Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
WtomiGraj

Psychoterapia czy watro, jak i co zamiast

Polecane posty

WtomiGraj

Zacznę od pewnego równania:

49,5%+49,5%+1%=100%

Ten wzór jest moim odczuciem, tych informacji, na które pozwala dostęp do sieci, prasy, itp.

49,5% tematyki to przyczyny oraz skutki danego stanu czy problemu. Szczegółowo opisane są przyczyny, które daną sytuację mogą wywołać oraz dosyć szczegółowo skutki - konsekwencje danych doświadczeń. A ten 1% to zazwyczaj zdanie: "trzeba to przepracować, zapraszamy na terapię". Czyli analiza przyczyn rozwlekła a nie ma miejsca na konkretne rozwiązania. Rozkład procentowy powinien być zupełnie różny od w. wym.

Weźmy np. sytuację DDA. Jak czytam jakiś artykuł czy niby poradę obszernie rozwałkowują tam, jakie zachowania występują w takiej rodzinie i równie rozwlekle - czego się można u osób DDA.

Dla ścisłości - ja nie należę do DDA, tylko podałam jaskrawy przykład z brzegu.

 

Przecież my sami najlepiej wiemy jakie jest źródło naszych problemów i jakie żniwo zbiera po latach. Tylko co z tym 1%?

Czy psychoterapia podaje konkretne rozwiązania, który rodzaj wybrać, czy w ogóle warto?

Często spotykam opinie, że psychoterapia nic nie pomogła a tylko kogoś rozwścieczyła.

Pytanie do osób korzystających z pomocy psychoterapeuty: czy wam pomogło, na ile i jaką formę polecacie ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Szczęśliwy
Maybe
14 godzin temu, WtomiGraj napisał:

Zacznę od pewnego równania:

49,5%+49,5%+1%=100%

Ten wzór jest moim odczuciem, tych informacji, na które pozwala dostęp do sieci, prasy, itp.

49,5% tematyki to przyczyny oraz skutki danego stanu czy problemu. Szczegółowo opisane są przyczyny, które daną sytuację mogą wywołać oraz dosyć szczegółowo skutki - konsekwencje danych doświadczeń. A ten 1% to zazwyczaj zdanie: "trzeba to przepracować, zapraszamy na terapię". Czyli analiza przyczyn rozwlekła a nie ma miejsca na konkretne rozwiązania. Rozkład procentowy powinien być zupełnie różny od w. wym.

Weźmy np. sytuację DDA. Jak czytam jakiś artykuł czy niby poradę obszernie rozwałkowują tam, jakie zachowania występują w takiej rodzinie i równie rozwlekle - czego się można u osób DDA.

Dla ścisłości - ja nie należę do DDA, tylko podałam jaskrawy przykład z brzegu.

 

Przecież my sami najlepiej wiemy jakie jest źródło naszych problemów i jakie żniwo zbiera po latach. Tylko co z tym 1%?

Czy psychoterapia podaje konkretne rozwiązania, który rodzaj wybrać, czy w ogóle warto?

Często spotykam opinie, że psychoterapia nic nie pomogła a tylko kogoś rozwścieczyła.

Pytanie do osób korzystających z pomocy psychoterapeuty: czy wam pomogło, na ile i jaką formę polecacie ?

 

Na FB jest grupa pogadajmy o życiu i tam osoby polecają, oczywiście też piszą, że trzeba trafić na dobrego terapeutę.

 

Ja podchodzę trochę sceptycznie, bo zauważyłam, że żyjemy w czasach, kiedy nawet na zbyt częste pierdzenie zaleca się terapię....nie chcę urazić, ale myślę, że z wieloma rzeczami potrafimy sami sobie poradzić, może wystarczy być ze sobą szczerym, trochę książek psychologicznych przeczytać itp itd. Mam wrażenie, że rosną pokolenia nieudaczników emocjonalnych i intelektualnych, leni i miękkich faj, którym psychoterapeuta musi wszystko pod nos podsunąć i paluszkiem pokazać, jakby wypruto nas z umiejętności logicznego myślenia, analizowania i zdobywania wiedzy samemu na pewne podstawowe sprawy. Robi się z nas takie ameby, które z żadnym problemem nie są w stanie same sobie poradzić. Nie są w stanie same zrozumieć jakie jest źródło pewnych naszych uprzedzeń, zachowań, nawyków i nie są w stanie samodzielnie podjąć pracy nad sobą.

 

Oczywiście zaznaczam, że nie chodzi mi o ludzi DDA czy takich, którzy przeszli jakieś traumy w dziecinstwie, nie mam na myśli ludzi prawdziwie poturbowanych przez los, czy w depresji. Uważam, że tacy ludzie powinni mieć wsparcie i pomoc. Ale mam wrażenie, że obecnie każdy bzdet tłumaczy się jakimś nieprzepracowanym problemem z dzieciństwa, że naprawdę wręcz na siłę się tych problemów doszukuje i myślę, że jest to spowodowane modą i chęcią naciągnięcia ludzi na kasę i to niemałą kasę. Chodzenie do psychoterapeuty jest takie "fancy". A przecież psychoterapeutami są ludzie po kursach, najczęściej z wykształceniem pedagogicznym, gdzie pedagogika w naszym kraju nie jest zbyt prestiżowym i wymagającym kierunkiem... Niebywali "specjaliści" z nich!

Dodam, że bardzo mnie interesuje psychologia i sama wiem, że dzieciństwo ma ogromne znaczenie, ale też nie uważam, że każdy człowiek potrzebuje psychoterapii, a mam wrażenie, że takie teraz ludzie mają podejście. Mam wrażenie, że niedługo na ból zęba będą przepisywać psychoterapię.

Oczywiście to tylko moje zdanie, nie brałam nigdy udziału w psychoterapii, bo uważam, że jestem na tyle samodzielna i potrafię sama czytać mądre książki, wyciągać z nich wnioski, które mogę później wykorzystać w odniesieniu do siebie. 

 

Wydaje mi się że to zależy od rodzaju problemu, od jego wagi, od naszego stanu psychicznego i emocjonalnego. 

Jednak tak jak powyżej się rozpisałam, uważam, że obecnie to przepracowywanie wszystkiego jest nastawione jedynie na naciąganie ludzi na kasę. To wręcz stanowi o twoim statusie społecznym. Masz psychoterapeutę, to jesteś gość! 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WtomiGraj

Dla mnie to nawet nie jakaś fanaberia. Gotowa jestem zaryzykować. Nawet nie chodzi o mnie ale ze względu na innych. Chodziłam do psychiatry. Pani doktor powiedziała, że owszem może pomóc na poziomie somatycznym. Natomiast dobrze byłoby wzmocnić psychikę. Dwóch lekarzy sugerowało psychoterapię.

Nie chodziłam dotąd, bo:

- długo wstydziłam się swojej choroby, bałam się, że ktoś mnie zauważy w poradni

- nienawidzę się uwewnętrzniać

- nie ufam ludziom i wychodziłam z założenia, że skoro to ludzie odpowiadają za mój stan, to jakim cudem inni ludzie mogą pomóc.

 

Szukam metody, może ma ktoś jakieś doświadczenia. Pytałam też duchownego, który w tej tematyce "siedzi". On zalecił mi rekolekcje ignacjańskie. Wyczytałam, że to trwa 3 tygodnie, więc nie bardzo mi leży branie urlopu...

Też się obawiam psychomanipulacji, straty czasu, wydłubywania wspomnień i naciągania na kasę.

Ostatnio czytałam o uzdrawianiu na poziomie komórkowym, ale to trochę pseudonaukowa metoda.

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
Maybe
2 godziny temu, WtomiGraj napisał:

Dla mnie to nawet nie jakaś fanaberia. Gotowa jestem zaryzykować. Nawet nie chodzi o mnie ale ze względu na innych. Chodziłam do psychiatry. Pani doktor powiedziała, że owszem może pomóc na poziomie somatycznym. Natomiast dobrze byłoby wzmocnić psychikę. Dwóch lekarzy sugerowało psychoterapię.

Nie chodziłam dotąd, bo:

- długo wstydziłam się swojej choroby, bałam się, że ktoś mnie zauważy w poradni

- nienawidzę się uwewnętrzniać

- nie ufam ludziom i wychodziłam z założenia, że skoro to ludzie odpowiadają za mój stan, to jakim cudem inni ludzie mogą pomóc.

 

Szukam metody, może ma ktoś jakieś doświadczenia. Pytałam też duchownego, który w tej tematyce "siedzi". On zalecił mi rekolekcje ignacjańskie. Wyczytałam, że to trwa 3 tygodnie, więc nie bardzo mi leży branie urlopu...

Też się obawiam psychomanipulacji, straty czasu, wydłubywania wspomnień i naciągania na kasę.

Ostatnio czytałam o uzdrawianiu na poziomie komórkowym, ale to trochę pseudonaukowa metoda.

Za swój stan zawsze odpowiadamy my sami. Bo to kwestia naszego myślenia, postrzegania siebie i otoczenia, wszystko to dzieje się w naszej głowie i terapia może to naprawić, czyli sposób postrzegania. Jeśli czujesz taką potrzebę, to idź, tylko poszukaj dobrego psychoterapeuty, bo nie każdy jest dobry.

Jeśli masz FB zapisz się do grupy "Pogadajmy o życiu", załóż temat, nie wstydź się....jest tam dużo ludzi po terapiach lub w trakcie, na pewno wesprą i doradzą. Możesz nawet napisać z jakiego miasta jesteś i może ktoś poleci psychoterapeutę w twoim mieście. Nie ma tam hejtu ani wyśmiewania, fajni, normalni ludzie. 

Edytowano przez Maybe (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WtomiGraj

Dzięki. Każda porada jest cenna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Amani
Dnia 30.11.2019 o 10:22, WtomiGraj napisał:

Zacznę od pewnego równania:

49,5%+49,5%+1%=100%

Ten wzór jest moim odczuciem, tych informacji, na które pozwala dostęp do sieci, prasy, itp.

49,5% tematyki to przyczyny oraz skutki danego stanu czy problemu. Szczegółowo opisane są przyczyny, które daną sytuację mogą wywołać oraz dosyć szczegółowo skutki - konsekwencje danych doświadczeń. A ten 1% to zazwyczaj zdanie: "trzeba to przepracować, zapraszamy na terapię". Czyli analiza przyczyn rozwlekła a nie ma miejsca na konkretne rozwiązania. Rozkład procentowy powinien być zupełnie różny od w. wym.

Weźmy np. sytuację DDA. Jak czytam jakiś artykuł czy niby poradę obszernie rozwałkowują tam, jakie zachowania występują w takiej rodzinie i równie rozwlekle - czego się można u osób DDA.

Dla ścisłości - ja nie należę do DDA, tylko podałam jaskrawy przykład z brzegu.

 

Przecież my sami najlepiej wiemy jakie jest źródło naszych problemów i jakie żniwo zbiera po latach. Tylko co z tym 1%?

Czy psychoterapia podaje konkretne rozwiązania, który rodzaj wybrać, czy w ogóle warto?

Często spotykam opinie, że psychoterapia nic nie pomogła a tylko kogoś rozwścieczyła.

Pytanie do osób korzystających z pomocy psychoterapeuty: czy wam pomogło, na ile i jaką formę polecacie ?

 

Czy na pewno wiemy, jakie jest źródło naszych problemów? Owszem DDA to jaskrawy i zarazem dość łatwy do zdiagnozowania problem.

 

...ale nie zawsze tak jest. 

 

Mysle, ze psychoterapia może pomóc, ale niestety nie każdy psychoterapeuta będzie skuteczny...

 

Podam Ci dwa przykłady z życia. Moja znajoma całkiem rozgarnięta, fajna babka, przez długi czas typowała w dużo starszych od siebie facetach. I choc dawała z siebie wszystko, to jej każdy związek kończył się porażka. I nikt nie potrafił jej pomoc, aż w końcu zdecydowała sie odwiedzicic psychoterapeutę. I po tej psychoterapii nie tylko ułożyła sobie życie, ale wreszcie otworzyła sie na tyle, by opowiedzieć o traumatycznych przeżyciach z dziecinstwa. Teoretycznie mogła już wcześniej to wykryć, ale pewne kwestie wypierała z pamięci, myślała, ze jest silna i ponad to. Dopiero psychoterapeutka uświadomiła jej, ze to wszystko trzymała w sobie i ze moze iść zupelnie inna droga...

 

drugi przykład tez odnosi się trochę do dzieciństwa i porażek w życiu już dorosłym... tej osobie sama doradzalam terapie, ale ona uważała, to za stratę czasu... załamanie przyszło nagle i odbiło się mocno na zyciu tej osoby.. dziś musi korzystać z pomocy specjalisty.

 

ja myśle, ze żyjemy szybko i czasem nie tak jak sami chcemy, tylko jak inni chcą. Jasne, ze z problemami małego kalibru możemy sobie radzić sami, ale czasem warto skorzystać z fachowej pomocy. 

 

Zreszta o swoich problemach czasem prościej opowiedzieć obcemu, niż znajomemu... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Astafakasta

Najlepiej jest nie myśleć, gdy telewizja zrobi to za nas, bo dla nas liczy się tylko ona, żeby nie było, że coś źle napisałem, lecz wyszło bez sensu, bo słówko jest zakazane dla innych ludzi przez poprawnych politycznie, dlatego należy tak robić, żeby mylić się i innym również i samemu przez to mieszkać w rynsztoku, dlatego terapia była niezadowalająca, bo z tzw. przyjaźni, dobrego zrozumienia drugiego człowieka zrobiliście sobie maszynkę do zarabiania pieniędzy, więc nie chce mieć z Wami cokolwiek wspólnego, a zwłaszcza nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WtomiGraj
Dnia 7.12.2019 o 21:55, Amani napisał:

Zreszta o swoich problemach czasem prościej opowiedzieć obcemu, niż znajomemu... 

Racja. Ja nawet nie szukam cudotwórcy ale trenera, który by mi przedstawił pewne techniki, narzędzia, schematy, jak zwał tak zwał,  żeby sobie samej poradzić.

 

Najpierw praca na zmiany, potem pandemia pokrzyżowała mi plany... ale w końcu się wybrałam.

Cóż, pierwsza wizyta baaardzo ogólna (1h). Wrażenia takie sobie - ani złe ani dobre. Zobaczymy co dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      7394
    • Postów
      64486
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      332
    • Najwięcej dostępnych
      864

    Lewap
    Najnowszy użytkownik
    Lewap
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Maybe
      Niejeden kogut w kurniku zapieje Słów kwitnienia nie będzie końca Bo to miłość gorąca Gorzej, gdy jeden z nich nie jest gejem     Na weselu w Chwaszczewie... 
    • Maybe
      Matka Teresa z Kalkuty Nie wiem czy wartościowa, raczej niebezpieczna, świadomie krzywdziła ludzi, ale niech ci będzie.... Dobrze jednak, że nie pracowała w jakimś Domu Sue Rider i nie zabierała umierajacym ludziom morfinę, bo trafilaby za kratki ze swoimi wartościami        Niezyjaca francuska piosenkarka, ikona piosenki francuskiej, z nielatwym życiem, mimo sławy.  Jedna z jej piosenek do Hymn vel Odda do miłości. 
    • kawaixanax
      Postaram się dziś lub jutro napisać nieco więcej o poszukiwaniu i znajdywaniu pracy ale wpierw muszę się odnieść do tego co napisałaś.  Proces Wdzięczności nie ma wiele wspólnego z tym co tu przytoczyłaś. Czym innym jest wymuszone pozytywne myślenie pozbawione mocy, oszukiwanie siebie, a czym innym świadomy proces okazywania wdzięczności. Proces Wdzięczności to świadoma zmiana percepcji z perspektywy braku na perspektywę obfitości. Chodzi o wytworzenie specyficznego uczucia błogości, a więc wyniesienie na wyżyny własnej jaźni. To tak jakby długo błądzić po labiryncie, a później unieść się nad niego. Zgodzisz się że z poziomu wysokości łatwiej znaleść drogę wyjścia?  Oto jak powinno się wykonywać ten proces aby był skuteczny:  W ciągu dnia gdy bywasz w różnych miejscach znajdź chwilę by się zatrzymać, uświadom sobie co Cię otacza i co tak naprawdę się w okół ciebie dzieję. Każdego dnia przydarza nam się tyle dobrych rzeczy że czasem ciężko jest je zliczyć, widzimy tyle pięknych przedmiotów, jemy pożywne i smaczne potrawy, sprawiamy sobie małe przyjemności. Wymieniaj w myślach rzeczy za które w danej chwili możesz być wdzięczny/wdzięczna. Za ładną pogodę, za smaczne śniadanie, za dobry sen, za świeże powietrze, za wygodne ubrania, za kubek kawy itp. Rób tak do czasu aż zaczniesz czuć w sobie ciepło i entuzjazm, do póki ten proces jest wygodny, a później wróć do Matrixa. Za parę godzin czy na wieczór zrób to jeszcze raz, podsumuj Dzień, wypisz w zeszycie wszystkie rzeczy które Ci się przydarzyły za które możesz okazać wdzięczność. Nie chodzi o to by robić to płytko i od niechcenia ale by wytworzyć z tego esencję dobrego samopoczucia, by niewidzialne stało się widzialnym. Z czasem zauważysz że w twoim życiu pojawia się coraz więcej rzeczy za które możesz być wdzięczny/wdzięczna. Gdy emanujesz tym uczuciem podłączasz się do Źródła Życia, znajdujesz się w stanie otrzymywania.   
    • Maybe
      Pokochałabym Masaja Ale jest ich cała zgraja.   
    • Maybe
      Lepiej iść na spacerek  Niż w nieskończoność naprawiać rowerek   Lepiej nie narzucać się ze swym lepiejem Żeby nie zostać Dudą Anżejem 😅   Lepiej powoli sączyc kawę z rana Niż biegać po domu nerwowa i nieubrana
    • Maybe
      Gienek: - Można by przekopać kanał od naszej rzeczki Gąsawki aż do morza. Wieś stałaby się wsią portową a ludziska nie zaznaliby juz biedy. Józka stać byłoby na nowa szczękę!  Miał rację, Józkowa szczeka po ojcu wcale nie była jak ulał, mimo że Józek miał jedynki, w szczęce też one były i musiał zakładać jedne na drugie, przez co wołali na niego Otwieracz, bo mógł zębami otwierać kapsle.  Józek był z początku markotny na ten pomysł, ale później przystał mając przed sobą perspektywę zrobienia nowej osobistej szczęki. Jednak Karolakowa miała inny pomysł... 
    • Dionizy
      Zwlekam. Przepraszam. Kobieta. Noblistka. Pomimo ogólnoświatowego podziwu za pracę z chorymi i umierającymi do dziś budzi kontrowersje. Chodzi o praktycznie odrzucenie nowoczesnej medycyny i leków leczących ból głosząc że cierpienie jest dobrem. Krytykę wzbudza też chrzczenie wbrew woli umierających i ich rodzin. Była jak moneta z awersem i rewersem a mimo to bardzo wartościowa postać
    • Dionizy
      Lepiej przekąsić kwiatki Marysi bez analizy co komu wisi      
    • Dionizy
      Gienek co chodził bez spodenek podobnie jak sąsiad Benek wietrzył robala jak u górala i tak do zmierzchu aż od jutrzenek   Kiedy się Rafał spotka z Anżejem    
    • Dionizy
      Maybe można adorować tylko trzeba się z tym schować
    • Dionizy
      3,28 schowane przed żoną w słoiku przez mieszkającego tu kiedyś starego Bisage tak że można powiedzieć że fortuna uśmiechnęła się do poszukiwaczy pełna buzią. Teraz wszyscy nagle zapominając o pamiątce rodzinnej zaczeli snuć plany co do znalezionej fortuny. Na świetny pomysł wpadł....
    • Amani
      Ja się trochę kiepsko odnajduje w tłumie. A Ty rozchwytywany wyjątkowo jesteś. Rozejrzeć się muszę za tym pierścionkiem chyba gdzieś indziej 😉
    • LadyTiger
      bardzo fajnagrupa modlitewna, wbijajcie 🙏👉💚 💚💚💚  
    • Amani
      Nie sadze, zreszta o przeznaczeniach to w innym słodko - słonym temacie 😉😉    ja bowiem nie chciałam rywalizować, tylko usiąść na miejscu pasażera 😉 
    • Amani
      @BrakLoginu tak literówka to była. W końcu kwiaty dla Ciebie, to tylko takie, co w bimbrze namoczone były. Nie wiem bowiem, czy inny żalach przypadłby Ci do gustu 😉 
    • Amani
      I to jest fajne. Tyle, ze ja to widzę jakby z innej perspektywy. Tez nigdy nie byłam w takiej sytuacji, mogę sobie jednak wyobrazić, jak trudno wskoczyć na te wyższe pasma, kiedy lecisz w przepaść i nie masz się czego złapać.    Z innej beczki... mam znajoma, która kiedyś zarażała mnie takim myśleniem. Pojechałyśmy kiedyś do ikei. Wróciłam zła i zrezygnowana. Złapał mnie fotoradar, kupiłam złe karnisze i mimo wysokiego rachunku nie mogłam zawiesić w oknach firanek. Moja znajoma stanęła na przeciw i mówi do mnie- myśl o tym co dobre. Pojechałaś do ikei, mogłaś mieć wypadek, a złapał Cie tylko fotoradar. Ze złe karnisze? Patrz, masz okazje pojechać tam znowu. Uśmiechnęłam się , bo choć nie trafia do mnie taka argumentacja, szanuje, ze ktoś w to wierzy.    Dwa miesiące później, ta sama znajoma będą u mnie, miała wypadek na drodze. Walnęła facetowi w tył. Rozwaliła focusa i nie dojechała na rozmowę w sprawie pracy. Zadzwoniła do mnie. Ja pamiętając, by nie dołować, a myśleć pozytywnie - mówię jej, słuchaj najważniejsze, ze nic Ci się nie stało i wreszcie masz sposobność wymienić ten złom. Bierz lawete, bo zanim ja po Ciebie dojadę i Cię odholuje, to Będziemy już kawę pic po wszystkim. Moja znajoma nic nie powiedziała. Rozłączyła się, a po dwóch godzinach pod dom podjechała laweta. Ja wiec znowu z tym pozytywnym myśleniem, na co moja znajoma powiedziała tylko jedno zdanie - możesz się zamknąć?    Wiem, ze znajdziesz do trgo jakaś ideologie. Dla mnie w tym wszystkim sensami równowaga w życiu. Są momenty, kiedy wręcz trzeba mieć świadomość, ze złe się dzieje. Pompujemy się takim pozytywnym myśleniem do tego stopnia, se kiedy naprawdę w nas coś uderza, to nie potrafimy się pozbierać.    Owszem, pesymistyczne podejście nas zabija. Pełna zgoda. Jeśli jednak ktoś nie ma pracy i nie ma pieniędzy ma za to w cholerę rachunków i zobowiązań, to nie potrafi inaczej jak tylko wyjść od braku. I w tym najważniejsze jest to, żeby ten brak go nie dołował. By miał świadomość, ze będzie lepiej, ze misi być lepiej. To jednak, jeśli sobie popłacze nad swoim losem czy się poużala, nie jest dla mnie niczym złym.   ja tez mogę być wdzięczna, ze się nie urodziłam w średniowieczu i za rude włosy ktoś mi łba nie powiesił na szubienicy. Przestaje być jednak wdzięczna, za to ze się urodziłam w biednym domu i Ferrari mogę oglądać tylko na okładkach jakiejś gazety. Świadomość jednak tego ze ktoś ma lepiej wcale mnie nie deprymuje. Z czymś się godze i idę dalej.    Chetnie poczytam o tym, jak znaleźć prace. 🙂
    • Maybe
      Oooo to prawie jak ja, czyżby to przeznaczenie? 🤪🥴😅😂🤣 joke Może nie że całkowicie nie lubię; lubię tylko mojej mamy i koleżanki; a poza tym preferuję małosolne.  Dziękuję dobrodzieju! Chyba rok nie jadłam. Jeśli słychać będzie mlaskanie spod stołu - to tylko ja! 😅
    • BrakLoginu
      ...wykrywacza metali. Pomysł się przyjął i już po pierwszym przyłożeniu wspomnianego urządzenia wszyscy, aż zaklaskali z radości, bo zabrzmiało miłe dla ucha brzęczenie wykrywacza. Niestety to była mina przeciwpiechotna. Nie załamali się i przeczesywali teren dalej. Udało im się wykopać poniemiecką saperkę, nóż do konserw i....
    • BrakLoginu
      Ogórków ci u nas dostatek. Osobiście jedynie nie lubię kiszonych. Wodę, czy może to jest jakiś błąd w "druku" i miało być "wódę"? Każdy ma jakieś sposoby na przedłużenie żywotu roślin, ale o metodzie "wódowej" nie słyszałem
    • BrakLoginu
      Już dawno nie byłem. Chyba z wiekiem akurat ta forma rywalizacji mi przeszła. No, ale kto wie, może się we mnie obudzi "szybki i wściekły"
    • kawaixanax
      Generalnie przyczyną niepowodzeń, szczególnie takich powtarzających się jest rozpoczynanie przedsięwzięcia z pozycji braku. Każdy człowiek jest potencjałem energetycznym. Jak ma odnosić sukcesy gdy wkółko operuje na niskich pasmach wibracji? W tym temacie chce pokazać jak wskoczyć na ten wyższy pułap, gdzie nie ma czegoś takiego jak "nie da się" albo "niemożliwę".  Następna lekcja będzie w całości poświęcona temu co robić gdy nie może się znaleźć pracy.   
    • Amani
      Sugerujesz, ze problem ze znalezieniem pracy to kwestia zwyczajowego nieudacznictwa, niechciejstwa albo złego nastawienia czy jak wolisz szukania w otoczeniu tylko tych „negatywnych obrazków” ?
    • kawaixanax
      Nie wyobrażam sobie by będąc w stanie twórcy i utrzymując się w nim przez dłuższy czas nie znaleść konstruktywnego rozwiązania po dwóch dniach, max tygodniu, nigdy jeszcze coś takiego mi się nie zdążyło, byłoby to zaprzeczenie tego o czym tu mówimy. Zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie, wystarczy się tylko odpowiednio namagnesować. Powstaje wtedy stosowna chemia mózgu, nie wyobrażam sobie by ktoś szczerze dziękował za błogosławieństwa i pozostawał w stanie niedostatku przez dłuższy czas, takie rzeczy się poprostu nie dzieją. To jest wbrew prawu.  Jeśli chodzi o przyjmowanie negatywnej perspektywy, tak czasem jest potrzebne ale tylko do tego by uwolnić nagromadzoną wcześniej energię co obszernie opisałem w Lekcji 1. Czasem piłka znużona jest pod wodą tylko dlatego że sami ją pod tą wodą trzymamy.   
    • Maybe
      Zachwyciłam się Leszkiem Ale swiecił pustym mieszkiem. 
    • Maybe
      Stary stróż średniowiecznej strzechy strzelał stetryczalym skrzekiem szamiac swoj stopiony słoninowy smalec.    G
  • Najnowsze Tematy

  • Popularni autorzy

    1. 1
      BrakLoginu
      BrakLoginu
      15
    2. 2
      Maybe
      Maybe
      13
    3. 3
      WtomiGraj
      WtomiGraj
      10
    4. 4
      Amani
      Amani
      8
    5. 5
      kawaixanax
      kawaixanax
      7

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

W związku z Rozporządzeniem UE 2016/679 (znanym też jako „RODO”) informujemy w jaki sposób przetwarzamy dane osobowe pozostawiane podczas korzystania z forum Nastroik.pl. Zamykając ten komunikat wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych przez forum Nastroik.pl - Regulamin - Polityka prywatności