Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Dżulia

Bezdomni.

Polecane posty

Dżulia

Każdy widział grzebiących w pojemnikach na śmieci, stojących, a nawet klęczących najczęściej przed Kościołami lub marketami i proszących lub milczących, ale zawsze chodzi im o wsparcie.
Potocznie nazywani są ciulami, żulami, śmieciami, pijakami, śmierdzielami i wiele jeszcze można by przytoczyć negatywnych określeń.
Oni sami też tak się nazywają, ale częściej między sobą posługują się ksywkami, którą  wybierają sami lub grupa.  Nie mają lub mówią, że nie mają dowodu tożsamości, stąd najlepsza jest ksywa . 
Mieszkają w warunkach tragicznych, ale byle jakie schronienie nazywają apartamentowcem.
Jacy są to ludzi i jaka była ich droga do bezdomności i żebrania?

Jeśli spotkaliście się z takimi to podzielmy się spostrzeżeniami, a może w bezpośredniej rozmowie udało się komuś coś dowiedzieć się o tychże życiu.      

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Czas na Gofra
Kahlan

Przez wiele lat, mimo, ze bylam oszukana przez bezdomnych, nie zabijalam w sobie tej wrazliwosci. Pomagalam w miare mozliwosci, rozmawialam z tymi ludzmi, jeden mezczyzna byl szczery - nie oczekiwal pieniedzy, jedzenia, alkoholu. Po prostu rozmawialismy o zyciu, w jego przypadku uzaleznienie od alkoholu pociagnelo go w dol. Ostatnim razem dalam bezdomnemu na wozku pieniadze, a wracajac z powrotem szedl ten samm mezczyzna, z alkoholem... A tego nie znosze, nie toleruje stawiania alkoholu ponad rozum. Mimo wszystko staram sie nie oceniac z gory, nigdy ta naprawde nie wiadomo, co spotkalo osobe bezdomna w zyciu, ze doprowadzilo to do takiego punktu, i nie wiemy, czy nie spotka to nas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja miałem przyjemność porozmawiać parę razy z jednym bezdomnym. Mówili na niego "profesor", bardzo oczytany człowiek. On akurat nie trafił pod "most", bo stracił sam z siebie majątek, czy przez alkohol. Nie do końca pamiętam, ale to jego żona i jej kochanek tak jakoś to rozegrali, że z dnia na dzień cały majątek stracił na ich rzecz. Dom, samochód, dobrze prosperującą firmę i kasę z kont bankowych.
Wspomagałem go jak bywałem na dworcu w Poznaniu, akurat ten nie ukrywał, że część przepije, ale też starał się dbać o siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 5.06.2019 o 00:35, Kahlan napisał:

Przez wiele lat, mimo, ze bylam oszukana przez bezdomnych, nie zabijalam w sobie tej wrazliwosci. Pomagalam w miare mozliwosci, rozmawialam z tymi ludzmi, jeden mezczyzna byl szczery - nie oczekiwal pieniedzy, jedzenia, alkoholu. Po prostu rozmawialismy o zyciu, w jego przypadku uzaleznienie od alkoholu pociagnelo go w dol. Ostatnim razem dalam bezdomnemu na wozku pieniadze, a wracajac z powrotem szedl ten samm mezczyzna, z alkoholem... A tego nie znosze, nie toleruje stawiania alkoholu ponad rozum. Mimo wszystko staram sie nie oceniac z gory, nigdy ta naprawde nie wiadomo, co spotkalo osobe bezdomna w zyciu, ze doprowadzilo to do takiego punktu, i nie wiemy, czy nie spotka to nas.

Rozumiem sprawę alkoholu, nie jestem zwolenniczką względem siebie, bo zwyczajnie nie lubią, ale pokuszę się o stwierdzenie, że wszyscy bezdomni pili i piją alkohol.

Sytuacja "dół życiowy" poprowadziła do picia, a to spowodowało upadek aż do bycia bezdomnym.

Piszesz o rozmowie...tak to też jest jedna z form zabiegania o jakiś datek...mówiąc o czymś to wołanie właśnie oto.

Znam trochę tych ludzi i wiem, że żebranie zwane jest pracą, a później "balowanie" czyli picie.

Alkohol daje im zapomnienie i nie muszą krępować się swego zapachu. 

Taka grupa nie może korzystać z noclegowni, bo tam obowiązuje trzeźwość.

Do takiego stanu doprowadzają ich porażki życiowe i brak wsparcia, a wręcz odrzucenie przez najbliższych.

Jeden zwany "baba" pracował jako kierowca rozwożąc towar po kraju, w tym czasie żona znalazła innego, więc nastąpił rozwód, a "baba" zaczął popijać. Jechał pod wpływem alkoholu i spowodował wypadek. Trafił na 3 lata do więzienia, a po wyjściu nie miał gdzie mieszkać, nie mógł znaleźć pracy i stał się bezdomnym.

Książę to człowiek, który pracował w LO jako n-l historii. Posiadał domek z ogródkiem i zakochał się z wzajemnością w swojej uczennicy . Pobrali się, przeprowadzili remont. Ona była w 8 m-cu ciąży kiedy pewnego dnia wracali do domu najechał na nich TIR. Ona poniosła śmierć na miejscu, on trafił do szpitala. Dom zajęła jej matka i nie wpuściła go nawet nie pozwoliła na zabranie rzeczy. Oskarżyła go o morderstwo swojej córki. Wynajął pokój i pracował, ale zaczął pić i z pracy go wyrzucili. Nie mógł znaleźć pracy i stał się bezdomnym.

A książę dlatego, że opowiadał fakty historyczne jako własny rodowód.

Dnia 5.06.2019 o 00:40, BrakLoginu napisał:

Ja miałem przyjemność porozmawiać parę razy z jednym bezdomnym. Mówili na niego "profesor", bardzo oczytany człowiek. On akurat nie trafił pod "most", bo stracił sam z siebie majątek, czy przez alkohol. Nie do końca pamiętam, ale to jego żona i jej kochanek tak jakoś to rozegrali, że z dnia na dzień cały majątek stracił na ich rzecz. Dom, samochód, dobrze prosperującą firmę i kasę z kont bankowych.
Wspomagałem go jak bywałem na dworcu w Poznaniu, akurat ten nie ukrywał, że część przepije, ale też starał się dbać o siebie.

Tak, też znam ludzi wykształconych  bezdomnych, a o jednym z nich napisałam we wcześniejszym poście koleżance Kahlan.

Przypomniała mi się jeszcze "sierżant"...dyrygowała grupą bezdomnych. Była kosmetyczką we własnym zakładzie. Pracowała całymi dniami, a mąż stracił pracę i zaczął popijać. Po pewnym czasie zaczęli oboje pili. Długi kredytowe, niepłacenie świadczeń spowodowało, że stali się bezdomnymi.

Ciekawe jest to, że mimo obecnej sytuacji ich miłość trwa jak zgodnie twierdzą oboje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
13 minut temu, Dżiulia napisał:

Ciekawe jest to, że mimo obecnej sytuacji ich miłość trwa jak zgodnie twierdzą oboje.

W takim razie po takich przejściach są żywym przykładem, że miłość do grobowej deski jeszcze istnieje.
Taki dla nich pozytyw w ich nieszczęściu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, BrakLoginu napisał:

W takim razie po takich przejściach są żywym przykładem, że miłość do grobowej deski jeszcze istnieje.
Taki dla nich pozytyw w ich nieszczęściu.

Muszę przyznać, że spotkałam pierwszy raz z takim przypadkiem.

Trochę nawet byłam z szokowana jak widziałam ich troskę w słowach i działaniu wobec siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
1 minutę temu, Dżiulia napisał:

Muszę przyznać, że spotkałam pierwszy raz z takim przypadkiem.

Ja spotkałem się w pociągu z takim starszym małżeństwem, miałem bułki, podszedł do mnie pan  oddałem mu ostatnią, poszedł do żony, dał jej zjeść, on nawet gryza nie wziął, oboje tacy byli szczęśliwi. Patrzyli się na siebie jakby to była taka pierwsza fascynacja młodych, normalnie jak w obrazek.
Domyślałem się, że są bezdomni  podróżują na gapę, ale pewności nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hagne

Cześć,

akurat tak się składa, że oglądam na youtube kanał, który się nazywa "jak to ogarnąć" z bezdomnymi, często alkoholikami i narkomanami, moi faworyci to "Jack Sparrow""Rado i Seba" (z tym, ze Seba już nie jest bezdomnym skorzystał z danej mu pomocy), Krzysztof, ten co "lata" po Londynie i gra na flecie, też ciekawy egzemplarz. 

 

Chodzi też o to, że oni tak chcą żyć, bo wiele osób chciało im pomóc, ale im tak w pewnym sensie jest lepiej. Twierdzą, że są wolni. Poza tym,w jedną biedną rodzinę, widzowie pakowali bardzo duzo pomocy materialnej i po pół roku okazało sie, że żyją jak żyli. Uważam, że to już jest w mentalności tych ludzi, oni żyją w taki sposób, bo inaczej nie potrafią. Nawet jakbyście ofiarowali im zamek z pięknymi ogrodami, po roku byłaby z tego wielka stajnia. 

 

Tzn nie twierdzę, zeby nie pomagać, mówię tylko, żeby nie oczekiwać, że się tych ludzi postawi całkiem na nogi i oni będą funkcjonować zadbani, zadowoleni, nooo, tak= doraźna pomoc nie sprawia, że oni się życiowo ogarną.

Edytowano przez hagne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
11 minut temu, BrakLoginu napisał:

Domyślałem się, że są bezdomni  podróżują na gapę, ale pewności nie mam.

W miejskiej komunikacji to pewnikiem na gapę, ale w dalszych trasach bywa różnie, bo jesli mają jakiś cel podróży to z żebractwa zakupują bilet, a jeśli nie, to pilnują kontrolera i wysiadają zanim ich złapie.

Najczęściej nie podróżują, bo zapach z powodu nie mycia dyskwalifikuje ich by mogli się przemieszczać środki komunikacji.

7 minut temu, hagne napisał:

Cześć,

akurat tak się składa, że oglądam na youtube kanał, który się nazywa "jak to ogarnąć" z bezdomnymi, często alkoholikami i narkomanami, moi faworyci to "Jack Sparrow""Rado i Seba" (z tym, ze Seba już nie jest bezdomnym skorzystał z danej mu pomocy), Krzysztof, ten co "lata" po Londynie i gra na flecie, też ciekawy egzemplarz. 

 

Chodzi też o to, że oni tak chcą żyć, bo wiele osób chciało im pomóc, ale im tak w pewnym sensie jest lepiej. Twierdzą, że są wolni. Poza tym,w jedną biedną rodzinę, widzowie pakowali bardzo duzo pomocy materialnej i po pół roku okazało sie, że żyją jak żyli. Uważam, że to już jest w mentalności tych ludzi, oni żyją w taki sposób, bo inaczej nie potrafią. Nawet jakbyście ofiarowali im zamek z pięknymi ogrodami, po roku byłaby z tego wielka stajnia. 

Witam.

Ciekawy, bo innym rodzaju bezdomności wspominasz.

nie znam programu, więc pozwolę się dopytać. Cieszę sie ogromnie, że Seba wyszedł z bezdomności, ale ten co gra na flecie jest w grupie bezdomnych? Gdzie nocuje?

Czy grą na flecie zarobi na utrzymanie higieny osobistej i strawy?

Jeśli przebywa w grupie bezdomnych to flet jest bezpieczny...znaczy nie próbowali mu go ukraść?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hagne

o proszę bardzo, ale uprzedzam, jeśli jesteś osobą wrażliwą na przekleństwa na k... to nie oglądaj 

Jack Sparrow nie przeklina, bardzo kulturalny człowiek

 

a tutaj są najzabawniejsi : 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Rzeczywiście nie znoszę wulgaryzmów, ale czy obejrzenie da odpowiedź na moje pytania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hagne
24 minuty temu, Dżiulia napisał:

Rzeczywiście nie znoszę wulgaryzmów, ale czy obejrzenie da odpowiedź na moje pytania.

Z kontekstu jego opowieści da poniekąd odpowiedzi. On śpi na betonie, w parkach, przyjaźni się z psem, nie wiem na co wydaje pieniądze, które dostaje od ludzi, zapewne na piwko i fajki. Narkotykow już nie bierze. Z psem przespacerował chyba z Francji do Anglii, ale nie mam pewności. Teraz utknął w Londynie, bo mu zabrali muła i chce go odzyskać.

 

 

Ale wiecie co, tak sobie myślę, że człowiek stał się istotą społeczną. Społeczeństwo poniekąd narzuca nam, że mamy się myć, rano śniadanko, potem do pracy, tam lunch, w niedziele do kościółka i obiadek z rodziną...itd itp.

Nie wiem, czy ci ludzie mają gorzej od nas, zależy jak oni sie z tym czują. Człowiek w czasach neandertalskich też mieszkał w jaskini nie znał mydła, ani elektrycznosci i to było normalne, wiec dlaczego mam żałować człowieka, który nie inwestuje w skarpety i krąży po Europie z pieskiem i mułem, może on jest bardziej normalny i spontaniczny od neurotycznych "normalnych"ludzi żyjących w społeczeństwie, którzy panikują, gdy  się pasta do zębów skończy, albo papier toaletowy...

Ja ich nie żałuję, bo nie uważam ich za gorszych, nie lituję się nad nimi, myślę, że oni tego nie chcą, nikt nie lubi litości, gdy ktoś patrzy na nas z miną- "ty biedaku, ale mi cie szkoda, ja to mam lepiej niż ty"

Edytowano przez hagne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pientryk

To prawda z tymi osobami bezdomnymi ,ze praktycznie każda z tych osób była kiedyś kimś. Miała prace dom rodzinę. Niektórzy jeździli bardzo drogimi samochodami mieli dobrze prosperujące firmy.  Pewne wydarzenia w życiu sprawiły ,że jednak zostali wykluczeni. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
inicipopiol
11 minut temu, pientryk napisał:

To prawda z tymi osobami bezdomnymi ,ze praktycznie każda z tych osób była kiedyś kimś. Miała prace dom rodzinę. Niektórzy jeździli bardzo drogimi samochodami mieli dobrze prosperujące firmy.  Pewne wydarzenia w życiu sprawiły ,że jednak zostali wykluczeni. 

 

 

Przypomina mi się historia sprzed paru miesięcy. 

Starszy Pan, bezdomny niepodważalnie, podszedł do mnie i zapytał, czy dorzucę mu się do zupy. Już miałam sobie pójść, no bo... wielkie miasto, zaczepiają mnie tacy ludzie często, no i wiem też, że istnieją jadłodajnie. Ale... zapytał jeszcze raz, dosadnie i ze łzami w oczach - zaczęłam więc szukać drobniaków.

 

Opowiedział mi historię, o tym jak stracił wszystko. Mieszkał z żoną i córką w Wielkiej Brytanii. Tam również pracował. Mówił bardzo ładnie - poprawna polszczyzna, swoboda w komunikacji. Słuchałam więc z uwagą opowieści o tym, jak został napadnięty i pobity, obudził się w szpitalu, gdzie również dowiedział się, że nie będzie już nigdy chodzić, co równało się z utratą pracy. Żona początkowo go odwiedzała, później przestała. Szczęśliwie okazało się, że sytuacja nie jest na tyle poważna, a diagnoza była błędna, i po paru miesiącach rehabilitacji udało mu się odzyskać czucie w nogach, zaczął chodzić. Wrócił do domu, a tam zastał wymienione zamki, natomiast z żoną i córką mieszkał już inny mężczyzna. 

 

Nie wiem, może dałam się nabrać, ale zrobiło mi się bardzo przykro. Gdy przyjechał mój tramwaj i musiałam wsiadać, podziękowałam za rozmowę - ludzie na przystanku patrzyli na mnie, jakbym oszalała. No bo jak to tak: "Dziękować za rozmowę bezdomnemu?".  W każdym razie, nie zdążyłam też zapytać, dlaczego właściwie nie znalazł innej pracy? Nie wiem, może choroba (o ile ta cała opowieść była prawdziwa), może... może... może...? Hmmm, trudno oceniać, nie będąc nigdy w takiej sytuacji. Nie wiem też, czy można mówić o wolności, kiedy każdego dnia musisz zastanawiać się, jak go przetrwać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Nie znam sytuacji bezdomnych poza granicami kraju...osobiście.

Bardzo empatycznie wchodzimy w ich sytuację, ale wiele ludzi "psioczy", bo rzeczywiście w Polsce jest ich bardzo wielu. Myślę, że państwo polskie winno temu zaradzić. W czasach PRL-u nie było takich widoków jakie spotykamy się obecnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taka jedna
Dnia 9.06.2019 o 00:20, hagne napisał:

akurat tak się składa, że oglądam na youtube kanał, który się nazywa "jak to ogarnąć" z bezdomnymi,

Też od jakiegoś czasu oglądam ten kanał i jeszcze kilka innych reportaży na ten temat obejrzałam. Dobrze, że nagłaśnia się ten problem bezdomności w naszym kraju, bo najczęściej bezdomność kojarzy nam się z biednymi krajami Trzeciego Świata, a tu okazuje się, że występuje również w Polsce czy w innych krajach Europy. 

 

Dnia 9.06.2019 o 00:20, hagne napisał:

Chodzi też o to, że oni tak chcą żyć, bo wiele osób chciało im pomóc, ale im tak w pewnym sensie jest lepiej. Twierdzą, że są wolni. Poza tym,w jedną biedną rodzinę, widzowie pakowali bardzo duzo pomocy materialnej i po pół roku okazało sie, że żyją jak żyli. Uważam, że to już jest w mentalności tych ludzi, oni żyją w taki sposób, bo inaczej nie potrafią. Nawet jakbyście ofiarowali im zamek z pięknymi ogrodami, po roku byłaby z tego wielka stajnia. 

 

Tzn nie twierdzę, zeby nie pomagać, mówię tylko, żeby nie oczekiwać, że się tych ludzi postawi całkiem na nogi i oni będą funkcjonować zadbani, zadowoleni, nooo, tak= doraźna pomoc nie sprawia, że oni się życiowo ogarną.

Zgadzam się, powodów bezdomności pewnie jest wiele i nie wszyscy są uzależnieni od alkoholu czy narkotyków, jednak jeśli ktoś już przywykł do takiego trybu życia, to nawet i z pomocą finansową może mu być ciężko stanąć na nogi i rozpocząć takie życie, jakie prowadzi większość obywateli. Ci ludzie poza pomocą finansową, często potrzebują też kogoś kto ich poprowadzi w tej początkowej drodze, uświadomi, wesprze psychologicznie. Mentalność bardzo ciężko zmienić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikodem

W USA jest ok 40 mln bezdomnych ale zmotoryzowanych. Posiadają samochody w których całą rodziną nocują.  Parkują na polach turystycznych gdzie są  obiekty socjalne  ale dość marnej jakości. Otrzymują od państwa wiele różnych talonów  i zapomóg  jeśli są razem z dziećmi.

Większość sezonowo pracuje.

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
1 godzinę temu, nikodem napisał:

Większość sezonowo pracuje.

A u nas większość żebrze i to coraz nachalniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
1 godzinę temu, Dżulia napisał:
2 godziny temu, nikodem napisał:

Większość sezonowo pracuje.

A u nas większość żebrze i to coraz nachalniej.

No, nie do końca są temu winni sami bezdomni, iż nie pracują. Mamy durne prawo, które nakazuje przyjąć do pracy ludzi ze stałym meldunkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 22.01.2021 o 23:25, contemplator napisał:

No, nie do końca są temu winni sami bezdomni, iż nie pracują. Mamy durne prawo, które nakazuje przyjąć do pracy ludzi ze stałym meldunkiem.

Durne prawo, którego nie da się ominąć, ale można, bo niby jak zatrudniają Ukraińców?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan

Interesowałam się, kiedyś pomagałam a dziś jestem obojętna na los bezdomnych. Większość to oszuści wcale nie potrzebujący pomocy lub nie chcą pomocy bo wolą takie życie. Nie oceniam, nie wnikam. Ich życie, ich wybór a dla mnie każdy bez wyjątku zawsze będzie człowiekiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
22 godziny temu, Dżulia napisał:

Durne prawo, którego nie da się ominąć, ale można, bo niby jak zatrudniają Ukraińców?

No nie do końca, bo cudzoziemcy z poza Unii Europejskiej (a takim państwem jest Ukraina), mają obowiązek zameldowania się w Polsce, jeżeli ich pobyt jest dłuższy niż 30 dni. Po za tym, Ukrainiec to obcokrajowiec, którego tyczą się inne przepisy. A bezdomny z zasady najczęściej jest obywatelem Polskim, którego tyczą się przepisy do obywateli naszego kraju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
2 godziny temu, contemplator napisał:

No nie do końca, bo cudzoziemcy z poza Unii Europejskiej (a takim państwem jest Ukraina), mają obowiązek zameldowania się w Polsce, jeżeli ich pobyt jest dłuższy niż 30 dni. Po za tym, Ukrainiec to obcokrajowiec, którego tyczą się inne przepisy. A bezdomny z zasady najczęściej jest obywatelem Polskim, którego tyczą się przepisy do obywateli naszego kraju.

 

2 godziny temu, contemplator napisał:

No nie do końca, bo cudzoziemcy z poza Unii Europejskiej (a takim państwem jest Ukraina), mają obowiązek zameldowania się w Polsce, jeżeli ich pobyt jest dłuższy niż 30 dni. Po za tym, Ukrainiec to obcokrajowiec, którego tyczą się inne przepisy. A bezdomny z zasady najczęściej jest obywatelem Polskim, którego tyczą się przepisy do obywateli naszego kraju.

Nie ciągnę tematu Ukraińców, bo nie jestem zorientowana, ale zgoda, że oni nie są bezdomni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina

Znam bliżej jeden przypadek bezdomnego. Obok mojej pracy kręci się taki człowiek, ludzie okazywali mu wsparcie, byli i tacy którzy zapraszali go na noc, dali umyć, zjeść, dali ciepło a on w podzięce ich okradł. Chodzi i tylko żebrze o papierosa i jakąś kase. Ludzie mają go dosyć bo jest bardzo natrętny. Nieraz chcieli go zabrać do noclegowni ale tam trzeba się też w jakiś sposób podporządkować a temu bezdomnemu to nie pasowało. Ludzie którzy go znają nie żałują go w ogóle i nawet się nie dziwie w tym przypadku.

Pewnie nie wszyscy są tacy ale to właśnie tacy ludzie wpływają na ogół ludzi bezdomnych i ich postrzeganie. Zebranie to też często biznes...niestety Ci naprawdę potrzebujący tracą przez takich ludzi i można gdzieś przejść obojętnie obok kogoś kogo życie ciężko doświadczyło i warto byłoby pomóc takiemu człowiekowi.

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan
11 minut temu, Arkina napisał:

(...)

Pewnie nie wszyscy są tacy ale to właśnie tacy ludzie wpływają na ogół ludzi bezdomnych i ich postrzeganie. Zebranie to też często biznes...niestety Ci naprawdę potrzebujący tracą przez takich ludzi i można gdzieś przejść obojętnie obok kogoś kogo życie ciężko doświadczyło i warto byłoby pomóc takiemu człowiekowi.

I o to w tym chodzi!

Nie wszyscy są tacy ale Ci naciągacze, powodują że inni patrzą na nich sceptycznie.

 

Znam osobiście faceta z Gdyni, co zarabia na ulicy grając ale wcale nie jest bezdomny ani też biedny. Ma taką chatę, że sama mu zazdroszczę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...