Olka Napisano 15 Października 2018 Jeden z najpiękniejszych polskich filmów. Można się w nim zanurzyć, rozpamiętać. Ciągle go noszę w sobie. Wszystko na najwyższym filmowym poziomie. Pomysł,scenariusz, zdjęcia, muzyka, reżyseria a aktorstwo to trzeba zobaczyć bo nawet każdy opis tego nie odda. I wszystko łączy się w całość jako wspaniały film. Jestem urzeczona trzecim filmem Pawlikowskiego. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Janek 32 Napisano 17 Listopada 2018 Bardzo ładny film. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 23 Stycznia 2019 Tak się zdarzyło, że gdy go grali w kinie, to nie mogłam pójść. I tym sposobem nie widziałam tego cuda który tak wszystkich zachwyca. A tu Oscar na horyzoncie. Chociaż podobno to już bardziej polityczne Oscary niż filmowe i dlatego nagrodę dostanie Roma. Nie rozumiem nominacji za Narodziny Gwiazdy. To takie kino na niedzielne popołudnie. Strasznie przewidywalne, aż nudne. Pewnie by mi się podobało gdybym miała 15 lat i słuchała lady gagi. Wracając do zimnej wojny- wie ktoś, czy można gdzieś w necie zobaczyć? Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 20 Lutego 2019 Oglądnęłam. Rzeczywiście, ciekawy film, taki do przeżycia. Zostaje w pamięci. Po wyjściu z kina niesie się go w sobie do domu. Ten film nie jest przegadany, nie ma w nim za dużo wypowiedzianych słów, a te które są, są bardzo trafione, jak strzała, w dziesiątkę. Dosadne. Historia miłosna Zuli i Wiktora- w moich oczach oczywiście- to opowieść o miłości której główni bohaterowie nie umieją docenić. Żyć bez siebie nie mogą, a jednak nie są razem. A kiedy próbują razem być, to nic z tego nie wychodzi. A nie, płyta wychodzi. Jej płyta, którą pomógł jej nagrać Wiktor, a którą ona okupiła romansem z producentem i którą w końcu wyrzuciła na bruk. Koniec trochę melodramatyczny. Taki Romeo i Julia. I trochę Anna karenina, która podążając za miłością zostawia swoje dziecko. Tylko trochę, bo jednak to zupełnie inna historia. Koniec tego filmu to ślub i wspólne samobójstwo. Ale to nie jest zwykły film więc i ślub nie był zwykły. A poza tym ona ma męża i dziecko. Mąż to członek władzy ludowej, więc pewnie ślub był cywilny, aao takich zwykła mówić, że się liczą, bo nie przez Bogiem zawierane. Opuszczony stary, zdewastowany kościół. Ich dwoje ślubujących sobie miłość. Nie ma w tym dramatyzmu, nikt nie płacze, Na stole ofiarnym paląca się świeca i tabletki które mają zabrać na drugą stronę tych dwoje zmęczonych ludzi, którzy dostali miłość, której nie umieli przenieść przez życie. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Ona34 Napisano 21 Lipca 2019 No ja mam zupelnie inna oponie. Zdjecia i muzyka fajne. Aktorzy tez. Ale ta historia milosna to tragedia. Zakochuja sie. Chca razem wyjechac. Ona bez wytlumaczenia po prostu sie nie zjawia. On ze zlamanym sercem jedzie. Po latach milosc odzywa. Wiec postanawiaja zostawic swoje rodziny i cudownie za raczke razem popelniaja samobojstwo. Dziecinada jakas. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 24 Lipca 2019 Dnia 21.07.2019 o 15:40, Ona34 napisał: Wiec postanawiaja zostawic swoje rodziny i cudownie za raczke razem popelniaja samobojstwo. Dziecinada jakas. A może po prostu jak u Osieckiej: ,,Chociaż raz warto umrzeć z miłości. Chociaż raz. " Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach