Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
noname

Pięć obietnic PiS na po wyborach

Polecane posty

noname

"Piątka PiS" na po wyborach wygląda następująco:

1. Mały ZUS dla firm
2. 13. emerytura w 2020 r. oraz 13. i 14. emerytura w 2021 r.
3. Pakiet kontrolnych badań profilaktycznych dla osób, które ukończyły 40. rok życia
4. Program budowy 100 obwodnic miast
5. Plan wyrównania dopłat dla polskich rolników.

Cytat

 

– Konkretne obietnice i działania składają się na konkretne państwo – przekonywał podczas konferencji Mateusz Morawiecki. – Pokazaliśmy naszą skuteczność i pokażemy ją w kolejnych miesiącach, kwartałach, latach, jeżeli wyborcy nam zaufają – mówił premier.

Dodał, że to "pięć punktów, które są bardzo ważne dla mieszkańców całej Polski". – Niech to będzie nasze bardzo mocne zobowiązanie, a jednocześnie obietnica działań na kolejne miesiące, kwartały. Chcemy podkreślić, jak ważnym elementem jest wiarygodność. To, co obiecaliśmy, wykonaliśmy. Teraz również chcemy zawrzeć taki pakt z obywatelami – tłumaczył Morawiecki.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wesoły
BrakLoginu

A w rzeczywistości...

1. Polexit.

2. Wprowadzenie stanu wojennego.

3. Kartki na żywność itp.

4. Pewex wraca, a dolar szybuje mocno w górę.

5. Zakaz opuszczania PRL :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

Od 1 do 5 ogólnie.

Do garnka nie będzie co włożyć a żywić się będziemy patriotyzmem i nienawiścią do do innych narodów.<-To wariant i tak optymistyczny.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

1. Przy zapowiadanych warunkach to srały muchy będzie wiosna.

2. Od razu 24 emerytury dać i 10k minimalnej, a co tam. Dodrukuje się.

3. To ma sens, ale najpierw wypadałoby przeciwdziałać zamykaniu szpitali i masowej emigracji lekarzy. Średnia wieku w zawodzie dziś lat 50.

4. To akurat jest słuszne, możliwe i mam nadzieję, że im wyjdzie.

5. To się samo zrealizuje jak przyjmą mój pomysł z 2. Euro będzie warte stosownie dużo cebulionów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
Dnia 7.10.2019 o 13:55, noname napisał:

2. 13. emerytura w 2020 r. oraz 13. i 14. emerytura w 2021 r.
3. Pakiet kontrolnych badań profilaktycznych dla osób, które ukończyły 40. rok życia

Ja się tylko odniosę do tych dwóch punktów.

Jeśli chodzi o emerytury, to niech cofną reformę emerytalną z 1999 roku, którą wprowadziło SLD-UW, a która to wprowadziła emeryturę kapitałową naliczaną według "tabel trwania życia", w zamian za wygaszenie naliczania emerytur repartycyjnych po staremu według "starego portfela", tj. według lat pracy (naliczonych składek) i okresów składkowych i nieskładkowych przeliczonych przez aktualną kwotę bazową. Różnica jest taka, iż otrzymując dzisiejszą emeryturę kapitałową mamy ją od razu pomniejszą o przynajmniej 1/3 w stosunku do tego jaką byśmy otrzymywali emeryturę repartycyjną po staremu. Mnie po 25 latach pracy emerytura naliczona według nowej emerytury kapitałowej wyniosła 840 zł brutto, a przy tych samych danych, ale obliczonych według emerytury repartycyjnej po staremu, wyniosła 1560zł brutto. Jak widać jest spora różnica, zatem proszę zwrócić uwagę na medialne sterowanie opinią publiczną, iż ZUS straszy niskimi emeryturami, a w zasadzie to państwo wprowadziło ustawowy proceder pomniejszania man świadczeń!

Nadal oblicza się świadczenia rentowe według starej metody repartycyjnej, i jeszcze do niedawna można było zrezygnować z emerytury, a wybrać dożywotnią rentę (o ile ktoś miał ją przed emeryturą) i mieć korzystniejsze świadczenie. Ale PiS i tą lukę ostatnio skasował poprawką do ustawy emerytalnej. Tak więc wszyscy jesteśmy skazani na emerytury kapitałowe, a więc na oszukiwanie nas przez państwo. Dlatego nie chcę tych 13 i 14, a bardziej ucieszył bym się z cofnięcia reformy emerytalnej z 1999 roku.

Co do pakietu kontrolnych badań profilaktycznych dla osób, które ukończyły 40. rok życia, - to też widzę pułapkę. Będzie to istne napędzanie klientów pod prywatne gabinety lekarskie, w przypadku jak coś tam wykryją (lub wmówią że wykryli). Bo raczej nie wierzę by NFZ ucieszył by się z leczenia nowej rzeszy pacjentów, bowiem nie miałby tyle środków finansowych. Podejrzewam, iż jak coś tam niby wykryją, to udają że zrobią wstępne badania, a za resztę leczenia nich zapłaci pacjent z własnej kieszeni. Rozpocznie się skubanie portfeli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany

Tak sobie myślę, że PIS będzie rządził wiecznie, bo nikt po nich nie będzie miał odwagi objąć władzy. ;) 

Już w tej kampanii było widać,  że kandydujące partie nie bardzo się starały.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, Takasobie68 napisał:

Rany Julek... Na kogo mam głosować ..?

Jak nie masz na kogo głosować to chyba czas pomyśleć o swojej partii? :D 

11 godzin temu, Jacekz napisał:

Jedyna partia,która naród wyciągnie z tego dołka to PAO - mało znana ale ciekawa.

Pierwsze słyszę o tym czymś :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Takasobie68
45 minut temu, BrakLoginu napisał:

Jak nie masz na kogo głosować to chyba czas pomyśleć o swojej partii? :D 

 

Swój kościół mogę założyć ...ale partię..?  Mój dylemat polega na tym, że nie wiem nic o partiach a nie chcę zmarnować swojego głosu  lecz  nim pisuary osłabić.

Potrzebna mi SILNA OPOZYCJA ... jakaś lewica- nie tylko z nazwy.

Dajcie propozycję , może być na prIv  bo w poniedziałek będzie za późno..!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty
2 godziny temu, BrakLoginu napisał:

 

Pierwsze słyszę o tym czymś :P 

-"partia" ? PAO (Pijem Aż Oślepniem).

Edytowano przez Jacekz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, Takasobie68 napisał:

Potrzebna mi SILNA OPOZYCJA ... jakaś lewica- nie tylko z nazwy.

Właśnie, ja akurat zamierzam iść oddać głos na lewicę, ale zdaję sobie sprawę, że akurat oni tego świata polityki nie podbiją, a przynajmniej nie są obecnie na to gotowi.
PiS wygra bez dwóch zdań, ale mimo wszystko jak w cuda nie wierzę, to tutaj się trochę łudzę, że ich elektorat w całości nie pójdzie głosować, bo tylko jest nadzieja w tym, że zwyczajnie wykpią sprawę stwierdzając "tak czy siak PiS wygra, a mój głos w niczym tutaj nie pomoże".

Jeszcze jakiś miesiąc temu osoby, które chciały na obecną władze głosować w sondażu wykazało chęć pójście do urn jakieś 16% (tylko). No to trochę Prezes się zdenerwował i zaczęli namawiać do oddania głosu i sam jestem ciekaw ilu swoich przekonali, by jednak poszli w niedzielę zagłosować :)

23 minuty temu, Jacekz napisał:

PAO (Pijem Aż Oślepniem).

Bardzo radykalna ta partia :P Chętnie bym się zapisał, ale kuźwa ja jeszcze chcę trochę ten świat pooglądać :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat

A ja myślę, że to nie jest kwestia swoich/nie swoich ta frekwencja, tylko tego, że naród widział już większośc obecnych propozycji w praktyce i żadna się nie sprawdziła. Lewica, choć jako SLD - rządziła. Średnio to było. Potem PO/KO - lepiej... nie gadać. No to naród wnerwiony wybrał sobie PiS, może oni będą OK. Ale nie są, kradną więcej jak poprzedni razem wzięci.

 

I dlatego wiele osób nie chce iść głosować. Sam nie chciałem. Potem przejrzałem ostatecznie menażerię dostępną i stwierdziłem a zagłosuję na Konfederację, najbardziej zabawni z tej całej menażerii a jeszcze u steru niebyli. Gorzej jak PiS się nie da, a chociaż śmieszno może być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Smutny
pomidor

..... Prawo i Sprawiedliwość zawarło wiele lat temu sojusz z polskim chamem,Żydem i  katolikiem. Nie z przedstawicielem polskiego ludu, który ma określone aspiracje i tak samo, jak za Kościuszki, jak w czasie powstania styczniowego, czy w międzywojennej Polsce, łaknie modernizacji, oświaty dla swoich dzieci-po prostu zasobniejszego bytu, ale sojusz właśnie z polskim chamemi Żydem i katolikiem.

Cham, Żyd i katolik , czyli prymityw niezdolny do rozumienia czegokolwiek i dlatego zawsze łaknący prostych, często spiskowych wyjaśnień swojej nędzy, sfrustrowany sobą samym i tym, jak traktują go inni (popełniający od stuleci ten sam grzech wobec chama, Żyda i katolika, grzech zaniechania i pogardy). Cham, Żyd i katolik nienawidzący wszystkich elit i spragniony przynależności do jakiejś wspólnoty, bez zaangażowania w to osobistego wysiłku, niejako z klasowego, czy rasowego automatycznego przydziału. Ten cham stanowi właśnie o sile bolszewików polskiej prawicy. Wszystko jedno, czy rzeczywistość wyjaśni mu Ojciec Dyrektor Rewolucjonista razem z Robesspierem Pospieszalskim, czy zrobi to sam Jarosław Kaczyński, cham jest gotowy na uwiedzenie. On chce bezpieczeństwa z daleka od odpowiedzialności i wolności, od debat, również tych toczonych przez „rewolucjonistów”. Wizja świata musi być prosta i zawsze zawierać element tłumaczący status chama: jego nieudaczność i biedę. Polski cham, Żyd i katolik nie zna historii Polski. Nie zna, bo nigdy się jej nie nauczył, nawet jeżeli ktoś nauczyć go jej próbował. Historia Polski nie jest zresztą dobra dla bolszewickiego planu. Za dużo w niej nagłych zwrotów akcji, niejednoznaczności i finezji. Za dużo idei, często sprzecznych ze sobą, właśnie wieloznacznych, nie dających się wepchnąć w ramy jednej definicji.

Cham, Żyd i katolik , choć historii nie zna, czuje się jednak patriotą. Bolszewickim patriotą. I Jarosław Kaczyński to wie. Dlatego tego chama dopieszcza, kokietuje, schlebia mu, stawia wyżej od niedawnych towarzyszy broni i wykreowanych w opozycji do łżeelit, służalczych wobec wodza i rewolucji, elit „patriotycznych”. Tak samo chama kokietowali pierwsi sekretarze PZPR, stąd skojarzenie Jarosława Kaczyńskiego z Władysławem Gomułką; skojarzenie na jakie wpadł Stefan Niesiołowski po słynnym wiecu w Hali Oliwy. Bo w odróżnieniu od polskiego chama, Żyda i katolika, Jarosław Kaczyński historię i mechanizmy nią rządzące zna i wie, że rewolucję można robić bez Trockiego, Bucharina i Zinowiewa (o czym zapomnieli Dorn, Ujazdowski, Lisicki i inni, znający wszak historię nie gorzej od Jarosława Kaczyńskiego). Nie ma ludzi niezastąpionych. Ale rewolucja nie może się obejść bez mas. Mas gotowych na interpretacyjny monopol.

I takie masy do dyspozycji Jarosław Kaczyński ma. Te bolszewickie pisowskie zastępy, są po bolszewicku oddane i po bolszewicku pełne nienawiści. Wystarczy się wybrać na jeden bolszewicki zjazd. Gdziekolwiek w Polsce się on odbywa, scenariusz jest ten sam.

Dnia 7.10.2019 o 13:55, noname napisał:

"Piątka PiS" na po wyborach wygląda następująco:

1. Mały ZUS dla firm
2. 13. emerytura w 2020 r. oraz 13. i 14. emerytura w 2021 r.
3. Pakiet kontrolnych badań profilaktycznych dla osób, które ukończyły 40. rok życia
4. Program budowy 100 obwodnic miast
5. Plan wyrównania dopłat dla polskich rolników.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 624
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      Patrz znalazłem coś dla ciebie podoba się?
    • Vitalinka
      ...i taką bluzę....     OMG! Jaka ładna!😍
    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...