Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
wrazliwiec

Przegrane życie - samotność

Polecane posty

wrazliwiec

Nie wiem czemu tu jestem, nie przemyślałem jak zacząć. Po kolei więc spróbuję teraz przelać myśli? Ta moja nieszczęśliwa historia zaczęła się w roku 2003 gdy zakochałem się w wieku 27 lat w - dla mnie - cudownej kobiecie. Ten sen trwał jednak tylko kilka miesięcy, bo ona po moich oświadczynach powiedziała "nie". Nie chcę teraz rozpamiętywać, to było tak dawno i nie ma już znaczenia dlaczego nie wyszło. Faktem jest jednak że dwa kolejne lata miałem wyjęte z życiorysu bardziej wegetując niż ciesząc się światem. Trzy lata później zmieniłem miejsce zamieszkania. Wyjechałem do Krakowa, bo miasto to dawało mi większe możliwości rozwoju, a skoro moje rodzinne miasto dało mi jedynie nieszczęśliwą miłość, chciałem spróbować gdzie indziej. Niestety i tutaj nie potrafiłem już więcej zaznać takiego uczucia. Oddałem się "karierze". Świetna praca, hobby, ale nie o tym teraz... bo przecież nic nie sprawia radości, jeśli nie czujesz tęsknoty, nie przeżywasz dotyku. Tak bardzo chciałbym być z kobietą, za którą znów mimowolnie będę pociągał wzrokiem gdy będzie szła do kuchni, przy której nie będę w stanie kontrolować mojego wzroku wędrującego po jej ciele, przy którym muskaniem będę mógł sprawiać jej przyjemność. Chcę długich rozmów o niczym i milczenia. Z patrzeniem w oczy albo bez. Tęsknoty gdy ona wyjeżdża i kombinowania jak przywitać ją na powrót. Dziś siedzę na wakacjach za granicą. Sam. Całkowicie. Pokój hotelowy z wielkim łóżkiem, pogoda doskonała do zwiedzania. Cóż jednak z tego kiedy zaraz wyjdę sam, sam wsiądę do metra, sam zobaczę atrakcje, sam zrobię zdjęcia które są moją największą pasją. Właśnie. Znów będą to znów zdjęcia na których nikogo poza obcymi mi osobami nie będzie. I co z tego, że za kilka tygodni wrócę do świetnej pracy, w świetnym towarzystwie, że zostanę po godzinach bo będę znów coś ratował i da mi to wiele satysfakcji, jeśli weekendy dalej będą samotne? To dołujące gdy wszyscy naokoło mają dzieci, gdy tracę z przyjaciółmi kontakt bo Ci zajęci są rodziną, a ja już nie potrafię z nimi rozmawiać. Czy stan permanentnej samotności ma trwać wiecznie? Czasami mam wrażenie, że ktoś uparcie pilnuje, żebym był samotny. Żebym jej nie poznał. Żebym nie był szczęśliwy. Próbuję internetowego randkowania, ale nie, to ciągle nie to czego szukam. Tu przecież chodzi o spojrzenie, barwę głosu, zachowanie w realnym świecie. O to by rozmawiać o niczym. Internet tego nie daje. Jestem tak cholernie zmęczony. A moje marzenia ciągle są. Kupić jej kwiaty albo po prostu zabrać na spacer czy położyć głowę na kolanach i obejrzeć film. Nie mam siły szukać. W wieku 42 lat czuję się jakbym miał 72 lata a wszystko co piękne było za mną. Zastanawiam się czy już przegrałem swoje życie?

Nie wiem po co to piszę. Nie spodziewam się mądrej rady. Wręcz przeciwnie - jestem teraz strasznie kruchy i nie wiem czy odważę się czytać odpowiedzi na forum na te moje dla Was pewnie niezrozumiałe żale. Może po prostu chcę anonimowo wykrzyczeć światu jak mi jest źle?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Marta

Hej nic straconego całe zycie przed Tobą jestem tego pewna na pewno niep przegrałeś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lepiej być samą niż zmarnować życie lub jego część z źle dobranym partnerem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Też często myślę, że przegrałam życie. Na półkach i biurku mam wszystko uporządkowane, a w życiu panuje przedziwny chaos. Ktoś mi powiedział, że dopóki żyję to mogę zmienić wszystko, by uczynić życie wartością nadrzędną. Tylko gdzie znaleźć ten punkt zaczepienia, by wyrwać się z owej matni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Zmień priorytety. Spójrz realnie ile związków jest tak naprawdę szczęśliwych i ile ta "miłość' trwa? Pewnie, uniesienia warto kolekcjonować, ale musisz mieć świadomość, że wiekszość tych związków, w których było na początku tak wspaniale, obecnie już nie istnieje lub tkwią ze sobą z różnych powodów i nie jest to ani miłość, ani nawet przyjaźń, a nawet szacunku nie zobaczysz tam.

Rozumiem, że zawsze czegoś nam brak, ale nie można wpadać z tego powodu w depresję. Proponuję skupić się i docenić to co posiadasz, a nie na tym czego nie masz.

Każdy z nas może opisać swoje życie jako tragedię lub jako przygodę i doświadczanie. Wszystko zależy wyłącznie od naszego podejścia. Jakie mamy życie, zależy od tego co mamy w głowie i jak je postrzegamy.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
4 godziny temu, Maybe napisał:

Rozumiem, że zawsze czegoś nam brak, ale nie można wpadać z tego powodu w depresję. Proponuję skupić się i docenić to co posiadasz, a nie na tym czego nie masz.

Nachodzą mnie takie momenty, które powodują ból z powodu utraconych szans. I wczoraj był ten moment. Na dłuższe rozczulanie się nad sobą nie pozwalam.

Dzięki za mądre słowa, bo one zawsze sprowokują do działania. 

Autor pewnie już nie zagląda, dlatego nie będzie miał za złe, że uzewnętrzniam się w w jego temacie. A swoją drogą - ciekawe co u niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
5 godzin temu, Gość napisał:

Nachodzą mnie takie momenty, które powodują ból z powodu utraconych szans.

Utracone szanse są utraconymi szansami, lepiej zostawić przeszłość za sobą i iść dalej skoro nie da się czegoś naprawić. Czasu nie cofniemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Głodny

Trzeba iść dalej. I wszyscy przed nami to wiedzieli i tak czynili. I jak dotąd nikt nie wymyślił nic lepszego. A jak stoisz w miejscu, to ptaszki niestety obsiadają i posrywają na i obok ciebie. I nie ma w tym nic złego, tylko że niestety średniowiecze już za nami.

Mało to razy się musiałem wyczołgiwać z jednego czy drugiego doła melioracyjnego. I od ładnych kilku miesięcy nie wpadłem w żaden. Trzeba iść dalej, czasem się czołgać, ale to też forma iścia. Takie nisko zawieszone, specyficzne ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
12 godzin temu, Gość napisał:

Nachodzą mnie takie momenty, które powodują ból z powodu utraconych szans. I wczoraj był ten moment. Na dłuższe rozczulanie się nad sobą nie pozwalam.

Dzięki za mądre słowa, bo one zawsze sprowokują do działania. 

Autor pewnie już nie zagląda, dlatego nie będzie miał za złe, że uzewnętrzniam się w w jego temacie. A swoją drogą - ciekawe co u niego.

TEz tak mam. Raz nań jakiś czas pozwalam sobie na rozczulanie sie nad własna glupota. Zazdroszczę tym, co mówią, ze swoje życie przeżyliby dokładnie tak samo, ze nie żałują zadnych wyborów. Ja żałuje, wielu. 

 

Nie wszystkie związki były trafione. Kilka wymienilabym takich, co to właśnie z samotności albo strachu przed nią się zrodziły...z drugiej strony mogę powiedzieć ze miałam cholerne szczęście w tych lekko podupadających pod desperackie akty działaniach, nie trafić na mniej fajnych Panów. 

 

Wszystko nam jest potrzebne. Takie chwile słabości tez, trzeba jednak z nich wyciągać wnioski. Jeśli samotnosc przeszkadza, trzeba szukać sposobów, by zwyczajnie samotnym nie być... i jasne, ze nie zawsze jest to łatwe. Jest jednak łatwiejsze niż przekonywanie siebie, ze samotnosc może być fajna. I od razu zaprzeczę sobie - oczywiście ze może być fajna, ale nie dla kogoś, kto myśli inaczej... i czasem właśnie łatwiej znaleźć kogoś niz przeprogramować myślenie...

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
13 godzin temu, Gość napisał:

Nachodzą mnie takie momenty, które powodują ból z powodu utraconych szans. I wczoraj był ten moment. Na dłuższe rozczulanie się nad sobą nie pozwalam.

Dzięki za mądre słowa, bo one zawsze sprowokują do działania. 

Autor pewnie już nie zagląda, dlatego nie będzie miał za złe, że uzewnętrzniam się w w jego temacie. A swoją drogą - ciekawe co u niego.

I tak trzymaj! 

Każdemu czegoś brak, nad czym czasem ubolewa, jednemu pieniędzy, drugiemu miłości, trzeciemu spełnienia zawodowego, jeszcze innemu pasji, czy przyjaciół, rodziny. Nie ma idealnego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
36 minut temu, Maybe napisał:

Nie ma idealnego życia.

maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
20 godzin temu, Amani napisał:

Zazdroszczę tym, co mówią, ze swoje życie przeżyliby dokładnie tak samo, ze nie żałują zadnych wyborów. Ja żałuje, wielu. 

Ja nie żałuję, bo jednak te porażki też czegoś uczą. Kim dziś byśmy byli żeby nie rzucane kłody pod nogi i złe wybory?
Wiadomo, fajnie by było przeżyć życie w sposób zbliżony tak jakbyśmy tego pragnęli, ale tak się najwidoczniej nie da. Może są wyjątki, które do tej pory przeszły życie tak jak to sobie zaplanowali.
Znając życie, to nawet jakbym mógł cofnąć czas i z tym obecnym rozumem i bagażem doświadczeń, to całkiem możliwe, że znów to życie, by się potoczyło jak poprzednio. Dodatkowy minus, że nie na wszystko sami mamy wpływ.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
Dnia 23.05.2018 o 12:10, wrazliwiec napisał:

Nie wiem czemu tu jestem, nie przemyślałem jak zacząć. Po kolei więc spróbuję teraz przelać myśli? Ta moja nieszczęśliwa historia zaczęła się w roku 2003 gdy zakochałem się w wieku 27 lat w - dla mnie - cudownej kobiecie. Ten sen trwał jednak tylko kilka miesięcy, bo ona po moich oświadczynach powiedziała "nie". Nie chcę teraz rozpamiętywać, to było tak dawno i nie ma już znaczenia dlaczego nie wyszło. Faktem jest jednak że dwa kolejne lata miałem wyjęte z życiorysu bardziej wegetując niż ciesząc się światem. Trzy lata później zmieniłem miejsce zamieszkania. Wyjechałem do Krakowa, bo miasto to dawało mi większe możliwości rozwoju, a skoro moje rodzinne miasto dało mi jedynie nieszczęśliwą miłość, chciałem spróbować gdzie indziej. Niestety i tutaj nie potrafiłem już więcej zaznać takiego uczucia. Oddałem się "karierze". Świetna praca, hobby, ale nie o tym teraz... bo przecież nic nie sprawia radości, jeśli nie czujesz tęsknoty, nie przeżywasz dotyku. Tak bardzo chciałbym być z kobietą, za którą znów mimowolnie będę pociągał wzrokiem gdy będzie szła do kuchni, przy której nie będę w stanie kontrolować mojego wzroku wędrującego po jej ciele, przy którym muskaniem będę mógł sprawiać jej przyjemność. Chcę długich rozmów o niczym i milczenia. Z patrzeniem w oczy albo bez. Tęsknoty gdy ona wyjeżdża i kombinowania jak przywitać ją na powrót. Dziś siedzę na wakacjach za granicą. Sam. Całkowicie. Pokój hotelowy z wielkim łóżkiem, pogoda doskonała do zwiedzania. Cóż jednak z tego kiedy zaraz wyjdę sam, sam wsiądę do metra, sam zobaczę atrakcje, sam zrobię zdjęcia które są moją największą pasją. Właśnie. Znów będą to znów zdjęcia na których nikogo poza obcymi mi osobami nie będzie. I co z tego, że za kilka tygodni wrócę do świetnej pracy, w świetnym towarzystwie, że zostanę po godzinach bo będę znów coś ratował i da mi to wiele satysfakcji, jeśli weekendy dalej będą samotne? To dołujące gdy wszyscy naokoło mają dzieci, gdy tracę z przyjaciółmi kontakt bo Ci zajęci są rodziną, a ja już nie potrafię z nimi rozmawiać. Czy stan permanentnej samotności ma trwać wiecznie? Czasami mam wrażenie, że ktoś uparcie pilnuje, żebym był samotny. Żebym jej nie poznał. Żebym nie był szczęśliwy. Próbuję internetowego randkowania, ale nie, to ciągle nie to czego szukam. Tu przecież chodzi o spojrzenie, barwę głosu, zachowanie w realnym świecie. O to by rozmawiać o niczym. Internet tego nie daje. Jestem tak cholernie zmęczony. A moje marzenia ciągle są. Kupić jej kwiaty albo po prostu zabrać na spacer czy położyć głowę na kolanach i obejrzeć film. Nie mam siły szukać. W wieku 42 lat czuję się jakbym miał 72 lata a wszystko co piękne było za mną. Zastanawiam się czy już przegrałem swoje życie?

Nie wiem po co to piszę. Nie spodziewam się mądrej rady. Wręcz przeciwnie - jestem teraz strasznie kruchy i nie wiem czy odważę się czytać odpowiedzi na forum na te moje dla Was pewnie niezrozumiałe żale. Może po prostu chcę anonimowo wykrzyczeć światu jak mi jest źle?

 

Bardzo często nie umiemy cieszyć się tym, co mamy. Tu przegrywasz swoje życie. Może to śmieszne co teraz powiem, ale jak byłem dzieckiem duże wrażenie zrobiła na mnie książka Polianna. Wiem, że to książka dla dziewczyn, ale przesłanie na życie jest uniwersalne, dla wszystkich. Umieć cieszyć się z tego, co masz. Nie zazdrościć nikomu, nie wzdychać za czymś, co uciekło tylko żyć! i żyć!. Każdy dzień przynosi nam mniejsze lub większe radości trzeba tylko chcieć je zauważyć. Szczęście nie jedno ma imię i kryje się wszędzie. To od nas zależy, czy zwrócimy na to uwagę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, alan napisał:

 

Bardzo często nie umiemy cieszyć się tym, co mamy. Tu przegrywasz swoje życie. Może to śmieszne co teraz powiem, ale jak byłem dzieckiem duże wrażenie zrobiła na mnie książka Polianna. Wiem, że to książka dla dziewczyn, ale przesłanie na życie jest uniwersalne, dla wszystkich. Umieć cieszyć się z tego, co masz. Nie zazdrościć nikomu, nie wzdychać za czymś, co uciekło tylko żyć! i żyć!. Każdy dzień przynosi nam mniejsze lub większe radości trzeba tylko chcieć je zauważyć. Szczęście nie jedno ma imię i kryje się wszędzie. To od nas zależy, czy zwrócimy na to uwagę.

Wow Alan nie znałam cię z tego tej strony. Bardzo mądre słowa! Wg mnie oczywiście ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
6 minut temu, Maybe napisał:

Wow Alan nie znałam cię z tego tej strony. Bardzo mądre słowa! Wg mnie oczywiście ;)

 

Sam nie wiem z której strony lepiej wyglądam z przodu, czy z boku, a może  z tyłu ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
5 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Ja nie żałuję, bo jednak te porażki też czegoś uczą. Kim dziś byśmy byli żeby nie rzucane kłody pod nogi i złe wybory?
Wiadomo, fajnie by było przeżyć życie w sposób zbliżony tak jakbyśmy tego pragnęli, ale tak się najwidoczniej nie da. Może są wyjątki, które do tej pory przeszły życie tak jak to sobie zaplanowali.
Znając życie, to nawet jakbym mógł cofnąć czas i z tym obecnym rozumem i bagażem doświadczeń, to całkiem możliwe, że znów to życie, by się potoczyło jak poprzednio. Dodatkowy minus, że nie na wszystko sami mamy wpływ.

Tak porażki czegoś uczą, ale tez zabierają nam jakaś czesc naszego życia. My się skupiamy na miłości, na tym, z kim jesteśmy, bądź z kims nie jesteśmy, a ja miałam na myśli całokształt. Wybor szkoły, zawodu, przyjaciół. Wszystko ma znaczenie. Ja klikam kwestii bym zmieniła i dlatego są rzeczy, których żałuje , sa takie, których z racji wieku nie możemy już zmienić a doświadczenie jedynie pokazuje, ze młodość choć ma swoje prawa, to jednak powinna mieć tez już całkiem spory rozumek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nerwowy
gugu77

Pamietaj...

Wilk zapedzony do naroznika moze tylko szczerzyc kly i gryzc.

Daj odczuc swiatu, ze istniejesz.

Niech poczuje Twoje zeby...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bahamka

Sama mam przeświadczenie, że straciłam wiele lat z nieodpowiednim facetem, a tego czasu już się nie cofnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
andromeda
13 godzin temu, Bahamka napisał:

Sama mam przeświadczenie, że straciłam wiele lat z nieodpowiednim facetem, a tego czasu już się nie cofnie.

Tu nie masz racji, gdyż Maryja powiedziała wielokrotnie kto jej tylko zaufa to Ona wszystko co złe potrafi oddalić i przynieść nowe dobro.

(Morąg, 1980r.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
13 godzin temu, Bahamka napisał:

Sama mam przeświadczenie, że straciłam wiele lat z nieodpowiednim facetem, a tego czasu już się nie cofnie.

Czasu się nie cofnie, życie to też pomyłki...ważne jest to co jest przed Tobą.

Nie ma co żałować zbytnio, na pewno były też dobre rzeczy w tym czasie.

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
17 godzin temu, Bahamka napisał:

Sama mam przeświadczenie, że straciłam wiele lat z nieodpowiednim facetem, a tego czasu już się nie cofnie.

3 godziny temu, Arkina napisał:

Czasu się nie cofnie, życie to też pomyłki...ważne jest to co jest przed Tobą.

Nie ma co żałować zbytnio, na pewno były też dobre rzeczy w tym czasie.

no,

życie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
4 godziny temu, andromeda napisał:

gdyż Maryja powiedziała wielokrotnie kto jej tylko zaufa to Ona wszystko co złe potrafi oddalić i przynieść nowe dobro.

(Morąg, 1980r.)

giphy.gif?cid=790b761187e569df56b562aec4

o co chodzi z tą Maryją?

poważnie pytam,

jest mi to ktoś w stanie wytłumaczyć?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
andromeda
Dnia 24.08.2021 o 14:13, Gość w kość napisał:

giphy.gif?cid=790b761187e569df56b562aec4

o co chodzi z tą Maryją?

poważnie pytam,

jest mi to ktoś w stanie wytłumaczyć?

 

Wszystko na ten temat jest w broszurce pt: " Anna - zaufajcie Maryi" , napisanej przez Annę Argasinską ,mistyczkę i sanitariuszkę z AK.

Jest tam o tym jakie naprawdę jest życie patrząc z nieba jak również  o obietnicy Maryi powrotu Grodów Czerwieńskich do  granic Polski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
2 godziny temu, andromeda napisał:

Wszystko na ten temat jest w broszurce

dziękuję za odpowiedź,

 

43r7su.gif

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 750
    • Postów
      265 657
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      997
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    AndrzejWary2
    Najnowszy użytkownik
    AndrzejWary2
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Miły gość
      Stanley 
    • Miły gość
      Ja Ci wierzę 🤣
    • Vitalinka
      Ach i nie grzebię się ją to po prostu spostrzegam jestem WWO🙂 buziaki❤️
    • Vitalinka
      Jesteś mój najukochańszy zbok forumowy🤗❤️😄 Tobie pokażę nawet osobiście🙂 
    • Vitalinka
      Raz 🙂 i jeszcze jest tam sporo ciekawych scen, pisałam.na szybko i od serca🤗 
    • Gregor
      Omasta 
    • KapitanJackSparrow
      dwa metry ? ! 🫣 Kość ciągnie pewnie po ziemi 😅
    • KapitanJackSparrow
      no a nie mówiłem....daj nudesa 🙃
    • KapitanJackSparrow
      Ciekawostka. Był taki czas, że powstalo PO i powstalo PIS... i szli do wyborow, jako POPIS. Witaj w roku 2005. . I nie doszli.  Kto w kogo pierwszy rzucił ,,kamień"?... tak, że rozeszło się w mediach po Polsce i dało początek wojnie polsko-polskiej?  Otoż PO strzeliło pierwsze w swojego niedoszłego sojusznika, to byly czasy aktywnosci Rokity. potem rozpętała się lawina wzajemnych nieufności kampania prezydencka dziadek z Wermachtu..Bolki itd. a propos Bolka.  Mamy AD.  2026, po latach lustracji Wałęsy prokuratura umarza śledztwo w stosunku do bylego prezydenta z powodu...uwaga?! ...jego niepoczytalności analfabetycznej. Tak, nie wiem kto teraz za tym stoi,🤔 ale wychodzi mi ze PO. 🤨 Otoż prokuratura uważa, że Wałęsa nie mogł pisać wtedy donosów bo w tamtym czasie był analfabetą, czytaj debilem, ktory nie potrafił zlozyć literek a z B. Elektryk,. który grzebał w tablicach, rozdzielniach stoczniowych w ktorych bylo od zajeb...nia kabli i umiał się w tym połapać, nagle w 2026, dowiadujemy się,że nie umiał pisać po skończonej szkole zawodowej. Przecież nawet dziecko w takie bzudry nie uwierzy. Hmm ktoś próbuje robić ze mnie debila najwyraźniej. I owszem, kiedyś Wałęsa dla mnie to była świętość, dziś z perspektywy czasu i tych wszystkich oskarżeń niedomowień i mataczenia , ataków, zeznań, opowieści, filmu,  wychodzi mi jedno.. Nosz kurna był agentem SB. Możliwe że zwerbowanym ale był. A teraz takie oczywiste kłamstwa w obronie swoich.  Klamstwa po prostu same klamstwa i widzę je w wielu obszarach działalności poprzedniego jak i obecnego rządu, smutne, ale aby do wyborów. PO ponoć ma przed wyborami wprowadzić stan wojenny, aby zablokować ich odwolanie. Zobaczymy, napiszę na wszelki wypadek tę zasłyszaną sugestę na wypadek gdyby do takiego scenariusza doszło. Jak  dojdzie wiadome będzie że znaleźliśmy się w centrum szopki czy teź teatru dla debili.  Ps Jestem przeciwny podzialom Polaków ale też patrząc na nasz ebestablishment jestem bardzo mocno zniesmaczony    
    • Pieprzna
      Jak tak piszesz, to mam ochotę zawołać jak rasowy zbok forumowy - pokaż stupki 😆
    • Pieprzna
      Co jest z tym forum nie tak? Zajrzałam rano - biała plama. W południe - da się odczytać powiadomienia, ale wejść dalej nie. Dopiero wieczorem was czytam.
    • la primavera
      Twój opis jest ciekawszy niż sam film 🙂 Ile razy obejrzałaś? Masz rację,  każdy ma swoje upodobania i wrażliwość w odbiorze. Ten film w moją nie trafił i zamiast grzebać w tak pokazanych traumach wolę pogrzebać w ogródku , choć nie ma w nim wiele roboty,  bo warzywa rosną w skrzyniach. Oprócz dyni,  bo ta poszła w teren, ciekawe, gdzie się zatrzyma.  Nie lubisz Leona? Ja lubię.  W ogóle lubię Bessona. Ostatnio chyba Dogmana oglądałam.  Zrobil na mnie wrażenie. To też krzywdy i traumy ale zupełnie  inaczej pokazane. 
    • Vitalinka
      Na koniec gdy głośno siorbnął szejka przez słomkę, gdy przez cały czas poruszał się cicho (zanim został agentem był żołnierzem, co ma misji, dał lokalnej dziewczynce czekoladę i jakiś chłopak ją za te czekoladę zastrzelił, gdyż broń w tym państwie była dostępna dla dzieci, a jedzenie nie i Joe miał po tym drugą traumę), ćwiczył nawet wstrzymywanie oddechu, co zostało mu z pierwszej traumy, którą zafundował mu ojciec w dzieciństwie, więc gdy siorbnal stał się na powrót niewinnym chłopcem...bo nigdy go tu wczesniej, w tym jego życiu prawdziwego nie było. Jak wskazuje tytuł.🙂 Dzięki uratowaniu dziewczynki, odkupił jakby swoje winy, które powstały oczywiście tylko w jego głowie i niosły go dalej przez życie, w którym ciągle miał myśli samobójcze (scena przy pociągu, scena gdy chciał się utopić razem ze zwłokami matki, scena w ostatnim domu gdzie patrzył na wysoką barierkę,a w ręku trzymał krawat i wyobrażenie strzelenia sobie w głowę gdy myślał,że dziewczynka odeszła,a ona poszła tylko do łazienki).  Mnie wzruszyły bardzo sceny, gdy trzymał wroga za rękę podczas jego śmierci,choć ten zabił mu matkę, to świadczyło, że był w głębi serca dobrym człowiekiem jak i to, że nie zabił chłopca, który wiedział jak do niego trafić, co niestety zrobili zabójcy jego matki, on zaś zostawił go przy życiu...naraził siebie, nie był więc bezwzględnym mordercą. Scena gdy wynoszono dziewczynkę z pokoju, gdy spojrzał na jej stopy, uruchomiła w nim wspomnienie zabitej na froncie za czekoladę dziewczynki, której w wyniku strzału drgały przedśmiertne stopy i ten obraz do niego wracał, za śmierć której bardzo się obwiniał, choć nic złego nie zrobił: dał jej tylko czekoladę...  Jednak w swojej głowie uruchomił poczucie winy: gdybym nie dał słodyczy dziewczynka by żyła. Tak działa mechanizm dziecka skrzywdzonego, obwinia się ono całe życie za winy innych, przejmuje je na siebie. Dlatego tak bardzo walczył o te druga porwaną dziewczynkę, jakby to w jego głowie miało ocalić  tę pierwszą... Na koniec gdy oboje: mała dziewczynka i dorosły mężczyzna (a raczej tylko ciało dorosłego mężczyzny, a w środku zagubiony chłopiec) nie wiedzieli oboje gdzie iść dalej... siedzieli w barze...zobaczyliśmy wtedy dwoje dzieci : dziewczynkę po traumie porwania i gwałtów oraz dorosłego człowieka,  którego nigdy tu naprawdę nie bylo ("you were never really here") bo oboje nie mieli szansy być normalnymi dziećmi, które mogły by normalnie dorosnąć...choć dla dziewczynki jest szansa,że nie zmarnuje reszty życia na miotanie się w swojej traumie i mam nadzieję,że nikt inny niż Joe nie potrafiłby jej lepiej zrozumieć i uchronić przed tym co sam przeszedł, dbając o nią, tak czule i wyrozumiałe, jak robił to o matkę, bo taką jego cierpliwość i troskę też w filmie pokazano ... Nie pozwoli jej by złe czyny innych ludzi (jak w jego przypadku ojca i tego chłopca co zabił dziewczynkę za czekoladę) zawładnęły nią i sprawiły, że będzie ona obwiniać o nie siebie, tak jak robi to każde dziecko, które spotkała krzywda że strony dorosłych (tak niestety się dzieje). Piękny film o traumie, piękne studium postaci....i nadzieja,że kolejne dziecko będzie uratowane, na tyle na ile to możliwe, mając opiekuna który jest empatyczny, który rozumie... Jestem filmem zachwycona, a i dowiedziałam się, że reżyserowała, go ta sama pani co film "Zgiń kochanie" którym też się zachwycałam. Może mam z nią po prostu podobna wrażliwość. Leon Zawodowiec był według mnie bardziej płytki w przekazie i bardziej nastawiony na efekciarstwo, być może dlatego osiągnął sukces. Ja z kolei nigdy nie byłam fanką "Leona". Ale jak się mówi są gusta i guściki i o nich podobno się nie dyskutuje, choć mogłoby się wydawać, że to własnie robimy tu😉, ale nie...myslę ,że po prostu piszemy o swoich własnych odczuciach, tak różnych, jakie może wywołać jeden i ten sam film...i to jest właśnie piękne🙂 Pozdrawiam Cię moja kochana Primavero dzięki, której zapałowi i miłości do oglądania filmów, trafiłam na moją kolejną "perelkę filmowa"🙂    
    • Nafto Chłopiec
      Pociąg powrotny opóźniony 4,5 godziny. Uśmiechajcie się brygada 😎
    • la primavera
      Każdy dzień jest dobry by go nie oglądać 🙂   Wybacz, ale wybitnie mi się nie podobał i zostanę przy swojej niechęci  do niego.To, co dla Ciebie znaczące i ważne, ja odebralam jako tani sposób na udawanie wielkiego kina. Główny bohater wymierzający sprawiedliwość - chyba kazdy inny film o tym był lepszy. I koniec czym miał być? Leonem zawodowcem? Scenariusz marny, niewiele mówi o postaciach, zatem gdy w któreś ze scen padło, że kiedyś był agentem - zapamiętałam 🙂     ,,Wędrówka na północ " Aż mi żal, że taki se. Przyroda- przepiękna, trasa długa i ciekawa, az by sie chcialo powędrować, dzwięki w filmie idealne,  bo i deszcz bębnił i wiatr  świstał, ale historii nie dostrzegłam. Czekałam na ten film, liczylam na coś w stylu ,,Osiem gór ", bo miało byc dwóch chłopaków, którzy wybrali się wspólnie  na  przejście 600kilometrowego Highlands- miesiąc w trasie, zatem i słońce i deszcz  i jakieś niespodzianki po drodze I nocne rozmowy i opisywanie widoków...takie mialam oczekiwania, tymczasem coraz bardziej to wszystko zmierzało gdzieś indziej. Lubię filmy drogi,  lubię gdy mało się dzieje, ale tego filmu nie polubiłam. Byłby lepszy jako film przyrodniczy, gdyby pokazał samą trasę i w tle głos Krystyny  Czubówny opisywał widoki, historię powstania,  możliwe trasy i co nas czeka podczas wędrówki.    Nie mam pomysłu co by tu kolejnego obejrzeć. Ale przeczytałam,,Chimerę" Małeckiego  która podobno ma być przeniesiona na ekran  i mysle, że powinien być z tego ciekawy film.  Mroczny, trudny, rozciagniety w czasie. Z  ciekawością zobaczę jak nakręcą wciąganie słonia na statek, którego Polska dostała od  Wietnamczyków w podziękowaniu za pomoc którą świadczyła załoga polskiego statku podczas wojny wietnamskiej 80 lat temu . Ciekawa historia,  mi w ogóle nie znana -o słoniu, który rzucał w marynarzy kapustą. A na imię miał Partyzant.     
    • Vitalinka
      A to dlatego zamiast reklam butów na obcasie zaczęły mi się tu wyświetlać reklamy ...DRABIN🤭Serio😄 Kocio ma jednak dwa metry🙂😉🙃
    • Vitalinka
      Dlatego chciałam konfitury, ale przemroziłam i mozna jeść na surowo, chyba najzdrowiej, a goryczka zniknęła.🙂
    • Vitalinka
      Niewiadoma🙂🌼🍂😺
    • Gregor
      Panikowanie 
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...