Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Gość

Antyszczepy to mordercy

Polecane posty

titanic

Nagonka do szczepień p.covid19 w środku upalnego lata to największa klęska nie tylko obecnego ministerstwa zdrowia ale i samych szczepionek . Reklamodawcy korporacji szczepionkowych PFIZER obiecywali zupełnie coś innego.

Co się stało z obiecankami z początku pandemii ?

 

A może apetyt na miliony zysków ze szczepionek rośnie w czasie zbijania kasy.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dżulia

Święte słowa, "czytać ze zrozumieniem", a ja zazdroszczę tym w pozytywnym znaczeniu, którzy mają dwa rozumienia np. biseksualistom, bo to jedno jak dziewczynka, a drugie jak chłopaczek, a także transwescytom, bo raz jak kobieta, a raz jak mężczyzna myślą i rozumieją.
Niestety ja mam tylko jedno.

Dnia 18.08.2022 o 19:32, contemplator napisał:

Wpierw należy wyjaśnić, czym jest szczepionka DPT - jest to szczepienie przeciwko bakteriom, a nie wirusom. To wirusy nieustanne mutują, a bakterie w zasadzie są stabilne. Substancjami czynnymi szczepionki  DPT są toksoidy, czyli unieszkodliwione toksyny bakteryjne (tężcowy i błoniczy) pochodzące od bakterii -  laseczki tężca, oraz moczugowca błonicy. A także zawiesina zabitej bakterii krztuśca (pełnokomórkowy składnik krztuścowy szczepionki).

Jeśli już chodzi o mutacje, to bakterie także mogą mutować, ale robią to o wiele, wiele wolniej niż wirusy. Najczęściej bakterie mutują tylko wtedy kiedy są pod wpływem stresu, aby wytworzyć takie mutacje, które umożliwiają bakteriom przetrwanie i rozmnażanie. Jednak w normalnych warunkach mutacja jest niebezpieczna, ponieważ osłabia bakterie. Dlatego bakterie w zasadzie opierają się na znalezieniu równowagi między zbyt dużą, a zbyt małą liczbą mutacji, a najlepiej gdy środowisko jest opcjonalne, nie mutować wcale. Dlatego toksyny bakterii tężca i błonicy są w zasadzie niezmienne, tak jak bakteria krztuśca, dlatego szczepionka DPT opiera się na nich, bo po wstrzyknięciu ich w organizm człowieka, ten wytwarza krótkotrwałe przeciwciała na te toksyny, a potem długotrwała pamięć immunologiczna zapisuje jak ponownie wytworzyć owe przeciwciała w razie ponownej infekcji. Dlatego szczepienie DPT daje odporność na całe życie.

Zarazki podzielono na patogeny i priomy, te drugie nas nie interesują., a wszelkie toksyny o różnym nazewnictwie są wytworzonymi przez owe zarazki.
To prawda, że przy DPT podane są oczyszczone toksyny bakterii błonicy i tężca, a krztuśca bakteria osłabiona i właśnie takie wywołują silniejszą odporność, stąd nazywam je prawdziwymi.
Każda szczepionka tak przygotowana jest dla mnie godną by szczepić się, bowiem daje gwarancję odporności.

Natomiast w kwestii mutacji, to wszystko się mutuje

Dnia 18.08.2022 o 19:32, contemplator napisał:

Wpierw wyjaśnijmy czym jest alergia. Alergia to nadmierna nieprawidłowa reakcja układu immunologicznego na występujące w środowisku obce dla organizmu substancje, określane jako alergeny (antygeny), które w normalnych warunkach powinien on je ignorować. Gdy do organizmu dostaje się alergen (antygen), jest on rozpoznawany przez komórki dendrytyczne, które prezentują go limfocytom T. Następnie limfocyty T pobudzają limfocyty B do produkcji przeciwciał – immunoglobulin IgE. Stąd rolą limfocytów B jest produkcja przeciwciał, czyli białek, które atakują obce substancje zwane antygenami. A limfocyty T biorą natomiast udział w procesach odpornościowych, które nie angażują przeciwciał tj. we wnętrzu komórek.

I tu należy zwrócić uwagę na to, iż czas życia limfocytów B, oraz limfocytów T wynosi od kilku miesięcy nawet do kilku lat. Zazwyczaj limfocyty żyją krótko (średnio od tygodnia do kilku miesięcy). Jednak pewna ich część może żyć latami. Ta grupa stanowi pamięć immunologiczną, dzięki której możliwa jest szybsza odpowiedź na kolejne spotkania z tym samym antygenem. Niektóre badania sugerują, iż nie chodzi tu o samą żywotność komórek pamięci ale o to, że potrafią one przekazywać pamięć komórkową następnym pokoleniom komórek. Dla limfocytów T żywotność pamięci pokoleniowej wynosi około 8–15 lat, natomiast dla limfocytów B może ona trwać nawet i całe życie organizmu ludzkiego. Na przykład w przypadku ospy stwierdzono, że pamięć komórek B po szczepieniu jest stabilna przez ponad 50 lat. Zatem limfocyty pamięciowe mogą gromadzić pamięć do kilkudziesięciu lat.

Skoro zatem żywotność pamięci pokoleniowej dla limfocytów T wynosi około 8–15 lat, to stąd przyjęto, iż średnia odporność szczepienia przeciwko alergii wynosi 10 lat i więcej.

To w grupie patogenów.

Dnia 18.08.2022 o 19:32, contemplator napisał:

Błędem jest sądzenie, że szczepienie przeciwko Covid spowoduje całkowity brak na zarażenie się koronawirusem i wyeliminowanie objawów choroby.
Szczepionka daje jedynie przeciwciała, tak samo jak zakażenie wirusem, - a te przeciwciała nie mają jedynie na celu całkowitego uodpornienia organizmu, a jedynie jego przystosowanie się do koegzystencji z wirusem, tak by ten był nieszkodliwy dla organizmu. Proces ten zachodzi stopniowo i u zdrowych młodych osobach zachodzi szybciej i bez zbytnich komplikacji a nawet bezobjawowo, a u osób starszych, schorowanych, może zachodzić bardzo powoli, wywołując przy tym stan chorobowy.
Szczepienia są też po to, by zadziałała tak zwana odporność krzyżowa, pomagająca nam w walce z mutującymi wirusami. Bo nawet jak zaszczepisz się na wariant A, a zarazisz się później wariantem późniejszym np: C lub D, to i Tak twój organizm dzięki odporności krzyżowej powinien rozpoznać wirusa i go zwalczyć. Tyle żeby owa odporność krzyżowa zadziałała, to wpierw pamięć immunologiczna organizmu musi mieć w zapisie białka podobnego wirusa - i właśnie po to jest szczepienie.
Im wirus będzie coraz to bardziej zakaźny, tym mniej groźniejszy będzie dla ludzi, bo znajdzie taką mutację która pozwoli mu żyć wraz z gospodarzem, bez zabijania go.

Immunologia jest skomplikowana. I to bardzo. I nie wszystko jest w niej na pierwszy rzut oka logiczne oraz nie wszystko jest dobrze poznane.  Jest to cała seria złożonych i regulowanych reakcji.

 

W naszych organizmach istnieją dwa rodzaje pamięci immunologicznej - krótkotrwała i długotrwała.
Pamięć krótkotrwała, to są przeciwciała, które są produkowane natychmiast po zidentyfikowaniu obcych białek wirusa (po przez zarażenie lub szczepienie). Zatem pamięcią krótkotrwałą są przeciwciała, których najwięcej jest zaraz po zakażeniu danym patogenem i ich liczba powoli się zmniejsza, aż do całkowitego zaniknięcia przeciwciał w organizmie. Żywotność przeciwciał w organizmie wynosi do 6 - 12 miesięcy (w zależności od wieku i zdrowia danej osoby). Czyli jeżeli w ciągu tych 6 - 12 miesięcy ponownie się zarazimy tym samym wirusem, to przeciwciała natychmiast przystąpią do zwalczania go.
A co się stanie jeśli ów wirus zaatakuje nas ponownie za 3-4 lata? Przecież przeciwciał z poprzedniej infekcji już nie będzie w organizmie...
Tu do akcji wkracza pamięć długotrwała, czyli jedne z białych krwinek, zwane limfocytami B, oraz limfocytami T. Są to komórki pamięciowe systemu immunologicznego. Przechowują one w sobie instrukcje jak odtworzyć i ponownie zbudować przeciwciała, gdy pojawi się ponowne zagrożenie np: ze strony wirusa. Pamięć ta jest długowieczna, więc gdyby doszło do wygaśnięcia przeciwciał z poprzedniej infekcji, to dzięki pamięci długotrwałej można je ponownie odtworzyć.

Zatem dobrze napisałaś, iż "przeciwciała się tworzą i zanikają" bo taka jest ich rola. Mają za zadanie działać natychmiast, a w stanie gotowości są przez pół roku.
Dlatego szczepienia są co pół roku. Owszem, można by zrezygnować z dalszych szczepień, bazując na pamięci długotrwałej limfocytów B, ale ponowne odtworzenie przeciwciał u osób starszych i schorowanych wymaga czasu i może być wadliwe i nie spełnić swojej roli. To dobrze działa u osób zdrowych i młodych (do 50 roku życia), a potem takie odtwarzanie przeciwciał z pamięci immunologicznej jest obarczone coraz to mniejszą skutecznością. Dlatego u osób starszych zaleca się właśnie szczepionki, by organizm bezpośrednio sam wytworzył przeciwciała, które to będą działać przez jakiś okres.  A czy szczepionkę będą podawać w nieskończoność? To zależy. Jeśli wirus wytraci swą zjadliwość, może się stać zupełnie nieszkodliwy dla człowieka jak wiele innych znanych nam koronawirusów. Wtedy szczepionka przestanie mieć szersze znaczenie dla ogółu.

Już gdzieś pisałam, że to jak "Babka na dwoje wrózyła".

Szczepionki najnowszej generacji i te wszystkie wklejone tutaj mądre wywody są dla mnie i być może nie tylko opisem tego co wcześniej zapisano. Dobrze swoimi słowami pisać i wnieść swoją myśl...tak po ludzku.
Np, że skuteczność szczepionki zależy od wyboru odpowiednich antygenów szczepionkowych i dodatków, od naszego układu odpornościowego, wieku i kalendarzyka szczepień.

 

Szczepionki najnowszej generacji (np. mRNA lub wektorowe) zawierają informację genetyczną, na podstawie której (już w komórkach osoby zaszczepionej) produkowany jest antygen.

 

A jaka jest tego skuteczność? Albo dobra, albo zła?
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 18.08.2022 o 21:16, contemplator napisał:

To nie tak.
Nie oto chodzi, że wirus po mutacji jest słabszy od poprzedniego, ale o to że jest raczej bardziej dopasowany do gospodarza. Bo im bardziej się do niego dopasuje, tym mniej wywoła stanów zapalnych swą inwazją na organizm. Dlatego idealnie dopasowany wirus błyskawicznie się roznosi, bo jest bardzo zakaźny, ale za to nie wywołuje żadnych skutków swej obecności w organizmie. Zatem nie oznacza to słabości wirusa, ale jego optymalne dopasowanie do gospodarza. Tyle teoria.

Chodzi oto najmądrzejszy z mądrych, że zagrożeniem dla zdrowia jest rozwój czyli rozmnażanie (ilość a nie jakość), a mutacja to odpad z rozmnażania...nie plącz pojęć.

 

Mutacja wirusa dopasowany do gospodarza, a to bardzo interesująca teoria. 

Dobrze by było by się dopasowały i leżały na nas jak ulał...kostium, sukienka.😂

Wirusy szybko się mutują...jasne, bo szybko się rozmnażają.

Nie do końca jest wiadome, czy kolejnych osobników zarażamy wirusami czy mutantami.
 

Dnia 18.08.2022 o 21:16, contemplator napisał:

W praktyce wirusy grypy i koronawirusy tak szybko mutują, że czasami ich mutacje są na tyle istotne iż przełamują kolene bariery międzygatunkowe, tworząc nowe gatunki i rodzaje wirusów.

Nie muszą aż tak sie trudzić, wystarczy kichnięcie na człowieka czy zwierzę.

Dnia 18.08.2022 o 21:16, contemplator napisał:

A te zaś gdy trafiają na nową pulę gospodarzy początkowo czynią istny pogrom, gdyż organizmy gospodarzy nie były przystosowane do obrony przed nowym zagrożeniem.

Z pogromem różnie bywa wszak zależy od odporności.

Dnia 18.08.2022 o 21:16, contemplator napisał:

Zanim populacja wytworzy odporność zborową, ograniczając możliwości działań nowej wersji wirusa, ten także usiłuje się dopasować by coraz to szybciej się roznosić.

Myślałam, że odporność wytwarza każdy sam, a tu czytam, ze populacja ma wytworzyć...chyba takiego sukcesu nikt się nie do czeka, a może...przecież wiesz najlepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
4 godziny temu, Dżulia napisał:

Już gdzieś pisałam, że to jak "Babka na dwoje wrózyła".

Szczepionki najnowszej generacji i te wszystkie wklejone tutaj mądre wywody są dla mnie i być może nie tylko opisem tego co wcześniej zapisano. Dobrze swoimi słowami pisać i wnieść swoją myśl...tak po ludzku.
Np, że skuteczność szczepionki zależy od wyboru odpowiednich antygenów szczepionkowych i dodatków, od naszego układu odpornościowego, wieku i kalendarzyka szczepień.

 

Szczepionki najnowszej generacji (np. mRNA lub wektorowe) zawierają informację genetyczną, na podstawie której (już w komórkach osoby zaszczepionej) produkowany jest antygen.

 

A jaka jest tego skuteczność? Albo dobra, albo zła?

Skuteczność szczepionek generacji mRNA jest taka sama jak pozostałych. Jak dla mnie niczym to się nie różni od pozostałych szczepionek. Różnica polega tylko na tym, że w starszych wersjach szczepionek podaje się gotowy antygen, na który to organizm wytwarza przeciwciała, a w szczepionkach nowej generacji mRNA dajemy tylko samą instrukcję, dzięki której organizm sam sobie wytwarza cząstki antygenu i na który później sam odpowiada wytworzeniem przeciwciał na niego. Jeżeli u kogoś nie zadziałają starsze szczepionki, to i z tymi nowymi także będzie miał problem.

 

Edytowano przez contemplator

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
4 godziny temu, Dżulia napisał:

Chodzi oto najmądrzejszy z mądrych, że zagrożeniem dla zdrowia jest rozwój czyli rozmnażanie (ilość a nie jakość), a mutacja to odpad z rozmnażania...nie plącz pojęć.

Niestety, ale tu się mylisz. Bo okazuje się że niekoniecznie. Wykazują to poniższe definicje.

 

Cytat

 

ZAKAŻENIE czyli INFEKCJA (infection) to wniknięcie i rozwój w organizmie żywym biologicznego czynnika chorobotwórczego, co oznacza obecność i namnażanie się mikroorganizmu (zarazka) w tkankach gospodarza.

 

CHOROBA INFEKCYJNA (infectious disease) to choroba będąca następstwem zakażenia (infekcji). Jest to kliniczna ekspresja zakażenia.

 

ZAKAŻENIE BEZOBJAWOWE to zakażenie, w którym nie dochodzi do wystąpienia objawów chorobowych (tj.ekspresji klinicznej), a jego następstwem jest wytworzenie odporności lub stanu nosicielstwa.

 

 

Zatem można się zakazić wirusem, który także będzie się namnażał w organizmie, ale nie będzie wywoływał skutków choroby.

Takim przypadkiem często jest właśnie zakażenie się wirusem WZW typu B, gdzie często infekcja szczególnie u dzieci przebiega niezauważalnie i zostaje się nosicielem wirusa.

4 godziny temu, Dżulia napisał:

Myślałam, że odporność wytwarza każdy sam, a tu czytam, ze populacja ma wytworzyć...chyba takiego sukcesu nikt się nie do czeka, a może...przecież wiesz najlepiej.

No to, co Ty na to:

 

https://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,26851767,rok-pandemii-jest-koronawirus-ktory-krazy-od-800-lat-kiedys.html?disableRedirects=true

Rok pandemii. Pewien koronawirus krąży od 800 lat. Kiedyś zabijał Piastów, dziś dzieci przez niego kichają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
5 godzin temu, contemplator napisał:

Skuteczność szczepionek generacji mRNA jest taka sama jak pozostałych. Jak dla mnie niczym to się nie różni od pozostałych szczepionek. Różnica polega tylko na tym, że w starszych wersjach szczepionek podaje się gotowy antygen, na który to organizm wytwarza przeciwciała, a w szczepionkach nowej generacji mRNA dajemy tylko samą instrukcję, dzięki której organizm sam sobie wytwarza cząstki antygenu i na który później sam odpowiada wytworzeniem przeciwciał na niego. Jeżeli u kogoś nie zadziałają starsze szczepionki, to i z tymi nowymi także będzie miał problem.

 

Zakładając że szczepionki nowej generacji są tak samo skuteczne jak piszesz, to moim zdaniem na tzw. chłopski rozum niekoniecznie, wszak chociażby dlatego, że jest dłuższa droga (tj. to co wskazujesz jako różnicę)
Zanim organizm wykona zapodany plan szczepionki, to może wiele razy się zakazić i wtedy występuje choroba z cięższym lub łagodniejszym przebiegiem.

Moim zdaniem skuteczność jest mniejsza, a nawet jeśli organizm nie odczyta tej instrukcji lub ją oleje to w skutkach może być tragizm lub nic się nie zadzieje...dlatego dystansuję od tych niesprawdzonych...dobrze przetestowanych nowości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
4 godziny temu, contemplator napisał:

Niestety, ale tu się mylisz. Bo okazuje się że niekoniecznie. Wykazują to poniższe definicje.

Nie mylę się, definicje dotyczą wtargnięcia jakiegoś patogenu.
Myślisz, że jeśli jeden czy dwa zagoszczą w organizmie, to jest zagrożenie zdrowia?
Nie, bo jest tzw. okres wylęgania, który jest różny dla różnych patogenów.

Ten okres 1-3 tygodnie, a może więcej jest okresem rozmnażania i jak one się namnożą występują objawy chorobowe, a więc ilość. 

4 godziny temu, contemplator napisał:

Zatem można się zakazić wirusem, który także będzie się namnażał w organizmie, ale nie będzie wywoływał skutków choroby.

Takim przypadkiem często jest właśnie zakażenie się wirusem WZW typu B, gdzie często infekcja szczególnie u dzieci przebiega niezauważalnie i zostaje się nosicielem wirusa.

Jasne, bo jak sam piszesz się namnaża, ale ma byle jakie warunki i nie następuje to szybko, dlatego niewielka ilość nie daje objawów lub daje znikome.

A zatem przy słabym rozmnażaniu objawy są znikome lub nie występują (są niezauważalne, nieodczuwalne).
Tu właśnie mówimy o odporności, czyli organizmie zdrowym, który pokonuje wszystko co dla niego szkodliwe. 

 

Wirus typu B może wywoływać objawy i jest to ciężkie schorzenie zwane żółtaczką zakaźną, ale zważywszy, że zakażenie występuje przez zakażoną krew, to ogólnie większość populacji może być spokojna a kwestii zakażenia i zachorowania.
 

4 godziny temu, contemplator napisał:

No to, co Ty na to:

 

https://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,26851767,rok-pandemii-jest-koronawirus-ktory-krazy-od-800-lat-kiedys.html?disableRedirects=true

Rok pandemii. Pewien koronawirus krąży od 800 lat. Kiedyś zabijał Piastów, dziś dzieci przez niego kichają

Myślę, że nie tylko ten jeden krąży, jest ich całe mnóstwo, ale jak wiadomo wirusy to materia nieożywiona i jeśli nie ma odp. żywiciela to sobie leży i czeka. Nie wiemy co jeszcze przed nami i przyszłym pokoleniem, może stare choroby (czyt. bakterie, wirusy) powrócą jako silniejsze lub słabsze.

 

Mówimy o odporności, stąd uważam, że jeśli dużo ludzi, ale każdy z osobna wytworzy sobie odporność, to wtedy można mówić o odporności danej populacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
4 godziny temu, contemplator napisał:

 

 

https://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,26851767,rok-pandemii-jest-koronawirus-ktory-krazy-od-800-lat-kiedys.html?disableRedirects=true

Rok pandemii. Pewien koronawirus krąży od 800 lat. Kiedyś zabijał Piastów, dziś dzieci przez niego kichają

Bardziej wtajemniczeni wiedzą co mnie spotkało, a co było tuż przed ogłoszeniem światu pandemii. Ja przekonałem się o tym "dosłownie" Sam byłem świadkiem ludzi podłączanych do tlenu i majaczących, walczących o każdy oddech.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
3 godziny temu, Dżulia napisał:

Zakładając że szczepionki nowej generacji są tak samo skuteczne jak piszesz, to moim zdaniem na tzw. chłopski rozum niekoniecznie, wszak chociażby dlatego, że jest dłuższa droga (tj. to co wskazujesz jako różnicę)
Zanim organizm wykona zapodany plan szczepionki, to może wiele razy się zakazić i wtedy występuje choroba z cięższym lub łagodniejszym przebiegiem.

Bzdura! Odczyt informacji odbywa się prawie natychmiast a samo mRNA ulega stopniowemu rozpadowi, gdzie po kilkunastu godzinach nie ma po nim śladu. Natomiast przeciwciała są wytwarzane przez kilka godzin od szczepienia,  tak więc nie ma szans by się zarazić i to wielokrotnie.

 

3 godziny temu, Dżulia napisał:

Moim zdaniem skuteczność jest mniejsza, a nawet jeśli organizm nie odczyta tej instrukcji lub ją oleje to w skutkach może być tragizm lub nic się nie zadzieje...dlatego dystansuję od tych niesprawdzonych...dobrze przetestowanych nowości.

Identycznie może być ze starszymi szczepionkami, bo nikt Ci nie zagwarantuje, że np: była odpowiednio przechowywana i czy nie straciła swoich właściwości. Z drugiej zaś strony sam organizm może być wyniszczony np: ze względu na wiek, gdzie czas reakcji immunologicznej jest spowolniony i też nie wiadomo czy w ogóle zareaguje na szczepienie, które nieraz trzeba powtarzać ponownie.

 

3 godziny temu, Dżulia napisał:

Myślisz, że jeśli jeden czy dwa zagoszczą w organizmie, to jest zagrożenie zdrowia?
Nie, bo jest tzw. okres wylęgania, który jest różny dla różnych patogenów.

Ten okres 1-3 tygodnie, a może więcej jest okresem rozmnażania i jak one się namnożą występują objawy chorobowe, a więc ilość. 

To o czym piszesz to tak zwane Okienko serologiczne - jest to przedział czasu od chwili zakażenia do możliwości wykrycia tego zakażenia przez laboratorium za pomocą oznaczania obecności przeciwciał (na przykład za pomocą testu ELISA); lub inaczej, jest to okres od początku infekcji do wytworzenia przez organizm wykrywalnego stosowanymi w diagnostyce metodami miana przeciwciał zwalczających dany antygen.

Tyle że nie każdy wirus który się namnaża w organizmie od razu musi wywołać chorobę. Bo są takie co się namnażają i chorób nie wywołują, i tych właśnie jest najwięcej. Przykładowo wirus opryszczki zwykłej (HSV) po dostaniu się do wnętrza organizmu namnaża się i wraz z krwią rozprzestrzenia w organizmie. Na tym etapie rozwija się zakażenie pierwotne, które może przybierać postać ostrego zapalenia, lub często się zdarza że występuje także pod postacią zakażenia bezobjawowego.

Te artykuły to potwierdzają.


https://gemini.pl/poradnik/zdrowie/choroby-zakazne/choroby-bakteryjne-i-wirusowe/

Cytat

 

Wirusy to niewielkie cząstki zakaźne składające się z fragmentu RNA lub DNA otoczonego białkowym kapsydem. Poza nielicznymi wyjątkami są dużo mniejsze od bakterii i osiągają od 18 do 300 nm. Wirusy są bardzo rozpowszechnione w przyrodzie, a ich liczebność ponad 10-krotnie przewyższa bakterie. Nie są kwalifikowane jako organizmy żywe, gdyż nie posiadają budowy komórkowej ani własnych układów metabolicznych, przez co nie są zdolne do samodzielnego namnażania się. Wykorzystują w tym celu wyłącznie obce komórki, przedostając się do ich wnętrza i zmuszając je do wytwarzania swoich białek. Zanim zainfekowana komórka ulegnie rozpadowi, jest w stanie wyprodukować aż 100 000 nowych wirionów. Objawy chorobowe powstają jako efekt niszczenia zaatakowanych przez wirusy komórek oraz na skutek uruchomienia procesu odpowiedzi immunologicznej organizmu. U człowieka wirusy można spotkać przede wszystkim w układzie pokarmowym i na powierzchni skóry. Mimo swojej obecności nie zawsze wywołują chorobę.

 

Choroby wirusowe ze względu na przebieg dzielimy na infekcje:

    ostre – podczas których wiriony replikują się w sposób efektywny, doprowadzając do śmierci zaatakowanych komórek i powstania objawów chorobowych;
    przewlekłe – wirus powiela się w sposób ciągły, nie powodując rozpadu komórki (lizy);
    utajone – genom wirusa pozostaje w komórce, nie wywołując żadnych objawów i jest przekazywany komórkom potomnym; w sprzyjających warunkach (np. osłabienie odporności) może dojść do jego reaktywacji i zainicjowania procesu chorobowego;
    onkogenne – w rzadkich przypadkach wirusy DNA i retrowirusy mogą stać się przyczyną transformacji nowotworowej komórek.

 


https://diag.pl/pacjent/artykuly/wiriom-czlowieka-wrog-i-sojusznik/

Cytat

 

W miarę postępów medycyny i mikrobiologii, organizm ludzki zaczęto określać mianem „superorganizmu” złożonego z komórek własnych – eukariotycznych, tradycyjnie ujmując, komórek gospodarza oraz z bakterii i grzybów tworzących tzw. mikrobiom. Do mikrobiomu, a więc i do superorganizmu człowieka, zaliczono ostatnio składową znacznie liczniejszą od pozostałych – wirusy.

W organizmie człowieka zdrowego żyje 380 bilionów wirusów (380 x 1012). A wirusy wywołujące choroby to tylko ich niewielki odsetek.

 

Wszystkie wirusy organizmu określane są mianem wiriomu (analogicznie do bakteriomu w przypadku bakterii). Rewelacją ostatnich lat jest odkrycie bezobjawowej kolonizacji przez „zbłąkane” wirusy obszarów ciała uważanych dotąd za jałowe – ośrodkowego układu nerwowego, płynu stawowego oraz obecności wirusów w osoczu krwi zdrowych ludzi i mleku. Zasiedlenie przez wirusy skóry, jamy ustnej, jelit, układu oddechowego, układu moczowego i dróg rodnych znane było wcześniej.

 

Na wiriom człowieka składają się wirusy eukariotyczne – atakujące komórki gospodarza oraz wirusy bakteryjne – bakteriofagi, atakujące gatunkowo-swoiście bakterie mikrobiomu. Jedne i drugie mogą, lecz nie muszą, być chorobotwórcze, jedne i drugie mogą gospodarzowi zagrażać lub przynosić korzyści. Niektóre jedynie z gospodarzem koegzystują. Większość wirusów znajdujących się w ludzkim ciele i na jego powierzchni stanowią bakteriofagi obecne, m.in., w jelitach, jamie ustnej, na skórze, w drogach oddechowych i moczowych, gdzie tworzą oddzielne wiriomy. Zmienność fagów wiriomu zależna jest od zmienności odpowiadającego im bakteriomu.

 

Zmienność bakteriofagów jest większa niż wirusów eukariotycznych, które w komórkach zakażonych w sposób utajony przeżywają lata i mogą, lecz nie muszą, wpływać na zdrowie gospodarza. Do najbardziej rozpowszechnionych wirusów atakujących komórki gospodarza należy grupa anellowirusów (Anelloviridae), obecna we krwi prawie wszystkich ludzi i infekująca całą gamę tkanek, choć na ogół bez określonych konsekwencji. Wydaje się, że przewlekłe zakażenie anellowirusami może skutkować przewlekłym stanem zapalnym o niskim nasileniu, który może być powodem problemów medycznych zwłaszcza ludzi starszych, choć wg niektórych, jest korzystny ze względu na podtrzymywanie gotowości wrodzonego układu odpornościowego. Zaobserwowano, że immunosupresja, czyli zmniejszenie odporności organizmu po przez spowalnianie procesu, w którym wytwarzane są przeciwciała i komórki odpornościowe powoduje wyraźny wzrost liczby wszystkich wirusów: patogennych i obojętnych dla organizmu.

 

 

5 godzin temu, Dżulia napisał:

Jasne, bo jak sam piszesz się namnaża, ale ma byle jakie warunki i nie następuje to szybko, dlatego niewielka ilość nie daje objawów lub daje znikome.

A zatem przy słabym rozmnażaniu objawy są znikome lub nie występują (są niezauważalne, nieodczuwalne).
Tu właśnie mówimy o odporności, czyli organizmie zdrowym, który pokonuje wszystko co dla niego szkodliwe. 

Nie koniecznie, bo wirus równie dobrze może namnażać się bez uszkadzania komórki, a przecież jej uszkodzenie wywołuje dopiero stan zapalny i chorobę. Jeżeli namnaża się bez jej uszkodzenia, może robić to przewlekle, niejako koegzystując z gospodarzem.

Samo ostre namnażanie się wirusa to jeszcze nie wszytko, by wywołać chorobę. W tej materii nic nie jest takie proste.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Powiem tak, szczepienia są bardzo ważne i potrzebne, na różne schorzenia i wirusy, bo są ludzie ze słabą odpornością, ze słabym zdrowiem. 

To tak jak często, właściwie najczęściej ludzie starsi się leczą w przychodniach, w szpitalach i przyjmują leki, bo są schorowani i bez leczenia by szybko umierali. 

A tylko nieliczni, z dobrym jeszcze zdrowiem i dobrą odpornością prawie nie musza się leczyć i rzadko chodzą do lekarza. 

 

Ale jednak szczepionki też potrafią zapobiegać schorzeniom i chorobom. 

A to, że jakieś szczepionki też nie zawsze działają na niektórych ludzi, ze schorzeniami, to jest inna rzecz. 

To wynika z genów, z organizmu i z układu odporności. 

 

Lekarzem nie jestem, ale jakoś się w tym orientuję. 

 

I w sytuacji wirusa COVID 19, też nie na każdego, szczepionki działały i działają. 

No bo były przypadki, z tego co słyszałem, że niektórzy ludzie starsi, a nawet i młodzi i tak zapadali na wirusa i chorowali, mimo zaszczepienia. 

 

I tutaj w grę właśnie wchodzą geny, odporność i organizm. 

 

Każdy chyba lekarz powie, że w zdrowiu bardzo ważna, jak nie najważniejsza jest odporność organizmu. 

Bo jak jest dobra i mocna odporność, to nie zaatakuje żadna choroba. 

Dlaczego niektórzy zapadają na złośliwego raka i umierają? Bo mają słabe geny i słabą odporność, a takich ludzi łatwo rak atakuje. 

I również inne choroby. 

 

Ze słabą odpornością albo w ogóle bez odporności, życie jest trudne i jest uciążliwe. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
Dnia 17.08.2022 o 21:30, contemplator napisał:

🤣🤣🤣

Twój poziom wiedzy naprawdę jest komiczny... 😆

Po podaniu szczepionki, owe białko kolca produkowane jest przez organizm, jedynie krótką chwilę (kilka godzin), tak by organizm zdążył je jedynie zidentyfikować i wyprodukować przeciwko nim przeciwciała. Zatem sama instrukcja mRNA jak i owe białko z niej wyprodukowane są bardzo szybko usuwane z organizmu, - więc jakże mogą być roznoszone tygodniami po za organizm? 🤔

 

Ty chyba nie rozumiesz idei szczepień samorozpowszechniających się.

W samorozpowszechniających się szczepionkach szczepi się jedynie jeden lub kilka okazów, które po wyprodukowaniu przeciwciał w swoich ciałach, przekazują je kolejnym osobnikiem. Tak więc, jak już to roznoszone są przeciwciała, które masz w wydychanym powietrzu, w ślinie, pocie itp.

Jakim cudem przeciwciała mogą być zagrożeniem? 

Czyżby? A uwzględniłeś to co napisałem wcześniej iż...

Szczepionka daje jedynie przeciwciała, tak samo jak zakażenie wirusem, - a te przeciwciała nie mają jedynie na celu całkowitego uodpornienia organizmu, a jedynie jego przystosowanie się do koegzystencji z wirusem, tak by ten był nieszkodliwy dla organizmu.

Bo przecież na co dzień spotykamy się z milionami rożnych wirusów i jakoś nie czynią one nam szkody, - bo albo nie wywołują one w naszych organizmach stanów zapalnych i koegzystują z nim, albo są bardzo szybko unieszkodliwiane przez nas system immunologiczny.

Zatem nie chodzi tu o całkowite "uodpornienie ludzi na kompletnego wirusa" - bo to jest nierealne i jest bzdurnym rozumowaniem.

A jest nierealnie chociażby z tego powodu, iż wirusy mutują. Więc po cóż szczepić na jakiś wariant wirusa, który niedługo znów zmutuje? Ano po to że istnieje coś takiego jak odporność krzyżowa i to ona nam pomaga w walce z mutującymi wirusami. Tyle żeby owa odporność krzyżowa zadziałała, to wpierw pamięć immunologiczna organizmu musi mieć w zapisie białka podobnego wirusa - i właśnie po to jest szczepienie dla tych co jeszcze nie zarazili się wirusem, by dostarczyć dane o ważnym białku danego wirusa. Natomiast zarażenie się wirusem dostarcza organizmowi pełen komplet białek tegoż wirusa.

Gdyby to była prawda, to ludzkości by już dawno na ziemi nie było. Raczej jest dokładnie odwrotnie, - to mutacje wirusa powodują wzrost odporności immunologicznej w danej populacji.

 

 

Bzdury.

Szkoda czasu na odnoszenie się do wszystkich. Szczepionka daje przeciwciała tylko w kierunku białka kolcowego, a nie wirusa. Jeśli dobrze pamiętam, to korona wirus ma 18 białek. Białko produkowane jest przez co najmniej dwa tygodnie i wcale nie znika. Już wiadomo, że są nosiciele, którzy mają je w sobie nawet po roku od czasu ostatniego szczepienia. Wspomniane białko jest obecne w ślinie, śluzie, łzach, katarze, nasieniu oraz parze wodnej czy potowi. Oznacza to, że w pomieszczeniach zamkniętych będzie się łatwo przedostawać drogą kropelkową, poprzez powietrze czy kontakty bezpośrednie. To masz w odtajnionych dokumentach Pfizera, ale mówiłem o tym jeszcze za nim powstała szczepionka, chodzi o oficjalne info na temat gotowej szczepionki.

Szczepionka powstała znacznie wcześniej, i to co najmniej kilka lat wcześniej, a wiadomo to na podstawie tempa publikacji dokumentacji medycznej. Jeżeli Pfizer nie jest w tanie upublicznić dokumentacji w czasie krótszym niż rzekomo trwały badania i tworzenie dokumentacji oznacza, to że rzeczywisty czas opracowania tego preparatu musi być znacznie dłuższy.

Teraz twoje głupoty dementuje sam Pfizer

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
Dnia 18.08.2022 o 11:12, aliada napisał:

To zupełne nieporozumienie.  Mutacje są najróżniejsze, a wygrywają te, które są najkorzystniejsze dla wirusa. Nowe warianty mogą być bardziej zaraźliwe, za to z lżejszym przebiegiem, a mogą być takie, w których np. wirus namnaża się tak błyskawicznie, że już sama jego ilość powoduje ciężki przebieg choroby. Albo mutacja idzie w kierunku atakowania innych niż dotąd organów i wtedy też śmiertelność może być większa.

Wirus się nie namnaża, to nasze komórki go produkują. Wirus nie jest żywym organizmem, tylko informacją zapisaną w formie biologicznej. Wirus jako taki, nie jest w stanie się reprodukować.

Edytowano przez alan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
17 godzin temu, alan napisał:

Wirus się nie namnaża, to nasze komórki go produkują. Wirus nie jest żywym organizmem, tylko informacją zapisaną w formie biologicznej. Wirus jako taki, nie jest w stanie się reprodukować.

Wirusy nie są zaliczane do żywych organizmów, ale niektóre ich cechy mają, np. geny, zdolność do mutowania i właśnie do reprodukcji. Tyle że do tej reprodukcji wirus potrzebuje komórek gospodarza. Infekuje je i wykorzystuje, żeby się namnażać (reprodukować, powielać, jak zwał tak zwał).

A czy "się namnaża", czy "jest namnażany", wychodzi na jedno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 21.08.2022 o 04:07, contemplator napisał:

Identycznie może być ze starszymi szczepionkami, bo nikt Ci nie zagwarantuje, że np: była odpowiednio przechowywana i czy nie straciła swoich właściwości.

Wiesz co, trzeba się bać, bo nuż podadzą truciznę.

To co piszesz to nieodpowiedzialność ludzka i wymyślasz ją od siebie.

Cytat

Z drugiej zaś strony sam organizm może być wyniszczony np: ze względu na wiek, gdzie czas reakcji immunologicznej jest spowolniony i też nie wiadomo czy w ogóle zareaguje na szczepienie, które nieraz trzeba powtarzać ponownie

Lekarz decyduje czy można podać szczepionkę...stare szczepionki

W przypadku "szczepionki covidowej" też niby, ale trzeba wypełnić całą epistołę, że bierze się na siebie odpowiedzialność.

A reszta to magiel wkoło to samo.

A na marginesie; jak uznam temat interesujący to sama znajdę i dodam komentarz...nie musisz tu wklejać wypowiedzi innych.

Edytowano przez Dżulia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
Dnia 25.08.2022 o 18:22, alan napisał:

Białko produkowane jest przez co najmniej dwa tygodnie i wcale nie znika. Już wiadomo, że są nosiciele, którzy mają je w sobie nawet po roku od czasu ostatniego szczepienia. Wspomniane białko jest obecne w ślinie, śluzie, łzach, katarze, nasieniu oraz parze wodnej czy potowi.

Taaa... obce białko na którego organizm wyprodukował przeciwciała i komórki odpornościowe, lata sobie rok i więcej po organizmie,... i organizm nie reaguje??! Bzdura! Żadne białko w organizmie nie jest długowieczne! Białka wytwarzane przez organizm działają do kilku tygodni, w tym i białka kolczaste S, które zostały wygenerowane po przez szczepionki na COVID-19.

No jeszcze jedna sprawa... 
Szczepionki Pfizer i Moderna działają poprzez wprowadzenie instrukcji mRNA do komórek mięśniowych. Komórki te tworzą kopie białka kolczastego S, a sama instrukcja mRNA w ciągu kilku dni ulega bardzo szybkiej degradacji w komórce, na małe, nieszkodliwe kawałki. Zatem organizm wytworzy tylko tyle białka kolczastego S, na ile mu pozwoli żywotność instrukcji mRNA - czyli białko kolczaste S powstaje tylko przez kilka dni! Zatem jak ma się ono utrzymać w organizmie przez rok czy dłużej, skoro ulega samoistnemu rozpadowi w ciągu kilku tygodni, lub zostaje pochłonięte przez komórki odpornościowe?!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
7 godzin temu, Dżulia napisał:

Wiesz co, trzeba się bać, bo nuż podadzą truciznę.

To co piszesz to nieodpowiedzialność ludzka i wymyślasz ją od siebie.

Mówisz że sobie wymyślam...

 

https://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/1102185,preparaty-byly-przeznaczone-do-utylizacji-pacjenci-dostali-wadliwa-szczepionke.html

Cytat

 

Setki pacjentów dostały wadliwą szczepionkę. Lekarze wiedzieli, że wstrzykują niepełnowartościowy produkt

 

Preparaty przeznaczone do utylizacji były podawane nawet noworodkom. Jest co najmniej kilkaset takich przypadków.

Większość szczepionek wymaga przechowywania w określonej temperaturze. Dlatego leżą w lodówkach. Inspektorzy farmaceutyczni postanowili w ostatnich miesiącach sprawdzić, czy sprzęt chłodniczy w aptekach i przychodniach działa. A także czy na wyposażeniu są agregaty na wypadek odłączenia prądu. Efekt? Koszmarny. Nie dość, że wykazano, iż tysiące szczepionek nadaje się do utylizacji, to są dowody na to, że lekarze szczepili, wiedząc już, że specyfik należy zniszczyć. To narażenie dzieci na poważne choroby.

 

https://www.wprost.pl/kraj/10102062/setkom-pacjentow-podano-wadliwe-szczepionki-dostawaly-je-nawet-dzieci.html

Cytat

 

Setkom pacjentów podano wadliwe szczepionki. Dostawały je nawet dzieci

 

Co najmniej kilkaset noworodków otrzymało szczepionki, które były przeznaczone do utylizacji – alarmuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Problem powstał wskutek wykorzystywania przez lekarzy nieprawidłowo przechowywanych preparatów. Większość szczepionek musi być powiem przechowywana w określonej temperaturze. Po skontrolowaniu przez inspektorów farmaceutycznych sprzętu chłodniczego w aptekach i przychodniach okazało się jednak, że nie wszędzie lodówki były sprawne. Na wyposażeniu często brakowało agregatorów używanych w przypadku przerw w dostawach prądu

Okazało się, że tysiące szczepionek powinny zostać zutylizowane. Tak się jednak nie zawsze działo – „Dziennik Gazeta Prawna” informuje o przypadkach, gdy lekarze szczepili, choć wiedzieli, że preparat nie był pełnowartościowy. – W najlepszym razie wadliwe szczepionki podano 300 osobom (to już pewne). W najgorszym – tysiącom – komentował Paweł Trzciński, rzecznik głównego inspektora farmaceutycznego.

W najbliższych dniach sprawą ma się zająć prokuratura. Źle przechowywana szczepionka nie tylko może mieć słabsze działanie, ale wręcz może zaszkodzić – producenci nie wykluczają, że wskutek przegrania preparatu mogą wystąpić niepożądane objawy. Urzędnicy twierdzą, że doszło do narażenia dzieci na utratę zdrowia i życia.

 

https://policja.pl/pol/aktualnosci/28200,Pijana-lekarka-aplikowala-przeterminowane-szczepionki.html

Cytat

 

Pijana lekarka aplikowała przeterminowane szczepionki

 

Pijana, 51-letnia lekarka, która przeprowadzała szczepienia przeciwko grypie w jednym z zakładów pracy, została wczoraj zatrzymana przez policjantów z Będzina. Ustalenia policjantów wykazały ponadto, że część szczepionek była po terminie przydatności do użytku. Kobieta miała 1,2 promila alkoholu w organizmie i została zatrzymana w policyjnym areszcie. Funkcjonariusze ustalają, czy przeprowadzone szczepienia nie spowodują zagrożenia zdrowia lub życia pacjentów.

 

https://www.rmf24.pl/regiony/poznan/news-przeterminowane-szczepionki-podano-dzieciom-sprawe-bada-prok,nId,5972168#crp_state=1

Cytat

 

Przeterminowane szczepionki podano dzieciom. Sprawę bada prokuratura

 

Przeterminowane szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby zostały podane 14 dzieciom w wieku od sześciu tygodni do siedmiu miesięcy w jednej z przychodni w Gnieźnie (woj. wielkopolskie). Nieprawidłowości wykryto podczas rutynowej kontroli sanepidu. Sprawa trafiła do prokuratury.

 

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2022-01-11/niemcy-1800-osob-zaszczepiono-przeterminowana-szczepionka-przeciw-covid-19/

Cytat

 

Niemcy. 1800 osób zaszczepiono przeterminowaną szczepionką przeciw COVID-19
 

Na początku roku w punkcie szczepień w Górnej Bawarii podano przeterminowane dawki szczepionki firmy Biontech. Poszkodowanych jest około 1800 osób. Zdaniem ekspertów nie ma powodów do obaw - informuje we wtorek portal stacji BR24.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
20 godzin temu, contemplator napisał:

Taaa... obce białko na którego organizm wyprodukował przeciwciała i komórki odpornościowe, lata sobie rok i więcej po organizmie,... i organizm nie reaguje??! Bzdura! Żadne białko w organizmie nie jest długowieczne! Białka wytwarzane przez organizm działają do kilku tygodni, w tym i białka kolczaste S, które zostały wygenerowane po przez szczepionki na COVID-19.

No jeszcze jedna sprawa... 
Szczepionki Pfizer i Moderna działają poprzez wprowadzenie instrukcji mRNA do komórek mięśniowych. Komórki te tworzą kopie białka kolczastego S, a sama instrukcja mRNA w ciągu kilku dni ulega bardzo szybkiej degradacji w komórce, na małe, nieszkodliwe kawałki. Zatem organizm wytworzy tylko tyle białka kolczastego S, na ile mu pozwoli żywotność instrukcji mRNA - czyli białko kolczaste S powstaje tylko przez kilka dni! Zatem jak ma się ono utrzymać w organizmie przez rok czy dłużej, skoro ulega samoistnemu rozpadowi w ciągu kilku tygodni, lub zostaje pochłonięte przez komórki odpornościowe?!

 

 

To powiedz  to tym, co robią badania, że się mylą. Możliwe, że twój autorytet jest w stanie skorygować fakty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
Dnia 26.08.2022 o 12:50, aliada napisał:

Wirusy nie są zaliczane do żywych organizmów, ale niektóre ich cechy mają, np. geny, zdolność do mutowania i właśnie do reprodukcji. Tyle że do tej reprodukcji wirus potrzebuje komórek gospodarza. Infekuje je i wykorzystuje, żeby się namnażać (reprodukować, powielać, jak zwał tak zwał).

A czy "się namnaża", czy "jest namnażany", wychodzi na jedno.

Nie wychodzi na jedno, a to co piszesz jest po prostu nieprawdą. Wirus się nie namnaża. Wirus zmusza komórki do wytwarzania swojej kopi. Ta kopia nie jest jednak idealna/lustrzana ponieważ budulcem tej kopi są raz, że różne komórki w danym organizmie to dwa rożni zarażeni. Każdy człowiek wytwarza w oparciu o własny organizm indywidualną kopię takiego wirusa.

Wirus to nie jest organizm!.

Co znaczy?: "nie są zaliczane do żywych organizmów"? Czyli co, trupy atakują nasze organizmy?, a może zombie?

Kobieto zwolnij!

Edytowano przez alan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 27.08.2022 o 20:18, contemplator napisał:

Mówisz że sobie wymyślam...

Słonko tyle razy Cię prosiłam...streszczaj linki i napisz co sądzisz, bo dyskusja jest z userem, a nie z kimś kto coś napisał.

 

Ja opieram się na tym co wiem, że etyka zawodowa zobowiązuje do uczciwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
19 minut temu, Dżulia napisał:

Słonko tyle razy Cię prosiłam...streszczaj linki i napisz co sądzisz, bo dyskusja jest z userem, a nie z kimś kto coś napisał.

 

Ja opieram się na tym co wiem, że etyka zawodowa zobowiązuje do uczciwości.

To Ty sama zarzucałaś mi, że wymyślam sobie nieodpowiedzialność w sprawie dystrybucji starych przeterminowanych szczepionek w przychodniach, więc dostałaś internetowe dowody, że to prawda i tak się nieraz dzieje. Więc czego się rzucasz?

Zanim coś znowu chlapniesz, wpierw sprawdź jak się fakty mają, a nie robić zadymę z niczego.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
7 minut temu, contemplator napisał:

To Ty sama zarzucałaś mi, że wymyślam sobie nieodpowiedzialność w sprawie dystrybucji starych przeterminowanych szczepionek w przychodniach, więc dostałaś internetowe dowody, że to prawda i tak się nieraz dzieje. Więc czego się rzucasz?

Zanim coś znowu chlapniesz, wpierw sprawdź jak się fakty mają, a nie robić zadymę z niczego.

 

Oczywiście, jeśli gdzieś tak było nie znaczy, że wszędzie, a nawet jeśli byłoby wszędzie tu uwierz, że żadna pielęgniarka nie podałby przeterminowanej "szczepionki" pacjentowi.

Chory jesteś?

Jaka zadyma?

Edytowano przez Dżulia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
3 minuty temu, Dżulia napisał:

Oczywiście, jeśli gdzieś tak było nie znaczy, że wszędzie, a nawet jest byłoby wszędzie tu uwierz, że żadna pielęgniarka nie podałby przeterminowanej "szczepionki" pacjentowi.

Czyli jednak przyznajesz że to nie były moje wymysły.

Fakt, w Polsce tych przypadków mało się nagłaśnia, ale to nie znaczy że ich niema. Skala może być o wiele większa niż się wydaje, bo po prostu tego się nie sprawdza, jak np: w USA, gdzie wszystko jest rejestrowane, na potrzeby ubezpieczeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Nikt nikogo nie zmusza i nie będzie zmuszał do szczepień, w wolnych krajach i demokratycznych. 

Nawet obowiązek szczepienia nie może przymuszać ludzi do przyjęcia dawek szczepionki. 

Każdy sam ma prawo decydować o tym, czy chce przyjąć dawki szczepionki, czy nie chce tego przyjąć. 

A jeżeli zachoruje na wirusa, bez szczepienia, to jest, prywatna sprawa. 

Jednak, wolność wyboru, to wolność wyboru, pomimo pandemii. Nikogo do niczego przymuszać nie wolno, w demokracji i w wolnym kraju. 

 

Ja już nie raz się na ten temat wypowiedziałem i raz jeszcze to powtórzę: czy niektórzy będą zaszczepieni czy nie będą zaszczepieni, to i tak wirus różnie działał i pewnie jeszcze działa na niektórych ludzi. 

Jeżeli "wirus" atakował nawet niektórych, zaszczepionych, pomimo nawet trzech dawek, to znaczy, że nie na wszystkich, szczepienia działały. 

A niektórzy mają dobre geny, mocny organizm i dobrą odporność, to nie zachorują też i na raka. 

Każdy lekarz powie, że w ludziach jest bardzo ważna odporność i organizm. 

 

Dlaczego nie każdy na raka zachoruje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
23 godziny temu, Dżulia napisał:

Ja opieram się na tym co wiem, że etyka zawodowa zobowiązuje do uczciwości.

Chcielibyśmy żeby tak było, ale rzeczywistość pokazuje często zupełnie co innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 631
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Vitalinka
      W takim razie za mało 🙂  A może drożdże? (np. enterol)?🙂
    • Vitalinka
      ...a taki mam❤️
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Nie ta kolorystyka i nie ten materiał. Musi być mat i połącznie fiolet-turkus-pomarancz , ewentualnie pomarancz- róż, no zakochałam się w tych kontrastach🙂   Dam Ci przykład, w nowych modelach butów:      
    • KapitanJackSparrow
      Patrz znalazłem coś dla ciebie podoba się?
    • Vitalinka
      ...i taką bluzę....     OMG! Jaka ładna!😍
    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...