Skocz do zawartości


Pieprzna

Przystań kliki i sympatyków

Polecane posty

Abra
10 godzin temu, gość napisał:

W sumie, to Ty też jesteś wyjątkowy🙂

Jeśli to do mnie to wprowadzę dyskretną korektę - "a".🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Tako rzeczka Brahmaputra

Witam :)
Paniom z Kliki, sympatyczkom kliki i kobietom udzielającym się tu gościnnie życzę szczęścia... takiego, jakie same uznają za szczęście (czy to będzie mężczyzna-ciacho z fajnym samochodem, czy życie pełne wspaniałych przygód, czy może proste życie w posłuszeństwie czy cokolwiek innego, co da im poczucie radosnej harmonii).
Spełnienia marzeń :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
9 godzin temu, Maryyyś napisał:

Gdzie widziałeś ostatnio posłuszna kobietę? 😁

W mojej rodzinie. Taka była moja babcia, taka była moja mama (teraz jest wdową, więc nie musi być posłuszna). Wychowałem się w bardzo tradycyjnej, katolickiej rodzinie. Co wcale nie znaczy, że była tam przemoc.
Bywam czasem na Sympatii. Od mniej więcej miesiąca koresponduję z kobietą, która jest w związku małżeńskim, w którym nie ma nic do gadania, mąż każe jej płacić swoje raty kredytu, chociaż mają rozdzielność majątkową, wyzywa ją codziennie, doprowadza do płaczu. Oczywiście nie jest to model chrześcijański, ale posłuszeństwo tam jest istotne. Kobieta popełniła błąd, że sprzedała własne mieszkanie i wprowadziła się do męża.
Przeglądając profile kobiet na S. przynajmniej kilka razy trafiłem na sformułowanie o wymarzonym partnerze : "niebijący", "żeby nie bił". I wcale nie twierdzę, że bicie jest czymś polecanym w chrześcijańskim związku. Nie. Ale też bicie nie zawsze dotyczy urozmaicenia w seksie (sado-maso), częściej bywa po prostu formą wyegzekwowania posłuszeństwa.

Pani gość zasugerowała okazanie dowodów. No cóż, przyznaję, że zaskoczyło mnie Wasze zaskoczenie, że posłuszeństwo żon mężom jest elementem chrześcijańskiego modelu małżeństwa. To trochę przyciężkawy temat na klikę, ale chętnie się nim zajmę w innym dziale, a jeśli chodzi o dowód, to pierwszy z brzegu - List do Efezjan 5, 21-33.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
12 godzin temu, Argen napisał:

No to ja niestety odpadam, bo prawa jazdy ze względów zdrowotnych mieć nie mogę.

Ale nie jeździsz na wózku? (nie śmieję się) Możesz jeździć na przykład rowerem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość2

Drogie Panie

W dniu Waszego święta życzę Wam byście były zawsze szczęśliwe

 

r%C3%B3%C5%BCe-dla-ciebie-29525032.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Argen
Napisano (edytowany)
26 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Ale nie jeździsz na wózku? (nie śmieję się)

Chodzę normalnie, na swoich nogach.  Raczej problem tkwi z oceną odległości poruszających się obiektów - a tego się nie wyleczy, to już zostanie ze mną. Żeby ocenić odległość, muszę się zatrzymać.

 

A na rowerze? Nie nauczyłem się - nie było u mnie w rodzinie tradycji „rowerowej”. A potem to już nie przeszkadzało - całe życie z buta jak to mówią, albo podwożony.

 

Aha, dzisiaj 8 marca - Dzień Kobiet - więc z tej okazji wszystkim Paniom na Nastroiku wszystkiego najlepszego :)

 

 

 

Edytowano przez Argen

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
23 minuty temu, Argen napisał:

A potem to już nie przeszkadzało - całe życie z buta jak to mówią,

A wiesz... niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że dla mnie wolność to jest posługiwanie się własnym ciałem, nie poleganie na rzeczach. I miałem na myśli właśnie wędrówki piesze, długie spacery, brak stresu związanego z czasem, zmuszającego do tego, by gdzieś zdążyć. Tak - chodzenie na własnych nogach to jest dla mnie wolność. Nawet rower tej wolności nie daje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra
Napisano (edytowany)
40 minut temu, Argen napisał:

Chodzę normalnie, na swoich nogach.  Raczej problem tkwi z oceną odległości poruszających się obiektów - a tego się nie wyleczy, to już zostanie ze mną. Żeby ocenić odległość, muszę się zatrzymać.

 

A na rowerze? Nie nauczyłem się - nie było u mnie w rodzinie tradycji „rowerowej”. A potem to już nie przeszkadzało - całe życie z buta jak to mówią, albo podwożony.

 

Aha, dzisiaj 8 marca - Dzień Kobiet - więc z tej okazji wszystkim Paniom na Nastroiku wszystkiego najlepszego :)

 

 

 

Znam jednego człowieka, który nie prowadzi samochodu ponieważ, tak jak Ty nie potrafi ocenić odległości. Ciekawostka polega na tym, że jest pilotem samolotów.

 

Dziękuję za życzenia. 

Edytowano przez Abra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra

Serdeczne podziękowania dla wszystkich życzących.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maryyyś
2 godziny temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

W mojej rodzinie. Taka była moja babcia, taka była moja mama (teraz jest wdową, więc nie musi być posłuszna). Wychowałem się w bardzo tradycyjnej, katolickiej rodzinie. Co wcale nie znaczy, że była tam przemoc.
Bywam czasem na Sympatii. Od mniej więcej miesiąca koresponduję z kobietą, która jest w związku małżeńskim, w którym nie ma nic do gadania, mąż każe jej płacić swoje raty kredytu, chociaż mają rozdzielność majątkową, wyzywa ją codziennie, doprowadza do płaczu. Oczywiście nie jest to model chrześcijański, ale posłuszeństwo tam jest istotne. Kobieta popełniła błąd, że sprzedała własne mieszkanie i wprowadziła się do męża.
Przeglądając profile kobiet na S. przynajmniej kilka razy trafiłem na sformułowanie o wymarzonym partnerze : "niebijący", "żeby nie bił". I wcale nie twierdzę, że bicie jest czymś polecanym w chrześcijańskim związku. Nie. Ale też bicie nie zawsze dotyczy urozmaicenia w seksie (sado-maso), częściej bywa po prostu formą wyegzekwowania posłuszeństwa.

Pani gość zasugerowała okazanie dowodów. No cóż, przyznaję, że zaskoczyło mnie Wasze zaskoczenie, że posłuszeństwo żon mężom jest elementem chrześcijańskiego modelu małżeństwa. To trochę przyciężkawy temat na klikę, ale chętnie się nim zajmę w innym dziale, a jeśli chodzi o dowód, to pierwszy z brzegu - List do Efezjan 5, 21-33.

 

To jest zwykła przemoc. Nie dopatrywalabym się tu modelu chrześcijańskiego czy innego, ani też kwestii posłuszeństwa. Oprawca zwyczajnie pozbawia druga osobe należnego jej szacunku i godności. dodatkowo jest jeszcze partnerstwo i komunikacja, które mogą doprowadzić w wielu kwestiach do wspólnego stanowiska.

Oprawcy średnio chodzi o posłuszeństwo, zaatakuje też fizycznie i psychicznie z KAZDEGO "powodu", bo zupa nie taka, bo w spozywczaku zapłaciła 79, 80, a nie 72,50....

Przemocowca się zostawia, jeśli nie deklaruje leczenia i zmiany swojej chorej postawy.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
2 godziny temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

W mojej rodzinie. Taka była moja babcia, taka była moja mama (teraz jest wdową, więc nie musi być posłuszna). Wychowałem się w bardzo tradycyjnej, katolickiej rodzinie. Co wcale nie znaczy, że była tam przemoc.
Bywam czasem na Sympatii. Od mniej więcej miesiąca koresponduję z kobietą, która jest w związku małżeńskim, w którym nie ma nic do gadania, mąż każe jej płacić swoje raty kredytu, chociaż mają rozdzielność majątkową, wyzywa ją codziennie, doprowadza do płaczu. Oczywiście nie jest to model chrześcijański, ale posłuszeństwo tam jest istotne. Kobieta popełniła błąd, że sprzedała własne mieszkanie i wprowadziła się do męża.
Przeglądając profile kobiet na S. przynajmniej kilka razy trafiłem na sformułowanie o wymarzonym partnerze : "niebijący", "żeby nie bił". I wcale nie twierdzę, że bicie jest czymś polecanym w chrześcijańskim związku. Nie. Ale też bicie nie zawsze dotyczy urozmaicenia w seksie (sado-maso), częściej bywa po prostu formą wyegzekwowania posłuszeństwa.

Pani gość zasugerowała okazanie dowodów. No cóż, przyznaję, że zaskoczyło mnie Wasze zaskoczenie, że posłuszeństwo żon mężom jest elementem chrześcijańskiego modelu małżeństwa. To trochę przyciężkawy temat na klikę, ale chętnie się nim zajmę w innym dziale, a jeśli chodzi o dowód, to pierwszy z brzegu - List do Efezjan 5, 21-33.
 

Ależ super temat na klikę, w końcu nie samymi dupami Marynii się żyje, ba nawet 8 marca to świetny moment by rozpocząć dyskusje o emancypacji kobiet. Ja w swoim otoczeniu nie obserwuję już za bardzo tego problemu o którym wspominasz, lecz na pewno gdzieś istnieje, no cóż nie chciałbym za bardzo obarczać też winą chrześcijanizm za to, choć zawarty w ich naukach i zakorzeniony patriarchat na pewno przełożył do tego rękę. Jest jakieś plemię w Nepalu w którym panuje matriarchat. No i tam nikt nie słyszał nauk rodem z bliskiego wschodu, i tam jest zgoła inaczej. Tak mówię to byśmy uświadomili sobie że żyjąc w takiej a nie innej kulturze religijnej bardziej lub mniej kształtuje ona nas na swoje podobieństwo. Natomiast każdy ma rozum i powinien móc nie się właściwie posługiwać. Nigdy nie lubiłem mężczyzn którzy zanadto dominowali swoje kobiety w życiu ( ta zasada nie obowiązuje w łóżku 😁) jak i kobiet które tłamsiły do pantofla swoich partnerów. Cdn jeśli temat zaskoczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość2
1 godzinę temu, KapitanJackSparrow napisał:

Ależ super temat na klikę, w końcu nie samymi dupami Marynii się żyje, ba nawet 8 marca to świetny moment by rozpocząć dyskusje o emancypacji kobiet. Ja w swoim otoczeniu nie obserwuję już za bardzo tego problemu o którym wspominasz, lecz na pewno gdzieś istnieje, no cóż nie chciałbym za bardzo obarczać też winą chrześcijanizm za to, choć zawarty w ich naukach i zakorzeniony patriarchat na pewno przełożył do tego rękę. Jest jakieś plemię w Nepalu w którym panuje matriarchat. No i tam nikt nie słyszał nauk rodem z bliskiego wschodu, i tam jest zgoła inaczej. Tak mówię to byśmy uświadomili sobie że żyjąc w takiej a nie innej kulturze religijnej bardziej lub mniej kształtuje ona nas na swoje podobieństwo. Natomiast każdy ma rozum i powinien móc nie się właściwie posługiwać. Nigdy nie lubiłem mężczyzn którzy zanadto dominowali swoje kobiety w życiu ( ta zasada nie obowiązuje w łóżku 😁) jak i kobiet które tłamsiły do pantofla swoich partnerów. Cdn jeśli temat zaskoczy. 

W takim dniu jak ten to nawet nie miałbym nic przeciwko temu by jakaś kobieta mnie zdominowała ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
2 godziny temu, Maryyyś napisał:

To jest zwykła przemoc. Nie dopatrywalabym się tu modelu chrześcijańskiego czy innego, ani też kwestii posłuszeństwa.

Toteż zaznaczyłem, że w tamtym przypadku nie ma modelu chrześcijańskiego, ale... inaczej niż Ty, widzę że jest tam kwestia posłuszeństwa. Przemoc ma to posłuszeństwo wyegzekwować. I nieważne, czy posłuszeństwo jest głównym celem, czy nie, ale w tamtym związku występuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra
21 minut temu, Gość2 napisał:

W takim dniu jak ten to nawet nie miałbym nic przeciwko temu by jakaś kobieta mnie zdominowała ;) 

Dobrym wstępem jest bukiet tulipanów. Czekoladek nie rekomenduję - wiele kobiet udaje, że stosuje rygorystyczną dietę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
4 minuty temu, Abra napisał:

Dobrym wstępem jest bukiet tulipanów. Czekoladek nie rekomenduję - wiele kobiet udaje, że stosuje rygorystyczną dietę.

pobrane-1.webp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra

Biegnę po szpicrutkę. Poczekaj chwilę. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kukułka

Ojjj.. Abra, Abra...

Takie jesteś miłe cudeńko, a wystraszyłaś KJS szpicrutką. Jak Ty to zrobiłaś? Przecież on się niczego nie boi, a Ciebie się przestraszył i zwiał...

...i nie wie, co stracił! I się nie dowie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra
30 minut temu, kukułka napisał:

Ojjj.. Abra, Abra...

Takie jesteś miłe cudeńko, a wystraszyłaś KJS szpicrutką. Jak Ty to zrobiłaś? Przecież on się niczego nie boi, a Ciebie się przestraszył i zwiał...

...i nie wie, co stracił! I się nie dowie!

Yyyyy... Zapomniałam, że o emancypacji chciał pisać. 

Chociaż powiem Ci, że na strachliwego to on nie wygląda. 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość2

To co? Część oficjalna już była to może czas zacząć nieoficjalną? ;) 

images?q=tbn:ANd9GcSL87ZBzR9ucUBnA5vcqcK

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡
7 godzin temu, Gość2 napisał:

W takim dniu jak ten to nawet nie miałbym nic przeciwko temu by jakaś kobieta mnie zdominowała ;) 

W takim dniu jak ten to kobiety chcą być zdominowane 😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡

Dziękuję Wszystkim Panom za życzenia ♥️

Valentines Day Love GIF

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 633
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Gość w kość
      to pewnie dzięki tej pizzy🤔
    • Vitalinka
      W takim razie za mało 🙂  A może drożdże? (np. enterol)?🙂
    • Vitalinka
      ...a taki mam❤️
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Nie ta kolorystyka i nie ten materiał. Musi być mat i połącznie fiolet-turkus-pomarancz , ewentualnie pomarancz- róż, no zakochałam się w tych kontrastach🙂   Dam Ci przykład, w nowych modelach butów:      
    • KapitanJackSparrow
      Patrz znalazłem coś dla ciebie podoba się?
    • Vitalinka
      ...i taką bluzę....     OMG! Jaka ładna!😍
    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...