Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Miejscowy

Przestępczość i narkomania w USA

Polecane posty

Zadowolony
Miejscowy

USA zawsze mnie interesowało i ciekawiło. 

Ten styl amerykański i wolność. 

 

Ja sobie popatrzyłem na filmy na YOUTUBE, które zrealizował jakiś reporter, by ukazać duży problem narkomanii w USA. 

Reporter ten ukazywał i dokumentował problem uzależnienia od narkotyków, ale także problem bezdomności w mieście: Philadelphia w Pensylwanii. 

W niektórych dzielnicach tego miasta bezdomni, ale także ci, którzy mają domy całe dnie siedzą na ulicach i zażywają narkotyki. 

Niektórzy też umierają z przedawkowania. 

Ale taki problem patologiczny jest w całym stanach. W każdym niemal mieście są jakieś dzielnice niebezpieczne, patologiczne, gdzie na codzień występuje przemoc, narkotyki, bezdomność. 

 

To jest od dziesiątek lat rzeczywistość w USA. 

 

Niby kraj najbogatszy gospodarczo na świecie, z bardzo bogatym budżetem, ale w kraju tym też jest bardzo dużo biedy i wiele problemów społecznych. 

My narzekamy, co mamy w Polsce: złodziejstwo, patologię, przyzwolenie na różne, złe rzeczy, ale w Stanach Zjednoczonych, w tak bogatym kraju jest nawet gorzej. 

 

Po prostu, mieszkańcy USA mają za dużo wolności i robią, co im się podoba. 

Inna rzecz, że w tak ogromnym kraju, z ludnością, ok. trzystu milionów trudno jest sobie poradzić z wieloma patologiami i problemami. 

Nawet przy bardzo dobrze rozbudowanej administracji, urzędach i bogactwie, jakie są w USA, to jest bardzo trudne do zrobienia. 

 

A, narkomania, to jest prawdziwa patologia i niszczenie sobie zdrowia i życia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Maybe

Nigdy nie rozumiałam tego zapatrzenia w Amerykę. Najbogatszy kraj a bezdomność sięga zenitu. Na ulicach dużych miast namioty z bezdomnymi, narkomania, alkoholizm, korupcja w policji. Panstwo ma w nosie co się dzieje w kraju, jak radzą sobie ludzie. Nie stać cię na lekarza umierasz, wydasz całą kasę na leczenie , zdychasz później na ulicy jako bezdomny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Tak, USA ma najbogatszą na świecie gospodarkę ( chociaż i Kanada też jest dość bogata, podobnie jak i USA ), ale biedy jest bardzo dużo w USA. 

 

Np. USA tak krytykują Rosję, że: korupcja, że bieda, że przestępczość, ale czy Amerykanie, rząd amerykański widzi swoje patologię i problemy, we własnym kraju? 

Bo, rządy w USA zawsze tak się szczycą tą potęgą, bogactwem, że są tacy "wspaniali", ale mają też wady o których chetnie nie chcą mówić innym. 

Lepiej widzieć wady w innych, niż u siebie, bo to przychodzi zawsze łatwo. 

Fascynuje mnie USA i ten styl amerykański, ale też są pewne granice i nie wszystko mi się w tym kraju podoba. 

To tak jak z bronią palną i z dostępem różnego rodzaju broni palnej w USA. Ileż to razy się mówi o dużym problemie tragedii w USA, gdzie tam dochodzi do różnych strzelanin, gdzie młodzież nawet niepełnoletnia może zdobyć broń palną i kogoś zabić. 

Zawsze po każdej takiej tragedii w USA, prezydenci, gubernatorowie stanów wygłaszają: "w końcu trzeba coś z tym zrobić, by powstrzymać przemoc z użyciem broni palnej", ale w praktyce to już trudne do zrobienia. 

Amerykanie mają za dużo wolności i swobody, a jak ktoś będzie chciał popełniać przestępstwa i zażywać narkotyki, to i tak będzie to robił i znajdzie na to sposób, by robić złe rzeczy. 

Tego się nigdy nie powstrzyma. 

Nawet najlepsza administracja, duże pieniądze i dobre przepisy nie zmienią złych rzeczy, bo ludzie mają prawo wyboru i mają prawo też do dokonywania przestępstw, jeżeli tak chcą. 

Na siłę też bezdomnym się nie pomoże, ani narkomanom. Tutaj każdy byłby bezsilny bez czyjejś dobrej woli. 

I tak się dzieje się w USA. 

Jest to kraj tak naprawdę zepsuty przez właśnie narkotyki, przez dobrobyt, przez zbyt dużą wolność i muszą Amerykanie widzieć swoje wady i problemy, a nie tylko wskazywać na inne kraje. 

Najpierw trzeba zacząć od siebie, żeby potem oceniać i krytykować innych. 

A wiadomo, że do własnych błędów trudno się przyznać, bo to wstyd. 

 

USA to kraj: kontrastów, gdzie bieda z bogactwem się splatają. 

Okazuje się, że nie tylko w Polsce dzieją się różne patologię. A w USA dzieje się dużo gorzej, mimo to że to najbogatszy kraj, z poteżną gospodarką, z bardzo dobrą administracją, z dobrymi urzędami, z dobrym prawem. 

A jednak, są tam jakieś wady i problemy, które i w takim kraju występują i trudno sobie z tym poradzić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
52 minuty temu, Frau napisał:

@Miejscowy, w USA każdy stan ma swoje przepisy prawne. Bywa, że w jednym stanie są inne.

 

Tak, to prawda, koleżanko. 

 

Prawo się różni w różnych stanach. 

Dlatego jest to kraj zróżnicowany: prawnie, przepisowo, kulturowo i być może też mentalnie. 

 

USA mnie zawsze interesowało, ale nigdy nie miałem możliwości tam wyjechać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
26 minut temu, Miejscowy napisał:

Tak, to prawda, koleżanko. 

 

Prawo się różni w różnych stanach. 

Dlatego jest to kraj zróżnicowany: prawnie, przepisowo, kulturowo i być może też mentalnie. 

 

USA mnie zawsze interesowało, ale nigdy nie miałem możliwości tam wyjechać. 

Gdyby tak zapomnieć o przemocy, broni, mafii itd, to jest tam wiele regionów bardzo atrakcyjnych turystycznie. 

Kto lubi podróże, pewno marzy zobaczyć na własne oczy to i owo.

W mojej rodzinie, młodzi zamiast wesela z ciotkami, wybrali  miesiąc miodowy na zwiedzaniu Ameryki Południowej. Byli zachwyceni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
35 minut temu, Frau napisał:

Gdyby tak zapomnieć o przemocy, broni, mafii itd, to jest tam wiele regionów bardzo atrakcyjnych turystycznie. 

Kto lubi podróże, pewno marzy zobaczyć na własne oczy to i owo.

W mojej rodzinie, młodzi zamiast wesela z ciotkami, wybrali  miesiąc miodowy na zwiedzaniu Ameryki Południowej. Byli zachwyceni.

Wiesz, kraje Ameryki Południowej są właśnie kolebką narkotyków. Są to kraje najbardziej niebezpieczne na świecie, gdzie niemal każdy turysta, potencjalnie może stać się ofiarą jakiegoś gangu, złodziei i morderców. 

I takie sytuacje się zdarzały i się zdarzają z turystami. 

 

Ja oglądałem takie programy w sieci o najgorszych więzieniach świata, a takie są właśnie w krajach Ameryki Południowej i środkowej. 

Tam trafiali Polacy, którzy przemycali narkotyki dla grup przestępczych, bo liczyli na szybki i dobry zarobek. 

No ale wpadli tam, na lotniskach i trafiali do "piekła" jakie są tam w więzieniach. 

A w krajach Ameryki Południowej można trafić do paskudnych więzień na kilka lat tylko za sam przemyt narkotyków. 

Tam nikt nie ma współczucia dla tych, którzy się tym zajmują. 

Pokazywali, jak Polacy tam płakali, bo warunki, w jakich przebywają tam skazani, więźniowie są najgorsze na świecie. 

Tam jest: brud w celach, szczury chodzą po celach, rzadzą gangi w więzieniach i nawet można stracić życie w więzieniach. 

Nie życzyłbym nikomu trafić do więzienia w krajach Ameryki Południowej. 

Ale nawet, jako "normalny turysta" mozna się w coś tam wplątać, dać namówić na coś, a potem konsekwencje tego mogą być poważne. 

 

Można zwiedzać takie kraje, ale trzeba też być ostrożnym na każdym kroku. 

Edytowano przez Miejscowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
37 minut temu, Frau napisał:

Gdyby tak zapomnieć o przemocy, broni, mafii itd, to jest tam wiele regionów bardzo atrakcyjnych turystycznie. 

Kto lubi podróże, pewno marzy zobaczyć na własne oczy to i owo.

W mojej rodzinie, młodzi zamiast wesela z ciotkami, wybrali  miesiąc miodowy na zwiedzaniu Ameryki Południowej. Byli zachwyceni.

Ameryka Południowa to nie USA.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
5 minut temu, Miejscowy napisał:

Wiesz, kraje Ameryki Południowej są właśnie kolebką narkotyków. Są to kraje najbardziej niebezpieczne na świecie, gdzie niemal każdy turysta, potencjalnie może stać się ofiarą jakiegoś gangu, złodziei i morderców. 

I takie sytuacje się zdarzały i się zdarzają z turystami. 

 

Ja oglądałem takie programy w sieci o najgorszych więzieniach świata, a takie są właśnie w krajach Ameryki Południowej i środkowej. 

Tam trafiali Polacy, którzy przemycali narkotyki dla grup przestępczych, bo liczyli na szybki i dobry zarobek. 

No ale wpadli tam, na lotniskach i trafiali do "piekła" jakie są tam w więzieniach. 

A w krajach Ameryki Południowej można trafić do paskudnych więzień na kilka lat tylko za sam przemyt narkotyków. 

Tam nikt nie ma współczucia dla tych, którzy się tym zajmują. 

Pokazywali, jak Polacy tam płakali, bo warunki, w jakich przebywają tam skazani, więźniowie są najgorsze na świecie. 

Tam jest: brud w celach, szczury chodzą po celach, rzadzą gangi w więzieniach i nawet można stracić życie w więzieniach. 

Nie życzyłbym nikomu trafić do więzienia w krajach Ameryki Południowej. 

Ale nawet, jako "normalny turysta" mozna się w coś tam wplątać, dać namówić na coś, a potem konsekwencje tego mogą być poważne. 

 

Można zwiedzać takie kraje, ale trzeba też być ostrożnym na każdym kroku. 

Zgadza się. Ale nic się nie stało, wrócili wszyscy cali i zdrowi. To nie był ich pierwszy taki wyjazd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
6 minut temu, Maybe napisał:

Ameryka Południowa to nie USA.

Ale graniczy z Ameryką Północną (gdzie zaczęła się podróż), uważana jest też jako subkontynent Ameryki. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
16 minut temu, Frau napisał:

Zgadza się. Ale nic się nie stało, wrócili wszyscy cali i zdrowi. To nie był ich pierwszy taki wyjazd.

Tak, ale ja tak ogólnie o tym mówię, że są to kraje niebezpieczne. 

Każdy turysta, potencjalnie który wybiera się do takich krajów musi się liczyć z tym, że może stać się ofiarą złych ludzi. 

Dlatego najlepiej nie jeździc do niebezpiecznych dzielnic w miastach, bo tam najczęściej takie gangi, różne rzadzą. 

 

No a przyjechać do takich krajów tylko jako: turysta, a zamieszkać w takich krajach i zyć na co dzień, to różnica. 

Nie każdy by dał radę psychicznie mieszkać w takich krajach, bo nie każdy się dostosuje do warunków. 

Zarówno w USA, jak i w krajach Ameryki Środkowej i Południowej. 

Edytowano przez Miejscowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
9 minut temu, Miejscowy napisał:

Tak, ale ja tak ogólnie o tym mówię, że są to kraje niebezpieczne. 

Każdy turysta, potencjalnie który wybiera się do takich krajów musi się liczyć z tym, że może stać się ofiarą złych ludzi. 

Dlatego najlepiej nie jeździc do niebezpiecznych dzielnic w miastach, bo tam najczęściej takie gangi, różne rzadzą. 

 

No a przyjechać do takich krajów tylko jako: turysta, a zamieszkać w takich krajach i zyć na co dzień, to różnica. 

Nie każdy by dał radę psychicznie mieszkać w takich krajach, bo nie każdy się dostosuje do warunków. 

Zarówno w USA, jak i w krajach Ameryki Środkowej i Południowej. 

Widzisz, podobno w Polsce są takie dzielnice, gdzie stali mieszkańcy boją się wyjść z domu wieczorem. 

Ameryka jest większa, bardziej  zaludniona   od Polski, to i przestępczość większa ? 

Podczas takich podróży, bardzo ważna jest znajomość języka i trzeba pamiętać, aby szanować zasady i kulturę danego kraju.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
1 godzinę temu, Frau napisał:

Widzisz, podobno w Polsce są takie dzielnice, gdzie stali mieszkańcy boją się wyjść z domu wieczorem. 

Ameryka jest większa, bardziej  zaludniona   od Polski, to i przestępczość większa ? 

Podczas takich podróży, bardzo ważna jest znajomość języka i trzeba pamiętać, aby szanować zasady i kulturę danego kraju.

 

To prawda, bo każdy, kto w celach turystycznych gdzies podróżuje i zwiedza, jest gościem i powinien się dostosować do zwyczajów i kultury danych krajów. 

Po prostu trzeba szanować inne zwyczaje i i kulturę. 

A Polacy nie wszędzie są dobrze postrzegani, w innych krajach. 

I nie tylko Polacy. 

 

Ja mogę podać taki przykład, jak ktoś ze znajomych mi opowiedział, że jakiś syn znajomej tego znajomego wyjechał do Wielkiej Brytanii, do jakiejś pracy. 

A to był człowiek agresywny, szczególnie po alkoholu, bo pił alkohol. No i pracować mu się za bardzo też nie chciało, ale pojechał na Wyspy Brytyjskie z kimś i gdzieś tam go zatrudnili na stacji paliw, ale nie wiem w jakim mieście. 

No i on napił się alkoholu, odwaliło mu na głowę i on coś tam zniszczył, rozwalił na tej stacji paliw. 

No to właściciel stacji albo kierownik powiedział mu "za to, co Pan zrobił i jak się Pan zachował, już pan tu nie pracuje". I z własnej głupoty stracił tam pracę. 

 

Wiem, że Norwegowie nie mają za bardzo też dobrej opinii o Polakach, bo uważają Polaków za złodziei i oszustów i to jest, niestety, prawda, przynajmniej po części. 

Wiadomo, że nie każdy Polak mieszkający gdzieś w innych krajach jest nieuczciwy i jest złodziejem, bo nie wrzuca się wszystkich do tego samego worka. 

Ale to jest tak, że jak jeden Polak popsuje opinię w innych krajach, szczególnie w krajach Europy Zachodniej, to potem rzutuje to na innych Polakach, pracujących i przebywających w innych krajach. 

Ale to różnie wygląda. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
5 minut temu, Miejscowy napisał:

To prawda, bo każdy, kto w celach turystycznych gdzies podróżuje i zwiedza, jest gościem i powinien się dostosować do zwyczajów i kultury danych krajów. 

Po prostu trzeba szanować inne zwyczaje i i kulturę. 

A Polacy nie wszędzie są dobrze postrzegani, w innych krajach. 

I nie tylko Polacy. 

 

Ja mogę podać taki przykład, jak ktoś ze znajomych mi opowiedział, że jakiś syn znajomej tego znajomego wyjechał do Wielkiej Brytanii, do jakiejś pracy. 

A to był człowiek agresywny, szczególnie po alkoholu, bo pił alkohol. No i pracować mu się za bardzo też nie chciało, ale pojechał na Wyspy Brytyjskie z kimś i gdzieś tam go zatrudnili na stacji paliw, ale nie wiem w jakim mieście. 

No i on napił się alkoholu, odwaliło mu na głowę i on coś tam zniszczył, rozwalił na tej stacji paliw. 

No to właściciel stacji albo kierownik powiedział mu "za to, co Pan zrobił i jak się Pan zachował, już pan tu nie pracuje". I z własnej głupoty stracił tam pracę. 

 

Wiem, że Norwegowie nie mają za bardzo też dobrej opinii o Polakach, bo uważają Polaków za złodziei i oszustów i to jest, niestety, prawda, przynajmniej po części. 

Wiadomo, że nie każdy Polak mieszkający gdzieś w innych krajach jest nieuczciwy i jest złodziejem, bo nie wrzuca się wszystkich do tego samego worka. 

Ale to jest tak, że jak jeden Polak popsuje opinię w innych krajach, szczególnie w krajach Europy Zachodniej, to potem rzutuje to na innych Polakach, pracujących i przebywających w innych krajach. 

Ale to różnie wygląda. 

 

E tam. Najważniejsze to umieć się zachować. 

W swoim kraju też często tego nie potrafimy ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Narkomania to jest dno... 

I nie to nie tylko w USA, ale wszędzie, na całym świecie. 

Jak raz się ktoś od narkotyków uzależni, to już potem organizm będzie się domagał. 

To tak jak z każdym innym nałogiem. 

Głupie papierosy potrafią mocno uzależnić i niektórzy nie mogą tego rzucić, więc palą latami, wydając na papierosy sporo. 

Każdy nałóg, uzależnienie można leczyć i wyleczyć, ale muszą być mocne chęci do tego. Musi być postanowienie i motywacja. Bo bez tego z nałogu nikt nie wyjdzie i będzie z tym żył do końca życia. 

A uważam, że: narkotyki, narkomania są jednym z najgorszych uzależnień, bo to jest niszczenie sobie zdrowia i odporności. 

Narkoman, który jest uzależniony, może mieć tzw. HIV, a to zabija odporność. Więc zwykłe jakieś przeziębienie już może zabić, bo jest bardzo słaba odporność organizmu lub nie ma jej w ogóle. 

To jest już "opóźniona śmierć", gdzie prędzej czy później narkoman umiera, bo nie ma odporności. Albo też przedawkuje narkotyk i to też zabija. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

Myślę, że każde uzależnienie może się przyczynić do nieszczęścia i dramatów ludzkich.

Najgorsze jest to, że przez brak odpowiedzialności jednej osoby, cierpi często cała rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 godziny temu, Miejscowy napisał:

Narkomania to jest dno... 

I nie to nie tylko w USA, ale wszędzie, na całym świecie. 

Jak raz się ktoś od narkotyków uzależni, to już potem organizm będzie się domagał. 

To tak jak z każdym innym nałogiem. 

Głupie papierosy potrafią mocno uzależnić i niektórzy nie mogą tego rzucić, więc palą latami, wydając na papierosy sporo. 

Każdy nałóg, uzależnienie można leczyć i wyleczyć, ale muszą być mocne chęci do tego. Musi być postanowienie i motywacja. Bo bez tego z nałogu nikt nie wyjdzie i będzie z tym żył do końca życia. 

A uważam, że: narkotyki, narkomania są jednym z najgorszych uzależnień, bo to jest niszczenie sobie zdrowia i odporności. 

Narkoman, który jest uzależniony, może mieć tzw. HIV, a to zabija odporność. Więc zwykłe jakieś przeziębienie już może zabić, bo jest bardzo słaba odporność organizmu lub nie ma jej w ogóle. 

To jest już "opóźniona śmierć", gdzie prędzej czy później narkoman umiera, bo nie ma odporności. Albo też przedawkuje narkotyk i to też zabija. 

Polecam książkę M.Halber "Najgorszy człowiek na świecie" o jej wychodzeniu z nałogu. Chcieć można, ale czasem sił brak. 

Fajna też jest seria wywiadów z nałogowcami i współuzależnionymi na kanale Sekielskich na YT.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Ja powiem tak, same chęci oczywiście też nie wystarczą, żeby wydostać się z nałogu. 

Musi do tego być jeszcze motywacja, postanowienie i zaangażowanie. 

Można tylko zadeklarować "ja wychodzę z nałogu", ale może nie być działań żadnych w tym kierunku. Czasami też siły nie ma, bo nie ma motywacji. 

Za słowami powinny też iść czyny i działania. 

 

Tak samo jak alkoholicy, którzy wpadli w nałóg alkoholowy często nie wychodzą z alkoholizmu, bo zakłamują samych siebie. 

Dlatego, że nie potrafią się przyznać szczerze do tego, że mają problem, a wokół inni widzą, że to jest problem. 

Na początku też, w przypadku niektórych alkoholików, picie nałogowe może się podobać, bo tacy ludzie nie mają obowiązków, nie pracują nigdzie i niczym się nie przejmują. 

Ale to trwa do czasu... 

Aż w końcu, picie może obrzydzać... 

 

Każde uzależnienie, jeżeli nie będzie leczone i ludzie z tym nic nie zrobią, to prędzej czy później wylądują na dnie, staną się bezdomni, a nawet umrą, bo alkohiolizm i narkomania, nie leczone, zabijają z czasem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

Moja znajoma jest psychologiem w Chicago w jakimś ośrodku dla tych co chcą rzucić to świństwo.Leczą ich syntetyczną marihuaną a ona jak to psycholog gada z nimi.. i zapytałem ją-ile osób udało się wam wyleczyć? - odpowiedziała: Ani jednej!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
Dnia 25.11.2021 o 06:46, Miejscowy napisał:

Każde uzależnienie, jeżeli nie będzie leczone i ludzie z tym nic nie zrobią, to prędzej czy później wylądują na dnie, staną się bezdomni, a nawet umrą, bo alkohiolizm i narkomania, nie leczone, zabijają z czasem. 

Ludzie są słabi... 

Sami czasem wybierają swoją drogę i odrzucają pomoc i/lub nie potrafią wytrwać w postanowieniu. 

Co można zrobić dla takich ludzi? 

Nic... 

Pomagać można i nawet trzeba ale czasem to nie jest wystarczające. 

Ktoś musi chcieć zmienić swoje życie! 

Wielu nie potrafi. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
2 godziny temu, Arkina napisał:

Ludzie są słabi... 

Sami czasem wybierają swoją drogę i odrzucają pomoc i/lub nie potrafią wytrwać w postanowieniu. 

Co można zrobić dla takich ludzi? 

Nic... 

Pomagać można i nawet trzeba ale czasem to nie jest wystarczające. 

Ktoś musi chcieć zmienić swoje życie! 

Wielu nie potrafi. 

 

 

I to jest racja, koleżanko. 

 

Bez chęci szczerych, bez postanowienia nie da się pomóc takim ludziom. 

Dlaczego ludzie bezdomni przez wiele lat żyją na ulicy, skoro są organizacje, jest pomoc społeczna, które pomagają wychodzić z bezdomności, z alkoholizmu? 

Ponieważ większość z tych ludzi nie chce pomocy, a siłą nie da się zmusić ludzi takich do zmiany życia. 

Jak ktoś chce, to będzie pił alkohol. Jak ktoś chce, to pójdzie i się zabije, na różne sposoby. 

Od samobójstw też trudno jest zapobiec, bo jak ktoś ma takie myśli i chce to zrobić, to pójdzie gdzieś i to zrobi, gdzie nikogo nie będzie. 

 

Dlatego, bezdomni są też często uzależnieni od alkoholu i ich nałóg nie pozwala im zmienić swojego życia. 

Bo wiadomo, że jak nawet się wyjdzie z bezdomności, to ktos musi gdzieś podjąć jakąś prace, załatwić jakieś mieszkanie, żeby żył normalnie, ale musi być trzeźwy, szczególnie w pracy. 

Jeżeli ktoś powróci do picia, to też skończy się praca i mieszkanie i znowu będzie ulica. 

Najważniejsze jest to, by nie powrócić do dawnego życia, do uzależnienia. 

Dlatego, wychodzenie z takich uzależnień to jest trudna rzecz. 

 

Musi być mocne postanowienie i motywacja zmiany. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 godziny temu, Jacenty napisał:

Moja znajoma jest psychologiem w Chicago w jakimś ośrodku dla tych co chcą rzucić to świństwo.Leczą ich syntetyczną marihuaną a ona jak to psycholog gada z nimi.. i zapytałem ją-ile osób udało się wam wyleczyć? - odpowiedziała: Ani jednej!

 

Z alkoholizmu w Polsce również wychodzi tylko 3% ludzi. Wielu podejmuje próbę jednak jest to decyzja na całe życie, inacz j wraca się do nałogu. Albo jeden nałóg zastępują drugim.

Podobnie z narkomanią, bez ośrodka i zmiany środowiska nie da rady z tego wyjść. A i to nie jest gwarancją powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 614
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Hej w czwartek    Muszę trochę wyhamować w tę gołoledź     Skubas poszczuł singlem w 2025 i ... cicho sza póki co, więc dziś wrócę do ostatniego albumu     
    • LadyTiger
      Tak, czekamy jak będzie premierem, to dopiero będzie update
    • Vitalinka
      ...i leżę cicho, cicho przy Twym boku, godzina mija za godziną...
    • Vitalinka
      No teoretycznie tak, ale namaszczenie chorych biorą ludzie w stanie terminalnym, raczej nikt nie bierze go ot tak, by mieć potem siłę na śluby🙂 No chyba, że ktoś ma np. guza mózgu, jest młody i idzie "pod nóż" to wtedy tak, może wziąć ostatnie namaszczenie przy tak poważnej operacji, a potem ją przejść wyzdrowieć i brać ślub.🙂 Najlepiej w takim renesansowym kościółku z pięknym jasnym wnętrzem, albo w średniowiecznej katedrze...albo....ach rozmarzyłam się😉😄
    • BuddyNig
      Fajna ta zielona.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...