podagrycznika Przede wszystkim warto spożywać podagrycznik ze względu na to, że jest to swego rodzaju naturalny detoks. Jak już zostało wspomniane, podagrycznik ma właściwości oczyszczające i odtruwające organizm. Oczyszcza go między innymi z nadmiernej ilości kwasu moczowego, ale także wspomoże trawienie, zwalczy biegunki czy zaparcia. W tym przypadku korzystne może okazać się także stosowanie odpowiednich probiotyków. Wymienione wyżej problemy układu trawiennego mogą być skutkiem zatrucia organizmu, stąd zaburzenie jego pracy. Dlatego tak ważna jest naturalna detoksykacja. Podagrycznik ma cenne właściwości lecznicze, które zdecydowanie warto wykorzystać, pijąc sok, napar lub stosując go jako maść.  Skutki uboczne wynikające ze stosowania podagrycznika Skutki uboczne wynikające ze stosowania podagrycznika: Reakcje alergiczne – w rzadkich przypadkach może wystąpić wysypka, swędzenie lub obrzęk skóry. Problemy żołądkowe – stosowanie podagrycznika w nadmiarze może prowadzić do niestrawności, wzdęć lub bólu brzucha. Zaburzenia nerkowe – nadmierne stosowanie może obciążać nerki, szczególnie u osób z istniejącymi problemami z układem moczowym. Interakcje z lekami – może wchodzić w interakcje z lekami moczopędnymi lub lekami na nadciśnienie, co może prowadzić do nadmiernej utraty elektrolitów. Zwiększone ryzyko krwawień – u osób przyjmujących leki przeciwzakrzepowe, podagrycznik może zwiększać ryzyko krwawień. Niebezpieczne przy stosowaniu w ciąży – nie jest zalecany w czasie ciąży, ponieważ może powodować skurcze macicy. Chociaż podagrycznik ma właściwości odkwaszające, odkażające i oczyszczające, to może także wywoływać u niektórych osób niepożądane skutki. Jakie ma podagrycznik skutki uboczne? Przede wszystkim spodziewać się można w takiej sytuacji wymiotów, nudności, wzdęć, biegunek, skurczy brzucha oraz zgagi. Dodatkowo pojawić się może świąd i wysypka. Podagrycznik - przeciwwskazania: nie powinny go stosować kobiety w ciąży, kobiety karmiące piersią oraz dzieci.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...