Nata wyciągnęła dłoń obleczoną w czarną koronkową rękawiczkę w kierunku Kapitana i szepnęła:
- Mdleję.
Następnie jakby rażona piorunem padła u stóp Kapitana, który zatopiony we własnych fantazjach niczego nie usłyszał i nie zauważył. Stał przygryzając koniec wąsa. Cmokał, zamykał oko, drugie, otwierał usta, oblizywał wargi i mruczał coś w języku, który nie był używany od trzech tysięcy lat a może nawet nigdy.
Kobieta, zaniepokojona brakiem spodziewanej reakcji otworzyła jedno oko i zmarszczyła brwi. Widok Kapitana wstrząsnął nią do głębi. Przerażona krzyknęła:
- Opętał cię starożytny demon!
Na co Kapitan odpowiedział głosem ochrypłym, zakurzonym i niemal bezdźwięcznym:
- Zgłodniałem.
A było to stwierdzenie tak zaskakujące i niejednoznaczne, że Nata wstrzymała oddech.