Skocz do zawartości


Dżulia

Afgańscy uchodźcy.

Polecane posty

Maybe
4 minuty temu, contemplator napisał:

To według Ciebie podczas porodu o ile cm od pochwy jest oddalona cewka moczowa czy nawet łechtaczka, skoro twierdzisz, iż ich pęknięcie jest niemożliwe? Czasami pomyśl dwa razy, zanim coś napiszesz.

Ludzie nie znają anatomii. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Midsummer Eve
15 minut temu, Pieprzna napisał:

@witek chyba jestem jasnowidzem, wiedziałam, że to napiszesz jeśli zajrzysz na ten temat. Dobry z Ciebie człowiek, ale naiwny. Masz zadatki na misjonarza-męczennika (to nie kpina).

Też wiedziałam ;) Pech, że @witek spóźnił się o całe 57 stron, gdy już każdy wypowiedział się swoim zdaniem na ten wątek i poboczne, choć związane, po iks razy i nawet poszły w ruch ostre narzędzia niemal (w sensie riposty oczywiście) ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 minuty temu, witek napisał:

A jednak nie widziałem, by po marszach przeciw PiS-owi czy paradach równości pozostawały takie szkody jak po marszach niepodległości czy innych „festiwalach” onru. Zobacz co się ostatnio działo w Kaliszu. Jaką szopkę zafundował nam Olszański/Jabłonowski z Osadowskim. 

Mają już sprawę sądową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
12 minut temu, witek napisał:

Dziwi mnie to, bo sądzę, że jesteś zdecydowanie za sprytna na to by dać się złapać w taki chwyt. 

Jestem za sprytna by dać się złapać na utopię asymilacji. Czytałeś cały temat i argumenty wszystkich dyskutujących?

Na koniec coś od strony wiary, od Wyszyńskiego

Cytat

"Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny. Przypomina mi się tak wspaniale przedstawiony w powieści Gołubiewa „Bolesław Chrobry” i Parnickiego „Srebrne orły” fragment. Oto cesarz Otto III kusi Bolesława Chrobrego, czyni go patrycjuszem rzymskim i chce go ściągnąć do Rzymu. Ale król nie dał się wyciągnąć z Polski, z ubogiego Gniezna, na forum rzymskie. Został w swoim kraju, bo był przekonany, że jego zadanie jest tutaj. Naprzód umocnić musi swoją ojczyznę, a gdy to zrobi, pomyśli o innych, o sąsiadach. Niestety, u nas dzieje się trochę inaczej – „zbawia” się cały świat, kosztem Polski. To jest zakłócenie ładu społecznego, które musi być co tchu naprawione, jeżeli nasza Ojczyzna ma przetrwać w pokoju, w zgodnym współżyciu i współpracy, jeżeli ma osiągać upragniony ład gospodarczy. Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny."

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
4 minuty temu, Maybe napisał:

Ale to nie ma nic do rzeczy, po prostu niektóre zachowania ludzi z pozoru na poziomie (w końcu księża to ludzie wykształceni), mimo upływu lat, wieków  pozostają takie same. I nie wiem co ma do tego Watykan.

Wypaczenia rodzą się tam, gdzie wdraża się nakazy które kolidują z naturą człowieka. Gdyby Papieże nie trzymali się kurczowo nakazu co do celibatu, to dewiacji pośród księży było by o wiele mniej. Tak wiec nakaz z Watykanu co do celibatu, powoduje iż to co powinno być naturalne, szuka ujścia w różne dewiacje. I w tym kontekście jest tu wina Watykanu. Gdyby zniesiono celibat, i księża by się żenili, wszystko przybrało by zgoła całkiem inny obrót.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
12 minut temu, witek napisał:

A jednak nie widziałem, by po marszach przeciw PiS-owi czy paradach równości pozostawały takie szkody jak po marszach niepodległości czy innych „festiwalach” onru. Zobacz co się ostatnio działo w Kaliszu. Jaką szopkę zafundował nam Olszański/Jabłonowski z Osadowskim. 

Już o tym rozmawialiśmy. Ty zamykasz oczy na dewastacje przy okazji piorunkowych marszów. A pretensje masz do mnie jakbym sama była wandalem lub popierała wybryki narodowców. Wszyscy muszą być równo pociągnięci do odpowiedzialności za zniszczenia bez względu na to pod jakim transparentem maszerują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
7 minut temu, Pieprzna napisał:

Zgadza się. I pamiętaj, że wśród protestujących też są tacy - zadymiarze i prowokatorzy. Czasem trzeba kogoś spacyfikować. Spójrz co działo się w Holandii - strzelano do manifestantów. U nas policja nie może sobie pozwolić na tak radykalne działania. Ty raz jawisz się jako miłośnik dyscypliny gdy opisujesz Łukaszenkę, ale gdy chodzi o nasze podwórko to nagle ci się optyka zmienia ?

Tak tylko ja też takich nie toleruję, którzy są zwykłymi chuliganami i wykorzystują takie protesty i demonstracje do: burd i rozrób. 

Tacy byli i będą i to się nie zmieni. 

Natomiast, my żyjemy w Polsce, a nie na Białorusi, a to różnica. 

Tam panuje inne prawo i sytuacja. Białoruś też nie jest krajem unijnym. 

Jestem jak najbardziej za "prowadzeniem porządku", ale akurat w Polsce protesty kobiet, to jest inna sprawa, niż te protesty, które były na Białorusi, w ogóle w innej sytuacji i sprawie. 

Nie porównywałbym tego, w Polsce i na Białorusi. 

Do kobiet protestujących policja nie powinna wychodzić na ulicach, bo co te kobiety mogłyby wyczyniać złego? 

Oczywiście, jakieś grupy chuligańskie, to jestem jak najbardziej za tym, żeby była przy tym policja, bo musi być. 

Trudno, żeby nie było policji w takich sytuacjach na ulicach. 

Ale nie do kobiet policja. 

Akurat w takiej sytuacji, policjanci powinni stanąć po stronie kobiet, rozumieć te kobiety i tutaj sprzeciwić się PiS-owi. 

W PiS to są tchórze, że tak to niestety powiem i nic nie zrobiliby policjantom, którzy by się sprzeciwili, w sytuacji kobiet. 

Więc, czasami trzeba się komuś przeciwstawić, dla dobra innych. 

 

Natomiast, ja uwazam i jestem takiego zdania, że: Polska, a Białoruś, to dwie, różne "bajeczki" i nie porównuję tego. 

To też zależy w jakiej sytuacji i sprawie ludzie wychodzą na ulicę. Można protestować w różnych sprawach. 

Pytanie, czy jakiekolwiek "protesty" w takim albo innym kraju coś zmienią i coś przyniosą dobrego ludziom? 

Popatrz na Polskę? Protestowały kobiety, protestowali rolnicy, jakieś tam zawody państwowe i co to zmieniło? PiS nie przyjął tego do siebie, nie wzieli tego do serca, a już na pewno nie zamierzają zrezygnować z rządu. 

Oni na to mają, brzydko powiem, WYWALONE!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
14 minut temu, Maybe napisał:

Ludzie nie znają anatomii. 

Raczej nie mają wyobraźni, by sobie pewne rzeczy uświadomić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
21 minut temu, contemplator napisał:

To według Ciebie podczas porodu o ile cm od pochwy jest oddalona cewka moczowa czy nawet łechtaczka, skoro twierdzisz, iż ich pęknięcie jest niemożliwe? Czasami pomyśl dwa razy, zanim coś napiszesz.

Jednak trzeba wziąć pod uwagę fizjologię porodu, naprężenia. Pęknięcia w kierunku odbytu pewnie są częstsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
5 minut temu, Miejscowy napisał:

Tak tylko ja też takich nie toleruję, którzy są zwykłymi chuliganami i wykorzystują takie protesty i demonstracje do: burd i rozrób. 

A taka Lempart to bezbronna kobietka? Gdyby tylko zostawić jej protesty bez asysty policji mogliby pobić jakichś polityków albo podpalić ich domy lub siedziby państwowych instytucji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
8 minut temu, contemplator napisał:

Raczej nie mają wyobraźni, by sobie pewne rzeczy uświadomić.

Własnej cipki sobie nie potrafią wyobrazić ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
8 minut temu, Miejscowy napisał:

Natomiast, ja uwazam i jestem takiego zdania, że: Polska, a Białoruś, to dwie, różne "bajeczki" i nie porównuję tego. 

To też zależy w jakiej sytuacji i sprawie ludzie wychodzą na ulicę. Można protestować w różnych sprawach. 

Taaaa, bo na Białorusi ludzie wychodzą na ulice przez pierdoły. Twoje podwójne standardy są irytujące.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
5 minut temu, Pieprzna napisał:

Jednak trzeba wziąć pod uwagę fizjologię porodu, naprężenia. Pęknięcia w kierunku odbytu pewnie są częstsze.

Co nie oznacza, iż wszelkie pęknięcia idą tylko i wyłącznie w tą stronę. Każda kobieta ma inną budowę mięśni w tym miejscu i nigdy nie przewidzisz, gdzie będzie ten najsłabszy punkt w chwili naprężenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
2 minuty temu, Maybe napisał:

Własnej cipki sobie nie potrafią wyobrazić ??

Chodzi mi o sytuację... bo czym innym jest stan normalny (bo tu mogła by mieć rację), - a czym innym jest stan podczas porodu, gdzie pod wpływem sił rozporowych wszystko się zmienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
2 minuty temu, contemplator napisał:

Co nie oznacza, iż wszelkie pęknięcia idą tylko i wyłącznie w tą stronę. Każda kobieta ma inną budowę mięśni w tym miejscu i nigdy nie przewidzisz, gdzie będzie ten najsłabszy punkt w chwili naprężenia. 

Zgadzam się.

Jestem za przedstawianiem wszystkich możliwości, ale też z uwzględnieniem częstotliwości. Bo inaczej zaraz nam wyjdzie, że każdy poród to bankowe kalectwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
1 minutę temu, Pieprzna napisał:

Zgadzam się.

Jestem za przedstawianiem wszystkich możliwości, ale też z uwzględnieniem częstotliwości. Bo inaczej zaraz nam wyjdzie, że każdy poród to bankowe kalectwo.

Bez przesady. Kiedyś niektóre kobiety rodziły na polu, zawijały dzieciaka w jakieś szmatki i dalej szły pracować. Taki miały mocny organizm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
1 minutę temu, contemplator napisał:

Bez przesady. Kiedyś niektóre kobiety rodziły na polu, zawijały dzieciaka w jakieś szmatki i dalej szły pracować. Taki miały mocny organizm.

Nie wiem czy to nie bajki z mchu i paproci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Przed chwilą, Pieprzna napisał:

Taaaa, bo na Białorusi ludzie wychodzą na ulice przez pierdoły. Twoje podwójne standardy są irytujące.

Nie, nie są i raczej takie nigdy nie będą, kobieto Droga. 

 

A teraz do tematu. 

 

Na Białorusi, protesty ludzi nie zmienią nic, a ludzie sami sobie robią problemy, wychodząc i tłukąc się z milicją. 

Więc lepiej nie wychodzić i dać sobie z tym zwyczajnie spokój. 

Bo ja bym tak zrobił, żyjąc w takim kraju, jak Białoruś i w takim prawie. Wolałbym sobie problemów nie narobić. 

Od pewnych rzeczy należy trzymać się z daleka i ja wyznaję taką zasadę. Jak się będziesz wtrącała i wtykała "nochala", to tego nosa mogą Ci oderwać i tyle. 

Ja to powiem wyraźnie Tobie, iż: zmiana prezydenta na Białorusi i tak by niewiele zmieniła, realnie na to patrząc. 

Rosja i tak by Białoruś miała w swojej garści, jaki by tam nie był prezydent. Mało tego, przypuszczam, że Putin mógłby jakiegoś swojego, innego człowieka wystawić, jako: kandydata na prezydenta Białorusi. 

Bo jest to kraj mocno z Rosją związany i będzie zawsze. Zawsze na Białorusi będą te wpływy rosyjskie, jaki by tam nie był prezydent. 

Więc, protesty ludzi tam i tak by niewiele zmieniły. 

Tam panuje inna sytuacja, a w Polsce jest całkiem inaczej i zauważ to wreszcie, dziewczyno. 

Dlatego ja, jak wypowiadam się na temat Polski i spraw w Polsce, to staram się nie porównywać do innych krajów, jak Białoruś, Rosja, czy jeszcze do innych krajów. 

Bo są różnice w sprawach Polski i Białorusi i także innych krajów. 

 

Ale zgadzać się ze mną nie musisz. Twoja wola, co zrobisz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
Przed chwilą, Pieprzna napisał:

Nie wiem czy to nie bajki z mchu i paproci.

Na własne uszy od babki mojej słyszałem, a która dobrze pamiętała przedwojenną wieś i ich ludzi. Po prostu z powodu ciągłej pracy, często od dzieciństwa, miały mocne organizmy. To działało jak ćwiczenia. Nie maiłbym powodu by jej nie wierzyć. Zresztą dziadkowie z drugiej strony rodziny też to potwierdzali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
17 minut temu, Pieprzna napisał:

A taka Lempart to bezbronna kobietka? Gdyby tylko zostawić jej protesty bez asysty policji mogliby pobić jakichś polityków albo podpalić ich domy lub siedziby państwowych instytucji.

Wiesz, nie wiem czy tak by było i tego nie będę oceniał. 

Nie znam tej Pani i nie wiem, jaka ta Pani jest. 

Jeżeli by się sama niewłaściwie zachowywała i to byłaby jej wina, to sama odpowiadałaby za swoje zachowanie, jak każdy człowiek dorosły. 

Jak Ty się zachowujesz niewłaściwie, robisz coś z własnej winy, to za to odpowiadasz, podobnie jak i ja, bo jesteśmy dorosłymi ludźmi. 

Natomiast ja nie znałem sytuacji z tych protestów kobiet i nie wiem, kto tam był winien tych przepychanek: policją z kobietami. 

Mogli się wzajemnie oskarżać, bo my żyjemy w takim kraju, gdzie trudno jest się ludziom przyznać do własnej winy. 

Lepiej zawsze, żeby ktoś inny był winien, bo jest to wygodne. 

 

Jeśli ta Pani się zachowywała niewłaściwie na protestach, to powinna za to przeprosić. Ale to nie znaczy też, że inne kobiety mają tolerować takie zachowanie. 

To, że ktoś w moim otoczeniu się źle zachowuje, to znaczy, że ja też mam to naśladować? Otóż, nie. 

Trzeba innym przekazywać dobry przykład, widząc czyjeś złe zachowanie. 

To, że ktoś inny jest zły, to nie znaczy, że ja też taki musze być. 

Lepiej być mądrzejszym od innych. 

No a zawsze, w każdej grupie ludzi znajdzie się ktoś nie w porządku i nie kulturalny. 

Ludzie mają różne charaktery i podejście do życia i tego nikt nie zmieni. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
31 minut temu, contemplator napisał:

Bez przesady. Kiedyś niektóre kobiety rodziły na polu, zawijały dzieciaka w jakieś szmatki i dalej szły pracować. Taki miały mocny organizm.

A niektóre miały poronienia, też od babci słyszałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vaderka
1 godzinę temu, contemplator napisał:

To według Ciebie podczas porodu o ile cm od pochwy jest oddalona cewka moczowa czy nawet łechtaczka, skoro twierdzisz, iż ich pęknięcie jest niemożliwe? Czasami pomyśl dwa razy, zanim coś napiszesz.

Mogę się mylić, ale moim zdaniem to spojenie łonowe może chronić przednią część ciała i wtedy największe naprezenie  tkanek koncentruje się w tylnej części. Spojenie lonowe zmienia się podczas ciąży, przygotowując się do porodu. Logiczne jest, ze pełni wtedy bardzo ważną rolę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vaderka
1 godzinę temu, Pieprzna napisał:

Jestem za sprytna by dać się złapać na utopię asymilacji. Czytałeś cały temat i argumenty wszystkich dyskutujących?

Na koniec coś od strony wiary, od Wyszyńskiego

 

Jest takie angieskie powiedzenie "Charity starts  at home". 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 622
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...