Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
alan

Zakaz aut spalinowych wchodzi w życie!

Polecane posty

alan

Nie ma możliwości zastąpić spalinówek elektrykami. Każdy elektryk potrzebuje ładowania, co najmniej raz na 24 godziny i najczęściej w porach nocnych bo większość ludzi pracuje w dzień. Wyjrzyjcie przed blok lub na ulice miast, gdzie nocą samochód parkuje obok drugiego samochodu. Trzeba by ustawić na każdej ulicy stacje ładowania, co sześć metrów tak by każdy mógł być naładowany na drugi dzień w miejscu w którym parkuje. Dodatkowo, co 200m trzeba by ustawić stację transformatorową by podołać tak dużemu zapotrzebowaniu na prąd. Lub wyburzyć, co jakiś czas jeden blok by dla reszty zrobić parkingo - ładowarki. Nie mamy też odpowiedniej ilości elektrowni by wyprodukować taką ilość prądu. Taką, to znaczy kilkukrotnie większą niż obecnie. I jak widzicie nie budują kolejnych elektrowni by podołać w przyszłości zwiększonemu zapotrzebowaniu. Już niedługo elektryką zabroni się parkować w garażach podziemnych ze względów bezpieczeństwa. Pożar jednego samochodu elektrycznego w takim gąszczu doprowadzi do zapłonu innych, a to już może zniszczyć konstrukcję budynku czy wywołać pożar, który będzie nie do ugaszenia i w konsekwencji spłonie cały blok. Ostatnio na pomorzu płonął elektryczny mercedes, czas jego gaszenia to 21 godzin przez 100 strażaków. Na koniec ściągnięto specjalną wannę, by go utopić i skutecznie dogasić. A co kiedy tych pojazdów będzie więcej? Chyba w każdym kraju strażaków będzie potrzeba więcej niż wojska by gasić same elektryki. Bateria w elektyryku co 10 -12 lat wymaga wymiany jednak ze względu na cenę samej baterii oraz sposób jej montażu, jest to operacja nieopłacalna. Już niewielka stłuczka skutecznie eliminuje na trwałe pojazd elektryczny z użytkowania. W krajach skandynawskich gdzie obecnie jest najwięcej eksploatowanych aut elektrycznych na składach rosną stosy powypadkowych elektryków lub tych z uszkodzonymi ze starości bateriami, ponieważ recykling jest nieopłacalny i lepiej to magazynować.

I sprawa najważniejsza globaliści wcale nie chcą zastąpić spalinówek elektrykami ponieważ chcą odebrać ludziom swobodę przemieszczania oraz wszelką własność, co już zostało zapowiedziane. Ich hasło to: nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy. Nie liczcie, że w przyszłości pojedziecie elektrykiem, bo też go nie kupicie, tak jak spalinówki. Tylko o tym jeszcze tak szeroko nie mówią. Morawiecki oraz inni globaliści na świecie wyraźnie mówili, że wprowadzają nowy porządek świata, a to oznacza, że już nigdy nie będzie tak jak było( i to też mówili). Niestety coraz bardziej domykają swój plan, a ludzie cały czas myślą, że to niemożliwe i na pewno tak nie będzie. Z takim podejściem to na pewno tak będzie, bo jeżeli nie zrobisz nic to nie licz, że cokolwiek coś zmienisz.

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Aco
9 godzin temu, alan napisał:

Nie ma możliwości zastąpić spalinówek elektrykami. Każdy elektryk potrzebuje ładowania, co najmniej raz na 24 godziny i najczęściej w porach nocnych bo większość ludzi pracuje w dzień. Wyjrzyjcie przed blok lub na ulice miast, gdzie nocą samochód parkuje obok drugiego samochodu. Trzeba by ustawić na każdej ulicy stacje ładowania, co sześć metrów tak by każdy mógł być naładowany na drugi dzień w miejscu w którym parkuje. Dodatkowo, co 200m trzeba by ustawić stację transformatorową by podołać tak dużemu zapotrzebowaniu na prąd. Lub wyburzyć, co jakiś czas jeden blok by dla reszty zrobić parkingo - ładowarki. Nie mamy też odpowiedniej ilości elektrowni by wyprodukować taką ilość prądu. Taką, to znaczy kilkukrotnie większą niż obecnie. I jak widzicie nie budują kolejnych elektrowni by podołać w przyszłości zwiększonemu zapotrzebowaniu. Już niedługo elektryką zabroni się parkować w garażach podziemnych ze względów bezpieczeństwa. Pożar jednego samochodu elektrycznego w takim gąszczu doprowadzi do zapłonu innych, a to już może zniszczyć konstrukcję budynku czy wywołać pożar, który będzie nie do ugaszenia i w konsekwencji spłonie cały blok. Ostatnio na pomorzu płonął elektryczny mercedes, czas jego gaszenia to 21 godzin przez 100 strażaków. Na koniec ściągnięto specjalną wannę, by go utopić i skutecznie dogasić. A co kiedy tych pojazdów będzie więcej? Chyba w każdym kraju strażaków będzie potrzeba więcej niż wojska by gasić same elektryki. Bateria w elektyryku co 10 -12 lat wymaga wymiany jednak ze względu na cenę samej baterii oraz sposób jej montażu, jest to operacja nieopłacalna. Już niewielka stłuczka skutecznie eliminuje na trwałe pojazd elektryczny z użytkowania. W krajach skandynawskich gdzie obecnie jest najwięcej eksploatowanych aut elektrycznych na składach rosną stosy powypadkowych elektryków lub tych z uszkodzonymi ze starości bateriami, ponieważ recykling jest nieopłacalny i lepiej to magazynować.

I sprawa najważniejsza globaliści wcale nie chcą zastąpić spalinówek elektrykami ponieważ chcą odebrać ludziom swobodę przemieszczania oraz wszelką własność, co już zostało zapowiedziane. Ich hasło to: nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy. Nie liczcie, że w przyszłości pojedziecie elektrykiem, bo też go nie kupicie, tak jak spalinówki. Tylko o tym jeszcze tak szeroko nie mówią. Morawiecki oraz inni globaliści na świecie wyraźnie mówili, że wprowadzają nowy porządek świata, a to oznacza, że już nigdy nie będzie tak jak było( i to też mówili). Niestety coraz bardziej domykają swój plan, a ludzie cały czas myślą, że to niemożliwe i na pewno tak nie będzie. Z takim podejściem to na pewno tak będzie, bo jeżeli nie zrobisz nic to nie licz, że cokolwiek coś zmienisz.

 

 

 

Póki co takiego zakazu ma nie być.

https://autokult.pl/zakaz-spalinowych-to-nieprawda-oto-co-naprawde-przeglosowala-ue,6881638633614272a

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
4 godziny temu, Aco napisał:

 

Wprost przeciwnie jest wyraźnie powiedziane o autach do 3.5 tony oraz to co powiedziałem na końcu tylko w formie wygodnej dla globalistów. Czyli mamy dużo czasu, nie musimy się tym teraz martwić, jeszcze nie wiadomo co będzie. Tylko, że takie podejście jest wygodne dla globalistów by mogli spokojnie i bez przeszkód wprowadzać kolejne utrudnienia, aż do domknięcia wszystkiego.

Po wyborach, i niema znaczenia kto je wygra (po za może Konfederacją, choć ręki nie dam sobie uciąć) zaczną realizować na początek dodatkowe podatki na starsze auta oraz na paliwa. Przy bierności społeczeństwa za kilkanaście lat nie będziesz mieć auta spalinowego bo nie będzie cię na niego stać i to samo zrobią z elektrykami. Celem globalistów jest eliminacja całej własności, a to oznacza, że domy i mieszkania też stracimy, Ze względu na podatki, brak certyfikatów lub z powodu śladu węglowego jaki zostaje w czasie ich eksploatacji.

W normalnym świecie nawet nie powinniśmy o takich sprawach rozmawiać z prostego powodu - to nigdy nie powinno się wydarzyć,

Albo jesteśmy wolni, samodzielni i sami decydujemy o sobie, albo decydują za nas. Tylko to już niewolnictwo.

Wyobraź sobie jak się czuli ludzie kiedy 100 lat temu wprowadzono paszporty. Jaka to była istotna utrata wolności. Teraz mamy stracić ją całkowicie. Oczywiście nie tylko z powodu braku aut spalinowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
Dnia 29.03.2023 o 23:41, alan napisał:

Albo jesteśmy wolni, samodzielni i sami decydujemy o sobie, albo decydują za nas. Tylko to już niewolnictwo.

Politycy nam wmawiają, że skoro są demokratycznie wybierani, to oni są demokratyczni i że rząd jest demokratyczny. Tyle że to bzdura, bo demokracja to rządy ludu (gr. dḗmos „lud”, krátos „władza” – dosł. „rządy ludu, ludowładztwo”), a gdzie i jak lud sprawuje władzę? Referenda samorządowe praktycznie nie istnieją, a jak już są to o jakiś bzdurach, niedotyczących zwykłego szarego kowalskiego, tylko o walkę o koryto u władzy. Podobnie z referendami rządowymi, które są jeszcze rzadziej, bo raz na 8-10 lat. Obywatel może napisać petycję, czy obywatelski projekt ustawy, a co rząd na to? W przeważającej większości kończy się to tak jak na tym przykładzie, gdzie  Sejm w marcu odrzucił obywatelski projekt likwidacji TVP info oraz abonamentu radiowo - telewizyjnego. Takich odrzuceń jest rocznie kilkaset, a przechodzi może 0,1% obywatelskiej inicjatywy. To co pokazują politycy nazywa się - Autokracją (gr. autokratés, samowładny, αυτός sam + κρατέω rządzić) – system rządów sprawowany przez jedną osobę lub niewielką grupę osób, posiadającą nieograniczoną władzę, będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną. Skoro zwykły Kowalski nie może wpłynąć na sejm czy senat, bo akurat wpadł na genialny pomysł, zatem, czyż ta władza jaką sprawuje sejm i senat ma nieograniczoną władzę, będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną?! Owszem, tak właśnie jest! Bo mamy formalne Autokrację w czystym wydaniu, a nie Demokrację, którą nam wmawiają wszem i wobec, bo słowo demokracja służy im tu do kamuflażu autokratycznych rządów. Dlatego lud nigdy nie będzie wolny, samodzielny i sam decydował o sobie, bowiem zawsze decydują za nas. Prosty lud żył w niewoli od zawsze i nadal tak jest, nawet XXI wiek tego nie zmienił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość
17 minut temu, contemplator napisał:

Obywatel może napisać petycję

Masz teraz okazję podpisać petycje wobroniepolskichlasow.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość
20 minut temu, contemplator napisał:

Sejm w marcu odrzucił obywatelski projekt

Sejm to nie złota rybka, ani lampa Alladyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Co do samochodów elektrycznych to ma to wady i zalety, jak wszystko i wszędzie. 

Polska na to jeszcze nie jest gotowa, gdyż Polska jest jeszcze za biednym krajem na takie samochody. 

Na to sobie mogą pozwolić kraje dużo bogatsze od Polski, jak Japonia, USA, Szwajcaria. 

Ktoś powiedział, że "no ale przecież jak wprowadzą w Polsce elektryczne samochody, to większości Polaków nie będzie stać na takie samochody, bo będą dużo droższe i, nowe samochody od samochodów spalinowych, którymi w Polsce jeździ dużo ludzi, a które są jeszcze starszego typu i są tanie, bo używane". 

I to prawda. 

Ale też ktoś powiedział "takie samochody nie będą od razu w Polsce wprowadzone, tylko za kilkanaście lat i po tylu latach samochody elektryczne będą tańsze, tak jak tanieją różne urządzenia elektroniczne w sklepach, bo jest tego pełno na rynku". I to też prawda, ale może nie tak do końca. 

Bo samo wybudowanie stacji elektrycznych w całej Polsce dla takich samochodów to byłyby dość duże koszty. 

Teraz mamy stacje paliw, a przy elektrycznych wozach musiałyby powstać stacje elektryczne, żeby gdzieś ładować takiego rodzaju samochody. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
12 godzin temu, contemplator napisał:

Politycy nam wmawiają, że skoro są demokratycznie wybierani, to oni są demokratyczni i że rząd jest demokratyczny. Tyle że to bzdura, bo demokracja to rządy ludu (gr. dḗmos „lud”, krátos „władza” – dosł. „rządy ludu, ludowładztwo”), a gdzie i jak lud sprawuje władzę? Referenda samorządowe praktycznie nie istnieją, a jak już są to o jakiś bzdurach, niedotyczących zwykłego szarego kowalskiego, tylko o walkę o koryto u władzy. Podobnie z referendami rządowymi, które są jeszcze rzadziej, bo raz na 8-10 lat. Obywatel może napisać petycję, czy obywatelski projekt ustawy, a co rząd na to? W przeważającej większości kończy się to tak jak na tym przykładzie, gdzie  Sejm w marcu odrzucił obywatelski projekt likwidacji TVP info oraz abonamentu radiowo - telewizyjnego. Takich odrzuceń jest rocznie kilkaset, a przechodzi może 0,1% obywatelskiej inicjatywy. To co pokazują politycy nazywa się - Autokracją (gr. autokratés, samowładny, αυτός sam + κρατέω rządzić) – system rządów sprawowany przez jedną osobę lub niewielką grupę osób, posiadającą nieograniczoną władzę, będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną. Skoro zwykły Kowalski nie może wpłynąć na sejm czy senat, bo akurat wpadł na genialny pomysł, zatem, czyż ta władza jaką sprawuje sejm i senat ma nieograniczoną władzę, będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną?! Owszem, tak właśnie jest! Bo mamy formalne Autokrację w czystym wydaniu, a nie Demokrację, którą nam wmawiają wszem i wobec, bo słowo demokracja służy im tu do kamuflażu autokratycznych rządów. Dlatego lud nigdy nie będzie wolny, samodzielny i sam decydował o sobie, bowiem zawsze decydują za nas. Prosty lud żył w niewoli od zawsze i nadal tak jest, nawet XXI wiek tego nie zmienił.

No, pewnie masz rację, ale myślę, że nie do końca. 

Teoretycznie, demokracja jest w wielu krajach na świecie, a w praktyce różnie z tym jest. 

Polska też nigdy nie była w pełni krajem demokratycznym, tak jak i wiele innych krajów. 

W USA nie ma pełnej demokracji, bo widać co tam się dzieje i wyprawia. 

Jest niewiele przykładów prawdziwej demokracji, w teorii i praktyce. 

To są takie kraje, jak: Islandia, kraje Skandynawskie, Australia, Szwajcaria. 

No ale to już bardziej na inny temacik. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
Dnia 4.04.2023 o 02:00, contemplator napisał:

Politycy nam wmawiają, że skoro są demokratycznie wybierani, to oni są demokratyczni i że rząd jest demokratyczny. Tyle że to bzdura, bo demokracja to rządy ludu (gr. dḗmos „lud”, krátos „władza” – dosł. „rządy ludu, ludowładztwo”), a gdzie i jak lud sprawuje władzę? Referenda samorządowe praktycznie nie istnieją, a jak już są to o jakiś bzdurach, niedotyczących zwykłego szarego kowalskiego, tylko o walkę o koryto u władzy. Podobnie z referendami rządowymi, które są jeszcze rzadziej, bo raz na 8-10 lat. Obywatel może napisać petycję, czy obywatelski projekt ustawy, a co rząd na to? W przeważającej większości kończy się to tak jak na tym przykładzie, gdzie  Sejm w marcu odrzucił obywatelski projekt likwidacji TVP info oraz abonamentu radiowo - telewizyjnego. Takich odrzuceń jest rocznie kilkaset, a przechodzi może 0,1% obywatelskiej inicjatywy. To co pokazują politycy nazywa się - Autokracją (gr. autokratés, samowładny, αυτός sam + κρατέω rządzić) – system rządów sprawowany przez jedną osobę lub niewielką grupę osób, posiadającą nieograniczoną władzę, będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną. Skoro zwykły Kowalski nie może wpłynąć na sejm czy senat, bo akurat wpadł na genialny pomysł, zatem, czyż ta władza jaką sprawuje sejm i senat ma nieograniczoną władzę, będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną?! Owszem, tak właśnie jest! Bo mamy formalne Autokrację w czystym wydaniu, a nie Demokrację, którą nam wmawiają wszem i wobec, bo słowo demokracja służy im tu do kamuflażu autokratycznych rządów. Dlatego lud nigdy nie będzie wolny, samodzielny i sam decydował o sobie, bowiem zawsze decydują za nas. Prosty lud żył w niewoli od zawsze i nadal tak jest, nawet XXI wiek tego nie zmienił.

Nie myśl, że we mawianiu nam na temat "demokracji" ograniczają się tylko do tego jednego. Skoro wiedzą, że tak można i działa, to kto im czegokolwiek zabroni. Jedyne ograniczenie to ich fantazja.

"Brytyjski "The Telegraph" ujawnił kolejną część wiadomości, jakie w czasie szczytu pandemii COVID-19 wysyłał ówczesny minister zdrowia Matt Hancock."

"Zamiast dawać zbyt wiele sygnałów wcześniej, możemy rzucić na boisko nowy wariant" – ocenił jeden z doradców, na co Hancock odpowiedział: "Wystraszymy nowym wariantem, że wszystkim spodnie pospadają". "Tak, to właśnie spowoduje odpowiednią zmianę zachowania" – odparł doradca. Minister zdrowia pyta: "To kiedy wykorzystujemy nowy wariant?".

 

I tak narodziła się nowa mutacja covida VOC 202012/01( jeśli dobrze pamiętam to była Alfa) , przed którą drżały miliony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Tutaj to za bardzo nie jest temat o demokracji czy też o nie demokracji. 

A co do tematu, to cóż czasy są coraz nowocześniejsze i wszędzie nowoczesna technologia, więc promuje się samochody elektryczne. 

Kraje bogatsze i bardzo bogate mogą sobie na samochody takie pozwolić, ale nie kraje biedniejsze. 

Polska nie jest jeszcze gotowa do takich samochodów. 

O czym w ogóle tutaj rozmowa? Skoro w Polsce nie wybudowali elektrowni jądrowych, a coś takiego już funkcjonuję w niektórych krajach Europy i świata, i to od wielu lat, to gdzie Polska jest gotowa do elektrycznych samochodów? 

Jakby w Polsce zadbało się o pewne sprawy, tak jak to jest w normalnych krajach, to nie tylko elektrownie jądrowe by w Polsce powstały. 

A przy rządach PiS-owskich Polska się cofa do tyłu, zamiast iść dalej do przodu i taka jest smutna prawda. 

Ale tego chciało samo społeczeństwo polskie, a przede wszystkim wyborcy takich rządów, no to teraz mają, co chcieli mieć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 622
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...