Skocz do zawartości


Layne

Bez cukru. Są chętni?

Polecane posty

Layne

Ok. Ja zaczynam od jutra. Przeglądałem etykiety różnych produktów i w większości jest cukier. Właściwie to chyba nie znalazłem niczego, co by go nie zawierało :[ Chleb wynalazłem z zawartością 0,6g cukru na kromkę. To najmniej. Ogólnie obcinam ile się da i zobaczymy, co z tego wyjdzie. 

Tak pomyślałem, że kiedyś eksperymentowało się z zażywaniem różnych substancji, a teraz na odwrót - z ich eliminacją z organizmu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Layne

Jak Ci minął pierwszy dzień bez cukru @aliada?

W moim przypadku było znośnie. Kawa bez cukru i bez mleka była ok, herbata tak samo. Żadnych słodyczy, na obiad pstrąg z surówką. Na całe szczęście ser żółty zawiera bardzo mało cukru, to można go żreć do oporu.

Ktoś jeszcze nie cukrował sobie za bardzo dzisiaj?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Pytanie o jaki cukier chodzi? Jeśli o przetworzony t.zn. Brak złożenia herbaty, kawy, brak ciast, słodkich napojów jest to moja normalną dietą:)

Jeśli już chodzi jednak o całkowite zrezygnowanie z węglowodanów (owoce, ziemniaki, nawet piwo i pieczywo) nie zawsze jest to najzdrowsze.

Zachęcam jednak do zrezygnowania z t.zw. cukrów przetworzonych gdyż one generalnie niewiele dają, a dużo psują w organizmie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja kawy nie pijam, a herbata od bardzo dawna bez cukru. Za słodyczami za bardzo nie przepadam, więc mam z górki.
Zaczynam większą uwagę przywiązywać do etykiet, by właśnie tego cukru było jak na mniej, bo jak już wspomniałeś, to praktycznie wszystko go zawiera. 
Dobrze, że wspomniałeś o serze żółtym, bo go bardzo lubię :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
32 minuty temu, Rutlawski napisał:

Pytanie o jaki cukier chodzi? Jeśli o przetworzony t.zn. Brak złożenia herbaty, kawy, brak ciast, słodkich napojów jest to moja normalną dietą:)

Jeśli już chodzi jednak o całkowite zrezygnowanie z węglowodanów (owoce, ziemniaki, nawet piwo i pieczywo) nie zawsze jest to najzdrowsze.

Zachęcam jednak do zrezygnowania z t.zw. cukrów przetworzonych gdyż one generalnie niewiele dają, a dużo psują w organizmie.

Ogólnie chciałem całkiem wyeliminować cukier na jakiś czas, ale to bym chyba musiał jeść korzonki i popijać samą wodą. Nie wiedziałem, że tyle cukru jest we wszystkim. Zrezygnowałem ze słodyczy, słodzenia kawy i herbaty, miodu. Sprawdzam etykiety i kupuję produkty, na których jest jak najmniejsza ilość w rubryce: węglowodany i W TYM CUKRY. Zazwyczaj jem sporo jabłek i bananów, ale teraz zamieniłem je na pomarańcze, żeby bo zawierają mniej fruktozy.

 

37 minut temu, BrakLoginu napisał:

Ja kawy nie pijam, a herbata od bardzo dawna bez cukru. Za słodyczami za bardzo nie przepadam, więc mam z górki.

Ja ostatnimi czasy też mniej słodyczy jadłem, zacząłem słodzić również mniej i zamieniłem cukier na  miód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
42 minuty temu, Layne napisał:

Jak Ci minął pierwszy dzień bez cukru @aliada?

 

Całkiem dobrze. Do słodyczy jakoś mnie nie ciągnęło, oby tak dalej. Kawy ani herbaty nie słodziłam dotąd, więc tu szoku nie ma.

Muszę za to znaleźć jakieś lepsze (tj. prawie bez cukru) musli lub coś innego, co można byłoby zjeść rano z mlekiem. Dotychczasowe, owocowe się nie nadają (okazało się po przeczytaniu etykiety :]), chociaż wcale nie wydawały się słodkie. Dziś były płatki owsiane zamiast nich. Z owoców - jabłko i banan. No i sok z cytryny w wodzie. 

Fajnie z tym żółtym serem, lubię i też go dziś jadłam bez sprawdzania nawet, ile ma cukru.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
4 minuty temu, aliada napisał:

Całkiem dobrze. Do słodyczy jakoś mnie nie ciągnęło, oby tak dalej. Kawy ani herbaty nie słodziłam dotąd, więc tu szoku nie ma.

Muszę za to znaleźć jakieś lepsze (tj. prawie bez cukru) musli lub coś innego, co można byłoby zjeść rano z mlekiem. Dotychczasowe, owocowe się nie nadają (okazało się po przeczytaniu etykiety :]), chociaż wcale nie wydawały się słodkie. Dziś były płatki owsiane zamiast nich. Z owoców - jabłko i banan. No i sok z cytryny w wodzie. 

Fajnie z tym żółtym serem, lubię i też go dziś jadłam bez sprawdzania nawet, ile ma cukru.

 

No tragedii nie ma. Jak się skończą rezerwy w organizmie, to się pewnie zacznie szał. U mnie mleko nawet zawiera cukier.

Tu jakaś dieta bezcukrowa. Można wykorzystać jakieś patenty, jakby ktoś już tracił pomysły na to, co jeść: 

https://polki.pl/dieta-i-fitness/odchudzanie,dieta-100-bez-cukru-zasady-efekty-i-jadlospis,10038266,artykul.html

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski
7 godzin temu, Layne napisał:

Ogólnie chciałem całkiem wyeliminować cukier na jakiś czas, ale to bym chyba musiał jeść korzonki i popijać samą wodą. Nie wiedziałem, że tyle cukru jest we wszystkim. Zrezygnowałem ze słodyczy, słodzenia kawy i herbaty, miodu. Sprawdzam etykiety i kupuję produkty, na których jest jak najmniejsza ilość w rubryce: węglowodany i W TYM CUKRY. Zazwyczaj jem sporo jabłek i bananów, ale teraz zamieniłem je na pomarańcze, żeby bo zawierają mniej fruktozy.

No i takie coś brzmi jak całkiem zdrowa i zbilansowana dieta. Węglowodanów i cukru trochę będzie (Bo jak mówisz masa produktów je zawiera), ale też nie o to chodzi, żeby wyeliminować całkowicie, mała ilość cukru ma swoje zalety, chyba, że musisz raptownie stracić kilogramy.

 

Nie jestem w temacie guru, ale odradzalbym stosowanie produktów z substancjami zastepujacymi cukier, bo te mogą być bardzo niezdrowe. Już lepiej zrezygnować że slodzenia  całkowicie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Na razie jakoś to idzie, chociaż mam ochotę posłodzić w końcu herbatę i kawę. Zrzuciłem jakieś kilogramy, dzisiejszej nocy spałem 9h i nie pamiętam kiedy ostatnio tyle kimałem, więc podejrzewam, że na sen odstawienie cukru też wpływa. Jak tam innym leci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

U mnie jest dobrze, nie ciągnie mnie do słodkiego w ogóle. Inni przy mnie jedzą żelki, a ja nic. ;)

Też coś tam z wagi spadło, chociaż to pewnie bardziej  zasługa tygodniowego przegonienia się po górach.

Z tym spaniem coś jest na rzeczy, też lepiej i dłużej śpię (akurat nie dziś, podróż...).

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
7 godzin temu, aliada napisał:

U mnie jest dobrze, nie ciągnie mnie do słodkiego w ogóle. Inni przy mnie jedzą żelki, a ja nic. ;)

Też coś tam z wagi spadło, chociaż to pewnie bardziej  zasługa tygodniowego przegonienia się po górach.

Z tym spaniem coś jest na rzeczy, też lepiej i dłużej śpię (akurat nie dziś, podróż...).

 

 

Do słodyczy mnie aż tak nie ciągnie, chociaż mam ochotę się czymś napchać momentami. Herbatę bym posłodził. Jem trochę owoców, więc cukier i tak się utrzymuje. 

Gdzie to w górach byłaś? Tygodniowy wypad, to konkretna wyprawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
12 godzin temu, Layne napisał:

Gdzie to w górach byłaś? Tygodniowy wypad, to konkretna wyprawa.

W Bukowinie Tatrzańskiej. Chłodno i pogoda niepewna, więc odpadało zdobywanie wyższych szczytów, były za to dalekie spacery po niższych górkach Podhala i Spiszu, nawet po 20 km i więcej. Też piękne trasy i do tego prawie puste, majówkowicze pchali się raczej do Morskiego Oka...

Mieliśmy też dzień łażenia po Krakowie na koniec.

Przedsmak lata, mam nadzieję, że w tym roku jeszcze jakieś góry zobaczę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
W dniu 9.05.2019 o 18:56, aliada napisał:

 Też piękne trasy

Podziel się zdjęciami :]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
W dniu 11.05.2019 o 05:55, Layne napisał:

Podziel się zdjęciami :]

Obawiam się, że to co mnie wydaje się piękne to dla innych nic spektakularnego (może z wyjątkiem przełomu Białki, który jest jakąś tamtejszą atrakcją turystyczną, choć też żywej duszy tam akurat nie było). Tu były głównie widoki z 900 - metrowych trawiastych górek na prawdziwe góry kilkanaście kilometrów dalej: ośnieżone Tatry i  zalesione Pieniny i Gorce. A bliżej łąki, kwitnące wiosennie drzewa,  czasem jakieś owce i kamieniste potoki z kaczeńcami wielkości piąstek niemowlęcia na brzegach. :]  Śpiew ptaków... No i ten prawie zupełny brak ludzi na szlakach. 

 

A co tam u Ciebie? Dalej bezcukrowo?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
5 godzin temu, aliada napisał:

 

 

5 godzin temu, aliada napisał:

Tu były głównie widoki z 900 - metrowych trawiastych górek na prawdziwe góry kilkanaście kilometrów dalej: ośnieżone Tatry i  zalesione Pieniny i Gorce. A bliżej łąki, kwitnące wiosennie drzewa,  czasem jakieś owce i kamieniste potoki z kaczeńcami wielkości piąstek niemowlęcia na brzegach. 

Brzmi spektakularnie :] Wrzucaj foty, nie pierdziel. Chętnie obczaję.

 

5 godzin temu, aliada napisał:

A co tam u Ciebie? Dalej bezcukrowo?

Tak. Dotrzymam do końca, aczkolwiek ostatnio zjadam spore ilości owoców razem z owsianką. Ostatnio nawet się pokusiłem na mus ze świeżych i słodko było jak cholera, więc jakiś cukier dostarczyłem. Ze słodzenia herbaty i kawy na pewno nie zrezygnuję całkowicie. Zrzuciłem na bank jakieś kilogramy, bo spodnie luźne i brzuch się spłaszczył. A Ty jak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Wszystko wydaje się słodkie. :] Kubki smakowe wyczuliły się i wyłapują cukier w potrawach, owocach  bardziej niż przedtem.

Daję radę bez problemu. Jestem tym miło zaskoczona, bo naprawdę lubię słodkości, a  mój brat, który też miał kiedyś pomysł diety bezcukrowej, musiał  się w tym celu zahipnotyzować (zadziałało na jakieś pół roku, wręcz odrzucało go wtedy od słodyczy).

 Trochę się łamałam przy naleśnikach ostatnio, bo lubię z twarogiem, polane śmietaną i dobrze posypane cukrem :],  korciło żeby posłodzić miodem czy coś... Ale ostatecznie zjadłam na słono, z nadzieniem jak do ruskich pierogów, też dobre. I tylko jednego, bo apetyt mam jakby mniejszy.

A, jeszcze te zdjęcia. :]

Nad Białką:

 

2fb8e03995b60.jpg

 

A tak było widać z tamtych okolic Tatry:

e9ee5056af674.jpg

A z drugiej strony górki Pieniny:

3be3370c42cfa.jpg

Jeszcze wspomniane przerośnięte kaczeńce:

1617ca3f2f76f.jpg

A Ty już chyba właściwie kończysz bezcukrowy miesiąc? Bo ja jeszcze trochę wytrwam, póki nie ma żadnych świąt na horyzoncie. :]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Fajne miejsca. Rzeczka ze skałką szczególnie. No i mało ludzi, co jak najbardziej na plus. 

8 minut temu, aliada napisał:

Ty już chyba właściwie kończysz bezcukrowy miesiąc? Bo ja jeszcze trochę wytrwam, póki nie ma żadnych świąt na horyzoncie. :]

Tak, niedługo kończę. Wpieprzę pączka na starcie. Ogólnie mi też przeszła ta dietka jakoś bez męczarni. Brakowało tylko miodu do herbaty. Trzymaj jak najdłużej, jeżeli nie sprawia Ci to trudności. Na pewno wyjdzie na dobre :]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
W dniu 21.05.2019 o 17:01, aliada napisał:

Jeszcze wspomniane przerośnięte kaczeńce:

Też jakieś mutanciki wczoraj spotkałem po drodze:

157986ede249a021med.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość

Żonkil. Po dłoni widać, że nie jesteś stary ciałem.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
21 minut temu, gość napisał:

Żonkil. Po dłoni widać, że nie jesteś stary ciałem. 

Pomyślałam zupełnie coś innego. Męska, zadbana dłoń, niestyrana życiem :)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
37 minut temu, Layne napisał:

Też jakieś mutanciki wczoraj spotkałem po drodze

Dziko rosnące?  U nas podobne chyba rzadko rosną na wolności, raczej w ogrodach.

A pączek już był? Smakował? :]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
37 minut temu, gość napisał:

Żonkil. Po dłoni widać, że nie jesteś stary ciałem.  

Aaa żonkil... właśnie nie wiedziałem, co to za twór. Ta dłoń to photoshopie ;]

 

4 minuty temu, aliada napisał:

Dziko rosnące?  U nas podobne chyba rzadko rosną na wolności, raczej w ogrodach.

A pączek już był? Smakował? :]

Tak, dziko, w miejscu nie przy samej drodze gdzie mało ludzi chodzi, więc dlatego pewnie przetrwały. Pączka jeszcze nie jadłem. Poczekam do 28, żeby był miesiąc, chociaż wczoraj oszukałem i dodałem łyżkę miodu do kawy i herbaty...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj

Ja od dzieciństwa czuję wstręt do sacharozy. Mój organizm zawsze odbierał ją jako truciznę. Ciasto skubnę z grzeczności przy czyichś imieninach, ale mi nie smakuje. Często zawijam w serwetkę i do kosza wyrzucam ukradkiem.

Piekę ciasta na ksylitolu i erytrolu.

Od czasu do czasu gorzka czekolada i gofry takie nie za słodkie i bez słodkiego nadzienia.

Gorzej natomiast z białą mąką, którą teraz też powoli odstawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
itaka

Cukier jest konieczny w organizmie,  a złe reakcje na cukier to jest wina rozbujałej mikroflory jelitowej.  Zanim wypijemy rano słodką herbatę, musimy zjeść coś słonego a najlepiej coś z papryczką chili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Smutny
Krzysiek1

Ja tam rano pije gorzką kawę i żyję, albo kuloodporną, zależy jak mi czasu starczy.

Zaraz też gorzką, znaczy bez cukru sobie zrobię/ Myślę że smak nawet lepiej wyczuć, bo ta słodycz nie robi zamieszania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 620
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...