Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


Zaloguj się, aby obserwować  
Taka-Jedna

Psychiatria a religia - rola duchowości w życiu człowieka

Polecane posty

Taka-Jedna
Cytat

"Stanowisko wobec religii i mistycyzmu w klasycznej psychiatrii i psychologii zostało wyznaczone przez mechanistyczne, materialistyczne nastawienie nauki Zachodu. W świecie, w którym najważniejsza jest materia, a życie i świadomość to tylko jej drugorzędne wytwory, nie może istnieć autentyczne zrozumienie dla duchowego wymiaru istnienia. Światła, prawdziwie naukowa postawa oznacza przyjęcie nieistotności własnej osoby - jako mieszkańca jednego z niezliczonych ciał niebieskich we wszechświecie, który posiada miliony galaktyk. Wymaga także uznania, że nie jesteśmy niczym więcej jak tylko wysoko rozwiniętymi zwierzętami i biologicznymi maszynami, które składają się z komórek, tkanek i narządów. I wreszcie naukowa koncepcja własnego istnienia obejmuje przyjęcie poglądu, że świadomość to fizjologiczna czynność mózgu i że psychiką rządzą nieświadome siły o charakterze popędowym.

Podkreśla się często, że trzy wielkie rewolucje w dziejach nauki pokazały człowiekowi jego właściwe miejsce we wszechświecie. Pierwszą była rewolucja kopernikańska, która zniszczyła przekonanie, że ziemia jest środkiem świata, a ludzkość zajmuje w jego obrębie szczególne miejsce. Druga to rewolucja darwinowska, która położyła kres poglądowi, że ludzie zajmują wyjątkową i uprzywilejowaną pozycję wśród zwierząt. Wreszcie rewolucja freudowska zredukowała psychikę do pochodnej niegodziwych popędów.

Psychiatria i psychologia, rządzone przez światopogląd mechanistyczny, nie są w stanie oddzielić ciasnych intelektualnie i zewnętrznych przekonań religijnych, jakie cechują główny nurt interpretacji wielu religii od głębi autentycznych tradycji mistycznych lub wielkich duchowych filozofii, takich jak: różne szkoły jogi, kaszmirski siwaizm, wadżrajana, zen, taoizm, kabała, gnostycyzm lub sufizm. Zachodnia nauka pozostaje ślepa na to, że owe tradycje stanowią wynik wielowiekowych badań nad ludzkim umysłem, które w sposób zbliżony do metody naukowej łączą regularną obserwację, doświadczenia i budowanie teorii.

W zachodniej psychologii i psychiatrii usiłuje się więc generalnie odrzucić każdą formę duchowości jako nienaukową, nieważne jak bardzo byłaby wyrafinowana i dobrze potwierdzona. Na płaszczyźnie mechanistycznej nauki duchowość utożsamiana jest z prymitywnymi przesądami, brakiem wykształcenia lub patologią kliniczną. Jeśli daną religię podziela duża grupa, w ramach której utrwaliło ją programowanie kulturowe, to będzie ona przez psychiatrów mniej lub bardziej tolerowana. W tych okolicznościach nie mają zastosowania zwykłe kryteria kliniczne i przynależność do takiego wyznania niekoniecznie uważa się za oznakę psychopatologii.

Kiedy w nie-zachodnich kulturach o niskim poziomie edukacji odkrywa się głębokie przekonania duchowe, przypisuje się je zwykle niewiedzy, dziecinnej łatwowierności i zabobonom. W naszym własnym społeczeństwie takie tłumaczenie duchowości oczywiście nie wystarcza, zwłaszcza kiedy pojawia się ona wśród osób świetnie wykształconych i bardzo inteligentnych. W rezultacie psychiatria odwołuje się do odkryć psychoanalizy, które sugerują, że początków religii można doszukać się w nierozwiązanych konfliktach z niemowlęctwa i dzieciństwa - koncepcja bóstw odpowiada dziecinnemu wyobrażeniu postaci rodziców, postawy wierzących w stosunku do nich to oznaki niedojrzałości i dziecięcej zależności, a rytualne czynności wskazują na walkę z przerażającymi impulsami psychoseksualnymi, podobnymi do tych, które występują w nerwicy natręctw.

Bezpośrednie doświadczenia duchowe, takie jak: uczucia uniwersalnej jedności, wrażenie boskiej energii przenikającej ciało, sceny śmierci i odrodzenia, wizje światła o nadprzyrodzonym pięknie, wspomnienia z poprzednich wcieleń lub spotkań z archetypowymi osobami spostrzega się więc jako znaczne, psychotyczne zniekształcenia obiektywnej rzeczywistości, które wskazują na poważny proces patologiczny, czyli chorobę psychiczną. Aż do czasu opublikowania badań Maslowa, w psychologii akademickiej nie istniała świadomość, że choćby jedno z tych zjawisk można by wytłumaczyć w jakiś inny sposób. Wskazujące ten sam kierunek teorie Junga i Assagiolego były zbyt odległe od głównego nurtu psychologii akademickiej, aby wywrzeć jakiś poważniejszy wpływ.

Mechanistyczna nauka Zachodu z reguły uznaje wszelkiego typu doświadczenia duchowe za zjawiska patologiczne. Główny nurt psychoanalizy, podążając za przykładem Freuda, objaśnia mistyczne stany jednoczące i oceaniczne jako regresję do pierwotnego narcyzmu i bezradności dziecka oraz uważa religię za zbiorową nerwicę natręctw . Doskonale znany psychoanalityk, Franz Alexander, napisał specjalny artykuł, omawiający stany osiągane w medytacji buddyjskiej jako samodzielnie wywoływaną katatonię. Wielcy szamani różnych tradycji plemiennych zostali scharakteryzowani jako schizofrenicy lub epileptycy, a rozmaite etykietki psychiatryczne nadano wszystkim ważniejszym świętym, prorokom i nauczycielom religijnym. O ile liczne opracowania naukowe opisują podobieństwa między mistycyzmem a chorobą psychiczną, to bardzo niewiele jest prawdziwego poszanowania dla mistycyzmu i świadomości różnic między światopoglądem mistycznym a psychozą. Ostatni Raport Zespołu do spraw Postępów Psychiatrii charakteryzował mistycyzm jako zjawisko pośrednie między normalnością a psychozą. W innych źródłach omawiane różnice rozpatruje się zwykle na gruncie "psychozy kroczącej" , przeciwstawianej "psychozie kwitnącej" albo też z naciskiem na konkretne tło kulturowe, które umożliwiło włączenie danej psychozy w osnowę społeczną i historyczną. Wymienione kryteria psychiatryczne stosuje się rutynowo w ten sam sposób nawet do wielkich nauczycieli religijnych pokroju Buddy, Jezusa, Mahometa, Śri Ramany Maharishiego lub Ramakrishny.

Z powyższego wynika osobliwa sytuacja panująca w naszej kulturze. W licznych społecznościach utrzymuje się znaczna presja psychiczna, społeczna, a nawet polityczna, która zmusza ludzi do regularnego uczęszczania do kościoła. Biblię można spotkać w wielu szufladach hoteli i moteli, a ustne deklaracje popierające Boga i religię padają w przemówieniach szeregu wybitnych polityków i innych osób publicznych. Jeśli jednak członek przeciętnego zboru przeżyłby głębokie doświadczenie religijne, to jego pastor najprawdopodobniej odesłałby go na leczenie do psychiatry.

Psychoterapia a rozwój duchowy

Jak już wspominałem, w zachodnich szkołach psychoterapii, z wyjątkiem psychosyntezy i psychologii Junga, duchowości nie traktuje się jako prawdziwej, autentycznej potęgi psychiki. Większość koncepcji teoretycznych nie bierze pod uwagę bogactwa wiedzy o świadomości i ludzkim umyśle, która zgromadziła się przez wieki w wielkich duchowych tradycjach świata. Głębokie przesłania tych systemów albo całkowicie zlekceważono, albo odrzucono, tłumacząc je jako prymitywne przesądy, sposób opracowania dziecięcych konfliktów czy też kulturowe odpowiedniki nerwicy bądź psychozy.

Tak czy owak duchowość i religia traktowane są przez zachodnią psychiatrię jako coś stworzonego przez ludzką psychikę w reakcji na wpływy zewnętrzne: potężne zderzenie z otaczającym światem, groźbę śmierci, strach przed nieznanym, zbudowane na konfliktach stosunki z rodzicami i tym podobne. Choroba psychiczna stanowiła do niedawna jedyne dostępne wytłumaczenie dla bezpośredniego przeżycia alternatywnych rzeczywistości o charakterze duchowym. W rzeczywistej pracy klinicznej z pacjentami przekonania religijne zazwyczaj tolerowano, o ile wyznawały je duże grupy ludzi. Osobliwe systemy przekonań, odbiegające od przyjętych w kulturze usankcjonowanych form, lub bezpośrednie doświadczenia rzeczywistości duchowej, najczęściej interpretowano jako patologię i wskaźnik procesu psychotycznego.

Kilku wybitnych badaczy uznało powyższą sytuację za niemożliwą do utrzymania i rzuciło wyzwanie utrwalonemu, psychiatrycznemu spojrzeniu na duchowość i religię. Roberto Assagioli, urodzony we Włoszech założyciel psychosyntezy, uważał religię za siłę napędową ludzkiego życia i zasadniczy aspekt psychiki. Wiele spośród zjawisk, które w psychiatrii głównego nurtu uważa się za przejawy patologii, tłumaczył on jako znamiona duchowego otwarcia. Również Carl Gustav Jung przypisywał ogromne znaczenie duchowym wymiarom i impulsom psychiki oraz stworzył system teoretyczny, który wypełnił lukę między psychologią a religią. Jeszcze inny ważny przyczynek do nowej koncepcji na temat związku mistycyzmu z osobowością człowieka pochodzi od Abrahama Maslowa. Na podstawie obszernych badań nad jednostkami, które doznały spontanicznych doświadczeń mistycznych, czyli "szczytowych", rzucił on wyzwanie klasycznemu poglądowi psychiatrycznemu, który stawiał je na równi z psychozą, i sformułował zupełnie nową psychologię. Według niego nie należy traktować przeżyć mistycznych jako patologii - słuszniejsze wydaje się uznanie ich za zjawiska ponadnormalne, ponieważ prowadzą one do samorealizacji i występują u dobrze przystosowanych, pod pozostałymi względami normalnych osób.

Obserwacje z terapii psychodelicznej i innych typów głębokiej pracy nad przeżyciami potwierdzają w pełni poglądy tych trzech badaczy i skłaniają do jeszcze skrajniejszego sformułowania związku między osobowością człowieka a duchowością. Według najnowszych wyników duchowość to wewnętrzna własność psychiki, która ujawnia się całkowicie spontanicznie, gdy proces samopoznania osiąga odpowiednią głębokość. Bezpośrednio przeżywanej konfrontacji z okołoporodowym i pozaosobowym poziomem nieświadomości zawsze towarzyszy spontaniczne przebudzenie duchowości, które jest zupełnie niezależne od doświadczeń z dzieciństwa jednostki, jej wychowania religijnego, przynależności do kościoła, a nawet podłoża kulturowego i rasowego. Jednostka, która kontaktuje się z tymi poziomami własnej psychiki, automatycznie rozwija nowy światopogląd, w ramach którego duchowość jest naturalnym, najważniejszym i całkowicie niezbędnym elementem w życiu. Z mojego doświadczenia wynika, że tego typu przemiana następowała bez wyjątku u wielu osób, w tym u zatwardziałych ateistów, sceptyków, cyników, marksistów i naukowców z nurtu pozytywistycznego.

Wobec tych faktów ateistyczne, mechanistyczne i materialistyczne traktowanie świata i istnienia stanowi wyraz głębokiego wyobcowania od istoty własnego bytu, braku prawdziwego zrozumienia siebie i psychicznego wyparcia okołoporodowej oraz pozaosobowej sfery psychiki. Oznacza to również, że jednostka, o której mowa, jednostronnie utożsamia się z połową własnej natury: z tą, która cechuje ego-ciało i hilotropowy tryb świadomości. W rezultacie tak okrojona postawa wobec siebie i życia obfituje w poczucie bezcelowości istnienia, w wyobcowanie z uniwersalnego procesu, jak też w niezaspokojone potrzeby, pęd do współzawodnictwa i ambicje, których nie są w stanie zaspokoić żadne osiągnięcia. W skali globalnej podobna kondycja ludzkości prowadzi do wyobcowania z przyrody, nastawienia na "nieograniczony wzrost" i obsesji na punkcie obiektywnych, ilościowych parametrów istnienia. Ten sposób bycia w świecie jest ostatecznie niszczący i autodestrukcyjny, zarówno na poziomie jednostki, jak i zbiorowości.

Podczas systematycznej, dogłębnej autoeksploracji sekwencje odrodzenia przez śmierć oraz doświadczenia pozaosobowe pojawiają się w jednym szeregu z przeżyciami materiału biograficznego, którego analizę uważa się w psychiatrii klasycznej za szczególnie przydatną w terapii. Zatem warto się przyjrzeć, w jaki sposób typowa analityczna praca nad wspomnieniami może być powiązana z procesem otwarcia duchowego. Obserwacje kliniczne wskazują, że analiza życiorysu oraz doświadczenia pozaosobowego to dwa uzupełniające się aspekty metodycznego samopoznania.

Stopniowe przepracowanie urazowych aspektów najwcześniejszej historii życia może utorować drogę do doświadczeń okołoporodowych i pozaosobowych, które pośredniczą w procesie otwierania się na duchowość. I na odwrót, jednostki, które miały głębokie przeżycia duchowe na początku procesu samopoznania z pomocą psychodelików lub przy zastosowaniu innych potężnych metod bazujących na doświadczaniu, uważają dalszą pracę nad pozostałymi zagadnieniami życiorysu za znacznie łatwiejszą i szybszą.

Zwłaszcza ci, którzy przeżyli stany uniwersalnej jedności, posiadają całkowicie odmienną postawę wobec procesu psychoterapii. Odkryli oni nowe, nieoczekiwane źródło mocy i swoją prawdziwą tożsamość. Obecne kłopoty życiowe i miniony materiał biograficzny spostrzegają aktualnie w zupełnie nowy sposób. W tej nowej perspektywie wydarzenia z ich teraźniejszego życia nie są już tak przytłaczająco ważne, jak wydawały się dotychczas. Poza tym wyraźny staje się cel pracy psychologicznej - dalsza autoeksploracja przypomina raczej poszerzanie i oczyszczanie drogi ku znanemu przeznaczeniu, a nie drążenie na oślep w ciemnym tunelu.

Terapeutyczny potencjał przeżyć, które mają charakter duchowy, znacznie przewyższa wszystko, co można osiągnąć w związku z interwencjami koncentrującymi się na materiale z życiorysu. Każdy system teoretyczny bądź metoda psychoterapii, która nie uznaje i nie wykorzystuje okołoporodowego i pozaosobowego obszaru psychiki, nie tylko proponuje powierzchowny, niepełny obraz człowieka, ale pozbawia siebie i swoich klientów potężnych mechanizmów zdrowienia i przemiany osobowości.

Oparcie się na wąskiej podstawie teoretycznej może przeszkodzić naukowcom w odkryciu, zrozumieniu, a nawet wyobrażeniu sobie możliwości tkwiących w świecie naturalnych fenomenów, o jakich im się nawet nie śni. Ilustrują to dwa przykłady pochodzące z współczesnej fizyki. Naukowcy tkwiący sztywno w newtonowsko-kartezjańskim modelu świata, który zakłada niezniszczalność materii, nie wyobrażali sobie wykorzystania energii atomowej, która wymaga rozszczepienia atomu. Podobnie szkoła optyki mechanicznej, zapatrująca się na światło jak na cząstki (fotony), nie proponuje żadnej teoretycznej możliwości istnienia holografii, która wykorzystuje interferencję fal świetlnych. Wybiegając w przyszłość, fizyk, który traktowałby teorię względności Einsteina jako ścisły opis rzeczywistości, a nie jako użyteczny, ale w końcu ograniczony model, nie byłby w stanie wyobrazić sobie ruchu i komunikacji szybszej niż światło. Z tego samego powodu psychiatrzy, którzy rygorystycznie trzymają się biograficznych modeli człowieka, nie potrafią sobie wyobrazić tej przeobrażającej mocy, jaka towarzyszy przeżyciom okołoporodowym lub pozaosobowym stanom świadomości.

Ściśle personalistyczny pogląd na nieświadomość, który ogranicza się do składników możliwych do wyjaśnienia na podstawie życiorysu, nie tylko posiada mniejszą skuteczność i ograniczoną wartość, ale w zasadzie jest antyterapeutyczny. Nadawanie etykietek psychopatologii zjawiskom okołoporodowym i pozaosobowym, których nie da się wyjaśnić lub wytłumaczyć na tak ograniczonej płaszczyźnie, jest logicznym skutkiem takiego właśnie nastawienia. To z kolei stwarza przeszkodę nie do przebycia, uniemożliwiając dostrzeżenie uzdrawiającej i przeobrażającej mocy zmian, w które angażuje się obszar perinatalny i transpersonalny. Dlatego więc zdrowienie i duchowe otwieranie się jest na gruncie zwyczajowego myślenia tłumaczone jako patologia, którą trzeba za wszelką cenę stłumić przy użyciu różnych drastycznych środków. Wskutek opisanej metody postępowania terapeutycznego współczesna psychiatria stanęła w obliczu niezwykłej sytuacji: większość połączonego trudu psychiatrów, psychologów, neurofizjologów, biochemików i przedstawicieli innych pokrewnych specjalności jednostronnie skłania się w kierunku zakłócania procesu, który ma wyjątkowy potencjał leczniczy i przeobrażający.

Jeżeli chodzi o pozytywną stronę tej strategii, to należy docenić, że biorąc pod uwagę obecne ograniczone zrozumienie istoty patologii i brak naprawdę uzdrawiającej metody w psychiatrii, wprowadzenie trankwilizatorów posiadało ogromne znaczenie dziejowe. Zhumanizowało ono średniowieczną atmosferę oddziałów psychiatrycznych, zapobiegło większości cierpień lub złagodziło je, a prawdopodobnie ocaliło tysiące ludzkich istnień."

https://hyperreal.info/info/psychiatria-religia-rola-duchowosci-w-zyciu-czlowieka

 

I jeszcze kilka cytatów tego psychiatry:

 

Cytat

"Z powodu naturalnych ograniczeń naszego intelektu próby zrozumienia "przyczyn" lub "motywów" stojących za stworzeniem wszechświata nigdy nie zakończą się pełnym sukcesem. Rozum nie jest narzędziem, które nadaje się do analizowania transcendentalnych wymiarów egzystencji i zasad obowiązujących na najbardziej metafizycznym poziomie. W ostatecznym rozrachunku, zagadnienia te można tak naprawdę zrozumieć wyłącznie na drodze osobistego doświadczenia.

- Stanislav Grof, Kosmiczna gra"

 

"Pomysł stworzenia jednolitego psychologicznego ekwiwalentu dla religijnych ścieżek rozwoju i doskonalenia się, oparty był na wierze, że zabieg sprowadzenia do wspólnego mianownika, zarówno na poziomie języka, jak i meritum, wielości religii i szkół duchowych, jest i wykonalny, i prawomocny. Wiara ta była podbudowana przekonaniem, że rdzeniem oraz zasadniczym przekazem każdej wielkiej religii jest jedna i ponadczasowa prawda – philoso-phiaperennis – zawarta w pismach jej najbardziej zaawansowanych adeptów, a mianowicie mistyków. Zatem zgodnie z tym poglądem, który najradykalniej sformułował Aldous Huxley w swej słynnej książce z 1948 roku pt. "Filozofia wieczysta", każda religia rozpada się niejako na dwie części "egzoteryczną" i "ezoteryczną". Na straży "egzoterycznej", a więc "populistycznej" postaci prawd religijnych stoją oficjalne kościoły i związki wyznaniowe, które zaciemniają podstawową jedność i tożsamość uniwersalnego przekazu duchowego, gdyż w swoim nauczaniu kładą nacisk na doktrynalne różnice pomiędzy religiami, przyczyniając się tym samym do waśni i wojen religijnych, utrwalenia podziałów oraz narastania nienawiści; w rezultacie postępowaniem takim przeczą samemu słowu "religia", które przecież oznacza "powiązanie", "łączenie ze sobą". Na szczęście, jak sądził autor Filozofii wieczystej, we wszystkich kulturach istnieją oświeceni mędrcy i mistycy, a wiec ci, którzy samodzielnie przeżyli i doświadczyli kontaktu z najwyższą Rzeczywistością i pozostawili na ten temat swe własne relacje. Według Huxleya, analiza tych relacji prowadzić musi do wniosku o zasadniczej identyczności, a wiec i tożsamości, prawdy religijnej przekazywanej we wszystkich wielkich religiach świata. Bowiem jeśli tylko potrafimy przebić się przez "językowe opakowanie" i dotrzeć do samego sedna przekazu mistyka, to dostrzeżemy, iż – obojętnie czy jest nim chrześcijański ojciec pustyni, gnostyk z drugiego stulecia po Chrystusie, buddysta zen, islamski sufi czy szaman peruwiański – mówią oni o tej samej prawdzie i opisują te samą drogę, która prowadzi człowieka do źródła – Transcendencji."

Stan Grof
"Poza Mózg - Narodziny, Śmierć i Transcendencja w psychoterapii"

 

Zwykle gdy religia ulega instytucjonalizacji,traci związek ze źródłem duchowym i staje się instytucją świecką eksploatującą potrzeby duchowe ludzi bez zaspokajania ich.W miejsce tego stwarza hierarchiczny system,który skupia się na pogoni za władzą,kontrolą,polityką,pieniędzmi,majątkiem i innymi świeckimi sprawami.

 

Stanislav Grof, Kosmiczna gra

 

Z książki: "Psychologia przyszłości: Wnioski ze współczesnych badań nad świadomością"

 

Cytat

Autor jest psychiatrą i w ramach eksperymentu naukowego badał na sobie wpływ środków psychodelicznych. Przez wiele lat prowadził badania kliniczne z użyciem środków psychoaktywnych, a gdy te zostały zakazane, wraz żoną Christine opracował metodę oddychania holotropowego – terapii i autoeksploracji bez udziału psychodelików. Udowadnia, że autentyczna duchowość, bazująca na głębokim, osobistym doświadczeniu, stanowi niezwykle ważny wymiar życia i nadaje sens ludzkiemu istnieniu.

Wiele zaburzeń, które obecnie są diagnozowane jako psychotyczne i leczone przy pomocy leków tłumiących emocje, to w istocie trudne etapy radykalnej transformacji osobowości i duchowego otwarcia. Właściwie rozumiane i wspierane, mogą prowadzić do emocjonalnego i psychosomatycznego uzdrowienia, uderzających zmian w psychice i rozwoju świadomości. Epizody o takiej naturze można odnaleźć w życiu szamanów, joginów, mistyków i świętych. Literatura mistyczna całego świata opisuje te kryzysy jako cenne drogowskazy na duchowej ścieżce i potwierdza ich uzdrawiający i transformacyjny potencjał. Efektem duchowych kryzysów, których naturalny bieg nie jest zakłócony, może być poprawa stanu psychosomatycznego, większy entuzjazm wobec życia, przyjęcie bardziej satysfakcjonującej strategii życiowej i poszerzenie światopoglądu o duchowy wymiar istnienia.

Świadomość pustki znajdującej się u podstaw świata form może być bardzo pomocna w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi, a jednocześnie w żaden sposób nie umniejsza znaczenia egzystencji, ani nie kłóci się ze zdolnością cieszenia się pięknymi i przyjemnymi aspektami życia.

 

Znany neurobiolog prof. Jerzy Vetulani o Stanislavie Grofie i psychologii transpersonalnej, której jest współtwórcą 

Cytat

(...) Człowiek współczesny czuje się jednak zagubiony w świecie porządkowanym przez naukę i technikę, coraz częściej zwraca się ku niejasnym, niepewnym ale fascynującym swoją tajemniczością oglądom świata. Naukowcy i technicy oczywiście zżymają się na irracjonalność takiego podejścia, ale czy jedynie podejście racjonalne jest uprawnionym narzędziem poznawania świata? Poza poznaniem dyskursywnym, opartym na logice i aktywności kory mózgowej, istnieją inne typy poznania, chociażby emocjonalne, związane z aktywacją układu limbicznego, poznanie duchowe, być może związane z aktywnością wyspy i wiele innych. Są one równie ważne, ale jedynie poznanie dyskursywne umożliwia nam bezpośrednie nawiązanie kontaktu z innym mózgiem. Możemy przekonać każdego o słuszności prawa Pitagorasa, ale nie możemy logicznie przekonać interlokutora o wyższości poezji Mickiewicza nad poezją Gałczyńskiego, nie możemy przekonać nikogo, że Matejko jest piękniejszy od Matisse’a. W moim odczuciu psychiatra transpersonalna usiłuje właśnie umożliwić komunikację międzyludzką w zakresie poznań innych niż dyskursywne."

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


wieczny student

Jak wiadomo prawda o naszym istnieniu jest tylko jedna, więc podawanie szeregu nurtów filozoficznych wartych poznawania jest bez sensu.

Podpieranie się nauką w poznawaniu świata jest wielkim błędem. Nauka współczesna ma niesłuszne przyznanie miary doskonałości mimo, że bezustannie stwarza i reklamuję herezję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 633
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Gregor
    • Gość w kość
      życie jest skomplikowane, i kropka🤨   ... ale OK, przynajmniej wreszcie tytuł, który widziałem... ... poczułem się w jakimś tam stopniu spełniony🤔
    • Gość w kość
      serdecznie dziękuję, że moje dolegliwości pozwalasz mi nazywać wedle mojego uznania😛   ... a teraz pozwól, że oddam się kawowej medytacji...  
    • Gość w kość
      może musiałbym, ale nie chcę😛   z kibicowania już w większości się wypisałem, pozostałem przede wszystkim przy reprezentacji Polski w piłce nożnej, choć to akurat niezbyt zdrowe, ... niby to przepracowałem i już nie podchodzę tak emocjonalnie jak kiedyś, ale i tak było mi w jakimś stopniu przykro po tym finale baraży... ... a tu nagle jakieś mądrale ośmieliły się napisać, że dobrze się stało🤨
    • Miły gość
      ☺️🤗
    • Miły gość
      Nietypowy 
    • wędrowiec
      Nie powinno się używać określenia " nie żyje" , ponieważ po jednym życiu jest zaraz drugie życie.  
    • wędrowiec
      Zakupienie pełnowartościowych ziół jest teraz utrudnione gdyż obróbka wstępna poszła w kierunku pozyskiwania bardzo drogigo olejku z ziół i sprzedawania go w buteleczkach 10 ml. Resztę wytłoczyn zpowrotem zamieniają w suszone zioła i pakują w torebki do sprzedaży detalicznej. Na opakowaniu nic nie ma napisane że to pochodzi z wytłoczyn. Tak się dzieje np. na targowiskach.  
    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...