Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
Jeśli ktoś ma wśród bliskich taką osobę, która nienaturalnie długo śpi i po obudzeniu jeszcze bardziej jest zmęczona, to mam na to sprawdzoną radę.
Trzeba wieczorem i koniecznie rano o świcie stanąć nad tą osobą śpiącą i wypowiedzieć kilka razy na głos prośbę do patronki lub patrona osoby śpiącej ,
np. dla śpiącej osoby o imieniu Helena :
święta Heleno z nieba modl się nad naszą Helenką , święta Heleno z nieba przybądź z pomocą naszej Helence
święta Heleno z nieba modl się nad naszą Helenką , święta Heleno z nieba przybądź z pomocą naszej Helence
święta Heleno z nieba modl się nad naszą Helenką , święta Heleno z nieba przybądź z pomocą naszej Helence
I tak z pięć razy a wówczas wzywana święta z Nieba przybywa z pomocą w ciagu 10 minut .
Sytuacja zostaje opanowana bez trudu pomocą z nieba o wiele lepiej, niż nasze bierne wysiłki.
Potem drugi.
A za trzecim razem drzwi pokoju zatrzasnęły się same.
Zapadła cisza.
Nie ta zwyczajna, kiedy wszyscy nagle przestają mówić. Była ciężka, nienaturalna — jakby pomieszczenie samo wstrzymało oddech.
Operator szarpnął za klamkę.
Nic.
– Otwórzcie to – powiedział, tym razem głośniej.
Nikt się nie poruszył.
Zardzewiała konstrukcja pośrodku pomieszczenia zadrżała.
Stuk.
Wszyscy spojrzeli w jej stronę.
Na powierzchni metalu pojawiło się coś nowego. Cienka, pionowa szczelina, której wcześniej tam nie było. Rozszerzała się powoli, jak rozchylone usta.
– Cofnijcie się – powiedział ktoś.
Nikt nie zdążył.
Ze szczeliny dobiegł szept.
Nie był głośny. Ledwie słyszalny, a jednak każdy w pomieszczeniu usłyszał dokładnie to samo.
– Jesteście już za późno.
Operator pobladł.
– Kto to powiedział?
Odpowiedziała mu cisza.
Potem monitor stojący na biurku zamigotał. Obraz z kamery przemysłowej zniknął, zastąpiony czarnym ekranem.
Po chwili pojawiły się na nim litery.
NIE PATRZCIE ZA SIEBIE.
Jedna z osób nerwowo się zaśmiała.
– Bardzo śmieszne.
Na ekranie pojawiło się kolejne zdanie.
ON JUŻ PATRZY.
Ktoś powoli odwrócił głowę.
Operator zdążył tylko krzyknąć:
– NIE!
Światło zgasło.
W ciemności rozległ się gwałtowny trzask, a zaraz potem odgłos czegoś ciężkiego przesuwającego się po podłodze.
Szurrrr.
I jeszcze raz.
Szurrrr.
Tym razem znacznie bliżej.
A potem tuż za ich plecami ktoś wyszeptał:
– Teraz możecie się odwrócić.
Ktoś krzyknął -Nawiedzony dom - i wszyscy z wielkim jazgotem salwowali się ucieczką do drzwi...
w natłoku przepychającej ludzkiej ciżby przy drzwiach kapitan nagle poczuł coś miękkiego w dloni, i usłyszał adekwatnie jęk zaskoczenia wydobywajacy z kobiecych ust....
A na środku pomieszczenia stało coś, co zdecydowanie nie powinno się tam znaleźć.
Było wysokie niemal pod sufit i całe pokryte czymś, co z daleka przypominało zardzewiały metal. Nikt jednak nie potrafił powiedzieć, skąd się tam wzięło. Co gorsza, z każdym kolejnym uderzeniem dziwnego, pulsującego dźwięku jego powierzchnia lekko się poruszała.
– To… oddycha? – wyszeptał operator.
Wtedy coś wewnątrz konstrukcji odpowiedziało cichym stuknięciem.
Raz.
Potem drugi.
A za trzecim razem drzwi pokoju zatrzasnęły się same.