Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
Ktoś musiał myśleć przez tydzień o ustawie,więc się poświęciłem dla dobra ogółu,ale i tak nic nie wymyśliłem.
Teraz pozostaje zagwostka co zrobić z metalowymi grzebieniami..może zwyczjnie ich zakazać lub w centrum miast zrobić wolne strefy od metalowych..
Trzeba będzie wnikliwie przemyśleć tą kwestię.
Zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować, drzwi rozwarły się szeroko, a do środka wlała się fala ludzi, kabli i podekscytowanych szeptów. Operator ustawił kamerę niemal pod samym nosem gospodarza, ktoś inny już rozkładał lampy, oślepiając wszystkich ostrym światłem, a energiczna reporterka poprawiła mikrofon i z szerokim uśmiechem oznajmiła:
– Jesteśmy na miejscu! Tu właśnie, według naszych źródeł, dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca w zwykłym mieszkaniu.
Zapadła cisza. Taka dziwna, napięta cisza, w której słychać było tylko ciche buczenie sprzętu i jakby… coś jeszcze. Ledwo uchwytny dźwięk, jak pulsowanie, dochodzące z głębi mieszkania.
– Przepraszam… ale o czym państwo mówią? – padło w końcu niepewne pytanie.
Reporterka nie odpowiedziała od razu. Zamiast tego zrobiła krok w stronę korytarza i spojrzała w głąb, jakby dokładnie wiedziała, gdzie iść.
– O tym – powiedziała ciszej. – O tym, co podobno „pracuje” od kilku dni. Bez przerwy.
Ktoś z ekipy już uchylił drzwi do jednego z pokoi.
Dźwięk stał się wyraźniejszy.
Nie był głośny, ale miał w sobie coś niepokojącego. Rytmiczny, nierówny. Jakby coś próbowało się dostroić. Albo… nauczyć oddychać.
– My… my tu nic takiego nie mamy – padło szybko, trochę zbyt szybko.
Kamera zbliżyła się do drzwi.
Reporterka uniosła rękę, dając znak, by nagrywać dalej.
– Widzowie sami ocenią.
Drzwi skrzypnęły, uchylając się powoli.
W środku panował półmrok.
A na środku pomieszczenia stało coś, co zdecydowanie nie powinno się tam znaleźć.
Nie za bardzo w nie wierzę. Trzeba więc też wziąć pod uwagę, w tej ustawie niewierzących w metalowe grzebienie. To będzie dużo pracy, a Ty sobie znikasz na tydzień.
Siedzi człowiek u podologa rozłożony na fotelu jak u jakiegoś ginekologa, a dwie podolożki stoją nade mną i dyskutują na temat moich stóp i jeszcze zdjęcia porównują 😶