Skocz do zawartości


Przyjemny

Potrzebuję zrzucić 15 kg

Polecane posty

Przyjemny

Potrzebuję zrzucić 15 kg. Czytałem wiele informacji i wynika z nich, że organizm to taki piec, do którego wrzuca się kalorie. Jak wrzucisz za dużo, to będziesz mieć tłuszczyk, jak za mało, to chudniesz.
Na jednym z filmików YT koleś się wypowiada, że nie ważne co się je, ważne, żeby kalorie się zgadzały. Wg. moich wyliczeń potrzebuję dziennie ok. 2500 kcal. Nie jem śniadań, na obiad coś tam skubnę i zjem dopiero na wieczór.
Efektu nie ma. Powiedziałbym nawet, że trend jest odwrotny. Na kolację nie wydaje mi się, żebym zjadł 2000 kcal, więc powinienem mieć deficyt kaloryczny, ale jak wspomniałem, efektu brak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


endriu
18 minut temu, Przyjemny napisał:

Potrzebuję zrzucić 15 kg. Czytałem wiele informacji i wynika z nich, że organizm to taki piec, do którego wrzuca się kalorie. Jak wrzucisz za dużo, to będziesz mieć tłuszczyk, jak za mało, to chudniesz.
Na jednym z filmików YT koleś się wypowiada, że nie ważne co się je, ważne, żeby kalorie się zgadzały. […] powinienem mieć deficyt kaloryczny, ale jak wspomniałem, efektu brak.

Wygląda na to, że jednak informacje, które znalazłeś, nie są do końca prawdziwe.

 

Mam kilka pytań:

  • ile ważysz, ile masz wzrostu, ile lat?
  • dlaczego potrzebujesz zrzucić akurat 15 kg?
  • w jakim czasie chcesz to osiągnąć?
  • do jakich wyrzeczeń jesteś zdolny, by to osiągnąć?
  • czy zdajesz sobie sprawę, że zrzucenie kilogramów i utrzymanie nowej wagi to dwie zupełnie inne rzeczy?

Nie pytam o to wszystko ot tak. W odchudzaniu jestem mistrzem. ;) Mam jakieś doświadczenie, spore sukcesy, ale także porażki na koncie, więc wiem dobrze, z czym to się – nomen omen – je. ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przyjemny

Mam 188cm. wzrostu, ważę 115kg., 37 lat.
Czas nie ważny, ale chciałbym systematycznie zrzucać wagę.
Jakie wyrzeczenia? Tego nie wiem, zależy o co dokładnie chodzi? Ja do tego od czasu do czasu ćwiczę i biegam, ale mimo to nic ta waga nie chce opaść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

To i ja się podepnę. Skoro @endriu masz jakieś własne doświadczenia to może i mi coś doradzisz? :)
Ja mam 192cm i 103kg (miałem jak kolega wyżej 115kg), co do wieku to nieco starszy jak autor tematu.  Moim celem było zejście do 100kg, ale chciałbym dalej pójść, z tym, że jakby tu już była "ściana", bo nie zauważam już większych spadków. O dziwo, przez święta mi nie przybyło, a wręcz spadł 1kg.

Rzuciłem w kwietniu 2018r. fajki i mi się przybyło. Ogólnie nie uważam by ta waga była aż taka zła, ale chciałbym zrzucić tak do 90-95kg. Dużo biegam, jeżdżę rowerem, do tego jeszcze kombinuję by kupić orbitrek, jak pogoda nie pozwala to ratuję się rowerkiem stacjonarnym. Jem niestety 3 posiłki dziennie (z tego co wiem to powinno być ich 5), ale nigdy nie jem do syta. Przed rzuceniem fajek, to raczej byłem prawie jak "model", ale z racji, że raz na jakiś czas wypiję parę piw to mi się zrobił mały brzuszek "piwny" mimo, że nie zajadam żadnych przekąsek itp., bo wbrew temu co się mówi, to ja akurat nie zauważam jakiegoś specjalnego łaknienia po browarach.
Tak wiem, zawsze można piwo odstawić, ale od czasu do czasu lubię wypić trochę alkoholu,  a z tego co wiem to wódka itp. też produkują "sztuczne" kalorie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
endriu

Okej, to dam Ci świetny sposób, praktycznie niezawodny, który będzie od Ciebie wymagał po pierwsze zmiany nawyków, po drugie jednego dnia wyrzeczeń w tygodniu, za to efekty są praktycznie pewne. Jesteś gotowy?

  1. Zmień proporcje tego, co zjadasz w ciągu dnia. Piszesz, że śniadań nie jesz wcale, na obiad coś skubniesz, na kolację się objadasz. Zatem zjedz najwięcej na śniadanie, skubnij na obiad (albo podziel kalorie mniej więcej po równo między śniadaniem i obiadem, jeśli nie dasz rady jeść obfitszych śniadań), a z kolacji zrezygnuj. W nocy magazynujesz najwięcej energii, bo organizm działa na zwolnionych obrotach. Z kolei u Ciebie aż do południa metabolizm jest uśpiony – musisz coś rano zjeść, żeby go pobudzić i „wku*wić” żołądek. ;) 
  2. Przygotuj sobie jeden dzień proteinowy w tygodniu. Ważne jest, by tego dnia nie jeść niczego, co zawiera duże ilości węglowodanów lub tłuszczów. Dozwolone są więc chude mięsa (chude części kurczaka, chuda wołowina), jogurty 0%, serki wiejskie lekkie, jajka, ryby, ogólnie wszystko, co ma nie więcej niż 3% tłuszczu i możliwie mało węglowodanów. Bardzo ważne jest, by tego nie przeciągać (to niezbyt zdrowy sposób żywienia, więc nie powinno się go stosować długotrwale) i w trakcie tego dnia spożywać dużo cieczy (co najmniej dwa litry wody pod różną postacią – może być woda mineralna, źródlana, kawa, herbata, napoje bez cukru itp.).
    Mój przykładowy przepis na taki dzień: na śniadanie placki otrębowe (przepis) z chudą wędliną lub pastą z łososia (kupujemy łososia wędzonego na gorąco z pieprzem – takiego – i miksujemy go z chudym serkiem wiejskim, pychota ;) ), na obiad pieczone lub gotowane piersi kurczaka z przyprawami lub jakaś rybka. Do tego dużo pić.

Opisany powyżej sposób to nie jest optymalny styl żywienia (daleko mu do tego), ale daje dość szybkie i wyraźne efekty, a zawsze to zdrowsze niż otyłość. Na hardkorowej wersji powyższego, czyli na diecie typowo proteinowej, zrzuciłem ponad 20 kg w 3 miesiące bez uszczerbku na zdrowiu. Mogę napisać o tym więcej, jeśli chcecie, ale przed przejściem na taką dietę trzeba uzbroić się w sporo wiedzy, inaczej można trwale się uszkodzić (zwłaszcza nerki).

25 minut temu, BrakLoginu napisał:

Jem niestety 3 posiłki dziennie (z tego co wiem to powinno być ich 5),

Faktycznie ponoć się tak powinno, ale da się schudnąć i bez tego. :) 

27 minut temu, BrakLoginu napisał:

Tak wiem, zawsze można piwo odstawić, ale od czasu do czasu lubię wypić trochę alkoholu,  a z tego co wiem to wódka itp. też produkują "sztuczne" kalorie :)

Nie do końca. Mocne alkohole to tzw. puste kalorie (nie sztuczne :D ), a to oznacza, że nie dostarczają do organizmu białek, węglowodanów i tłuszczów, a jedynie same kalorie. To znaczy, że – w przeciwieństwie do piwa – nie są odżywcze.

Jednak to właśnie mocne alkohole powinniśmy pić, jeśli chcemy schudnąć. Są one bardziej kaloryczne od piwa, ale spożywając je, paradoksalnie dostarczamy organizmowi mniej kalorii niż w przypadku wspomnianego trunku. Jak to działa? To proste – przecież przy jednym posiedzeniu nie wypijemy sami butelki, dwóch albo trzech wódki, a w przypadku piwa – owszem. Lepiej więc wypić np. 300 ml wódki niż 1500 ml piwa, prawda? :) Dlatego polecam przesiadkę na whisky, które pod względem kaloryczności wypada podobnie do wódki, a smak to inna liga.  ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
13 minut temu, endriu napisał:

Mocne alkohole to tzw. puste kalorie (nie sztuczne :D )

Popierdzieliło mi się, oczywiście chodzi o "puste" kalorie.
Czyli ogólnie jak spada mi waga, może nie wiadomo jak mocno, a alkohol jednak lubię (raz w tygodniu parę piwek) i nie chcę rezygnować całkowicie z niego to wystarczy przenieść się na "szlachetniejsze" trunki? Z tym, że czy od samego tego brzuch piwny mi zniknie? Tradycyjnych brzuszków nie chcę robić, nie lubię tego ćwiczenia (robiłem, ale jakoś efektu nie widziałem po miesiącu).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
endriu
6 minut temu, BrakLoginu napisał:

alkohol jednak lubię (raz w tygodniu parę piwek) i nie chcę rezygnować całkowicie z niego to wystarczy przenieść się na "szlachetniejsze" trunki? Z tym, że czy od samego tego brzuch piwny mi zniknie?

Według mnie – tak. Warto spróbować, potestuj takie rozwiązanie przez miesiąc i sprawdź, czy cokolwiek to zmieniło. A jeśli nie lubisz czystej whisky, to też bardzo fajnie wchodzi z colą light. ;) 

7 minut temu, BrakLoginu napisał:

Tradycyjnych brzuszków nie chcę robić, nie lubię tego ćwiczenia (robiłem, ale jakoś efektu nie widziałem po miesiącu).

Od brzuszków brzuch Ci nie zmaleje, wręcz przeciwnie – w ten sposób ćwiczysz mięśnie brzucha, które – jak wszystkie mięśnie – rosną wskutek wysiłku, więc brzuch, zamiast maleć, może rosnąć (nawet jeśli ilość tłuszczu na nim będzie taka sama lub mniejsza niż wcześniej).

Druga ważna, fundamentalna wręcz sprawa – nie istnieje coś takiego jak chudnięcie miejscowe, nie da się zrzucić tłuszczu tylko z brzucha (np. podczas wykonywania określonych ćwiczeń). Tłuszcz podczas wysiłku schodzi z całego ciała, choć nierównomiernie – u różnych osób odkłada się bardziej w określonych miejscach, np. na boczkach, udach, brzuchu czy klatce piersiowej.

Warto też dodać, że ćwiczenia siłowe (podnoszenie ciężarów, brzuszki, podciągnięcia itp.) nie mają tak dużego wpływu na poziom tkanki tłuszczowej jak ćwiczenia aerobowe. Ale i tak 80% sukcesu to odpowiednia dieta. :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Jeśli chodzi o ruch ja polecam znacznie bardziej niż ćwiczenia siłowe tz.w. kardio jeśli chodzi o chudniecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przyjemny

Dziękuję endriu za rady. Postaram się je wprowadzić stopniowo do mojego życia i dam znać za jakiś czas jakie są tego efekty. Mam nadzieję, że wytrwam :)

 

Godzinę temu, Rutlawski napisał:

Jeśli chodzi o ruch ja polecam znacznie bardziej niż ćwiczenia siłowe tz.w. kardio jeśli chodzi o chudniecie.

Co to jest to kardio? Chodzi o trening wytrzymałościowy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
endriu
25 minut temu, Przyjemny napisał:

Co to jest to kardio?

To trening podbijający tętno – biegi, aerobik, skakanka, orbitrek itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

+ ja bym polecił- i mówię to poważnie- pajacyki. Najlepiej z przysiadem.

 

Skurczybyki wylewaja z Ciebie hektolitry potu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
endriu
13 minut temu, Rutlawski napisał:

+ ja bym polecił- i mówię to poważnie- pajacyki. Najlepiej z przysiadem.

 

Skurczybyki wylewaja z Ciebie hektolitry potu.

Prawda, ale najlepsze są – tam tara dam! – burpees! Trudno o równie męczące ćwiczenie wśród tych łatwych do wykonania. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MXY
5 godzin temu, Przyjemny napisał:

Potrzebuję zrzucić 15 kg. Czytałem wiele informacji i wynika z nich, że organizm to taki piec, do którego wrzuca się kalorie. Jak wrzucisz za dużo, to będziesz mieć tłuszczyk, jak za mało, to chudniesz.
Na jednym z filmików YT koleś się wypowiada, że nie ważne co się je, ważne, żeby kalorie się zgadzały. Wg. moich wyliczeń potrzebuję dziennie ok. 2500 kcal. Nie jem śniadań, na obiad coś tam skubnę i zjem dopiero na wieczór.
Efektu nie ma. Powiedziałbym nawet, że trend jest odwrotny. Na kolację nie wydaje mi się, żebym zjadł 2000 kcal, więc powinienem mieć deficyt kaloryczny, ale jak wspomniałem, efektu brak.

Może najpierw zrób sobie badania czy ze zdrowiem wszystko ok, z tarczycą itp., bo coś mi się to dziwne wydaje, że zacząłeś się odchudzać i efektów brak, albo coś źle sobie obliczyłeś. Na początku odchudzania to waga powinna lecieć bez problemu już po zmniejszeniu niewielkiej ilości kcal np. 250-500 kcal, niezależnie od tego ile razy dziennie jesz i kiedy, tak myślę.

 

Tu masz kalkulator TDEE

 

http://www.ostaszewski.org/tdee

 

A tu masz tabele kaloryczne (wpisujesz w wyszukiwarce produkt i wyskakują kcal)

 

http://www.ilewazy.pl/

 

Obliczaj dokładnie. Są też aplikacje na tel, gdzie można sprawdzać kaloryczność wszystkiego co się zjada w ciągu dnia.

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski
5 minut temu, Maryna napisał:

Może najpierw zrób sobie badania czy ze zdrowiem wszystko ok, z tarczycą itp., bo coś mi się to dziwne wydaje, że zacząłeś się odchudzać i efektów brak, albo coś źle sobie obliczyłeś. Na początku odchudzania to waga powinna lecieć bez problemu.

 

Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego co rozumiemy prze z odchudzanie i czy robimy to prawidłowo. I przede wszystkim od tego czy jest to dopasowane do naszego organizmu.

 

Tak samo jest z przbieraniem masy. Jeśli się to robi nieodpowiednio, masy nie przybędzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MXY
9 minut temu, Rutlawski napisał:

Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego co rozumiemy prze z odchudzanie i czy robimy to prawidłowo. I przede wszystkim od tego czy jest to dopasowane do naszego organizmu.

No nie wiem, a co rozumiesz przez odchudzanie? ? Według mnie konieczny jest ujemny bilans kaloryczny i waga powinna lecieć, po dłuższym odchudzaniu mogą się pojawiać problemy, bo wiadomo, metabolizm zwalnia, organizm się przyzwyczaja do takiej kaloryczności i znowu trzeba zmniejszać, ale to raczej nie dotyczy początkujących u których ze zdrowiem wszystko ok.

 

Odchudzanie jest łatwiejsze niż budowanie masy, nie porównywałabym tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Nie porównuje. Pokazuje w nich punkt wspólny.

Pytaniem jest co rozumie przez odchudzanie autor tematu. Zrobił jakiś tam minimalny research, ale nie powiedział czy stosuje jakakolwiek dietę, jaki ma plan itp

Powiedział, że mało je rano, dużo wieczorem co też chyba nie jest najlepszym systemem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania

Wrzucę tak, trochę może znienacka, że podczas dwutygodniowych praktyk polegających na machaniu łopatą przez kilka godzin schudłem 3 kilo. Ale co prawda niewiele jadłem, może cebularza dziennie i kilka piw.

 

Oczywiście już nadrobiłem, ale łopata działa.

Edytowano przez Wania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MXY
7 minut temu, Rutlawski napisał:

Nie porównuje. Pokazuje w nich punkt wspólny.

Pytaniem jest co rozumie przez odchudzanie autor tematu. Zrobił jakiś tam minimalny research, ale nie powiedział czy stosuje jakakolwiek dietę, jaki ma plan itp

Powiedział, że mało je rano, dużo wieczorem co też chyba nie jest najlepszym systemem.

Powiedział, że ma deficyt kaloryczny. Według mnie jeśli jest deficyt, zwłaszcza na początku odchudzania, to już nie ma większego znaczenia ile razy je i co, może jeść raz dziennie, a może jeść 6 razy, co za różnica jak bilans się zgadza? Niektórzy odchudzają się jedząc 1-2 razy dziennie w oknie żywieniowym według metody IF (Intermittent Fasting) i mogą jeść nawet w środku nocy i chudną, więc myślę, że autor albo coś źle obliczył, albo coś ze zdrowiem nie tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Otóż to, każdy organizm może odpowiadać inaczej, więc dobrze jest indywidualnie podchodzić.

 

A i ćwiczenia, jak wiadomo, dużo też dadzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Dorzucę, może nie znienacka, jak Leszy/Wania, ale komplitnie z autopsji: łopata działa, kickanie po ogródku działa, spacery działajom. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gruszeczka

Twój sposób odżywiania jest straszny ! Nie masz zielonego pojecia co i jak dziala wiec robisz duzo błedów ktore obciazaja twoj organizm. Zamiast robic glupoty idz do dietetyka takiego z prawdziwego zdarzenia (nie jakies dietetyki online) najlepiej do Panaceum w Warszawie i poddaj sie podstawowym badaniom a potem konsultacji poktorej dostaniesz odpowiedni program zywieniowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 520
    • Postów
      249 199
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      808
    • Najwięcej dostępnych
      8 477

    zyebanna
    Najnowszy użytkownik
    zyebanna
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Celestia
      Piosenka opowiada o spotkaniu autora z osobą w hospicjum.    The Antlers - Kettering   nie uratowałam Cię…   The Antlers - Parentheses
    • Celestia
      Słowa  piosenki  to treść listu adresowanego do  niejakiej Justyny,obiektu westchnień autora.Strojnowski nigdy nie odważył się wysłać listu, za to  go wyśpiewał . Wybranka Jego serca wyjechała na stałe do Belgii, po latach próbował odnaleźć Ją na fb ale bez powodzenia. Daab - Ogrodu serce   Piotr Strojnowski dzień przed swą śmiercią dowiedział się, że ma raka płuc. Fajnie byłoby wierzyć że udał się do ogrodu i spotka w nim kiedyś Justynę ,miłość z nieśmiałych młodzieńczych lat .
    • Celestia
      A to ciekawostka, nie miałam o tym pojęcia, oglądałam Narodziny gwiazdy ale nie pamiętam, żeby tam to było wyjaśnione. Fantastycznie zagrała w Joker, Folie à deux
    • Celestia
      Zauważyłam 😉 nie zapytałeś nawet, gdzie spędziłam urlop. I bardzo dobrze, Twoja nienachalność jest korzystna dla tego muzycznego tematu 👍     „Pojawiłeś się znikąd. Opanowując moje serce i umysł, Przenikając mnie na wskroś, Sprawiasz że czuję się sobą. Oh oh oh oh oh ohohoh... Czy zostaniesz tutaj na zawsze? Po drugiej stronie czasu i przestrzeni, W nigdy niekończącym się tańcu?     M83 - Reunion   Nie znalazłam żadnej historii ale piosenka pochodzi z serialu 13 powodów więc może zainspirować do obejrzenia filmu. Serial skierowany jest  głównie do młodych odbiorców, bohaterami są licealiści. [Narratorka filmu Hannah popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostaje trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna nagrała powody odebrania sobie życia]
    • Nomada
      Nie pamiętam ale uważam że to nieistotne.
    • KapitanJackSparrow
      Nie wiem po co pytam, ale kiedy po raz pierwszy w życiu zauważyłaś lustro? 
    • Gość w kość
      ile ludzi, tyle odpowiedzi?   jako praktykujący introwertyk odpowiem: ludzie są fajni, ale na 15' do godziny, ... a potem niech idą do domu🤨   nie, żebym był fanem, ... ale Paul chyba twierdzi inaczej: "to po prostu piosenka o dwoistości, w której opowiadam się za tym, co bardziej pozytywne, Ty się żegnasz, ja się witam, Ty mówisz stop, ja mówię idź,  opowiadałem się za bardziej pozytywną stroną dualności i nadal to robię,"  
    • Antypatyk
      Nie widzisz czy nie chcesz widzieć?  Tego nie da się nie dostrzec..., a mam wrażenie, że z roku na rok coraz więcej tego dookoła... i jeszcze nienawiści i wrogości... Czy naprawdę izolacja i samotność są jedynym remedium na zło tego świata? 
    • Gość w kość
      a więc nie tylko sprawiedliwość jest ślepa🤔
    • Antypatyk
      Więc widzisz piękno...
    • Nomada
      Napiszę Ci czego nie widzę, obłudy, chciwości i gniewu. Jest krócej ; ) 
    • Nomada
      Mam, od pól wieku widzę w nim biegnący czas.
    • Gość w kość
      no to OK, jestem znawcą🤷‍♂️   napisana przez perkusistę zespołu, Rogera Taylora; podobno oryginalny tytuł tej piosenki brzmiał "Radio Ca-Ca", stało się to po tym, jak syn Taylora, Felix, powiedział: "Radio, caca!", kiedy próbował wyrazić, że radio jest złe, tytuł zmieniono na wniosek reszty zespołu; teledysk  zawiera materiały z kultowego niemieckiego filmu science-fiction Metropolis;   Lady Gaga wzięła swój pseudonim sceniczny od piosenki,
    • Nomada
      Więc jej nie zmieniaj ;  )
    • KapitanJackSparrow
      Oo czuć święta wielkim krokami się zbliżają, cicho tu jak w kościele , pewnie na  porządki świąteczne przeszedł czas 😁
    • Gość w kość
      jestem fanem... słuchania, a nine inch nails to raczej nie moja muzyka, więc nie czuję się zaskoczony... niewiedzą🤪 słusznie,   ten utwór nie ma jakiejś intrygującej historii, został napisany przez Steviego Wondera do komedii romantycznej "Kobieta w czerwieni", piosenka zdobyła zarówno Złoty Glob, jak i Oscara za najlepszą oryginalną piosenkę,   ...a sam film... mocno średni, ale ma kilka zabawnych, a nawet intrygujących scen,  
    • Gość w kość
      to od prawdziwego siebie tylko dodam, że absolutnie nie odpowiadam za tę wydumaną wersję,    
    • guardian
      Mnie, nie wiem dlaczego przyśnił się sen o epidemii. Najpierw przed pójściem spać po raz koleiny byłem obrzucony obelgami ' od cholery' . Tak naprawdę to w Polsce jest nagminnie używane to słowo, tak naprawdę bez potrzeby. Jak już zasypiałem , pomyślałem , że jak kiedyś wybuchnie  epidemia cholery to najprędzej w naszym domu. We śnie znalazłem się  późnym popołudniem w dość słonecznej okolicy pełnej zachodzącego słońca . po szybkim zapadaniu zmroku poznałem że jest to strefa równikowa.  Byłem w jakiejś bogatej dzielnicy willowej o wielkim standardzie . Każda posesja była bogato udekorowana w figury i klomby orientalnych kwiatów. Gdy już się ściemniało wszedłem do otwartego na ogród salonu . Nie było nikogo , ani nawet służby. Widząc wygodne szerokie łóżka położyłem się w celu noclegu. Wcześnie rano wstałem i postanowiłem sprawdzić co to  mnie tak uwierało w nogi . Ze zdziwieniem i przerażeniem zobaczyłem w pościeli ciało nieboszczyka.. Wyskoczyłem na zewnątrz i rozejrzałem się w około . Okazało się, że na ogrodzie i na pobliskiej ulicy było więcej martwych osób. Wszystkie pokryte krwią . Przeszedłem się dalej a tam u wylotu ulicy był prowizoryczny napis ostrzegawczy ale po hiszpańsku. Już w tym momencie wiedziałem, że jestem we śnie i obawiałem się czy nie przyniosę tej choroby do domu .      
    • Miaina
      Dzień dobry. U mnie zaczęło się od nadciśnienia, lekarz nie wnikał skąd się wzięło, przepisał tabletki, później doszedł wysoki cholesterol i cukier, nietolerancja glukozy, kolejne tabletki. Tak to działa. Firmy farmaceutyczne są bezwzględne a lekarze bezrefleksyjni. Dociekanie powodów tego stanu doprowadziło mnie do wiedzy która pomogła mi wyjść z tych trzech stanów. Najważniejsze i kluczowe to zapanować nad cukrem, obniżyć ph organizmu bo dopiero wtedy witaminy i minerały są przyjmowane przez organizm. Dziś po prawie trzech latach moich zmagań, prób i błędów popełnianych mogą napisać że osiągnęłam cel. Od lutego na wadze mniej 5 kg. Czuję się znacznie lepiej tylko jeszcze nad snem muszę popracować. Waga spada wolniej bo organizm dopiero teraz zaczął spalać tłuszcz. Widać to po obwodach. Bardzo mnie to cieszy. Miłego dnia:  )
    • Miaina
      Dziękuję, to bardzo istotna dla mnie informacja.
    • Antypatyk
      Jedyne bogactwo jakie zostaje gdy nie ma szansy na nic więcej... w połączeniu z marzeniami potrafi utrzymać człowieka przy życiu... Co widzisz oczyma wyobraźni gdy nikt nie patrzy?
    • Antypatyk
      Masz duże lustro?
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...